Racjonalista - Strona głównaDo treści
Głupota Kościoła...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
16-10-2005 16:33Molan (7 punktów)Głupota Kościoła...
Księża i Biskupi w swoich parafiach dziwią się że ubywa im wiernych a w szczególności dzieci. Aby temu zaradzić próbują wprowadzać dzieniczki i inne sbosoby na kontrolę wiernych.
Grożą dzieciom że jeśli nie będą przychodzić do kościoła odmówią im prawa do I Komuni Św. Tak naprawdę młodzież przychodzi do Kościoła tylko pod przymusem religijnych Babci i rodziców. Gdyby mogli już dawno wybraliby Ateizm. Kościół Katolicki upadnie jeśli nic nie zmieni w swoim postępowaniu.Następne pokolenie już rośnie w gniewie przeciw kościołowi.Ich Dzieci z pewnością nie będą bardziej religijne od swoich rodziców.Następne pokolenie rośnie a wraz z nim upadek kościoła...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

majenka
Pierwszą i podstawową instytucją wychowania chrześcijańskiego są rodzice. Dziecko pierwsze zdanie nt.Kościoła wyrabia sobie właśnie dzięki rodzicom. Jeżeli rodzice wychowują je w PRAWDZIWEJ wierze chrześcijańskiej to dzieciak będzie chodził do Kościoła i będzie ROZUMIAŁ o czym mówi ksiądz...

Oczywiście, zgadzam się, że wprowadzanie dzienniczków obecności i tym podobnych rzeczy nie prowadzi ku niczemu dobremu, sama byłam poddawana takim metodom. Ale przecież nie wszędzie i nie wszyscy je stosują! Dlaczego nie widzicie tego co robi choćby ONŻ? Ilu z was w ogóle słyszało o takiej "organizacji"?

pozdrawiam
krest
> Dlaczego nie widzicie tego co robi choćby ONŻ? Ilu z was w ogóle słyszało o takiej "organizacji"?
Ja słyszałem. Tam też doktrynerstwo niszczy rozumne podejście. Poza tym wszystko zależy od prowadzących. Choć na pewno bezinteresowność (w sensie zysku materialnego dla prowadzących) przesiewa część ludzi (nie wiem czy sito na fanatyków jest jakieś). Pewne cechy konstrukcji tego systemu budzą mój niepokój (może on prowadzić do sekciarstwa [typu emocjonalne uzależnienie]).
Szacunek
majenka
Hmm... ja należę do tzw. Oazy i mam się całkiem nieźle. Oczywiscie masz rację, wszystko zależy od osoby prowadzącej, ale również od naszego podejścia do tematu, bo jeżeli ktoś nie chce współpracować to nikt go do tego nie zmusi.
Nie rozumiem natomiast, co rozumiesz przez pojecie fanatyka... mogę prosić o wyjaśnienie?
krest
Fanatyk- osoba bezkrytyczna względem poglądów, które wyznaje.
Żeby wytłumaczyć, jak wyglądać to może w tym przypadku potrzebowałbym przykładów. Ale prawdopodobnie da się to przybliżyć na przykładzie pracy w szkole- nauczyciel zamęcza uczniów jakims bezsensownym nakazem i jednocześnie wmawia im, że to dla ich dobra. Tak tam i tu może opierać się na autorytecie instytucji, której jest częścią. Co więcej chodzi mi o to, że taka osoba najprawdopodobniej sama nie rozumie powodów wprowadzenia pewnych przepisów.
Szacunek
reksio
to ,ze kosciol upadnie to biblia zapowiada juz od 2000 lat. Praktycznie wiekszosc ksiegi apokalipsy mowi o tym.
agnus dei
>to ,ze kosciol upadnie to biblia zapowiada juz od 2000 lat. Praktycznie wiekszosc ksiegi apokalipsy mowi o tym.
HAHAHAH! UPADNIE!? CHYBAS OCIPIAL... GLABOW NIGDY NIE ZABRAKNIE!
krest
>>to ,ze kosciol upadnie to biblia zapowiada juz od 2000 lat. Praktycznie wiekszosc ksiegi apokalipsy mowi o tym.
>HAHAHAH! UPADNIE!? CHYBAS OCIPIAL... GLABOW NIGDY NIE ZABRAKNIE!
Nie mogę tu dać plusa, więc piszę w podzięce za wartości estetyczne, których agnus dei mi dostarczył. Brawo!
majenka
>Nie mogę tu dać plusa, więc piszę w podzięce za wartości estetyczne, których agnus dei mi dostarczył. Brawo!
czyli formę wypowiedzi tak?? ja mam nadzieję, że to była ironia...
krest
>>Nie mogę tu dać plusa, więc piszę w podzięce za wartości estetyczne, których agnus dei mi dostarczył. Brawo!
>czyli formę wypowiedzi tak?? ja mam nadzieję, że to była ironia...
Co prawda jest to bardzo krzywdzące dla reksia, ale riposta naprawde mnie rozśmieszyła. Jest krótka i wieloznaczna. Gdyby dotyczyła czegoś innego niż apokalipsa czy Kościół, również bym się śmiał. Zabawne jest to, że mogłaby wyjść z ust rozwścieczonego katolika jak i ateisty. Co prawda reksio ucierpiałby i tak za każdym razem. Niestety.
Cóż więcej powiedzieć?
majenka
coż... mnie forma wypowiedzi wyjątkowo się nie spodobała. staram się dbać o kulturę słowa... a takie "chybaś ocipiał" jest zbyt "mocne" jak dla mnie. gdyby było skierowane w moją stronę uznałabym za obelgę...
krest
>coż... mnie forma wypowiedzi wyjątkowo się nie spodobała. staram się dbać o kulturę słowa... a takie "chybaś ocipiał" jest zbyt "mocne" jak dla mnie. gdyby było skierowane w moją stronę uznałabym za obelgę...
W tym miejscu masz rację. Zgadzam się, co do tego.
Kontrast
>to ,ze kosciol upadnie to biblia zapowiada juz od 2000 lat. Praktycznie wiekszosc ksiegi apokalipsy mowi o tym.
No nie następny gnostyk się znalazł!
Gdzie ja jestem?
To sekta jakaś, czy co?
Kontrast
>Księża i Biskupi w swoich parafiach dziwią się że ubywa
>im wiernych a w szczególności dzieci. Aby temu zaradzić
>próbują wprowadzać dzieniczki i inne sbosoby na kontrolę
>wiernych.

