 |
Każdemu według potrzeb, czy wykonywanego zawodu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-03-2011 17:08 | Frigide (44 punktów) | Każdemu według potrzeb, czy wykonywanego zawodu? | Jeśli już gdzieś był taki temat, to przepraszam, przejrzałam mniej więcej forum i nic nie znalazłam. Zastanawia mnie ostatnio taki problem: Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada się do swojej pracy i angażuje się w nią? Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? Czy może jest to utopia? Proszę o różne opinie, przedyskutowałam już ten temat pod różnymi względami, ale chcę również poznać opinię osób, które "szerzej" to wszystko postrzegają. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 15 | liliac (147341 punktów) | > Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo> pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada> się do swojej pracy i angażuje się w nią? Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? Czy> może jest to utopia?Niektórzy, zwłaszcza przedstawiciele branż wymagających więcej pracy, przygotowania tudzież związanych z większą aniżeli inne odpowiedzialnością, mogliby uznać, że znają piękniejsze kraje (w których również świetnie się będą realizować zawodowo) niźli twoja utopia  Mniej też mógłbyś znaleźć chętnych do pracy na tych trudniejszych i bardziej wymagających polach - nie wszyscy będą skłonni poświęcać wiele lat na zdobywanie wykształcenia i doświadczenia w obliczu potencjalnej gratyfikacji niezależnej od nich. Nie sądzisz chyba, że każdy pracuje dla idei i satysfakcji własnej li i jedynie? Czy to nie elementarne, drogi Watsonie? PS Żartujesz, prawda?
|
|
 | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Niektórzy, zwłaszcza przedstawiciele branż wymagających więcej pracy, przygotowania tudzież związanych z większą aniżeli inne odpowiedzialnością, mogliby uznać, że znają piękniejsze kraje (w których również świetnie się będą realizować zawodowo)(...).
Ha! Jeśli zechce nas zamknąć w jakimś rezerwacie, czy innym rogatym ranczu i testować te nowatorskie idee socjoekonomiczne, to będę pierwszy, który zaczai się na szanowną dyktatorską osóbkę z uroczą sztachetą. Z gwoździkiem.
Nie po to wbijam sobie do tej bezwładnej łepetyny termodynamikę, mechanikę płynów, elektronikę i inne takie radosne, łącznie z credo inżynierskim: "Lekarz odpowiada za góra parę setek ludzi na raz, inżynier za dziesiątki tysięcy." (no offence intended), żeby klepać biedę na "średniej krajowej"!
I wątpię, czy powoływanie się na ciężką pracę robotnika niewykwalifikowanego ma sens, bo w "wolnym czasie" za...suwam fizycznie od sześciu lat w tak poważanych zawodach jak śmieciarz, złomiarz, drwal a obecnie- rozładowuję ciężarówki w centrum logistycznym poczty kurierskiej.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie po to wbijam sobie do tej bezwładnej łepetyny termodynamikę, mechanikę płynów, elektronikę i inne takie radosne...
Jasne. Życie to biznes, czyli jak mawiał mój znajomy: jak nie wsadzisz, to nie wyjmiesz (chodzi o inwestycje).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | TriDzej2 (869 punktów) | >Jeśli już gdzieś był taki temat, to przepraszam, przejrzałam mniej więcej forum i nic nie >znalazłam. >Zastanawia mnie ostatnio taki problem: >Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo >pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada >się do swojej pracy i angażuje się w nią? Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? Czy >może jest to utopia? >Proszę o różne opinie, przedyskutowałam już ten temat pod różnymi względami, ale chcę również >poznać opinię osób, które "szerzej" to wszystko postrzegają.
Po pierwsze, równość to nie jest to samo co sprawiedliwość. Lekarz odpowiadający za ludzkie życie powinien zarabiać więcj od stolarza. To byłoby moim zdaniem sprawiedliwe.
Po drugie, równość nigdzie w przyrodzie nie jest naturalna. Ludzie bardzo różnią się od siebie i wszelka próba równania wszystkich ludzi w jakiejś kategorii (w tym wypadku zarobki) przypomina mi w tym wypadku komunizm.
Po trzecie, jak obiektywnie zmierzyć zaangażowanie i przykładanie się do pracy? Moim zdaniem tego się nie da zrobić, bez jakiejś kontroli umysłu albo innych chipów w mózgu.
Korzyści: - sporo ludzi byłoby zadowolonych, bo nikt nie zarabia więcej - każdego stać na to samo
Problemy: - uśrednienie zarobków spowoduje, że większość osób będzie szukało pracy małowymagającej, może braknąć np. lekarzy - nie będzie motywacji do podnoszenia kwalifikacji i rozwoju, bo ludzie mogą myśleć "co mi to da?" - jest grupa ludzi, która byłaby zawsze gotowa dawać z siebie więcej za więcej pieniedzy, co z nimi? - sytuacja hipotetyczna: mało lekarzy a dużo ogrodników, lekarze pracujący po 10h na dobę czuliby się pokrzywdzeni przez to, że ogrodnicy pracują po 6h na dobę
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Lekarz odpowiadający za ludzkie życie powinien zarabiać więcj od stolarza.
Mógłbyś to uzasadnić? Skąd ta powinność? Kto o tym decyduje? Czy to konieczność (jaka?), czy stan wynikający raczej z podziału władzy i pracy? Kiedyś arystokracji też się coś wydawało.
Podobnie tłumaczył owieczkom opasły pleban: skoro ja prowadzę was do zbawienia i wiecznej szczęśliwości, słusznym jest i sprawiedliwym, abyście zapełniali mi trzos, i nie tylko.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | coreless (16088 punktów) |
Po równo - to znaczy po ile, konkretnie?
