Racjonalista - Strona głównaDo treści
Natura Mego Bytu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
10-04-2005 10:52TrukszynNatura Mego Bytu
Zakładam, że my wszyscy jesteśmy tym samym Bytem, który nieustannie eksperymentuje sam ze sobą,próbując zrozumieć naturę swojego bytu.Takie założenie wydaje mi sie prawdopodobne.
Jeżeli bowiem Byt stwierdził, że istnieje i uzyskał w ten sposób samoświadomość to również zauważył entropiczną, a nawet ogólną pustkę jego otaczjącą.Wydaje mi się, że ów Byt dotknęło poczucie samotności i zwątpienia w sens swego istnienia.Także z pewnością narodziła się w nim ciekawość natury swojego Bytu i chęć owej bytności zrozumienia.Stąd łatwo wyprowadzić wniosek, że dalsze istnienie (np. nasze) to rodzaj eksperymentu, który ma na celu rozważyć róznorakie cechy istnienia.

Viator Solus (217 punktów)Natura Mego Bytu

Ale wniosków nie powinno wyprowadzać się z dowolnych przesłanek. A przecież założenie, że w owym Bycie z pewnością narodziła się ciekawość natury swojego bytu jest tylko antropomorfizacją i przypuszczeniem. Równie dobrze można założyć, że narodziła się w nim chęć grania w rugby, albo chęć zjedzenia czegoś a potem ponownego zatopienia się w niebyt. Każde założenie wobec nieznanych faktów może spowodować błąd, który powoduje efekt nieznacznej początkowej nieścisłości, która na zasadzie przyrostu powoduje całkowicie nieprawdziwy wniosek.
Jak tego uniknąć?

błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
TrukszynOdp: Natura Mego Bytu
>Jak tego uniknąć?
Słusznie Kolega wytknął mi antropomorfizację Bytu.Sądzę, że potrzebne jest kolejne założenie, że ów Byt jest "Ludzki" w tym samym stopniu co nasz ludzki byt jest -nazwijym to dla uproszczenia - "boski".
Jeżeli bowiem jesteśmy zdolni do nurzania się w Absolucie i poszukujemy wartości idealnych, to możemy założyc, że ów Byt, jako nasze "ja absolutne" ma skłonności do depresji i innych "ludzkich" przywar.
Ponadto jeżeli nasze indywidualne Istnienie to "Teatr jednego widza", w którym na własny użytek odgrywamy jakąs rolę aby lepiej zdefiniować cechy naszego Bytowania, to możemy założyć, że to Byt wyposażył nasz gatunek w swoje cechy czyli dokonał czegoś w rodzaju "teomorfizacji" człowieka.
Oczywiście te rozważania to tylko zabawa, więc moja odpowiedź nie jest kontrofensywą dla Kolegi wywodu, a jedynie rozwinięciem dalszym początkowej myśli.Dziekuję za uwagę o "antropomorfizacji".
gekon (155 punktów)
>Sądzę, że potrzebne jest kolejne założenie, że ów Byt jest >"Ludzki"

Egocentryczny ten Twój Byt ;>
Trukszyn
>Egocentryczny ten Twój Byt ;>
To zarzut, wniosek, pochwała, pytanie i czy mam się do tego ustosunkować?
gekon (155 punktów)
>>Egocentryczny ten Twój Byt ;>
>To zarzut, wniosek, pochwała, pytanie i czy mam się do tego ustosunkować?

Złośliwość. Jeśli chcesz możesz się ustosunkować
Trukszyn
>Złośliwość. Jeśli chcesz możesz się ustosunkować
Niniejszym stosunkuję się.
Przebiśnieg (137 punktów)Natura Mego Bytu
>Zakładam, że my wszyscy jesteśmy tym samym Bytem,
Jeżeli miałbyś na myśli umysł(duszę) to możemy mieć ten sam charakter umysłu(duszy) w sensie "konstrukcyjnym" oraz "źródłowym".
Poprzez mechanizm różnicowania się Bytu Podmiotowego uzyskujemy własną jego część i dotąd jest nasza w sensie indywidualnym dokąd nie zostanie "wchłonięta" lub "wymazana".
Skoro zaistnieliśmy jako byt nie można powiedzieć, że jesteśmy tym samym bytem lecz tworzymy wspólnotę bytów.
Relacja między bytami nie-ludzkimi nie jest mi znana.
Nie można wykluczyć bytów pozaziemskich.
Nie można wykluczyć Bytu Nadrzędnego- Ten, który istnieje, istniał i będzie istnieć z definicji filozoficznej Bytu, którą podsuwa nam umysł a skoro podsuwa znaczy, że zakłada jego istnienie. Założenie to o tyle jest uzasadnione logicznie, że podrzędny względem podmiotowego i sprzężony z nim Byt przedmiotowy jest bytem realnym i realnie nieskończonym.
Bo czy można logicznie założyć, że wszystko powstało z niczego po to by kiedyś ostatecznie zniknąć w sensie całkowitym(absolutnym)? Moim zdaniem to absurd. Czyli będąc konsekwentnym muszę wprowadzić pojęcie nieskończoności bytu przedmiotowego. Nie ma innej możliwości.
Więc pytam czy akurat teraz w tej ludzkiej rzeczywistości przyszedł czas na myśl?
Chyba mało prawdopodobne...
>który nieustannie eksperymentuje sam ze sobą,próbując zrozumieć
>naturę swojego bytu.Takie założenie wydaje mi sie prawdopodobne.
Umysł jest generatorem idei, które wdraża w bycie przedmiotowym.
Pomyśl o czymś i zapytaj siebie czy to możliwe.
Odpowiem: Możliwe na miarę tego czym jesteś.
A jesteś ograniczoną egzystencją. Ale czy umysł nie podpowiada by ograniczenia te przezwyciężać? Kimże więc dla Bytu są ci, którzy z pokorą wychwalają swój niedorozwój i bezradność?
>Jeżeli bowiem Byt stwierdził, że istnieje i uzyskał w ten
>sposób samoświadomość to również zauważył entropiczną, a
>nawet ogólną pustkę jego otaczjącą.
Dane mu jest widzieć Byt przedmiotowy jako pustą formę do "wzięcia" na własność.
>Wydaje mi się, że ów Byt dotknęło poczucie samotności i zwątpienia w sens swego istnienia.
Każdy Byt podmiotowy gdyby skazać na samotność po zaistnieniu. No właśnie - ciekawy eksperyment!
>Także z pewnością narodziła się w nim ciekawość natury swojego Bytu i chęć owej bytności zrozumienia.
A czy nie ciekawość przyczyny zaistnienia?
>Stąd łatwo wyprowadzić wniosek, że dalsze istnienie (np. nasze) to rodzaj eksperymentu, który ma na celu rozważyć róznorakie cechy istnienia.
A w naszym przypadku jest to fenomenalna forma zaistnienia jako byt (umysł). Egzystujemy jednocześnie z poczuciem istnienia (z powodu posiadania umysłu (duszy)) nie rozumiejąc dlaczego, po co, z sensem zasłonionym.
Posiadacze umysłu wystawieni na próbę?
Synowie Boży z misją odgadnięcia pochodzenia w fazie egzystencjalnej?
Druga opcja jest taka, że nie ma innej drogi do zaistnienia rozumnego bytu podmiotowego innego od pozostałych jak prokreacja w bycie przedmiotowym.
Teraz jeszcze wracamy do nieskończoności i proces całościowo możemy nazwać wpisanym w rzeczywistość ZBIORU WSZYSTKO. Polecam również mój wątek:
www.racjonalista.pl/forum.php/p,20/s,14465

TrukszynOdp: Natura Mego Bytu
Bardzo interesujące!Dziękuję uprzejmie i pozdrawiam.
renix (81 punktów)Natura Mego Bytu
>Zakładam, że my wszyscy jesteśmy tym samym Bytem, który
>nieustannie eksperymentuje sam ze sobą,próbując zrozumieć
>naturę swojego bytu.Takie założenie wydaje mi sie
>prawdopodobne.
>Jeżeli bowiem Byt stwierdził, że istnieje i uzyskał w ten
>sposób samoświadomość to również zauważył entropiczną, a
>nawet ogólną pustkę jego otaczjącą.Wydaje mi się, że ów Byt
>dotknęło poczucie samotności i zwątpienia w sens swego
>istnienia.Także z pewnością narodziła się w nim ciekawość
>natury swojego Bytu i chęć owej bytności zrozumienia.Stąd
>łatwo wyprowadzić wniosek, że dalsze istnienie (np. nasze)
>to rodzaj eksperymentu, który ma na celu rozważyć
>róznorakie cechy istnienia.
>
chcesz mi powiedziec, ze jestes czescia Boga???
TrukszynOdp: Natura Mego Bytu
Więcej, chcę powiedzieć, że Ty, Ja i wszyscy inni to ta sama istota odgrywająca różne przedstawienia mające na celu zrozumieć cechy swojego Bytu.
Sylwester Głowacki (85 punktów)
A nie prościej za Kantem stwierdzić iż jesteśmy po prostu fenomenami rozlanymi na powierzchni noumenu?
Trukszyn
>A nie prościej za Kantem stwierdzić iż jesteśmy po prostu fenomenami rozlanymi na powierzchni noumenu?
>
Prościej, ale skąd założenie, że powinno być prościej?
renix (81 punktów)
>Więcej, chcę powiedzieć, że Ty, Ja i wszyscy inni to ta sama istota odgrywająca różne przedstawienia mające na celu zrozumieć cechy swojego Bytu.
opowiedz, skada takie zalozenie? czy slyszysz glosy?
Trukszyn
>opowiedz, skada takie zalozenie? czy slyszysz glosy?
Z pewnością słysze głosy.Mam wykształenie muzyczne więc zupełnie dobrze słyszę dźwięki.
Domyślam się, że Pani ironizuje.Ponadto - o ile Pani ironizuje - Pani ironia jest pusta i dziecinna, w moim mniemaniu.Jest to ironia "wściekła",ironia wynikła z zaślepienia i nienawiści do wszystkiego, co inne niż Pani sama w swej postaci.To ironia, która chce powiedzieć "Jesteś człowiekiem nienormalnym,innym niż ja, masz defekt mózgu polegający na tym, że słyszysz głosy demonów(?), zatem jako taki nie nadajesz sie do dyskusji, nie jesteś godzien rozmowy ze mną".
Nad tego rodzaju ironią pochylam się ze smutkiem i współczuciem- jako człowiek, Jan Trukszyn.Jako Byt Absolutny obserwuję Pani istnienie z ciekawością, ponieważ prezentuje Pani rolę mającą mój i Pani Byt w jakis sposób wzbogacić. Jest Pani moją częścia, ja jestem Pani częścią, zatem nie mogę założyc, że ta dziwaczna wypowiedź, infantylna, nieracjonalna,typowa, nudna w swej prostocie nie jest mną samym, że to nie ja ją wypowiedziałem.Z tego powodu muszę ją szanowac,rozważyć i przeanalizować.
Zatem na Pani pytanie, które rozumiem tak "czy słyszy Pan głosy mogące świadczyć o Pana chorobie psychicznej" z cała powagą nadaną mi przez dziedziczenie cech Bytu Absolutnego odpowiadam "nie".
Pozdrowienia.
renix (81 punktów)
>>opowiedz, skada takie zalozenie? czy slyszysz glosy?
>Z pewnością słysze głosy.Mam wykształenie muzyczne więc zupełnie dobrze słyszę dźwięki.
>Domyślam się, że Pani ironizuje.Ponadto - o ile Pani ironizuje - Pani ironia jest pusta i dziecinna, w moim mniemaniu.Jest to ironia "wściekła",ironia wynikła z zaślepienia i nienawiści do wszystkiego, co inne niż Pani sama w swej postaci.To ironia, która chce powiedzieć "Jesteś człowiekiem nienormalnym,innym niż ja, masz defekt mózgu polegający na tym, że słyszysz głosy demonów(?), zatem jako taki nie nadajesz sie do dyskusji, nie jesteś godzien rozmowy ze mną".
>Nad tego rodzaju ironią pochylam się ze smutkiem i współczuciem- jako człowiek, Jan Trukszyn.Jako Byt Absolutny obserwuję Pani istnienie z ciekawością, ponieważ prezentuje Pani rolę mającą mój i Pani Byt w jakis sposób wzbogacić. Jest Pani moją częścia, ja jestem Pani częścią, zatem nie mogę założyc, że ta dziwaczna wypowiedź, infantylna, nieracjonalna,typowa, nudna w swej prostocie nie jest mną samym, że to nie ja ją wypowiedziałem.Z tego powodu muszę ją szanowac,rozważyć i przeanalizować.
>Zatem na Pani pytanie, które rozumiem tak "czy słyszy Pan głosy mogące świadczyć o Pana chorobie psychicznej" z cała powagą nadaną mi przez dziedziczenie cech Bytu Absolutnego odpowiadam "nie".
>Pozdrowienia.
nie, poprostu zwykle zalozenia biora sie z przeslanek wynikajacych z obserwacji. panskie stoi w opozycji do rzeczywistosci gdzie jestesmy jednak jednostkami indywidualnymi, ewolujacymi ku jednosci, a nie z jednosci. stad przypuaszczenie ze pewnie poczul pan jakas nadnaturalna wspolnote z innymi bytami w istocie Bytu Absolutnego.
natomiast w kwesti formalnej, mam penisa - Byt Absolutny powinien to wiedziec...
gekon (155 punktów)
>Jest to ironia "wściekła",ironia wynikła z zaślepienia i nienawiści do wszystkiego, co inne niż Pani sama w swej postaci.To ironia, która chce powiedzieć "Jesteś człowiekiem nienormalnym,innym niż ja, masz defekt mózgu polegający na tym, że słyszysz głosy demonów(?), zatem jako taki nie nadajesz sie do dyskusji, nie jesteś godzien rozmowy ze mną".
>>Nad tego rodzaju ironią pochylam się ze smutkiem i współczuciem- jako człowiek, Jan Trukszyn.Jako Byt Absolutny obserwuję Pani istnienie z ciekawością, ponieważ prezentuje Pani rolę mającą mój i Pani Byt w jakis sposób wzbogacić. Jest Pani moją częścia, ja jestem Pani częścią, zatem nie mogę założyc, że ta dziwaczna wypowiedź, infantylna, nieracjonalna,typowa, nudna w swej prostocie nie jest mną samym, że to nie ja ją wypowiedziałem.Z tego powodu muszę ją szanowac,rozważyć i przeanalizować.
>>Zatem na Pani pytanie, które rozumiem tak "czy słyszy Pan głosy mogące świadczyć o Pana chorobie psychicznej" z cała powagą nadaną mi przez dziedziczenie cech Bytu Absolutnego odpowiadam "nie".

