Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przystanek Woodstock

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
13-08-2009 22:36Sledziu (1058 punktów)Przystanek Woodstock
Ocena 4 na 4
Tydzień temu po raz drugi z rzędu wybrałem się z kolegami na obecny w tytule niniejszego artykułu festiwal. Zrazu chciałbym zaznaczyć, że powodem, dla którego się tam znalazłem, była tylko i wyłącznie muzyka, ze szczególnym uwzględnieniem występu pionierów street punku, Sham 69 - do całej reszty woodstockowych atrakcji zdążyłem nabrać negatywnego stosunku już rok temu, a niedawny pobyt tylko utwierdził mnie we wcześniej przyjętych poglądach.

Pozytywny wizerunek Przystanku zasadza się moim zdaniem na kilku sprytnie spreparowanych mitach. Pierwszym i niewątpliwie najbardziej fałszywym z nich, jest rzekomy pluralizm światopoglądowy panujący na festiwalu. Powiada się, że przyjeżdżając na Woodstock można podjąć twórczą dyskusję na forum Akademii Sztuk Przepięknych, konstruktywnie zestawić swój światoobraz z przekonaniami innych osób obecnych na Woodstocku, etc. Każdy, kto był kiedykolwiek na dowolnym festiwalu rockowym, dostrzeże w tych enuncjacjach ściemę, choćby o samym Woodstocku nigdy wcześniej nie słyszał. Wiadomo, że w miejscu, gdzie spora część publiki przyjeżdża po to, by się solidnie nawalić i przy okazji co nieco ulżyć zmęczonym codzienną wstrzemięźliwością genitaliom, trudno o zaistnienie dyskursu na większą skalę. Nie powinno się o to mieć pretensji ani do Jurka Owsiaka, ani do innych osób w ten czy inny sposób związanych z Przystankiem. Niestety, w Kostrzynie odbywa się coś znacznie gorszego, niż tylko swobodna popijawka w oparach marihuany i ze sporą dawką wolnej miłości w tle - mianowicie, mamy tam do czynienia z ordynarną indoktrynacją.

Gdy pytanie o próby nachalnego impregnowania woodstockowej młodzieży konkretnych koncepcji historycznych i pozytywnych pada w obecności Owsiaka, ten sprawia wrażenie zdziwionego. Czy naprawdę aż tak trudno jest mu zrozumieć, że pacyfki i kwiatuszki, które z taką ochotą wpycha w każde dostępne na polu namiotowym miejsce, to nie tylko narzędzia promocji przyjaznej zabawy na muzycznym festiwalu? Przeciętny dzieciak, opuszczając Kostrzyn, ma w głowie pacyfizm i anarchizm jako uniwersalny paradygmat polityczno-moralny.Czym więc, pytam, różni się od swego otumanionego chrześcijańskim jadem odpowiednika, kończącego w tym samym czasie udział w rekolekcjach? Jakby tego mało, inną kluczową treścią ideologii Przystanku Woodstock jest antyfaszyzm - sam w sobie szlachetny, ale czy w dzisiejszych czasach rzeczywiście najbardziej potrzebny Polsce i Europie? Mam poczucie, że to ciągłe opowiadanie truizmów o równości ras i nacji przynosi więcej szkody, niż pożytku. Jako, że zadeklarowani naziole prędzej włożą na głowy jarmułki i wybiorą się na wakacje do insytutu Yad Vashem, niż zaszczycą swą obecnością Przystanek Woodstock, przekonuje się li tylko już dawno przekonanych, a w dodatku wytwarza się w umyśle młodego człowieka złudne przeświadczenie, że skoro już w tym najważniejszym konflikcie dobra ze złem, tolerancji z nietolerancją i kosmopolityzmu z ksenofobią opowiedział się po właściwej stronie, to teraz nie musi już robić nic, by swoje najbliższe otoczenie czynić lepszym. Jednym słowem, nadmierna ekspozycja antyfaszyzmu i haseł tolerancji może implikować bagatelizację innych, często bardziej palących problemów i szerzenie się politycznego pasywizmu wśród młodzieży.
Podobnie jednostronny i niedyskursywny charakter, jak propaganda miłości, przyjaźni i tolerancji, mają spotkania z osobami publicznymi, odbywające się w ramach Akademii Sztuk Przepięknych w dużym, położonym powyżej głównej sceny namiocie. Zapraszanie ikon polskiej opozycji demokratycznej, takich jak Lech Wałęsa czy Tadeusz Mazowiecki, nie staje się asumptem do ożywionej i krytycznej debaty. Przeciwnie, nawet powierzenie funkcji prowadzącego znanemu z ciętego języka i bezkompromisowości Piotrowi Najsztubowi w niczym nie zmieniło bolesnej rzeczywistości Przystanku Woodstock. Pytania zadawane przez słuchaczy są ogólnikowe i naiwne (w rodzaju skierowanego do Wałęsy „Panie Prezydencie, jaka będzie Polska za 50 lat?”, polemiki ze zgoła hagiograficzną wizją naszej najnowszej historii nikt nawet nie próbuje podejmować. Nasuwa się pytanie, czy Jurek Owsiak, ustalając formułę ASP, nie myślał czasem o stworzeniu wyrazistej przeciwwagi dla polityki historycznej uprawianej przez prawicowo zorientowany Instytut Pamięci Narodowej. Jeśli tak, to zapomniał niestety, że prawdomówność i skuteczność rzadko idą w parze u propagandystów, a przyznać trzeba, że optując za taką właśnie koncepcją Akademii uczynił z siebie Owsiak propagandystę par excellence.

