Racjonalista - Strona głównaDo treści
Książki, które warto/trzeba przeczytać

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
26-08-2009 19:38Ashaard (130 punktów)Książki, które warto/trzeba przeczytać
Ocena -1 na 1
Witam,

zauważyłem, że mam spore braki w literaturze, więc chciałbym je nadgonić. Najbardziej interesuje mnie religioznawstwo, historia oraz tematyka współczesnego społeczeństwa bądź starożytnych cywilizacji. Za sobą mam już m.in. "Lot nad kukułczym gniazdem", "Mity Hebrajskie", "Białą boginię", "Szamana miejskiego" i "Kompanię Braci". Oprócz tego zapoznałem się z "Bogiem urojonym" Dawkinsa, oraz częścią twórczości Deschnera (Moloch, Opus Diaboli). Co jeszcze moglibyście mi polecić z podanych wyżej dziedzin?

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lontri (16088 punktów)

Masz za sobą jakieś studia wyższe?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Ashaard (130 punktów)
Jeszcze nie, a ma to jakieś znaczenie w tym temacie?
26-08-2009 21:42 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Pytam, ponieważ na pierwszym roku studiów jest zazwyczaj kurs z historii filozofii, logika z metodologią a czasami też socjologia i etyka.
Nie wiem, czy moje propozycje mogą być w jakikolwiek sposób reprezentatywne, nie wiem też czy będą odpowiednie dla twoich intelektualnych aspiracji, ale ...
Jeśli chodzi o socjologię proponowałbym jakiś kurs wstępny np. w oparciu o książkę "Socjologia. Koncepcje i ich zastosowanie". J. Turnera. Zysk i S-ka. Jest wprawdzie wiele lepszych i pojemniejszych podręczników, ale ten też daje dość dobre podstawy.
Tego samego wydawnictwa "Etyka" Vardy'ego i Groscha, daje ciekawe wprowadzenie w problematykę etyczną, filozoficzną i społeczną.
Na pewno przyda się też solidny kurs z filozofii, ale tu masz bardzo duży wybór. Mi się podoba "Wprowadzenie do filozofii" A. Anzenbachera (Wydawnictwo WAM). Ciekawa i dość przystępna jest też książka G. Gottfrieda "Teoria poznania. Od Kartezjusza do Wittgensteina" (Wydawnictwo WAM).
Przyznam, że jestem raczej zorientowany na logikę, metodologię i teorię poznania, a więc również filozofię, a nauki społeczne i polityczne mniej mnie pociągają.
Nie wiem, jak u Ciebie z angielskim, ale na mnie swego czasu dość duże wrażenie wywarły pisma Bertranda Russela oraz semantyka ogólna Alfreda Korzybskiego (dwie książki: "Manhood of Humanity" oraz "Science and Sanity") - znajdziesz je z pewnością w zbiorach "project gutenberg".
Warto też mieć orientację w psychologii - godna polecenia jest z pewnością "Psychologia społeczna" Aronsona.
Fajne książeczki, które wg mnie trzeba znać to również "Erystyka" Schopenhauera oraz "Sztuka argumentacji. Ćwiczenia w badaniu argumentów" Szymanka, Wieczorka i Wójcika (PWN).


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
30-08-2009 01:12 
 0 na 2
Mateusz (879 punktów)
>Fajne książeczki, które wg mnie trzeba znać to również "Erystyka" Schopenhauera

Śmiesznie malutka książeczka. Taka akurat do przeczytania w tramwaju
Znasz jakieś obszerniejsze pozycje w tej tematyce (sprawdzone)?
Ta wspomniana przez Ciebie "Sztuka argumentacji. Ćwiczenia w badaniu argumentów" to ciekawa jest? Warto kupić?
lontri (16088 punktów)

Wg mnie - bardzo ciekawa. Naprawdę polecam.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Fajne książeczki, które wg mnie trzeba znać to również "Erystyka" Schopenhauera
>Śmiesznie malutka książeczka. Taka akurat do przeczytania w tramwaju

Rzeczywiście śmiesznie mała. Ależ siem uśmiał w tramwaju z takiego jednego studenciny w pinglach co ja czytał nie zważając na szturchających go współpasażerów, śmierdzących starszych panów, starsze panie które groźnym wzrokiem domagały się od niego zwolnienia miejsca, a zwłaszcza śmieszne było to, że tak się chłopczyna zaczytał, że nie zwracał na arcyciekawą rozmowę która odbyła się tuż za nim. Przytaczam wam fragment abyście i wy pękli ze śmiechu.

