 |
Czym jest homofobia i homoseksualizm? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-02-2008 17:20 | Wojtanowska (230 punktów) | Czym jest homofobia i homoseksualizm?
4 na 4 | Zawsze zastanawiałam się nad tym terminem. Czy to jest choroba? Czy homofobowie mają rację? Te pytania nurtowały mnie przez długi czas. Aż postanowiłam dowiedzieć się o tym więcej...
Zastanówmy się najpierw, czym jest homoseksualizm. Z religijnego punktu widzenia jest to coś nienaturalnego, coś, co nie powinno mieć miejsca. Czasem mam wrażenie, jakby Kościół traktował homoseksualistów w Polsce, jakby nie zasługiwali na miano homo sapiens sapiens...
Zostało wykonanych mnóstwo badań na ten temat. Dzięki nim dowiedziono, że pedofilia nie ma żadnych powiązań z homoseksualizmem, wbrew twierdzeniu pewnego polityka. Co więcej, seksualność rodziców nie ma wpływu na seksualność dziecka.
Z naukowego punktu widzenia, a takowy wg mnie powninien mieć największe znaczenie dla świeckiego świata, już od dawna jest uznany za orientacje seksualną, a nie (jak wiele osób sądzi) za chorobę czy zboczenie.
Uważam również, aczkolwiek jest to moje subiektywne zdanie, że wszystkie obiekcje ludzi dotyczące homoseksualistów są wynikiem nietolerancji i nieprawdziwych przekonać.
Dziwi mnie najbardziej, jak osoby uważające się za wzorowych katolików, szydzą z tych ludzi. Przecież orientacja seksualna nie jest wyznacznikiem naszej duszy i naszego dobra. Każdemu człowiekowi należny jest szacunek i miejsce na Ziemi.
Więc czym tak naprawdę jest homofobia? Wynikiem niewiedzy, nietolerancji? Co jest jej przyczyną? Możemy oddać się domniemaniu, lecz faktem jest, że homofobia została uznana za zaburzenie psychiczne. Możemy mieć tylko nadzieje, że racjonalność wygra. Jedyne, co możemy zrobić, to żyć, wzorując się na haśle "Każdy inny, wszyscy równi" i przez całe życie uczyć się tolerować wszelkie mniejszości.
Chciałabym również wiedzieć, co inni racjonaliści sądzą o tym, co napisałam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Wydaje mi się, że wszystkie fobie to objawy lęku/odrazy/obrzydzenia wobec czegoś na tyle silne, że porażony fobią człowiek w ogóle nie próbuje się zastanawiać nad źródłem lęku.
Nie wnikam, czy podstawy są uzasadnione czy nie.
Pół biedy, kiedy fobia ma podstawy niejako estetyczne - a to że dwu facetów spółkujących to obrzydliwość, czy to że pająki są takie włochate.
Gorzej, gdy chodzi o fobie oparte o wartościowanie dobry/zły.
Jestem w tej niefortunnej sytuacji, że nie wierzę ( w przeciwieństwie do co niektórych ) w swoje instynktowne umiejętności odróżnienia dobra od zła. Są jednak ludzie, którzy twierdzą że posiadają taką umiejętność, i co więcej, że jest ona obiektywna.
Jeśli coś takiego będzie podstawą fobii - ogniem i żelazem nie wytępisz.
Fobia jest irracjonalna - z nią się nie dyskutuje.
Kościół oficjalnie stoi dziś na stanowisku, że homoseksualizm to uleczalna choroba, a grzechem jest nie "być homoseksualistą" ale "ulegać swojemu homoseksualizmowi" - czyli świadomie pogrążać się w zboczeniu.
Trudno się dziwić kościołowi - to w sumie i tak bardzo elastyczne stanowisko, dużo bardziej elastyczne niż reprezentowane przez co niektórych wyznawców.
Powiązanie homofobii z grzechem, moralnością itp. to moim zdaniem jej racjonalizowanie.
Przecież nie przyznam się że boję się pająków bo są włochate - powiem sobie że są jadowite i brudne. Żadne wyjaśnienia, że nie są jadowite nie pomogą - bo musiałbym wtedy uznać, że jestem głupi i sam się oszukuję. Trzeba mi pokazać, że ich włochatość nie jest straszna.
Pozdrawiam
Tomasz Sztejka
|
|
1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Zawsze zastanawiałam się nad tym terminem. Czy to jest >choroba? Czy homofobowie mają rację? "+" na początek. Witam "w klubie". Wszystko co napisałaś to sama prawda. Podejrzewam, że nie rozwinie się tu jakakolwiek dyskusja ponieważ poglądy ludzi zdrowych na umyśle są tożsame z Twoimi. Przynajmniej w podmiotowej tu materii homoseksualizmu.
No chyba, że pojawi się jakiś nawiedzony apostoł lub zwykły troll. Wtedy radzę nie odpowiadać. Pierwszy jest i tak nie reformowalny ponieważ wyznaje i głosi prawdy jemu objawione i nie ma to nic wspólnego z racjonalizmem ergo myśleniem, drugi będzie się wykłócał bez względu na to co powiesz. Koniec końców albo jeden, albo drugi zmiesza Cię z błotem (atak ad personam), szczególnie wtedy ,gdy zabraknie mu argumentów.
Homoseksualizm jest zjawiskiem niepożądanym społecznie ponieważ nie prowadzi do powstania potomstwa. I to jest jedyna jego wina i wada. A to, ze ten i ów ma na ten temat poglądy rodem z "Ciemnogrodu" (tego z podróży Bulwiecia) - co cóż. Trzeba z tym żyć. Warto zauważyć, ze nikt jakoś nie czepia się osobników biseksualnych.
Pozdrawiam serdecznie. JATO
PS. Nie karm trolli tedy same sobie pójdą. JT
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
3 na 3 | Asado (486 punktów) | Wiecie komu najbardziej współczuję? Nie homoseksualistom, którzy są pogodzeni ze sobą i akceptują się ale zindoktrynowanym katolicyzmem nastolatkom, którzy odkrywają, że są homo. Dla nich to musi być życiowa tragedia, nie mówiąc już o totalnym braku wsparcia ze strony rodziny. A może to właśnie wtedy i w takich przypadkach rodzi się u młodych ludzi potrzeba zasilenia szeregów kleru. Chcą sobie pomóc albo żeby bóg im pomógł i nagle dokonują odkrycia w seminarium, że większość kolegów też ma takie problemy, a starsi koledzy i przełożeni "pomagają" i "uczą" jak sobie z nim radzić.
PS. Ciekawe czy były robione badania szukające korelacji między samobójstwami nastolatków a ich orientacją seksualną? Albo samobójstwa nastolatków vs wychowanie w rodzinie głęboko wierzącej i praktykującej? Jeśli macie jakieś dane - z chęcią je poznam.
Pozdrawiam
|
|
 | |
|  | 2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > W odpowiedzi podaję link do rozmowy z seksuologiem, Wiesławem Czernikiewiczem - www.homoseksualizm.pl/czernikiewicz.html> Zakładając, że facet ma rację, pewnie z resztą ją ma, w końcu zawodowiec, zatem nic dodać nic ująć. Dyskusja na temat homoseksualizmu jako zjawiska jest w tym momencie bezprzedmiotowa.  Inny problem, to stosunek do homoseksualizmu głoszony przez rożne "autorytety " w tym nauczycielski autorytety KRK. W KRK sprawa nie dotyczy tylko homoseksualizmu ale ludzkiego seksualizmu jako takiego. Formułując "katechizm seksu" czyli zasady "co jest cacy a co be" KRK dobrał się do obszaru emocjonalnego, którego nikt nie jest w stanie powściągnąć ale jednocześnie narzucenie ograniczeń nie spowoduje uszczerbku fizycznego. Nie można bowiem określić jako grzeszne jedzenie, wydalanie czy sen. Pozbawiona ich owieczka po prostu zdechnie. Seks można ograniczyć i wpędzić owieczkę w takie frustracje, które mają szanse przywiązać ją do kościółka na zawsze. Owieczka w ramach ekspiacji będzie się dawać strzyc aż miło. I to jest dokładnie sedno sprawy. Kościół nie będzie istniał bez grzeszników, którzy są jego materią napędową. Jak wszyscy będą świeci to na cholerę pasterze (biskupi).  Pozdrawiam JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | > lecz faktem jest, że homofobia została uznana> za zaburzenie psychiczne.W moim odczuciu bardzo porównywalne do leworęczności  Niby defekt, ale właścicielowi nie przeszkadza. W tym jednak przypadku przeszkadza otoczeniu. Powód? Społeczeństwo zaszczepia w nas niechęć. Inność budzi nienawiść.
|
|
1 na 1 | jarcio (1198 punktów) | >Co >więcej, seksualność rodziców nie ma wpływu na seksualność >dziecka.
Twierdzenie iż najbliższe otoczenie dziecka nie ma wpływu na jego seksualność (a seksualność to jednak coś innego aniżeli orientacja seksualna) ma więcej wspólnego z dogmatyzmem aniżeli nauką, która to rzekomo ma za Tobą kroczyć w każdej opinii jaką wygłaszasz. Jeśli twoim zdaniem otwartość rodziców na dyskusje o seksualności z własnym dzieckiem lub też brak tej otwartości, jak i inne zachowania jakie rodzice przejawiają w stosunku do siebie lub otoczenia, w żaden sposób nie kształtują seksualności dziecka to ja radze zapoznać się z wnioskami jakie wynikają z obserwacji towarzyszącej metodologii stosowanej w behawioryźmie.
>Uważam również, >że wszystkie obiekcje ludzi dotyczące homoseksualistów są >wynikiem nietolerancji i nieprawdziwych przekonać.
W takim razie, przykładowo, taki prof. Leszek Kołakowski, gdy przytacza swoje obiekcje związane z pojmowaniem "tolerancji", sugerując iż ten termin uległ znacznemu zakłamaniu, wykazuje się postawą nietolerancyjną wynikającą z nieprawdziwych przekonań ?
>Przecież >orientacja seksualna nie jest wyznacznikiem naszej duszy i >naszego dobra.
Jak mi, w takim razie, zdefiniujesz duszę i dobro człowieka ? I dlaczego twoja definicja ma być ponad definicję katolicką, za którą akurat stoi wielowiekowa tradycja i którą pielęgnowały głowy mądrzejsze od twojej o całe pokolenia ?
>Jedyne, co możemy zrobić, to żyć, >wzorując się na haśle "Każdy inny, wszyscy równi" i przez >całe życie uczyć się tolerować wszelkie mniejszości.
Zapewniam Cię iż życie, jest znacznie barwniejsze. Społeczeństwo nie popada we wzorce matematyczne, wymyślone przez utopistów różnych opcji, typu "wszyscy są równi". Tak więc nie jest to, niczym jak za Stalina, jedyna słuszna droga - możemy, dzięki Bogu, żyć na wiele różnych słusznych sposobów.
>Każdemu człowiekowi należny jest szacunek i >miejsce na Ziemi.
Wiesz, gdzie leży problem Twojego języka ? Niemalże w każdym zdaniu posługujesz się tego typu pozbawionymi sensu uogólnieniami. Prezentujesz kategoryczne stwierdzenia, a zdania formułujesz na kształt dogmatu zamykającego wszelką dyskusję.
Co do homoseksualizmu w odbiorze społecznym. Ja jako demokrata, ten w rozumieniu wczesno amerykańskim, uważam iż nastawienie społeczeństwa do danego przejawu kulturowego powinno leżeć w gestii tego społeczeństwa, a nie administracji. Wszelkie pseudonaukowe badania różnych inżynierów społecznych czy różne ideologiczne i polityczne organizacje pouczające ludzi jak i co powinni odczuwać powinny trafić na śmietnik historii i zająć miejsce w muzeum obok koła i topora brązowego, jak to mawiał klasyk. Jeśli społeczeństwo samo uzna iż określoną seksualność człowieka należy tolerować to niech tak będzie; jeśli zaś zechce to samo zrównać z ziemią to i niech tak będzie. Podejrzewam iż akurat w tej kwestii jestem bardziej marksistowski, jeśli można tak powiedzieć, aniżeli większość lewicowych racjonalistów goszczących na tym portalu.
|
|
 | | moralny "antychryst" | >Wiesz, gdzie leży problem Twojego języka ? Niemalże w każdym zdaniu posługujesz się tego typu pozbawionymi sensu uogólnieniami. Prezentujesz kategoryczne stwierdzenia, a zdania formułujesz na kształt dogmatu zamykającego wszelką dyskusję. Jesteś zupełnie pewien, że nie piszesz o sobie?
> Ja jako demokrata,... Chyba jako demokrata musisz oddać w ręce społeczeństwa wszystkie swoje prywatne sprawy. A jako użytkownik tego forum, powinieneś chyba wprowadzić dyktaturę.
|
|
 | | Wojtanowska (230 punktów) |
>Jak mi, w takim razie, zdefiniujesz duszę i dobro człowieka ? I dlaczego twoja definicja ma być ponad definicję katolicką, za którą akurat stoi wielowiekowa tradycja i którą pielęgnowały głowy mądrzejsze od twojej o całe pokolenia ? >>Jedyne, co możemy zrobić, to żyć, >>wzorując się na haśle "Każdy inny, wszyscy równi" i przez >>całe życie uczyć się tolerować wszelkie mniejszości. >Zapewniam Cię iż życie, jest znacznie barwniejsze. Społeczeństwo nie popada we wzorce matematyczne, wymyślone przez utopistów różnych opcji, typu "wszyscy są równi". Tak więc nie jest to, niczym jak za Stalina, jedyna słuszna droga - możemy, dzięki Bogu, żyć na wiele różnych słusznych sposobów.
O ile w niego wierzymy. A to, co napisałam jest subiektywnym zdaniem, które każdy może mieć inne. Więc bezpodstawnym jest stwierdzenie, że moja definicja ma być ponad katolicką. Gdyby tak było, zaprzeczałabym swoim poglądom na temat tolerancji.
|
|
|  | | moralny "antychryst" | >O ile w niego wierzymy. A to, co napisałam jest subiektywnym zdaniem, które każdy może mieć inne. Więc bezpodstawnym jest stwierdzenie, że moja definicja ma być ponad katolicką. Gdyby tak było, zaprzeczałabym swoim poglądom na temat tolerancji. Oczywiście, że Twoja MA być ponad katolicką, bo Twoja definicja spraw prywatnych jest indywidualna, a ich grupowa. Zgodnie z tą ich definicją ich sprawy prywatne ponad wszystko, wobec niczego co cudze żadnego szacunku.
|
|
 | | Andrzej.51 (15814 punktów) | >I dlaczego twoja definicja ma być ponad definicję katolicką, za którą akurat stoi wielowiekowa tradycja i którą pielęgnowały głowy mądrzejsze od twojej o całe pokolenia ?
A dlaczego jej definicja nie może być "ponad" definicję katolicką. A z czym definicja katolicka jest lepsza. W czym tradycja katolicka jest lepsza od uniwersalnych norm moralnych. Naucz się szanować ludzi i ich przekonania. Nie pisz, że tradycje pielęgnowały "głowy mądrzejsze o całe pokolenia" od głowy autorki tego wątku. Bo okazujesz brak szacunku osobie, z którą dyskutujesz. W odpowiedzi na Twój brak szacunku do innych spotkasz się z brakiem szacunku tych innych (i nie tylko) do Ciebie.
>Wiesz, gdzie leży problem Twojego języka ? Niemalże w każdym zdaniu posługujesz się tego typu pozbawionymi sensu uogólnieniami. Prezentujesz kategoryczne stwierdzenia, a zdania formułujesz na kształt dogmatu zamykającego wszelką dyskusję.
Dogmaty to akurat nie jest "specjalność" autorki tego wątku. Znam instytucje, które swą działalność oparły na dogmatach i zamykają nimi wszelką dyskusję. Czy domyślasz się, o jaką instytucję mi chodzi?
>Ja jako demokrata, ten w rozumieniu wczesno amerykańskim, [...]
Jako demokrata wczesno amerykański jesteś nim wyłącznie w stosunku do samego siebie. Mnie demokracja kojarzy się jednak z szacunkiem okazywanym innym ludziom i ich poglądom. Również poglądom tzw. mniejszości.
>Wszelkie pseudonaukowe badania różnych inżynierów społecznych czy różne ideologiczne i polityczne organizacje pouczające ludzi jak i co powinni odczuwać powinny trafić na śmietnik historii i zająć miejsce w muzeum obok koła i topora brązowego, jak to mawiał klasyk.
Napisz otwarcie, czy Ty rzeczywiście wiesz wszystko najlepiej. Czy Ty rzeczywiście jesteś najmądrzejszy.
|
|
|  | | jarcio (1198 punktów) | >Jako demokrata wczesno amerykański jesteś nim wyłącznie w stosunku do samego siebie. Mnie demokracja kojarzy się jednak z szacunkiem okazywanym innym ludziom i ich poglądom. Również poglądom tzw. mniejszości.
Jeśli widzisz sprzeczność między specyficzną mentalnością społeczną osadników, którzy zaczęli kształtować przyszły fenomen Ameryki, a tym co napisałem o typowo darwinowskim ujęciu koncepcji społeczeństwa, cechującego właśnie wczesno-amerykańskich osadników, to radze bardzo ostro zabrać się do nauki. Polecam dzienniki Williama Bradforda, autobiografię Benjamina Franklina, historyczny opis stworzony przez Tocqueville'a, historię prześladowań i specyfikę społeczności religijnych w ówczesnej Anglii lub też wnioski wyciągnięte przez każdego innego wiarygodnego i kompetentnego obserwatora z tamtego okresu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Jeśli widzisz sprzeczność między specyficzną mentalnością społeczną osadników, którzy zaczęli kształtować przyszły fenomen Ameryki, a tym co napisałem o typowo darwinowskim ujęciu koncepcji społeczeństwa, cechującego właśnie wczesno-amerykańskich osadników, to radze bardzo ostro zabrać się do nauki. Polecam dzienniki Williama Bradforda, autobiografię Benjamina Franklina, historyczny opis stworzony przez Tocqueville'a, historię prześladowań i specyfikę społeczności religijnych w ówczesnej Anglii lub też wnioski wyciągnięte przez każdego innego wiarygodnego i kompetentnego obserwatora z tamtego okresu.
Nie interesuje mnie mentalność społeczna wczesno amerykańskich osadników, nie zapoznam się również z historią prześladowań i specyfiką społeczności religijnych w ówczesnej Anglii, ani też z wnioskami wiarygodnych i kompetentnych obserwatorów z tamtego okresu. Nie zwykłem marnować czasu. Pozostałe Twoje propozycje również mnie nie interesują.
Ja nie powiem Ci, żebyś się zabrał ostro do nauki. Po pierwsze dlatego, że ja jestem dobrze wychowany, a po drugie - Twój poziom wiedzy nie ma dla mnie istotnego znaczenia.
|
|
| moralny "antychryst" | >Dziwi mnie najbardziej, jak osoby uważające się za >wzorowych katolików, szydzą z tych ludzi. Przecież >orientacja seksualna nie jest wyznacznikiem naszej duszy i >naszego dobra. Każdemu człowiekowi należny jest szacunek i >miejsce na Ziemi. Każdemu, który spełnia seksualne wymagania katolickiego kościoła i stosuje się do jego nauk seksualnych, a są to jego nauki najbardziej istotne i najbardziej sztandarowe. Zgodnie z tymi naukami, kobieta i mężczyzna to zupełnie co innego, ale mężczyzna, płód i dziecko to zupełnie to samo. Jakoś tak mi się wydaje, że są to nauki, z których zupełnie bezpośrednio wynika zarówno pedofilia, jak homofobia, bo przecież dla człowieka NORMALNEGO (nie poddawanego takim naukom) istnieje równouprawnienie kobiet i mężczyzn, ale nie z dziećmi (i płodami). >Więc czym tak naprawdę jest homofobia? Wynikiem niewiedzy, >nietolerancji? Co jest jej przyczyną? W dużej mierze nauki kościoła. Osobiście naprawdę nie wiem, czego dobrego kościół wiernych naucza. >Chciałabym również wiedzieć, co inni racjonaliści sądzą o >tym, co napisałam. Nic innego niż Ty nie mogą chyba sądzić. Przecież cudze życie seksualne to nie nasza sprawa (ani nie kościoła), a życie naszych dzieci i płodów, jak najbardziej nasza (a też nie kościoła).
|
|
 | | afrah (6 punktów) | >kobieta i mężczyzna to zupełnie co innego, ale mężczyzna, płód i dziecko to zupełnie to samo.
O co Ci konkretnie chodzi?Uważasz że kobiety są gorsze od mężczyzn?Czy każdy mężczyzna to płód czy co?
>Jakoś tak mi się wydaje, że są to nauki, z których zupełnie bezpośrednio wynika zarówno pedofilia, jak homofobia, bo przecież dla człowieka NORMALNEGO (nie poddawanego takim naukom) istnieje równouprawnienie kobiet i mężczyzn, ale nie z dziećmi (i płodami).
Przejrzałam twoja argumentację z wcześniejszych tematów i myślałam że jesteś inteligentnym facetem.A tu mnie zawiodłeś, gdyż:
1)uważasz że pedofilia wynika z jakichś nauk,tymczasem jest to problem psychiczny
@)uważasz że dzieci i płody nie są ludźmi,dlaczego? To w którym momencie płód/dziecko staje się człowiekiem?
|
|
|  | | moralny "antychryst" | >>kobieta i mężczyzna to zupełnie co innego, ale mężczyzna, płód i dziecko to zupełnie to samo. >O co Ci konkretnie chodzi?Uważasz że kobiety są gorsze od mężczyzn?Czy każdy mężczyzna to płód czy co? To KrK tak uważa, a nie ja. Ja uważam, że życie dorosłego człowieka równe życiu każdego innego, życie dziecka znacznie ważniejsze, a życie płodu, wobec życia człowieka nie ma żadnego znaczenia. To zdaniem katolików życie równe życiu, bo tak naucza kapłan (zawsze mężczyzna, a więc ten, którego życie ma wartość zupełnie nadzwyczajną). >Przejrzałam twoja argumentację z wcześniejszych tematów i myślałam że jesteś inteligentnym facetem.A tu mnie zawiodłeś, gdyż: >1)uważasz że pedofilia wynika z jakichś nauk,tymczasem jest to problem psychiczny >@)uważasz że dzieci i płody nie są ludźmi,dlaczego? >To w którym momencie płód/dziecko staje się człowiekiem? 1) Jak wpadłaś na to, że jestem facetem, a nie płodem? 2) Z problemem psychicznym człowiek może sobie czasem poradzić, jeśli nie jest uczony, że to nie jest problem (dziecko=człowiek, wiec można z nim współżyć jak z dorosłym). 3) Moim zdaniem, płód staje się nie człowiekiem, ale dzieckiem. Staje się nim NATYCHMIAST po tym, gdy matka uzna, że jest dzieckiem. 4) Dziecko nie jest człowiekiem, bo jest istotą od człowieka ważniejszą (jest NIE TYLKO człowiekiem).
|
|
2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | Droga Wojtanowska (przy okazji wymyśl jakiś nick lub podaj imię, bo tak po nazwisku jakoś nie uchodzi). Pisałem o trollach i nawiedzonych. Oto egzemplum: Niejaki jarcio był łaskaw napisać: Cytat: Jak mi, w takim razie, zdefiniujesz duszę i dobro człowieka ? I dlaczego twoja definicja ma być ponad definicję katolicką, za którą akurat stoi wielowiekowa tradycja i którą pielęgnowały głowy mądrzejsze od twojej o całe pokolenia ?
