Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z ateizmem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
12-02-2005 12:53Hawkins (7 punktów)Problem z ateizmem
Zarzucono mi ostatnio "nieczystość mojego ateizmu"... ale czym jest owa czystość??? Nie wierze w istnienie Boga, jednak zaszczepiona w dzieciństwie tradycja katolicka mojej rodziny sprawia iż prześladuje mnie mysl o czymś/kimś "tam w górze" i o omylnosci; jednak; moich poglądów. Nie potrafie natomiast pogodzić sie z faktem iż nie umiem odeprzec ataków kolegów -katolików, zarzucających mi ową nieczystość ateizmu!!! Czyż ateista nie powinien być tym, który poszukuje, a nie tym który staje twardo w opozycji do wierzacych? Czy czystość ateizmu polega właśnie na takim twardym upieraniu sie, że Boga nie ma??? Czy nie można być ateistą poszukując istnienia Boga??? i wreszcie jak wytłumaczyć to "fanatycznym" katolikom, którzy obrzucają inwektywami moją niepewność???
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Ateizm nie jest niepewnością co do istnienia Boga, to agnostycyzm jest taką postawą.
Ateista nie może "poszukiwać Boga", bo jak można szukać czegoś, w czego istnienie się nie wierzy?

Przebiśnieg (137 punktów)
>Ateizm nie jest niepewnością co do istnienia Boga, to agnostycyzm jest taką postawą.
>Ateista nie może "poszukiwać Boga", bo jak można szukać czegoś, w czego istnienie się nie wierzy?
Masz na myśli Boga teistów?
Skoro a-teista to chyba tak.
Czy zgodzisz się, że ateizm nie dotyczy Boga nie teistycznego?
Jeżeli Agnostyk rozważa Boga racjonalnie to czy konflikt teistyczno-ateistyczny nie leży poza grupą do której należy agnostyk? Czy zatem można go zestawiać jak to się aktualnie czyni w jednej grupie jeszcze np. z politeistą?
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Czy zgodzisz się, że ateizm nie dotyczy Boga nie teistycznego?
Nie, nie zgodzę się i nie tylko ja. Ateizm to przekonanie, że rozważanie istnienia czy nieistnienia Boga (bogów) na serio jest pozbawione sensu. Przytoczę jeszcze definicję z Encyklopedii PWN:
"Ateizm - światopogląd negujący istnienie Boga (bogów), niewiara rel., indyferentyzm religijny."

>Jeżeli Agnostyk rozważa Boga racjonalnie to czy konflikt teistyczno-ateistyczny nie leży poza grupą do której należy agnostyk?
Co rozumiesz przez "racjonalne rozważanie Boga"?

>Czy zatem można go zestawiać jak to się aktualnie czyni w jednej grupie jeszcze np. z politeistą?
Zestawiać można wszystko ze wszystkim. Agnostyk nie wyklucza istnienia Boga czy bogów (to nie do końca "klasyczna" definicja, ale powszechnie przyjęta), natomiast politeista nie ma wątpliwości co do istnienie bogów. Zatem agnostyk i politeista nie należą do jednego zbioru "wierzących" - jeśli o takie zestawienie ci chodziło.
myśliciel
Uważam, że nie ma stuprocentowych ateistów ani stuprocentowych wierzących.
I jedni i drudzy rzadziej lub częściej mają wątpliwości co do swoich przekonań.
To czy jestesmy ateistami, czy wierzącymi decyduje przewaga konkretnej postawy...
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Jak silne są twoje wątpliwości co do istnienia Zeusa? Albo Hery? Albo Apolla?
mysliciel
>Jak silne są twoje wątpliwości co do istnienia Zeusa? Albo Hery? Albo Apolla?
>
Oj bardzo silne, bo te postaci akurat nie są w orbicie moich przekonań
Tylko fanatyk albo człowiek umysłowo chory nie ma żadnych wątpliwości co do swoich przekonań...
Przebiśnieg (137 punktów)
>Jak silne są twoje wątpliwości co do istnienia Zeusa? Albo Hery? Albo Apolla?