PASAŻER 53

Wiem, że nic nie wiem, ale przecież wiedza o własnej niewiedzy jest jakąś wiedzą, czyli chwaląc się , że nic nie wiem , kłamię, albowiem eksponuję swoją rozumność, pod pretekstem skromności i pokory wobec nieodgadnioności obserwowanego, i przeczuwanego uniwersum, oraz jego praw.
Chętnie przechwalają się swoją niewiedzą (w kontekście: "popatrz, a jednak nie wiedząc, wiem, aż tyle") osobnicy nominalnie od wiedzy otyli, jak: uczeni nauk wszelakich, inżynierowie dusz, mieniący się artystami sztuk przeróżnych, oraz menele i ja na końcu, gdyż ja, autentycznie nic nie wiem, a może bardziej - niczego nie rozumiem, i już rozumieć nie chcę.
Bo jedną mam wiedzę - do niczego mi się to nie przyda. To, czyli wiedza.
Bredzę tak sobie, albowiem znów miałem okazję spotkać wysoce mądrych ludzi w parze - pech chciał - ekstremalnie osobniczo odmiennej w poglądach.
Jeden z osobników, to profesor znanej mi uczelni, który większość danego nam czasu przeznaczył na argumentowanie, jakim podlecem jest profesor Z., z tejże, znanej mi uczelni, bo stale go pełno w mediach, a przecież nie zna się na niczym.
Ja tam nie wiem, bo nie znam się na tym samym, na czym podobno nie zna się pan profesor Z., a z kolei drugi osobnik z pary, wyraził się śmiele, że jego kolega, czyli ten, co profesora Z. uważa za podleca, sam jest skurwielem (bo przy mnie nie chciał wyrażać się dosadniej), albowiem faktycznie prof. Z. jest podlecem, ale to nie jemu oceniać (czyli temu drugiemu, mojemu znajomemu), bo on gówno wie.
Mało wtrącałem się do dyskusji z powodu, bo temat był mi obcy kulturowo, jako, że troski ludzi wykształconych są mi, z natury rzeczy, obce. Tylko przy rękoczynach zamierzonych, unosiłem się i sugerowałem, że to nie wypada, jak im obu wpierdol spuszczę.
Studziło ich to nieco do następnej fazy, gdy sinusoida emocji osiągała punkt maksymalny na wykresie.
Bo kreśliłem sobie esy floresy mimochodem, by czymś zająć ręce, gdyż świerzbiły.
A moja pewna znajoma też nie wie, kto wygrał pod Grunwaldem. Ale i nie musi, bo prowadzi poważny biznes.
Nie mam z niej jednak żadnego pożytku, albowiem cierpi na dyskalkulię i nie potrafi się mnie doliczyć, gdy popadam w niedosyt.
Nie słyszałem jednak, by kiedykolwiek powiedziała, iż wie, że nic nie wie.
Wręcz przeciwnie, uważa, że wie wszystko, co potrzeba.

I nie rozumie, czemu wszyscy chcą do liceów.

PASAŻERKA 23

Ja często mówię, ze wiem ,ze nic nie wiem... a to dlatego, że im człowiek wie więcej tym więcej pytań mu się nasuwaD.. Z tym, ze naprawdę nie ma w tym ani krzty zarozumiałość.. a może..
pozdrawiam serdecznie