Typowy przykład ataku ad personam. "Jesteś głupia i masz wszy", lub "a u was murzynów biją". Brak argumentów rozumowych prowadzi do tego typu "wycieczek" i szukania oparcia w (za przeproszeniem) "autorytetach". Autorytet KRK jest od wieków iluzoryczny. Może by tak jakieś argumenty ów jarcio przedstawił?  Pozdrawiam serdecznie JATO P.S. Akurat Kołakowski jako autorytet jest wart tyle co książki, które przeczytał i teraz przetwarza, słowem nudziarz i nie wart jest dyskusji. Ale to tak przy okazji.
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| Andrzej.51 (15814 punktów) | >Zastanówmy się najpierw, czym jest homoseksualizm. Z >religijnego punktu widzenia jest to coś nienaturalnego, >coś, co nie powinno mieć miejsca. Czasem mam wrażenie, >jakby Kościół traktował homoseksualistów w Polsce, jakby >nie zasługiwali na miano homo sapiens sapiens...
KRK szuka naiwnych, którym wmówi, że grzeszą, tylko po to, by zaciągnąć ich do spowiedzi w kościele. Na pewno w ramach skruchy rzucą coś na tackę. Dlatego w interesie KRK jest ponadnaturalne "tworzenie" rzekomo grzesznych zachowań.
>Z naukowego punktu widzenia, a takowy wg mnie powinien >mieć największe znaczenie dla świeckiego świata, już od >dawna jest uznany za orientacje seksualną, a nie (jak wiele >osób sądzi) za chorobę czy zboczenie.
Warto zastanowić się, kto przede wszystkim uważa homoseksualizm za chorobę, a nawet zboczenie. Pod czyim głównie wpływem są ci, którzy tak twierdzą. Jakie instytucje kształtują ich poglądy i przekonania.
>Dziwi mnie najbardziej, jak osoby uważające się za >wzorowych katolików, szydzą z tych ludzi. >Każdemu człowiekowi należny jest szacunek i >miejsce na Ziemi.
Zachowanie "wzorowych katolików" jest pochodną poglądów, jakie KRK im wszczepia. Kto powiedział, że KRK uczy tolerancji i szacunku w stosunku do ludzi o innych poglądach niż te, które sam głosi. Szacunek należy się tylko tym, którzy oficjalnie uznają tzw. "nauki" głoszone przez KRK. Nikomu więcej. Nie twierdzę tym samym, że winą za niewłaściwe traktowanie homoseksualistów należy obarczać wyłącznie KRK.
>Chciałabym również wiedzieć, co inni racjonaliści sądzą o >tym, co napisałam.
Myślę dokładnie to samo, co Ty. Wydaje mi się, że dałem temu wyraz powyżej.
|
|
2 na 2 | pkmodern85 (665 punktów) | >Jedyne, co możemy zrobić, to żyć, >wzorując się na haśle "Każdy inny, wszyscy równi" i przez >całe życie uczyć się tolerować wszelkie mniejszości.
Odnośnie różnych zachowań seksualnych ludzi mam prostą postawę: Jeśli jeden dorosły człowiek z drugim dorosłym człowiekiem za wzajemną zgodą i chęcią mają ochotę na jaki kolwiek wzajemny kontakt seksualny - innym nic do tego!
|
|
 | | malika (6 punktów) | > >Jedyne, co możemy zrobić, to żyć,> >wzorując się na haśle "Każdy inny, wszyscy równi" i przez> >całe życie uczyć się tolerować wszelkie mniejszości.> Odnośnie różnych zachowań seksualnych ludzi mam prostą postawę:> Jeśli jeden dorosły człowiek z drugim dorosłym człowiekiem za wzajemną zgodą i chęcią mają ochotę na jaki kolwiek wzajemny kontakt seksualny - innym nic do tego!Witam! Primo: homoseksualiści mają wybitną potrzebę demonstrowania własnych popędów w miejscach publicznych a to jest bardzo nieestetyczne.. Secundo: homoseksualizm jest niezgodny z naturą.Bo członek potrafi wejść tylko do pochwy,a nie do innego członka.Odbyt w pierwotnym zamyśle nie był zaprojektowany do odbywania stosunków.. Tertio: wielu dorosłych ludzi jest zagubionych i nie rozumie tej prawdy,a próbują innych przekonywać do swoich poglądów.Uważam iż należy to zmieniać i po czwarte  : Związek homoseksualistów nie powinien zostać uważam zalegalizowany...Prawo rzymskie było bardzo proste,konkretne i bez luk (znacznych)-nie to co mamy obecnie teraz.I wg prawa starożytnych rzymian legalizacja homoseksualistów nie była dobra gdyż państwo potrzebuje rodziny do prawidłowego funkcjonowania.Rodziny heteroseksualnej,zdolnej do wydawania potomstwa.Przy naszym ujemny przyroście naturalnym-jest to tem bardziej ważkie i aktualne. Zostawiam to pan(i)om pod rozwagę.I liczę na rzeczowe argumenty.
|
|
|  | 5 na 5 | MichaQ (1056 punktów) | Primo: Heteroseksualiści mają wybitną potrzebę demonstrowania własnych skłonności seksualnych. Nie ma dnia, aby nie widział całującej sie pary. Jest to bardzo irytujące, w szczególności, jeśli żeńska część tej pary jest bardzo atrakcyjna. Też bym chciał dostać buzi.
Secundo: Rolnictwo jest niezgodne z naturą. Stanowi ingerencję w jej rozwój i sztuczne wykorzystanie jej możliwości przez człowieka.
Tertio: Wielu rolników nie jest w stanie zrozumieć tego oczywistego faktu. Przez to cierpią lasy, a jeśli wycina się pod uprawę ich dużą ilość, to cierpi też na tym cała planeta.
Quatro: Tutaj już będzie bez ironii. Pani argument jest o tyle kiepski, że homoseksualiści, jeśli patrzeć pod kątem przyrostu naturalnego, pozostaną pewną martwą sferą. Związki homoseksualne nie zburzą tradycyjnego modelu rodziny, bo wciąż do zrobienia dziecka będzie potrzeba mężczyzny i kobiety. Występowanie homoseksualizmu w populacji ludzkiej waha się między 2-6 procent. Tego się nie zmienią żadne restrykcje prawne. Zalegalizowanie związków homoseksualnych nie wpłynie na przyrost naturalny, bo Ci ludzie i tak będą wiązać się tylko z osobami o takiej samej jak oni orientacji seksualnej. Przecież homoseksualista nie zwiąże się z heteroseksualistą i vice versa. Dopuszczenie takich związków to po prostu danie osobom homoseksualnym pewnych możliwości prawnych, jak na przykład wspólne rozliczanie się. Powtarzam jeszcze raz: homoseksualizm to martwa sfera. Był, jest i będzie, i nigdy w żadnym stopniu nie wpłynie na przyrost naturalny.
Co do estetyki homoseksualizmu, której pozwoliłem sobie nie wyśmiać. Mnie nie podobają się poglądy fundamentalistów islamskich, wkurzają mnie książki Grocholi, Rowling, Coelho, ale przecież nie znaczne strzelać do autorów ani nie będę się ubiegał o prawne zabronienie tego, co mi się nie podoba. Jest truizmem konstatacja, że każdy człowiek ma prawo do szczęścia. Czemu mamy tego nie dać homoseksualistom? Tylko dlatego, że nie podoba nam się widok dwóch gejów całujących się na ulicy? Zaprawdę powiadam: obskurantyzm i pruderia. Mnie się nie podoba gęba Kaczyńskiego, ale niestety nic nie mogę na to poradzić.
Prawo naturalne. Gdyby ludzie nie stworzyli terminu lex naturalis, to nie byłoby czegoś takiego w prawodawstwie. Zresztą jest to zgodne z zasadą prawniczą, że co nie jest zabronione, jest dozwolone. Zresztą po co ja sobie strzępie język. Powołując się na Jana Jakuba Roussau, można stwierdzić, że sama cywilizacja jest niezgodna z naturą. Czy to sprawia, że mamy nie budować domów? Czy to też oznacza, że mamy odmówić homoseksualistom prawa do szczęścia?
|
|
|  | | Grażyna Morawska (197 punktów) | >Primo: homoseksualiści mają wybitną potrzebę demonstrowania własnych popędów w miejscach publicznych a to jest bardzo nieestetyczne..Podobnie heteroseksualiści (tyle, że są zdecydowanie bardziej widoczni - moze z powodu przewagi ilościowej). Co do poczucia estetyki się nie wypowiadam - każdy ma swoje. Nie przepadam za widokiem namiętnie całujących się par bez wzgledu. Płeć całujących się nie ma tu większego znaczenia >Secundo: homoseksualizm jest niezgodny z naturą.Bo członek potrafi wejść tylko do pochwy,a nie do innego członka.Odbyt w pierwotnym zamyśle nie był zaprojektowany do odbywania stosunków..To samo dotyczy wielu zachowań w związkach heteroseksualnych. Rozważanie gdzie członek potrafi wejść sobie daruję - bo to trochę niesmaczne. Wydaje mi się, że różnica leży w tym "z kim" a nie "gdzie". W obu przypadkach tym kimś jest inny człowiek. I tyle. >Tertio: wielu dorosłych ludzi jest zagubionych i nie rozumie tej prawdy,a próbują innych przekonywać do swoich poglądów.Uważam iż należy to zmieniać >Podpisuję sie obiema rękami  tylko po skreśleniu "tej". Jak dla mnie nie ma jednej prawdy. i po czwarte  : >Związek homoseksualistów nie powinien zostać uważam zalegalizowany...Prawo rzymskie było bardzo proste,konkretne i bez luk (znacznych)-nie to co mamy obecnie teraz.I wg prawa starożytnych rzymian legalizacja homoseksualistów nie była dobra gdyż państwo potrzebuje rodziny do prawidłowego funkcjonowania.Rodziny heteroseksualnej,zdolnej do wydawania potomstwa.Przy naszym ujemny przyroście naturalnym-jest to tem bardziej ważkie i aktualne.Ale za to wg tego prawa legalizacja niewolnictwa była jak najbardziej pożądana - zdecydowanie służyła obywatelom Rzymu. A jeśli homoseksualizm ma być "wyklęty" z powodu niemożności wydania na świat potomstwo to czemu nie piętnuje się dobrowolnego celibatu? Obawiam się, że problemy demograficzne nie mają tu nic do rzeczy. To tylko listek figowy, który ma przykryć święte oburzenie - "jak oni sie nie wstydzą chceć, postępować i żyć inaczej niż MY! I nawet się z tym nie kryją!"
|
|
|  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Związek homoseksualistów nie powinien zostać uważam zalegalizowany...Prawo rzymskie było bardzo proste,konkretne i bez luk (znacznych)-nie to co mamy obecnie teraz.I wg prawa starożytnych rzymian legalizacja homoseksualistów nie była dobra gdyż państwo potrzebuje rodziny do prawidłowego funkcjonowania.Rodziny heteroseksualnej,zdolnej do wydawania potomstwa.Przy naszym ujemny przyroście naturalnym-jest to tem bardziej ważkie i aktualne. >Zostawiam to pan(i)om pod rozwagę.I liczę na rzeczowe argumenty. >
Tak, to prawda, że państwo potrzebuje rodziny heteroseksualnej, która zdolnej do wydawania potomstwa. Ale co z człowiekiem? Co z istotą humanizmu - "Nic, co ludzkie, nie jest mi obce"?
Zjawisko homoseksualizmu istnieje już od dawien dawna, nie jest to nic nowego. Znaczy to, jeśli mamy wierzyć w boską ingerencję, że skoro Bóg stworzył cały świat, i homoseksualiści są jego dziełem.
Przecież homoseksualiści nie są winni swojej orientacji. Dlaczego więc mają przez to cierpieć? Jeśli mamy mówić obiektywnie, homoseksualistom należą się takie same prawa. Także do legalizowania związków.
P.S. Nawiążę teraz do słów niejakiego Jarcia, który stwierdził, że tradycja Kościoła była podtrzymywana od wieków przez głowy dużo mądrzejsze niż moja.
Cóż... Jeśli ta tradycja ma na celu niszczenie osób podważających zdanie Kościoła, to nie ma się czym chwalić. Nie muszę chyba przypominać o kłopotach Nostradamusa oraz Mikołaja Kopernika?
Z ich rąk zginęło w okrutny sposób wiele tysięcy ludzi. Jeśli taka jest wiekowa tradycja chrześcijaństwa, to boję się pomyśleć, co byłoby, gdyby Polska była całkowicie podporządkowana Katolicyzmowi...
|
|
|  | | moralny "antychryst" | > Witam!> Primo: homoseksualiści mają wybitną potrzebę demonstrowania własnych popędów w miejscach publicznych a to jest bardzo nieestetyczne..Jest to nieprawda, bo heteroseksualni mają taką potrzebę wcale nie mniejszą. W dodatku, na co dzień, w żadnym stopniu nie powstrzymują się od takich demonstracji. Homoseksualni jeśli je demonstrują, to wyłącznie podczas demonstracji, w których walczą o równouprawnienie (nie tylko własne). > Secundo: homoseksualizm jest niezgodny z naturą.Gdyby był niezgodny z naturą, to ludzie nie mieliby homoseksualnych popędów (nie byłoby homoseksualistów). Jeśli chodzi o sposób używania rozmaitych części ciała, to natura nie stworzyła szyi mężczyzny do wieszania na niej krawata, a ust kobiety do malowania. > Tertio: wielu dorosłych ludzi jest zagubionych i nie rozumie tej prawdy,a próbują innych przekonywać do swoich poglądów.Uważam iż należy to zmieniaćWielu heteroseksualnych nie rozumie, że nie są homoseksualistami, więc nic im do ich seksualizmu. Koniecznie to "zagubienie" ludzi heteroseksualnych trzeba zmieniać. > i po czwarte :> Związek homoseksualistów nie powinien zostać uważam zalegalizowany...Związki heteroseksualne też nie wymagają legalizacji (żadnej odgórnej zgody). Co do wszystkich umów majątkowych, które mogą łączyć ludzi różnych płci (np. małżeństwa), to nie ma żadnego powodu, aby nie mogli zawierać ich ludzie tej samej płci. > ... państwo potrzebuje rodziny do prawidłowego funkcjonowania.Rodziny heteroseksualnej,zdolnej do wydawania potomstwa.To niech państwo założy burdele, w których będzie produkować dzieci i oddaje je na wychowanie heteroseksualnym parom, które mogą przecież być dobierane i łączone ustawowo. > Przy naszym ujemny przyroście naturalnym-jest to tem bardziej ważkie i aktualne.Trzeba zatem przyśpieszyć proces legislacji w/w prorodzinnych ustaw. > Zostawiam to pan(i)om pod rozwagę.I liczę na rzeczowe argumenty.Mam tylko powyższe. Rozumowe. Rzeczowych nie mam żadnych.
|
|
|  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Primo: homoseksualiści mają wybitną potrzebę demonstrowania własnych popędów w miejscach publicznych a to jest bardzo nieestetyczne..Nigdy takiego demonstrowania w wykonaniu par homoseksualnych nie widziałem, mimo że już kilka lat po tym świecie chodzę. Za to pary heteroseksualne często demonstrują. > Secundo: homoseksualizm jest niezgodny z naturą.Bo członek potrafi wejść tylko do pochwy,a nie do innego członka.Odbyt w pierwotnym zamyśle nie był zaprojektowany do odbywania stosunków..Ciekawy jestem skąd masz takie informacje. Może coś czytałaś odnośnie wzajemnego "dopasowania się" tych części ciała, o których piszesz. > Tertio: wielu dorosłych ludzi jest zagubionych i nie rozumie tej prawdy,a próbują innych przekonywać do swoich poglądów.Uważam iż należy to zmieniaćMasz szansę się wykazać. Zmieniaj. > i po czwarte :> Związek homoseksualistów nie powinien zostać uważam zalegalizowany...> Przy naszym ujemny przyroście naturalnym-jest to tem bardziej ważkie i aktualne.Wnioskuję z tego, że gdyby przyrost naturalny był dodatni, to byłabyś skłonna zaakceptować legalizację związków homoseksualnych. > Zostawiam to pan(i)om pod rozwagę.I liczę na rzeczowe argumenty.Wziąłem pod rozwagę. Wydaje mi się, że moja wypowiedź była rzeczowa.
|
|
| MichaQ (1056 punktów) | Na początek pragnę zamieścić na tym forum moje pozdrowienia dla wszystkich wzorcowych katolików, członków Młodzieży Wszechpolskiej, Ligi Polskich Rodzin oraz innych ponoć głęboko wierzących osób, którzy uważają, że homoseksualiści to pedały. Specjalnie dla nich fragment Katechizmu Kościoła Katolickiego:
KKK 2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.
Teraz kwestia nietolerancji. Tym razem na poważnie. Uważam, że wszelka nietolerancja w tym kraju bierze się z homogeniczności polskiego społeczeństwa. W każdej grupie społecznej osoba wyróżniająca się w jakiś sposób zawsze spotka się z pewną dawką nietolerancji lub wykluczenia. Jest to zjawisko zwane konformizmem wobec norm lub konformizmem normatywnym. Społeczeństwo jest niewątpliwie grupą społeczną, chociaż bardzo dużą i złożoną. Zawsze nowości obyczajowe lub osoby innych narodowości będą spotykać się w tak jednorodnych społeczeństwach z okresową nietolerancją.
|
|
 | | afrah (6 punktów) | Przeczytaj powyższy post to zrozumiesz.Ustosunkuj się.
|
|
 | | artjab | >KKK 2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji. Wstawienie tego fragmentu jest mistrzostwem. Powinien przeczytać, przeanalizować i głęboko zakorzenić go sobie w swej głowie każdy ateista, aby nie rzucał fałszywych obelg pod kątem katolicyzmu; oraz każdy katolik aby wiedział co do niego należy a co nie!
|
|
|  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Wstawienie tego fragmentu jest mistrzostwem. Powinien przeczytać, przeanalizować i głęboko zakorzenić go sobie w swej głowie każdy ateista, aby nie rzucał fałszywych obelg pod kątem katolicyzmu; oraz każdy katolik aby wiedział co do niego należy a co nie!
Szkoda tylko, że śladowa ilość katolików chce przyjąć do wiadomości to, co zostało napisane w w tym fragmencie.
|
|
| |  | | artjab | >Szkoda tylko, że śladowa ilość katolików chce przyjąć do wiadomości to, co zostało napisane w w tym fragmencie. Śladowa to nie, nie przesadzajmy, aczkolwiek trochę ich jest i niestety sam nad tym ubolewam. Z drugiej strony można powiedzieć, że także śladowa ilość ateuszy chce postrzegać katolicyzm właściwie i nad tym też należy ubolewać.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >Z drugiej strony można powiedzieć, że także śladowa ilość ateuszy chce postrzegać katolicyzm właściwie i nad tym też należy ubolewać.
Właściwie, czyli jak?
|
|
| | | |  | | artjab |
>Właściwie, czyli jak? Właściwie, czyli bez krzywdzących inwektyw i niekonstruktywnych nieporozumień. Ale dotyczy to oczywiście także katolików.
|
|
| | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>Właściwie, czyli jak? >Właściwie, czyli bez krzywdzących inwektyw i niekonstruktywnych nieporozumień. Ale dotyczy to oczywiście także katolików. > Ale jakie jest właściwie postrzeganie katolików? Jako wyznawczyni teizmu agnostycznego chciałabym wiedzieć.
|
|
| | | | | |  | | artjab |
>Ale jakie jest właściwie postrzeganie katolików? Jako wyznawczyni teizmu agnostycznego chciałabym wiedzieć. Z postrzeganiem katolików to może być problem bo wielu z nich nimi tak naprawdę nie jest. Możemy i powinniśmy mówić jacy katolicy powinni być, a powinni być tacy jakimi nakazuje im być Słowo Boże. I ci katolicy, którzy tacy właśnie są, są właściwymi katolikami. Podoba mi się, że jesteś teistką agnostycyzującą, też nim kiedyś byłem, aktualnie funkcjonuję już bez tego drugiego członu. Taka postawa świadczy o intelektualnym otwarciu, racjonalnym krytycyzmie i może doprowadzić do konstruktywnych efektów w wyniku myślowego postępu. Życzę powodzenia!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Z postrzeganiem katolików to może być problem bo wielu z nich nimi tak naprawdę nie jest. Możemy i powinniśmy mówić jacy katolicy powinni być, a powinni być tacy jakimi nakazuje im być Słowo Boże. I ci katolicy, którzy tacy właśnie są, są właściwymi katolikami.
Niestety w każdej religi znajdą się tacy ludzie, którym wydaje się, że są idealnymi wyznawcami, a nie jest to prawdą.
>Podoba mi się, że jesteś teistką agnostycyzującą, też nim kiedyś byłem, aktualnie funkcjonuję już bez tego drugiego członu. Taka postawa świadczy o intelektualnym otwarciu, racjonalnym krytycyzmie i może doprowadzić do konstruktywnych efektów w wyniku myślowego postępu.
Staram się, jako racjonalistka i humanistka, być otwartą na świat i innych ludzi (oraz ich światopogląd).
>Życzę powodzenia!
Dziękuję i nawzajem.
|
|
|  | | MichaQ (1056 punktów) | >Wstawienie tego fragmentu jest mistrzostwem. Powinien przeczytać, przeanalizować i głęboko zakorzenić go sobie w swej głowie każdy ateista, aby nie rzucał fałszywych obelg pod kątem katolicyzmu; oraz każdy katolik aby wiedział co do niego należy a co nie!
Wie Pan, treść przytoczonego przeze mnie artykułu Katechizmu Kościoła Katolickiego jest w polskich warunkach raczej pewnym ideałem niż aktem normatywnym osadzonym w rzeczywistości. 55% Polaków wciąż twierdzi, że homoseksualizm to choroba. Biorąc pod uwagę dane na temat ateistów i innowierców, to można wysnuć wniosek, że większość z tych 55 % jest katolikami. Polska nietolerancja względem homoseksualistów jest faktem. Sytuacji nie poprawia stanowisko Kościoła, który uważa homoseksualizm za grzech, o czym świadczy artykuł 2357 KKK. Jest wiele osób, które na tym właśnie opierają swój sprzeciw wobec homoseksualizmu, a część z nich zasiadała w Sejmie (tutaj można by wymienić praktycznie całe LPR z Giertychem i Wierzejskim na czele).