>Grożą dzieciom że jeśli nie będą przychodzić do kościoła
>odmówią im prawa do I Komuni Św. Tak naprawdę młodzież
Nie muszą grozić... Trzeba znać temat żeby kłapać
Ale niektórzy jak widać to jacyś gnostycy, wszystko wiedzą
>przychodzi do Kościoła tylko pod przymusem religijnych
>Babci i rodziców. Gdyby mogli już dawno wybraliby Ateizm.
Ty masz pojęcie o czym gadasz, wiesz co to jest ateizm? Nawet sam Lucyfer nie jest ateistą on po prostu zapragną samodzielności, jakie efekty?

Kto ma oczy...

>Kościół Katolicki upadnie jeśli nic nie zmieni w swoim
>postępowaniu.Następne pokolenie już rośnie w gniewie
Ty naprawdę jesteś jakimś medium, czy co? W karty też się bawisz?
New Age by ci pasowało, naucz się astrologii, głupi ateiści, chętniej w to wierzą niż w Boga, niezły interes, no bo jak ma upaść Kościół, to kiepski biznes atakować go jeszcze, szkoda kasy na papier.

Kto ma oczy...

Ale niedoczekanie wasze!!! (WONI MIE O DZĄKIM ÓWIĘ)

"Bramy piekielne Go nie przemogą"
krest
>"Bramy piekielne Go nie przemogą"
W takim razie może coś innego niż bramy piekielne?
Adam Antolski
Kościół przeżył już całe mnóstwo "gderaczy" i fałszywych proroków, zapowiadających śmierć tej instytucji. Przeżył też całą epokę, która to rodziła ich najwięcej, pozytywizm. To oczywiście też czas ogromnego rozwoju intelektualnego, który (moim znadniem niestety) przyniósł ze sobą początki pewnej mody na ateizm. Na szczęście Tao działa i wciąż mamy zdrową równowagę: Kościół krytykuje ateistów, ateiści kościół.

Jestem niemal pewny, że jest bardzo wielu głęboko wierzących chrześcijan (bycie głęboko wierzącym nie musi oznaczać fanatyzmu, wątpliwości są częścią prawdziwie chrześcijańskiego życia), którzy należą do inteligencji, jednakże wstyd im przyznać się do swojej głębokiej wiary.

Nie sądzę by wiele młodzieży KIEDYKOLWIEK chodziło do kościoła z wiarą - ta przychodzi z czasem, więc dzieci, które dziś chodzą z przymusem, z czasem zaczną powoli rozumieć prawdy wiary i... zaczną zmuszać własne dzieci do chodzenia do kościoła

Przy okazji chciałbym przywitać i pozdrowić wszystkich "Forumowiczów". Mam nadzieję na miłe dyskusje w przyszłości :>
placownik
   Witam

   Na wstępie swej wypowiedzi nawiązujesz do wielowiekowego trwania Kościoła. I tylko dlatego pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją tezą : >wciąż mamy zdrową równowagę: Kościół krytykuje ateistów, ateiści kościół.
   Moim zdaniem sytuacja wygląda nieco inaczej. Otóż przez wieki mieliśmy do czynienia z niezdrową nierównowagą. Krytyka Kościoła groziła ateistom, lub raczej wierzącym inaczej, bo ateistów było jak na lekarstwo, "śmiercią lub kalectwem". Kościół zaś, dzięki swej omnipotencji obligował wszystkich członków społeczeństwa do tępienia ateistów i innych inaczej myślących. Te czasy już minęły, ateistów niewątpliwie przybyło, ale do zdrowej równowagi o której piszesz, chyba jeszcze daleko.

