Jestem inżynierem starej daty i uczono mnie: zanim coś zrobisz, zastanów się, czy w ogóle warto; zanim wciśniesz przycisk, pomyśl, jakie to będzie miało konsekwencje. Oczywiście, to bardzo dobrze, że ludzie próbują wymyślić nowe wydajne silniki do lotów kosmicznych. Na pewno kiedyś to się przyda, albo i nie. Tysiące ludzie straciło majątki na eksperymenty z termodynamiki, aż wreszcie James Watt wynalazł maszynę parową. Ale czy na pewno musimy lecieć na tego Marsa? Właściwie w imię czego? Klimat na Ziemi się ociepla i trzeba uciekać? Tak bez walki? A może właśnie powalczmy o Ziemię... Jeśli nie potrafimy zagospodarować Sahary, Namibii, Gobi... środkowej Australii, to jak mamy zamienić Marsa w zieloną łąkę? Aby zamieszkać na Marsie trzeba rozwiązać 3 zasadnicze problemy, których na Ziemi nie ma: 1) brak wody, 2) brak atmosfery i ochrony przed promieniowaniem, 3) brak tanich źródeł energii (na Słońce nie ma co liczyć, bo za daleko). Na koniec zapytam przewrotnie: jeśli nauczylibyśmy się obniżać temperaturę planet, to może łatwiej byłoby terraizować Wenus niż Marsa, bo zawsze to łatwiej rozpraszać energię niż ją kumulować - II zasada termodynamiki  A poza tym bliżej. A więc, pytanie zasadnicze: Kierunek Mars?
|