LOOOOOOL , ROTFL ;]

Najlepsze miejsce gdzie szanuje się powagę dziedziczenia cech Bytów Absolutnych to takie gdzie Byty Absolutne chodzą w szlafrokach wśród zieleni.

Pan czyta czasem co Pan pisze czy zadowala się Pan samym aktem kreacji ( zgodnie zresztą z naturą Bytu Absolutnego ;P) ??? Nie, cóż za niezrozumienie z mojej strony - już wiem - jako, że Pan jest Bytem Absolutnym każda forma Pańskiego Bytu jest Absolutna, Doskonała. Więc wszystko co Waść wymodzisz, o, pardon, napiszesz jest też Absolutne i Doskonałe ( w końcu to część Bytu Absolutnego). Niestety, jako takie nie może być poddane z Pańskiej strony krytyce bądź analizie. A nawet jeśli, to zanalizujesz to Pan jedynie jako doskonałe i tym samym ocena, którą sobie Pan wystawisz będzie równa jednemu stopniowi - Doskonałości.
W potocznym życiu nazywa się to narcyzm.
Trukszyn
>Najlepsze miejsce gdzie szanuje się powagę dziedziczenia cech Bytów Absolutnych to >takie gdzie Byty Absolutne chodzą w szlafrokach wśród zieleni.
Klasztory buddyjskie?Ashramy?Watykan?Ogródek ze stolikiem gdzie wypijam swoją kawę?
Ciekawa kocepcja ale niczym nie poparta.
>Pan czyta czasem co Pan pisze czy zadowala się Pan samym aktem kreacji ( zgodnie >zresztą z naturą Bytu Absolutnego ;P) ??? Nie, cóż za niezrozumienie z mojej strony - już >wiem - jako, że Pan jest Bytem Absolutnym każda forma Pańskiego Bytu jest Absolutna, >Doskonała. Więc wszystko co Waść wymodzisz, o, pardon, napiszesz jest też Absolutne i >Doskonałe ( w końcu to część Bytu Absolutnego).
Skoro znasz odpowiedź to po co piszesz?Samozachwyt nad własnym aktem kreacji?
>A nawet jeśli, to zanalizujesz to Pan jedynie jako doskonałe i tym samym ocena, którą >sobie Pan wystawisz będzie równa jednemu stopniowi - Doskonałości.
A co to jest doskonałość?
>W potocznym życiu nazywa się to narcyzm.
Czyli w życiu potoku?
gekon (155 punktów)
>>Najlepsze miejsce gdzie szanuje się powagę dziedziczenia cech Bytów Absolutnych to >takie gdzie Byty Absolutne chodzą w szlafrokach wśród zieleni.
>Klasztory buddyjskie?Ashramy?Watykan?Ogródek ze stolikiem gdzie wypijam swoją kawę?

Wariatkowo ;P

>Ciekawa kocepcja ale niczym nie poparta.

Mało to bogów wśród pacjentów? :>

>Skoro znasz odpowiedź to po co piszesz?

Bo może się zastanowisz nad tym co piszesz.

>Samozachwyt nad własnym aktem kreacji?

Dla pacjentów kliniki psychiatrycznej to ci za murem są wariatami ;]

>A co to jest doskonałość?

To Byt Absolutny nie wie?

>Czyli w życiu potoku?

Jeśli to ci ułatwia zrozumienie to nazwij jak chcesz
Trukszyn
Gegon, to zdaje się taki rodzaj jaszczurki?
gekon (155 punktów)
>Gegon, to zdaje się taki rodzaj jaszczurki?

Chcesz uzyskać przyzwolenie by powiedzieć: ty gadzie? :>

Nie łam się, jesteś Absolutny ;]
Trukszyn
>>Gegon, to zdaje się taki rodzaj jaszczurki?
Może jestem stuknięty ale nie na tyle aby rozmawiać z jaszczurkami.
gekon (155 punktów)
>>>Gegon, to zdaje się taki rodzaj jaszczurki?
>Może jestem stuknięty ale nie na tyle aby rozmawiać z jaszczurkami.

Wątpisz w porozumienie międzygatunkowe? :>

A buddyści rozmawiają z jaszczurkami. Buddyści są stuknięci? :>
Trukszyn
>Wątpisz w porozumienie międzygatunkowe? :>
>A buddyści rozmawiają z jaszczurkami. Buddyści są stuknięci? :>
Ale uważają tez, ze istnieje absolut.Więc chyba są stuknięci.Nie wiem, to decydujesz kto jest stukniety a kto nie na tym forum.Siebie zapytaj.
Trukszyn
>>Pozdrowienia.
>nie, poprostu zwykle zalozenia biora sie z przeslanek wynikajacych z obserwacji.
Niech zgadnę, obserwacji poczynionej za pomocą doświadczenia empirycznego,czy tak?
>panskie stoi w opozycji do rzeczywistosci gdzie jestesmy jednak jednostkami >indywidualnymi, ewolujacymi ku jednosci, a nie z jednosci.
Z mojego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak "rzeczywistość".
Rzeczywistośc to tyle, co analiza informacji czyniona w mózgu płynących z sensorów biologicznych.Np. Pan , którego istnienie uwidocznione jest teraz tylko manifestacją woli, nie istnieje w rzeczywistości, dopóki moje sensory biologiczne jakos tego nie wychwycą(jak chce empiryzm).
Czym rózni się informacja płynąca z sensorów biologicznych od informacji z nich nie płynących?
>stad przypuaszczenie ze pewnie poczul pan jakas nadnaturalna wspolnote z innymi bytami >w istocie Bytu Absolutnego.
Podobnie jak każdy humanista.Np słuchając mszy h J.S.Bacha odczuwam wspólnotę istnienia z absolutem.Założenie, że absolut to tylko definicja jest podważalne.
>natomiast w kwesti formalnej, mam penisa - Byt Absolutny powinien to wiedziec...
Już wiem.Czasu wszak nie ma.Zatem wiedziałem o tym od zawsze .
gekon (155 punktów)

>Z mojego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak "rzeczywistość".
>Rzeczywistośc to tyle, co analiza informacji czyniona w mózgu płynących z sensorów biologicznych.Np. Pan [...] nie istnieje w rzeczywistości, dopóki moje sensory biologiczne jakos tego nie wychwycą(jak chce empiryzm).

LOOOL. Co za stek bzdur. To znaczy wczoraj, kiedyś Pan jeszcze nie wiedział o moim istnieniu , mnie nie było????

Dla ślepego nie ma kolorów?

ROTFL.

Do lekarza, biegiem ))!!!

renix (81 punktów)

>LOOOL. Co za stek bzdur. To znaczy wczoraj, kiedyś Pan jeszcze nie wiedział o moim istnieniu , mnie nie było????

nie. byles, bo ktos wiedzial, ze jestes. gdyby nikt nie wiedzial to by cie nie bylo

gekon (155 punktów)
>>LOOOL. Co za stek bzdur. To znaczy wczoraj, kiedyś Pan jeszcze nie wiedział o moim istnieniu , mnie nie było????
>nie. byles, bo ktos wiedzial, ze jestes. gdyby nikt nie wiedzial to by cie nie bylo
>

Gotów jestem się zgodzić pod warunkiem, że ten "ktoś" to Bóg ;]

BTW: właśnie przypomniał mi się pewien stary francuski film, w którym, po zlikwidowaniu pewnego człowieka inny dżentelmen niszczy teczkę owego zlikwidowanego ze słowami: nie ma akt, nie ma człowieka ;]

Swoją drogą większej bzdury nie słyszałem, że ktoś musi stwierdzić moje istnienie , żebym zaistniał ;]
Trukszyn
>Swoją drogą większej bzdury nie słyszałem, że ktoś musi stwierdzić moje istnienie , żebym zaistniał ;]
Ateiści tak mówią.Nie ma Boga bo nikt go nie udowodnił jego istnienia.Też myślę, że to stek bzdur.
gekon (155 punktów)
>Też myślę, że to stek bzdur.

A kto pisał wyżej, że:
>>Z mojego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak "rzeczywistość".
>Rzeczywistośc to tyle, co analiza informacji czyniona w mózgu płynących z sensorów biologicznych.Np. Pan [...] nie istnieje w rzeczywistości, dopóki moje sensory biologiczne jakos tego nie wychwycą(jak chce empiryzm).
?

Jakieś kłopoty z konsekwencją w myśleniu?
Trukszyn
>Jakieś kłopoty z konsekwencją w myśleniu?
Ja jestem racjonalistą.A Racjonalizm stoi spiera sie z empiryzmem, kolego.Bredzisz jak w gorączce.
gekon (155 punktów)
>>Jakieś kłopoty z konsekwencją w myśleniu?
>Ja jestem racjonalistą.A Racjonalizm stoi spiera sie z empiryzmem, kolego.Bredzisz jak w gorączce.
>
Nie bredzę tylko cytuję. Pana. Pan się obruszasz gdy zacytowanie Pana ujawnia dziury w drodze, którą chce Pan podążać w myśleniu.

Trukszyn
>Pan się obruszasz gdy zacytowanie Pana ujawnia dziury w drodze, którą chce Pan >podążać w myśleniu.
Nie wykazałeś Pan żadnej dziury , jak na razie.Założyłem, że nie ma "rzeczywistości", bo kolega Renix upierał się, że teoria Eksperymentującego Bytu nie ma potwierdzenia w rzeczywistości.zapytałem kolegi Renixa, czy mówiąc "rzeczywistość" ma na myśli to co obserwowalne, czyli jakby nie patrzeć dla niego rzeczywistość to doświadczenie empiryczne.
Zatem udowodniłem, że doświadczenie empiryczne jest niewiarygodne, ponieważ, kolega Renix nie jest obserwowalny na forum , a jednak istnieje.
Zatem kontrargument "nie ma Jednego Bytu, bo w rzeczywistości jest wiele Bytów" jest fałszywy, z tego względu, że nie można jasno zdefiniować tkzw. "rzeczywistość".
Co do dziury, to ja sam sobie ją wykazałem, zatem nie jestem czowiekiem obruszalskim.Gdybyś Pan przeczytał, to co napisałem poniżej, to byś Pan zauważył, że istotną nieścisłością tej teorii jest odmienność gatunków.Więc nie rób Pan ze mnie dogmatyka i wyznawcy własnej religii.
gekon (155 punktów)

>Nie wykazałeś Pan żadnej dziury , jak na razie.Założyłem, że nie ma "rzeczywistości", bo kolega Renix upierał się, że teoria Eksperymentującego Bytu nie ma potwierdzenia w rzeczywistości.

