Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sondaże

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-12-2010 22:26prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Sondaże
Ocena 8 na 8
Drażnią mnie sondaże. Ostatnio usłyszałam o sondażu takim: "Co sądzą Polacy o wprowadzeniu waluty euro". I ileś tam było za , a ileś, przeciw. Przepraszam, a co ci respondenci wiedzą na ten temat? Przypuszczam, że nic. Tak jak i ja nic nie wiem. Tylko tak gadają, aby gadać. A ci co ich pytają , pytają, aby pytać. Nie jestem ekonomistką i po prostu nie wiem czy byłoby dla nas dobrze wprowadzić euro czy nie. I na taki sondaż powiedziałabym - "nie wiem." I , moim zdaniem, większość indagowanych powinna tak odpowiedzieć. Ale oni nie! Bo muszą swoje zdanie, głupie i niczym nie poparte, wyrazić. O tym czy i kiedy euro wprowadzić powinni decydować fachowcy. A po co się niekompetentnych ludzi o to pytać. Co oni "mądrego" mogą powiedzieć.
Kolejne sondaże dotyczą np. związków partnerskich. A co ma pani Kowalska (przepraszam Panią) do związków partnerskich. Po jakiego licha się ludzi pytają, co sądzą o małżeństwach gejowskich? A co to ludzi w ogóle obchodzi? Po jakiego mają swoje zdanie w tym temacie wyrażać? Rozumiem, jeśli chodzi o partie. Bo jedna im się może podobać , a druga nie. Bo to ich jakoś tam , dotyczy. Bo jedni uważają, że Jarosław ich lepiej reprezentuje, a drudzy, że Donald. Ale te wymienione przeze mnie kwestie? Albo referenda. Czy głosowanie takie czy śmakie. O to warto pytać w sondażach.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spray (5875 punktów)
Grabowska, nie bądź dziecko!
Sondaże robi się głównie po to, by politycy wiedzieli, co mają gadać
Oni na euro znają się tak, jak statystyczny Polak. Nie sami fachowcy głosują na polityka, ale wszyscy, czyli statystyczny obywatel.
Lepszy byłby system głosowania kompetencyjnego, tylko to już nie byłoby demokratyczne.

Nie wiem, czy dżuma lepsza, czy malaria... Zdaje sie jednak, że faktycznie demokracja jest najlepszym ze wszystkich złych rozwiązań. Zwłaszcza, że dobrych nie ma wcale.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Ale mnie chodzi o to , aby się pytać o to, na co mogę sensownie odpowiedzieć. Np. czy mi się bardziej Gregory Peck podoba czy George Clooney. A nie, czy umieszczenie rakiet w Pcimiu będzie dobre dla Polski czy nie. Bo tego, kurczę, nie wim.
15-12-2010 05:18 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Lepszy byłby system głosowania kompetencyjnego, tylko to już nie byłoby demokratyczne.
>Nie wiem, czy dżuma lepsza, czy malaria... Zdaje sie jednak, że faktycznie demokracja jest najlepszym ze wszystkich złych rozwiązań. Zwłaszcza, że dobrych nie ma wcale.
   Trzeba tylko poczekać, aż mądre głowy wymyślą urządzenie, za pomocą którego będzie można prosto, szybko i tanio zmierzyć iloraz inteligencji (lub podobny wskaźnik) wszystkim obywatelom. Na podstawie tego pomiaru podzielić ludzi na kasty, bierne prawo wyborcze przyznać tylko najbardziej inteligentnym, czynne także trochę mniej inteligentnym. Tak wybrani przedstawiciele narodu powinni zatrudniać urzędników od premiera po referenta w gminie.
   Czy coś takiego miałaś na myśli pisząc o głosowaniu kompetencyjnym?
15-12-2010 08:31 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Lepszy byłby system głosowania kompetencyjnego, tylko to już nie byłoby demokratyczne.
>Nie wiem, czy dżuma lepsza, czy malaria... Zdaje sie jednak, że faktycznie demokracja jest najlepszym ze wszystkich złych rozwiązań. Zwłaszcza, że dobrych nie ma wcale.