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | 1 na 1 | Frigide (44 punktów) | >Po równo - to znaczy po ile, konkretnie? > Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca. Po tyle żeby każdy człowiek mógł sobie pozwolić na godne i szczęśliwe życie. Bez konsumpcjonizmu.
|
|
|  | 3 na 3 | coreless (16088 punktów) |
A ja sądziłem, że 'po równo' znaczy 'każdemu tyle, ile jest warta jego praca'.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
|  | 9 na 9 | liliac (147341 punktów) | > Po tyle żeby każdy człowiek mógł sobie pozwolić na godne i szczęśliwe życie. Bez konsumpcjonizmu.Co to jest godne i szczęśliwe życie? I ile toto kosztuje? W przybliżeniu, zakładając podobne do dzisiejszych ceny powszechnie dostępnych towarów (taki sztuczny konstrukt) - obecna średnia krajowa? Dwie? Tak żebym sobie mogła hipotetyczną wartość nabywczą tego, co uważasz za wystarczające do godnego, szczęśliwego życia porównać z moją w tym względzie opinią
|
|
| |  | 5 na 5 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > Co to jest godne i szczęśliwe życie? I ile toto kosztuje? W przybliżeniu, zakładając podobne do dzisiejszych ceny powszechnie dostępnych towarów (taki sztuczny konstrukt) - obecna średnia krajowa? Dwie? Tak żebym sobie mogła hipotetyczną wartość nabywczą tego, co uważasz za wystarczające do godnego, szczęśliwego życia porównać z moją w tym względzie opinią  Trafne, trafne! Ja to bym, hmmm... Tak: jeśli życie ma być godne i szczęśliwe, to poproszę Maybacha, motorowy jacht oceaniczny, willę w Toskanii, odrzutowiec, a! I koniecznie jakieś "godne" kieszonkowe na weekendowe "szczęśliwe" wypady do kasyn w Monako! 
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 4 na 4 | salek (4701 punktów) | >>Po równo - to znaczy po ile, konkretnie? >Po tyle żeby każdy człowiek mógł sobie pozwolić na godne i szczęśliwe życie. Bez konsumpcjonizmu. Kto decydowałby, gdzie kończy się godne i szczęśliwe życie, a zaczyna konsumpcjonizm? I dlaczego o moich potrzebach miałby decydować za mnie ktoś inny?
|
|
|  | 5 na 5 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Po tyle żeby każdy człowiek mógł sobie pozwolić na godne i szczęśliwe życie. Bez konsumpcjonizmu.
A czemuż to konsumpcjonizm miałby być be i niecacy?
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 4 na 4 | liliac (147341 punktów) | > >Po tyle żeby każdy człowiek mógł sobie pozwolić na godne i szczęśliwe życie. Bez konsumpcjonizmu.> A czemuż to konsumpcjonizm miałby być be i niecacy?Bo jest rozbuchany i dziki
|
|
 | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Po równo - to znaczy po ile, konkretnie?
Motto komunizmu, aż się łezka w oku kręci... "Każdemu po równo, czyli po g..no!".
Albo, jakże urocze: "Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy.".
Ugh!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | Przykładowo 1500,00 pln np. dla lekarza (np. dentysty, kardiochirurga, pierwszego kontaktu), pilota (odrzutowca, szybowca), hutnika pracującego przy hutniczym piecu, nauczyciela, kwiaciarki sprzedającej kwiaty, osoby z tytułem profesora i osoby, która nie skończyła podstawowej szkoły, dla wszystkich. Czy uważasz, że to byłoby sprawiedliwe? Ja nie uważam tak, nawet albo zwłaszcza, że to utopia.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) | > Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? Czy> może jest to utopia?Jeden taki założył nawet kółko wędkarskie i też coś bredził o równości. Szczęśliwie już naśladowcy nie są tak ortodoksyjni
|
|
1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > każdy dostawałby za swoja prace tyle samo> pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada> się do swojej pracy i angażuje się w nią?  czyli lekarz po medycynie, który sumiennie pracuje, dajmy na to 8 godzin dziennie, ma zarabiać tyle co sumiennie pracująca sprzątaczka w szkole? Nie żartuj... Już i tak w tym dziwnym kraju nad Wisłą mamy robotnika na budowie, który zarabia więcej niż student po fizyce, chemii czy innych ciężkich studiach.
|
|
 | 3 na 3 | Matix (5786 punktów) | Niby go krytykujesz, a myślisz tak samo jak on. Przeszkadza Ci, że robotnik dużo zarabia? A no zarabia, bo takim jak Ty nie chce się tak pracować. Płace reguluje RYNEK. (a przynajmniej powinien)
|
|
|  | 3 na 3 | neurosurgery (2484 punktów) | >Przeszkadza Ci, że robotnik dużo zarabia?
Przeszkadza mi, że pracownik naukowy zarabia mniej.
|
|
| |  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Jesteś socjalistą?
|
|
| | |  | 4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | Jestem po prostu za tym, aby rozum był bardziej ceniony niźli kupa mięśni. Rozumiem, że górnik ma ciężko, że noszenie worków z cementem nie jest przyjemne, ale robotnik (jaki by nie był) nie musi posiąść do wykonywania swojej pracy wielkiej wiedzy. Jaka to zachęta dla młodych, zdolnych ludzi, którzy mogą więcej zarobić na zmywaku w UK, niż pracując jako nauczyciele? Chciałbyś, żeby Twoje dzieci uczyli ludzie, którym nic w życiu nie wyszło i poszli na biologię, gdzieś na zadupiu, bo było łatwo się dostać i za pieniążki mają papier? Wiaderko może nosić każdy, nie każdy zaś może osiągnąć pewien stopień 'wtajemniczenia' naukowego.
|
|
| | | |  | | farmer (22440 punktów) | > Jaka to zachęta dla młodych, zdolnych ludzi, którzy mogą więcej zarobić na zmywaku w UK, niż pracując jako nauczyciele?
Powiedz mi czemu młody zdolny człowiek wybiera zmywak w UK. a nie założy sobie firmy w kraju?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | neurosurgery (2484 punktów) | >Powiedz mi czemu młody zdolny człowiek wybiera zmywak w UK. a nie założy sobie firmy w kraju?
W początkach naukowej kariery Alberta Einsteina pewien dziennikarz spytał panią Einstein, co myśli o swoim mężu.
- Mój mąż to geniusz! On umie robić absolutnie wszystko, z wyjątkiem pieniędzy.
Młody i zdolny nie oznacza zaradny życiowo. Poza tym, dlaczego ktoś miałby zakładać firmę skoro kocha naukę? Sprzedając skarpetki nie wymyśli niczego nowego...
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
> Poza tym, dlaczego ktoś miałby zakładać firmę skoro kocha naukę? Sprzedając skarpetki nie wymyśli niczego nowego...
Bo...jedzie na zmywak. Co to znaczy kocha naukę? Jak jest zdolny czyli przedkłada rozum nad mięśnie powinien umieć go wykorzystać. Skoro go nie wykorzysta zrobią to za niego inni i ustawią go w szeregu obok mięśniaków. Nie ma nic do stracenia.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | neurosurgery (2484 punktów) | >Co to znaczy kocha naukę?
To znaczy, że chce poświęcić życie ucząc się, myśląc i badając różne zjawiska, a nie sprzedawać wspomniane skarpetki.
>Jak jest zdolny czyli przedkłada rozum nad mięśnie powinien umieć go wykorzystać.
