Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na początku powstało życie???

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
15-09-2005 20:17Wieczorek (18 punktów)Na początku powstało życie???
Witajcie Forumowicze!
Zastanawiam się jak to się stało, że martwa natura storzyła sama z siebie tylko "życie", jako najbardziej skomplikowaną strukturę? I nic ponadto! Jeżeli życie powołała martwa natura, to jak wytłumaczyć istnienie różnych energii, które posiadamy? Wg mnie "martwota" może tylko obracać się we własnym kręgu to jest w "martocie"! Przepaść jaka dzieli martwą naturę, a ożywioną jest nie do wyobrażenia! Gdyby w naszej rzeczywistości nie istniał czwarty wymiar - czas - nie mielibyśmy żadnych problemów.
Pozdrawiam!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

krest
>Witajcie Forumowicze!
>Zastanawiam się jak to się stało, że martwa natura storzyła
>sama z siebie tylko "życie", jako najbardziej skomplikowaną
>strukturę? I nic ponadto!
Najbardziej? Raczej nie.
> Jeżeli życie powołała martwa
>natura, to jak wytłumaczyć istnienie różnych energii, które
>posiadamy?
A jakież to energie posiadamy?
> Wg mnie "martwota" może tylko obracać się we
>własnym kręgu to jest w "martocie"! Przepaść jaka dzieli
>martwą naturę, a ożywioną jest nie do wyobrażenia!
Chyba wirusy i pierwotne bakterie wypełniają tę przepaść.
> Gdyby w
>naszej rzeczywistości nie istniał czwarty wymiar - czas -
>nie mielibyśmy żadnych problemów.
Jestem pod wrażeniem. Takiego skrótu myślowego jeszcze nie widziałem.
>Pozdrawiam!
Ja również.
PS. Wolałbym widzieć kilka argumentów. I jeden temat przewodni. Bo jak na razie ciężko...
Marcin Klapczyński (3149 punktów)
outsider (2469 punktów)
Obawiam się, że długo jeszcze w percepcji doświadczenia Millera-Urey'a i następnych bedżie przeszkadzał brak wyobraźni co do znaczenia czasu i objetości, jakie ewolucja "miała do dyspozycji". Pojęcie matematycznej nieskończoności to pojęcie trudne - to wyższy poziom abstrakcji niż przywykliśmy; niestety owa trudność przenosi sie i na liczby bardzo wielkie. przypominam sobie pewnego sieciowego rozmówcę (człowiek wykształcony, pracownik nauki), który opisując (na podstawie omówień zaledwie) enigmatyczną i autoreklamiarską opowieść pewnego działacza religijnego z USA o jego wskrzeszeniu po kolizji drogowej - rzucił beztrosko, że prawdopodbieństwo naturalnego przeżycia owego "denata" ocenia na dziesięć do minus dwunastej! Owo 1E-12 wydało mu sie po prostu ładnie wyglądające - nic więcej nie rozumiał.

Z mojej strony - uważam proces powstawania życia za dosyć jednak rozpowszechniony we Wszechświecie - dość obserwować niesłychaną jego żywotnośc i siłę, wciskanie się we wszelkie szczeliny ekologiczne w ziemskim otoczeniu, by optować raczej za jego częstością niż rzadkością. Rzecz jasna, niekoniecznie życie oparte na węglu akurat: nie znamy innej chemii organicznej - czy jednak wiele byśmy wiedzieli o potencjale tkwiącym akurat w węglu, gdybysmy sami byli zbudowani w oparciu o inną rodzinę związków chemicznych, i nie mieli do badań gotowych związków organicznych? Długo moglibyśmy nie wpaść na to, że w węglu coś sie jednak ciekawego kryje: skoro tak, być może taki potencjał ma nie tylko ten jeden pierwiastek - w innym zakresie temperatur, w innym rozpuszczalniku byłoby to może coś innego - ale byłoby?

Z pewnego bowiem punktu widzenia poczatkiem ewolucji jest Big Bang - coś wcześniejszego (jeśli termin "wcześniejszy" da się tu zastosować - ale może się da, bo to także termin użyteczny na polu czystej logiki, niezbedny wręcz dla posługiwania się pojęciem związku przyczynowo-skutkowego) zróżnicowało się trwale i takie pozostało na czas wystarczająco długi; to zróznicowanie nie prowadziło przecież do chaosu, a do wytworzenia stosunkowo niewielu reguł podstawowych nowego świata, i poddania im ogromnej, niewyobrażalnej dla nas liczby cząstek, podlegających następnie dalszej samoczynnej acz nieuchronnej hierarchizacji - podobnie przecież powstawało życie. I jest ono może nie tyle niespodziewaną konsekwencją owego procesu formowania się materii-gwiazd-galaktyk, co jej prostym i naturalnym przedłużeniem: szereg kwanty - atomy - czasteczki - chemia - biochemia?


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
V0lrath (3440 punktów)
>Obawiam się, że długo jeszcze w percepcji doświadczenia Millera-Urey'a i następnych bedżie przeszkadzał brak wyobraźni co do znaczenia czasu i objetości, jakie ewolucja "miała do dyspozycji".