>Jednak założenie , że "rzeczywistości" nie ma jest fałszywe. Rzeczywistość jest. Jest obiketywnie istniejąca.

>Zatem kontrargument "nie ma Jednego Bytu, bo w rzeczywistości jest wiele Bytów" jest fałszywy, z tego względu, że nie można jasno zdefiniować tkzw. "rzeczywistość".

Ale twierdzenie , że rzeczywistość nie istnieje tylko dlatego, że nie można jej jasno zdefiniować jest uproszczeniem prowadzącym do fałszywego założenia. Nawet jeśli chce się obalić twierdzenie fałszywe (lub niezgodne) , to wysyłanie w bój fałszywych kontrtwierdzeń jest drogą donikąd. W tym wypadku do fałszywego wyniku przy mnożeniu nieprawdziwych założeń ( w tym wypadku :skoro zakładamy, że rzeczywistość nie istnieje to nic nie istnieje, z naszą dyskusją włącznie).

>nie ma Jednego Bytu bo w rzeczywistości jest wiele Bytów jest fałszywy

Nie jest fałszywy. Najprostsza definicja o cząsteczkowej budowie świata jest tego dowodem. Cząsteczki ( więc można założyć, że byty) są ze sobą w jakichś relacjach. Więc nie ma jednego bytu, jest ich wiele. Kwestia , które z nich mają swoją świadomość a które nie jest tutaj kwestią odrębną ale nie negującą.

Nawet, nawet jeśli mamy na myśli Byt o innej fizyce niż nas otaczająca to logika każe przypuścić: nawet jeśli bytowi dostępna i znajoma jest inna fizyka ( lub inna fizyka go określa) to żadna fizyka nie może mu zaprzeczyć. Więc: jeśli nasz fizyczny świat ze swoimi regułami jest częścią Bytu to i tak jest zgodny z fizyką Bytu - bo nie może mu zaprzeczyć. Stąd reguły naszej fizyki, nawet jeśli odmienne to i tak są właściwe dla Bytu. Więc twierdzenie: "w rzeczywistości jest wiele Bytów" jest jak najbardziej prawdziwe bo Bytowi nie przeczy.

Sam Pan więc widzisz, że z punktu widzenia logiki Pańskie założenie, że "Byt obudził się , rozejrzał i odczuł pustkę i samotność" jest nieprawdziwe. Na poziomie logicznym: nie mógłby się rozejrzeć bo byłby sam - rozglądanie sie juz jest dowodem na istnienie innych bytów, na poziomie fizycznym: musiałby poruszać sie w innej przestrzeni fizyczna niż nasza. A ponieważ nasza istnieje i dopuszcza istnienie wielu bytów Pański Byt nie jest samotny. Stąd mój dowcip, że egocentryczny Pański Byt. Bo zwyczajnie nie umie zauważyć innych Bytów dookoła. Jak Pan sam stwierdził: ludzki. I w tym był gorzki dowcip. Ale ludzki to już nie Absolutny. Człowiek musiałby być Bogiem, żeby Pańskie twierdzenia były prawdziwe. A Bogiem nie jest. To można udowodnić.
Pozdrawiam
Trukszyn
Bardzo ciekawe spostrzeżenia.Dziekuję.Odpowiem jutro bo muszę zarobić na chleb.Jestem bardzo przywiązany do ułudnego poczucia ułudnego głodu, który zaspokajam ułudą chleba z odrobiną ułudy szynki. Pozdrawiam
gekon (155 punktów)
>Jestem bardzo przywiązany do ułudnego poczucia ułudnego głodu, który zaspokajam ułudą chleba z odrobiną ułudy szynki. Pozdrawiam

Szynka i chleb - niezwykle proste dowody na fakt, że rzeczywistość istnieje, nieprawdaż?

Nawet jeśli empirycznie nie można ich posmakować (bo nocny zamknięty, bo nie ma pieniędzy itp) i stwierdzić czy istnieją, fakt ich istnienia w rzeczywistości jest niemożliwy do ominięcia ;]

Pozdrawiam

renix (81 punktów)
>>>LOOOL. Co za stek bzdur. To znaczy wczoraj, kiedyś Pan jeszcze nie wiedział o moim istnieniu , mnie nie było????
>>nie. byles, bo ktos wiedzial, ze jestes. gdyby nikt nie wiedzial to by cie nie bylo
>>
>Gotów jestem się zgodzić pod warunkiem, że ten "ktoś" to Bóg ;]
no toz w tym cala checa, ze i ja i ty i Autor i 6mld ludzi na ziemi jestemy jednym Bytem Absolutnym... Trojca Swieta to przy nas pikus

>Swoją drogą większej bzdury nie słyszałem, że ktoś musi stwierdzić moje istnienie , żebym zaistniał ;]
>
ja tak, to udziwniony paradoks "kota Schroedingera"
nigdy nie mieszaj mechaniki kwantowej z filozofia bo tak skonczysz
Trukszyn
>nigdy nie mieszaj mechaniki kwantowej z filozofia bo tak skonczysz
Jak na fizyka zdumiewająo mało wiesz o przyczynowości, kolego Może czas poduczyć się troche. Fizyka od lat 50 odkryła to i owo.
Trukszyn
>>LOOOL. Co za stek bzdur. To znaczy wczoraj, kiedyś Pan jeszcze nie wiedział o moim istnieniu , mnie nie było????
>nie. byles, bo ktos wiedzial, ze jestes. gdyby nikt nie wiedzial to by cie nie bylo
>
he he he. Bardzo przyjemna rozmowa.Są ludzie, którzy podobno rozmawiają z Bogiem.A Pan z nimi nie rozmawiał więc zakłada Pan, że go nie ma.
Możnaby powiedzieć tak, "to skoro Pan uważasz, że nie ma Boga to go nie ma"?
Czyli Bóg jest, skoro są tacy, którzy wiedzą, że jest.Zgadza się, mądrale?
renix (81 punktów)
>>>LOOOL. Co za stek bzdur. To znaczy wczoraj, kiedyś Pan jeszcze nie wiedział o moim istnieniu , mnie nie było????
>>nie. byles, bo ktos wiedzial, ze jestes. gdyby nikt nie wiedzial to by cie nie bylo
>>
>he he he. Bardzo przyjemna rozmowa.Są ludzie, którzy podobno rozmawiają z Bogiem.A Pan z nimi nie rozmawiał więc zakłada Pan, że go nie ma.
>Możnaby powiedzieć tak, "to skoro Pan uważasz, że nie ma Boga to go nie ma"?
>Czyli Bóg jest, skoro są tacy, którzy wiedzą, że jest.Zgadza się, mądrale?
>
to panska teoria, ja ja tylko ekstrapoluje.
Bog jest i tyle, Bog nie potrzebuje powodu aby isniec...
no wiec jak, bylem wczoraj czy mnie nie bylo? a gdzybym nagle zaginal na bezludnej wyspie i stracil przytomnosc to bym byl, czy nie?
Trukszyn
>no wiec jak, bylem wczoraj czy mnie nie bylo? a gdzybym nagle zaginal na bezludnej >wyspie i stracil przytomnosc to bym byl, czy nie?
Empirzym
Skoro empiryzm zakłada, że aby istnieć potrzebna jest postronna obsewacja istnienia, to o ile nikt Pana nie zauważy, nie przedstawi Pan dowodu swego istnienia a zatem nie będzie Pan istniał
Racjonalizm.
Ale ponieważ ja neguję wiarygodność empiryzmu, na drodze logicznego rozumowania mogę wydedukować, że Pan istnieje.
Byt absolutny
A skoro jest Pan tym samym to co ja tylko w innej roli, to jeśli ja istnieję to Pan też.
Wniosek
Odczepisz się Pan wreszcie?Taki fajny pomysł z tym absolutem i jakieś dzieci się tu przyplątały i brzęczą.Logiki sie Pan ucz gdzie indziej, bo ja nie mam czasu.
renix (81 punktów)

>Odczepisz się Pan wreszcie?Taki fajny pomysł z tym absolutem i jakieś dzieci się tu przyplątały i brzęczą.Logiki sie Pan ucz gdzie indziej, bo ja nie mam czasu.
>
Co? logika? a co to? zawsze obywalem sie zdrowymi zmyslami i jak dotad niezle na tym wychodze...
Trukszyn
To idź se pmachaj łopatą i daj mi spokój
gekon (155 punktów)
>To idź se pmachaj łopatą i daj mi spokój

O. Chłop filozofem czy filozof chłopem? Trochę kultury, tu nie obora.
Trukszyn
>>To idź se pmachaj łopatą i daj mi spokój
Panie Gekon!
Musze Pana poinformowac, że ilość bezsensownych postów na forum, czyli wielkie zaangażowanie nie czyni Pana automatycznie wartościowym rozmówcą i inteligentym człowiekiem.
Stosujesz Pan metodę rozmowy "na chama", która polega, że nie zapoznajesz się Pan z treściami , których naiwni rozmówcy Panu dostarczają.Zatem rozmowa z Panem moze miec charakter zabawowy i taka była ale mnie to już nudzi.
A ponieważ Pan tu narzuciles styl chłopa z obory, to ja się tylko dostosowałem, żebyś lepoej mnie Pan zrozumiał.Wbij sobie Pan w ten swój ciężkawy umysł, że nie chce mi się z Panem gadać, bo gadanie z Panem to powtarzanie w kółko tego samego, a Pan i tak tego nie rozumiesz albo nie chcesz Pan zrozumieć, więc produkujemy tylko sterty bezsensownych postów, które zajmują miejsce zamiast rozważyć ciekawy temat.
Zatem... spadaj Pan.Nie odpowiem już na Pana żaden post i prosze moderatora o skasowanie Pana wypowiedzi z tego wątku, jako nic nie wnoszące.
gekon (155 punktów)

>Panie Gekon!

Panie Trukszyn!
>Musze Pana poinformowac, że ilość bezsensownych postów na forum, czyli wielkie zaangażowanie nie czyni Pana automatycznie wartościowym rozmówcą i inteligentym człowiekiem.

Poinformuję Pana, że ilość słów , które Pan generujesz stosując pseudofilozoficzny żargon naprawdę nie czyni z Pana filozofa. Inteligencja to podobno sztuka dopasowania się człowieka do warunków, w których przychodzi mu istnieć. Ja postrzegam Pańskie teorie jako dowcipne, dowcipnie więc próbowałem z Panem polemizować. Pan jednak traktujesz je ze śmiertelnym nadęciem nie umiejąc odnaleźć się w dowcipie, który sam Pan w teoriach schowałeś. Nie dość więc, że nie jesteś Pan inteligentnym dla rozmowy to nie jesteś Pan również inteligentny dla siebie samego.
>Stosujesz Pan metodę rozmowy "na chama", która polega, że nie zapoznajesz się Pan z treściami , których naiwni rozmówcy Panu dostarczają.Zatem rozmowa z Panem moze miec charakter zabawowy i taka była ale mnie to już nudzi.

Przykro mi. Z treściami się zapoznałem. Ale może to Pan nie przemyślałeś dokładnie nim Pan zapisałeś?

>A ponieważ Pan tu narzuciles styl chłopa z obory,

Cóż. Póki co to Pan życzył sobie od rozmowcy by ten "spadał".

>to ja się tylko dostosowałem, żebyś lepoej mnie Pan zrozumiał.

Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego.

>Zatem... spadaj Pan.

O. Pan używasz tak subtelnych form podziękowania za konwersację.

>prosze moderatora o skasowanie Pana wypowiedzi z tego wątku, jako nic nie wnoszące.

Zawsze pozostanie Panu satysfakcja, że prowadzisz Pan dyskusję z samym sobą jako jedynym godnym Pańskich myśli rozmówcą.
Trukszyn
>>Panie Gekon!
Faktycznie, trochę się uniosłem i zdarza mi się to często ale z tym walczę.Więc przepraszam za ostry ton.
Chętnie z Panem będę konwersował - o ile jeszcze wykaże Pan taką chęc - ale prosiłbym o rozważanie problemu, a nie cech osobowych.
Zapewniam Pana, że wykazywanie prawdziwości przedstawionej wyżej koncepcji nie jest moim powołaniem.To tylko pomysł, który na forum racjonalistów należy obalać drogą logicznej dedukcji, a nie wycieczkami osobistymi.Jak Pan obalisz to stawiam piwo
renix (81 punktów)

>Niech zgadnę, obserwacji poczynionej za pomocą doświadczenia empirycznego,czy tak?
lub logiczo-filozoficznej analizy

>>panskie stoi w opozycji do rzeczywistosci gdzie jestesmy jednak jednostkami >indywidualnymi, ewolujacymi ku jednosci, a nie z jednosci.
>Z mojego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak "rzeczywistość"...
a co jest?
czyli gdy cie dobrze znieczule [poddam anastezie] i wrzuce do Wisly, to utopisz sie dopiero gdy odzyskasz swiadomosc sensoryczna? np. kiedy wyciagne cie po godzinie nadal bedziesz zyl?