Czym jest to o czym piszesz?
Gdzie ulokowałbyś te postaci?

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Czym jest to o czym piszesz?
Hmmm... pisaniem?

>Gdzie ulokowałbyś te postaci?
Niech zgadnę - chodzi ci o Zeusa, Herę itd.? One są już ulokowane - obecnie w tzw. mitach greckich, za czasów starożytnej Grecji były dla ówczesnych Greków bogami i boginiami. Czy się mylę?
św.Marek
>Uważam, że nie ma stuprocentowych ateistów ani stuprocentowych wierzących.
>I jedni i drudzy rzadziej lub częściej mają wątpliwości co do swoich przekonań.

Zaiste, myślicielem jesteś. Czy sądzisz, że gdyby ludzie nie mieli żadnych wątpliwości, podzielili by się na wierzących, niewierzących, agnostyków, racjonalistów i mnóstwo innych?


___________
Pozdrawiam
Hawkins (7 punktów)
To właśnie jest to. Chodzi o to, że za stuprocentowego ateiste sie nie uważam, nie potrafie przedstawić dowodów zarówno na istnienie, jak i nie istnienie Boga. Gdybym takowe znał, nie budziłyby się we mnie wątpliwości...

poza tym dzięki za komentarze
myśliciel

>Zaiste, myślicielem jesteś. Czy sądzisz, że gdyby ludzie nie mieli żadnych wątpliwości, podzielili by się na wierzących, niewierzących, agnostyków, racjonalistów i mnóstwo innych?
>___________
>Pozdrawiam

Dziękuję za pozdrowienia. Zostałem zapytany w taki sposób, że niegrzecznie byłoby nie odpowiedzieć. Oczywiście, że nie sądzę.
Człowiek jest istotą poszukującą, wręcz ciekawską i te cechy są
prawdziwym motorem rozwoju ludzkości. Zresztą cała przyroda się ciągle zmienia, w końcu "pantha rei". Tak samo "ecclesia semper reformanda est".
Również pozdrawiam
Przebiśnieg (137 punktów)
> Czy sądzisz, że gdyby ludzie nie mieli żadnych wątpliwości, podzielili by się na wierzących, niewierzących, agnostyków, racjonalistów i mnóstwo innych?

A czy nie sądzisz, że prawie wszyscy, których wymieniłeś to ludzie?
Po co te etykiety podziału wobec opcji TAK/NIE?
Co ma etykieta wobec poruszanego problemu wątpliwości?
Którejś grupy one nie dotyczą?
Bo jeśli jest grupa, która nie ma wątpliwości co do odpowiedzi to znaczy, że wie!
Jeśli zaś wie, to czemu My nie wiemy?
A może wierzy i nie wie?
Jeśli tak jest faktycznie - to wymaga leczenia.
A jeśli wie - to słuchamy.
Niewiadoma albo jest albo jej nie ma.
Problem z ateizmem to problem z językiem i dramatem docierania do ludzi wyznających jakąkolwiek religię (religię jako zło powszechne)
_
św.Marek
>A czy nie sądzisz, że prawie wszyscy, których wymieniłeś to ludzie?

   Nie mam bladego pojęcia Przebiśniegu o czym mówisz i czy to w ogóle na temat. Skoro piszę "ludzie", to mam na myśli ludzi a nie zwierzaki. Ponadto wszyscy ludzie dla mnie są ludźmi, Ty zaś w swoim pytaniu podajesz to w wątpliwość.

___________
Pozdrawiam
Daria (21 punktów)
zgadzam się z Myślicielem,pozdrawiam
myśliciel
>zgadzam się z Myślicielem,pozdrawiam
>

Dziękuję za słowa uznania i również serdecznie pozdrawiam
Shogun (2 punktów)
>Czyż ateista nie powinien być tym, który
>poszukuje, a nie tym który staje twardo w opozycji do
>wierzacych?