-

PASAŻER 43

Człowiek zdający sobie sprawę z własnej niewiedzy (z ograniczeń wiedzy) nie próbuje jej przekazywać, ale stara się uświadomić ludziom jej istnienie. Tak właśnie rozumiał swoje posłannictwo Sokrates któremu wyrocznia delfijska orzekła, że jest najmądrzejszym z Ateńczyków, on sam doszedł do przekonania, że to dlatego, iż jako jedyny poznał granice i wartość swojej wiedzy (innym tylko się wydaje, że wiele wiedzą, choć nie znają prawdy). Deklarując swoją niewiedzę oczekiwał od rozmówcy ukazania wiedzy prawdziwej, ukzaznia jej w pełnym świetle. Zachęcony rozmówca podaje łatwą do zaatakowania tezę którą łatwo obalić poprzez stopniowe ukazywanie jej słabych stron lub zmuszany jest do jej modyfikacji.
Odrzucenie dotychczasowych pojęć i definicji przychodzi większości ludzi dość łatwo, a deklarujący swą niewiedze zadać powinien sobie pytanie- czy w ogóle jest możliwe stworzenie jednolitych definicji i poznanie prawdy?
Wiem, że tego nie wiem.
"Bo ja całkiem jestem jak te akuszerki: rodzić nie umiem mądrości i o co już niejeden mnie beształ, że innych pytam, a sam nic nie odpowiadam w żadnej sprawie, bo nic nie mam mądrego do powiedzenia, to słusznie mnie besztają. A przyczyna tego taka: odbierać płody bóg mi każe, a rodzić nie pozwolił. Jestem ci ja sam nie bardzo mądry, nigdym nic takiego nie znalazł, co by moja dusza urodziła. Ale z tych, co ze mną obcują, niejeden zrazu wygląda bardzo niemądrze, ale wszyscy w miarę, jak dłużej z sobą jesteśmy, jeżeli tylko bóg pozwala, dziwna rzecz, ile zyskują we własnej i w cudzej opinii. I to jasna jest rzecz, że ode mnie nikt z nich niczego się nigdy nie uczył, tylko w sobie sam każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia."

-

CDN
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
PASAŻER 53

Pasażerko 23 - dlatego, że te pytania się nasuwają, to wiedza tak frustruje.

Pasażerku 43 - Nie znam się z Sokratesem. widocznie do innych szkół chadzaliśmy. Poza tym sokratesi, jak tuszę, do żadnych nie uczęszczali szkół, jeno swoje zakładali - i to od razu akademie - by swoją nie...wiedzą się chwalić i uczynić historię sentencyjną. Lżej by nam było ze zwykłą roztropnością, niż jest z mądrościami, które po nich zostały. Dziś w pogardzie mędrcy mają ludzi, którzy nie pragną wiedzieć ile nasi przodkowie wywołali powstań i czemu tak głupio wybierali czas ich rozpoczynań. W pogardzie są, ale nie na poślednich krzesłach siedzą, co boli głowy napompowane wiadomościami i mądrościami służącymi tylko temu, by o nich opowiadać.
Ostatni Twój cytat, nie znany mi, mówi bardziej o katalizatorze niż akuszerce, skoro samym jestestwem mądrości impetu nadaje, by stoczyła się niczym śnieżna kula po stoku.
A na końcu, z niej, bałwan.
To nie o Tobie, to o mądrości.
Zaś Sokrates, jak każdy zarozumialec, wiódł przemądrzałe rozmowy o niczym i jeszcze poczytywał to sobie za powód do chwały.
Najzabawniejsze, że chyba nie umiał pisać, co, oczywiście, ujmy mu nie przynosi, bo wtedy nie znano druku, a wiadomo, że kopiści lubili przeinaczać, a nawet wymyślać postaci i wkładać w ich usta niebywałe mądrości, więc z pisania tyle samo było pożytku, co z gadania.
Dziś również, a nawet, jakby mniej.

-

PASAŻER 43

Czcigodny pan Jezusik również nic nie pisał a za mądrego uchodził a jak ktoś poprzekręcał później jego słowa to przecie nie jego wina a tych co przekręcali.
Sokrates żadnej szkoły nie założył i wielu jemu podobnych również nie. A to że, toczył rozmowy które o niczym się zdają, hmm
A tak poza tym, to skoro twierdzisz, że lżej było by nam ze zwykłą roztropnością niż mądrościami które po nich zostały, zakładam, że wiesz co to roztropność i znasz wszystkie mądrości tego świata pozostałe po tęgich głowach. W przeciwnym razie nie wiesz o czym piszesz. Co zdaje się potwierdzać zdanie "Zaś Sokrates, jak każdy zarozumialec, wiódł przemądrzałe rozmowy o niczym i jeszcze poczytywał to sobie za powód do chwały."

