Witam, Ubawiłem sie stylem wypowiedzi, ale do rzeczy:
>Dzieci dorastają, rodzice je >wychowują tak jak umieją (jak każdy zresztą). Latka lecą aż >tu pewnego dnia zostawiają na stole smakowity placek. No i >co się dzieje? Ano dzieciaki go podjadają ze smakiem.
A mówione było, że tego nie wolno, że to be, że fuj, a co robia niegrzeczne dzieci? Ano nie słuchają rodziców, oj nie. One słuchają złego "wujka" - szatana.
>Rodzice się zagniewali srodze wypędzając dzieci z domu.
Idź precz! Idź do diabła! Jak często słyszy sie to w naszych domach? A potem przychodzi opamiętanie i refleksja: a co będzie jesli nie wróci?! Ta refleksja jest przyczynkiem do przebaczenia, a strach przed odejściem paraliżuje złe słowa.
>Czy >można wygnać dzieci z domu za popełniony czyn który nie >powinien być popełniony przez dobrze wychowane dzieci?
No własnie - czy można i czy należy (li nawet tylko w celach wychowawczych)? Pewnie można, tylko aby nie przegiąć i nie wylać dziecka z kąpielą.
>A kara była mianowicie taka, że jego dzieci będą >cierpiały. Bo jak dziecko cierpi to rodzic cierpi podwójnie. > Tylko dlaczego rodzic ma się tak katować. Gdyby któryś rodzic wiedział że jego dziecko zbłądzi i bedzie z tego powodu cierpieć, napewno zapobiegłby temu. po co więc te gierki. Ejże, rozmawiamy przecież o Bogu. On wiedział o konsekwencjach swego zakazu. To była tylko lekcja. Lekcja dobrego wychowania. I tę lekcję pamietamy do dzisiaj, a jak które zapomni to... ano niegrzeczne dzieci nie pójdą do nieba. Pzdr Brat Pavel
|