Nie. Człowiek powinien być tym który poszukuje. Ateizm to chybiony światopogląd. Ty chyba szukasz agnostycyzmu.

> Czy czystość ateizmu polega właśnie na takim
>twardym upieraniu sie, że Boga nie ma???

Tak, właśnie tak.

> Czy nie można być
>ateistą poszukując istnienia Boga???

Nie. Ale agnostykiem byłbyś świetnym.

> i wreszcie jak
>wytłumaczyć to "fanatycznym" katolikom, którzy obrzucają
>inwektywami moją niepewność???

olać

Sho
Robert
100% ateista? Nieczystość ateizmu? A cóż to jest?

Na tej samej podstawie można zarzucać nieczystość lekarzowi, policjantowi, politykowi i tak poprzez wszystkie zawody, bo niby kto jest prawdziwym policjantem? Komisarz, czy z drogówki? Nie ma prawdziwych ani nieprawdziwych. Są po prostu... policjanci... Dlaczego z ateizmem miałoby być inaczej? Tylko dlatego, że trzeba się samemu zadeklarować? Każdy jest takim samym policjantem, mimo iż jednocześnie każdy jest zupełnie innym policjantem.

Nie ma wg mnie ateistów (jak i teistów) czystych poglądowo ani w 33%, ani 65,8%, ani 100%, bo nie istnieje, nie istniała i nie będzie istnieć żadna miara do mierzenia procentowo ateizmu.

Nie ma więc możliwości zarzucenia komuś "czystości"/"nieczystości" poglądów w sposób inny niż... złośliwy czy prowokatorski.
Na jakiej podstawie ktoś ocenia czystość poglądu? Jego jest "czysty"? Ma "czyściejszy" poglądowo ateizm? A niby czym to sobie zmierzył? I sam dokonał takiej oceny?

Każdego ateizm, czy teizm jest po prostu ateizmem i teizmem przez pryzmat jego osoby - pryzmat całego życia. Nie ma najmniejszej szansy, aby to był ten sam ateizm.

Jeśli chodzi o ludzi nie ma dwóch takich samych ludzi na tym świecie i na tej podstawie można mówić o różnicach między ateistami, czy też teistami. Ale nie można wnioskować z tego, że ktoś jest nieczystym poglądowo bo to jakiś nonsens.
Na świecie jest 6 mld ludzi i w rzeczywistości 6 mld zupełnie innych poglądów, które w celu wzajemnego łatwiejszego porozumienia można teoretycznie skupiać do jednego ateizmu i teizmu.

Co do pytania autora odpowiem wprost:
Możesz być ateistą szukając całe życie Boga, tak samo jak być policjantem, który całe życie łamie przepisy. Jesteś tym kim jesteś. Jeśli ci zależy na deklaracji siebie jako ateista, to Twoja sprawa, jednak zastanów się czy robisz dobrze wprowadzając rozmówców w błąd. Czy nie lepiej powiedzieć jestem teistą wątpiącym w Boga takiego jakiego poznałem do tej pory, dlatego szukam innego? Wg mnie to trafniejsze. Może nawet lepiej powiedzieć "nie wiem" czy jestem teistą czy ateistą, bo w tym nic złego, że nie potrafisz się upchać w to grono, niż uparcie tkwić przy jednym. Jeśli się czegoś szuka, to tak naprawdę robi się to wyłącznie dlatego, że wierzy się w szansę odnalezienia, więc powinieneś mieć to na uwadze. Skoro szukasz Boga to w niego wierzysz, tylko być może boisz się temu przyznać racji, nawet sam przed sobą.
Hawkins (7 punktów)

>Na tej samej podstawie można zarzucać nieczystość lekarzowi, policjantowi, politykowi i tak poprzez wszystkie zawody

Otóż nie. zawody wykonywane z przekonania lub nie to w rzeczy samej tylko zawody. Sprawa wiary i niewiary ma o wieke większe działanie. Policjantowi np. można zarzucić mijanie się z powołaniem, a nie nieczystość poglądów, bo te do wykonywanego zawodu mają się nijak...