Kościół powszechny, jednocześnie wzywając do poszanowania osób o odmiennej orientacji seksualnej, zakazuje homoseksualistom stosunków płciowych, twierdząc, że są one niemoralne.
|
|
1 na 1 | gurgul (651 punktów) |
>Więc czym tak naprawdę jest homofobia?
No właśnie, czym? Bez przerwy słyszę o homofobii, ale co to u diabła jest? Jeżelibyśmy tą nazwę potraktowali dosłownie, a więc jako fobie - silny, irracjonalny lęk przed homoseksualnymi to oczywiście mamy do czynienia z chorobą. A jeżeli ktoś uważa, że homoseksualizm to dewiacja, ale nie odczuwa żadnego lęku związanego z gejami, nie wyzywa ich, nie prześladuje, nie stanowi dla niego problemu podanie reki, rozmowa, wdanie sie w relacje koleżeńskie etc? Czy taki człowiek jest homofobem? Jeżeli tak to dlaczego?
|
|
 | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>Więc czym tak naprawdę jest homofobia? >No właśnie, czym? >Bez przerwy słyszę o homofobii, ale co to u diabła jest? Jeżelibyśmy tą nazwę potraktowali dosłownie, a więc jako fobie - silny, irracjonalny lęk przed homoseksualnymi to oczywiście mamy do czynienia z chorobą. >A jeżeli ktoś uważa, że homoseksualizm to dewiacja, ale nie odczuwa żadnego lęku związanego z gejami, nie wyzywa ich, nie prześladuje, nie stanowi dla niego problemu podanie reki, rozmowa, wdanie sie w relacje koleżeńskie etc? Czy taki człowiek jest homofobem? Jeżeli tak to dlaczego? >
Sądzę, że model, jaki został opisany powyżej, nie przedstawia postawy homofobicznej. Wg mnie jest to osoba, która posiada uprzedzenia do homoseksualizmu, lecz nie wykazuje skłonności do upokażania i poniżania, powszechnej u homofobów.
Jako typowy przykład takiej postawy (homofobicznej) przedstawiam wypowiedź jednego ze znanych polityków LPR-u:
"Jest to swoista dewiacja seksualna, czyli zgodnie z definicją: odstępstwo od normy. Jeżeli dewianci zaczną demonstrować, to należy dolać im pałami. I nic mnie nie obchodzi, że mają przyjechać jacyś politycy z Niemiec. To nie są żadni poważni politycy, tylko geje. Jak dostaną parę pał, to drugi raz nie przyjadą. Gej to przecież z definicji tchórz."
Nic dodać, nic ująć.
|
|
 | | Miau (116 punktów) | > >Więc czym tak naprawdę jest homofobia?> No właśnie, czym?> Bez przerwy słyszę o homofobii, ale co to u diabła jest? Jeżelibyśmy tą nazwę potraktowali dosłownie, a więc jako fobie - silny, irracjonalny lęk przed homoseksualnymi to oczywiście mamy do czynienia z chorobą.> A jeżeli ktoś uważa, że homoseksualizm to dewiacja, ale nie odczuwa żadnego lęku związanego z gejami, nie wyzywa ich, nie prześladuje, nie stanowi dla niego problemu podanie reki, rozmowa, wdanie sie w relacje koleżeńskie etc? Czy taki człowiek jest homofobem? Jeżeli tak to dlaczego?Czy wdanie się w relacje koleżeńskie z pedofilem, podanie mu ręki nie stanowi także problemu? Nawet jeśli uznaje się pedofilę za dewiację. Oczywiście nie odczuwa się silnego lęku itd. Jeśli stanowi, jak więc różnica między tą a dewiacją homoseksualną ? Aaa.. cierpi niewinna osoba. Ale co z samym chorym? W wypadku, gdy uważasz osobę hmomoseksualną za dewianta, czy nie bardziej naturalne byłoby działanie, chociażby pomoc tej osobie? A może lepiej udawać, że się nic nie widzi, pozostać biernym, rozmawiać z nią/nim o pogodzie, wyprzedażach ? Nie rozumiem, albo ktoś uznaję homoseksualizm za dewiację, nie będzie go tolerował i postara się usunąć, leczyć , albo nie uznaje. W przeciwnym wypadku zachowa się podle  Rzeczywiście, określenie "homofobia" nie jest całkiem trafne. PS. Ja osobiście całkowicie toleruję homoseksualizm ( małżeństwa, adopcje, ba! nawet całowanie się na ulicy - co zresztą budzi u mnie bardzo pozytywne uczucia, jak każde inne okazywanie miłości przez ludzi) Pozdrawiam
|
|
|  | | gurgul (651 punktów) |
> Jeśli stanowi, jak więc różnica między tą a dewiacją homoseksualną ? Aaa.. cierpi niewinna osoba. Ale co z samym chorym?> W wypadku, gdy uważasz osobę hmomoseksualną za dewianta, czy nie bardziej naturalne byłoby działanie, chociażby pomoc tej osobie? A może lepiej udawać, że się nic nie widzi, pozostać biernym, rozmawiać z nią/nim o pogodzie, wyprzedażach ?> Nie rozumiem, albo ktoś uznaję homoseksualizm za dewiację, nie będzie go tolerował i postara się usunąć, leczyć , albo nie uznaje. W przeciwnym wypadku zachowa się podle  Nie wydaje mi się ,żeby jakikolwiek homoseksualista cierpiał BEZPOŚREDNIO z powodu swoich upodobań seksualnych. To raz. Po drugie nawet gdyby było inaczej to na czym niby miałoby polegać leczenie skłonności homoseksualnych? Wszelkiego rodzaju "ośrodki terapeutyczne dla gejów" to żenada i hańba. Trzeba bardzo kogoś nienawidzić żeby go tam posłać.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> PS. Ja osobiście całkowicie toleruję homoseksualizm ( małżeństwa, adopcje, ba! nawet całowanie się na ulicy - co zresztą budzi u mnie bardzo pozytywne uczucia, jak każde inne okazywanie miłości przez ludzi)> Czy nie wydaje Ci się, że przesadzasz? Uważam się za osobę tolerancyjną. Szanuję "inności", bo za każda stoi człowiek. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że adopcje wśród par tej samej płci nie pozostaną bez skutku na postrzeganie świata przez tę małą istotę. Seksualność człowieka, to rzeczywiście coś tak naturalnego, jak inne potrzeby, choćby przytaczane już jedzenie i picie. I nic innym do seksualności drugiego człowieka. Żyjemy jednak w jakiejś kulturze, z jakimiś wzorcami społecznych zachowań. Nie mówię tu o bezkrytycznym podporządkowywaniu się, bo to już ludzkość przerabiała dziesiątki razy... z marnym skutkiem. Zauważ, że zwłaszcza w ostatnim czasie bardzo uzurpujemy sobie, my - ludzie, prawo do wolności. W każdym prawie wymiarze. Tylko, czy ta wolność nie staje się samowolą? Taki stan prowadzi do zupełnej destabilizacji. Czy wróży to dobrze? Może jednak warto zachować pewne choćby zasady moralne? Kręgosłupy chore, nie dają zbyt wielkich możliwości. Tolerancja - jak najbardziej. To podstawa człowieczeństwa. W dobie wolności czujmy się wolni, ale nie bezmyślni. A co do całujących się par - nie ważne, jedno, czy dwupłciowych. Jeśli im z tym fajnie? Tylko pozazdrościć. To nie średniowiecze  Pozdrawiam.
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
|
|
| |  | 1 na 1 | gurgul (651 punktów) |
>Uważam się za osobę tolerancyjną. Szanuję "inności", bo za każda stoi człowiek. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że adopcje wśród par tej samej płci nie pozostaną bez skutku na postrzeganie świata przez tę małą istotę.
W pełni rozumiem taką postawę, ale osobiście wolałbym być wychowywanym przez parę gejów, niż spędzić dzieciństwo w domu dziecka. Myślę, że brak rodziny ma znacznie bardziej negatywny wpływ na "postrzeganie świata przez małą istotę" niż rodzina homoseksualna.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >W pełni rozumiem taką postawę, ale osobiście wolałbym być wychowywanym przez parę gejów, niż spędzić dzieciństwo w domu dziecka. Myślę, że brak rodziny ma znacznie bardziej negatywny wpływ na "postrzeganie świata przez małą istotę" niż rodzina homoseksualna.
To problem bardzo złożony i skomplikowany. Jestem przekonany, że w pełni zdajesz sobie z tego sprawę, a to co napisałeś jest tylko uproszczeniem koniecznym na potzreby tej dyskusji.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | moralny "antychryst" | >W pełni rozumiem taką postawę, ale osobiście wolałbym być wychowywanym przez parę gejów, niż spędzić dzieciństwo w domu dziecka. Podzielam Twoje preferencje. Też zawsze wolę COŚ niż NIC.
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Mam nadzieję, ze nie do końca przemyślałeś odpowiedź, że zdanie M. Mentraka jest dobrym podsumowaniem. Zauważ, że rodzina, w pełnym tego słowa znaczeniu, przekazuje niedojrzałej jednostce pewien obraz funkcjonowania, wartości. Rodzina postrzegana społecznie za coś, co jest podstawowa wartością, uformowana przez wieki... czy w ten sposób warta porośnięcia patyną? Zaznaczam, że nie mam homofobii. Cenię sobie przyjaźń z ludxmi "kochającymi inaczej", jak zwykło się ich nazywać, ponieważ widzę w nich otwartość i szczerość. W każdym razie w tych, których znam. Poza tym, mężczyzna, taki mężczyzna to człowiek dbający o siebie, i co tu dużo ukrywać, najlepszy przyjaciel kobiety. Zadbany, bezinteresowny...
Pozdrawiam jak zawsze szczerze...
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
|
|
| | | |  | | moralny "antychryst" | >Mam nadzieję, ze nie do końca przemyślałeś odpowiedź, że zdanie M. Mentraka jest dobrym podsumowaniem. Ze niby jeśli mamy nie mieć wszystkiego (pełnej rodziny) to lepiej nie mieć jej wcale? Dlaczego mamy woleć to, co Ty wolisz. Ja niezmiennie wolę COŚ niż NIC. Przecież Tobie to niczego nie zmienia. Zawsze możesz wybrać NIC. Dlaczego chcesz tym NICZYM uszczęśliwiać innych?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Nie uważasz, że to troszkę bardziej skomplikowane? Być może, dziecko na tą chwilę pozbawione nieciekawego "cosia" w postaci nienormalnej rodziny, jutro zostanie zaadoptowane przez rodzinę normalną. Gdybyś zalegalizował adopcję przez pary homoseksualne, pozbawiłbyś to dziecko COSIA przez duże C. Nie może być tu kompromisów. Jeśli rodzice tej samej płci nie są najlepszym rozwiązaniem dla dziecka od strony bio-psyche (a na bank nie są), to nie może być na to pozwolenia. Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie tego typu wolność dwójki dorosłych ludzi. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Tyle. Co do legalizacji homoseksualnych związków (bez prawa do adopcji), to za nic nie rozumiem jak można być przeciw 
Każda wypowiedź ma inny smak, więc postanowiłem zrezygnować ze stałej stopki. Dziękuję.
|
|
| | | | | |  | | moralny "antychryst" | > Nie uważasz, że to troszkę bardziej skomplikowane?Któro "to"? Wybór miedzy czymś a niczym wydaje mi się dość prosty. Porzucanie dzieci jest faktem. Adopcja jest zadaniem społecznym bardzo skomplikowanym i dodatkowo komplikowanym przez biurokrację (jak wszystko). O którym "tym" rozmawiamy? > Być może, dziecko na tą chwilę pozbawione nieciekawego "cosia" w postaci nienormalnej rodziny, jutro zostanie zaadoptowane przez rodzinę normalną.Zanim zabierzesz się za pozbawianie dziecka matki lub ojca tylko dlatego, że wybrał/a na towarzysza życia osobę tej samej płci, proponuję odbierać dzieci kazirodcom. Z tego co wiem, nie za sprawnie nam to idzie. > Gdybyś zalegalizował adopcję przez pary homoseksualne, pozbawiłbyś to dziecko COSIA przez duże C.Znaczy tatusia który z nim współżył, mamusi która wolała popić niż zająć się dzieckiem, czy grupy rówieśniczej w domu dziecka? > Nie może być tu kompromisów. Jeśli rodzice tej samej płci nie są najlepszym rozwiązaniem dla dziecka od strony bio-psyche (a na bank nie są), to nie może być na to pozwolenia.Z tego samego powodu ciężko jest uzyskać zgodę na adopcję osobie samotnej. Lepszy dom dziecka? Poza tym to chyba jest problem całkowicie sztuczny, bo pary homoseksualne nie mają zwykle potrzeby adoptowania dzieci. > Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie tego typu wolność dwójki dorosłych ludzi.A kto tu mówi o wolności adopcji? Istnieje coś takiego? > Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Tyle.Cały czas stoję na tym stanowisku. Moja kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność homoseksualistów. > Co do legalizacji homoseksualnych związków (bez prawa do adopcji), to za nic nie rozumiem jak można być przeciw  W ogóle nie wiem, jaki związek ma homoseksualizm z adopcją. Moim zdaniem takiego związku nie ma i być nie powinno.
|
|
| | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>W ogóle nie wiem, jaki związek ma homoseksualizm z adopcją. Moim zdaniem takiego związku nie ma i być nie powinno. > Masz rację. chociaż raz. Nie powinno być żadnego związku. Więc o co Ci chodzi? Enfant ma rację. Pomyśl, zastanów się. ...
Pozdrawiam.
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
|
|
| | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Masz rację. chociaż raz. A Ty ją masz zazwyczaj. Nie powinno być żadnego związku. Więc o co Ci chodzi? >Enfant ma rację. Pomyśl, zastanów się. ... To dlaczego te sprawy ze sobą wiąże(cie)? Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | >>Masz rację. chociaż raz. >A Ty ją masz zazwyczaj. >Nie powinno być żadnego związku. Więc o co Ci chodzi? >>Enfant ma rację. Pomyśl, zastanów się. ... >To dlaczego te sprawy ze sobą wiąże(cie)? >Pozdrawiam. >
O co ci chodzi? Nie my je wiążemy, tylko homoseksualne pary, które chcą mieć prawo do adopcji. A my mówimy, że się nie zgadzamy na takie prawo.
Każda wypowiedź ma inny smak, więc postanowiłem zrezygnować ze stałej stopki. Dziękuję.
|
|
| | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >O co ci chodzi? Nie my je wiążemy, tylko homoseksualne pary, które chcą mieć prawo do adopcji. A my mówimy, że się nie zgadzamy na takie prawo. Wiesz, ja zgadzam się na związki homoseksualne, ale bez zmian w ruchu drogowym. I nie ja wiążę te dwie sprawy, tylko homoseksualne pary, które żądają takich zmian.
Skąd pomysł, że pary homoseksualne żądają zmian w prawie adopcyjnym i w ogóle rwą się do adopcji? Wydaje mi się, że jeśli naprawdę chcą mieć dzieci, to mają własne ze związków poza-partnerskich i pewnie dotyczy to głównie pań. W każdym razie, dla mnie małżeństwo i adopcja to zupełnie inna sprawa. Krótko mówiąc, jestem za daniem homoseksualistom normalnych praw, bez żadnych zmian w prawach innych obywateli. Zresztą uważam, że ich podstawowe prawo, to nie prawo do małżeństwa, ale uwolnienie ich od wszystkich, którzy uważają się za lepszych lub zdrowszych psychicznie od nich. Uważam, że homofobia to choroba społeczna, którą należy leczyć. Tym bardziej, że zanim Polacy się z niej nie wyleczą, to żadnych praw homoseksualistom i tak nie dadzą, a my możemy tu sobie o tych prawach jeszcze długo dyskutować.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > >O co ci chodzi? Nie my je wiążemy, tylko homoseksualne pary, które chcą mieć prawo do adopcji. A my mówimy, że się nie zgadzamy na takie prawo.> Wiesz, ja zgadzam się na związki homoseksualne, ale bez zmian w ruchu drogowym. I nie ja wiążę te dwie sprawy, tylko homoseksualne pary, które żądają takich zmian.Adopcja dzieci przez osoby homoseksualne dotyczy tylko i wyłącznie tych dzieci i osób homoseksualnych. Dla dziecka wyrastanie w związku, gdzie "rodzice" są tej samej płci, jest czymś innym, niż wyrastanie w rodzinie mieszanej. Zatem, jeśli dyskutujemy o prawie osób homoseksualnych do adopcji to znaczy, że dyskutujemy o prawie osób homoseksualnych do adopcji, a nie ogólnie na temat adopcji. Rozumiesz już?  Masz problemy z logiką. W dyskusji o eutanazji też byś pytał, czemu łączymy temat schorowanych, cierpiących ludzi z tematem śmierci na życzenie? Wtedy rozmawialibyśmy na temat eutanazji, a nie ogólnie na temat śmierci na życzenie (samobójstwo, etc.). Tak jak teraz nie dywagujemy sobie na temat adopcji jako takiej, tylko o tym czy zgadzamy się, żeby adoptować mogły pary homoseksualne. Już? Czy jeszcze nie?  > Skąd pomysł, że pary homoseksualne żądają zmian w prawie adopcyjnym i w ogóle rwą się do adopcji? Wydaje mi się, że jeśli naprawdę chcą mieć dzieci, to mają własne ze związków poza-partnerskich i pewnie dotyczy to głównie pań. W każdym razie, dla mnie małżeństwo i adopcja to zupełnie inna sprawa. Krótko mówiąc, jestem za daniem homoseksualistom normalnych praw, bez żadnych zmian w prawach innych obywateli. Zresztą uważam, że ich podstawowe prawo, to nie prawo do małżeństwa, ale uwolnienie ich od wszystkich, którzy uważają się za lepszych lub zdrowszych psychicznie od nich. Uważam, że homofobia to choroba społeczna, którą należy leczyć. Tym bardziej, że zanim Polacy się z niej nie wyleczą, to żadnych praw homoseksualistom i tak nie dadzą, a my możemy tu sobie o tych prawach jeszcze długo dyskutować.Nie wiem, czy się rwą, czy nie rwą (gotów byłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, iż to zależy od konkretnej pary  ). I nie obchodzi mnie to. Obchodzi mnie to, czy prawo powinno dawać im taką możliwość, czy nie. Moim zdaniem, nie. I proszę nie wymachiwać terminem homofobia, bo dotyczy on strachu przed nieznanym i wypływającej zeń nietolerancji. Nie ma nic wspólnego z racjonalną oceną sytuacji. Jest chorym objawem zideologizowanego toku myślenia. Niestety, podobnie jest u ciebie. Wpierw cel i dogmat, potem ewentualne 'argumenty'. Wyjdź z szuflady i chodź. Pomyślimy, pogadamy.  Pozdrawiam wolnomyślnie
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | > Adopcja dzieci przez osoby homoseksualne dotyczy tylko i wyłącznie tych dzieci i osób homoseksualnych.Wiem, że te problemy nie dotyczą ani mnie i moich dzieci, ani Was i Waszych. No i co z tego? I tak nie rozumiem po cholerę ten problem rozważacie, omawiacie i dyskutujecie. I po cholerę mnie w tę dyskusję wciągacie. Tematem nie są ani dzieci, ani odbieranie im jakichkolwiek praw. Nic nie wiem o tym, aby homoseksualiści chcieli im (albo Wam) jakieś odbierać. > Zatem jeśli dyskutujemy o prawie osób homoseksualnych do adopcji to znaczy, że dyskutujemy o prawie osób homoseksualnych do adopcji, a nie ogólnie na temat adopcji. Rozumiesz już?Nie. Nie rozumiem, bo tematem jest homoseksualizm i homofobia, a nie taka lub inna adopcja. > Masz problemy z logiką.Nic mi nie wiadomo o tym, aby niechęć do zmiany tematu miała jakikolwiek związek z logiką. > W dyskusji o eutanazji też byś pytał, czemu łączymy temat schorowanych, cierpiących ludzi z tematem śmierci na życzenie?Raczej warto by było Was wtedy zapytać, czemu łączycie temat z adopcją dzieci przez schorowanych, chociaż nie dziwię się, że na takie prawo nie wyrażacie zgody. Ja też nie (tak jak w przypadku homoseksualistów, nie widzę potrzeby włączać w sprawę dzieci). > Już? Czy jeszcze nie?Co już? Czy już przestałeś wciągać mnie w temat, który nie ma związku z wątkiem? Nic mi na to nie wskazuje. JESTEM PRZECIW JAKIEMUKOLWIEK OGRANICZANIU PRAW CZYICHKOLWIEK DZIECI. Już? Zadowala Cię ta deklaracja? I może jeszcze raz powtórzę, że nie mam własnego i nie widzę społecznego problemu z homoseksualistami? Problem społeczny widzę jedynie w homofobii, wiec jedynie na ten temat się wypowiadam. > Nie wiem, czy się rwą, czy nie rwą (gotów byłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, iż to zależy od konkretnej pary ). I nie obchodzi mnie to. Obchodzi mnie to, czy prawo powinno dawać im taką możliwość, czy nie. Moim zdaniem, nie.A postulujesz, żeby kto postulował zmiany w prawie adopcji na rzecz par homoseksualnych? Ktoś chyba musi postulować, żebyśmy mogli na takie zmiany nie wyrazić zgody? > I proszę nie wymachiwać terminem homofobia, bo dotyczy on strachu przed nieznanym i wypływającej zeń nietolerancji. Nie ma nic wspólnego z racjonalną oceną sytuacji. Jest chorym objawem zideologizowanego toku myślenia. Niestety, podobnie jest u Pana. Wpierw cel i dogmat, potem ewentualne 'argumenty'.Proszę zapoznać się z terminem "homofobia" i "fobia" w odniesieniu do ludzi (innych, kobiet, mężczyzn....) Proszę też zapoznać się z terminami tolerancja i nietolerancja. O homoseksualistach w ogóle nie zamierzam więcej rozmawiać, bo są to dla mnie tacy sami ludzie jak Ty. A bez określonego celu, tylko dla pogadania (bez wyciągania z rozmowy jakichkolwiek wniosków), też nie zamierzam gadać. Nie jestem ani teologiem, ani seksuologiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > >Adopcja dzieci przez osoby homoseksualne dotyczy tylko i wyłącznie tych dzieci i osób homoseksualnych.> Wiem, że te problemy nie dotyczą ani mnie i moich dzieci, ani Was i Waszych. No i co z tego?> I tak nie rozumiem po cholerę ten problem rozważacie, omawiacie i dyskutujecie. I po cholerę mnie w tę dyskusję wciągacie. Tematem nie są ani dzieci, ani odbieranie im jakichkolwiek praw. Nic nie wiem o tym, aby homoseksualiści chcieli im (albo Wam) jakieś odbierać.