Na łamach portalu Onet.pl (
czytelnia.onet.pl/0,1181671,wiadomosci.html) wyczytałem, iż "Rada Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk wyraziła niedawno zaniepokojenie z powodu przekładów, które budzą teologiczne i językowe wątpliwości. Zdaniem Rady, niektóre próby trawestacji tekstów biblijnych na gwary i slang powodują trywializację treści Biblii i bezrefleksyjne mieszanie sacrum i profanum."
Krytyka tyczy się dokładnie "Biblii Ślązoka" autorstwa Marka Szołtyska. Z artykułu wynika, iż "W "Biblii Ślązoka" - jak podkreślili w opracowaniu eksperci z Komisji Języka Religijnego Rady Języka Polskiego - razi niezgodność z treścią Biblii, nieuzasadniona poufałość i teologiczna beztroska, np. Bóg Ojciec i Jezus to w 'Biblii Ślązoka' - 'Ponboczek', a lekko lekceważące słowo 'frelka' czyli 'dziewczyna' jest zastosowane w odniesieniu do Maryi." Wydawnictwo rozeszło się od 2000r. w nakładzie około 100tyś egzemplarzy.
Ciekaw na jakiej podstawie Rada Języka Polskiego wydała taki komunikat, trafiając na jej strone internetową: (
www.rjp.pl) dowiaduję się iż organ ten został powołany na mocy Ustawy o języku polskim z dnia 7X99 jako Komitet przy Prezydium PAN. W skład Rady wchodzą przedstawiciele innych dyscyplin: fizyki, informatyki, medycyny, literaturoznawstwa, historii sztuki, filozofii, logiki, prawa, językoznawcy,pisarze, aktorzy, dziennikarze. Komisja Języka Religijnego jest jednym z organów Rady, "Komisja zakresem swej działalności obejmuje wszelkie sprawy związane z językiem religijnym, to jest polszczyzną używaną w Kościołach, a także poza nimi, jeśli dotyczy religii." Ma również za zadanie "pomoc instytucjom religijnym w poszukiwaniu języka zrozumiałego dla dzisiejszego człowieka" (więcej:
www.rjp.pl/?mod=kr&type=jrel&id=1)
W skład 20-osobowej Komisji wchodzi 5 księzy/ojców o specjalności: teolog, filozof religii itp (pozostali do głownie językoznawcy). Na moje oko są do przedstawiciele wyłacznie Kościoła Katolickiego. Jeśli jestem w błędzie to proszę o sprostowanie. Tak więc komunikat ogłoszony przez w/w Komisje odbieram jako protest KK wygłoszony ustami organu naukowego jakby nie było. Trochę to mylące dla zwykłego czytelnika nieprawdaż? Czyżby religia katolicka byłą stałą częścią filologii polskiej?
Zaciekawiła mnie lektura komentarzy do tego artykułu. Jest wiele wypowiedzi mieszkańców Ślaska, których oburza fakt, iż ktoś kwestionuje ich prawa do używania gwary, a uznawanie takich zwrotów jak "Panboczek" jako obraźliwe to moim zdaniem wręcz podjudzanie ruchów separatystycznych na Śląsku. NA forum są również komentarze osób wierzących, które odebrały ksiażkę Szołtyska jako bardzo ciepłą, sympatyczną, nie obrażającą ich uczuć religinych.
Moze problemu by nie było, gdyby "Biblia Ślązoka" nazywała się np "Łopowiastki Slaskie"? Czy KK aby nie rości sobie praw do słowa "biblia"?
Czy któs jest w stanie mi powiedzieć, po co w ogóle to całe zamieszanie?