>Nie ma wg mnie ateistów (jak i teistów) czystych poglądowo ani w 33%, ani 65,8%, ani 100%, bo nie istnieje, nie istniała i nie będzie istnieć żadna miara do mierzenia procentowo ateizmu.

Procentowo może i nie, ale miara jako taka istnieje, bo gdyby jej nie było nie istniałby w ogóle podział na ateistów i teistów, a takowy jest. Ludzie sami deklarują się czy wierzą, czy nie, liczy się jednak ich poziom zaangażowania w temat wiary, czy niewiary...

>Na jakiej podstawie ktoś ocenia czystość poglądu? Jego jest "czysty"? Ma "czyściejszy" poglądowo ateizm? A niby czym to sobie zmierzył? I sam dokonał takiej oceny?

Bo czyz wątpioncy w istnienie boga teista będzie prawdziwym teistą?

>Każdego ateizm, czy teizm jest po prostu ateizmem i teizmem przez pryzmat jego osoby - pryzmat całego życia. Nie ma najmniejszej szansy, aby to był ten sam ateizm.

Powinien być, powinien się opierać na 100% (sic!) na niewierze w boga. A prześladowcza myśl, o której wspominam w temacie jest świadectwem na to iż mój ateizm nie jest w 100% czystym. Czyli nie wierze w boga, choć nie dokońca...

>Co do pytania autora odpowiem wprost:
>Możesz być ateistą szukając całe życie Boga, tak samo jak być policjantem, który całe życie łamie przepisy.

Jak już mówiłem sprawa policjanta jest sprawą jego etyki i powołania, a nie wewnętrznych poglądów... a poszukując boga nie bede ateistą...

W każdym bądź razie dzięki
Robert
Miara istnieje? To oceń w jakiej skali jestem ateistą, a w jakiej teistą? Skoro nie jesteś w stanie tego zrobić, to co z tego, że istnieje jakaś tam fikcyjna teoretyczna miara, ona istnieje tak samo jak internet, jesteś w stanie go zważyć? Zmierzyć? Teoretycznie można. Ale zawsze i tylko teoretycznie, bo w rzeczywistości to jest niemożliwe. Tak samo "mierzenie" czyjegoś ateizmu, czy teizmu. Niby na podstawie czego to zmierzysz? To miara z której nigdy WŁAŚCIWIE nie skorzystasz. Założę się, że w stosunku do mnie pomylisz się 100%. To nie jest miara, tylko gdybanie. Każdy może np. Tobie napisać, że nie jesteś "prawdziwym" ateistą, bez względu na to co napiszesz.
To jest stronnicza opinia wysnuta na podstawie własnych "widzimisię", obserwacji, własnych kryteriów.

Podałem pewne przykłady z życia dla zobrazowania podobieństwa, mniej lub bardziej trafne, wg mnie wystarczająco. Ale nie po to by je rozbijać na atomy czy tak rzeczywiście jest, czy nie. To czy ja mam rację w sprawie policjanta nie ma tu w ogóle żadnego znaczenia, to naprawdę zupełnie poboczny wątek (ja uważam, że mam).

Co to jest POZIOM zaangażowania w niewiarę?
Jakoś trudno mi sobie to wyobrazić. Człowiek nie wierzy w nieskończoną ilość rzeczy i nie wyobrażam sobie, aby niewiara miała jakiekolwiek stopnie. Z wiarą nie musi być inaczej. Różnica może wynikać z wielu znaczeń słowa "wiara", bo to słowo ma ogrom znaczeń, niedomówień itd. Ja np. wierzę, że wygram w totka. To jest też wiara. I ta wiara nie ma żadnych stopni. Po prostu wierzę bo mam nadzieję na wygraną, gdybym w to nie wierzył, nie zagrałbym w totka. Wiara religijna wymaga zaś zaangażowania z powodu nauk, które głosi, ale to zaangażowanie to zupełnie co innego. Nie wydaje mi się, aby człowiek był w stanie ocenić obiektywnie czyjąś wiarę, to jest po prostu niemożliwe.