> > Zatem jeśli dyskutujemy o prawie osób homoseksualnych do adopcji to znaczy, że dyskutujemy o prawie osób homoseksualnych do adopcji, a nie ogólnie na temat adopcji. Rozumiesz już?> Nie. Nie rozumiem, bo tematem jest homoseksualizm i homofobia, a nie taka lub inna adopcja.Jeny, człowieku. Nikt cię nie wciąga w dyskusję. To jest forum i omawiane są na nim różne sprawy. Nie chcesz, nie pisz. Tematem są homoseksualiści. Nie mamy tu pisać o tym, czy ich lubimy, czy nie. Piszemy o konkretach, prawach tej mniejszości i jej miejscu w społeczeństwie. Adopcja jest częścią tematu. Jest postulatem stowarzyszeń LGBT, więc to dobry wątek, by o tym dyskutować. A nie stękać.  > >Masz problemy z logiką.> Nic mi nie wiadomo o tym, aby niechęć do zmiany tematu miała jakikolwiek związek z logiką.Dobrze wiesz, że nie zarzucałeś nam zmiany tematu, lecz rzekomy brak związku i spójności logicznej. Nie ma sensu kontynuować tej 'wymiany'. > > W dyskusji o eutanazji też byś pytał, czemu łączymy temat schorowanych, cierpiących ludzi z tematem śmierci na życzenie?> Raczej warto by było Was wtedy zapytać, czemu łączycie temat z adopcją dzieci przez schorowanych, chociaż nie dziwię się, że na takie prawo nie wyrażacie zgody. Ja też nie (tak jak w przypadku homoseksualistów, nie widzę potrzeby włączać w sprawę dzieci).To sobie nie widź  Ja widzę tutaj problem, bo nie zgadzam się na to, żeby para homoseksualistów mogła adoptować dziecko. Więc o tym pisze, tak? Jakie łączenie tematów? To jest jeden temat. Akurat taki, a nie inny. > >Już? Czy jeszcze nie?> Co już? Czy już przestałeś wciągać mnie w temat, który nie ma związku z wątkiem? Nic mi na to nie wskazuje.> JESTEM PRZECIW JAKIEMUKOLWIEK OGRANICZANIU PRAW CZYICHKOLWIEK DZIECI. Już? Zadowala Cię ta deklaracja?> I może jeszcze raz powtórzę, że nie mam własnego i nie widzę społecznego problemu z homoseksualistami? Problem społeczny widzę jedynie w homofobii, wiec jedynie na ten temat się wypowiadam.No doooobrzeeee.  Ale inni wypowiadają się też na poboczne tematy związane z głównym tematem wątku. Przecież nie będziemy przez cały wątek pisać, że homoseksualiści są tacy sami, jak my i że homofobia jest be. Na tym ma polegać ten wątek? Myślę, że nie. > Proszę zapoznać się z terminem "homofobia" i "fobia" w odniesieniu do ludzi (innych, kobiet, mężczyzn....) Proszę też zapoznać się z terminami tolerancja i nietolerancja.Zapoznałem się. Co dalej? > O homoseksualistach w ogóle nie zamierzam więcej rozmawiać, bo są to dla mnie tacy sami ludzie jak Ty.> A bez określonego celu, tylko dla pogadania (bez wyciągania z rozmowy jakichkolwiek wniosków), też nie zamierzam gadać. Nie jestem ani teologiem, ani seksuologiem.A dla mnie para homoseksualistów nie jest taka sama, jak para heteroseksualistów. Kochają się tak samo? --- Pewnie! Chwała im za to i wolność im do to. Są tak samo dobrym materiałem na rodziców? --- NIE! Taki jest mój wniosek. Dużo bardziej konkretny od 'homofobię trzeba leczyć', 'gay is ok', czy 'j...ć pedałów'. Pozdrawiam świeżomyślnie 
nie bój się świeżości, przecież jest świeża
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" |
> To sobie nie widź > Ja widzę tutaj problem, bo nie zgadzam się na to, żeby para homoseksualistów mogła adoptować dziecko. Więc o tym pisze, tak?Jedyny problem jaki w tym Twoim widzeniu widzę, to taki, że ŚMIESZ uzależniać prawa dziecka od seksualnych potrzeb dorosłych ludzi. Może jeszcze zrównasz ich prawa z prawami płodów lub zwierzat? To całkowicie zboczone. Prawa dzieci są święte i stoją PONAD wszystkimi innymi prawami, a szczególnie tymi, które uzależnione są od czyichkolwiek skłonności seksualnych. Koniec!!!!!! Nie będę kontynuować rozmowy z myślącymi narządami płciowymi,zamiast głową, sercem, duszą i wszystkim innym, czym normalni ludzie myślą. Z takimi problemami należy wybrać się do psychologa i seksuologa, a nie na forum publiczne (szczególnie Racjonalisty). Odczep się ode mnie, od dzieci i od homoseksualistów. Przyczep się do siebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > >To sobie nie widź > >Ja widzę tutaj problem, bo nie zgadzam się na to, żeby para homoseksualistów mogła adoptować dziecko. Więc o tym pisze, tak?> Jedyny problem jaki w tym Twoim widzeniu widzę, to taki, że ŚMIESZ uzależniać prawa dziecka od seksualnych potrzeb dorosłych ludzi. Może jeszcze zrównasz ich prawa z prawami płodów lub zwierzat? To całkowicie zboczone. Prawa dzieci są święte i stoją PONAD wszystkimi innymi prawami, a szczególnie tymi, które uzależnione są od czyichkolwiek skłonności seksualnych.O czym ty w ogóle mówisz?  Moja niezgoda, by pary homoseksualistów adoptowały dzieci, nie wynika bezpośrednio z powodu ich orientacji seksualnej, lecz z faktu, iż byliby jednopłciowymi rodzicami (co jest niezdrowe dla dziecka). Proszę cię, zachowaj jakąś podstawową logikę i uczciwość, bo jak na razie to bez sensu jest taka gadka. > Koniec!!!!!! Nie będę kontynuować rozmowy z myślącymi narządami płciowymi,zamiast głową, sercem, duszą i wszystkim innym, czym normalni ludzie myślą.> Z takimi problemami należy wybrać się do psychologa i seksuologa, a nie na forum publiczne (szczególnie Racjonalisty). Odczep się ode mnie, od dzieci i od homoseksualistów. Przyczep się do siebie.Nie będę po raz setny powtarzać, dlaczego nie popieram takiej adopcji. Poczytaj powyżej. Ja mówię konkretnie o adopcji dzieciaków przez pary jednopłciowe, a ty właśnie skupiasz się na preferencjach seksualnych. Kto tu myśli czym?  Do psychologa to akurat nie ja powinienem się wybrać. Nie ja wymyślam absurdalne pretensje i nonsensowne zarzuty. Dziękuję, że jesteś. Tacy ludzie jak ty, przypominają mi jak ważne jest dbanie o niezależność myślenia i wolność od dogmatów typu 'bo tak i ch..' (i jak tragiczne jest takiego myślenia zaniechanie). 
nie bój się świeżości, przecież jest świeża
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Moja niezgoda, by pary homoseksualistów adoptowały dzieci, nie wynika bezpośrednio z powodu ich orientacji seksualnej, lecz z faktu, iż byliby jednopłciowymi rodzicami (co jest niezdrowe dla dziecka).
Może podasz jakiś rzeczowy argument na potwierdzenie?
>Do psychologa to akurat nie ja powinienem się wybrać. Nie ja wymyślam absurdalne pretensje i nonsensowne zarzuty.
Jesteś pewny?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > >Moja niezgoda, by pary homoseksualistów adoptowały dzieci, nie wynika bezpośrednio z powodu ich orientacji seksualnej, lecz z faktu, iż byliby jednopłciowymi rodzicami (co jest niezdrowe dla dziecka).> Może podasz jakiś rzeczowy argument na potwierdzenie?Cóż, opinie psychologów, którym ufam. Nie mówię o maryjnych, tylko o takich, którzy chowają wszelką ideologię do szuflady, gdy wypowiadają się na tematy naukowe.  > >Do psychologa to akurat nie ja powinienem się wybrać. Nie ja wymyślam absurdalne pretensje i nonsensowne zarzuty.> Jesteś pewny?Na bank. Posty antychrysta są wyjątkowo nonsensowne. Już mniejsza o poglądy, ale w jego zarzutach do mnie sensu po prostu brak. Ja mówię o tamtym, a on mnie gani za siamto. 
nie bój się świeżości, przecież jest świeża
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >>Moja niezgoda, by pary homoseksualistów adoptowały dzieci, nie wynika bezpośrednio z powodu ich orientacji seksualnej, lecz z faktu, iż byliby jednopłciowymi rodzicami (co jest niezdrowe dla dziecka).> >Może podasz jakiś rzeczowy argument na potwierdzenie?> Cóż, opinie psychologów, którym ufam. Nie mówię o maryjnych, tylko o takich, którzy chowają wszelką ideologię do szuflady, gdy wypowiadają się na tematy naukowe.  A to dziwne, ja czytałam wiele artykułów naukowych, które wykazywały, że orientacja i płeć rodziców (pod warunkiem, że są oni przygotowani na odpowiednie wychowanie dziecka w związku jednopłciowym) nie ma wpływu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | > A to dziwne, ja czytałam wiele artykułów naukowych, które wykazywały, że orientacja i płeć rodziców (pod warunkiem, że są oni przygotowani na odpowiednie wychowanie dziecka w związku jednopłciowym) nie ma wpływu.Widocznie, jest to jeszcze obszar sporów naukowych.  A co powiesz na życie takiego dziecka w naszym społeczeństwie? Czy mały mimowolny rycerz tolerancji nie dostanie za dużo na klatę? Czy musimy go wysyłać na tę wojnę? Żyjemy, gdzie żyjemy. Zmiany muszą zachodzić równomiernie. Nie wrzucajmy dziecka na pożarcie konserwatywnym rekinom. Wpierw trzeba oswoić rekiny, dopiero później otworzyć plażę. 
nie bój się świeżości, przecież jest świeża
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>A co powiesz na życie takiego dziecka w naszym społeczeństwie? Czy mały mimowolny rycerz tolerancji nie dostanie za dużo na klatę? Czy musimy go wysyłać na tę wojnę? >Żyjemy, gdzie żyjemy. Zmiany muszą zachodzić równomiernie. Nie wrzucajmy dziecka na pożarcie konserwatywnym rekinom. Wpierw trzeba oswoić rekiny, dopiero później otworzyć plażę.
Z tym przyznam Ci rację, jednak jest to wina naszej sytuacji społeczno-religijno-politycznej, nie samych homoseksualistów.
W Polsce te zmiany potrwają jeszcze długi czas, mimo tego wierzę, że kiedyś się uda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > >A co powiesz na życie takiego dziecka w naszym społeczeństwie? Czy mały mimowolny rycerz tolerancji nie dostanie za dużo na klatę? Czy musimy go wysyłać na tę wojnę?> >Żyjemy, gdzie żyjemy. Zmiany muszą zachodzić równomiernie. Nie wrzucajmy dziecka na pożarcie konserwatywnym rekinom. Wpierw trzeba oswoić rekiny, dopiero później otworzyć plażę.> Z tym przyznam Ci rację, jednak jest to wina naszej sytuacji społeczno-religijno-politycznej, nie samych homoseksualistów.Zgadzam się.  I powiem nawet, że taką świadomość społeczeństwa trzeba zmieniać. Jednak ważna jest kolejność zmian. Wpierw trzeba wykonać pierwszy, drugi i kilka innych kroków, zanim wykona się dziesiąty.  > W Polsce te zmiany potrwają jeszcze długi czas, mimo tego wierzę, że kiedyś się uda.Na pewno. Kierunek zmian wydaje się być pozytywny. 
nie bój się świeżości, przecież jest świeża
|
|
| | | | | |  | | Miau (116 punktów) | > Nie uważasz, że to troszkę bardziej skomplikowane?> Być może, dziecko na tą chwilę pozbawione nieciekawego "cosia" w postaci nienormalnej rodziny, jutro zostanie zaadoptowane przez rodzinę normalną. Gdybyś zalegalizował adopcję przez pary homoseksualne, pozbawiłbyś to dziecko COSIA przez duże C.Po pierwsze, podejrzewam, że dzieci do adopcji w ogóle w sierocińcach nie ma. A to ze ze względu na brak jasnej sytuacji prawnej w większości przypadków ( np. rodzicom nie odebrano praw rodzicielskich). > Nie może być tu kompromisów. Jeśli rodzice tej samej płci nie są najlepszym rozwiązaniem dla dziecka od strony bio-psyche (a na bank nie są), to nie może być na to pozwolenia. Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie tego typu wolność dwójki dorosłych ludzi. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Tyle.Skąd wiesz, że na bank nie są ? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | enfant (64444 punktów) | > >Nie może być tu kompromisów. Jeśli rodzice tej samej płci nie są najlepszym rozwiązaniem dla dziecka od strony bio-psyche (a na bank nie są), to nie może być na to pozwolenia. Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie tego typu wolność dwójki dorosłych ludzi. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Tyle.> Skąd wiesz, że na bank nie są ?Wiesz, model kobieta-mężczyzna-dzieci nie jest uwarunkowany jedynie kulturowo. To jest natura. Natura 'ustaliła', że dziecko jest rodzone i wychowywane przez mamę i tatę. Dziecko potrzebuje pierwiastków męskiego i żeńskiego wśród rodziców. Relacje dziecka z matką i ojcem to dwa odrębne tematy i mają ogromny wpływ na psychikę dziecka i jego relacje z innymi. Pozbawianie dziecka pierwiastka ojcowskiego lub matczynego w jego dzieciństwie to okaleczenie jego psychiki. Nie jestem psychologiem, więc nie wiem jak głęboki jest ten wpływ. Jednak to jasne, że istnieje i bynajmniej nie jest pozytywny. Poza tym, nie byłbym również taki radykalny w lekceważeniu czynnika społecznego. Argument, iż konserwatyzm społeczeństwa należy zmieniać właśnie przez podobne inicjatywy, a nie ulegać jego presji, brzmi racjonalnie. Jednak, zacząłbym tutaj od czego innego i nie traktował dzieci jako żywe kule armatnie w walce o postęp. Zmieniajmy to bezboleśnie i wtedy debatujmy. Nie poświęcajmy dzieci, którym zniszczylibyśmy życie. Pozdrawiam 
Każda wypowiedź ma inny smak, więc postanowiłem zrezygnować ze stałej stopki. Dziękuję.
|
|
| | | | | | | |  | | Miau (116 punktów) |
> Wiesz, model kobieta-mężczyzna-dzieci nie jest uwarunkowany jedynie kulturowo. To jest natura. Natura 'ustaliła', że dziecko jest rodzone i wychowywane przez mamę i tatę. Dziecko potrzebuje pierwiastków męskiego i żeńskiego wśród rodziców. Relacje dziecka z matką i ojcem to dwa odrębne tematy i mają ogromny wpływ na psychikę dziecka i jego relacje z innymi. Pozbawianie dziecka pierwiastka ojcowskiego lub matczynego w jego dzieciństwie to okaleczenie jego psychiki.W jakim celu potrzebuje pierwiastka męskiego i żeńskiego ? Toż kobiecie potrzebny jest pierwiastek męski ? Pewnie odpowiesz: wzorzec mężczyzny. Ja optowałabym raczej za tezą, że liczy się wzajemna miłość rodziców i rodziców do dziecka, pewien model funkcjonowania (typu: podział obowiązków domowych), stosunek rodziców względem siebie. Dziecko musi widzieć jak funkcjonuje związek partnerski, ale płeć rodziców wydaje mi się nie mieć znaczenia. Aż tak bardzo różni się postępowanie kbiety względem mężczyzny, a kobiety względem kobiety ? Co do pierwiastków. Każdy człowiek ma różną ich w sobie ilość. Chłopcy bywają bardziej dziewczęcy od dziewczynek. Jakoś nie dostrzegam tu żadnej patologii. Wprawdzie ze strony pro: link . > Nie jestem psychologiem, więc nie wiem jak głęboki jest ten wpływ. Jednak to jasne, że istnieje i bynajmniej nie jest pozytywny.Skąd wiesz w takim razie? > Poza tym, nie byłbym również taki radykalny w lekceważeniu czynnika społecznego. Argument, iż konserwatyzm społeczeństwa należy zmieniać właśnie przez podobne inicjatywy, a nie ulegać jego presji, brzmi racjonalnie. Jednak, zacząłbym tutaj od czego innego i nie traktował dzieci jako żywe kule armatnie w walce o postęp. Zmieniajmy to bezboleśnie i wtedy debatujmy. Nie poświęcajmy dzieci, którym zniszczylibyśmy życie.To jest rzeczywiście trudne do rozwiązania. Problem z rówieśnikami. Dzieci to po prostu z jednej strony straszne istotki, przyczepią się do wszystkiego co odbiega od normy (bo czarnoskóry, bo gruby, bo nosi okulary, bo muzułmanin). Od kogoś jednak wzorce zachowań przejmują. Od tych heteroseksulanych, nie inaczej. Więc chyba najpierw trzeba zwalczać homofobię. I swoją drogą, ludzie bywają okrutni, grubaski rodzą małe grubaski, nie myśląc o ich losie ... no tak, świat z natury swej jest niesprawiedliwy. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Miau (116 punktów) |
> Zauważ, że zwłaszcza w ostatnim czasie bardzo uzurpujemy sobie, my - ludzie, prawo do wolności. W każdym prawie wymiarze. Tylko, czy ta wolność nie staje się samowolą?> Taki stan prowadzi do zupełnej destabilizacji. Czy wróży to dobrze? Może jednak warto zachować pewne choćby zasady moralne? Kręgosłupy chore, nie dają zbyt wielkich możliwości.O jakich zasadach moralnych mówisz? Ma to jakiś związek z homoseksualizmem ? Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
O takich mianowicie, że dwoje ludzi tej samej płci nie będą nigdy (moim zdaniem) odpowiednim wzorcem do naśladowania. Dodam, że dwoje ludzi stanowiących parę "małżeńską", tylko inną  Również pozdrawiam.
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
|
|
| | | |  | | moralny "antychryst" | >O takich mianowicie, że dwoje ludzi tej samej płci nie będą nigdy (moim zdaniem) odpowiednim wzorcem do naśladowania. Dodam, że dwoje ludzi stanowiących parę "małżeńską", tylko inną Czy Ty tą obawą wyrażasz niepokój o to, czy nie okaże się, że ludzkość heteroseksualna jest przez naśladownictwo, a nie z samej natury?
|
|
| | | |  | | Miau (116 punktów) | > O takich mianowicie, że dwoje ludzi tej samej płci nie będą nigdy (moim zdaniem) odpowiednim wzorcem do naśladowania. Dodam, że dwoje ludzi stanowiących parę "małżeńską", tylko inną>  > Również pozdrawiam.A mogę wiedzieć z jakiej to okazji wzorca stanowić nigdy nie będą ? Czyżby homoseksualizm był niemoralny? Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | A jest...?
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
|
|
| | | | | |  | | moralny "antychryst" | >A jest...? A heteroseksualizm jest? Czy może jest, ale pod warunkiem, że służy prokreacji? A czy moralne jest, aby dwoje ludzi (obojętne jakiej płci) chciało spędzić ze sobą życie nie podejmując w ogóle życia seksualnego?
|
|
|  | | moralny "antychryst" | > Nie rozumiem, albo ktoś uznaję homoseksualizm za dewiację, nie będzie go tolerował i postara się usunąć, leczyć , albo nie uznaje. W przeciwnym wypadku zachowa się podle  > Rzeczywiście, określenie "homofobia" nie jest całkiem trafne.Jest trafne, bo podłość PRZEKONAŃ, to zdecydowanie choroba i trzeba ją leczyć.
|
|
| Książę Palownik | A kto to jest homofob? Fobia to termin medyczny, oznacza jednostkę chorobową, która charakteryzuje się pewnymi określonymi, ostrymi (drgawki, zaburzenia oddychania i pracy serca itp.) objawami. Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by wykazywał podobne objawy, a mówię również o skrajnych prawicowcach.
Używając takiej fałszywej, lewackiej frazeologii od razu przesądzasz sprawę. To tak, jakby o młodzieńcach demolujących samochody w czasie szczytów gospodarczych mówić "ekonomiści", no bo przecież oni jakieś tam odniesienie do ekonomii mają. Przykre, że nałkałaś się tego typu lewackich bzdur ("homofob" - przecież to absurd) i skutecznie zablokowałaś sobie możliwość myślenia.
|
|
 | | Liberał | >A kto to jest homofob? Fobia to termin medyczny, oznacza jednostkę chorobową, która charakteryzuje się pewnymi określonymi, ostrymi (drgawki, zaburzenia oddychania i pracy serca itp.) objawami. Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by wykazywał podobne objawy, a mówię również o skrajnych prawicowcach. >Używając takiej fałszywej, lewackiej frazeologii od razu przesądzasz sprawę. To tak, jakby o młodzieńcach demolujących samochody w czasie szczytów gospodarczych mówić "ekonomiści", no bo przecież oni jakieś tam odniesienie do ekonomii mają. Przykre, że nałkałaś się tego typu lewackich bzdur ("homofob" - przecież to absurd) i skutecznie zablokowałaś sobie możliwość myślenia.
PRawda, w koncu ktos napisał coś normalnego, homofobia nie istnieje jest to taki sam termin jak schozifremia bezobjawowa majaca kazdemu kto ma jakies obiekcje wobec homoseksualizmu wmowić że jest chory psychicznie i nie chodzi już tutaj o to że kogoś to brzydzi(co jest naturalnym odruchem organizmu boniącego sie przed utrata mozliwosci przekazania wąłsnych genow) ale także ludzi którzy nie pozwalaja na eksperymenty społęczne i adopcje dzieci przez ludzi chcących sobie samemu poprawić samopoczucie, Homofobia to wymysł i tyle.
Natomiast sam homoseksualizm jest zaburzeniem popedu seksualnego który powadzi często u samych homoseksualistów do silnych napieć, w momencie gdy chęc posiadania dzieci z osobą która sie kocha nie pokrywa sie z seksualnymi pożadaniami. Poped seksualny bowiem odgrywa wazna funkcje biologiczna i jesli cała jego moc idzie w póznie to znaczy że ejst marnowany.
Ale obawiam sie że epoka politycznej poprawnosci ma mniej wspólnego z acjonalizmem niż nauka Kościoła KAtolickiego i ludzie którzy drzucaja jedne dogmaty staja sie ofiaai drugich, później mamy mame politycznopoprawnych pseudonaukowcow którzy pisza o oriantacjach seksualnych. Homoseksualizm jest jak najbardziej zaburzeniem które powinno być i może być leczone, sami homoseksualisci są tym zianteesowani(nie kazdy homo jest gejem któy chce latac na golasa po ulicy i wyzywać wszystkich od fobów).