No i robi to we właściwy sobie sposób. Pracuje NAUKOWO.
>Skoro go nie wykorzysta zrobią to za niego inni i ustawią go w szeregu obok mięśniaków.
On swój rozum wykorzysta pracując naukowo. Tyle tylko, że to mu może nie pozwolić związać końca z końcem.
>Nie ma nic do stracenia.
On może i nie, ale ludzkość tak. Czy słyszałby ktoś dzisiaj o teorii względności gdyby Einstein pracował jako górnik?
|
|
| | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>On może i nie, ale ludzkość tak. Czy słyszałby ktoś dzisiaj o teorii względności gdyby Einstein pracował jako górnik?
Akurat Einstein to modelowy przykład że w życiu niema lekko.
Ale skoro nie da rady związać końca z końcem i musi emigrować to czemu nie POMYŚLI? Gdzie ta potęga rozumu nad mięśniami u tego młodego zdolnego?
|
|
| | | |  | | Matix (5786 punktów) | >Jestem po prostu za tym, aby rozum był bardziej ceniony niźli kupa mięśni.
Ale nie potrafisz zrozumieć, że to rynek powinien decydować kto więcej zarabia???????
???????
?
Jeżeli nikomu nie chce się pracować fizycznie to automatycznie płaca leci w górę i bardzo dobrze. Jeśli nikomu się nie chce myśleć to też płaca idzie w górę i bardzo dobrze. Do kogo masz pretensje?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | neurosurgery (2484 punktów) | >Ale nie potrafisz zrozumieć, że to rynek powinien decydować kto więcej zarabia???????
W państwowej placówce badawczej rynek nie decyduje o wynagrodzeniach. Koniec dyskusji na ten temat (przynajmniej z mojej strony). Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Banita (115 punktów) | > Jestem po prostu za tym, aby rozum był bardziej ceniony niźli kupa mięśni. Rozumiem, że górnik ma ciężko, że noszenie worków z cementem nie jest przyjemne Wiaderko może nosić każdy, nie każdy zaś może osiągnąć pewien stopień 'wtajemniczenia' naukowego.> Czy przypadkiem nie dla tego ,że akurat nie masz "kupy mięśni"?Noś więc te wiaderka za większą kasę i kłopot z głowy  Zastanawiam się tylko, co jadali by geniusze gdyby nie piekarz?Kto wysprzątał by im mieszkania czy biura??Przecież będą wykończeni po ciężkim opracowaniu "czegokolwiek"  Zmiany jakie wprowadzają pracownikom niższego szczebla Ci wykształceni inżynierowie są często tak absurdalne,że nawet ja prosty technik mogę porównać ich iq do fikusa  Dyplom nie jest "wizytówką geniuszu",zwłaszcza w kraju ,który stał się fabryką inżynierów.Nie jestem oczywiście zwolennikiem każdemu po równo,ale nie wiem też jaki sens ma posiadanie przez kogoś miliarda dolarów...Niech więc będzie 3 do 1,ale nie 1000 do 1  Temat ciekawy.Pozdrawiam.
|
|
 | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > czyli lekarz po medycynie, który sumiennie pracuje, dajmy na to 8 godzin dziennie, ma zarabiać tyle co sumiennie pracująca sprzątaczka w szkole? Nie żartuj... Już i tak w tym dziwnym kraju nad Wisłą mamy robotnika na budowie, który zarabia więcej niż student po fizyce, chemii czy innych ciężkich studiach.A potem się dziwimy, że na światowych rankingach polska nauka wlecze się gdzieś w ogonku za Trynidadem i Tobago, a nazwiska pod rewolucyjnymi abstraktami z badań na MIT jakiś swojsko brzmiące... Wyszliśmy, przynajmniej nominalnie, z epoki rolno- industrialnej, więc wkroczmy wreszcie w erę gospodarki opartej na usługach i know- how zrywając z karykaturalnym kultem robola! Dlaczego władza socjalistyczna tak hołubiła robotnika? Bo był liczny, zatem- groźny dla uzurpatorskiej władzy. Może czas już przetrzeć oczęta?
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 4 na 4 | DyktaFon (9281 punktów) | >Wyszliśmy, przynajmniej nominalnie, z epoki rolno- industrialnej, więc wkroczmy wreszcie w erę gospodarki opartej na usługach i know- how zrywając z karykaturalnym kultem robola! >Dlaczego władza socjalistyczna tak hołubiła robotnika? Bo był liczny, zatem- groźny dla uzurpatorskiej władzy. Może czas już przetrzeć oczęta? >
Z niczego nie wyszliśmy.... Czy dopłaty są do hektara, czy do pracy doktorskiej?
I nadal jest więcej tych, co nie lubią szkoły, niż chętnych do nauki. A więc głosując, głosuje się w większości na "swoich". Jeszcze sporo wody w mojej umywalce upłynie, nim zmieni się pogląd całego społeczeństwa....
|
|
|  | 4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | >A potem się dziwimy, że na światowych rankingach polska nauka wlecze się gdzieś w ogonku za Trynidadem i Tobago, a nazwiska pod rewolucyjnymi abstraktami z badań na MIT jakiś swojsko brzmiące...
Mam brata, który w przedszkolu poprawił panią przedszkolankę, bo napisała mu w zeszycie ZOORO. Miała jeszcze parę wpadek w tym zeszyciku. Dziecko, które uczy się pisać, tak naprawdę pisze lepiej od nauczyciela... Kto tam uczy do cholery?! I mimo, że to 'tylko' przedszkole, to wcale nie lepiej jest w podstawówkach, gimnazjach i liceach. Wyuczyć schematu, wbić do głowy definicje i do widzenia. Wystarczy zadać pytanie, którego program nie przewiduje i narażasz się na niemiłą uwagę i niezłą ocenę... W swoim życiu spotkałem tylko dwóch, może trzech nauczycieli z prawdziwego zdarzenia. A co do uczelni wyższych - więcej nagród dla Benedykta XVI i na pewno wyprzedzimy na przykład bezbożną Japonię! Stawia się w tym kraju jakieś śmieszne figury Jezusa i świątynie za ciężkie miliony, a na badania naukowe i realizację pionierskich projektów nie ma złamanego grosza! Zresztą, po co pisać książki skoro jedna jest odpowiedzią na wszystko?
|
|
3 na 3 | Matix (5786 punktów) | Przede wszystkim o zarobkach decyduje rynek. (lub nie, ale tak być powinno w zdrowym państwie, a czy jest to już inna sprawa) Popyt, podaż, cena, praca, na razie nie wymyślono chyba lepszego systemu.