>Czym rózni się informacja płynąca z sensorów biologicznych od informacji z nich nie płynących?
oswiec mnie.

>>natomiast w kwesti formalnej, mam penisa - Byt Absolutny powinien to wiedziec...
>Już wiem.Czasu wszak nie ma.Zatem wiedziałem o tym od zawsze .
to skad sie wziela ta pochwa na miejscu mojego penisa w twojej "rzeczywistosci"?

ech... pora wziac tabletki, mistrzu.
Trukszyn
>>Niech zgadnę, obserwacji poczynionej za pomocą doświadczenia empirycznego,czy tak?
>lub logiczo-filozoficznej analizy
Ale opartej ownioski z empirycznego doświadczenia.Mało wiarygodne.
>a co jest?
>czyli gdy cie dobrze znieczule [poddam anastezie] i wrzuce do Wisly, to utopisz sie dopiero gdy odzyskasz swiadomosc sensoryczna? np. kiedy wyciagne cie po godzinie nadal bedziesz zyl?
Nie, utopię się jak mnie wrzucisz.Ale co z tego?O utopieniu będę wiedział kiedy odzyskam świadomość.Sensoryczną świadomość nie, bo nie będę miał z nia kontaktu.Ale świadomość pozasensoryczna podpowie mi, że nie jestem już w ciele.
>>Czym rózni się informacja płynąca z sensorów biologicznych od informacji z nich nie płynących?
>oswiec mnie.
Niczym.
>>>natomiast w kwesti formalnej, mam penisa - Byt Absolutny powinien to wiedziec...
>>Już wiem.Czasu wszak nie ma.Zatem wiedziałem o tym od zawsze .
>to skad sie wziela ta pochwa na miejscu mojego penisa w twojej "rzeczywistosci"?
Kochany, o przyczynowości uczyć mi się ciebie nie chce.Zakładasz, że nie może istnieć środowisko, w którym np: zabity prezydent jest żywy? he he Pora na pigułkę.Z wiedzą.
poszukaj w aptekach, "Wiedza w pigulce" i nie zawracaj głowy swoim nieuctwem.
renix (81 punktów)
>Ale opartej ownioski z empirycznego doświadczenia.Mało wiarygodne.
no, napwno bardziej niz ich zanegowanie "bo tak"

>>a co jest?
>>czyli gdy cie dobrze znieczule [poddam anastezie] i wrzuce do Wisly, to utopisz sie dopiero gdy odzyskasz swiadomosc sensoryczna? np. kiedy wyciagne cie po godzinie nadal bedziesz zyl?
>Nie, utopię się jak mnie wrzucisz.
jak to? przeciez nie bedziesz czuc bodzcow, nie bedziesz ich analizowac ergo rzeczywistosc "Ty w Wisle" nie bedzie dla Ciebie istniec...

>Ale co z tego?O utopieniu będę wiedział kiedy odzyskam świadomość.Sensoryczną świadomość nie, bo nie będę miał z nia kontaktu.Ale świadomość pozasensoryczna podpowie mi, że nie jestem już w ciele.
ale zeby byc poza cialem, pierw trzeba sie utopic, a to trudne gdy rzeczywistosc nie istnieje ;>

>>>Czym rózni się informacja płynąca z sensorów biologicznych od informacji z nich nie płynących?
>>oswiec mnie.
>Niczym.
uwaga informacja: ucielo ci reke - ciac, nie masz reki.

>>>>natomiast w kwesti formalnej, mam penisa - Byt Absolutny powinien to wiedziec...
>>>Już wiem.Czasu wszak nie ma.Zatem wiedziałem o tym od zawsze .
>>to skad sie wziela ta pochwa na miejscu mojego penisa w twojej "rzeczywistosci"?
>Kochany, o przyczynowości uczyć mi się ciebie nie chce.Zakładasz, że nie może istnieć środowisko, w którym np: zabity prezydent jest żywy?
trup jest trup i zadne quasifilozoficzne pitu-pitu tego nie zmieni
Trukszyn
>>Ale opartej ownioski z empirycznego doświadczenia.Mało wiarygodne.
>no, napwno bardziej niz ich zanegowanie "bo tak"
No to jak z tym Bogiem jest czy nie?Bo Pan raz wyznajesz empiryzm a raz nie.Logika wymaga konsekwencji.
>ale zeby byc poza cialem, pierw trzeba sie utopic, a to trudne gdy rzeczywistosc nie istnieje ;>
Kochany, aby być poza ciałem trzeba być poza ciałem a nie sie topić.I to jest łatwe, jeśli ciała nie ma.
>>>>Czym rózni się informacja płynąca z sensorów biologicznych od informacji z nich nie płynących?
>>>oswiec mnie.
>>Niczym.
>uwaga informacja: ucielo ci reke - ciac, nie masz reki.
Uwaga informacja- jestes debilem.
ciac-jesteś zły i masz przyspieszone tętno.Zawałowiec może nawet kipnać.
>>>>>natomiast w kwesti formalnej, mam penisa - Byt Absolutny powinien to wiedziec...
>>>>Już wiem.Czasu wszak nie ma.Zatem wiedziałem o tym od zawsze .
>>>to skad sie wziela ta pochwa na miejscu mojego penisa w twojej "rzeczywistosci"?
>>Kochany, o przyczynowości uczyć mi się ciebie nie chce.Zakładasz, że nie może istnieć środowisko, w którym np: zabity prezydent jest żywy?
Amen
renix (81 punktów)
>No to jak z tym Bogiem jest czy nie?Bo Pan raz wyznajesz empiryzm a raz nie.Logika wymaga konsekwencji.
Bog z def. jest transcendentny czyli nie poddaje sie ujeciu empiryzmu...

>>ale zeby byc poza cialem, pierw trzeba sie utopic, a to trudne gdy rzeczywistosc nie istnieje ;>
>Kochany, aby być poza ciałem trzeba być poza ciałem a nie sie topić.I to jest łatwe, jeśli ciała nie ma.
aby byc poza cialem, trzeba zen wyjsc, czyli umrzec. jak pan umrzesz gdy rzeczywistosc nie istnieje?
acha, ciala tez nie ma... nie no spoko, jak nie ma to nie ma.

>>uwaga informacja: ucielo ci reke - ciac, nie masz reki.
>Uwaga informacja- jestes debilem.
>ciac-jesteś zły i masz przyspieszone tętno.Zawałowiec może nawet kipnać.
z ust takiego bytu to niemal komplement...

>Amen
>
amen, bracie
Trukszyn
>Bog z def. jest transcendentny czyli nie poddaje sie ujeciu empiryzmu...
Podobnie jak jednostkowe istnienie.Istnienie tez nie poddaje sie doświadczeniu empirycznemu, dopiero manifestacja istnienia jest obserwowalna.Załózmy, że Byt "Paweł", nie manifestował swojej obecności, zatem byłby nieobserwowalny.Zatem wg. założeń doświadczenia empirycznego takiego Bytu "Pawła" nie ma.Co prowadzi do wniosku, że doświadczenie empiryczne jest mało wiarygodne.Bo analiza empiryczna dowodzi, że Bytu "Paweł" nie ma tymczasem Byt "Paweł " jest pewien, że jest.
Zatem Pański kontrargument, że - w rzeczywistości (ustaliliśmy, że chodzi o rzeczywistość doświadczoną empirycznie) nie ma Jednego Bytu ale wiele Bytów indywidualnych , a więc teoria Jedynego Bytu jest absurdalna - jest mało wiarygodny ze względu na niewielką wiarygodność doświadczenia empirycznego.
renix (81 punktów)
>>Bog z def. jest transcendentny czyli nie poddaje sie ujeciu empiryzmu...
>Podobnie jak jednostkowe istnienie.Istnienie tez nie poddaje sie doświadczeniu empirycznemu, dopiero manifestacja istnienia jest obserwowalna.Załózmy, że Byt "Paweł", nie manifestował swojej obecności, zatem byłby nieobserwowalny.Zatem wg. założeń doświadczenia empirycznego takiego Bytu "Pawła" nie ma.Co prowadzi do wniosku, że doświadczenie empiryczne jest mało wiarygodne.Bo analiza empiryczna dowodzi, że Bytu "Paweł" nie ma tymczasem Byt "Paweł " jest pewien, że jest.
>Zatem Pański kontrargument, że - w rzeczywistości (ustaliliśmy, że chodzi o rzeczywistość doświadczoną empirycznie) nie ma Jednego Bytu ale wiele Bytów indywidualnych , a więc teoria Jedynego Bytu jest absurdalna - jest mało wiarygodny ze względu na niewielką wiarygodność doświadczenia empirycznego.
alez nieprawda. samo istnienie wraz ze swiadomoscia istnienia w rzeczywistosci doswiadczalnej zmyslowo jest jego manifestacja, nawet jesli nie zauwazalna lub zle interpretowana przez byty postronne - w mysl zasady "cogito, ergo sum", byt "Pawel" sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia, rowniez empirycznie ...
Trukszyn
>alez nieprawda. samo istnienie wraz ze swiadomoscia istnienia w rzeczywistosci doswiadczalnej zmyslowo jest jego manifestacja, nawet jesli nie zauwazalna lub zle interpretowana przez byty postronne - w mysl zasady "cogito, ergo sum", byt "Pawel" sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia, rowniez empirycznie ...
"Empiryzm - filozofia zakładająca, że źródłem ludzkiego poznania są wyłącznie, lub przede wszystkim bodźce zmysłowe docierające do naszego umysłu ze świata zewnętrznego, zaś wszelkie idee, teorie itp. są w stosunku do nich wtórne.
"
Myślenie z pewnością nie jest (wg. tych założeń, oczywiście) bodźcem zewnętrznym, a jedynie produktem wtórnym, prawda?
Zatem Byt "Paweł" pozbawiony kontaktu ze światem zewnętrznym za pomocą bodźców zmysłowych przestaje "doświadczać swego istnienia empirycznie".Czy zatem przestaje istnieć?

Pan mówi, że nie, bo "Paweł" myśli.Ale to już nie jest doświadczenie empiryczne.
Co zatem oznacza "... sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia"?
Otóż dla mnie to tyle, co być owym bytem absolutnym.Obserwatorem i Wykonawcą.Rolą jak i widzem.Aktorem i Postacią.
renix (81 punktów)
>"
>Myślenie z pewnością nie jest (wg. tych założeń, oczywiście) bodźcem zewnętrznym, a jedynie produktem wtórnym, prawda?
>Zatem Byt "Paweł" pozbawiony kontaktu ze światem zewnętrznym za pomocą bodźców zmysłowych przestaje "doświadczać swego istnienia empirycznie".Czy zatem przestaje istnieć?
;] jezeli przyjmiemy, ze nasze cialo jest szczegolnym elementem swiata zewnetrznego bedac jednoczesnie lacznikiem miedzy nim a nasza jaznia, a utrata kontaktu ze swiatem zewnetrznym jest calkowita i nieodwracalna, to czym jest ow stan jak nie smiercia???

>Pan mówi, że nie, bo "Paweł" myśli.Ale to już nie jest doświadczenie empiryczne.
>Co zatem oznacza "... sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia"?
prosze nie cytowac tendencyjnie, pisalem: "byt "Pawel" sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia, rowniez empirycznie ..."
czyli, jesli nasz byt doswiadczy swojej obecnosci fizycznej, empirycznej w jakikolwiek sposob, pomysli: "doswiadczam, wiec istnieje"

>Otóż dla mnie to tyle, co być owym bytem absolutnym.Obserwatorem i Wykonawcą.Rolą jak i widzem.Aktorem i Postacią.
blah... dla mojej mamy disco polo to najlepsza muzyka, coz poczac.
tylko skad pomysl, ze ja i Michal Wisniewski to jedno...?
Trukszyn
>blah... dla mojej mamy disco polo to najlepsza muzyka, coz poczac.
>tylko skad pomysl, ze ja i Michal Wisniewski to jedno...?
Ciekawy problem, he he
No ale jeżeli przyjąć tą teorię za własną postawę życiową to niestety, za M.W. jako część Pańskiego Bytu jest juz Pan - niestety - odpowiedzialny. I to skłania do działania agresywnego.
Efekty byłyby fatalne, jak przypuszczam. Z problemem "współodczuwania" pieknie uporał sie Lem w opowiadaniu o altruizynie. Nieodpowiedzialność bytów podrzędnych i kategorycznie założenie, że się jest również składową Bytu Nadrzędnego z pewnością wywołała by chęc uporania się z tkzw "wolnością osobistą".Bo jak właśnie uzasadnić , że ja wspaniały błyszczący Byt Podrzędny to to samo co trędowaty?Najlepiej jest zlikwidować trędowatego i mamy faszyzm. he he
No cóz, z resztą Pańskich wywodów uporam się jutro, bo musze zrobić coś pożytecznego wreszcie.Pozdrawiam
renix (81 punktów)
>No ale jeżeli przyjąć tą teorię za własną postawę życiową to niestety, za M.W. jako część Pańskiego Bytu jest juz Pan - niestety - odpowiedzialny. I to skłania do działania agresywnego.
pan chce zrobic z niego Lenona? nigdy, nawet kosztem nastepnych manifestacji jego bytu

> Nieodpowiedzialność bytów podrzędnych i kategorycznie założenie, że się jest również składową Bytu Nadrzędnego z pewnością wywołała by chęc uporania się z tkzw "wolnością osobistą".Bo jak właśnie uzasadnić , że ja wspaniały błyszczący Byt Podrzędny to to samo co trędowaty?Najlepiej jest zlikwidować trędowatego i mamy faszyzm. he he
ale to pan chce likwidowac tredowatych, mnie wystarczy, ze nikt mnie z nimi nie utozsamia...