Moje bardzo przybliżone i zaokrąglone (w dół) oszacowanie daje wynik, że jeśli w jednym na sto miliardów litrów objętości wystąpiły odpowiednie warunki, to natura miała do dyspozycji co najmniej 10^20 (100 000 000 000 000 000 000) razy tyle czaso-objętości niż Miller w swym doświadczeniu w laboratorium.
/\/\ax
W oparciu o wsze artykuły "znawcy" darwinizmu wypisują na różnych forach jak to pięknie nauka potwierdza tą teorię powołując się na Was i kompromitując się przy tym brakiem wiedzy.
www.alternatywa.fora.pl/viewtopic.php?t=24
outsider (2469 punktów)
Na razie reklamujesz jedynie własne teksty - pod wskazanym adresem nie ma ani polemiki (są Twoje zarzuty pod adresem bliżej tu nieznanego Lucyfera, pieszczotliwie nazywanego Lucusiem) ani odwołań do "Racjonalisty": rozumiesz, że sprawa nie musi byc dla innych interesująca.

Może więc popolemizujesz bardziej bezpośrednio?


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
/\/\ax
Też nikt na siłę nie zmusza cię do czytania.

Co mówisz o rozumie???
Pełno tutaj glupoty!!!!
[size=13] €mil Ž[/size]
>
outsider (2469 punktów)
Na forach, kolego, obowiązują pewne zasady. Zanim zacznie sie głosić swoje sądy o innych nalezy się wykazać w dyskusji, przedstawic i obronić swoje tezy - tak sie przedstawiamy na forum, to nie podwórko.

Inaczej można zostać zaliczonym do trolli. Z trollami sie nie dyskutuje, niekiedy się nawet usuwa ich posty.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
/\/\ax

Co też nie powiesz??
A nie dyskutuj chlopie i usuwaj jeśli tylko tyle potrafisz.
outsider (2469 punktów)
Może porozmawiamy raczej - co Ty potrafisz? Na razie niewiele o tym na tym forum wiadomo.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
V0lrath (3440 punktów)
Po pierwsze:
Ten "lucuś" prawdopodobnie co najmniej inspirował się (by nie powiedzieć skopiował część) moim postem, który gdzieś kiedyś napisałem (nie wiem czy nie przypadkiem na Katoliku.pl).

Po drugie:
Bakterie mimo wszystko mutują - sama rekombinacja nie wystarcza do pojawienia się zmienności, rekombinacja praktycznie sprzyja i przyspiesza tylko szerzenie się pozytywnych mutacji.

Po trzecie:
Nauka nie polega na autorytetach, wypowiedzi pojedyńczych naukowców mają małe znaczenie, gdyż Ci mogą się po prostu mylić - na co może wskazywać fakt, że większość biologów nie zgadza się z ich stanowiskiem mimo, że to jest znane od wielu lat (nie jest nowe).
/\/\ax
Zmienność i rekombinacja to to samo
outsider (2469 punktów)
Szkoda że wypowiadasz sie o niezrozumiałych dla Ciebie terminach. Polecam zapoznac sie z definicjami:

zmienność:encyklopedia.pwn.pl/83938_1.html
rekombinacja:encyklopedia.pwn.pl/62704_1.html

Nie należy mylić zróznicowana fenotypowego z mechanizmem genetycznym, prowadzącym do owego zróznicowania jako jedna z dróg.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
/\/\ax
Tutaj nie chodzi o treści slownikowe tylko o fakt, że rekombinacja jest uznawana jako ewolucja co jest absolutną bzdura w tym kontekście zmienność to to samo.
kret (6 punktów)
>Tutaj nie chodzi o treści slownikowe
Nużą Cię encyklopedie? to proszę tak na chłopski rozum:
> rekombinacja jest uznawana jako ewolucja co jest absolutną bzdura w tym kontekście zmienność to to samo.
Kontekst ewolucyjny nic tu nie zmienia; poruszamy się w obrębie dziedziny nauki, której te hasła służą;
rekombinacja pozostanie rekombinacją i tak jak zachodzi dziś przy powstawaniu każdego żyjątka tak zachodziła nieustannie odkąd wziął się i zebrał do kupy pierwszy i drugi przodek owego żyjątka i zaczęli się rozmnażać. Już żyjątko i jego rodzeństwo różnili się od siebie nieco, a ten z dłuższymi rzęskami był ulubieńcem tatusia i okazów płci przeciwnej itd.; tak też i dzisiaj wielką zmiennością wykazują się organizmy (między sobą)...proste? nie? takie to już z nas ziemskich stworzen zosie-samosie...
Brudka (1266 punktów)
>Zmienność i rekombinacja to to samo
Zmienność (dziedziczna) i rekombinacja to nie to samo. Zmienność obejmuje rekombinację. Przykładem zmienności, która nie jest rekombinacją jest mutacja.
yavorr (193 punktów)
Trochę interesuję się problematyką złożoności, teorią systemów, teorią chaosu, zjawiskiem emergencji. Wydaje mi się, że to w dużym stopniu ułatwia zrozumienie pewnych zawiłości ewolucji, coraz większy zyskuje szacunek w środowiskach naukowych, ale mimo wszystko jakoś nie znajduje odzwierciedlenia w potocznej percepcji tematu ewolucji. Szkoda. Na przykładzie prostych automatów komórkowych można w modelowy sposób uzmysłowić jak jakościowo nowe, niezwykłe zjawiska rodzą się z całkowicie bezcelowych, banalnych interakcji najprostszych elementów. Taka perspektywa nie rozwiązuje co prawda wszystkich szczegółowych problemów, ale ułatwia zmianę paradygmatu w myśleniu. Jak to nazwał Daniel Dennet - jest "dźwignią wyobraźni".

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365