Kończąc już ten wywód, pragnę wypowiedzieć kilka cierpkich słów na temat obecności w Kostrzynie buddyjskiej sekty o nazwie Hare Kriszna. Nie zamierzam tu rozwodzić się nad niuansami teologii Krisznowców , dociekać, na ile szkodliwy jest ich wpływ na wyznawców. Interesuje mnie co innego: w imię czego, u licha, Owsiak robi im tak wielką przysługę i zaprasza ich na Przystanek, by mogli, nie zapłaciwszy ani grosza, nie tylko szerzyć swoje poglądy, ale też zarabiać niemałe pieniądze, sprzedając wegetariańskie jedzenie („Food for peace”, bądź też swoje święte księgi ( dostępne w „Pokojowej wiosce Kriszny” – śmiem przypuszczać, że na Woodstock 2009 „pokojowy” nie byłem tylko ja sam, Norbert)? Ku własnemu zaskoczeniu, zapoznawszy się z kulinarną i intelektualną ofertą przybyszów ze Wschodu („Ex oriente lux”, jak mawiali Rzymianie) zapałałem niewypowiedzianą sympatią do ich konkurentów z sąsiedniego „Przystanku Jezus”. Ci przynajmniej nie usiłowali mi niczego sprzedać – co więcej, podczas gdy Hare Kriszna nie dali nikomu zapomnieć o swoim istnieniu, co kilka godzin wywołując za pomocą kolorowego wehikułu własnej produkcji nieziemski korek, katolicy świetnie bawili się we własnym gronie.

Jakie są Wasz opinie na temat Przystanku, bądź co bądź jednego z ważniejszych wydarzeń w naszej współczesnej kulturze masowej? A może ktoś z Was był już na tej imprezie i podobnie jak ja, opuścił ją mając głowę wypełnioną niekoniecznie wesołymi refleksjami?

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sylwek (15472 punktów)

>Kończąc już ten wywód, pragnę wypowiedzieć kilka cierpkich słów na temat obecności w Kostrzynie
>buddyjskiej sekty o nazwie Hare Kriszna.

Uhmm, widzę, że masz głęboką niechęć do buddyzmu, skoro jakieś hinduistyczne popłuczyny nazywasz buddyjskimi sektami

Ja mam mniej wesołą refleksję - nawet jeśli zasadniczo masz rację co do oceny sposobu funkcjonowania przystanku (a nie widzę powodu byś nie miał mieć) to osobiście nie wierzę by większość osób tam obecnych wyjeżdżała "zaimpregnowana" czymkolwiek. Sądzę raczej, że nic im w głowie nie zostaje. Poza kilkoma opowieściami o kilku zaliczonych laskach. Prawdziwe Woodstock też niby dało początek zbuntowanej młodzieży, mimo tego młodzież ta jak każda inna zajęła po czasie miejsce swoich rodziców wchodząc w te same role społeczne.
Choć z drugiej strony niektórzy domorośli socjologowie w zwycięstwie Obamy w USA dostrzegają wpływ tamtego festiwalu.

