 |
Silny wzrost deficytu budżetowego w I kwartale Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-03-2011 06:13 | coreless (16088 punktów) | Silny wzrost deficytu budżetowego w I kwartale
9 na 9 |
W okresie styczeń - luty 2011 r. oszacowano: dochody budżetu państwa na kwotę 41.970,7 mln zł, wydatki budżetu państwa na kwotę 56.391,3 mln zł, deficyt budżetu państwa na kwotę 14.420,6 mln zł. Co to oznacza? Że w każdym tygodniu stycznia i lutego rząd musiał pożyczyć na pokrycie wydatków blisko 1,7 mld złotych!W ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2011 roku deficyt budżetowy osiągnął 35,9%kwoty deficytu zapisanej w ustawie budżetowej na cały rok. Deficyt finansowano głównie ze sprzedaży obligacji. Czeka nas nieuchronnie nowelizacja budżetu? Debata o OFE tematem zastępczym? Źródło: www.mf.gov(*)acunek_za_okres__i-ii_2011.pdf | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | TriDzej2 (869 punktów) | >Czeka nas nieuchronnie nowelizacja budżetu? Debata o OFE tematem zastępczym?
Przecież rząd cały czas szuka tematów zastępczych, żeby nie przeprowadzać prawdziwych reform. Podobnie było z aferą hazardową i dopalaczami.
Ktoś już powiedział, że jeżeli rząd nie wprowadza reform od początku swojej kadencji, to potem już nic nie zrobi i coś w tym jest.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >...żeby nie przeprowadzać prawdziwych reform.
Co masz na myśli?
>jeżeli rząd nie wprowadza reform od początku swojej kadencji, to potem już nic nie zrobi i coś w tym jest.
Tak. Wygrana w wyborach to cios, za którym nikt jednak nie idzie. Chodzi w końcu o załatwienie politycznego przeciwnika, a nie o reformy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 7 na 7 | TriDzej2 (869 punktów) | >>...żeby nie przeprowadzać prawdziwych reform. >Co masz na myśli?
Przeniesienie środków z OFE do ZUS to dla mnie przykład reformy kosmetycznej, gdzie beneficjentem zmian jest rząd.
Prawdziwa reforma to usprawnienie systemu tak, że zmiany na lepsze potrafi odczuć większa grupa obywateli.
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Prawdziwa reforma to usprawnienie systemu tak, że zmiany na lepsze potrafi odczuć większa grupa obywateli.
Określiłeś jedynie subiektywny, oczywisty (niemalże propagandowy) cel reformy. Pozostaje jeszcze kwestia najważniejsza: jak to zrobić? Politycy wykorzystują naiwność ludzi, którzy odpowiednio spreparowane słowa biorą za rzeczywistość.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | TriDzej2 (869 punktów) | >Określiłeś jedynie subiektywny, oczywisty (niemalże propagandowy) cel reformy. Pozostaje jeszcze kwestia najważniejsza: jak to zrobić? Politycy wykorzystują naiwność ludzi, którzy odpowiednio spreparowane słowa biorą za rzeczywistość.
Gdyby był na to sposób, to dawno ktoś by go wykorzystał i sprzątnął cały ten bałagan.
|
|
 | 2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Najbardziej niepokoi mnie to, że Polska stacza się po równi pochyłej w podobnym tempie, co wcześniej Irlandia, Węgry i Grecja. Polska po prostu nie jest w stanie znieść takiego tempa zadłużania się. To ponad 400 mln euro tygodniowo!
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | | konserwatysta2 (954 punktów) | Niby racja, ale reforma niewiele tu w sumie da. Tego systemu nie da się chyba zreformować. Nie da się zrównoważyć budżetu, czyli doprowadzić do sytuacji, gdzie się nie wydaje więcej niż się pozyskuje.
Więcej nie pozyskasz, bo biednego społeczeństwa już bardziej nie wydoisz, a gdy zaczniesz doić te raptem 1% zamożnych Polaków, to i tak niewiele zyskasz, a zwiną tylko interes. Mniej nie wydasz, bo głupi lud zaraz wyjdzie na ulicę i znajdą się inni cwaniacy, którzy zawsze coś tam więcej obiecają i wygrają wybory, dalej zadłużając kraj.
Ten system musi się zmienić i na pewno kiedyś upadnie. Pytanie tylko kiedy, jakim kosztem i jaki będzie ten lepszy system?
Ja należę do tej nielicznej grupy społeczeństwa, która nie chce pomocy państwa i chce tylko się rozwijać i bogacić.