Natomiast to nie wszystko. Moim zdaniem należy również wyróżnić: wielkość zarobków, czyli 'cenienie' człowieka od 'doceniania' człowieka (pracownika). Przykład pierwszy lepszy: menadżer dużej firmy, zarabia setki tysięcy miesięcznie, bo korzysta na tym, że zarządza dużą ilością pracowników, jest wysoko 'ceniony', ALE czy taka osoba powinna być wysoko 'doceniana'? Cóż, według mnie na pewno nieporównywalnie mniej od pana naukowca z laboratorium, który pracuje nad zagadnieniami, o których 99.9999% ludzi nie ma zielonego pojęcia, bo ich skomplikowanie ich przerasta, a jednak... pan naukowiec zarabia marne 10 tysięcy w porównaniu do pensji pana menedżera.
Osobiście nie doceniam pracy pana menedżera, bo znalazłoby się wielu na jego miejsce, gdyby cofnąć ich w czasie i powiedzieć, żeby założyli taką, a taką firmę, trafili w potrzeby rynku i potem zgarniali miliony choć ich praca nie jest trudniejsza od pracy pana naukowca, którą z kolei właśnie doceniam za trudność i pożyteczność dla społeczeństwa.
|
|
 | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > (...) pan naukowiec zarabia marne 10 tysięcy w porównaniu do pensji pana menedżera.Jeśli potencjalnych inżynierów także to tyczy i hmm, powiedzmy pensja jest w euro, lub funtach szterlingach, to będę kontent! 
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 4 na 4 | rhotax7 (3947 punktów) |
Ale tylko tych inżynierów po teologii budowy świątyń i posągów JP2. Zadzwonię kiedyś na teologię i zapytam czy mają takie kierunki inżynierii teologicznej.
|
|
| |  | 6 na 6 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > Ale tylko tych inżynierów po teologii budowy świątyń i posągów JP2.> Zadzwonię kiedyś na teologię i zapytam czy mają takie kierunki inżynierii teologicznej.  > www.satan.pl/varia.php?id=183Znalezione w sieci, miłej zabawy! 
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Super zadania!!! Dzięki.
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147341 punktów) | >pan naukowiec zarabia marne 10 tysięcy
Masz na myśli rektora? Czy liczysz wszystkie etaty i prace zlecone?
|
|
|  | | Matix (5786 punktów) | Nie wiem jaką pracę naukową wykonują rektorzy, mam na myśli wszystkich którzy robią coś pożytecznego dla nauki i techniki, a przede wszystkim wynalazców.
|
|
| |  | 1 na 1 | liliac (147341 punktów) | Się nieprecyzyjnie wyraziłam. Masz na myśli podstawową pensję uczelnianą takiego naukowca? Bo ja jeszcze takiego z podobnym podstawowym dochodem nie widziałam, więc się dziwię.
|
|
| | |  | | Matix (5786 punktów) | Nie mam na myśli pracowników uczelni czy też szkół, ale pracowników firm np. farmaceutycznych, chemicznych, informatycznych, czy choćby NASA.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147341 punktów) | >Nie mam na myśli pracowników uczelni czy też szkół, ale pracowników firm np. farmaceutycznych, chemicznych, informatycznych, czy choćby NASA.
Ach. OK, rozumiem. Jakkolwiek niekoniecznie się zgadzam z tezą jakoby pracownik firmy farmaceutycznej robił dla nauki więcej niźli pracownik naukowy porządnej uczelni.
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >Przede wszystkim o zarobkach decyduje rynek. (lub nie, ale tak być powinno w zdrowym państwie, a czy jest to już inna sprawa) Popyt, podaż, cena, praca, na razie nie wymyślono chyba lepszego systemu. No jak nie wymyślono jak wymyślono! Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb. Tylko na razie możliwości realizacji jakby nie dojrzały...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | | astrotaurus (12445 punktów) |
>Osobiście nie doceniam pracy pana menedżera, bo znalazłoby się wielu na jego miejsce, gdyby cofnąć ich w czasie i powiedzieć, żeby założyli taką, a taką firmę, trafili w potrzeby rynku i potem zgarniali miliony choć ich praca nie jest trudniejsza od pracy pana naukowca, którą z kolei właśnie doceniam za trudność i pożyteczność dla społeczeństwa. Popieram! Przytoczę tu jako przykład dawnego religijnego guru naszego (tfu!) Balcerowicza - Sachsa. On jest teraz przerażony, że uczy jakichś tłumoków, którzy ciągle jako tłumoki idą obok - na Wall Street i zaczynają zarabiać miliony.
Jak świat światem pchały go do przodu jednostki genialne - niespokojne duchy, budowały jego pomyślność ludzie wspaniali, choćby tylko pracujący (to parafraza Wokulskiego) a nie ci, którzy mają umiejętność wysysania kasy dla swego dobra (choćby KK)
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
3 na 3 | Amol (692 punktów) |
> Zastanawia mnie ostatnio taki problem:> Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo> pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada> się do swojej pracy i angażuje się w nią?Roznosiłbym ulotki, za trzy tysiące!!! Przykładałbym się jak mało kto!!! Frigide na prezydenta, premiera, czy dyktatora!!!!
|
|
 | 5 na 5 | rhotax7 (3947 punktów) | > Roznosiłbym ulotki, za trzy tysiące!!! Przykładałbym się jak mało kto!!! Frigide na prezydenta, premiera, czy dyktatora!!!! Na Boga, na ołtarze !!! A ja bym był na zasiłku też za 3000 jak równość to równość i dla bezrobotnych.
|
|
6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo >pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada >się do swojej pracy i angażuje się w nią? Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? Czy >może jest to utopia? Już to przerabialiśmy, nazywało się to ustrojem socjalistycznym. Sprzątaczka często zarabiała tyle co inżynier. Zróżnicowanie zarobków jest potrzebne bo różna jest choćby odpowiedzialność zawodowa. Jednak wydaje mi się, że bardzo niesprawiedliwe i niczym nie uzasadnione są płace w telewizji, niektórych radach nadzorczych, dyrektorów szczególnie państwowych instytucji. Uważam też, że ktoś kto zarabia wielokrotność średniej płacy powinien płacić dużo większe podatki. Czytałam, że takich kominów płacowych i takiego rozwarcia między najwyższą płacą a najniższą jak w Polsce nie ma w żadnym kraju Europy jest to więc jakaś patologia.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Jeszcze ich pensje zniosę- w końcu wykazali się intelektem, żeby do intratnego stanowiska się dopchać. Intrygować i kopać dołki też trzeba umieć.