Każdy teista jest w 100% wątpiący, "ludzie" nie wątpiący to roboty.

Nie istnieje definicja prawdziwego teisty. Są tylko teiści. Samo napisanie, że ktoś jest teistą, oznacza tylko i wyłącznie, że jest prawdziwy. Pisanie do kogoś "nieprawdziwy", przybiera po prostu formę zarzutu, zwątpienia w czyjąś zadeklarowaną postawę - jesteś nieprawdziwy xxx. Tylko tyle. I stąd się to bierze. Powiedzieć komuś jesteś nieprawdziwym teistą znaczy to samo co powiedzieć nie jesteś teistą, oczywiście należy zawsze dodać - wg mnie.
Na podstawie Twoich założeń można śmiało wywnioskować, że tzw. "prawdziwi" teiści nigdy nie istnieli.

Wg mnie nie ma czegoś takiego jak - "nie wierzę w Boga, choć nie do końca". Dla mnie jest to fałsz zgodny z byciem w ciąży nie do końca. Kiedy ktoś tak pisze, to wg mnie jest rezultat tego, że w Boga na 100% wierzy, lecz ma wątpliwości co do podanego przez ludzi jego opisu, czyli nie wątpi w Boga, lecz w część tego co z nim związane.

PS. Nie musisz pisać Boga z małej litery tylko dlatego, że w niego nie wierzysz, jest to minimum nierozsądne ponieważ pismo jest ludzką sprawą, nie boską. Bóg nie wymyślił pisma, tylko ludzie. Więc pisząc Bóg z dużej nie hołdujesz Bogu. Nawet jeśli zakładasz, że coś nie istnieje to nie oznacza, że trzeba to od razu pisać małą literą. Kraina Azeroth też nie istnieje.
gooa (746 punktów)
> . Kraina Azeroth też nie istnieje.

Wiec jednak - "tez"?

Robert
Czepianie się słówek. Nie wiem, może istnieje kraina Azeroth gdzieś na Madagaskarze, a może w Holandii, a może... Nie taki przecież był sens tej wypowiedzi.
gooa (746 punktów)

>. Nawet jeśli zakładasz, że coś nie istnieje to nie oznacza, że trzeba to od razu pisać małą literą. Kraina Azeroth też nie istnieje.

Cos mi nie pasuje z tym "zakladaniem", ze cos nie istnieje.
Mozna zalozyc, ze cos istnieje, albo, ze nie istnieje cos, co istnieje.
Na przyklad, mozna zalozyc, ze istnieje trzecia plec, albo, ze nie istnieje jedna z tych, ktore istnieja, ale zalozyc, ze nie istnieje trzecia plec (dla mnie) nie ma sensu, poniewaz ona nie istnieje.

Robert
Chyba nie rozumiesz. Rozbijamy się tu o znaczenie słowa. Słowo "nieistnienie" stwierdza fakt, więc nie można nieistniejących rzeczy zakładać, że nieistnieją. Tobie właśnie o to chodzi, że najpierw stwierdzasz, że nieistnieją, a później zakładasz, że nieistnieją. Oczywiście to jest zrozumiałe.
Gdybym to wyraził matematycznie to brzmiałoby - założyć, że 2 może być 2. Nonsens.
Jednak nie ma słów pomiędzy istnieje, a nieistnieje. Ja mówię więc coś na wzór - założyć, że X może być 2, lub, że X może nie być wcale. Stąd to nieporozumienie. Oba stwierdzają fakt, więc teoretycznie w ogóle nie możnaby zakładać, że coś istnieje i nie można zakładać, że coś nieistnieje.