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja należę do tej nielicznej grupy społeczeństwa, która nie chce pomocy państwa Tak z ciekawości spytam - co zrobisz, gdy ukradną Ci samochód? Nie zadzwonisz po policję?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | Błyskotliwe pytanie. Niestety ochrona naszego mienia przed przestępcami, to dzisiaj bardzo niewielki zakres działań i wydatków państwa. Poprzez "pomoc państwa" rozumie się dziś potocznie bardziej pomoc socjalną i to miałem głównie na myśli.
Poza tym spóstoszenia, jakie robi fiskus w naszych portfelach wielokrotnie przekracza wszelkie grabieże o charakterze kryminalnym. Tymi pieniędzmi zarządza ponad 0.5 miliona urzędników. Sama ta liczba świadczy już o skali działań państwa.
|
|
| | |  | 4 na 4 big_zyd (37760 punktów) (zablokowany) | > Poza tym spóstoszenia, jakie robi fiskus w naszych portfelach wielokrotnie przekracza wszelkie grabieże o charakterze kryminalnym.W każdym razie - trudno nie przyznać, że spora część państwowych wydatków na edukację marnuje się, niestety  .
Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
|
|
2 na 2 | kuba1313 (170 punktów) | Kompletnie nie ma się czym martwic. Deficyt zawsze narasta w pierwszych miesiącach roku najszybciej później tempo wzrostu deficytu zwalnia. W ubiegłym roku było podobnie. 
"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
|
|
 | 3 na 3 | coreless (16088 punktów) |
W zeszłym roku ostatecznie deficyt budżetowy znacznie przekroczył zakładany próg. To znaczy, był oczywiście niższy niż zakładany, ale trzeba było obciąć tu i ówdzie, "zrobić porządek w OFE" i podejść do księgowości bardziej kreatywnie. W tym roku będzie podobnie, choć mamy wyższy VAT i wyższe bezrobocie. Nie ma się czym martwić. Cieszmy się. 
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
|  | 1 na 1 | kuba1313 (170 punktów) | > Nie przekroczył zakładanego progu. "Porządek z OFE" i kreatywna księgowośc czy wyższy VAT mają służyc obniżeniu obecnego deficytu oraz tych w przyszłych latach. Żeby było jasne nie chce bronic tutaj stanowiska rządu, jestem zdecydowanie przeciwko powiekszaniu długu publicznego.
"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
|
|
 | 2 na 2 | TriDzej2 (869 punktów) | > Kompletnie nie ma się czym martwic. Deficyt zawsze narasta w pierwszych miesiącach roku najszybciej później tempo wzrostu deficytu zwalnia. W ubiegłym roku było podobnie.  Część długu jest liczona dopiero na koniec roku i jest zależna od kursu EUR/PLN. Rząd interweniując w kurs PLN (poprzez jego wzmocnienie) nie robi zupełnie nic, aby faktyczne zadłużenie się zmniejszyło, ale na papierze to wygląda o lepiej niż w rzeczywistości. Ale pewnie nie ma się o co martwić, bo to nie jest tani chwyt księgowy tylko poważna reforma polskiego systemu finansowego.
|
|
|  | | kuba1313 (170 punktów) |
Dla formalności to NBP i RPP mają instrumenty do wpływania na kurs złotego a te instytucje są niezależne od rządu.  A nawet gdyby rząd mógł na nie wpływac nie jestem pewien czy chcielibyśmy powrotu do gopodarki centralnie sterowanej.
"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
|
|
| |  | 1 na 1 | TriDzej2 (869 punktów) | > Dla formalności to NBP i RPP mają instrumenty do wpływania na kurs złotego a te instytucje są niezależne od rządu.  Dla formalności interwencję na rynku walutowym może przeprowadzić każdy, nawet ja jeśli mam dość pieniędzy. Link: waluty.wp.(*)20,wiadomosc.html?ticaid=1c00fSkoro więc płaciło ministerstwo finansów, którego prezes jest w rządzie, to wszystko się zgadza. > A nawet gdyby rząd mógł na nie wpływac nie jestem pewien czy chcielibyśmy powrotu do gopodarki centralnie sterowanej.Limity cukru i CO2 w UE to nic innego jak gospodarka centralnie planowana i to już mamy. Nazwa wspólna polityka gospodarcza jednak lepiej się kojarzy.