UPDATE: A z ciekawości sprawdziłem co o Krisznaitach mówi wikipedia. Jeśli jej wierzyć, to jak na religię, ruch ten prezentuje się i tak niezwykle atrakcyjnie.
guerilla (63 punktów)
Wydaje mi się to zbyt naciągane. Na Woodstocku nie byłam jeszcze, ale wszyscy moi znajomi tak. Bynajmniej nie dają sobie zrobić "prania mózgu" jak twierdzisz. Przystanek Woodstock ma być taki sam jak ten za czasów hippisów, taka jest tradycja. To, że młodzi wyrabiają takie a nie inne "rozrywki" na nim nie jest czymś nowym. Bynajmniej takie rzeczy nie dzieją się tylko na Woodstocku, a codziennie. Kolejne pokolenia mają się coraz gorzej nie z tego powodu. Są bardzo podzielone - od dziewczyny wyznającej wolność seksualnej po czystość do ślubu. I jedna i druga osoba obraża siebie nawzajem ( -dziwka. -cnotka niewydymka).
Tyle lat po rewolucji seksualnej, a ludzie teraz wracają do starych zwyczajów .
>Jednym słowem, nadmierna ekspozycja antyfaszyzmu i haseł tolerancji może implikować bagatelizację innych, często bardziej palących problemów i szerzenie się politycznego pasywizmu wśród młodzieży.>
No cóż... Uogólnianie to jest bardzo złą sprawą.
>Ku własnemu zaskoczeniu, zapoznawszy się z kulinarną i intelektualną ofertą przybyszów ze Wschodu ("Ex oriente lux", jak mawiali Rzymianie) zapałałem niewypowiedzianą sympatią do ich konkurentów z sąsiedniego "Przystanku Jezus". Ci przynajmniej nie usiłowali mi niczego sprzedać - co więcej, podczas gdy Hare Kriszna nie dali nikomu zapomnieć o swoim istnieniu, co kilka godzin wywołując za pomocą kolorowego wehikułu własnej produkcji nieziemski korek, katolicy świetnie bawili się we własnym gronie.>
Miałeś wyjątkowe szczęście, bo co osoba mi mówi, to że to właśnie z Przystanku Jezus ją osoby zaczepiały bo "błądzą".

I'm worse at what I do best
Jay-G (178 punktów)
Wiesz co, byłem w tym roku na festiwalu Woodstock. Co prawda pierwszy raz (choć planowałem od 4 lat co najmniej by być co roku), ale ubrany w dokładne opisy moich znajomych, przyjaciela, dziewczyny, którzy wszyscy tam już byli, nawet do 7 razy, wiedziałem już dokładnie jak to funkcjonuje, co się z czym je i jak się odnaleźć w tamtym miejscu. Musze Ci powiedzieć, że dokładnie tak sobie to wyobrażałem, jak przyjechałem, ale wraz z następującym czasem przekonywałem się, że było lepiej niż myślałem. I tak, zgoda, był alkohol, była kupa uchlanych do nieprzytomności, podobno narkotyki były, ale się nie natknąłem, była miłość (ale to akurat nic złego), zresztą alkohol też nie, sam piłem, piłem dużo więcej niż normalnie, i co z tego, kiedy bawiłem się świetnie. Martwiła mnie tylko komercjalizacja przystanku, słońce i dwie sekty nieopodal (Kryszna i Jezusi). A co do tego, że ktokolwiek z tego przystanku wyjeżdza zindoktrynowany jakkolwiek, że w ogóle coś wynosi, prócz niezwykłych przeżyć, to jakaś banialuka. Naprawdę ludzie tam nie przyjechali dla Wałęsy czy w ogóle dla jakichkolwiek poglądów, to było widać. To była impreza w stylu: "róbta co chceta" i pewnie dlatego było tak niezwykle. Jadę za rok

Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
14-08-2009 22:29 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
> tak, zgoda, był alkohol, była kupa uchlanych do nieprzytomności,

Gwoli ścisłości: wzmianka o masowym upijaniu się nie była zarzutem. Sam co najmniej raz w miesiącu praktykuję upijanie się do nieprzytomności przepysznymi jabolami o swojskiej nazwie "Żubr". Dziwi mnie co prawda, że można przyjechać na tak obfitujący w muzyczne wrażenia festiwal i od początku do końca spędzić go na totalnej bani, ale cóż... Każdy bawi się, jak chce.