Jedyne, co mnie drażni, to "premie spadochronowe". Pan "menejdżer" doprowadza spółkę do bankructwa, zostaje zwolniony... i w nagrodę dostaje trzy melony euro.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | Nie rozumiem tej nagonki. Naukowców "pierdzistołków" czy lekarzy na trzy godziny do przychodni jest tyle samo co ludzi błąkających się po firmach bo szwagier załatwił robotę.
|
|
4 na 4 prof. Grabowska (8447 punktów) (zablokowany) | > Jakie korzyści a jakie problemy wynikły by z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo pieniędzy, Takie, że nikomu by się nie chciało uczyć i zdobywać kwalifikacyj. Bo po co latami studiować medycynę, jak można po podstawówce zostać sprzątaczką i zarabiać tyle samo co kardiochirurg robiący przeszczepy serca.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
 | 1 na 1 | piotao (913 punktów) | W USA jest jakoś tak zrobione, że ZAWSZE, jeżeli dostajesz więcej kasy, w parze za tym idą większe uprawnienia, i najważniejsze - większa odpowiedzialność. Dlatego klepacz programista dostaje N kasy, natomiast project manager Nx więcej, bo odpowiada za wielu klepaczy. Ale jak oni skopią, to znaczy, że on skopał robotę. Oczywiście to uproszczony przykład.
Czytając ten wątek zastanowiłem się nad wspomnianym faktem, że robotnicy na budowie zarabiają więcej niż jajogłowi. I chyba widzę proste wyjaśnienie, które jest takie:
Cegły nosić trzeba TERAZ, aby budować TERAZ aby mieszkać mógł TERAZ ktoś. To są prace fundamentalne, które muszą być zrobione i już. Natomiast praca naukowca, chociaż bardziej uduchowiona i trudniejsza, NIE przyda się TERAZ, nie przekłada się na natychmiastowy efekt. Może nawet okazać się stratą. Wobec tego widać pragmatyzm - płaca za konkret tu i teraz, chociaż to tylko sitkowanie piasku, natomiast prace tego łysego, co to na światło dzienne nie wychodzi są po pierwsze: niezrozumiałe, po drugie: nie wiadomo, do czego przydatne, po trzecie: drogie, po czwarte: nieopłacalne, po piąte: bez natychmiastowego efektu społecznego. Jest to sytuacja, w której wyżej cenimy tego, kto umie zrobić szałas, niż tego, kto próbuje wynaleźć sposób wypalania cegieł.
Smutne to trochę, ale obecny stan płac i ich paraliżującą niesprawiedliwość zawdzięczamy trochę sami sobie, a trochę choremu systemowi. Znowu powołam się na USA. Tam istnieje takie podejście, że inwestycje w naukę i nowe technologie nie zwrócą się dziś, ale mogą się zwrócić JUTRO. I dlatego firmy utrzymują na własny koszt placówki naukowo-badawcze, licząc, że część zainwestowanych dziś zielonych obróci się w przyszłości na miliony. Takie myślenie to jednak myślenie długofalowe i rozsądne planowanie przyszłości. A my, Polacy jesteśmy znani z tego, że nie umiemy myśleć przyszłościowo...
-pio-
|
|
|  | prof. Grabowska (8447 punktów) (zablokowany) | > obecny stan płac i ich paraliżującą niesprawiedliwość Pamiętam, że za komuny tak było, że sprzątaczka, czy nawet górnik, zarabiali lepiej niż dyrektor. Oczywiście lekko przesadzam. Dzisiaj chyba jest lepiej. Nie znam się na tym, ale KOSZTY zatrudnienia są tak wysokie, że wpływają na pensję. A to wina państwa polskiego te tak wysokie koszty. Zastanawiam się nad Irlandią. Ten kraj to mrówka przy Polsce, a radzą sobie dużo lepiej. Nie słychać, aby Rodacy masowo stamtąd wracali. Inna sprawa to np. Telewizja. Tam byle chłystkowi proponują pensję po kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych. A ani dla przyszłości nie pracuje ani cegieł czy piasku nie nosi.
Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
|
|
KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | -Już dawno było coś tak łatwo skomentować. Kompletna utopia, nonsens i niesprawiedliwość. Komunizm z religią razem się chowają.
Ludzie tak mało się wysilają, by znaleźć prawdę. Tak łatwo przyjmują poglądy, na które się po prostu natknęli. TUKIDYDES
|
|
1 na 1 | Au-gold (42 punktów) |
>Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada się do swojej pracy i angażuje się w nią?
Przede wszystkim rodzi się pytanie: kto miałby kontrolować stopień zaangażowania pracownika oraz ile zarabiałby niewystarczająco angażujący się pracownik? Poza tym biorąc pod uwagę równość zarobków, również równe byłyby emerytury, renty i zasiłki chorobowe. Parafrazując: przykładający się do swojej pracy stróż nocny zarabia tyle samo co zaangażowany w pracę naukowiec, przebywający na L-4 dekarz zarabiałby niewiele mniej niż bankier itp.
>Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne?
Nie byłoby.
>Czy może jest to utopia?
Z całą pewnością. pzdr.
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Przede wszystkim rodzi się pytanie: kto miałby kontrolować stopień zaangażowania pracownika oraz ile zarabiałby niewystarczająco angażujący się pracownik? Przecież takie rzeczy i tak ktoś ciągle kontroluje i ustala. Są koncerny globalne z budżetem większym, niż np. pewne kondominium watykańskie. Są państwa rządzące się dużo lepiej, niż inne - mniejsze więc niby do rządzenia łatwiejsze. A w miarę upływu czasu na świecie wzrasta złożoność problemów do rozwiązania. Proste, żeby nie rzec - prostackie recepty dobre były może tam i wtedy, ale tu i teraz niekoniecznie.
>Poza tym biorąc pod uwagę równość zarobków, również równe byłyby emerytury, renty i zasiłki chorobowe. Przy pewnym stopniu zamożności i świadomości społeczeństw nie jest to wizja, która by mnie przerażała. Dzisiaj owszem, bo nigdy chyba w historii nie było aż takiego odwołania do motłochu - jego gustów itp. jak teraz. "Zasługujesz na więcej! (zagłosuj na mnie)" "Wyraź siebie! (kup mój produkt)" A jak do tego ksiądz powie, że wierzyć jest mądrzej, niż myśleć - mamy jednostkę nieciekawą, która łacno wyciągnie łapę po frukta najsłodsze kiwnąwszy ledwo palcem.