-

PASAŻER 53

Drogi adwersarzu, nasza quasi-dyskusja jest dowodem, że wiedza służy głównie ku chwaleniu się nią (ten rodzaj wiedzy i mądrości przynajmniej). Pisząc o niesumiennych kopistach, właśnie pana Jezuska (jak zowiesz) miałem, także, na myśli, albowiem jego słowa (przekręcone, czy nie)ze zbyt wielu źródeł, niebędących jego ustami, przenikały do czasów późniejszych i jego istnienie jest równie nieudokumentowane, jak i Sokratesa, którego znamy, li tylko, z opowieści o nim, a - jak wiesz pewnie - opowieści mogą być o kimś, o nikim i zupełnie zmyślone.
Harry Potter już istnieje, jako postać, choć nigdy nie istniał, jako osoba.
Obiło mi się o głowę, że Sokrates był postacią historyczną i że to nie on, a Platon bawił się w akademika, co niejako zwiększa moja nieufność, co do historyczności Sokratesa, bo on, jak Atlantyda, zdaje się być tylko cieniem na ścianie.
Tak, nie wiem, o czym piszę i nie znam mądrości pozostałych po tęgich głowach, do tego mam sobie za złe, że, nie rozumiejąc ich (mądrości), za wiele zapamiętałem z napisów na murach, w które biłem głową.
Utrzymuję nadal, że roztropność jest ponad mądrość wyrozumowaną i wyuczoną, choćby z powodów historycznych, jako że, przez wieki, wyuczonych nigdy nie było więcej, niż garstki popiołu, w piasku ludzkiej roztropności.
A mimo tego, ganiąc mądrość, frustruję się jej brakiem u siebie, bom szkół zaniechał.
31-08-2009 17:43 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
Jakiż Ty wymowny
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Za sobą mam już m.in. "Lot nad kukułczym gniazdem"
Książka nudnawa, za to film rewelacyjny!

Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Syriusz (11 punktów)
>>Za sobą mam już m.in. "Lot nad kukułczym gniazdem"
>Książka nudnawa, za to film rewelacyjny!
>
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)


Nie potrafię zauważyć w czym owy film jest lepszy od książki, może mam za mały punkt widzenia, ewentualnie ktoś książki nie przeczytał uznawszy, że jest "nudnawa".
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>>Za sobą mam już m.in. "Lot nad kukułczym gniazdem"
>>Książka nudnawa, za to film rewelacyjny!
>>
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)

>Nie potrafię zauważyć w czym owy film jest lepszy od książki, może mam za mały punkt widzenia, ewentualnie ktoś książki nie przeczytał uznawszy, że jest "nudnawa".

To zapewne rzecz gustu.


De gustibus non est disputandum!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie potrafię zauważyć w czym owy film jest lepszy od książki, może mam za mały punkt widzenia, ewentualnie ktoś książki nie przeczytał uznawszy, że jest "nudnawa".
Ewentualnie ktoś filmu nie obejrzał.
Chcesz się licytować czyj gust jest "słuszniejszy"?


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Chcesz się licytować czyj gust jest "słuszniejszy"?[/color]

Takie zabawy pozostawiam amatorom, dyletantom, ignorantom, laikom, profanom, żółtodzióbom abderytom, głupkom, kiepom, pacanom, półgłówkom, przygłupom, kołtunom, prowincjuszom itp.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Chcesz się licytować czyj gust jest "słuszniejszy"?
>Takie zabawy pozostawiam amatorom, dyletantom, ignorantom, laikom, profanom, żółtodzióbom abderytom, głupkom, kiepom, pacanom, półgłówkom, przygłupom, kołtunom, prowincjuszom itp.
Sporo znasz synonimów "Leon Cabbage".


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Sporo znasz synonimów "Leon Cabbage".
Raczej umiem korzystać ze słowników.
Mateusz (879 punktów)
Przestudiuj "Historię Filozofii" Tatarkiewicza. Wszystko wyczerpująco opisane, a w dodatku przedstawione w przyjaznej i zrozumiałej formie.