>A co do tego, że ktokolwiek z tego przystanku wyjeżdza zindoktrynowany jakkolwiek, że w ogóle coś wynosi, prócz niezwykłych przeżyć, to jakaś banialuka. Naprawdę ludzie tam nie przyjechali dla Wałęsy czy w ogóle dla jakichkolwiek poglądów, to było widać.

O tak, gdyby na każdym kroku uczestnicy Przystanku mogli podziwiać swastyki zamiast pacyfek, na pewno zjawiłoby się tam 400 tys. ludzi, i to w niezmienionym składzie. Jasnym jest, że zdecydowana większość osób odwiedzających Kostrzyn początkiem sierpnia, łyka ideologię pacyfistyczną, a udział w imprezie wzmacnia dodatkowo siłę ich postaw. Mogę też zaręczyć, że są i tacy, którzy Woodstock omijają właśnie ze względu na nachalność propagandy światopoglądowej, jaką serwują Owsiak i spółka. Zainteresowanym polecam przejrzeć uważnie forum "Punk nie umarł".

>To była impreza w stylu: "róbta co chceta" i pewnie dlatego było tak niezwykle.

Co w tym niezwykłego? Swoje "róbta co chceta" każdy może mieć w domu co weekend, jeśli tylko tego zapragnie. Może ja jestem jakiś specyficzny, ale nie potrzebuję wyjazdu na drugi koniec kraju, żeby wypić kilkanaście piw, zasnąć pod drzewem i następnego dnia powtórzyć całą operację.

>Jadę za rok

Ja też, bo pewnie nic lepszego o tej porze roku nie wymyślę.

Pozdrawiam.
Liss (2003 punktów)

> wzmianka o masowym upijaniu się nie była zarzutem. Sam co najmniej raz w miesiącu praktykuję upijanie się do nieprzytomności przepysznymi jabolami o swojskiej nazwie "Żubr".
pierwsze słysze -to jakaś nowość na rynku ?
15-08-2009 12:36 
 Ocena 4 na 4
Sledziu (1058 punktów)
>> wzmianka o masowym upijaniu się nie była zarzutem. Sam co najmniej raz w miesiącu praktykuję upijanie się do nieprzytomności przepysznymi jabolami o swojskiej nazwie "Żubr".
>pierwsze słysze -to jakaś nowość na rynku ?

Nie, ja pijam je co najmniej od dwóch lat. Niebieska etykietka z głową żubra, producentem jest firma Ostrowin, ta sama, która dała Polakom szczęście w postaci legendarnego już Komandosa. Można go dostać przede wszystkim w sklepach sieci "Żabka". Jak na jabola kosztuje co prawda dość drogo, bo ponad 5 zł, ale opłaca się. Smakowo bije na łeb nawet wspomnianego Komandosa. Polecam.

Pozdrawiam.
checkmate (1197 punktów)
>Sam co najmniej raz w miesiącu praktykuję upijanie się do nieprzytomności....
Spytam z głupia frant: a dlaczego?

Elemele dutki...
16-08-2009 09:39 
 Ocena 4 na 4
Sledziu (1058 punktów)
>>Sam co najmniej raz w miesiącu praktykuję upijanie się do nieprzytomności....
>Spytam z głupia frant: a dlaczego?

Bo lubię. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie to wystarczający powód.

Pozdrawiam.
18-08-2009 21:53 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)
>>>Sam co najmniej raz w miesiącu praktykuję upijanie się do nieprzytomności....
>>Spytam z głupia frant: a dlaczego?
>Bo lubię. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie to wystarczający powód.

   Spróbuj, zamiast raz w miesiącu - raz na kwartał. Na pewno też polubisz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sledziu (1058 punktów)

>   Spróbuj, zamiast raz w miesiącu - raz na kwartał. Na pewno też polubisz.

Ech, ci internetowi kaznodzieje... Zawsze żądają zbyt wiele.

Pozdrawiam
18-08-2009 22:25 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Bo lubię. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie to wystarczający powód.
   Każdy powód może być wystarczający, choć nie każdy prawdziwy.