Później spotyka sie własnie takich lewicowych "intelektualistów" któzy maja zablokowany tok myslenia bo przeciez "wykonano wiele badan" jest tylko "jedna mozliwosc" a wszyskto inne to uprzedzenia...ech i ti jest wspólczensy racjonalizm ;/ ?
|
|
|  | | moralny "antychryst" | >Natomiast sam homoseksualizm jest zaburzeniem popedu seksualnego który powadzi często u samych homoseksualistów do silnych napieć, w momencie gdy chęc posiadania dzieci z osobą która sie kocha nie pokrywa sie z seksualnymi pożadaniami. Obawiam się, że wskazujesz niewłaściwe przyczyny tych napięć. Wydaje mi się, że jedyną (a w każdym razie główną) ich przyczyną jest konieczność codziennych kontaktów z homofobami.
|
|
|  | | Miau (116 punktów) |
> PRawda, w koncu ktos napisał coś normalnego, homofobia nie istnieje jest to taki sam termin jak schozifremia bezobjawowa majaca kazdemu kto ma jakies obiekcje wobec homoseksualizmu wmowić że jest chory psychicznie i nie chodzi już tutaj o to że kogoś to brzydzi(co jest naturalnym odruchem organizmu boniącego sie przed utrata mozliwosci przekazania wąłsnych genow) ale także ludzi którzy nie pozwalaja na eksperymenty społęczne i adopcje dzieci przez ludzi chcących sobie samemu poprawić samopoczucie, Homofobia to wymysł i tyle.Czym innym jest brzydzenie się a czym innym brak tolerancji i wrogość. Gdybyśmy zawsze kierowali się naturalnymi reakcjami, potrzebami oraganizmu, dobrze byśmy na tym nie wyszli. Popęd seksualny, czy chęć jedzenia czasami musi iść w parze z racjonalnym myśleniem. Co dziwniejsze, u siebie odruchów wymiotnych na widok pary homoseksualnej nie zaobserwowałam, widocznie coś jest ze mną nie tak ... > Natomiast sam homoseksualizm jest zaburzeniem popedu seksualnego który powadzi często u samych homoseksualistów do silnych napieć, w momencie gdy chęc posiadania dzieci z osobą która sie kocha nie pokrywa sie z seksualnymi pożadaniami.Raczej pokrywa się i w tym jest problem. > Poped seksualny bowiem odgrywa wazna funkcje biologiczna i jesli cała jego moc idzie w póznie to znaczy że ejst marnowany.W próżnie ? Człowiek żyje tylko po to by wydawać na świat kolejne pokolenia ? A któż temu winien, że marnowany? Otóż: natura, narzekać nie powinna. > Ale obawiam sie że epoka politycznej poprawnosci ma mniej wspólnego z acjonalizmem niż nauka Kościoła KAtolickiego i ludzie którzy drzucaja jedne dogmaty staja sie ofiaai drugich, później mamy mame politycznopoprawnych pseudonaukowcow którzy pisza o oriantacjach seksualnych. Homoseksualizm jest jak najbardziej zaburzeniem które powinno być i może być leczone, sami homoseksualisci są tym zianteesowani(nie kazdy homo jest gejem któy chce latac na golasa po ulicy i wyzywać wszystkich od fobów).Nawet jeśliby uznać homosekasualizm za chorobę to: a)Nie można leczyć osoby wbrew jej woli, gdy nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa b)Daj przykład, jak może być leczone. Nie każdy homo, który nie che się leczyć, lata "na golasa" po ulicy. Rzecz kolejna, nie wszyscy biorący udział w paradach równości (podejrzewam, że o tym mówisz) wyzywają wszystkich innych od "fobów", tylko tych, którzy nimi są rzeczywiście. Poza tym nie robią oni nikomu krzywdy, a że u Ciebie budzą niesmak, to trudno. Mają prawo. Jak już kiedyś pisałam, mnie mogą obrzydzać faceci łączący skarpetki z sandałami, a jednak zakazywać im ich noszenia nie będę. > Później spotyka sie własnie takich lewicowych "intelektualistów" któzy maja zablokowany tok myslenia bo przeciez "wykonano wiele badan" jest tylko "jedna mozliwosc" a wszyskto inne to uprzedzenia...ech i ti jest wspólczensy racjonalizm ;/ ?Rzeczywiście, uważam że warto kierować się wynikami badań, a nie bezsensownym bełkotem. Pozdrawiam
|
|
| |  | | moralny "antychryst" | >Rzeczywiście, uważam że warto kierować się wynikami badań, a nie bezsensownym bełkotem. A wyniki badań są takie, że każdy kto ma odruchy zwrotne na widok drugiego człowieka, to nadający się do psychiatrycznego leczenia homofob. Dotyczy to również homoseksualistów dostających odruchów zwrotnych na widok heteroseksualnych. Homofob zawsze będzie bełkotał, że chorzy są wszyscy inni tylko nie on.
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | Specjalnie dla Pana podaje definicję z najbardziej prymitywnego i najłatwiej dostępnego źródła, czyli Wikipedii: Homofobia (określenie pochodzące od słów "homoseksualizm" i "fobia" z gr. φόβος phóbos - strach) - irracjonalny lęk przed zetknięciem się z przedstawicielami mniejszości seksualnych, wstręt, wrogość wobec tych osób lub dyskryminowanie ich ze względu na orientację psychoseksualną. To link to artykułu: pl.wikipedia.org/wiki/HomofobiaPrzyzwoita bibliografia nadaje rzetelności całemu artykułowi.
|
|
 | | Miau (116 punktów) | > A kto to jest homofob? Fobia to termin medyczny, oznacza jednostkę chorobową, która charakteryzuje się pewnymi określonymi, ostrymi (drgawki, zaburzenia oddychania i pracy serca itp.) objawami. Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by wykazywał podobne objawy, a mówię również o skrajnych prawicowcach.> Używając takiej fałszywej, lewackiej frazeologii od razu przesądzasz sprawę. To tak, jakby o młodzieńcach demolujących samochody w czasie szczytów gospodarczych mówić "ekonomiści", no bo przecież oni jakieś tam odniesienie do ekonomii mają. Przykre, że nałkałaś się tego typu lewackich bzdur ("homofob" - przecież to absurd) i skutecznie zablokowałaś sobie możliwość myślenia.Oszz...przecież sam termin nie ma tu żadnego znaczenia, to tylko termin. Ważne jest o jakim zjawisku mówimy. Nazwę zawsze można zmienić. Większość osoób, mówiąc o homofobii, ma zapewne na myśli wrogość, brak tolerancji wobec homoseksualistów. Pozdrawiam
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >A kto to jest homofob? Fobia to termin medyczny, oznacza jednostkę chorobową, która charakteryzuje się pewnymi określonymi, ostrymi (drgawki, zaburzenia oddychania i pracy >serca itp.) objawami. Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by wykazywał podobne objawy
A ja wiem, że podone objawy mają niektóre homofoby na widok całujących się gejów, a nie mają ich na widok całujących się chłopaka z dziewczyną. Co innego jest odwrócić się ze wstrętem, co jest naturalną reakcją, a co innego jest trząść się z wściekłości i przerażenia, i reagować agresją
doku
|
|
2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Z naukowego punktu widzenia
Dla celów dyskusji w gronie racjonalistów warto się upewnić, czy właśnie z tego, naukowego punktu widzenia, mamy grunt, po którym możemy stąpać, a jeszcze lepiej jest mieć fundamenty, na których będzie można budować.
A więc do rzeczy. Na początek warto zauważyć, że z biologicznego punktu widzenia pojęcie homoseksualizmu ma niewielki sens, jeżeli wcześniej nie zdefiniujemy biseksualizmu.
Dla ułatwienia uzyskania właściwej, naukowej perspektywy, stańmy się na tę chwilę etologami i porównajmy zachowania biseksualne naszych najbliższych krewnych: bonobo i szympansów.
U bonobo dominującą formą zachowań seksualnych jest miłość lesbijska, która cementuje patriarchalną kulturę bonobo. Miłość lesbijska, którą samice bonobo uprawiają niemal bez przerwy (jak na ludzkie standardy) z różnymi partnerkami pozwala samicom stale żyć w przyjaźni i wspierać się w razie jakichś agresywnych zachowań samców, którzy nie mają żadnych szans przeciwstawić się solidarnemu zawsze wystąpieniu dużej liczby samic.
U szampansów bardzo często występuje pederastia hierarchiczna, polegająca na rytualnym kryciu przez przywódcę samca stojącego nisko w hierarchii. Jest to naturalna u szympansów metoda unikania agresji ze strony silniejszego - wypięcie pośladków sprawia, że agresywny samiec, zamiast pobić i pogryźć mniejszego, "przelatuje go" czym potwierdza swoją dominację.
U ludzi obserwujemy więcej różnorodnych zachowań biseksualnych, ale mają one wykle jedną ważną cechę wspólną z szympansami i bonobo - nie pozbawiają osobnika zdolności do rozmnażania się. Wszystkie zachowania biseksualne mają swoją funkcję biologiczną, która pomaga osobnikowi w osiągnięciu sukcesu reprodukcyjnego, o tym można przeczytać np. w "Wojnach plemników".
Kiedy dyskutuje się o homoseksualizmie, zawsze warto upewnić się, czy mamy na myśli biseksualizm osobników zdolnych do rozmnażania, czy mówimy o osobnikach niezdolnych do rozmnażania z powodu zbyt silnego wstrętu do seksu z osobą płci przeciwnej.
Zauważmy, że szympansie wzorce (geny) zachowań biseksualnych obecne są u niektórych mężczyzn. Istnieją środowiska, w których chłopcy i mężczyźni budują swoją hierarchię w oparciu o rytualny gwałt homoseksualny, który nazywany bywa "przecweleniem". O ile się orientuję nie ma badań, czy bycie przestępcą silnie koreluje z szympansimi wzorcami biseksualizmu czy raczej u większości mężczyzn w pewnych okolicznościach takie zachowania naturalnie wystąpią. Jest to bardzo ciekawy problem: jaki procent mężczyzn instynktownie uzna się za zdeklasowanego, jeżeli stanie się ofiarą rytualnego gwałtu homoseksualnego, zaś jaki procent mężczyzn uzna się po czymś takim za ofiarę przestępstwa i zechce się mścić lub dochodzić swoich praw, bez poczucia bycia zdeklasowanym.
Ciekawym jest inne pytanie. Czy wzorce bonobo miłości lesbijskiej są obecne wśród lesbijek naszego gatunku? Czy kobiety uprawiające miłość lesbijską stają się instynktownie solidarne i zaprzyjaźnione ze sobą, gotowe solidarnie występować przeciwko męskiej dominacji.
A teraz chwilka refleksji dla homofobii. Czego boi się homofob? Czy niektóre homofoby boją się tego samego, czego boją się antyfeminiści - solidarności kobiet w obronie praw człowieka? A może niektóre homofoby stały się kiedyś ofiarami rytualnego gwałtu homo w jakimś areszcie lub na jakimś obozie młodzieżowym. Gwałty rytualne zdarzają się w sierocińcach, na koloniach - chłopcy, którzy nie potrafią jeszcze doprowadzić swojego członka do wzwodu na taką okoliczność, dokonują "przecwelenia" innych chłopców wkłdając im miękkiego członka do ust. Po czymś takim ofiara może być do końca swojego życia popychadłem, tak jakby ten gwałt dokonał na niej imprintingu. Homofobia może mieć bardzo różne przyczyny.
Temat biseksualizmu jest bardzo szeroki. Homoseksualizm na tym tle jawi się jako wierzchołek góry lodowej, co jest doskonale opisane w "Wojnach plemników". W skrócie streszczę to tak. Biseksualizm daje przewagę, biseksualistom łatwiej jest "poderwać" kogoś. Biseksualiści mają wcześniej potomstwo, więc w perspektywie wielu pokoleń rozmnażają się szybciej niż hetero. Istnieją jednak mechanizmy ograniczające rozprzestrzenianie się w populacji genów biseksualizmu. Jednym z nich jest konieczność ukrywania przed innymi swojego biseksualizmu - biseksualista zdemaskowany traci przewagę. Biseksualiści instynktownie ukrywają przed otoczeniem swoje skłonności. Jeżeli będzie ich w populacji zbyt wysoki odsetek, to będą czasem parzyć się miedzy sobą, a wtedy ich dzieci mogą zostać homoseksualistami z powodu zbyt wysokiego stężenia genów biseksualizmu. A homoseksualiści raczej się nie rozmnażają. Ten mechanizm sprawia, że dla danej populacji ustala się optymalny odsetek biseksualistów.
doku
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Sprostowanie | Przepraszam za to przejęzyczenie
>patriarchalną kulturę bonobo.
Oczywiście kultura bonobo jest matriarchalna
doku
|
|
 | | moralny "antychryst" | Odp: Czym jest homofobia i homoseksualizm? | > Jest to bardzo ciekawy problem: jaki procent mężczyzn instynktownie uzna się za zdeklasowanego, jeżeli stanie się ofiarą rytualnego gwałtu homoseksualnego, zaś jaki procent mężczyzn uzna się po czymś takim za ofiarę przestępstwa i zechce się mścić lub dochodzić swoich praw, bez poczucia bycia zdeklasowanym. A wiesz, to rzeczywiście ciekawe. Jak cały post. > Czy wzorce bonobo miłości lesbijskiej są obecne ..... > A może niektóre homofoby stały się kiedyś ofiarami.... Jeśli o to chodzi, to wydaje mi się, że stały się one ofiarami osobistego lub zewnętrznego "prania mózgu", któremu po upraniu wydaje się, że wszyscy ludzie jednej płci są i mają obowiązek być dokładnie tacy sami. >Temat biseksualizmu jest bardzo szeroki. A wiesz co? Mnie się wydaje, że w pewnym stopniu, to wszyscy jesteśmy biseksualni, bo kto/co by nas umiejętnie nie głaskał/o zawsze się dogłaszcze. Nawet my sami. Wydaje mi się nawet, że może być tak, że jest to źródło przekonania, że homoseksualizm to choroba psychiczna. No bo przecież skoro możesz być z każdym, to dlaczego upierasz się przy związkach homo? Ale czy w związku dwojga ludzi tylko o seks, lub tylko o dzieci chodzi? Chyba nie zawsze, nie koniecznie i nie każdemu o to samo.
|
|
-1 na 1 | Thomas Mann (26 punktów) | Autorowi tematu wielki plus W pełni zgadzam się z twoimi poglądami gdyż -17 maja 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), działająca na szczeblu międzynarodowym w ramach ONZ i skupiająca 193 kraje członkowskie, wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. -W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uwzględniając nowe, lepiej zorganizowane badania, usunęło homoseksualizm z listy psychologicznych problemów zdrowotnych. Dwa lata później, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wydało zarządzenie popierające to rozwiązanie. -Homoseksualizm nie jest żadnym zaburzeniem. -Człowiek nie musi być z natury heteroseksualny jak głosi Kościół -homofobia w Polsce wynika przede wszystkim z uwarunkowań kulturowych Polski głównie przez religię które wbrew naukowym poglądam traktuje homoseksualizm jako pewnego rodzaju odmienność
|
|
 | | Książę Palownik | A wiesz w jaki sposób WHO uznała, że homoseksualizm nie jest chorobą?
Odpowiedź: w głosowaniu. Tak właśnie - nie było żadnych rozstrzygających badań, po prostu zarządzono głosowanie, które przy pomocy lobby uznało, że zaburzenie tożsamości seksualnej nie jest chorobą.
Po drugie - homofobia to fikcja. Nikt, kto nie życzy sobie np. parad gejowskich nie wykazuje objawów fobii, czyli trudności w oddychaniu, drgawek, zaburzenia pracy serca. Przyjmując propagandową terminologię od razu przesądzasz sprawę. Gdybym zadał pytanie: "Czy zboczenie homoseksualne jest chorobą?" to tez przesądziłbym sprawę, bo zboczenie jest chorobą. A przecież kwestia czy homoseksualizm jest zboczeniem jest otwarta.
Jeszcze raz powtarzam, że WHO głosowało nad tą kwestią, bo nie było żadnych rozstrzygających badań.
|
|
|  | | moralny "antychryst" | >Jeszcze raz powtarzam, że WHO głosowało nad tą kwestią, bo nie było żadnych rozstrzygających badań. Bo do wprowadzania w życie tolerancji nie potrzeba żadnych badań. Brak tolerancji jest uznany za chorobę bez nich. I bez orzeczeń WHO. Lecz się człowieku!
|
|
| |  | | Książę Palownik | Czy ty głąbie umiesz czytać? Tu jest jak byk napisane, że chodzi o status medyczny homoseksualizmu a nie o to czy homoseksualistów trzeba tolerować !!! Naucz się czytać durniu zanim zaczniesz wysyłać ludzi na leczenie! Teraz już jestem pewien, że ten portal to osada debili wszelkiej maści...
Właściwie powinienem natychmiast ten post skasować. Nie zrobię tego. To idealny przykład braku wychowania i braku argumentacji zastąpionego obelgami. Taki wzorzec, można by go było wstawić do Sevres. Gwoli wyjaśnienia, ten portal to osada ludzi, którym do argumentacji nie potrzeba spluwania i okładania cepem. Niestety, nie mogę zablokować autora postu, ponieważ nie jest zalogowanym użytkownikiem. Czyżby anonimowość w sieci potęgowała w ludziach frustrację, czy tez pozwala ją w bezpieczny sposób wyładować bez narażania się na powszechny ostracyzm? Pozostawiam to pytanie otwartym...
Pozdrawiam Moderator
|
|
| | |  | | moralny "antychryst" | >Czy ty głąbie umiesz czytać? Tu jest jak byk napisane, że chodzi o status medyczny homoseksualizmu a nie o to czy homoseksualistów trzeba tolerować !!! Naucz się czytać durniu zanim zaczniesz wysyłać ludzi na leczenie! Teraz już jestem pewien, że ten portal to osada debili wszelkiej maści... Nie umiem Panie Światły czytać, więc i pisać nie umiem. Sam Pan Bóg za mnie czyta i pisze, więc uprasza sie baranka oświeconego i oświecającego o uwagę. Homoseksualizm znalazł się na liście WHO na skutek nietolerancji, a nie żadnych badań, więc z tej listy wyleciał po głosowaniu, a nie badaniach. Co do portalu, to masz absolutną rację. Jak w całym Świecie i całym internecie, na tym forum goszczą wyłącznie debile wszelkiej maści. Sam przecież rozumiesz, że gdyby było inaczej, to byś tu się nie wypowiadał? Z debilnym pozdrowieniem dla Wielkiego Debila - malutki debil. Ucałowania i uściski od wszystkich małych.
|
|
| | | |  | | Książę Palownik | Na początek przepraszam za nadmiar negatywnych emocji.
Po drugie: zagłosowano nad wyrzuceniem homoseksualizmu z listy chorób na skutek uznania, że pozostawienie go tam byłoby nietolerancją? To jakiś żart kolego. Fakt, że na liście chorób WHO jest np. schizofrenia nie znaczy, że schizofreników nie należy tolerować.
Uznanie czegoś za chorobę nie pociąga uznania, że osób chorych nie należy tolerować !!! Działanie WHO było niedopuszczalne, bo daną cechę, dyspozycję uznaje się za chorobę (lub nie) na podstawie badań, a w sprawie homoseksualizmu takich badań NIE MA. Idąc linią naukowego postępowania nie należało ogłaszać, że nie jest on chorobą, ale wykreślić go z tej listy podkreślając, że NIE WIADOMO czy jest czy nie jest chorobą. A tego niestety nie zrobiono, dzięki lobby homoseksualistów.
|
|
| | | | |  | | moralny "antychryst" | >Na początek przepraszam za nadmiar negatywnych emocji. Akurat należę do tych, którym werbalna agresja w niczym nie przeszkadza i nie zraża do rozmówcy, wiec nie ma sprawy. >Po drugie: zagłosowano nad wyrzuceniem homoseksualizmu z listy chorób na skutek uznania, że pozostawienie go tam byłoby nietolerancją? To jakiś żart kolego. Fakt, że na liście chorób WHO jest np. schizofrenia nie znaczy, że schizofreników nie należy tolerować. Ale gdyby trafiło na nią murzyństwo, kobiecość, albo katolicyzm, to wszystkie to wyłącznie z powodu niedostatków tolerancji u "badaczy". Schizofrenikowi "niezbyt dobrze" żyje się z chorobą. Bywa ona niebezpieczna zarówno dla chorego jak jego otoczenia.
>Działanie WHO było niedopuszczalne, bo daną cechę, dyspozycję uznaje się za chorobę (lub nie) na podstawie badań, a w sprawie homoseksualizmu takich badań NIE MA. Idąc linią naukowego postępowania nie należało ogłaszać, że nie jest on chorobą, ale wykreślić go z tej listy podkreślając, że NIE WIADOMO czy jest czy nie jest chorobą. A tego niestety nie zrobiono, dzięki lobby homoseksualistów. Nie zgadzam się z Tobą. Już samą hipotezę, że homoseksualizm jest chorobą uważam za brak tolerancji. Nie obchodzi mnie również, czy ktoś ma pociąg seksualny do dzieci, jeśli nie traktuje ich jak osoby dorosłe i nie próbuje doszukiwać się ich wzajemności. Dopóki ani czegoś takiego nie robi, ani nie zgłasza lekarzowi swojego problemu, dla mnie jest zdrowy.
|
|
| | | | | |  | | Książę Palownik | >Nie zgadzam się z Tobą. Już samą hipotezę, że homoseksualizm jest chorobą uważam za brak tolerancji. Nie obchodzi mnie również, czy ktoś ma pociąg seksualny do dzieci, jeśli nie traktuje ich jak osoby dorosłe i nie próbuje doszukiwać się ich wzajemności. Dopóki ani czegoś takiego nie robi, ani nie zgłasza lekarzowi swojego problemu, dla mnie jest zdrowy.
Sęk w tym, że o stanie choroby orzeka się wedle intersubiektywnych, określonych naukowo kryteriów, a nie przez kryterium "Mi się wydaje..." lub "Dla mnie to jest ...". Ludziom z zaburzeniami psychopatycznymi też się wydaje, że wszystko u nich w porządku. Faktem jest, że homoseksualna orientacja uniemożliwia spełnianie drugiego prawa biologicznego, czyli przedłużenia istnienia gatunku. A to dość poważne funkcjonalne okaleczenie.
|
|
| | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Sęk w tym, że o stanie choroby orzeka się wedle intersubiektywnych, określonych naukowo kryteriów, a nie przez kryterium "Mi się wydaje..." lub "Dla mnie to jest ...". Ludziom z zaburzeniami psychopatycznymi też się wydaje, że wszystko u nich w porządku. Sęk w tym, że już dawno nie tak łatwo zrobić wariata z normalnego. Sęk w tym, że nawet psychopatę nie tak łatwo leczyć pod przymusem. Sęk wreszcie w tym, że wygląda mi na to, że usiłując nadążyć za rozwojem naukowym (a wiec i społecznym) cofnąłeś się do średniowiecza i masz pretensję, że WHO nie chce podążyć Twoim śladem.