   Piszesz dalej : >Jestem niemal pewny, że jest bardzo wielu głęboko wierzących chrześcijan (bycie głęboko wierzącym nie musi oznaczać fanatyzmu, wątpliwości są częścią prawdziwie chrześcijańskiego życia), którzy należą do inteligencji, jednakże wstyd im przyznać się do swojej głębokiej wiary.

   Nie wiem co począć z tym Twoim stwierdzeniem. Czy to głębia wiary jest tak wstydliwa? Czy raczej konieczność przyznawania się do niej.

>Mam nadzieję na miłe dyskusje w przyszłości

   Co rozumiesz przez miłe w odniesieniu do dyskusji? Ja mogę mieć nadzieję, że będziesz miał okazję uczestnictwa w dyskusjach rzeczowych, toczonych w duchu poszanowania dla odmiennych poglądów oponenta.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adam Antolski
Być może się mylę, lecz za równowagę uznaje dialog i dyskusję, która odbywa się już między Kościołem a całą resztą świata. Nie chodzi mi tutaj oczywiście o Kościół polski, którego bolączki są nam doskonale znane.

Pisząc "Kościół" zarówno w poprzednim poście jak i w tym, nie miałem na myśli tylko księży i tego całego aparatu, lecz całą wspólnotę ludzi wiernych, także inteligencji jawnie indentyfikującej się z katolicyzmem.

W dawnych wiekach faktycznie Kościół miał wiele grzechów na sumieniu, za które Papież Jan Paweł II przepraszał.

Otwate przyznanie się do swoich przekonań religijnych, szczególnie katolickich wydaje się czymś niezręcznym, bowiem człowiek taki zaczyna być postrzegany jako osoba stronnicza, konfliktowa. Co więcej, często rzucane są w jej kierunku bezsensowne wyzwiska (zacofany, ciemnogrod, fanatyk etc). Sami widzicie, że w redakcji Racjonalisty przeważają ateiści - osoby takie mogą łatwiej popatrzeć krytycznym wzrokiem (co nie znaczy, że lepiej) na sprawę.

> Co rozumiesz przez miłe w odniesieniu do dyskusji? Ja mogę mieć nadzieję, że będziesz miał okazję uczestnictwa w dyskusjach rzeczowych, toczonych w duchu poszanowania dla odmiennych poglądów oponenta.

Ja też żywię takie nadzieje. Miła dyskusja - to dla mnie ciekawa dyskusja, w której jest kilka stron i różnych poglądów i porusza się wiele równie ważnych kwestii, wszystkie wypowiedzi całkowicie merytoryczne

Ja też pozdrawiam
Queen_Mab
>Otwate przyznanie się do swoich przekonań religijnych, szczególnie katolickich wydaje się czymś niezręcznym, bowiem człowiek taki zaczyna być postrzegany jako osoba stronnicza, konfliktowa. Co więcej, często rzucane są w jej kierunku bezsensowne wyzwiska (zacofany, ciemnogrod, fanatyk etc).

A cóż niezręczność czy zręczność ma tu do rzeczy? :>
Jeśli przedstawia się swoje poglądy (jakiekolwiek) w sposób nie umniejszający poglądów osoby inaczej myślącej, jeśli się przy tym przedstawianiu nie "koguci", jeśli się szanuje rozmówcę to skąd miałyby się pojawić te wyzwiska?
Chociaż wiele osób reaguje "alergicznie" na przeróżne odmiany słowa "katolicyzm" - to ta alergia nie przejdzie w czyn bez pomocy "wierzącego". Rozmowa z "płonącym ogniem wiary w oczach" jest tu niewskazana.
Oczywiście to samo odnosi się do osoby niewierzącej, bądź zawieszającej swoją wiarę/niewiarę - szacunek dla odmiennego stanowiska również jest wysoce pożądany.
Pomstowanie na kogoś religijnie określonego (tak czy inaczej) uważam za prymitywne. Jeśli nie ma dialogu między dwoma osobami (lub chociażby chęci do niego) to po cóż kontynuować rozmowę?

A tak na koniec - jeśli osoba wierząca otwarcie się do swoich wierzeń nie przyznaje z obawy przed reakcją otoczenia... To nie traktowałabym tej osoby poważnie, co najwyżej uznałabym ją za niedojrzałą emocjonalnie i światopoglądowo.

Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365