Trukszyn
>;] jezeli przyjmiemy, ze nasze cialo jest szczegolnym elementem swiata zewnetrznego bedac jednoczesnie lacznikiem miedzy nim a nasza jaznia, a utrata kontaktu ze swiatem zewnetrznym jest calkowita i nieodwracalna, to czym jest ow stan jak nie smiercia???
A o medytacji joginów Kolega słyszał?Otóż kriya joga np. zakłada, że do kontaktu z Bogiem niezbędne jest wyłączenie wszystkich zmysłów, sensorów biologicznych, bo im szum informacyjny przekazywany przez sensory chyba zagłusza słowa Najwyższego.Więc uczą się wyłączać swoje zmysły co im z powodzeniem wychodzi.A przecież żyją.
>>Pan mówi, że nie, bo "Paweł" myśli.Ale to już nie jest doświadczenie empiryczne.
>>Co zatem oznacza "... sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia"?
>prosze nie cytowac tendencyjnie, pisalem: "byt "Pawel" sam doswiadcza manifestacje wlasnego istnienia, rowniez empirycznie ..."
>czyli, jesli nasz byt doswiadczy swojej obecnosci fizycznej, empirycznej w jakikolwiek >sposob, pomysli: "doswiadczam, wiec istnieje"
Ale to jest właśnie natura Bytu Absolutnego.Aby mieć świadomość musi doświadczać.
renix (81 punktów)
>A o medytacji joginów Kolega słyszał?Otóż kriya joga np. zakłada, że do kontaktu z Bogiem niezbędne jest wyłączenie wszystkich zmysłów, sensorów biologicznych, bo im szum informacyjny przekazywany przez sensory chyba zagłusza słowa Najwyższego.Więc uczą się wyłączać swoje zmysły co im z powodzeniem wychodzi.A przecież żyją.
ale pan to jest...
wyraznie mowie, ze nasze cialo tez jest swiatem zewnetrznym wobec naszej jazni (gdyby nie bylo nim, to bysmy panowali nad jego dzialaniem wedle naszej woli. wystarczy isc na oddzial onkologi aby wiedziec, ze tak nie jest)... jest tylko taka sluza laczaca nasze JA i reszte swiata. niektorzy potrafia sie zamknac przed swiatem w tej sluzie, ale ciagle tam sa i moga "wrocic". trudno tez tu mowic o calkowitym panowaniu nad zmyslami, chyba, ze ktos potrafi odciac bodzce pochodzace rowniez z autonomicznego ukladu nerwowego i przywrocic je na nowo... no, zrobil to Jezus, ale tutaj nikt mi nie uwierzy

>>czyli, jesli nasz byt doswiadczy swojej obecnosci fizycznej, empirycznej w jakikolwiek >sposob, pomysli: "doswiadczam, wiec istnieje"
>Ale to jest właśnie natura Bytu Absolutnego.Aby mieć świadomość musi doświadczać.
no wiec, sam pan widzi, ze aby ow panski Byt Absolutny mogl zaistniec, rzeczywistosc ktora nas otacza musi byc brawdziwa, co z koleji prowadzi do wniosku, ze wedlug wszystkich przeslanek wynikajacych z empirycznego doswiadczenia tej prawdziwej rzeczywistosci ja i Pan to dwa odrebne byty...
Trukszyn
Prawdziwa rzeczywistość wyklucza niepalenie się człowieka poddanemu wysokiej temperaturze, a łaziłem po rozżarzonych węglach pod opieką jakiegoś kapłana i nic mi się nie stało.A Jezusem tez nie jestem.
Widziałem jak Kahuna wyleczył mojemu kumplowi złamaną rękę w ten sposób, że miał ją złamaną a potem mu się zrosła w kilka sekund.
I co mam zrobić?Powiedzieć, że tego nie widziałem?
Niech mi Pan wytłumaczy co co chodzi z tym ostatnim dowodem, że żeby być to musi być empiryczny a nie jest w empirycznie jest Bytów dużo łopatologicznie, bo ja ni w ząb nic z tego nie rozumiem.
renix (81 punktów)
>Prawdziwa rzeczywistość wyklucza niepalenie się człowieka poddanemu wysokiej temperaturze, a łaziłem po rozżarzonych węglach pod opieką jakiegoś kapłana i nic mi się nie stało.A Jezusem tez nie jestem.
>Widziałem jak Kahuna wyleczył mojemu kumplowi złamaną rękę w ten sposób, że miał ją złamaną a potem mu się zrosła w kilka sekund.
>I co mam zrobić?Powiedzieć, że tego nie widziałem?
nie. ale po co od razu mowic, ze skoro widzialem cos czego nie rozumiem to wszystko co rozumiem jest zludzeniem? toz to negacja na poziomie przedszkola, prosze nie brac tego do siebie, ale tak jest...

W końcu XIX wieku ukazała się książka znakomitego polskiego badacza Juliana Ochorowicza "Wiedza tajemna w Egipcie", w której autor opisuje pracowników huty przebiegających boso po rozżarzonym żelazie i zanurzających dłonie w tyglu z roztopionym ołowiem. Interpretuje to zdolnością skóry do nawilżania się, przekształcania się wilgoci w stan sferyczny i tworzenia w ten sposób warstewki ochronnej na ciele człowieka. Oczywiście nie jest to wystarczająca interpretacja. Rozwijająca się od 30 lat w różnych uniwersyteckich ośrodkach badawczych na świecie bioelektronika, próbuje wyjaśnić to zjawisko. Ta warstewka z punktu widzenia bioelektronicznego, to fizyczna plazma biologiczna, tzw. bioplazma

BIOPLAZMA stanowi najbardziej kontrowersyjne pojęcie bioelektroniczne, najdosadniej intrygujące. Była również jednym z pierwszych wniosków heurystycznych wynikających z modelu chemoelektronicznego. Wyróżniamy bioplazmę metaboliczną i strukturalną. Jedna jest stanem materii wynikającym z metabolizmu, a więc elektrochemicznego pochodzenia; drugi jej rodzaj bierze się ze struktur biologicznych. Chodzi o plazmę uwarunkowaną półprzewodnikami organicznymi. Pomiędzy tymi typami bioplazmy istnieje wzajemne sprzężenie dokonujące się za pośrednictwem fotonów i fononów generowanych w trakcie procesów metabolicznych.

Plazma fizyczna w żywym ustroju wydawała się niedorzecznością - przeciwnicy trywialnie stwierdzali niemożność milionów stopni Kelwina w biologicznym układzie. Organiczne związki powinny ulec całkowitemu zjonizowaniu. I tutaj od razu wychodził paradoks niedouczenia. Stopnie były bowiem kinetyczne, a nie termiczne, z przelicznikiem 1 eV = 11600o.

Elementami konstytuującymi bioplazmę są ruchliwe elektrony, dziury oraz jony atomowe i cząsteczkowe, a także rodniki i naładowane elektrycznie struktury komórkowe - erytrocyty, limfocyty, bakterie, czy też wędrujące komórki nowotworowe. Do cech swoistych bioplazmy należy długotrwała stabilność stanu plazmowego w układzie żywym.

Bioplazma jest unikalnym układem, w którym dokonują się sprzężone procesy plazmowe i metaboliczne. Metabolizm jest w istocie procesem generującym bioplazmę, natomiast procesy przemiany materii są sterowane przez pola bioplazmy. To właśnie dzięki temu sprzężeniu bioplazma może być uważana za piąty stan materii, zasadniczo różny od plazmy fizycznej występującej w rozmaitych układach nieożywionych. Stan ten można traktować jako analogiczny do plazmy fizycznej. O bioplazmie można powiedzieć, że jest cieczą elektryczną wypełniającą wszelkie struktury biologiczne albo inaczej pulsującym strumieniem elektronów w białkowych półprzewodnikach i piezoelektrykach.

Jest więc bioplazma uniwersalnym transformatorem rozmaitych postaci energii i informacji, skrzynią biegów życia.


po 30 sekundach z google tyle znalazlem, pewnie jest wiecej...
natomiast spytam z ciekawosci: czy owi szamani negowali istnienie tej rzeczywistosci?

>Niech mi Pan wytłumaczy co co chodzi z tym ostatnim dowodem, że żeby być to musi być empiryczny a nie jest w empirycznie jest Bytów dużo łopatologicznie, bo ja ni w ząb nic z tego nie rozumiem.
chetnie sprobuje, lecz tym razem to ja z koleji ni w zab nie rozumiem co mam wyjasnic
Trukszyn
I jeszcze dodam tak, że w Polsce też już Pan możesz po ogniu chodzić, ale nie wiem czy taniej bo na Hawajach to kosztowało 20 dolców.Jak Pan chce, to Panu znajdę informację o takich "kursach".
A jak Pan pojedziesz w do Indii, to tam jest dużo takich co albo materializują zapach, albo jakis przedmiot.Można uprosić i powiedzieć: kant.Ale ja jestem ambitny
renix (81 punktów)

>A jak Pan pojedziesz w do Indii, to tam jest dużo takich co albo materializują zapach, albo jakis przedmiot.Można uprosić i powiedzieć: kant.Ale ja jestem ambitny
no jasne... pan mowi: tego nie ma
ambitnie
Trukszyn
No dobrze, możemy załozyc, że za chodzenie po ogniu jest odpowiedzialne jakieś całkiem empiryczno-sprawdzalne zjawisko.
Ale nie wiem czemu Pan tak sie uczepił tej wiarygodności rzeczywistości doświadczonej empirycznie.Ostatecznie to nie ja zakłócam przyczynowość czasu w różnych układach odniesienia ale fizycy.To nie ja stwierdzam "w obrębie dowolnego ale logicznego systemu matematycznego występują twierdzenia, których nie da się dowieść ani obalić w obrębie aksjomatów danego systemu, zatem nie ma pewności czy podstawowe aksjomaty arytmetyki nie doprowadzą do sprzeczności" ale matematyk i fizyk Ernest Godl.
Co się Pan mnie uczepił?Ja tylko sobie korzystam z różnych twierdzeń aby udowodnić możliwość istnienia czegoś.Nie wiem czy Byt Absolutny istnieje i ic mnie to nie obchodzi.
Wymyślam sobie jego istnienie bo jest to możliwe i jest poparte dowodami natury logicznej.Ale nie zamieram tworzyc nowej wielkiej myśli filozoficznej.
Zatem jeżeli stawia Pan taką tezę, a taką Pan stawia - jak rozumiem - że, Byt Absolutny nie może istnieć w opisany przez Pana sposób, bo rzeczywistość, którą doświadczam empirycznie wskazuje, że istnieje wiele form istnienia , a nie jedna", to ja odpowiadam "rzeczywistość doświadczana empriycznie jest mało wiarygodna, bo raz wskazuje tak, innym razem inaczej i trudno tu coś załozyć "na pewno".
A czemu tak sądzę, to można sobie przeczytać z moich postów.
Innych Pańskich argumentów, szczerze mówiąc, nie rozumiem i prosze o ich ściślejsze wytłumaczenie.
Pozdrawiam
renix (81 punktów)
>Co się Pan mnie uczepił?Ja tylko sobie korzystam z różnych twierdzeń aby udowodnić możliwość istnienia czegoś.Nie wiem czy Byt Absolutny istnieje i ic mnie to nie obchodzi.
pan nadinterpretuje teorie opisujace te rzeczywistosc aby moc zanegowac jej prawdziwosc. jesli ta rzeczywistosc nie jest prawdziwa to mozemy wsadzic sobie teorie ktore ja opisuja, rowniez te, ktore panskim zdaniem podwazaja kontrargumenty wobec panskiej teori, czyli nawet jesli przyjac panskie postulaty traci pan ich "naukowe" podstawy i wszystko pozostaje kwestia wiary w dogmat...