A jeszcze lepsze by było, gdyby kilku dupków którzy wygrali konkurs na największą liczbę głosów nie decydowali o tym co człowiek robi, kogo ma lubić, na co wydawać pieniądze, jak spędzać wolny czas itd
16-12-2010 06:42 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>A jeszcze lepsze by było, gdyby kilku dupków którzy wygrali konkurs na największą liczbę głosów nie decydowali o tym co człowiek robi, kogo ma lubić, na co wydawać pieniądze, jak spędzać wolny czas itd
   'Dupki, które wygrały konkurs', czyli wybrańcy ludu nie decydują na co masz wydawać pieniądze. Czynią to handlarze, także ci handlujący ideami, ze sztabami reklamiarzy. Jeżeli dajesz się nabierać na reklamy, to twój wybór. Jeśli to zły wybór, toś sam temu winien.
spellbinder (8577 punktów)
>   'Dupki, które wygrały konkurs', czyli wybrańcy ludu nie decydują na co masz wydawać pieniądze. Czynią to handlarze, także ci handlujący ideami, ze sztabami reklamiarzy. Jeżeli dajesz się nabierać na reklamy, to twój wybór. Jeśli to zły wybór, toś sam temu winien.

Nie tych miałem na myśli. Państwu, w postaci podatków, płacimy masę forsy, a nie dostajemy nic w zamian (a przynajmniej nie w takim wymiarze, za który człowiek by zapłacił). W formie obecnej to czyste złodziejstwo. Chociażby nie mogę podjąć decyzji typu "mam to gdzieś, zachoruję, to zapłacę za leczenie".
16-12-2010 11:25 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Państwu, w postaci podatków, płacimy masę forsy, a nie dostajemy nic w zamian (a przynajmniej nie w takim wymiarze, za który człowiek by zapłacił). W formie obecnej to czyste złodziejstwo. Chociażby nie mogę podjąć decyzji typu "mam to gdzieś, zachoruję, to zapłacę za leczenie".
   A ja na pewno mniej płacę na ubezpieczenie zdrowotne, niż otrzymuję w postaci opieki zdrowotnej. W moim wieku będziesz miał tak samo. Jeżeli to jest złodziejstwo, to ja okradam Ciebie.
   Czy bezpłatne nauczanie to też złodziejstwo? Jeśli tak, to mnie okradają rodzice uczących się dzieci.
spellbinder (8577 punktów)
>   A ja na pewno mniej płacę na ubezpieczenie zdrowotne, niż otrzymuję w postaci opieki zdrowotnej. W moim wieku będziesz miał tak samo. Jeżeli to jest złodziejstwo, to ja okradam Ciebie.

A ja z kolei nigdy w życiu nie chorowałem na nic dłużej niż 3 dni. Nie przeszedłem żadnej choroby wieku dziecięcego, mimo usilnych prób zarażenia mnie podejmowanych przez matkę. Dwa razy w życiu miałem próchnicę. Z tej strony nic mi raczej nie grozi

To nie tyle Ty mnie okradasz, co właśnie państwo. Bo to oni decydują się oddawać moje pieniądze na służbę zdrowia, z której nie korzystam. I być może nigdy nie skorzystam, jak mnie coś kropnie wcześniej.

>   Czy bezpłatne nauczanie to też złodziejstwo? Jeśli tak, to mnie okradają rodzice uczących się dzieci.

Tak jest, dokładnie tak uważam. Do bycia śmieciarzem czy do wykładania bruku nie jest potrzebna praktycznie żadna szkoła. No a i nauczanie podstawowe, jak 30 dzieciaków ma jedną nauczycielkę, to nie jest jakiś specjalny koszt, jakby to przeliczyć. 30 bachorów, 3000 złotych miesięcznie dla nauczycielki, czyli od każdego rodzica stówka miesięcznie. Więcej się na fajki wydaje.

A już na pewno kretynizmem jest zmuszać do nauki dzieci, które uczyć się nie chcą. Mamy taki fajny układ z tym nauczaniem, że wszystko fajnie i za darmo, a w efekcie jest to, że prosty egzamin, który aby zdać trzeba zdobyć 30% punktów (sam próg jest śmieszny), w tym roku oblało 36% próbnych maturzystów. I wkurza mnie, że za takie coś płacę, gdyby jeszcze chociaż uczyli czegoś tą dzieciarnię.
17-12-2010 07:45 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>   A ja na pewno mniej płacę na ubezpieczenie zdrowotne, niż otrzymuję w postaci opieki zdrowotnej. W moim wieku będziesz miał tak samo. Jeżeli to jest złodziejstwo, to ja okradam Ciebie.
>To nie tyle Ty mnie okradasz, co właśnie państwo. Bo to oni decydują się oddawać moje pieniądze na służbę zdrowia, z której nie korzystam. I być może nigdy nie skorzystam, jak mnie coś kropnie wcześniej.
   Gdyby Cię państwo nie okradało z pieniędzy płaconych na fundusz zdrowotny i nie leczyło za te pieniądze mnie, nie dożyłbym swoich 67 lat. Na szczęście trochę socjalizmu w naszym państwie jest.