>Faktem jest, że homoseksualna orientacja uniemożliwia spełnianie drugiego prawa biologicznego, czyli przedłużenia istnienia gatunku. A to dość poważne funkcjonalne okaleczenie. Faktem jest, że człowiek ani nie żyje pod przymusem, ani pod przymusem nie spełnia "powinności" seksualnych, ani pod przymusem się nie rozmnaża, ani nie leczy. Pod przymusem tylko płaci alimenty. Szkoda, że tak małe i szkoda, że przymus nie większy. Trzeba by sprawdzić (naukowo) czy nie da się ludzi z nieodpowiedzialności leczyć. Może można byłoby wpisać ją na listę WHO? Dzieci miałyby pełne rodziny, byłoby ich więcej i nie musiałbyś domagać się leczenia homoseksualistów z niechęci do rozmnażania.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Sęk w tym, że o stanie choroby orzeka się wedle intersubiektywnych, określonych naukowo kryteriów
Wydajesz się znać te kryteria. Mógłbyś się z nami tą wiedzą podzielić?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Sęk w tym, że o stanie choroby orzeka się wedle intersubiektywnych, określonych naukowo kryteriów > Wydajesz się znać te kryteria. Mógłbyś się z nami tą wiedzą podzielić? Nie musi się dzielić, bo z Polakami dzieli się nią KrK. W zakresie psychiatrii, nikt nie ustala tak obiektywnych kryteriów jak ta placówka naukowa. A WHO lekceważy wyniki tych światłych badań i obala je przez głosowanie. Zupełnie, jakby ktokolwiek oprócz uczestniczących w pracach KrK lekarzy i pacjentów, był w stanie miarodajnie określić źródła i sposoby leczenia ich psychicznych zaburzeń .
|
|
| | |  | | Książę Palownik | Daj pan panie Moderator spokój z tą osadą. Ludziom zebranym tu nie potrzeba nie tylko opluwania ale i samej argumentacji również. To dlatego, że jak obaj wiemy, obowiązuje tu "jedyna słuszna linia" i co by za bzdur jakiś ateusz nie wygadywał to i tak reszta klakierków będzie klaskać uszami. Z racjonalizmem ten portal ma tyle wspólnego co Kaczyński z ligą NBA.
Ciekawe, czy ten post przejdzie. Myślę, że raczej tak, bo pozostawienie go będzie świetną propagandą tolerancji, hehehe.
|
|
| | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | >Daj pan panie Moderator spokój z tą osadą. Ludziom zebranym tu nie potrzeba nie tylko opluwania ale i samej argumentacji również. To dlatego, że jak obaj wiemy, obowiązuje tu "jedyna słuszna linia" i co by za bzdur jakiś ateusz nie wygadywał to i tak reszta klakierków będzie klaskać uszami. Z racjonalizmem ten portal ma tyle wspólnego co Kaczyński z ligą NBA. To mało coś Pan czytujesz ten portal. Gdyby było inaczej, wiedziałbyś Pan, że dysputy bywają tutaj zażarte, nawet w kwestiach dotyczących tolerancji i światopoglądu. Mało tu klakierów i nie oni są problemem. Problemem są zaś użytkownicy, którzy w przypadku braku sensownych argumentów, lub gdy dyskurs podąża nie po ich myśli, obrzucają interlokutorów błotem, atakując ich ad personam. To niskie, ale nic co ludzkie, nam, moderatorom, nie jest obce. Co najzabawniejsze, anonimowość odkrywa w tego typu użytkownikach, głębokie pokłady pogardy dla innych, zapewne dlatego, że w realnym świecie, podczas podobnej dyskusji twarzą w twarz, mogliby rzeczoną twarz mieć mocno zdefasonowaną. Taka prosta forma dowartościowywania się.
>Ciekawe, czy ten post przejdzie. Myślę, że raczej tak, bo pozostawienie go będzie świetną propagandą tolerancji, hehehe. Przejdzie z jednego powodu, bynajmniej nie ze względu na tolerancję. Na tym forum, tolerancja moderatorów także osiąga w pewnym momencie kres. Użytkownik może tutaj pisać wszystko, nawet wierutne bzdury, byleby trzymał się tematu wątku, pisał ortograficznie poprawnie, nie dezorganizował dyskusji i nie obrażał interlokutorów. Resztę oceniają inni dyskutanci, moderatorów interesuje jedynie przestrzeganie tego prostego zestawu prawideł. Hehehe.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | moralny "antychryst" | >Daj pan panie Moderator spokój z tą osadą. Ludziom zebranym tu nie potrzeba nie tylko opluwania ale i samej argumentacji również. To dlatego, że jak obaj wiemy, obowiązuje tu "jedyna słuszna linia" i co by za bzdur jakiś ateusz nie wygadywał to i tak reszta klakierków będzie klaskać uszami. Z racjonalizmem ten portal ma tyle wspólnego co Kaczyński z ligą NBA. Co do klaskania uszami ateuszom przez ateuszy, to nie będę przeczyć. Takie klaskanie zdarza się dość często zarówno na portalu jak poza nim. Daleko mu jednak do tego, jak owieczki klaszczą uszami swoim pasterzom w kościółkach. I wiesz, mam taki pomysł, żeby na liście WHO zastąpić homoseksualizm najcięższą chorobę tych pasterzy i tych owieczek, którą jest zdecydowanie nadmierne zainteresowanie rozwojem materialnym i cielesnym człowieka (jego tacy, portfela, seksualności i rozrodczości), przy jednoczesnym kompletnym braku zainteresowania jego rozwojem umysłowym i duchowym (jego psychiki, intelektu, tolerancji, talentów, moralności..)
|
|
| | | | |  | | Książę Palownik | Ale ci, którzy przytakują swoim pasterzom nie mówią, że są racjonalistami, a wy tak  . Więc w sumie niczym się nie różnicie. Palnąłeś sobie samobója, "racjonalisto".
|
|
| | | | | |  | | Jan Pomocny | Jeżeli sądzisz, że anonimowi uczestnicy tego forum (czy nawet zarejestrowani) reprezentują ogół czytelników, lub że reprezentują racjonalistów, to sam sobie strzelasz samobója błędnego wnioskowania. Trochę mnie uogólniania i więcej logiki, księciuniu.
|
|
| | | | | |  | | moralny "antychryst" | > Ale ci, którzy przytakują swoim pasterzom nie mówią, że są racjonalistami, a wy tak . Więc w sumie niczym się nie różnicie. Palnąłeś sobie samobója, "racjonalisto".  Ja osobiście wszystkim się różnię. Od każdego człowieka. I bardzo miły mi ten "samobój",bo bardzo lubię, gdy każdy przytakuje sobie. Kompletnie nie widzę powodu do przytakiwania homoseksualistom, a tym bardziej pedofilom i homofobom.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób
To zabieg czysto formalny. Coś jednak musi przedsięwziąć zdecydowany homoseksualista, jeśli chce mieć dzieci, a nie może opanować obrzydzenia na widok czy nawet myśl o seksie z przedstawicielem płci przeciwnej. Formalnie kwalifikuje się to teraz, jak słyszałem, jako choroba zwana "bezpłodnością" o psychicznej czy psychosomatycznej etiologii.
doku
|
|
|  | -1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >> wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób >To zabieg czysto formalny. Coś jednak musi przedsięwziąć zdecydowany homoseksualista, jeśli chce mieć dzieci, a nie może opanować obrzydzenia na widok czy nawet myśl o seksie z przedstawicielem płci przeciwnej. Formalnie kwalifikuje się to teraz, jak słyszałem, jako choroba zwana "bezpłodnością" o psychicznej czy psychosomatycznej etiologii.
Coś w tym jest. Cały problem homoseksualizmu stanowi to, że nie prowadzi do potomstwa. I teraz pada pytanie, czy w takim razie jest to chorobą, czy nie. Zdania na ten temat są podzielone, nawet naukowcy i psychologowie nie są jednomyślni. Jeśli jednak jest to chorobą, to sam homoseksualizm jej nie stanowi, a my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci.
Dzieci nie są od tego, by je posiadać. To nie rzeczy.
I daję minus. .
|
|
| | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci. >Dzieci nie są od tego, by je posiadać. To nie rzeczy.
Przepraszam, ale jak się mówi, że ma się dzieci to też można stwierdzić, że traktuje się je jako rzecz, którą też można mieć. Więc proszę, nie łap mnie za słówka.
>I daję minus.
Dobrze, jak uważasz. Każdy ma swoje zdanie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>jak się mówi, że ma się dzieci to też można stwierdzić, że traktuje się je jako rzecz, którą też można mieć. Więc proszę, nie łap mnie za słówka.
Nie całkiem jest to łapanie za słówka.
"Mają dzieci" rodzice tychże. Bo "mieć dzieci" to tyle co "być rodzicem". Zaś "posiadanie" dziecka, to wzięcie go jak rzecz dla zaspokojenia swojego pragnienia "posiadania". Homoseksualistów nawet nie stać na przezwyciężenie wstrętu do wyprodukowania własnego dziecka. Więc próbują posiąść cudze. .
|
|
| | | | |  | | moralny "antychryst" | > Zaś "posiadanie" dziecka, to wzięcie go jak rzecz dla zaspokojenia swojego pragnienia "posiadania". Ja tam posiadam dzieci. Na utrzymaniu. Na głowie. W sercu i umyśle. Posiadam je absolutnie i tej mojej własności nikomu nie oddaję, chyba że samej sobie. A i to robię to często trochę wbrew sobie. Zgodnie z wolą rozumu, ale nie moją.
> Homoseksualistów nawet nie stać na przezwyciężenie wstrętu do wyprodukowania własnego dziecka. Więc próbują posiąść cudze. Kilka razy dziennie muszę moje dzieci bronić przed takim posiąściem. Utrapienie z tymi homoseksualistami. A mówiąc poważnie, to kompletnie mylicie pojęcia. Homoseksualizm nie oznacza wstrętu do seksu z płcią przeciwną, tylko pociąg do własnej. Do przeciwnej może homoseksualistę tak jego seksualność "pociągać" jak większość z nas pociąga do członków rodziny. Myślę, że większość z nich nie ma problemów ze sprawieniem sobie dzieci na boku, czyli poza związkiem. W ogóle, cały czas tu rozważacie rozwiązłość seksualną i wszelkie dewiacje psychiczne, które w równej mierze dotykają homoseksualistów, co hetero. No i kompletnie nie pojmę, co homoseksualizm ma do chęci posiadania lub adopcji dzieci. I które pary by ich tak strasznie pragnęły? Męskie, czy żeńskie? Nie wiem także, jaki związek (w tej chwili) ma prawo adopcyjne z prawem małżeńskim? Jako biegli w prawie, moglibyście mi to wreszcie wyjaśnić?
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Ja tam posiadam dzieci. Na utrzymaniu. Na głowie. W sercu i umyśle.Ty po prostu masz dzieci, bo ich posiadanie to błąd semantyczny. A podejrzany, kto adopcyjną drogą chce osiągnąć "posiadanie" dziecka. Bo to już niekoniecznie będzie błąd semantyczny. Więc stąd mamy ograniczenia adopcyjne. > co homoseksualizm ma do chęci posiadania lub adopcji dzieci. I które pary by ich tak strasznie pragnęły?Niektórzy homoseksualiści domagają się prawa do adopcji dziecka. Więc w ramach zrównywania ich praw dziecko miałoby stać się dobrem rekompensującym homoseksualistom poczucie odrzucenia przez społeczeństwo. > Nie wiem także, jaki związek (w tej chwili) ma prawo adopcyjne z prawem małżeńskim? Jako biegli w prawie, moglibyście mi to wreszcie wyjaśnić?Biegli? Raczej raczkujący. Zdaje się, że w Polsce adoptować dziecko mogą tylko małżeństwa, i że to wzmaga parcie na legalizację homoseksualnych związków. .
|
|
| | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Niektórzy homoseksualiści domagają się prawa do adopcji dziecka. Więc w ramach zrównywania ich praw dziecko miałoby stać się dobrem rekompensującym homoseksualistom poczucie odrzucenia przez społeczeństwo.
Tak można by również powiedzieć o parach bezpłodnych. One chcą zrekompensować sobie to, że nie są w stanie sami spłodzić potomstwa, chociaż nie jest to ich wina.
Może zwyczajnie mają instynkt macierzyński, może chcą dać coś od siebie, dając miłość i opiekę dziecku. Pokochać je i wychować.
>Zdaje się, że w Polsce adoptować dziecko mogą tylko małżeństwa, i że to wzmaga parcie na legalizację homoseksualnych związków.
A może po prostu chcą tworzyć zalegalizowane związki, jak większość społeczeństwa, którego są częścią, móc cieszyć się miłością tak, jak każdy?
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> ...o parach bezpłodnych. One chcą zrekompensować sobie to, że nie są w stanie sami spłodzić potomstwa, chociaż nie jest to ich wina.Bezpłodnym parom hetero też zdarza się niedojrzałość instrumentalnego potraktowania dziecka. I zdarza się to tzw. normalnym rodzinom. Ale to nie powód, by pozwalać na patologiczne adopcje. Przeciwnie - to jest okazja, by wskazać i przypomnieć na czym polegają poprawne stosunki w rodzinie. > Może zwyczajnie mają instynkt macierzyński, może chcą dać coś od siebie, dając miłość i opiekę dziecku. Pokochać je i wychować.Może. Ale zamiar opiekowania się i dawania to całkiem inny motyw adopcji niż chęć posiadania dziecka. Dawanie dziecka w posiadanie jako rekompensatę za upośledzenie adoptujących jest nie do przyjęcia. A tak ową homoadopcję uzasadniałaś:my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci A przecież nie my utrudniamy, lecz ich własna natura. Za to my jak najbardziej powinniśmy utrudniać "posiadanie" dzieci każdemu, kto ma do nich instrumentalne podejście. Za takim podejściem zawsze stoi zamiar jakiegoś wykorzystania. > A może po prostu chcą tworzyć zalegalizowane związki, jak większość społeczeństwa, którego są częścią, móc cieszyć się miłością tak, jak każdy?Może i chcą. Ale to są dorośli ludzie. Bądźmy więc dorośli i my, i w pierwszej kolejności zatroszczmy się jak należy o dzieci. .
|
|
| | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
> Bezpłodnym parom hetero też zdarza się niedojrzałość instrumentalnego potraktowania dziecka. I zdarza się to tzw. normalnym rodzinom. Ale to nie powód, by pozwalać na patologiczne adopcje. Przeciwnie - to jest okazja, by wskazać i przypomnieć na czym polegają poprawne stosunki w rodzinie.Czyli w Twoim rozumieniu adopcje dzieci przez homoseksualne związki są patologiczne? > Ale zamiar opiekowania się i dawania to całkiem inny motyw adopcji niż chęć posiadania dziecka. Dawanie dziecka w posiadanie jako rekompensatę za upośledzenie adoptujących jest nie do przyjęcia. A tak ową homoadopcję uzasadniałaś:my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci Racją jest, że mogłam użyć innego określenia, niż posiadanie. Lecz nie chodziło mi o dozwolenie adopcji w celu jakiejkolwiek rekompensaty. > A przecież nie my utrudniamy, lecz ich własna natura.Której my nie potrafimy zaakceptować, przez co utrudniamy i komplikujemy często ich życie. > Za to my jak najbardziej powinniśmy utrudniać "posiadanie" dzieci każdemu, kto ma do nich instrumentalne podejście. Za takim podejściem zawsze stoi zamiar jakiegoś wykorzystania.To jest jak najbardziej racja. > >A może po prostu chcą tworzyć zalegalizowane związki, jak większość społeczeństwa, którego są częścią, móc cieszyć się miłością tak, jak każdy?> Może i chcą. Ale to są dorośli ludzie. Bądźmy więc dorośli i my, i w pierwszej kolejności zatroszczmy się jak należy o dzieci.Homoseksualiści są ludźmi takimi, jak wszyscy inni, więc i w ich szeregach są osoby niekompetentne. I dlatego właśnie trzeba uważnie selekcjonować rodziców adopcyjnych, bez względu na ich preferencje seksualne.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >to nie powód, by pozwalać na patologiczne adopcje.> Czyli w Twoim rozumieniu adopcje dzieci przez homoseksualne związki są patologiczne?Tak mi wynikło z Twojego postu. A że się z tym zgadzam, biorę Twoje deklaracje dosłownie i wykorzystując niefortunne użycie "posiadania" w odniesieniu do dzieci wykazuję, że takie adopcje mogą być patologiczne. Bo i mogą. Po pierwsze, jak każde, a po drugie jako "nieheteroseksualne". Bo normalnie, to rodzice są hetero. > nie chodziło mi o dozwolenie adopcji w celu jakiejkolwiek rekompensaty. Ale tak napisałaś:Tak można by również powiedzieć o parach bezpłodnych. One chcą zrekompensować sobie to, że nie są w stanie sami spłodzić potomstwa, chociaż nie jest to ich wina. I temu, zdaje się, sprzyjasz. > >A przecież nie my utrudniamy, lecz ich własna natura.> Której my nie potrafimy zaakceptować, przez co utrudniamy i komplikujemy często ich życie.To prawda. Ale w adopcji nie można poświęcać dzieci. Trzeba mieć pewność, że nie robi się im krzywdy. > trzeba uważnie selekcjonować rodziców adopcyjnych, bez względu na ich preferencje seksualne.Właśnie z uwzględnieniem tych preferencji. To przecież aktywność seksualna tworzy wielopokoleniowość w rodzinie, więc preferencje w tej dziedzinie stanowczo powinny być pierwszoplanowym kryterium w doborze rodziców adopcyjnych. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >>to nie powód, by pozwalać na patologiczne adopcje.> >Czyli w Twoim rozumieniu adopcje dzieci przez homoseksualne związki są patologiczne?> Tak mi wynikło z Twojego postu.W takim razie zupełnie nie zrozumiałaś mojej intencji. > >nie chodziło mi o dozwolenie adopcji w celu jakiejkolwiek rekompensaty.> Ale tak napisałaś: Tak można by również powiedzieć o parach bezpłodnych. One chcą zrekompensować sobie to, że nie są w stanie sami spłodzić potomstwa, chociaż nie jest to ich wina.
I temu, zdaje się, sprzyjasz.
Dobrze ujęłaś, zdaje się. Napisałam przykład z parą bezpłodną dlatego, że wcześniej przedstawiałaś adopcję-rekompensatę jako dotyczącą jedynie homoseksualistów.
>>>A przecież nie my utrudniamy, lecz ich własna natura. >>Której my nie potrafimy zaakceptować, przez co utrudniamy i komplikujemy często ich życie. >To prawda. Ale w adopcji nie można poświęcać dzieci. Trzeba mieć pewność, że nie robi się im krzywdy.
Ale nikt nie powiedział, że będziemy dzieci rzucać na głęboką wodę. I dziecko musi być przygotowane i homo-rodzice. Poza tym w Polsce musi stać się bardziej tolerancyjnie, by mogły dojść do skutku takie adopcje.
>>trzeba uważnie selekcjonować rodziców adopcyjnych, bez względu na ich preferencje seksualne. >Właśnie z uwzględnieniem tych preferencji. >To przecież aktywność seksualna tworzy wielopokoleniowość w rodzinie, więc preferencje w tej dziedzinie stanowczo powinny być pierwszoplanowym kryterium w doborze rodziców adopcyjnych.
Ale seksualność rodziców nie ma wpływu na orientacje seksualną dzieci, która jest wrodzona. Oczywiście pary homoseksualne muszą być gotowe na wychowanie dziecka, co nie będzie takie proste, jak u par hetero. Trzeba być w takim wypadku przygotowanym na każde pytanie i każdy okaz nietoleracji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>nikt nie powiedział, że będziemy dzieci rzucać na głęboką wodę. I dziecko musi być przygotowane i homo-rodzice. Mielibyśmy dziecko zmuszać ("I dziecko musi"), bo homoseksualiści chcą je adoptować?
W zwykłych adopcjach dziecko nic nie musi.
>seksualność rodziców nie ma wpływu na orientacje seksualną dzieci I cóż, gdyby taki wpływ był, wszak homoseksualizm to nic złego...
Mówiąc serio, to homoadopcja, choć ma cztery możliwości - lesbijki adoptują chłopca, lesbijki adoptują dziewczynkę, geje adoptują chłopca, geje adoptują dziewczynkę - w żadnej z nich dziecko nie ma dobrych wzorców ani płci własnej, ani przeciwnej.
A potrzebuje obydwu - mamy i taty.
>pary homoseksualne muszą być gotowe na wychowanie dziecka, co nie będzie takie proste Więc oni nie są gotowi, a tylko my mamy ambicję zaprezentować naszą homotolerancję? I zrobimy to kosztem osieroconych dzieci?
>Trzeba być w takim wypadku przygotowanym na każde pytanie i każdy okaz nietoleracji. Kto ma być przygotowany? Dziecko? .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>nikt nie powiedział, że będziemy dzieci rzucać na głęboką wodę. I dziecko musi być przygotowane i homo-rodzice. >Mielibyśmy dziecko zmuszać ("I dziecko musi"), bo homoseksualiści chcą je adoptować? >W zwykłych adopcjach dziecko nic nie musi.
W zwykłych adopcjach dziecko też powinno być świadome tego, że wychowują je niebiologiczni. Przecież nieraz słyszy się przypadki ucieczek z domów, gdy dzieci dowiadują się prawdy. Już sama adopcja nie jest czymś naturalnym, bo dziećmi nie opiekują się ich prawdziwi rodzice.
>>seksualność rodziców nie ma wpływu na orientacje seksualną dzieci >I cóż, gdyby taki wpływ był, wszak homoseksualizm to nic złego... >Mówiąc serio, to homoadopcja, choć ma cztery możliwości - lesbijki adoptują chłopca, lesbijki adoptują dziewczynkę, geje adoptują chłopca, geje adoptują dziewczynkę - w żadnej z nich dziecko nie ma dobrych wzorców ani płci własnej, ani przeciwnej. >A potrzebuje obydwu - mamy i taty.
I dlatego homoseksualiści muszą się 100 razy bardziej przygotować na adopcję dziecka, by dać im tyle wzorców, ile tylko możliwe.
>>pary homoseksualne muszą być gotowe na wychowanie dziecka, co nie będzie takie proste >Więc oni nie są gotowi, a tylko my mamy ambicję zaprezentować naszą homotolerancję? I zrobimy to kosztem osieroconych dzieci?
Wszystko musi się zsynchronizować, by nikt nie był pokrzywdzony.
>>Trzeba być w takim wypadku przygotowanym na każde pytanie i każdy okaz nietoleracji. >Kto ma być przygotowany? Dziecko?