>Zatem jeżeli stawia Pan taką tezę, a taką Pan stawia - jak rozumiem - że, Byt Absolutny nie może istnieć w opisany przez Pana sposób, bo rzeczywistość, którą doświadczam empirycznie wskazuje, że istnieje wiele form istnienia , a nie jedna", to ja odpowiadam "rzeczywistość doświadczana empriycznie jest mało wiarygodna, bo raz wskazuje tak, innym razem inaczej i trudno tu coś załozyć "na pewno".
a skad pan wie "na pewno", ze "raz wskazuje tak, innym razem inaczej" skoro jest "malo wiarygodna"?
nie moze pan wyrokowac o czyms, ze jest empirycznie niesprawdzalne na podstawie przeslanek wynikajacych z empirycznej obserwacji ;p

>Innych Pańskich argumentów, szczerze mówiąc, nie rozumiem i prosze o ich ściślejsze wytłumaczenie.
co konkretnie, bo sporo tego bylo?
Trukszyn
>Ale twierdzenie , że rzeczywistość nie istnieje tylko dlatego, że nie można jej jasno
>zdefiniować jest uproszczeniem prowadzącym do fałszywego założenia.
Rozważmy najbardziej -moim zdaniem - obrazowy przykład.
Wiemy, że zmysły odbierają impulsy.Zamieniają je na najzwyklejszy w świecie prąd elektryczny i wysyłają do mózgu.Mózg - na podstawie tych informacji - dokonuje obróbki sygnałów.Zatem to nie oczy widzą, uszy słyszą ale mózg.Jeżeli ominiemy te biologiczne odbiorniki i do ośrodków analitycznych mózgu doprowadzimy inną informację, np. z wszepionych w mózg jakiś sprytnych przekaźników, to nasz mózg odbierze jako "rzeczywistość" i zinterpretuje te sygnały dokładnie tak samo, jak wtedy, kiedy dostarczały mu je sensory biologiczne.Zatem mózg może widzieć dowolną rzeczywistość, bo to tylko kwestia informacji, które mu się do analizy wtłoczy.
Zresztą pomysł dość infantylnie był opisany w filmie pt. "Matrix".
Wymyślił owe zjawisko Mój Mistrz S. Lem i nazwał "Fantomatyką" już w latach 50.
My nazywamy owo zjawisko "absolutną rzeczywistością wirtualną".
W tej rzeczywistości "wymyślonej" widziałby Pan wszystko, to co chciałby, żeby widział twórca sygnałów.Zatem np. widziałby Pan kwadratowe słońce, prostokątny wiatr, sześcienne gwiazdy.W ten sposób oszukany mózg mógłby święcie uwierzyć, że jedyną słuszną formą Pana bytu jest kula i za kulę by się Pan uważał.
Zatem - jeżeli jest możliwe takie oszukanie mózgu - to skąd pewność, że właśnie mu Pan nie ulega?Być może obok Pana stoi aniołek z pilotem i zręcznie manipuluje informacjami, że sie Panu w taki a nie inny wszechświat układają.
Stawiam taką tezę, wszechświat, który widzimy to tylko zbiór elektrycznych impulsów, które w mózgu są interpretowane i Nobla osobiście wypłacę temu, kto udowodni mi , że tak nie jest, to znaczy, że nie impulsy przekazują informację do mózgu i nie mózg je interpretuje.
A ponieważ jest to zbiór imulsów akurat wysłany przez coś co nazywamy Kosmosem, zatem możemy załozyć, że jeśli je wyśle Marek Pyton, to będziemy widzie wszechświat tak, jak chce Marek Pyton (pozdrawiam chociaż nie znam).
Zamienimy Marka Pytnona na Byt Absolutny i mamy Boga.Bóg to ten, co nam elektryczne sygnały do mózgu wysyła i my je tam sobie interpretujemy jak on chce.Udowodni mi Pan, że tak nie jest?Hę?
Inny przykład (udowadniam, że rzeczywistość wcale nie musi istnieć).
Załózmy , że Pana stworzono przed sekundą i wtłoczono całą informację w mózg, którą Pan aktualnie posiada.Przysięgnie Pan na wszystkie świetości, że jest Pan Gekonem, który uroził sie tego i tego dnia, tu i tam bywał, tego i innego widział to i tamto czytał.
Przysiędnie Pan, że papież niedawno umarł i Pan to widział w TV.A przeciez wcale nie musiałoby tak być.To może być tylko informacja.
I tu czas na wnioski.Bo widzi Pan, problem w tym, że aby wspomniana przez Kolegę Renixa "rzeczywistość" została przez nas jakoś odczytana musi ona wpierw się zamienić w informację i dostać jakoś do naszego analizatora.I tu jest - jak mówi mój niezyt światły elektryk - "pasztet pogrzebany". Bo rzeczywistość przetłumaczona na informacje już rzeczywistością chyba nie jest.Ja nie wiem, bo wątpie, że w ogóle jest coś takiego jak "rzeczywistość".W każdym razie informacja o rzeczywistości to ie to samo, co rzeczywistośc w swej istocie, prawda?
>Cząsteczki ( więc można założyć, że byty) są ze sobą w jakichś
I cząsteczki wiarygodności Pańskiej rzeczywistości nie obronią, niestety.Ano dlatego, że człowiek je bez przerwy wymienia.Człowiek (przynajmniej w swej cielesności) to taka chmura cząsteczek nieustannie się wymieniajacych z tym to co cżłowiek akurat mija.
A jednak Pan jako Byt jest niezmienny.Bo przecież nie może Pan założyc, że jest Pan podzielony na niepoliczalne ilosci cząsteczek.Co zatem sprawia, że chociaż się ciągle czasteczkami z otoczeniem wymienia, to jednak w świadomej egzystencji nie przeszkadza?Hę?Powiem Panu co.INFORMACJA.Przekazywana nieustannie w trakcie Pańskiego Bytowania informacja o wszechświecie, który Pan ogląda.Przekazywana ona jest w tym to nazywamy "odziaływaniem międzycząsteczkowym" i to np. sprawia, żeś Pan stabilny i Pan nie przenikasz przez kotlet kiedy go Pan wtykasz do gardzieli, ale jednak informacja.
Jakby nie skrobać, wracamy do świata informacji jako początku całej awantury o rzeczywistość.Bez przerwy się gubimy w odróznianiu tego, co jest rzeczywistością, a co informacją o niej.Informacją albo ideą - jak tam kto chce.
>Sam Pan więc widzisz, że z punktu widzenia logiki Pańskie założenie, że "Byt
>obudził się , rozejrzał i odczuł pustkę i samotność"
A gdzież to ja przypisałem Bytowi taki relany kształt żeby aż głową kręcił?
Byt istnieje tak jak by Pan istniał, gdybyś Pan zasnął i widział siebie w swoim śnie, a nie jak Zeus z piorunem w ręce.
>Bo zwyczajnie nie umie zauważyć innych Bytów dookoła.
Szanowy Panie Gekonie! Toż ja nie Olimp opisałem czy niebo z wataha aniołów i stracem na tronie a Ideę.Informację.
Gdzie on miałby się rozglądać i po co?Byt śni, sen to jest jego sposób egzystencji, a on sam nigdzie w materii zawieszony nie jest.
TrukszynNatura Mego Bytu
>Poprzez mechanizm różnicowania się Bytu Podmiotowego uzyskujemy własną jego część i dotąd jest nasza w sensie indywidualnym dokąd nie zostanie "wchłonięta" lub "wymazana".
>Skoro zaistnieliśmy jako byt nie można powiedzieć, że jesteśmy tym samym bytem lecz tworzymy wspólnotę bytów.
Ano właśnie.Tymczasem nieodmiennie cecha podmiotowości kojarzy mi się z uleganiem złudzeniu przemijania.NP. czy aktor, który przyjmuje kolejne role tworzy w istocie byty podmiotowe?Czy role aktora są odzielnymi bytami wspólnotowymi, które łączy jedynie to, że przez jednego aktora zostały odegrane?Czy z chwilą zsunięcia kotary Byt podmiotowy roli ulega zniszczeniu, śmierci czy w jakis sposób wzbogaca cechy osobowe aktora, który tą rolę odegrał?
A jeżeli wszystkie role aktor odegrałby jednoczesnie,w tej samej chwili (zakładamy, że Byt Nadrzędny, jako nieprzemijający,wieczny nie rozumie pojęcia początku i końca zatem wszystkie chwile- przeszłe i przyszłe-widzi niejako w czasie teraźniejszym) to czy istnieje ów aktor jako indywidulany aktor nadrzędny czy "porozdzielany" jest niejako pomiędzy wszystkie inne role podmiotowe?
A jeżeli z cała pewnością zakładamy, że aktor przyjmując kolejne role tworzy indywidualny Byt podmiotowy, to kiedy zaczyna się ów byt podmiotowy, a kiedy kończy?
Bo człowiek nieustannie odgrywa jakieś role, w zależności od sytuacji, nieustannie się zmienia i rozwija swoją osobowość na zasadzie doświadczenia jakie uzyskuje poprzez odegranie jakiejś tam innej roli w swoim życiu, więc czy za każdym razem, kiedy wychodzi ze spoczynku trwania i podejmuje działanie (zatem się zmienia, prawda?) czy tworzy nowy Byt podmiotowy, czy jest tym samym Bytem nadrzędnym?
>Relacja między bytami nie-ludzkimi nie jest mi znana.
Tu sam sobie musze prz...epszyć .Ponieważ teomorfizacja istnienia, która została wykazana wyżej zakłada, że Byt nadaje swoim Bytom podmiotowym swoje cechy.
Zakładam, że jeżeli człowiek lubi taplać się w absolucie i ucieka od determinacji praw przyrody w swoich rozmyślaniach, czyli wyposażony jest w cechy "boskie", to Byt również przyjmuje cechy "ludzkie".Aktor odgrywający Postać przyjmuje cechy Postaci,ale Postać również wyposażona jest w cechy Aktora.
Zatem każde istnienie, czy to ślimak, czy ośmiornica,czy marchewka,czy krzemień, powinno być wyposażone w cechy Bytu nadrzędnego.Zatem ośmiornica również powinna się chętnie taplać w absolucie i czynić abstrakcyjne rozważania, a trudno założyć, że tak robi.
Tutaj teoria "Bytu eksperymentującego" posiada istotną nieścisłość.Istnienia są do siebie zupełnie niepodobne, chociaż powinny, skoro Byt je "teomorfizuje".
>Nie można wykluczyć bytów pozaziemskich.
>Bo czy można logicznie założyć, że wszystko powstało z niczego po to by kiedyś >ostatecznie zniknąć w sensie całkowitym(absolutnym)? Moim zdaniem to absurd. Moim zdaniem też.Taka koncepcja przyczynowości to zaślepienie przemijaniem.Człowiek przemija (lub wydaje mu sie, że przemija) więc zakłada, że wszystko przemija.Człowiek jest materialny (albo wydaje mu się, że jest materialny) i do tego przemija więc zakłada, że materia też przemija.Tymczasem wiemy tylko tyle, że materia jak i energia zmienia się, przyjmuje różne formy, raz jest tym a raz innym, natomiast z pewnością nie możemy założyc, że materia przemija, zanika, gubi się w nicości-jak to Kolega trafnie ujął.
Człowiek, mówiąc "przemijam" ma na myśłi "przemija moja świadomość,przemija moja wola" ale przypisuje te cechy swojej materialności, cielesnosci.
Czy materia nie kształtowana już wolą człowieka, również przemija?
Czy przedmiot wyrzucony na śmietnik przeminął,zanurzył się w niebycie?
Człowiek, który identyfikuje się z materią, nieracjonalnie zupełnie zakłada, że materia to świadomość.Wszak ani kamień, ani piasek, chociaż są materią świadomości nie mają.
Trzeba się zapytać, co przemija w człowieku, kiedy traci panowanie nad swoją cielesnością ("umiera")?Moim zdaniem śmierć oznacza tyle co "oto tracę panowanie nad moją cielesnością" i nic więcej.
Również i Wszechświat ,który choć zmienny nie przemija, nie powinien być zamykany w ludzkiej koncepcji "przyczynowości", która całkiem niesłusznie zakłada, że jak coś powstało to trwa i musi się kiedyś skończyć.
>Więc pytam czy akurat teraz w tej ludzkiej rzeczywistości przyszedł czas na myśl?
>Chyba mało prawdopodobne...
>>który nieustannie eksperymentuje sam ze sobą,próbując zrozumieć
>>naturę swojego bytu.Takie założenie wydaje mi sie prawdopodobne.
>Umysł jest generatorem idei, które wdraża w bycie przedmiotowym.
>Pomyśl o czymś i zapytaj siebie czy to możliwe.
>Odpowiem: Możliwe na miarę tego czym jesteś.
Ale istotą niepokoju egzystencjalnego mojego Bytu Absolutnego jest pytanie "czym jestem"?
Więc może Byt stawia pytanie na odwrót.Może pyta tak "czym jestem"?
I odpowiada tak "Tym co jest możliwe".
>Dane mu jest widzieć Byt przedmiotowy jako pustą formę do "wzięcia" na własność.
To wynika z jego natury, jako Bytu, Który Eksperymentuje,uzyskując informacje, na temat cech Bytowania.Innymi słowy Byt mówi tak "Istnieję, ponieważ jestem tego świadomy.Ale nie widzę granic istnienia ani nie wiem, czym jest istnienie."To może być uczynione pierwszą przyczyną, powodem działania.Tworzenie Bytów podmiotowych to konsekwencje ciekawości istnienia, które ogarnęło Byt.
>>Także z pewnością narodziła się w nim ciekawość natury swojego Bytu i chęć owej bytności zrozumienia.
>A czy nie ciekawość przyczyny zaistnienia?
Nie wiemy, czy Byt jako istnienie nieprzemijające mógł zaistnieć w jakimś konkretnym miejscu w Czasie.Byt widzi wszystko "jednocześnie", i początek i koniec zatem "zaistniaje" w tej samej chwili, w której wiedziony ciekawością o naturę swojego Bytu, eksperymentuje.
Widzenie przyczynowości w znaczeniu "przemijania" jest wynikiem-w nojej opinii- nadawania Wszechświatowi cech ludzkich.
>>Stąd łatwo wyprowadzić wniosek, że dalsze istnienie (np. nasze) to rodzaj eksperymentu, który ma na celu rozważyć róznorakie cechy istnienia.
>A w naszym przypadku jest
Przebiśnieg (137 punktów)Odp: Natura Mego Bytu
Witam.
>Ano właśnie.Tymczasem nieodmiennie cecha podmiotowości kojarzy mi się z uleganiem złudzeniu przemijania.
Egzystencja przemija tak jak przemijają formy bytu przedmiotowego. Obserwujemy to przemijanie i nic dziwnego, że ulegamy wrażeniu, że przemijamy na tych samych zasadach. Umysł wydaje się być przypadkowym obserwatorem przemijania doświadczanego empirycznie.
>czy aktor, który przyjmuje kolejne role tworzy w istocie byty podmiotowe?
Aktor człowiek nie tworzy bytów podmiotowych. Może wydać na świat suwerenną istotę ludzką a w niej zaistnieje bądź nie (uszkodzenie nośnika) umysł świadomy.
Wiedza przyszłości jest szansą by zarówno zapobiegać jak i naprawiać nośniki by umysł świadomy zaistniał i mógł w pełni korzystać z tego faktu. Ludzkie "warzywo" niekoniecznie jest dramatem dla siebie ale z całą pewnością jest dramatem dla tych, którzy nie potrafią mu pomóc, którzy patrzą na swoją bezradność w obliczu tego zjawiska.
Rodzą się pytania o warunki konieczne jakie musi spełnić nośnik by umysł w nim zaistniał.
Co do komfortu istnienia aktualnie realizujemy program naprawy uszkodzonych narządów peryferyjnych np. korekta wzroku, słuchu itp., itd.
Byt Nadrzędny jeżeli istnieje musi zachować swój status nadrzędności toteż nie może się zredukować do Bytu Podrzędnego, czyli takiego który ma swój początek np. jako istota ludzka. Powołanie Bytu Podrzędnego do istnienia w akcie miłości to inicjowanie formy suwerennej czyli takiej, od której można pozyskać wiedzę o doświadczeniu ale nią samą się nie doświadcza. Bo np. jak doświadczyć bycie idiotą? Wyrzec się samego siebie? Jak doświadczyć robienia idiotyzmów na skutek niewiedzy? Wyrzec się wiedzy? Unicestwić się by narodzić na nowo?
Druga opcja jest taka, że formy Bytu Podrzędnego powstają z natury ZBIORU WSZYSTKO.
Znaczy to tyle, że procesy powielają się w nieskończoności istnienia wszystkiego.
A to z kolei pociąga za sobą stwierdzenie że przyczynowość jest nieskończona i wpisana w ZBIÓR. To co nie ma początku nie ma praprzyczyny
Filozoficzne pytanie: "Dlaczego jest coś, a nie raczej nic" - może być idiotyzmem, nie obrażając milionów "broń Boże" pytających. No chyba, że podważymy fakt nieskończoności.
>Czy role aktora są odzielnymi bytami wspólnotowymi, które łączy jedynie to, że przez jednego aktora zostały odegrane?
Człowiek może odgrywać role jakie zechce. Jeżeli poczuwa się częścią wspólnoty wyznacza sobie role ambitne. Jeżeli szanuje innych ludzi walczy o to by nie byli krzywdzeni przez innych np. religią, wojną, cierpieniem, wyzyskiem i setkami innych niemoralnych postaw innych ludzi. Co ciekawe może robić to samo bez określonego światopoglądu z czysto egoistycznych pobudek. Pomogę Ci - mówi - bo mnie już wkurza Twój lament niedojdo. Pomogę mu - myśli - bo jeśli nie to wzrasta ryzyko, że przyjdzie i mi zabierze. Polityka, polityka - bo umysł po prostu się ma a poprzez ignorowanie tegoż faktu nie można Go tak po prostu stracić.
>Czy z chwilą zsunięcia kotary Byt podmiotowy roli ulega zniszczeniu, śmierci czy w jakis sposób wzbogaca cechy osobowe aktora, który tą rolę odegrał?
Trudno jest przyjąć sformułowanie "byt podmiotowy roli" ale jeżeli dobrze rozumiem chodzi Ci o rolę jaką odegrał człowiek np. w czasie bycia egzystencją np. tu na Ziemii. Poparłbym, że każda odegrana rola wzbogaca, ale jednocześnie jest w tej nieskończoności wiele ról, których odgrywać się nie powinno poza wyobraźnią. Pomyśl jak Byt Nadrzędny odbierze atak na suwerenność innych niż Twoja form Bytu Podmiotowego? Jak sam odbierzesz atak na siebie, na swoje prawo doświadczania a jak pomoc? Czy to nie są podstawy moralności?
>A jeżeli wszystkie role aktor odegrałby jednoczesnie,w tej samej chwili (zakładamy, że Byt Nadrzędny, jako nieprzemijający,wieczny nie rozumie pojęcia początku i końca zatem wszystkie chwile- przeszłe i przyszłe-widzi niejako w czasie teraźniejszym) to czy istnieje ów aktor jako indywidulany aktor nadrzędny czy "porozdzielany" jest niejako pomiędzy wszystkie inne role podmiotowe?
Przewija mi się pewne wrażenie, iż być może zbyt pochopnie równasz się z Bogiem. Nie wyrzekaj się siebie. Nie można być kimś innym niż się jest. To, że jesteś indywiduum jest faktem, ale to, że Bóg patrzy Twoimi oczyma już takie pewne nie jest.
Co to znaczy nie rozumieć pojęcia początku i końca obserwując je wszędzie w bycie przedmiotowym?
Wracając do pytania - możliwe, że te dwie opcje nie wykluczają istnienia jeszcze kolejnej - tego na razie zgadywał nie będę.
>A jeżeli z cała pewnością zakładamy, że aktor przyjmując kolejne role tworzy indywidualny Byt podmiotowy, to kiedy zaczyna się ów byt podmiotowy, a kiedy kończy?
po prostu załóżmy ale może nie "z całą pewnością" .
Jeżeli coś się kończy i miało swój początek to jest raczej egzystencją w odróżnieniu od bytu.
Jako "Byt Podrzędny" - nazwałem tak coś co ma początek ale nie ma końca.
>Bo człowiek nieustannie odgrywa jakieś role, w zależności od sytuacji, nieustannie się zmienia i rozwija swoją osobowość na zasadzie doświadczenia jakie uzyskuje poprzez odegranie jakiejś tam innej roli w swoim życiu, więc czy za każdym razem, kiedy wychodzi ze spoczynku trwania i podejmuje działanie (zatem się zmienia, prawda?) czy tworzy nowy Byt podmiotowy, czy jest tym samym Bytem nadrzędnym?
Człowiek nie tworzy Bytu. Jedyne co wiemy, to fakt, iż ludzie rozmnażając się tworzą organizmy ludzkie. Jeżeli organizm ludzki "współgra" jako nośnik z umysłem, mówimy wtedy o istocie ludzkiej. Jeżeli dla rozróżnienia umysł "wpółgrałby" z innym nośnikiem niż ludzki, mówilibyśmy o istocie nie-ludzkiej. Nie znam mechanizmu mikrosprzężenia warunkującego "umysł" jako taki i dlatego nie wiem jak "umysł" wykreować i nadać go np. jakiemuś zwierzęciu lub maszynie.