>>   Czy bezpłatne nauczanie to też złodziejstwo? Jeśli tak, to mnie okradają rodzice uczących się dzieci.
>Tak jest, dokładnie tak uważam.
>A już na pewno kretynizmem jest zmuszać do nauki dzieci, które uczyć się nie chcą.
   A skąd ta pewność, że dzieci zmuszane do uczenia się przez bogatych i ambitnych rodziców to są te dzieci, które są w stanie i chcą się czegoś nauczyć? A dlaczego nie chcesz, aby chodziły do szkoły dzieci zdolne i pracowite, których rodziców z takiego, czy innego powodu nie stać na opłacanie czesnego?
   Doprawdy, uważasz że Twój guru, Korwin-Mikke pozjadał wszystkie rozumy?
spellbinder (8577 punktów)
>   Gdyby Cię państwo nie okradało z pieniędzy płaconych na fundusz zdrowotny i nie leczyło za te pieniądze mnie, nie dożyłbym swoich 67 lat. Na szczęście trochę socjalizmu w naszym państwie jest.

"Na szczęście", zależy dla kogo. Bo jest pula pieniędzy, w której nie ma znaczenia ile dana osoba zapłaciła, więc jeden będzie miał opiekę, na którą go nie stać i będzie zadowolony, a drugi będzie miał opiekę gorszą niż za to zapłacił (z której bardzo często nie skorzysta, tylko dołoży do porządnego lekarza).

Chcą darmowej służby zdrowia? A proszę bardzo, ale dlaczego ona jest obowiązkowa? Dlaczego nie mogę sobie wybrać komu płacę?

>   A skąd ta pewność, że dzieci zmuszane do uczenia się przez bogatych i ambitnych rodziców to są te dzieci, które są w stanie i chcą się czegoś nauczyć? A dlaczego nie chcesz, aby chodziły do szkoły dzieci zdolne i pracowite, których rodziców z takiego, czy innego powodu nie stać na opłacanie czesnego?

Dlatego, że dzieci pochodzące z domu, w którym nauka jest czymś oczywistym, jest wzorcem, będą się uczyć. Będą lepiej przygotowane do nauki, w razie ewentualnych problemów będą miały pomoc (a i choćby w formie korepetytora), podczas gdy dzieci z mniej zamożnych rodzin, czy wręcz rodzin "zasiłkowych", mogą się dużo wcześniej uczyć rzeczy im potrzebnych.

Wreszcie w obecnej formie, poziom nauczania jest żenujący. Rodzice mają gdzieś co się dzieje w szkołach, nauczyciele często nie są wykwalifikowani, szkołom wcale nie zależy, żeby zatrudniać porządnych belfrów - zatrudniają byle kogo, który byle co robi. Płaci się kupę pieniędzy rzeszy ludzi, którzy po prostu nie wykonują swojej roboty, tłumacząc się tym, że to młodzież taka jest. Wystarczy spojrzeć na wyniki matury - egzaminu banalnego, bądź co bądź. Mimo nisko ustawionego progu zaliczenia jest multum ludzi, którzy jej nie zdają - pytanie więc - kto rozlicza tych nauczycieli? Jak robotnik spartoli robotę, to musi za darmo poprawiać... no ale jak pracuje dla państwa, to nikomu nie zależy na ciąganiu go, więc mu płacą za poprawki.

>   Doprawdy, uważasz że Twój guru, Korwin-Mikke pozjadał wszystkie rozumy?

A co mnie Korwin-Mikke obchodzi?:P
17-12-2010 12:49 
 Ocena 4 na 4
Vytautas (4394 punktów)
>>   A skąd ta pewność, że dzieci zmuszane do uczenia się przez bogatych i ambitnych rodziców to są te dzieci, które są w stanie i chcą się czegoś nauczyć? A dlaczego nie chcesz, aby chodziły do szkoły dzieci zdolne i pracowite, których rodziców z takiego, czy innego powodu nie stać na opłacanie czesnego?
>Dlatego, że dzieci pochodzące z domu, w którym nauka jest czymś oczywistym, jest wzorcem, będą się uczyć. Będą lepiej przygotowane do nauki, w razie ewentualnych problemów będą miały pomoc (a i choćby w formie korepetytora), podczas gdy dzieci z mniej zamożnych rodzin, czy wręcz rodzin "zasiłkowych", mogą się dużo wcześniej uczyć rzeczy im potrzebnych.
   Hmm... Nie sądziłem, że znajdę w tym kraju w XXI wieku zwolennika feudalizmu. Pewnie dlatego Chiny stają się potęgą, że przeżył tam z dawnych czasów duch państwa, w którym ojciec mógł być zarządcą prowincji, a syn nikim. W cesarskich Chinach kariera urzędnicza i związany z nią dobrobyt zależał nie od pochodzenia, lecz od egzaminów.
   Przez trzydzieści lat byłem belfrem i uczyłem z dobrym skutkiem dzieci z rodzin które nazywasz zasiłkowymi, a także bez skutku usiłowałem uczyć dzieci rodziców z wyższej półki.
spellbinder (8577 punktów)
>   Hmm... Nie sądziłem, że znajdę w tym kraju w XXI wieku zwolennika feudalizmu.