|
|
| |  | | coreless (16088 punktów) |
Nie zapominaj BGK - rządowym pieszczoszku, robiącym pod górkę NBP i RPP.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | | coreless (16088 punktów) |
Przepraszam bardzo, ale to ma kogoś pocieszyć? Zgodnie z harmonogramem pacjent ma przed sobą 12 miesięcy życia. To że mu noga odpadła, wyłysiał i oślepł akurat teraz - to było do przewidzenia. Nie ma powodu do niepokoju. Wszystko pod kontrolą mamy.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
|  | | MarcinK (9189 punktów) | > Przepraszam bardzo, ale to ma kogoś pocieszyć?W poście inicjującym zawarłeś tezę/pytanie: Cytat:Czeka nas nieuchronnie nowelizacja budżetu? Debata o OFE tematem zastępczym? To miała być tylko odpowiedź. Na razie nie widać jakichkolwiek przesłanek by nowelizacja była potrzebna. Z resztą w poprzednich latach deficyt narastał podobnie. > Zgodnie z harmonogramem pacjent ma przed sobą 12 miesięcy życia. To że mu noga odpadła, wyłysiał i oślepł akurat teraz - to było do przewidzenia. Nie ma powodu do niepokoju. Wszystko pod kontrolą mamy.Znacznie nadinterpretujesz moją wypowiedź. Nie twierdzę, że deficyt to coś dobrego (no chyba, że miałby generować zyski w przyszłości ale musiałbym być niepoprawnym optymistą żeby w naszym przypadku tak twierdzić.)
|
|
| |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
Tak sobie uprawiam bezinteresowne czarnowidztwo. Dzięki za informację o harmonogramie realizacji budżetu. Ponad 800 milionów złotych tygodniowo to nadal potężna dziura. Nie oszukujmy się. A to tylko zadłużenie budżetu, i to w sytuacji, gdy wydatki przerzuca się na samorządy, kreatywnie księguje itp.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| | |  | | MarcinK (9189 punktów) |
> A to tylko zadłużenie budżetu, i to w sytuacji, gdy wydatki przerzuca się na samorządy, kreatywnie księguje itp.Z tym deficytem to w ogóle ciekawa sprawa. Z jednej strony ważna jest jego wysokość, a z drugiej koszt jego obsługi. Dla przykładu USA w 2010 roku świetnie na tym deficycie zarabiały: Cytat:W 2010 r., za sprawą niskiej rentowności amerykańskich obligacji, sięgnęły one 185 mld USD, czyli zaledwie 1,3 proc. PKB.
Mimo, że jest on rekordowej wysokości.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
USA być może zarabiały, ale ile zarobili na tym obywatele USA, których okrada się systematycznie w wyniku napędzania wysokiej inflacji? Ile zarobili inwestorzy, w tym często emeryci i seniorzy, którzy zaufali papierom skarbowym, na niskich stopach procentowych? Na papierze wszystko wygląda świetnie, ale liczy się realna gospodarka. Z tą w USA ciągle krucho. Nasila się ucieczka od pieniądza, narasta deficyt zaufania do państwa, rosną ceny, spadają realne dochody.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| | | | |  | | MarcinK (9189 punktów) | > USA być może zarabiały, ale ile zarobili na tym obywatele USA, których okrada się systematycznie w wyniku napędzania wysokiej inflacji?No właśnie w USA wcale nie ma wysokiej inflacji: Cytat:Roczna stopa inflacji wyniosła w lutym 2,1 proc., w porównaniu z 1,6 proc. w styczniu. > Ile zarobili inwestorzy, w tym często emeryci i seniorzy, którzy zaufali papierom skarbowym, na niskich stopach procentowych?Jeśli kupili papiery skarbowe na niskich stopach to po prostu mało zarobili (czy też raczej zarobią) - to o emerytach. Inwestorzy to raczej zrobili kiepski interes - świetnie to na nich FED zarabia. Jeśli zaś chodzi o niskie stopy w ogólności to dzięki nim mają tanie kredyty. > Na papierze wszystko wygląda świetnie, ale liczy się realna gospodarka. Z tą w USA ciągle krucho.I tak i nie. Przewidywania są raczej optymistyczne: Cytat:Biały Dom zakłada, że w 2012 r. tempo wzrostu amerykańskiego PKB wzrośnie do 3,6 proc., a w kolejnych latach nawet powyżej 4 proc. Tymczasem ekonomiści prognozują średnio, że w przyszłym roku gospodarka USA powiększy się o 3,3 proc., a rok później zaledwie o 2,8 proc.
|
|
| | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
To wszystko statystyczna ściema. Realna inflacja dochodzi do 8-9% rocznie, a wzrost gospodarczy nie przekracza 1-2%.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| | | | | | |  | | MarcinK (9189 punktów) | >To wszystko statystyczna ściema. Realna inflacja dochodzi do 8-9% rocznie, a wzrost gospodarczy nie przekracza 1-2%.