C.D.N.

Trukszyn
>Jeżeli organizm ludzki "współgra" jako nośnik z umysłem, mówimy wtedy o istocie >ludzkiej. Jeżeli dla rozróżnienia umysł "wpółgrałby" z innym nośnikiem niż ludzki, >mówilibyśmy o istocie nie-ludzkiej. Nie znam mechanizmu mikrosprzężenia >warunkującego "umysł" jako taki i dlatego nie wiem jak "umysł" wykreować i nadać go >np. jakiemuś zwierzęciu lub maszynie.
>C.D.N.
Tak a propos:
"
Dzięki specjalnemu wszczepowi w mózgu, który zamienia impulsy elektryczne, powstające podczas procesu myślowego na sygnały komputerowe możliwe stało się kontrolowanie swojego komputera przez mieszkańca USA, który uległ paraliżowi.

Fenomenem jest to iż osoba posiadająca specjalny mechanizm w mózgu wystarczy, że pomyśli o pewnej czynności a komputer sam przesuwa kursor na odpowiednią ikonę na monitorze komputera.

Osoba, na której testowane były najnowsze osiągnięcia zdołała całkowicie posługiwać się telewizorem, tzn. włączyć/wyłączyć telewizor oraz zmieniać kanały"
Mamy kolejny wątek filozoficzny do rozważenia
Viator Solus (217 punktów)
>Dzięki specjalnemu wszczepowi w mózgu, który zamienia impulsy elektryczne, powstające podczas procesu myślowego na sygnały komputerowe możliwe stało się kontrolowanie swojego komputera przez mieszkańca USA, który uległ paraliżowi.
>Fenomenem jest to iż osoba posiadająca specjalny mechanizm w mózgu wystarczy, że pomyśli o pewnej czynności a komputer sam przesuwa kursor na odpowiednią ikonę na monitorze komputera.