>> Czy może jest to utopia? >Z całą pewnością. Och, to nie powód, by załamywać ręce i utrwalać jaskiniowe metody.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
3 na 3 | Manian (950 punktów) | >Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo powiem szczerze, że nie widzę korzyści. Osobiście nie chciałbym takiego świata, bez rywalizacji, bez konkurencyjności. Kto by się przykładał do pracy skoro i tak nie dostanie więcej od innych? A poza tym skąd pieniądze na równe zarobki. Drukować pieniądze, czy obniżyć zarobki prezesów do średniej krajowej. A co z wolnymi zawodami jak muzycy. Jeśli ktoś sprzeda 150 tysięcy płyt ma dostać tyle samo co podziemny muzyk, który sprzeda 100 płyt, Każdy z nich przykłada się do pracy, ale każdy ma inne możliwości. A co z ludźmi, którzy pracują na zlecenie? Gdy przekroczą dopuszczalną pensję, mają przestać pracować? A może pracować za darmo? A w ogóle to gospodarka nie miałaby się dobrze w takiej sytuacji. >Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? A co jest niesprawiedliwego w tym, że ktoś się wykształcił, miał siłę przebicia i to umiał wykorzystać? >Czy może jest to utopia? Zdecydowanie, nie widzę, nawet możliwości dla takiej sytuacji.
|
|
 | | astrotaurus (12445 punktów) | > Kto by się przykładał do pracy skoro i tak nie dostanie więcej od innych?> Jeśli ktoś sprzeda 150 tysięcy płyt ma dostać tyle samo co podziemny muzyk, który sprzeda 100 płyt, Każdy z nich przykłada się do pracy, ale każdy ma inne możliwości.A sława, zaszczyty, annały dla potomnych? Nie rób już takiej prymitywnej wizji, gdzie leniwy obszczymur w majestacie prawa i przy akceptacji społecznej zajada się przepiórkami i wypoczywa wciąż na Majorce. I wizja pięciu urzędników kontrolnych przy każdym obywatelu też byłaby lekko odlotowa. Ja sam znam przynajmniej kilkanaście osób, które świetnie sprawdziłyby się w utopii. Po prostu trzeba dążyć, aby takich było więcej, a Radiomaryjnych mniej. > A poza tym skąd pieniądze na równe zarobki. Drukować pieniądze, czy obniżyć zarobki prezesów do średniej krajowej.Popatrz co się dzieje realnie, dzisiaj, bez Orwellowsko-Leninowskich ruchów: jak różne rozwarstwienie jest w różnych krajach. > A może pracować za darmo? A w ogóle to gospodarka nie miałaby się dobrze w takiej sytuacji.Bo co? bo mniej osób by roznosiło ulotki?! > A co jest niesprawiedliwego w tym, że ktoś się wykształcił, miał siłę przebicia i to umiał wykorzystać?Wyboldowałem religijne dogmaty. > Zdecydowanie, nie widzę, nawet możliwości dla takiej sytuacji.Luuuzik, ja widzę! 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Jeśli ktoś sprzeda 150 tysięcy płyt ma dostać tyle samo co podziemny muzyk, który sprzeda 100 płyt, Każdy z nich przykłada się do pracy, ale każdy ma inne możliwości.> A sława, zaszczyty, annały dla potomnych?A może ktoś ma w d... potomnych? > Nie rób już takiej prymitywnej wizji, gdzie leniwy obszczymur w majestacie prawa i przy akceptacji społecznej zajada się przepiórkami i wypoczywa wciąż na Majorce.To i tak by było niemożliwe, bo przy takim ustroju, starczyłoby ledwie na mięso, na kartki. > I wizja pięciu urzędników kontrolnych przy każdym obywatelu też byłaby lekko odlotowa. Ja sam znam przynajmniej kilkanaście osób, które świetnie sprawdziłyby się w utopii. Po prostu trzeba dążyć, aby takich było więcej, a Radiomaryjnych mniej.Te kilkanaście osób to jacyś zakonnicy? > >A poza tym skąd pieniądze na równe zarobki. Drukować pieniądze, czy obniżyć zarobki prezesów do średniej krajowej.> Popatrz co się dzieje realnie, dzisiaj, bez Orwellowsko-Leninowskich ruchów: jak różne rozwarstwienie jest w różnych krajach.Skoro ludzie się różnią, to i rozwarstwienie się pojawia. > >A może pracować za darmo? A w ogóle to gospodarka nie miałaby się dobrze w takiej sytuacji.> Bo co? bo mniej osób by roznosiło ulotki?!Bo nie byłoby potrzeby się starać. Po co ktoś miałby się doskonalić w tym co robi, jeśli zawsze dostawałby to samo, co dostaje ktoś, kto ma wszystko w nosie? > >A co jest niesprawiedliwego w tym, że ktoś się wykształcił, miał siłę przebicia i to umiał wykorzystać?> Wyboldowałem religijne dogmaty.Czyżbyś nie wierzył w możliwość osobistego sukcesu w obecnej rzeczywistości gospodarczej? > >Zdecydowanie, nie widzę, nawet możliwości dla takiej sytuacji.> Luuuzik, ja widzę!  Są tacy co nawet widzą Matkę Boską na szybie.
|
|
| |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> A może ktoś ma w d... potomnych?To może sam wypić wszystko co mu fani stawiać będą i nic potomnym nie zostawić. > To i tak by było niemożliwe, bo przy takim ustroju, starczyłoby ledwie na mięso, na kartki.Czemu tak czarno widzisz? Teraz tak łatwo o nadprodukcję - łatwiej zrobić, niż sprzedać. I ja mówię o perspektywie raczej wielu pokoleń, a nie Nowej Rewolucji Październikowej. > Te kilkanaście osób to jacyś zakonnicy?Aha, z Zakonu Ludzi Przyzwoitych. Wcale licznego. Za te wzmiankowane kilkanaście to sam ręczę głową. > Skoro ludzie się różnią, to i rozwarstwienie się pojawia.Owszem, ale ominąłeś to co najważniejsze. Społeczeństwa, które regulacjami prawa ograniczają rozwarstwienie wcale nie są biedniejsze, czy głupsze, niż te z rozwarstwieniem dużo większym. > Bo nie byłoby potrzeby się starać. Po co ktoś miałby się doskonalić w tym co robi, jeśli zawsze dostawałby to samo, co dostaje ktoś, kto ma wszystko w nosie?Przywiązałeś się do tej karykaturalnej wizji obszczymura z przepiórkami....? Zresztą w bardzo już zamożnym społeczeństwie mogłoby być poniżej godności odmawiać przepiórek największemu nawet obszczymurowi. > Czyżbyś nie wierzył w możliwość osobistego sukcesu w obecnej rzeczywistości gospodarczej?Ja w ogóle nie wierzę w nic, nie używam tej kategorii odbioru świata. Nawet w sensie potocznym, a co dopiero na forum, gdzie to może być użyte przez jakiegoś religijnego przeciwko mnie.  A co do meritum: wypowiadałem dopiero co zdania z tym związane: Przytoczę tu jako przykład dawnego religijnego guru naszego (tfu!) Balcerowicza - Sachsa. On jest teraz przerażony, że uczy jakichś tłumoków, którzy ciągle jako tłumoki idą obok - na Wall Street i zaczynają zarabiać miliony.