   Pozdrawiam.
Dagger (7 punktów)
Nawet ja, jako osoba wybitnie aspołeczna bawiłem się bardzo dobrze na Przystanku Woodstock. Piwa piłem mało, narkotyków nie brałem, ASP traktowałem z przymrużeniem oka (ale byłem i na Mazowieckim i na Kochanowskim, Wałęsę przegapiłem). Te kilka dni mają jedynie przynieść co nieco rozrywki ludziom znużonym codzienną monotonią, nic więcej. To ma być ucieczka od realiów codziennego świata. Krysznowcy mi w ogóle nie przeszkadzają. Mają tanie i pożywne jedzenie, to najważniejsze.

Jedyne co mi przeszkadza w Woodstocku, to ludzie. Jest spora grupa chamów, prostaków, tudzież po prostu głuptasów
14-08-2009 22:35 
 Ocena 3 na 3
Sledziu (1058 punktów)
>Krysznowcy mi w ogóle nie przeszkadzają. Mają tanie i pożywne jedzenie, to najważniejsze.

Nie powiedziałbym, że tanie: za taką samą kwotę, jak ich "Food for peace", tuż obok pola namiotowego, można było kupić sporą kiełbaskę. Co do pożywności: widocznie mamy różne potrzeby żywieniowe. Ja w godzinę bo zjedzeniu ich papki znów byłem głodny jak wilk. Żeby jeszcze jakiś metafizyczny orgazm się trafił, to nie żałowałbym piątala. Niestety, nic z tych rzeczy: swoją porcję zjadłem, a podły i agresywny pozostałem.

Pozdrawiam.
Sylwek (15472 punktów)

> Niestety, nic z tych rzeczy: swoją porcję zjadłem, a podły i agresywny pozostałem.

Najwidoczniej taka karma.
Sledziu (1058 punktów)
>> Niestety, nic z tych rzeczy: swoją porcję zjadłem, a podły i agresywny pozostałem.
>Najwidoczniej taka karma.

Bo od Krisznowców. Buddyści na pewno mają bardziej karmiczne przysmaki, tylko jak na złość nie chcą otworzyć stoiska z żarciem. Niech ich szlag, ezoteryków nadętych.
20-08-2009 13:46 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>To ma być ucieczka od realiów codziennego świata.

Tak więc mamy kolejną fantastykę: socialfiction.
Za parę lat Owsiak wyda modlitewnik Przystanku:
W imię Owsiaka i wszystkich sponsorów...
Arita (459 punktów)
Ja byłam i się dobrze bawiłam. Oczekiwań żadnych nie miałam, to i rozczarowana nie jestem. Lubię czasem wyszaleć się bez hamulców i po to głównie pojechałam I to dostałam. Zależało mi na Korpiklaani i na woodstockowej atmosferze. Reszta mnie nie interesowała.Polityków i Hare Kriszna mam gdzieś. Pozytywnie Niemcy w tym roku - bardzo się rozkręcili - na plus. Mili ludzie w sumie. Było super! Brawo Owsiak

Wymyśliliśmy słowo "chaos" na oznaczenie porządku, którego nie rozumiemy.
une_autre (60 punktów)
Pewnie to znacie; dorzucam dla rozrywki

www.youtub(*)?v=XbvvhXuU21c&feature=related
diogenes (42753 punktów)
>Jakie są Wasz opinie na temat Przystanku,...

Co do imprez masowych w ogólności: im więcej ludu, tym głupiej.
Groszek91 (102 punktów)
ja pierwszy raz byłam na woodstocku i powiem szczerze, że nie żałuje. Pojechałam tam z zamiarem zobaczenia i usłyszenia Korpiklaani a nie żeby dociekieć i narzekać na organizacje i społeczeństwo. Jeżeli chodzi o sekty i innych ludzi po prostu jeżeli komus to przeszkadza to niech nie przyjeżdża. Dla mnie to bardzo dobre miejsce do fantastycznej zabawy, zwłaszcza w gronie znajomych. Poza tym głównym celem woodstocku jest muzyka i tak to przyjęłam. Teraz czekam na następny
Beatus (2528 punktów)
Czy ty przypadkiem nie pomyliłeś imprezy z wiecem politycznym?
Byłam na 3 Woodstock'ach, 2, 3 i 4 z koli. Miałam w tedy lat naście i do głowy mi nie przyszło, że to coś innego niż zabawa. Wszystkich atrakcji spróbowałam,z pominięciem tzw. wolnej miłości, której nie tolerowała i nie toleruje z przyczyn emocjonalnych. Piliśmy i zażywali co tam było pod ręką, a w chwilach przytomności graliśmy w szachy i przekonywaliśmy Krisznowców, że czas nie istnieje - tak dla zabawy. No i jakoś mi nie zaszkodziło, i ty dasz sobie radę
Ach ta dzisiejsza młodzież, taka nad wiek dojrzała
Mateusz (879 punktów)
>No i jakoś mi nie zaszkodziło, i ty dasz sobie radę