Ja mówię więc, że coś o czym jeszcze nie wiadomo (x), że "nieistnieje" (lub "istnieje"), możesz lub musisz założyć, że nieistnieje/istnieje. I chyba takie prawidło musi tyczyć się Boga. Ateiści w gruncie rzeczy przecież nie wiedzą, że nieistnieje, lecz zakładają, że nieistnieje.
gooa (746 punktów)

>. Słowo "nieistnienie" stwierdza fakt, więc nie można nieistniejących rzeczy zakładać, że nieistnieją
Oto wlasnie mi chodzi, podalam przylad trzeciej plci.
>. Tobie właśnie o to chodzi, że najpierw stwierdzasz, że nieistnieją, a później zakładasz, że nieistnieją.
No wlasnie na odwrot, przeciez najpierw stwierdzilam nieistnienie 3-ciej plci, nastepnie stwierdzam, ze nie mozna zalozyc jej nieistnienia. To Ty mnie nie rozumiesz.

>. Ja mówię więc coś na wzór - założyć, że X może być 2, lub, że X może nie być wcale.
ALe ten Twoj x istnieje, chcesz mu tylko nadac cechy.

>Ja mówię więc, że coś o czym jeszcze nie wiadomo (x), że "nieistnieje" (lub "istnieje"), możesz lub musisz założyć, że nieistnieje/istnieje. I chyba takie prawidło musi tyczyć się Boga. Ateiści w gruncie rzeczy przecież nie wiedzą, że nieistnieje, lecz zakładają, że nieistnieje.
Teoretycznie masz racje, ale isnienie/niestnienie Boga (pomijajac agnostykow), w przypadku wierzacych i ateistow jest przekonaniem, nie zalozeniem.
>

Robert
Szczerze mówiąc nie rozumiem o co chodzi, chyba jednak mówimy o zupełnie innych rzeczach.
Przebiśnieg (137 punktów)
>Ateiści w gruncie rzeczy przecież nie wiedzą, że nieistnieje, lecz zakładają, że nieistnieje.
Nicość uważa, że nie istnieje nic poza nią.
A już w szczególności byt nieskończony, który by zaprzeczył, że istnieje ona sama.
Napisałem to po to, że być może w nas poczucie istnienia jest zbyt silne, by je zdmuchnąć głupią negacją w założeniu w kwestii Boga.
Ateizm napiszę to jeszcze raz jest:
W PEŁNI UZASADNIONĄ NEGACJĄ TEIZMU.
Po co definiować coś o przedrostku a- skoro już to językowo zdefiniowano.
A-teizm nie dotyczy Boga Prawdziwego bo wtedy nazwa ateizm nie miałaby sensu.


gooa (746 punktów)

>Nicość uważa, że nie istnieje nic poza nią.
>A już w szczególności byt nieskończony, który by zaprzeczył, że istnieje ona sama.......
>Napisałem to po to, że być może w nas poczucie istnienia jest zbyt silne, by je zdmuchnąć głupią negacją w założeniu w kwestii Boga........

Czytam to w kolko i nic nie rozumiem.
Moglbys to troche odsniezyc ?

św.Marek
>Czytam to w kolko i nic nie rozumiem. Moglbys to troche odsniezyc ?

   Ale się czepiasz... nic w Tobie nie ma romantyzmu. Chłopak chciał owiedzieć przy użyciu języka poezji: Boga nie ma. Czepialska...



___________
Pozdrawiam
gooa (746 punktów)

>   Ale się czepiasz..
dociekam
>. nic w Tobie nie ma romantyzmu.
Uniesien duszy mam dosc na codzien, tutaj wpadam, aby sie zrlelaksowac, a nie rzezbic jakies idealy.

>Chłopak chciał owiedzieć przy użyciu języka poezji:
Nie przepadam za poezja... a tak wogole, to gdzie tutaj ta poezja?


Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365