Jak świat światem pchały go do przodu jednostki genialne - niespokojne duchy, budowały jego pomyślność ludzie wspaniali, choćby tylko pracujący (to parafraza Wokulskiego) a nie ci, którzy mają umiejętność wysysania kasy dla swego dobra (choćby KK)Owe siła przebicia i wykorzystanie to główne przykazania współczesnego dzikiego kapitalizmu, ale nie takim wartościom i umiejętnościom ludzkość zawdzięcza postęp. > Są tacy co nawet widzą Matkę Boską na szybie.  I tacy co nie dostrzegają oczywistości. I często oni są tożsami. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | > >To i tak by było niemożliwe, bo przy takim ustroju, starczyłoby ledwie na mięso, na kartki.> Czemu tak czarno widzisz? Teraz tak łatwo o nadprodukcję - łatwiej zrobić, niż sprzedać.Teraz tak, ale gdyby płaca nie była uzależniona od jej wartości ekonomicznej, mielibyśmy klasyczną gospodarkę niedoboru, ćwiczoną jakiś czas temu m in. w Polsce. > I ja mówię o perspektywie raczej wielu pokoleń, a nie Nowej Rewolucji Październikowej.Uff. Może nie dożyję... > >Te kilkanaście osób to jacyś zakonnicy?> Aha, z Zakonu Ludzi Przyzwoitych. Wcale licznego. Za te wzmiankowane kilkanaście to sam ręczę głową.Rozumiem, że nieuprawnione nadwyżki własnych zarobków, przekazujecie osobom niżej sytuowanym? > >Skoro ludzie się różnią, to i rozwarstwienie się pojawia.> Owszem, ale ominąłeś to co najważniejsze. Społeczeństwa, które regulacjami prawa ograniczają rozwarstwienie wcale nie są biedniejsze, czy głupsze, niż te z rozwarstwieniem dużo większym.Nie słyszałem o tym, aby obecnie istniało gdzieś społeczeństwo w którym wszyscy zarabiają tyle samo. > >Bo nie byłoby potrzeby się starać. Po co ktoś miałby się doskonalić w tym co robi, jeśli zawsze dostawałby to samo, co dostaje ktoś, kto ma wszystko w nosie?> Przywiązałeś się do tej karykaturalnej wizji obszczymura z przepiórkami....?Chyba nigdy nie zarządzałeś ludźmi. Bez intrumentów w postaci lepszego wynagrodzenia za lepszą pracę i kija w postaci możliwości utraty części zarobków lub zwolnienia, za kiepską pracę, trudno aby jakakolwiek organizacja gospodarcza dobrze funkcjonowała. > Owe siła przebicia i wykorzystanie to główne przykazania współczesnego dzikiego kapitalizmu, ale nie takim wartościom i umiejętnościom ludzkość zawdzięcza postęp.Twoja wiara w bajki jest przeurocza.
|
|
| | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) | > Teraz tak, ale gdyby płaca nie była uzależniona od jej wartości ekonomicznej, mielibyśmy klasyczną gospodarkę niedoboru, ćwiczoną jakiś czas temu m in. w Polsce.Człowieku małej wiary! Dajże ludzkości szansę dorównać najszlachetniejszym jej synom! Dzisiejsza pospolitość nie jest miarą wszechrzeczy. > Uff. Może nie dożyję...Może i lepiej, bo byś marudził... > Rozumiem, że nieuprawnione nadwyżki własnych zarobków, przekazujecie osobom niżej sytuowanym?Nie rozumiesz, tylko kombinujesz jak tu się przyczepić.  To że sprawdziliby się w utopii nie musi oznaczać dzisiejszego nadmiernego rozdawnictwa. > Nie słyszałem o tym, aby obecnie istniało gdzieś społeczeństwo w którym wszyscy zarabiają tyle samo.To dobrze słyszałeś. > Chyba nigdy nie zarządzałeś ludźmi. Bez intrumentów w postaci lepszego wynagrodzenia za lepszą pracę i kija w postaci możliwości utraty części zarobków lub zwolnienia, za kiepską pracę, trudno aby jakakolwiek organizacja gospodarcza dobrze funkcjonowała.Zarządzałem, zarządzałem... i sam byłem dawno temu przez kilka lat zarządzany. I wiem, że takie ogólnikowe opinie są ... ogólnikowe właśnie. > Twoja wiara w bajki jest przeurocza.  Eeee tam: bajki! Popatrz sobie na listę najbogatszych i na listę noblistów - która jak przystaje do wykorzystywania, a która jak do postępu. Tylko przestań na chwilę sapać nad napełnianiem dzisiejszego korytka wyrwanymi innym dobrami. Spójrz na ludzi jak na jutrzejszych bliźnich, a nie dzisiejszych rywali. Jest takich sporo i dobra praca może sprawić, że będzie ich przybywać. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | | piotao (913 punktów) |
>Chyba nigdy nie zarządzałeś ludźmi. Bez instrumentów w postaci lepszego wynagrodzenia za lepszą pracę i kija w postaci możliwości utraty części zarobków lub zwolnienia, za kiepską pracę, trudno aby jakakolwiek organizacja gospodarcza dobrze funkcjonowała.
Widać to nawet w tak uduchowionych miejscach, jak np. zakony. Braciszkowie dobrowolnie, za darmo ciężko harują, wstają o 3 rano, orają (czy orzą?) te swoje ogródki, klepią te swoje pacierze, wzdychają, a wszystko dlatego, że mają albo: [1] zajefajną nagrodę w niebie, albo [2]: przechlapane na wieczność w piekle.
To jest super sprawa - można gibać całe życie za duchową monetę! Tam każdy ma po równo, każdemu według zasług, bo Wielkie Oko widzi w ukryciu, i odda tobie, co ci się należy. Utopia istnieje.
-pio-
|
|
| | |  | 1 na 1 | TriDzej2 (869 punktów) | >>Skoro ludzie się różnią, to i rozwarstwienie się pojawia. >Owszem, ale ominąłeś to co najważniejsze. Społeczeństwa, które regulacjami prawa ograniczają rozwarstwienie wcale nie są biedniejsze, czy głupsze, niż te z rozwarstwieniem dużo większym.