Wcale nie jest to takie pewne. Jak możesz oceniać zdarzenia niedokonane? Może gdybyś zachowywała się wówczas inaczej byłabyś teraz inna, być może lepsza(ew. gorsza)?

Nie każdemu musi służyć to, co innemu daje satysfakcje. Ludzie nie są jednakowi.

Pozdrawiam.
Groszek91 (102 punktów)

>Nie każdemu musi służyć to, co innemu daje satysfakcje. Ludzie nie są jednakowi.
>Pozdrawiam.
skoro ci nie służy to po co jechałeś wiedząc jaki jest woodstock?:D to nie jest( jak koleżanka napisała wyżej) zjazd partii a jednak spotkałaM wiele osób o różnych poglądach a połączyła nas zabawa oraz nastrój i było o czym rozprawiać, do cholery kto się zastanawia nad polityką woodstocku, będąc pod sceną i słuchając swojej ulubionej kapeli???
Mateusz (879 punktów)
Nigdzie nie pojechałem, choć szkoda właściwie, bo miałem jechać w tym roku, lecz zdecydowałem się ostatecznie pojechać do Boszkowa biwakować - może trzeba było mi postąpić inaczej...

Mówiłem ogólnie, wczuwając się w intencje autora wątku, któremu się nie podobało.

Ja jestem zdania tego samego, co i Wy, ale generalizować nie można, mówiąc - że każdemu odpowiada kształt imprezy jaki teraz mamy.

Oczywistym jest, że nikt nie musi tam jechać kiedy mu się tam nie podoba, lecz trzeba zrozumieć negatywne opinie ludzi, którzy chcieli spróbować.

Pozdrawiam.
22-09-2009 21:01 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)

>Wcale nie jest to takie pewne. Jak możesz oceniać zdarzenia niedokonane? Może gdybyś zachowywała się wówczas inaczej byłabyś teraz inna, być może lepsza(ew. gorsza)?
>Nie każdemu musi służyć to, co innemu daje satysfakcje. Ludzie nie są jednakowi.
Nie mogę wiedzieć na pewno co by było gdyby... Jednak na kanwie doświadczeń własnych i obserwacji innych ludzi mogę co nie co wnioskować.
No i co ja sobie wnioskuję?
Przede wszystkim to, że "na łożu śmierci nikt nigdy nie żałował, że za mało czasu spędził w pracy".
Poza tym, w zwykłej codzienności od wielkich rzeczy i przemyśleń, ważniejsza jest umiejętność zabawy, śmiania się i traktowania życia z lekkim przymrużeniem oka.
Zauważyłam też, że wszelkiej maści święci niepojęci i niepokalani prawomyślni są bardzo często: nudni, smutni, zgorzkniali i mają całej reszcie za złe, że ta się nie biczuje.
Pozdrawiam
Mateusz (879 punktów)
>Zauważyłam też, że wszelkiej maści święci niepojęci i niepokalani prawomyślni są bardzo często: nudni, smutni, zgorzkniali i mają całej reszcie za złe, że ta się nie biczuje.

No ktoś się musi w końcu biczować, żeby inni mogli się beztrosko śmiać i bawić

Pozdrawiam.
22-09-2009 22:03 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>Czy ty przypadkiem nie pomyliłeś imprezy z wiecem politycznym?

Ja nie. Owsiak - w rzeczy samej.

> No i jakoś mi nie zaszkodziło, i ty dasz sobie radę

Nie wątpię.