Pozdrawiam.
27-08-2009 12:49 
 Ocena 2 na 2
Lifer (116 punktów)
>Przestudiuj "Historię Filozofii" Tatarkiewicza. Wszystko wyczerpująco opisane, a w dodatku przedstawione w przyjaznej i zrozumiałej formie.
>Pozdrawiam.

Znacznie bardziej od tej książki polecam 'Dzieje filozofii Zachodu' B. Russell'a. Trudne do kupienia, jednak warte zachodu.

in riff we trust.
Sylwek (15472 punktów)

>Znacznie bardziej od tej książki polecam 'Dzieje filozofii zachodu' B. Russell'a. Trudne do kupienia, jednak warte zachodu.

No nie wiem. "Dzieje..." to jako wprowadzenie do filozofii są chyba oceniane dosyć mizernie.
Lifer (116 punktów)
>No nie wiem. "Dzieje..." to jako wprowadzenie do filozofii są chyba oceniane dosyć mizernie.

Osobiście o wiele lepiej czytało mi się Russella niż suchar Tatarskiego

in riff we trust.
27-08-2009 23:48 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Osobiście o wiele lepiej czytało mi się Russella niż suchar Tatarskiego

W to nie wątpię, Russel to jeden z najlepszych pisarzy wśród filozofów. Pytanie czy bardziej zależy nam na potoczystej narracji czy obiektywności. Ujęcie Russela historii idei jest dosyć mocno przepuszczone przez pryzmat jego własnych zainteresowań.
NieIstniejesz (1137 punktów)
Jeśli chodzi o społeczeństwo, polecam "Łaskawe" Jonathana Littela. To książka o relatywizmie dobra i zła, o wpływie masy przypadków na psychikę człowieka, o tym, jak bardzo ludzie są ślepi na to, co sami nazywają "dobrem" lub "złem". Umieszczona w realiach II Wojny Światowej - główny bohater, Max Aue, SS-Mann, jego winy i jego krzywdy w chorym świecie. Niektórzy nazywają tę książkę "pornografią zbrodni". Ja powiedziałbym raczej - "Wiwisekcja człowieka". Bo "ecce homo" - nie zbrodniarz, nie potwór, ale zwyczajny człowiek, którego historia wepchnęła na podium dla "złych". Ale to nie musiał być on. To mogłeś być ty.

"Max Aue - twój bliźni"

Polecam

"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>Witam,
>zauważyłem, że mam spore braki w literaturze, więc chciałbym je nadgonić. Najbardziej interesuje
>mnie religioznawstwo, historia oraz tematyka współczesnego społeczeństwa bądź starożytnych
>cywilizacji. Za sobą mam już m.in. "Lot nad kukułczym gniazdem", "Mity Hebrajskie", "Białą boginię",
>"Szamana miejskiego" i "Kompanię Braci". Oprócz tego zapoznałem się z "Bogiem urojonym" Dawkinsa,
>oraz częścią twórczości Deschnera (Moloch, Opus Diaboli). Co jeszcze moglibyście mi polecić z
>podanych wyżej dziedzin?
>

"Illuminatus" ... trylogia
autorzy : Robert Shea / Robert Anton Wilson

"Mistrz i Małgorzata"
autor : Michaił Bułhakow

"Biblia"
autor : różni autorzy / kompilacja

to NA POCZĄTEK ... jak to przewalczysz, daj znać - wrzucę Ci kolejne tytuły
Miłej lektury, pozdrawiam !


VI VERI UNIVERSUM VIVUS VICI
waligóra (961 punktów)
> Najbardziej interesuje mnie religioznawstwo
Zacznij zatem czytać książki o tym co cię interesuje.
Lanczkowski, Zdybicka, Eliade, Tyloch, Leeuw, Keller i inni czekają
( i co najważniejsze wszytskich znajdziesz na allegro )
01-09-2009 12:22 
 Ocena-1 na 1
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>> Najbardziej interesuje mnie religioznawstwo
>Zacznij zatem czytać książki o tym co cię interesuje.
>Lanczkowski, Zdybicka, Eliade, Tyloch, Leeuw, Keller i inni czekają
>( i co najważniejsze wszytskich znajdziesz na allegro )

Albo w grobach.
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Jeśli masz problemy z obsługą gogli i nie potrafisz korzystać z katalogu bibliotecznego to ci pomogę.