Nie, rodzice homoseksualni (i znów nie zrozumiałaś sensu mojej wypowiedzi).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>Trzeba być w takim wypadku przygotowanym na każde pytanie i każdy okaz nietoleracji. >>Kto ma być przygotowany? Dziecko? >Nie, rodzice homoseksualni (i znów nie zrozumiałaś sensu mojej wypowiedzi).
Napisałaś bezosobowo "trzeba być przygotowanym", jesteś więc odpowiedzialna za moje niezrozumienie. (I znów okazałaś się niekomunikatywna.) .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >(I znów okazałaś się niekomunikatywna.)
Jakoś dziwne, że wszyscy, oprócz Ciebie rozumieją moje wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> wszyscy, oprócz Ciebie rozumieją moje wypowiedzi.Bo tu sami jasnowidze.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >wszyscy, oprócz Ciebie rozumieją moje wypowiedzi.> Bo tu sami jasnowidze.  Aaa, czyli tak stawiasz sprawę
|
|
| | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >... więc preferencje w tej dziedzinie stanowczo powinny być pierwszoplanowym kryterium w doborze rodziców adopcyjnych. Oj bo za chwilę się wkurzę. NIKT się nie zgodzi na to, żeby było to kryterium pierwszoplanowe. Pierwszoplanowym jest, by rodzice adopcyjni nie krzywdzili dziecka (np. nie byli pedofilami). Nikt też nie zgodzi się na to, żebyś rozdawała dzieci w charakterze rekompensaty (komukolwiek za cokolwiek). Kto w ogóle upoważnił Cię do mieszania dzieci i ich praw w sprawy dyskryminacji ludzi dorosłych i sprawy seksu?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>NIKT się nie zgodzi na to, żeby było to kryterium pierwszoplanowe. Pierwszoplanowym jest, by rodzice adopcyjni nie krzywdzili dziecka (np. nie byli pedofilami). Sam w swoim przykładzie pokazujesz, że rodzaj seksualności może okazać się dla dziecka krzywdzący. Ale ogólnie zgoda, przede wszystkim chodzi o to, by dziecku nie działa się krzywda.
>Nikt też nie zgodzi się na to, żebyś rozdawała dzieci w charakterze rekompensaty (komukolwiek za cokolwiek). Pomyliłeś mnie chyba z panią Wojtanowską, która popiera homoadopcję. Ja się takim praktykom sprzeciwiam. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Pomyliłeś mnie chyba z panią Wojtanowską, która popiera homoadopcję. Ja się takim praktykom sprzeciwiam.
Nic takiego nie mówiłam, i nigdy nie powiem. Więc proszę, nie wstawiaj w moje usta słów, których nie wypowiedziałam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Pomyliłeś mnie chyba z panią Wojtanowską...> Nic takiego nie mówiłam... Mówiłaś to:Cały problem homoseksualizmu stanowi to, że nie prowadzi do potomstwa [...] my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci. i to:Tak można by również powiedzieć o parach bezpłodnych. One chcą zrekompensować sobie to, że nie są w stanie sami spłodzić potomstwa Więc wobec antychrystowego zarzutu określonego jako "rozdawanie dzieci jako rekompensatę" wskazuję Ciebie jako autorkę koncepcji rekompensowania bezdzietności. Bo mi tu wygląda, że pomieszał nasze wypowiedzi (przez błąd sformatowania tekstu w jednym z Twoich postów?), wskutek czego stracił orientację w naszych preferencjach.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>>Pomyliłeś mnie chyba z panią Wojtanowską... >>Nic takiego nie mówiłam... Ta dyskusja nie ma sensu, bo zarówno ja, jak pani Wojtanowska mówimy cały czas o prawie i prawnej dyskryminacji ludzi, a Ty cały czas o seksie, rozmnażaniu i adopcji. Dla mnie prawa dzieci (w tym prawo do adopcji przez sprawdzonych wszechstronnie rodziców) nie mają ŻADNEGO związku z prawami dorosłych ludzi (np. do zawierania związków małżeńskich). Jak dla mnie, to seks w ogóle nie ma nic do prawa, a prawo do seksu. Chyba, że jest przestępstwem (np. gwałtem lub pedofilią).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>>>Pomyliłeś mnie chyba z panią Wojtanowską... >>>Nic takiego nie mówiłam... >Ta dyskusja nie ma sensu, bo zarówno ja, jak pani Wojtanowska mówimy cały czas o prawie i prawnej dyskryminacji ludzi, a Ty cały czas o seksie, rozmnażaniu i adopcji. Dla mnie prawa dzieci (w tym prawo do adopcji przez sprawdzonych wszechstronnie rodziców) nie mają ŻADNEGO związku z prawami dorosłych ludzi (np. do zawierania związków małżeńskich). Jak dla mnie, to seks w ogóle nie ma nic do prawa, a prawo do seksu. Chyba, że jest przestępstwem (np. gwałtem lub pedofilią).
Również sądzę, że ta dyskusja nie ma sensu. Wciąż drążymy ten sam wątek, ale jakoś nic z tego nie wychodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Również sądzę, że ta dyskusja nie ma sensu. Wciąż drążymy ten sam wątek, ale jakoś nic z tego nie wychodzi. Może zamiast rozmawiać o dyskryminacji homoseksualnych trzeba by było zapytać o dyskryminację tych podobno nie dyskryminowanych? Dlaczego bez zawarcia związku małżeńskiego bezpłodna para hetero nie ma prawa przyjąć obowiązków wychowywania adoptowanych dzieci? Tylko że to nie ma już ZUPEŁNIE żadnego związku z tematem. Czy to WSZYSTKO to nie zwykła homofobia? Przecież strach nie musi polegać na tym, że się przed nimi ucieka. Można robić różne rzeczy na wszelki wypadek. "Na wszelki wypadek schowajmy przed homoseksualistami wszystkimi dziećmi w bunkrze i zamknijmy bunkier na dużą kłódkę"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >>Pomyliłeś mnie chyba z panią Wojtanowską...> >Nic takiego nie mówiłam...> Mówiłaś to:Cały problem homoseksualizmu stanowi to, że nie prowadzi do potomstwa [...] my, jako społeczeństwo, nie powinniśmy utrudniać im posiadania dzieci. > i to:Tak można by również powiedzieć o parach bezpłodnych. One chcą zrekompensować sobie to, że nie są w stanie sami spłodzić potomstwa > Więc wobec antychrystowego zarzutu określonego jako "rozdawanie dzieci jako rekompensatę" wskazuję Ciebie jako autorkę koncepcji rekompensowania bezdzietności.Więc jeszcze raz mówię, że przykład z bezdzietnością wskazywał jedynie to, że rekompensaty w ramach osieroconych dzieci zdarzają się nie tylko u homoseksualistów, ale nie wskazywał, że to popieram. > Bo mi tu wygląda, że pomieszał nasze wypowiedzi (przez błąd sformatowania tekstu w jednym z Twoich postów?), wskutek czego stracił orientację w naszych preferencjach.  Bardzo możliwe, w takim razie przepraszam
|
|
| | | | | | |  | | moralny "antychryst" | > >Ja tam posiadam dzieci. Na utrzymaniu. Na głowie. W sercu i umyśle.> Ty po prostu masz dzieci, bo ich posiadanie to błąd semantyczny.Nadal dzieci ważniejsze są dla mnie od semantyki, wiec żadna semantyka mnie nie przekona. Będę je nadal POSIADAĆ. Żeby Cię "dobić", to jeszcze Ci powiem, że w sercu to POSIADAM nie tylko własne. W głowie zresztą też, a i w pewnym stopniu na utrzymaniu. > A podejrzany, kto adopcyjną drogą chce osiągnąć "posiadanie" dziecka. Bo to już niekoniecznie będzie błąd semantyczny. Więc stąd mamy ograniczenia adopcyjne.Nie zgadzam się na to, żeby heteroseksualnym je zmniejszono tylko dlatego, że pomawiają o takie postulaty homoseksualnych. > >co homoseksualizm ma do chęci posiadania lub adopcji dzieci. I które pary by ich tak strasznie pragnęły?> Niektórzy homoseksualiści domagają się prawa do adopcji dziecka. Więc w ramach zrównywania ich praw dziecko miałoby stać się dobrem rekompensującym homoseksualistom poczucie odrzucenia przez społeczeństwo.Homoseksualiści domagają się prawa do małżeństwa bez zmiany innych ustaw. Prawo małżeńskie nic o adopcji nie wspomina, bo jest to prawo przysługujące dorosłym ludziom, a nie dzieciom. > >Nie wiem także, jaki związek (w tej chwili) ma prawo adopcyjne z prawem małżeńskim? Jako biegli w prawie, moglibyście mi to wreszcie wyjaśnić?> Biegli? Raczej raczkujący. Zdaje się, że w Polsce adoptować dziecko mogą tylko małżeństwa, i że to wzmaga parcie na legalizację homoseksualnych związków.Parcie to, to wynik dążenia do realizacji zasad zapisanych w Konstytucji, a nie prawach dzieci. Prawo do adopcji dzieci mają wyłącznie ludzie SPRAWDZENI i ja osobiście nie mogę pojąć jak możecie walczyć o rezygnację z tego sprawdzania w przypadku osób heteroseksualnych. Przecież one w nie mniejszym stopniu mogą krzywdzić dzieci (być pedofilami). Wydaje mi się nawet, że w ich przypadku zarówno potrzeby adopcyjne jak ryzyko jest większe.
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nadal dzieci ważniejsze są dla mnie od semantyki, wiec żadna semantyka mnie nie przekona. Będę je nadal POSIADAĆ. A to se "posiadaj". Ja mam.
>Prawo małżeńskie nic o adopcji nie wspomina Ale zapewne prawo adopcyjne wspomina o małżeństwie.
>Prawo do adopcji dzieci mają wyłącznie ludzie SPRAWDZENI i ja osobiście nie mogę pojąć jak możecie walczyć o rezygnację z tego sprawdzania w przypadku osób heteroseksualnych. Nie ma tu żadnego "wy". O "rezygnację ze sprawdzania osób heteroseksualnych" nie ja walczę. Ja się sprzeciwiam adopcjom dzieci dokonywanym przez homoseksualistów. .
|
|
| | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Nadal dzieci ważniejsze są dla mnie od semantyki, wiec żadna semantyka mnie nie przekona. Będę je nadal POSIADAĆ. >A to se "posiadaj". Ja mam. A to się bardzo cieszę, bo lubię rozmaitość. Im bardziej w tym posiadaniu/maniu się różnimy, tym lepiej. >>Prawo małżeńskie nic o adopcji nie wspomina >Ale zapewne prawo adopcyjne wspomina o małżeństwie. Jeśli wspomina, to nie jest to homoseksualistów ani wina, ani sprawa, bo dyskryminowani są przez prawa ludzi dorosłych, a nie prawa dzieci. Dlatego walczą o prawa małżeńskie, a nie adopcyjne. Adoptować ich chyba nikt nie zamierza? >Nie ma tu żadnego "wy". O "rezygnację ze sprawdzania osób heteroseksualnych" nie ja walczę. Ja się sprzeciwiam adopcjom dzieci dokonywanym przez homoseksualistów. A ja nadal nie rozumiem co mają prawa dzieci do prawnego dyskryminowania dorosłych ludzi. Przecież to nie pary małżeńskie i nie dzieci są prawnie dyskryminowane tylko dorosłe JEDNOSTKI ludzkie. Dorosłe jednostki mają prawo do małżeństwa, a nie do adopcji. Prawo adopcyjne dotyczy dzieci, więc żadnych dorosłych nie dyskryminuje, mimo że nie daje im praw adopcyjnych. Np.70-cio letnia kobieta nie może czuć się dyskryminowana przez prawo tylko dlatego, ze nie ma prawa adoptować dzieci. To samo dotyczy homoseksualistów, wiec kompletnie nie wiem o co wam z ta dyskryminacją i adopcją chodzi. Kto, kogo i gdzie podczas adopcji dyskryminuje lub zamierza dyskryminować?
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>dyskryminowani są przez prawa ludzi dorosłych, a nie prawa dzieci Które prawo i w jaki sposób dyskryminuje homoseksualistów?
>>Nie ma tu żadnego "wy". >...nie wiem o co wam [...] chodzi. Komu dokładnie? .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>dyskryminowani są przez prawa ludzi dorosłych, a nie prawa dzieci >Które prawo i w jaki sposób dyskryminuje homoseksualistów? Każdy dorosły człowiek ma prawo zawrzeć z drugim dorosłym człowiekiem umowę prawną zwaną umową małżeńską, która to umowa nie ma z prawnego punktu widzenia żadnego związku ani z seksem, ani dziećmi, bo nasze rozmnażanie się nie jest sprawą, która podlega prawnej normalizacji. Odmawianie KOMUKOLWIEK dorosłemu zawarcia takiej umowy z JAKIMKOLWIEK drugim dorosłym człowiekiem to prawna dyskryminacja tych ludzi. >>>Nie ma tu żadnego "wy". >>...nie wiem o co wam [...] chodzi. >Komu dokładnie? Wszystkim, którzy w sprawę likwidacji prawnej dyskryminacji w jakikolwiek sposób włączają seks, rozmnażanie, dzieci, adopcję i diabli wiedzą co jeszcze.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Każdy dorosły człowiek ma prawo zawrzeć z drugim dorosłym człowiekiem umowę prawną zwaną umową małżeńską, która to umowa nie ma z prawnego punktu widzenia żadnego związku ani z seksem, ani dziećmi [...] Odmawianie KOMUKOLWIEK dorosłemu zawarcia takiej umowy z JAKIMKOLWIEK drugim dorosłym człowiekiem to prawna dyskryminacja tych ludzi. Małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, nie tylko jest związane, ale wręcz oparte na seksie. Nie ma więc mowy o "jakimkolwiek dorosłym partnerze", a dorosłość może być zastąpiona przez zgodę sądu na małżeństwo. Co do związku dzieci z małżeństwem, to np. dzieci urodzone w małżeństwie są automatycznie uznawane za potomstwo obojga małżonków. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, nie tylko jest związane, ale wręcz oparte na seksie. A możesz mi powiedzieć co homoseksualistów lub państwo (prawo) obchodzi na czym oparty jest związek kobiety z mężczyzną i czy zawierają oni ze sobą prawny związek małżeński? Jeśli heteroseksualnym nie odpowiada zawieranie związków prawnych to przecież mogą wystąpić ze stosowną petycją i odstąpić to prawo w 100% homoseksualnym. >Nie ma więc mowy o "jakimkolwiek dorosłym partnerze" A kto mówi o tym, że prawo ma cię zmuszać do zawierania związków sprzecznych z orientacją seksualną? Przecież homoseksualiści nie występują o pozbawienie heteroseksualnych do zawierania związków prawnych (małżeńskich) >, a dorosłość może być zastąpiona przez zgodę sądu na małżeństwo. To już nie wiem co w ogóle ma do rzeczy. Nie chodzi Ci chyba o to, żeby w jakichś okolicznościach (jakich?) sądy wyrażały zgodę na wcześniejsze wstępowanie w związek małżeński homoseksualnym? W każdym razie ja jestem przeciw ustalaniu jakichkolwiek takich okoliczności. > Co do związku dzieci z małżeństwem, to np. dzieci urodzone w małżeństwie są automatycznie uznawane za potomstwo obojga małżonków. I chodzi Ci o to, żeby u homoseksualnych tak nie było? Że lepiej będzie odebrać partnerowi rodzica prawa rodzicielskie, czy odbierać im dziecko w ogóle?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>I chodzi Ci o to...
Chodzi mi o to, że prawo nie powinno zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary homoseksualistów. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >I chodzi Ci o to...> Chodzi mi o to, że prawo nie powinno zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary homoseksualistów.A to już wiemy nie od dziś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Chodzi mi o to...> A to już wiemy nie od dziś  Bo dbam o komunikatywność  . .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >>Chodzi mi o to...> >A to już wiemy nie od dziś  > Bo dbam o komunikatywność .I chwała Ci za to
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychyst" | >>I chodzi Ci o to... >Chodzi mi o to, że prawo nie powinno zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary homoseksualistów. Czyli zgadzamy się na prawne zrównanie homoseksualistów z heteroseksualnymi, a kobiet z mężczyznami, bez naruszania praw dzieci (bez wprowadzania ich dyskryminacji np. ze względu na adopcję)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Chodzi mi o to, że prawo nie powinno zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary homoseksualistów. >Czyli zgadzamy się na prawne zrównanie homoseksualistów z heteroseksualnymi, a kobiet z mężczyznami, bez naruszania praw dzieci (bez wprowadzania ich dyskryminacji np. ze względu na adopcję)
Z mojego przekonania o tym, że prawo nie powinno zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary homoseksualistów nie wynika ani moja zgoda na prawne zrównanie homoseksualistów z heteroseksualnymi, a kobiet z mężczyznami, bez naruszania praw dzieci (bez wprowadzania ich dyskryminacji np. ze względu na adopcję), ani jej brak. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Z mojego przekonania o tym, że prawo nie powinno zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary homoseksualistów nie wynika ani moja zgoda na prawne zrównanie homoseksualistów z heteroseksualnymi, a kobiet z mężczyznami, bez naruszania praw dzieci (bez wprowadzania ich dyskryminacji np. ze względu na adopcję), ani jej brak. No popatrz, a z deklaracji o dbałości o komunikatywność wynikałoby, że zdecydowałaś sie na tolerancję. Tolerancja to tolerowanie wszystkiego, co nikomu nie szkodzi. Szkoda, że się rozmyśliłaś, ale chyba nic na to nie poradzę. Wymuszaj dalej na homoseksualistach małżeństwa z heteroseksualnymi i adopcję. Ja nie będę wymuszać niczego na nikim. Nawet na Tobie rezygnacji z wymuszania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>z deklaracji o dbałości o komunikatywność wynikałoby, że zdecydowałaś sie na tolerancję. Antychryste! (Nie, żeby u mnie z tolerancją było inaczej, ale niby jak ona wynika z dbałości o komunikatywność?) .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>z deklaracji o dbałości o komunikatywność wynikałoby, że zdecydowałaś sie na tolerancję. >Antychryste! (Nie, żeby u mnie z tolerancją było inaczej, ale niby jak ona wynika z dbałości o komunikatywność?) Jak się chcesz z innymi dogadać, to WYDAWAŁOBY się, że tych innych tolerujesz. Widać to tylko pozór. Wszyscy mają być Tobą, albo należy ich prawa do normalnego życia pozbawić. Mężczyzn też każ izolować, bo nie są kobietami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Jak się chcesz z innymi dogadać, to WYDAWAŁOBY się, że tych innych tolerujesz. Dotyczy PT Adresatów moich postów. Nie wiem czy każdego, choć się staram.
>Wszyscy mają być Tobą... ?
>...albo należy ich prawa do normalnego życia pozbawić. Nie jest winą ludojada, czym się żywi, ale jest moim prawem nie dać się zjeść. Tolerowanie tego ludojada nie popchnie mnie do samobójstwa.
>Mężczyzn też każ izolować, bo nie są kobietami. Antychryste, ocokaman - jakie "też"?
No - nie zdanżam. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Dotyczy PT Adresatów moich postów. Nie wiem czy każdego, choć się staram. Chyba wszyscy są adresatami tych postów? >Nie jest winą ludojada, czym się żywi, ale jest moim prawem nie dać się zjeść. Tolerowanie tego ludojada nie popchnie mnie do samobójstwa. Obawiasz się zatem, że homoseksualiści zechcą Cię zjeść? Wiesz, homofobia to właśnie taka obawa. >>Mężczyzn też każ izolować, bo nie są kobietami. >Antychryste, ocokaman - jakie "też"? No, skoro każdy dorosły człowiek ma mieć osobne prawa i uzależnione od praw Twoich płodów i Twoich dzieci...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Nie jest winą ludojada, czym się żywi, ale jest moim prawem nie dać się zjeść. >Obawiasz się zatem, że homoseksualiści zechcą Cię zjeść? Wiesz, homofobia to właśnie taka obawa. Obawiam się, że (bez swej winy) okażą się niepełnowartościowymi rodzicami. Podobnie jak ślepy nie będzie wartościowym kierowcą. Jeśli taka obawa jest homofobią, to jestem homofobem. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>>Nie jest winą ludojada, czym się żywi, ale jest moim prawem nie dać się zjeść. >>Obawiasz się zatem, że homoseksualiści zechcą Cię zjeść? Wiesz, homofobia to właśnie taka obawa. >Obawiam się, że (bez swej winy) okażą się niepełnowartościowymi rodzicami. Podobnie jak ślepy nie będzie wartościowym kierowcą. Ale wiesz, ślepy kierowcą raczej nie bywa. Homoseksualiści rodzicami bywają i chyba nie chcesz odbierać im praw rodzicielskich? Ja nie chcę, tym bardziej, że uważam, że byłoby to z krzywdą nie tylko dla nich, ale także ich dzieci. Nadal uważam, że praw dzieci z prawami dorosłych mieszać nie wolno. Uważam też, że takie mieszanie to nie homofobia i nie homoseksualizm, ale pedofilia (niezależnie od tego, czy prawa dzieci miesza się z prawami ich rodziców czy innych dorosłych ludzi)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Homoseksualiści rodzicami bywają Ale wskutek kontaktu heteroseksualnego.
>i chyba nie chcesz odbierać im praw rodzicielskich? Tylko na zasadach wspólnych z rodzicami hetero, tj. w razie złej opieki.
>praw dzieci z prawami dorosłych mieszać nie wolno. Przecież i bez mieszania większość praw jest wspólnych dla dzieci i dorosłych.