Jakieś źródła tych informacji?
|
|
| | | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
> Jakieś źródła tych informacji?www.busine(*)ation-rising-to-9-percent.htmlwww.bloomb(*)ation-at-9-costs-u-s-jobs.htmlitp., itd. Poszukaj na ekonomicznych forach amerykańskich, ale nie rządowych. Metodologia liczenia inflacji, długu, bezrobocia i wzrostu przez ośrodki rządowe jest, podobnie jak w Polsce, pełna przekłamań. Liczy się to, co mówią banki i inwestorzy. Rząd naciąga wskaźniki, żeby pokazać, że jest lepiej niż jest, a Obama walczy przecież o reelekcję.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| | | | | | | | |  | | MarcinK (9189 punktów) |
> www.busine(*)ation-rising-to-9-percent.htmlW tym linku jest napisane tylko, że inflacja może wzrosnąć do 8-9% w przeciągu najbliższych 5 lat. Co z resztą jest możliwe - zależy od koniunktury i polityki Fedu. > www.bloomb(*)ation-at-9-costs-u-s-jobs.htmlW tym zaś jest o wzroście składki na ubezpieczenie zdrowotne o 8-9%. > itp., itd.> Poszukaj na ekonomicznych forach amerykańskich, ale nie rządowych.> Metodologia liczenia inflacji, długu, bezrobocia i wzrostu przez ośrodki rządowe jest, podobnie jak w Polsce, pełna przekłamań. Liczy się to, co mówią banki i inwestorzy. Rząd naciąga wskaźniki, żeby pokazać, że jest lepiej niż jest, a Obama walczy przecież o reelekcję.Z tym to już mi trudno polemizować.
|
|
| | | | | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
>W tym linku jest napisane tylko, że inflacja może wzrosnąć do 8-9% w przeciągu najbliższych 5 lat.
Zwracałeś uwagę, ile USA zarobiły na obligacjach itp. Ocenia się, że w roku 2020 mogą zapłacić za to 800 mld dolarów rocznie, czyli ponad 8 razy więcej niż obecnie, a to wskazuje przecież na konsekwencje tego, co dzieje się dziś.
>W tym zaś jest o wzroście składki na ubezpieczenie zdrowotne o 8-9%.
Skoro ważne produkty i usługi, a w USA składka na ubezpieczenie zdrowotne to niemal fetysz w każdej rodzinie, drożeją w ciągu roku o 8-9%, a oficjalne dane o inflacji mówią, że oscyluje wokół wartości 1-2%, to komu bardziej ufać? Cenom czy wskaźnikom ustalanym przez rząd?
Rozwój gospodarczy na poziomie 4% przy obecnych, naciąganych wskaźnikach, jest raczej symboliczny i nie przekłada się na wzrost zatrudnienia i spadek bezrobocia. Należy przypomnieć, jak bogaci byli amerykanie w 2007 roku, na papierze - i jak biedni się stali w 2008.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | MarcinK (9189 punktów) | >Zwracałeś uwagę, ile USA zarobiły na obligacjach itp. Ocenia się, że w roku 2020 mogą zapłacić za to 800 mld dolarów rocznie, czyli ponad 8 razy więcej niż obecnie, a to wskazuje przecież na konsekwencje tego, co dzieje się dziś.
To jedna z możliwych symulacji. Może też jednak być tak jak chce teraźniejsza administracja, że zejdą z długiem do ok. 3% PKB. Podstawowe pytanie, jak dla mnie, to czy Fed dalej będzie w stanie skupywać te obligacje bez znaczącego wzrostu inflacji.
>Skoro ważne produkty i usługi, a w USA składka na ubezpieczenie zdrowotne to niemal fetysz w każdej rodzinie,
To fetysz dla przedsiębiorców bo należy do pozapłacowych kosztów pracy. Napewno ma wpływ na poziom bezrobocia i inflacji ale to tak złożone zagadnienie, że nie podejmę się wyciągać jakiś daleko idących wniosków.
>Rozwój gospodarczy na poziomie 4% przy obecnych, naciąganych wskaźnikach, jest raczej symboliczny i nie przekłada się na wzrost zatrudnienia i spadek bezrobocia.
Dlatego na razie Fed może w miarę bezpiecznie te obligacje skupywać.
>Należy przypomnieć, jak bogaci byli amerykanie w 2007 roku, na papierze - i jak biedni się stali w 2008.
I znowu jak na papierze zarobili w 2009 i 2010. Wystarczył tylko wzrost wartości DJ i S&P.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
>I znowu jak na papierze zarobili w 2009 i 2010. Wystarczył tylko wzrost wartości DJ i S&P.
A ile zarobili w dolarach z 2005 roku?
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|