Na początek wymieniam Ogień strzeżony- fabularyzowana biografia Stanisława Wyspiańskiego autorstwa Lwa Kaltenbergha oraz Stanisłasw Wyspiański Zdzisława Kępińskiego. Polecam to ponieważ podobno Wyspiański wyzwala współczesną polską scenę muzyczną www.nuta.pl/news.html?nid=24451. a ty żywo interesujesz sie zjawiskami współczenności (ale gazet chyba nie czytujesz...).

Jeśli jesteś jednym z tych, co sądzą, że nastąpił zmierzch filozofii, że już nic nowego nie zostanie wymyślone i wszystko zostało już zagrane i zatańczone (m.in. w Hulańcach z Gwiazdami), że wszystko, co powstaje, jest wtórne i niestety, ludzkość osiągnęła kres swoich możliwości - również w sztuce filmowej, poezji i malarstwie, polecam Ideę samobójstwa w filozofii Jana Marxa.

Jeśli lubujesz się w dyskusjach na forach internetowych z pewnością zainteresują się książeczką znanego filozofa Artura Schopenhauera pt. Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów.

Jeśli zaliczasz się do tzw. młodzieży z aluminium (tj. metalowców), żywo interesującą się muzyką, to zapewne z wypiekami na twarzy przeczytasz Dzieło Otwarte Uberto Eco, który zasłynął w świecie wykonaniami renesansowej muzyki na flecie prostym.

W tym zestawieniu zabraknąć nie może kulinariów. Wszak każdy jeść coś musi i niektórzy poważnie przeżywają to co jedzą* zastanawiając się np. przy posiłku co wysrać mogą i jak to spłynie do morza. Jacek Kuroń- Moja Zupa

Władysława Strzemińskiego Teoria widzenia to coś co bezwzględnie powinni przeczytać recenzenci wszyscy użytkownicy tego forum by lepiej dostrzegać dno własne oraz cudze.

Sumienny Autopsychorachunek Rojo Moreno, to powieść wyrzucona na śmietnik dziejów ponieważ opowiada o ludziach takich jak niektórzy z was (tj. metalowców), czyli zblazowanych hedonistach, wrażliwcach wyczulonych na wszelkie wykoślawienia zastanej rzeczywistości, cierpiących z powodu przekonania o swej bezsilności, niemocy i różnych innych wad. Przede wszystkim jednak książka ta opowiada o młodych ludziach skrzywdzonych brakiem poważnego, mobilizującego i aktywizującego przeżycia pokoleniowego do której z pewnością się zaliczasz.

Zapewne zastanawiasz się teraz (lub będziesz wkrótce) nad tym skąd się bierze moje niesamowite poczucie humoru (wszak odpowiedz ta jest takim małym, p*****lonym żarcikiem). Ano, uczyłem się od mistrzów w tym znakomitego Honoré Daumiera.
Daumier w oczach własnych i w oczach przyjaciół. Cytałeś?



*Feuerbach był bodaj pierwszym filozofem, który ukazał religię jako system fałszujący wiedzę człowieka o nim samym.

Ze względu na dziwaczne hasła które głosił (Człowiek jest tym co, zje) w pewnym okresie zapomniano o nim do tego stopnia, że w internecie ukazała się przedwczesna notka o jego śmierci.

Do dziś nie ustalono kto sfałszował akt zgonu Freubacha.

Oto przykład jego rozumowania:
Nawet najdalsze od człowieka przedmioty - ponieważ i o ile są dla niego przedmiotami - są objawieniem ludzkiej istoty. I Toster, i Nocnik, i gwiazdy wołają do człowieka: poznaj samego siebie. To, że je widzi i tak właśnie widzi, jak je widzi, jest świadectwem jego własnej istoty.
01-09-2009 13:12 
 Ocena-1 na 1
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Zapomniałem do tegoż zestawu dodać dwóch ważnych pozycji.
Stefan Themerson- Euklides był osłem
oraz
Leon Cabbage- Hegl to huj

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365