>takie mieszanie to [...] pedofilia A jak pedofilia ma się do tego mieszania praw? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Homoseksualiści rodzicami bywają >Ale wskutek kontaktu heteroseksualnego. Którego im nie zakażesz. Ani z innymi homoseksualistami, ani z hetero. >Tylko na zasadach wspólnych z rodzicami hetero, tj. w razie złej opieki. No właśnie. Bez względu na płeć i seksualną orientację. >Przecież i bez mieszania większość praw jest wspólnych dla dzieci i dorosłych. Bo pomieszano. Zrobił to głównie KrK. Zrównał prawa dorosłych ludzi z prawami dzieci, a prawa dzieci z prawami płodów. Dzięki temu "zabiegowi", wszyscy mamy prawa równe z prawami płodu, a dzieci nie mają ochrony przed pedofilią (przecież są równymi nam ludźmi, więc można z nimi robić wszystko, na co nam pozwolą). >>takie mieszanie to [...] pedofilia >A jak pedofilia ma się do tego mieszania praw? Tak jak wyżej. Równouprawnienie homoseksualistów równoważne jest równouprawnieniu kobiet i mężczyzn. Zrównywanie praw kobiet i mężczyzn z prawami dzieci, to pedofilia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Zrównywanie praw kobiet i mężczyzn z prawami dzieci, to pedofilia. Te trzy grupy mają na równi np. prawo do życia. Ale gdzie tu masz, Antychryście, pedofilię? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Zrównywanie praw kobiet i mężczyzn z prawami dzieci, to pedofilia. >Te trzy grupy mają na równi np. prawo do życia. Ale gdzie tu masz, Antychryście, pedofilię? Jakie to "np."? W równych prawach do życia, to nie widzę nic innego jak DYSKRYMINACJĘ dzieci. Prawo do życia dzieci jest prawem nadrzędnym nad prawem do życia ich rodziców, a życie ich rodziców ma zdecydowanie wyższą wartość niż życie czyichkolwiek płodów. Nie w zrównywaniu prawa do życia widzę pedofilię, ale w zrównywaniu innych praw (do współżycia z innymi żyjącymi).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nie w zrównywaniu prawa do życia widzę pedofilię, ale w zrównywaniu innych praw (do współżycia z innymi żyjącymi). Aha. (Chyba.) .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Nie w zrównywaniu prawa do życia widzę pedofilię, ale w zrównywaniu innych praw (do współżycia z innymi żyjącymi). >Aha. (Chyba.) No pewnie, że (Chyba). Nie pierwszy raz Ci mówię, że się ze sobą zgadzamy. I to nie "chyba", ale na pewno. Nie jesteś homofobem i nigdy nim nie byłaś. Zresztą to o wiele częściej przypadłość mężczyzn niż kobiet (choć i kobiety czasem dotyka).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>No pewnie, że (Chyba). Nie pierwszy raz Ci mówię, że się ze sobą zgadzamy. I to nie "chyba", ale na pewno. Nie jesteś homofobem i nigdy nim nie byłaś.
No, nareszcie ktoś się tutaj zjednuje, a nie kłóci.
>Zresztą to o wiele częściej przypadłość mężczyzn niż kobiet (choć i kobiety czasem dotyka).
Pewnie dlatego, że sam homoseksualizm w kobiecym wykonaniu jest spotykany z większą akceptacją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >No, nareszcie ktoś się tutaj zjednuje, a nie kłóci. A wiesz, ze ta kłótnia to wyłącznie o prawo do życia w zgodzie? >Pewnie dlatego, że sam homoseksualizm w kobiecym wykonaniu jest spotykany z większą akceptacją. Zapewne dlatego. Pewnie też dlatego, że mężczyźni bardziej od kobiet boją się, że ktoś ich o homoseksualizm posądzi, wiec na wszelki wypadek...stają się homofobami. I tak się kółko zamyka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>...dlatego, że mężczyźni bardziej od kobiet... Bo w dziedzinie seksu mężczyźni są "bardziej od kobiet". .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>...dlatego, że mężczyźni bardziej od kobiet... >Bo w dziedzinie seksu mężczyźni są "bardziej od kobiet".
Fakt, najczęściej tak bywa, lecz nie jest to regułą.
Wg mnie rację ma moralny "antychryst". Kobieta, która akceptuje homoseksualizm jest odbierana przez społeczeństwo jako tolerancyjna i światła. Mężczyzna jako gej. Dlatego faceci tak bardzo się tego obawiają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>...dlatego, że mężczyźni bardziej od kobiet... >Bo w dziedzinie seksu mężczyźni są "bardziej od kobiet". Co bardziej? Jesteś pewna, że każdy mężczyzna od każdej kobiety? A w jakiej mężczyźni są "mniej"? I dlaczego? Znaczy, jeśli się zdarzy taka heteroseksualna para, w której wszystko oprócz płci jest na odwrót, wiec to ona "nosi spodnie", a on jest "kurą domową", to Twoim zdaniem jakich praw taką parę należy pozbawić? Może jak homoseksualistów prawa posiadania i adopcji dzieci? A może w ogóle prawa zawierania związku małżeńskiego i wspólnego życia? Nie daj boże, żeby w dodatku któreś było bezpłodne! Wtedy to można by było dopiero na nich sobie poużywać!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Bo w dziedzinie seksu mężczyźni są "bardziej od kobiet". >Co bardziej? Zainteresowani. Ogólnie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>>Bo w dziedzinie seksu mężczyźni są "bardziej od kobiet". >>Co bardziej? >Zainteresowani. Ogólnie. I właśnie bardzo Cię proszę, żebyś TAK nie uogólniała. Uwierz, że poza budową fizyczną, nie ma ani jednej cechy, która odróżniałaby wszystkich bez wyjątku mężczyzn od wszystkich bez wyjątku kobiet. Jest natomiast taka jedna, która odróżnia wszystkie dzieci od wszystkich dorosłych. Oczywiście mam na myśli wiek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>>...dlatego, że mężczyźni bardziej od kobiet... >>Bo w dziedzinie seksu mężczyźni są "bardziej od kobiet". >Co bardziej? Jesteś pewna, że każdy mężczyzna od każdej kobiety? A w jakiej mężczyźni są "mniej"? I dlaczego? Znaczy, jeśli się zdarzy taka heteroseksualna para, w której wszystko oprócz płci jest na odwrót, wiec to ona "nosi spodnie", a on jest "kurą domową", to Twoim zdaniem jakich praw taką parę należy pozbawić? Może jak homoseksualistów prawa posiadania i adopcji dzieci? A może w ogóle prawa zawierania związku małżeńskiego i wspólnego życia? Nie daj boże, żeby w dodatku któreś było bezpłodne! Wtedy to można by było dopiero na nich sobie poużywać! >
Coś czuję, że znów zmierzamy do kłótni. Moralny "antychryście", spróbuj pisać trochę spokojniej, bo Twoje posty prawie zawsze mają nieprzyjemny oddźwięk, pomimo wygłaszanych w nich poglądów...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Coś czuję, że znów zmierzamy do kłótni. Moralny "antychryście", spróbuj pisać trochę spokojniej,.. Spokojnie to ja raczej piszę. Staram się najdelikatniej jak umiem zwalczać stereotypy, ale całkiem delikatnie zwalczać ich się nie da. >...bo Twoje posty prawie zawsze mają nieprzyjemny oddźwięk, pomimo wygłaszanych w nich poglądów... Prawie. I nie pomimo, ale właśnie z powodu. Chyba musisz mi te powody wybaczyć, a ja mogę Cię tylko przeprosić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>Coś czuję, że znów zmierzamy do kłótni. Moralny "antychryście", spróbuj pisać trochę spokojniej,.. >Spokojnie to ja raczej piszę. Staram się najdelikatniej jak umiem zwalczać stereotypy, ale całkiem delikatnie zwalczać ich się nie da. >>...bo Twoje posty prawie zawsze mają nieprzyjemny oddźwięk, pomimo wygłaszanych w nich poglądów... >Prawie. I nie pomimo, ale właśnie z powodu. Chyba musisz mi te powody wybaczyć, a ja mogę Cię tylko przeprosić.
Nie, dlaczego? Ja do Twoich poglądów nie mam żadnych zastrzeżeń, ale zawsze tak jakoś atakujesz. Nie wiem, może to ja mam tylko takie wrażenie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | > Ja do Twoich poglądów nie mam żadnych zastrzeżeń, ale zawsze tak jakoś atakujesz. Nie wiem, może to ja mam tylko takie wrażenie... Nie tylko Ty masz takie wrażenie, ale jest ono błędne. To nie my się atakujemy, ale nasze poglądy (wzajemnie), a to ogromna różnica. Ci, którzy atakują zarówno rozmówców jak homoseksualistów zasługują co najmniej na bana i jak widzisz dostają na co zasługują.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >> Ja do Twoich poglądów nie mam żadnych zastrzeżeń, ale zawsze tak jakoś atakujesz. Nie wiem, może to ja mam tylko takie wrażenie... >Nie tylko Ty masz takie wrażenie, ale jest ono błędne. To nie my się atakujemy, ale nasze poglądy (wzajemnie), a to ogromna różnica.
Oj, chodzi mi o Twój styl pisania i interpunkcję. Zawsze używasz takich "mocnych" słów i dużo wykrzykników, pewnie dlatego mam takie wrażenie.
>Ci, którzy atakują zarówno rozmówców jak homoseksualistów zasługują co najmniej na bana i jak widzisz dostają na co zasługują.
A z tych banów się bardzo cieszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Oj, chodzi mi o Twój styl pisania i interpunkcję. Zawsze używasz takich "mocnych" słów i dużo wykrzykników, pewnie dlatego mam takie wrażenie. Używam wykrzykników głównie wtedy, gdy coś bardzo mnie zdziwi. Używam także wtedy, gdy chcę wyrazić entuzjazm, pozornie przyjmując czyjąś propozycję. Mocnych słów w ogóle nie używam, bo nie są potrzebne do wyrażenia żadnego mocnego zdania (przekonania lub poglądu). Moje zdanie na temat tolerancji i równouprawnienia jest BARDZO mocne. >A z tych banów się bardzo cieszę. Też się cieszę, gdy dostają się one tym, którzy na nie zasłużyli, chociaż prawdę powiedziawszy, osobiste ataki wolę odpierać osobiście. Tym jednak razem, oprócz nas (użytkowników forum), atakowani byli także homoseksualiści i wszelka tolerancja, wiec nie mam poczucia, że "odebrano mi zabawkę".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >Oj, chodzi mi o Twój styl pisania i interpunkcję. Zawsze używasz takich "mocnych" słów i dużo wykrzykników, pewnie dlatego mam takie wrażenie.> Używam wykrzykników głównie wtedy, gdy coś bardzo mnie zdziwi. Używam także wtedy, gdy chcę wyrazić entuzjazm, pozornie przyjmując czyjąś propozycję. Mocnych słów w ogóle nie używam, bo nie są potrzebne do wyrażenia żadnego mocnego zdania (przekonania lub poglądu). Moje zdanie na temat tolerancji i równouprawnienia jest BARDZO mocne.W takim razie przepraszam, że się czepiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | > W takim razie przepraszam, że się czepiam  Przecież się nie czepiasz. Zwyczajnie rozmawiasz. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >W takim razie przepraszam, że się czepiam  > Przecież się nie czepiasz. Zwyczajnie rozmawiasz.> Pozdrawiam  No niby tak, ale jednak przyczepiłam się tej interpunkcji itd. Mam pytanie... Dlaczego się nie zarejestrowałeś na Racjonaliście?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >No niby tak, ale jednak przyczepiłam się tej interpunkcji itd. >Mam pytanie... Dlaczego się nie zarejestrowałeś na Racjonaliście? 1) Bardziej zależy mi na czytaniu niż pisaniu, 2) Nie interesuje mnie zbieranie punktów, 3) Raz mnie tu spostponowano i wyrejestrowano, 4) Nie chce mi się zakładać nowej skrzynki pocztowej. Nie mam żadnej motywacji do rejestracji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>No, nareszcie ktoś się tutaj zjednuje, a nie kłóci. >A wiesz, ze ta kłótnia to wyłącznie o prawo do życia w zgodzie?
Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie. Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać! Stosunek do homoseksualizmu to najczulszy miernik zarówno tolerancji, jak akceptacji równouprawnienia mężczyzn i kobiet.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie. >Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać!
Aż "tyle" nie trzeba, Ty to się niedługo sam ze sobą pokłócisz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>>Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie. >>Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać! >Aż "tyle" nie trzeba, Ty to się niedługo sam ze sobą pokłócisz. Z Tobą chyba się NIE pokłócę? Taką w każdym razie nadal mam nadzieję? Moja uwaga dotyczyła wyłącznie ilości postów w tym wątku. Niczego więcej. Zresztą mało ta ilość mnie dziwi, bo to jest naprawdę bardzo poważny i trudny temat. I tak ogólny, jak mało który, choć robi wrażenie szczegółowego (dotyczącego nielicznych). Czy treść któregoś mojego posta nie zgadza Ci się z treścią innych? Bo chyba tylko w takim przypadku obawa o pokłócenie się z samym sobą ma "ręce i nogi"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Ty to się niedługo sam ze sobą pokłócisz. >Czy treść któregoś mojego posta nie zgadza Ci się z treścią innych? Bo chyba tylko w takim przypadku obawa o pokłócenie się z samym sobą ma "ręce i nogi"? Zamiast skupić się na rozwiązaniu dyskutowanej kwestii, nagminnie dorzucasz problemy spoza niej. A że problemy te nie wynikają z wypowiedzi Twojego interlokutora, pewnie są jakimiś Twoimi wewnętrznymi dylematami. Stąd moje przypuszczenie, że się sam ze sobą pokłócisz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Zamiast skupić się na rozwiązaniu dyskutowanej kwestii, nagminnie dorzucasz problemy spoza niej. Problemy dzieci do problemów dorosłych to Ty dorzuciłaś, a nie ja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Problemy dzieci do problemów dorosłych to Ty dorzuciłaś, a nie ja. Naprawdę? A gdzie i jak? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Problemy dzieci do problemów dorosłych to Ty dorzuciłaś, a nie ja. >Naprawdę? A gdzie i jak? Ciągle mam nadzieję, że za chwilę zrozumiesz JAK. Może już rozumiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Ciągle mam nadzieję, że za chwilę zrozumiesz JAK. Może już rozumiesz?Jeszcze nie. Ale może to "najbardziej zależy od samej nadziei"?  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Ciągle mam nadzieję, że za chwilę zrozumiesz JAK. Może już rozumiesz? >Jeszcze nie. Ale może to "najbardziej zależy od samej nadziei"? Jest silna i niegłupia. Pozostaję z nią , a Ciebie pozdrawiam (równie silnie i niegłupio).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>>Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie. >>Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać! >Aż "tyle" nie trzeba, Ty to się niedługo sam ze sobą pokłócisz.
Coś zdaje mi się, że Wy się już nie pogodzicie nigdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>>Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie.> >>Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać!> >Aż "tyle" nie trzeba, Ty to się niedługo sam ze sobą pokłócisz.> Coś zdaje mi się, że Wy się już nie pogodzicie nigdy.No i fajnie, że jesteś z nami.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | > No i fajnie, że jesteś z nami. Pewnie!!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >>>>Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie.> >>>Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać!> >>Aż "tyle" nie trzeba, Ty to się niedługo sam ze sobą pokłócisz.> >Coś zdaje mi się, że Wy się już nie pogodzicie nigdy.> No i fajnie, że jesteś z nami. Będę Was wspierać duchowo
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >Będę Was wspierać duchowo > Przecież cały czas wspierasz, a w dodatku dogadujemy się pod Twoim "patronatem", czyli w Twoim wątku. Ja nie mam poczucia, że Osnowa się ze mną kłóci. Mam nadzieję, że ona też nie.>    > Czyli wychodzi na to, że jedynie ja mam wrażenie, że się ze sobą kłócicie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Czyli wychodzi na to, że jedynie ja mam wrażenie, że się ze sobą kłócicie? Myślę, że nie tylko Ty, ale mam nadzieję, że nie ona. Niektórzy mówią, że "nadzieja matką głupich". Mnie się jednak zdaje, że to najbardziej zależy od samej nadziei.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | > >Wiem, i dlatego właśnie cieszy mnie życie w zgodzie.> Ale popatrz ile trzeba się o to nawykłócać!No tak, zawsze musi minąć trochę czasu  > Stosunek do homoseksualizmu to najczulszy miernik zarówno tolerancji, jak akceptacji równouprawnienia mężczyzn i kobiet.Racja.
|
|
| | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>"Mają dzieci" rodzice tychże.
Lecz "posiadają dzieci" również ich rodzice. Być może użyłam nieco złego określenia, jednak tylko w celu uniknięcia powtórzenia słowa "mieć". Myślę, że moja wypowiedź była napisana jasno i zrozumiale na tyle, by każdy pojął jej sens.
|
|
| | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Lecz "posiadają dzieci" również ich rodzice. Być może użyłam nieco złego określenia, jednak tylko w celu uniknięcia powtórzenia słowa "mieć". Myślę, że moja wypowiedź była napisana jasno i zrozumiale na tyle, by każdy pojął jej sens. Oczywiście nie w ogóle wszyscy, ale wszyscy pojętni pojęli sens właściwie. Nie pojęli jedynie ci, którzy pojmują wyłącznie sensu formę, czyli ci, którzy nie rozumieją co czytają. Nie przejmuj się. Nie jest to może normalne, ale jest zwyczajne. Po prostu są tacy ludzie i to nie ich wina.
|
|
| | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Nie przejmuj się. Nie jest to może normalne, ale jest zwyczajne. Po prostu są tacy ludzie i to nie ich wina.
Nie przejmuję się, tylko upewniam, czy aby na pewno piszę zrozumiale. Skoro tak, to nie mam sobie nic do zarzucenia.
|
|
| | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Nie przejmuję się, tylko upewniam,... czy aby napewno piszę zrozumiale. Skoro tak, to nie mam sobie nic do zarzucenia. Skoro nie masz pewności, to nigdy nie będziesz mieć sobie w tej sprawie nic do zarzucenia.
|
|
| | | | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Skoro nie masz pewności, to nigdy nie będziesz mieć sobie w tej sprawie nic do zarzucenia.
Nigdy nie można mieć pewności, czy pisze się zrozumiale, bo autor zawsze rozumie swoją wypowiedź, czytający niekoniecznie. Więc lepiej się upewnić i w razie potrzeby pisać jaśniej.
|
|
| | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst. | >>Skoro nie masz pewności, to nigdy nie będziesz mieć sobie w tej sprawie nic do zarzucenia. >Nigdy nie można mieć pewności, czy pisze się zrozumiale, bo autor zawsze rozumie swoją wypowiedź, czytający niekoniecznie. Więc lepiej się upewnić i w razie potrzeby pisać jaśniej. No pewnie. Tylko że ta opcja nie przejdzie, bo tym którzy nie rozumieją co czytają, zawsze wydaje się, że rozumieją Cię lepiej niż Ty sama. Upewniać się musisz czy innych rozumiesz, a nie czy jesteś rozumiana. Wystarczy więc wiedzieć, że możliwość złego zrozumienia istnieje.
|
|
| | | | | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
>Nie przejmuj się. Nie jest to może normalne, ale jest zwyczajne. Po prostu są tacy ludzie i to nie ich wina.
Nie przejmuję się, tylko upewniam, czy aby napewno piszę zrozumiale. Skoro tak, to nie mam sobie nic do zarzucenia.
|
|
| proracjonalna_kaczystka_reaktywacja | >Z religijnego punktu widzenia jest to coś nienaturalnego, coś, >co nie powinno mieć miejsca
z biologicznego punktu widzenia homoseksualizm męski jest również anormalny. na lekcjach środowiska/biologii dzieciom powinno się pokazywac na filmach do czego służy odbyt ludzki i tłumaczyc że akt miłości homoseksualnej dopuszcza penetrację tegoż kończyną górną oraz nie ukrywajmy penisem.
Krystyna Barwiejska psycholog na emeryturze
|
|
 | | moralny "antychryst" | >>Z religijnego punktu widzenia jest to coś nienaturalnego, coś, >co nie powinno mieć miejsca >z biologicznego punktu widzenia homoseksualizm męski jest również anormalny. na lekcjach środowiska/biologii dzieciom powinno się pokazywac na filmach do czego służy odbyt ludzki i tłumaczyc że akt miłości homoseksualnej dopuszcza penetrację tegoż kończyną górną oraz nie ukrywajmy penisem. >Krystyna Barwiejska >psycholog na emeryturze Pani kochana! A co psychologia ma wspólnego z biologią, religią i seksem? Co nauka ma wspólnego z penisem i d...? Proponuję nie gwałcić dzieci ani psychicznie, ani fizycznie. Lepiej pozwolić im się uczyć i w tym im pomagać (bez żadnego gwałcenia).
|
|
 | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >na lekcjach środowiska/biologii dzieciom powinno się pokazywac na filmach do czego służy odbyt ludzki i tłumaczyc że akt miłości homoseksualnej dopuszcza penetrację tegoż kończyną górną oraz nie ukrywajmy penisem. >Krystyna Barwiejska >psycholog na emeryturze
Przecież w akcie miłości heteroseksualnej również tak można.
|
|
|  | | proracjonalna_kaczystka | >Przecież w akcie miłości heteroseksualnej również tak można.
ale to nie zmienia faktu że odbyt ma biologiczną funkcję wydalania,a nie funkcję seksualno-rozrodczą.
to jak człowiek wykorzystuje swoje ciało mówi wszystko o nim samym.
|
|
| |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) | >>Przecież w akcie miłości heteroseksualnej również tak można. >ale to nie zmienia faktu że odbyt ma biologiczną funkcję wydalania,a nie funkcję seksualno-rozrodczą. >to jak człowiek wykorzystuje swoje ciało mówi wszystko o nim samym.
A jak to się ma do homoseksualizmu? Bo, o ile się nie mylę, napisałam wątek o homoseksualiźmie i homofobach, a nie o sposobach wykorzystania swojego ciała.
|
|
| | |  | | moralny "antychryst" | >A jak to się ma do homoseksualizmu? Tak, jak więzi fizyczne do emocjonalnych (realizacja pragnień do samych pragnień), czyli nijak. Po prostu dla homofobów nie ma w całym Świecie nic interesującego poza fizycznym i emocjonalnym gwałtem, czyli ich własną d...
|
|
| |  | 1 na 1 Admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | >ale to nie zmienia faktu że odbyt ma biologiczną funkcję wydalania,a nie funkcję seksualno-rozrodczą. Penis ma podobną funkcję i nie wiem czy wiesz również mężczyźni się nim posługują w celach reprodukcji. Rozumiem, że brzydzi Ciebie seks analny, ale wierz mi, jak ktoś to robi (w ogóle), to nie robi tego Tobie, poza tym jeżeli masz na tyle silne zwieracze to nigdy tego nie zrobi, więc nie masz o co się obawiać.
Możesz już wyluzować i dać spokój ludziom.
>to jak człowiek wykorzystuje swoje ciało mówi wszystko o nim samym. No właśnie odnoszę wrażenie, że Ty w ogóle z niego nie korzystasz.
Deszcz pada na świątynię!
|
|
| | |  | | moralny "antychryst" | >to jak człowiek wykorzystuje swoje ciało mówi wszystko o nim samym. >No właśnie odnoszę wrażenie, że Ty w ogóle z niego nie korzystasz. E tam! Na pewno parę razy skorzystała. I pewnie nie tylko z doktorem bawiła się w doktora. Ciekawe tylko, co jej samej i doktorom powiedziała mowa jej ciała.
|
|
| | | |  | | Katarzyna Wojtanowska (230 punktów) |
Poza tym racja, odbyt jest przeznaczony do wydalania, a nie do seksu. Ale usta tak samo nie są stworzone do pocałunków, a ręcę do przytulania.
|
|
| | | | |  | | moralny "antychryst" | >Poza tym racja, odbyt jest przeznaczony do wydalania, a nie do seksu. Ale usta tak samo nie są stworzone do pocałunków, a ręcę do przytulania. A bo to wiadomo, co do czego zostało stworzone? Chyba do tego, do czego człowiek czego używa? Chopin używał rąk do grania, a Chełmoński do malowania. Ja ich do tego nie używam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|