Polskie prawo samo sprzyja rozwarstwieniu. Przykładowo, żeby nie pogubić się w przepisach przy prowadzeniu firmy trzeba albo znać się na prawie, albo kogoś kto się na nim zna. Inaczej firma nie będzie dość rentowna, albo zostanie złapana na niedopełnieniu jakiegoś przepisu prawnego. Z miejsca dyskwalifikuje to część społeczeństwa.
A poza tym poproszę o przykłady społeczeństw, które nie biednieją mimo ograniczania rozwarstwienia.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Jeśli warunkiem jest zaangażowanie, wychodzi więc na to, że to ono wyznaczałoby poziom płac. Aby otrzymać podobne wynagrodzenie musielibyśmy się angażować w podobnym stopniu, czyli jeśli ktoś pracuje i dodatkowo się dokształca angażuje się więcej niż ten, który się nie dokształca. Warunek zaangażowania i tak różnicuje w tej sytuacji płace. Ci najbardziej zaangażowani zarobią najwięcej, co pewnie satysfakcjonowałoby wszystkich silnie zaangażowanych, którzy dzisiaj czują się niedocenieni.
|
|
 | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Zazwyczaj, najbardziej marudzą ci najmniej zaangażowani.
|
|
| Vytautas (4394 punktów) | >Zastanawia mnie ostatnio taki problem: >Jakie korzyści a jakie problemy wyniknęłyby z tego, że każdy dostawałby za swoja prace tyle samo >pieniędzy, czy to sprzątaczka, nauczyciel, biznesmen czy lekarz, jedynie pod warunkiem, że przykłada >się do swojej pracy i angażuje się w nią? Czy nie byłoby to sprawiedliwe i bardziej naturalne? >Czy może jest to utopia? Mnie, starego Jaćwinga, uczono niegdyś ekonomii politycznej. W rozdziale o kapitalizmie jedno z zagadnień, to była płaca robocza jako cena siły roboczej. Zasada płacy wg. marksistów była taka: Robotnik za płacę roboczą powinien po pierwsze odnowić swoją siłę roboczą, ale że nauczyciel czy lekarz musi nie tylko jeść, ale także np. kupować książki, zatem powinien zarabiać więcej niż np. sprzątaczka. Po drugie robotnik powinien wychować swego następcę, a więc nie tylko wykarmić go, lecz także wykształcić tak, aby przejął po ojcu jego zawód. Wykształcenie lekarza kosztuje więcej, niż przyuczenie sprzątaczki. Co tu jest utopią, nie wiem. Marksistowską teorię socjalizmu modnie jest obecnie nazywać utopią, a więc być może zaproponowana przez Ciebie urawniłowka to nie jest utopia.
|
|
1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | Każdy powinien zarabiać tyle, ile jest warta jego praca. A najlepszym weryfikatorem wartości tej pracy jest wolny rynek i konsumenci.
Gdyby każdy z nas mieszkał sam na bezludnej, tzn. jednoosobowej własnej wyspie, to nasze bogactwo zależałoby wyłącznie od naszej pracy. Pracujesz, siejesz, łowisz, uczysz się - masz. Nie pracujesz i patrzysz w niebo - nic nie masz. Również, gdy ciężko pracujesz, ale robisz coś bez sensu, coś bezwartościowego, to również nic nie masz.
Gdyby pomiędzy tymi wyspami wybudować mosty, to ludzie podzielili by się pracą zgodnie z jakąś swoją specjalizacją. Powyższa zasada o pracy i jej wartości pozostaje jednak nadal aktualna.
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >Każdy powinien zarabiać tyle, ile jest warta jego praca. >A najlepszym weryfikatorem wartości tej pracy jest wolny rynek i konsumenci. Jasne, księdzu Balcerowiczu! Nowy rodzaj światełka w aucie czy nowy wodotrysk w komórce, za którymi zapieje (wskutek reklamy i owczego pędu) ciemna masa to podstawa rozwoju świata. Gdyby wolny rynek i konsumenci decydowali o wartości pracy to biłbyś się z małpami o banany,anie klepał w klawiaturę.
>Gdyby każdy z nas mieszkał sam na bezludnej, tzn. jednoosobowej własnej wyspie, to nasze bogactwo zależałoby wyłącznie od naszej pracy. Tylko skąd wziąć parę miliardów identycznych wysp do porównań? I o jakim bogactwie mówisz? Jak największy szałas i odzienie z frędzelkami, czy bogactwo patrzenia w gwiazdy?
>Pracujesz, siejesz, łowisz, uczysz się - masz. Nie pracujesz i patrzysz w niebo - nic nie masz. Również, gdy ciężko pracujesz, ale robisz coś bez sensu, coś bezwartościowego, to również nic nie masz. Aha, już wiem, że patrzenie w niebo jest bezwartościowe dla rynku i konsumentów.
>Gdyby pomiędzy tymi wyspami wybudować mosty, to ludzie podzielili by się pracą zgodnie z jakąś swoją specjalizacją. >Powyższa zasada o pracy i jej wartości pozostaje jednak nadal aktualna. Ale ludzie już od zarania są połączeni mostami, a i tak postęp dokonuje się nie dzięki rynkowi i konsumentom, tylko dzięki geniuszom.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | Astrotaurus, Na izolowanej jednoosobowej wyspie każdy jest sam dla siebie konsumentem. Tu nie ma problemu. Tyle masz, ile sobie wypracujesz, a geniusze pewnie najwięcej.
> postęp dokonuje się nie dzięki rynkowi i konsumentom, tylko dzięki geniuszom. A kto ocenia, czy ktoś jest geniuszem, czy nie jest? Kiedy jakiś wynalazek jest rzeczywiście genialny? Tylko konsumenci mogą to określić. Często ktoś musi w taki wynalazek zainwestować. Zrobi to tylko wtedy, gdy będzie miał pewność, że znajdzie konsumentów i zyska coś. Czyli dokładnie to analizuje i ryzykuje czymś.
Państwowy, czy unijny urzędnik (czy komisja) dający dotację na jego zdaniem świetny wynalazek w ramach jakiegoś tam Programu Innowacji niczym nie ryzykuje, a pensje bierze i to sporą. I decyduje o wydatkowaniu kwot zabranych przymusowo konsumentom (podatnikom). Gdy taki "wynalazek" nie zyska uznania konsumentów, to cała wydana na to kasa się zmarnuje.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|