Tak jak przypuszczałem, ten wątek wywołał gros reakcji, które z powodzeniem można streścić w zdaniu "skoro nie chcesz się z nami bawić, to wypier... smutasie z piaskownicy". Imputuje się mi bezzasadne przypisywanie Przystankowi kontekstów politycznych i ideologicznych, mające rzekomo grzeszyć niezrozumieniem jakoby stricte rozrywkowego charakteru imprezy. Rzeczy zaś mają się dokładnie odwrotnie: Woodstock nie nie jest i nigdy nie był festiwalem indyferentnym ideologicznie. Bo niby jak mógł się nim stać, skoro od początku jego inicjatorom przyświecała idea restytucji paradygmatu moralnego głoszonego przez zrewoltowaną młodzież lat 60-tych? Żaden inny z polskich festiwali muzycznych nie służy tak intensywnej promocji którego bądź światopoglądu. Symboli przynależnych doktrynom polityczno społecznym próżno szukać w Węgorzewie, na Castle Party, Off Festiwalu etc.

Tak więc wprowadzenie indoktrynacji na scenę i pole namiotowe Owsiakowego cyrku, to bynajmniej nie moja zasługa. Nie ja maluję pacyfki, nie ja zapraszam sekciarzy na teren, gdzie odbywają się koncerty i nie ja usiłuję wmówić ludziom, że wystarczy się kochać i niszczyć nazizm, by na całym świecie ucichły odgłosy strzałów, w Chinach przestano łamać prawa człowieka, a w Afryce każda chatka wypełniła się zapachem kawioru.

Pozdrawiam.
23-09-2009 20:13 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
>Tak jak przypuszczałem, ten wątek wywołał gros reakcji, które z powodzeniem można streścić w zdaniu "skoro nie chcesz się z nami bawić, to wypier... smutasie z piaskownicy".
Dobór naturalny, co zrobić
Jednak mnie rozbawiłeś tym podsumowaniem, pewnie wbrew intencjom. Podobała mi się też twoja reakcja na krisznowe jedzonko.
>Tak więc wprowadzenie indoktrynacji na scenę i pole namiotowe Owsiakowego cyrku, to bynajmniej nie moja zasługa. Nie ja maluję pacyfki, nie ja zapraszam sekciarzy na teren, gdzie odbywają się koncerty i nie ja usiłuję wmówić ludziom, że wystarczy się kochać i niszczyć nazizm, by na całym świecie ucichły odgłosy strzałów, w Chinach przestano łamać prawa człowieka, a w Afryce każda chatka wypełniła się zapachem kawioru.
A jakieś kontrpropozycje masz? Mamy płakać, czy pojechać i powybijać to całe znękane towarzystwo?
Pozdrowienia
Sledziu (1058 punktów)

>Jednak mnie rozbawiłeś tym podsumowaniem, pewnie wbrew intencjom.

Jak najbardziej zgodnie z intencjami.

>Podobała mi się też twoja reakcja na krisznowe jedzonko.

Mnie się nie podobała, bo niedobre to było. Tak oto wegetariańska papka z "Food for peace" zmieniła się w "Food for agression".

>A jakieś kontrpropozycje masz? Mamy płakać, czy pojechać i powybijać to całe znękane towarzystwo?

Nie uważam, żeby konkluzja każdej dyskusji musiała skutkować jakimiś praktycznymi działaniami. Chociaż, jeśli mam być szczery, w chwilach szczególnego zmęczenia atmosferą miłości i przyjaźni, myślałem sobie, jakby to fajnie było, gdyby na Kostrzyn najechała armia skinheadów lub kibiców ze "sprzętem". Zaznaczam, że były to żartobliwe rojenia w rodzaju tych o zarżnięciu siekierą starszej pani blokującej kolejkę w sklepie.

Pozdrawiam.
Beatus (2528 punktów)
>>fajnie było, gdyby na Kostrzyn najechała armia skinheadów lub kibiców ze "sprzętem". Zaznaczam, że były to żartobliwe rojenia w rodzaju tych o zarżnięciu siekierą starszej pani blokującej kolejkę w sklepie.
Nerwowy jesteś. Jeśli mogę poradzić to nie pielęgnuj w sobie tych wyobrażeń. Efektem powtarzania się podobnych myśli jest w najlepszym wypadku nerwowość i zgorzknienie. Staniesz się upierdliwym staruszkiem, odpukać. Zastrzegam, że to nie mój pomysł, tylko prawidło psychologiczne.
Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365