Jest może jakiś link do tych informacji?
Wydaje mi się, że poziom biotechnologii jest jeszcze za niski, aby wyłapać konkretną myśl spośród milionów impulsów krążących w sieciach neuronowych mózgu.
Owszem, można rejestrować coś takiego jak ogólne parametry fal elektromagnetycznych wydzielanych przez pracujący układ nerwowy, takie jak częstotliwość, nateżenie, ale nijak się to ma do rozpoznawania treści myśli.
No chyba, że goście ze strefy 51 mają już jakąś inną technologię
_________
błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
Przebiśnieg (137 punktów)
>Tak a propos:
>Dzięki specjalnemu wszczepowi w mózgu (...)
> (...) Mamy kolejny wątek filozoficzny do rozważenia
Raczej jako pierwszy narzuca mi się wątek technologiczny i biotechnologiczny, gdyż piszesz o "specjalnych wszczepach" i "specjalnych mechanizmach" oraz "najnowszych osiągnięciach".
Mózg nie jest dla mnie synonimem umysłu. Jest bezpośrednim otoczeniem, w które można ingerować tak czy inaczej - według własnej woli, wiedzy i posiadanej technologii.
Umysł jednak nie jest oderwany od bytu przedmiotowego (korpuskularno-falowego) ale w jakiś sposób się z nim sprzęga prawdopodobnie na obszarze mózgu. Mało tego, wiedza o tym sprzężeniu rodziłaby niesamowite konsekwencje dla świata ludzi. Pomyśl:
Jakiś "cyborg" (nośnik doskonalszy biotechnologicznie) od naszego + umysł. Jeżeli byłby to umysł bazujący w środowisku współczesnej ludzkiej kultury i osiągnięć filozoficzno-światopoglądowych oraz aktualnego stanu wiedzy (w którym wyjątkowo zawiera się konstrukcja cyborga) to mamy jako ludzie poważny problem.
Z drugiej strony to absurd by powołać poza wyobraźnią taką istotę do istnienia. (realniejsze byłoby gdyby spadł z nieba jako prezencik)
Taka istota może być ideą - koncepcją i "istnieje" w fantastyce naukowej czyli matce przyszłości.
Dlaczego? Ano dlatego, że wykonawstwo cyborga i jego technologia byłaby jednocześnie wiedzą. Z takiej wiedzy wynikałoby bardzo wiele dla informacji o możliwościach zmian nośnika umysłu dla projektanta nośnika umysłu klasy cyborg czyli człowieka.
Piszesz o "chipku", który przesunie kursor na monitorze.
Pomyśl o moich znajomych, którzy oglądają właśnie transmisję z lądowania człowieka na księżycu i opinie Ziemian w tej kwestii. Myslisz, że sensory odbiorcze im wyewoluowały bez ich własnej ingerencji w to czym są? A ten panel na przedramieniu, który nie jak w tej fikcji o Predatorze zawiera bombkę A, ale jest panelem wspomagającym i kontrolującym procesy sprzężeniowe w organiźmie. A zaawansowanie modyfikacji DNA i białek funkcyjnych - włos się jeży!. Pomyśl tylko - funkcjonujące kopolimery aminokwasowe. Dziś mówisz o zastawce sercowej - oni mówią o zasilaniu awaryjnym organizmu. Skoro powiedziałem zastawka pora powiedzieć sztuczne serce itp. itd.
Co do jednak samego telewizora - większość monitorów dawno wyszła z użytku.
Myślę już, że wiesz dlaczego.
Z powodu
"specjalnego wszczepu, dostawki i nakładki"
Doskonalenie więc narzędzi dla czasu i jakości egzystowania UMYSŁU jako człowiek jest dla niego już wyzwaniem, które chętnie chce podjąć. Może tylko na tym kierunku działań zyskać.
Pozdrawiam

Przebiśnieg (137 punktów)
>(...)Zatem każde istnienie, czy to ślimak, czy ośmiornica,czy marchewka,czy krzemień, powinno być wyposażone w cechy Bytu nadrzędnego.Zatem ośmiornica również powinna się chętnie taplać w absolucie i czynić abstrakcyjne rozważania, a trudno założyć, że tak robi.
Może nie spełnia warunków do posiadania umysłu, a może Byt nadrzędny, który mógłby o tym zdecydować nie był "łaskaw" tego uczynić dla form bytu przedmiotowego, które wymieniłeś.
>Tutaj teoria "Bytu eksperymentującego" posiada istotną nieścisłość.Istnienia są do siebie zupełnie niepodobne, chociaż powinny, skoro Byt je "teomorfizuje".
A może tego nie robi (j.w.)
(...) zgadzamy się (...)
>Człowiek, mówiąc "przemijam" ma na myśłi "przemija moja świadomość,przemija moja wola" ale przypisuje te cechy swojej materialności, cielesnosci.
tu też zgoda.
>Czy materia nie kształtowana już wolą człowieka, również przemija?
Człowiek wolą nadaje kształt materii i ten kształt może przeminąć.
>Czy przedmiot wyrzucony na śmietnik przeminął,zanurzył się w niebycie?
Kształt przedmiotu może przeminąć, podobnie kształt śmietnika.
>Człowiek, który identyfikuje się z materią, nieracjonalnie zupełnie zakłada, że materia to świadomość.Wszak ani kamień, ani piasek, chociaż są materią świadomości nie mają.
Nie mają.
>Trzeba się zapytać, co przemija w człowieku, kiedy traci panowanie nad swoją cielesnością ("umiera")?Moim zdaniem śmierć oznacza tyle co "oto tracę panowanie nad moją cielesnością" i nic więcej.
Tracę
>(...)Ale istotą niepokoju egzystencjalnego mojego Bytu Absolutnego jest pytanie "czym jestem"?
No nie powiedziałbym, że bytem absolutnym
>Więc może Byt stawia pytanie na odwrót.Może pyta tak "czym jestem"?
> I odpowiada tak "Tym co jest możliwe".
>>Dane mu jest widzieć Byt przedmiotowy jako pustą formę do "wzięcia" na własność.
>To wynika z jego natury, jako Bytu, Który Eksperymentuje,uzyskując informacje, na temat cech Bytowania.Innymi słowy Byt mówi tak "Istnieję, ponieważ jestem tego świadomy.Ale nie widzę granic istnienia ani nie wiem, czym jest istnienie."To może być uczynione pierwszą przyczyną, powodem działania.Tworzenie Bytów podmiotowych to konsekwencje ciekawości istnienia, które ogarnęło Byt.
Nie wiemy. W każdym razie zawsze w parze do tego co piszesz idą równoległe możliwości i pewnie o tym wiesz. Pytanie jakie powstaje na owej mieszaninie koncepcji, teorii, spostrzeżeń i faktów jest następujące:
Jaką postawę przyjąć wobec tego czego nie wiemy?
Chcieć wiedzieć, by zaspokoić ciekawość, która nas ogarnia. (moim zdaniem i Twoim pewnie też)
Pozdrawiam

Trukszyn
Bardzo mnie zainteresowała Pańska wypowiedź.Chętnie nawiązałbym z Panem kontakt - o ile to możliwe - na drodze kontaktu e-mailowego ze względu na niskie ryzyko ingerencji osób, które z racji... no, z pewnych racji, nie powinny ingerować,a ingerują na forum.
Mój e-mail lp.pw@nyzskurt.
TrukszynNatura Mego Bytu
Nie wiemy, czy Byt jako istnienie nieprzemijające mógł zaistnieć w jakimś konkretnym miejscu w Czasie.Byt widzi wszystko "jednocześnie", i początek i koniec zatem "zaistniaje" w tej samej chwili, w której wiedziony ciekawością o naturę swojego Bytu, eksperymentuje.
Widzenie przyczynowości w znaczeniu "przemijania" jest wynikiem-w nojej opinii- nadawania Wszechświatowi cech ludzkich.
>>Stąd łatwo wyprowadzić wniosek, że dalsze istnienie (np. nasze) to rodzaj eksperymentu, który ma na celu rozważyć róznorakie cechy istnienia.
>A w naszym przypadku jest to fenomenalna forma zaistnienia jako byt (umysł). Egzystujemy jednocześnie z poczuciem istnienia (z powodu posiadania umysłu (duszy)) nie rozumiejąc dlaczego, po co, z sensem zasłonionym.
Ano właśnie.I tu mamy dowód na dziedziczenie cech Bytu absolutnego.
Czy rozum może dywagować nad nieprzemijalnością lub absolutem wiedząc, że przemija?
Takie działanie byoby nieracjonalne, a rozum działa racjonalnie, posługuje się logiką i szuka przyczyn.
Niepokój o cechy naszego Bytu to przyczyna poszukiwania i motor rozwoju.Skąd ten niepokój się w nas wziął?
Co nam każe rozmyślać nad naszym bytowaniem i szukać odpowiedzi o przyczynę niepokoju, odpowiedzi zreszta, której droga empiryczną nie mozemy zweryfikować i która nie ma znaczenia dla naszej cielesnej egzystencji (paradoks Ocykana ).
Czy przypadkiem nie natura naszego Bytu, który istnieje nie mogąc zrozumieć natury swojego Bytu?
>Wpisanym w rzeczywistość ZBIORU WSZYSTKO.
I to również jest cenna uwaga do mojego wywodu.Oto bowiem właśnie jest mój Byt.Mój Byt to Wszystko.Jan Trukszyn to tylko jedna z ról, którą odegrałem/odgrywam/odgrywać będę aby lepiej zrozumieć czym,Kim jestem.
mbrudka
Drogi Trukszynie

Heroicznie walczysz Pan ze słowami. I tak trzymać! Przećwiczyłeś Pan właśnie możliwość wyprowadzenia założeń z założeń, co samo w sobie może nie jest zbyt odkrywcze, ale przecież od czegoś zacząć. Zatem Janie Trukszynie już wiesz, że z założenia o Absolutnym Bycie Eksperymentujących wynika konkluzja o Absolutnym Bycie Eksperymentujących, choć na wniosek o Eksperymentalnym Bycie Absolutnym ani tym bardziej Absolutnie Bytowym Eksperymencie jeszcze się nie ważysz. Niech zatem ta zdobyczna tautologia będzie dla Ciebie opoką i pocieszycielką w dalszym Eksperymentowaniu
TrukszynOdp: Natura Mego Bytu
A nie ma Koleżanka racji bo postąpiłem odwrotnie.
Najpierw załozyłem, że nie ma rzeczywistości (zresztą to nie mój pomysł tylko żywcem ściągnięty z Wedy), następnie postawiłem pytanie, czy jest coś "zamiast" rzeczywistości, wyszło mi, że informacja, a jak informacja to o czym, ano o naszym istnieniu, a jeżeli o istnieniu, to po co komu potrzebna taka informacja, ano komuś, kto się istnieniem jako takim interesuje, a kto to może byc, a pewnie ten, który sie sobie zaistniał i nie bardzo wiedział co z tym istnieniem zrobić, więc Koleżanko, gdzie tu tautologia?
Viator Solus (217 punktów)
>Dzięki specjalnemu wszczepowi w mózgu, który zamienia impulsy elektryczne, powstające podczas procesu myślowego na sygnały komputerowe możliwe stało się kontrolowanie swojego komputera przez mieszkańca USA, który uległ paraliżowi.
>Fenomenem jest to iż osoba posiadająca specjalny mechanizm w mózgu wystarczy, że pomyśli o pewnej czynności a komputer sam przesuwa kursor na odpowiednią ikonę na monitorze komputera.

Jest może jakiś link do tych informacji?
Wydaje mi się, że poziom biotechnologii jest jeszcze za niski, aby wyłapać konkretną myśl spośród milionów impulsów krążących w sieciach neuronowych mózgu.
Owszem, można rejestrować coś takiego jak ogólne parametry fal elektromagnetycznych wydzielanych przez pracujący układ nerwowy, takie jak częstotliwość, nateżenie, ale nijak się to ma do rozpoznawania treści myśli.
No chyba, że goście ze strefy 51 mają już jakąś inną technologię

_________
błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
Trukszyn
[Proszę sobie dodać www]egospodarka.pl/8322,Komputer-sterowany-myslami,1,15,1.html
Wysłałem juz Panu trzy razy ten link ale moderator go kasuje.
TrukszynNatura Mego Bytu
Szanowny Panie moderatorze!
Jeżeli już Pan uporczywie wykreślasz link, który podałem koledze do obejrzenia, to zlikwiduj też Pan jego o podanie linku prosbę.Bo tak, to wygląda na to, że podaje sobie informacje z kapelusza, a jak przychodzi do podania źródeł to ignoruję.
Viator Solus (217 punktów)Odp: Natura Mego Bytu
Ok, zobaczyłem źródło tych wiadomości.
Dla mnie osobiście jest to mało wiarygodna informacja, bez żadnych odnośników kto robił takie badania, jaki instytut, itp. Po prostu zwykła sensacyjka, którą każdy może sobie wymyśleć i wkleić jako news dla zapełnienia strony. Ja też mogę sobie na swoim portalu napisać, że w ameryce znaleziono widelce ze śladami odcisków palców istot pozaziemskich i że trwają badania, nad nowym pierwiastkiem promieniotwórczym, itp. Nikt tego nie sprawdzi, a wielu uwierzy w natłoku informacji.
_________
błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
św.Marek
>Jeżeli już Pan uporczywie wykreślasz link, który podałem koledze do obejrzenia, to zlikwiduj też Pan jego o podanie linku prosbę.Bo tak, to wygląda na to, że podaje sobie informacje z kapelusza, a jak przychodzi do podania źródeł to ignoruję.

    Nie wiem co podajesz, bo tego nie sprawdzam, ale wiem, co mówi nasz regulamin: link o jakiejś strony ma być uzupełnieniem rozmowy, odniesieniem się do jakiejś informacji wynikającej z rozmowy. Ostatnio szanowny Trukszynie zamieściłeś sporo postów zawierających same linki, co jest niedozwolone. Zobacz, jak to robią inni i rób tak samo, a na pewno nie będę miał żadnych powodów do interwencji.

___________
Pozdrawiam
TrukszynNatura Mego Bytu
Wcale sie nie upieram.
Ale można załozyć, że to będzie możliwe.A jeśłi można tak załozyc, to można tez zastanowic się nad innymi aspektami taiego wydarzenia

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365