Nie jestem zwolennikiem feudalizmu Jest "gorzej" - jestem zwolennikiem tyranii.

>Pewnie dlatego Chiny stają się potęgą, że przeżył tam z dawnych czasów duch państwa, w którym ojciec mógł być zarządcą prowincji, a syn nikim. W cesarskich Chinach kariera urzędnicza i związany z nią dobrobyt zależał nie od pochodzenia, lecz od egzaminów.

Coś decyduje o tym, że ludzie mają pieniądze. Bynajmniej nie jest to koniecznie wykształcenie, choć wykształcenie pomaga. Dla dobra państwa lepiej faworyzować tych ludzi, którzy potrafią dostosować się do warunków, potrafią w nich funkcjonować, zarabiać pieniądze. Geny mają w tym swój udział. Dlatego lepiej jest promować tych z genami, które już się wykazały, a nie dzieciarnię obciążoną "defektem". Niejeden dresiarz lepiej by się spisał niż "magister", ale niestety tylko w buszu. Nie w "cywilizowanym" społeczeństwie. Nie widzę np. powodu dla którego taki jegomość jak pod linkiem: wiadomosci(*)13,wiadomosc.html?ticaid=1b6f9
miałby cokolwiek otrzymać od reszty społeczeństwa.

>   Przez trzydzieści lat byłem belfrem i uczyłem z dobrym skutkiem dzieci z rodzin które nazywasz zasiłkowymi, a także bez skutku usiłowałem uczyć dzieci rodziców z wyższej półki.

Tak się składa, że również mam styczność z dziećmi - jak to nazwałem - z rodzin zasiłkowych. Jedna z rzeczy, które zauważyłem, niezmiernie mnie rozbawiła - otóż normalnie jak człowiek spyta dziecko "kim chcesz być w przyszłości", dzieci wymieniają szereg ogólnodostępnych zawodów - policjant, strażak, lekarz czy aktor. Te dzieci praktycznie co do jednego odpowiadały - "nikim". Jaką pracę? Żadną. Tata nie pracuje, mama nie pracuje - ono też nie widzi powodów do pracowania.

Nie ma sensu dawać szansy wszystkim z kilku powodów - po pierwsze, większa część dzieci z tej szansy nie skorzysta. Po drugie - wpuszczanie ich między dzieci z "normalnych" rodzin sieje spustoszenie na lekcji i obniża ogólny poziom nauczania. Dzieci np. bite są bardziej skłonne do stosowania przemocy. Te dzieci, z którymi miewam do czynienia - z placówki można powiedzieć charytatywnej - są w stanie powiedzieć do pracownika "ty kurwo" (6-7 lat mają), napluć w twarz, czy ugryźć. To co wyczyniają na lekcjach wcale wiele od tego zachowania nie odbiega. I to jest właśnie żart - że ludzie, którzy nie mają nawet jak się uczyć chodzą do klasy z dziećmi, które mają perspektywy.

Owszem - dobrze byłoby "wyłowić" tych rokujących nadzieje na przyszłość, ale jednak nie kosztem wpuszczania całej tej hołoty do szkół, bo to po prostu obniża poziom, a tym samym szkodzi dzieciom zdolniejszym.
spellbinder (8577 punktów)
>   Przez trzydzieści lat byłem belfrem i uczyłem z dobrym skutkiem dzieci z rodzin które nazywasz zasiłkowymi, a także bez skutku usiłowałem uczyć dzieci rodziców z wyższej półki.

I jeszcze jedno - co Waćpan uważasz za "dobry skutek"? Ocenki na świadectwie? Czy może to jak człowiek ułoży sobie życie, co z nim robi dalej? Jeśli facet zostanie kanarem, to umówmy się - "dobre radzenie" sobie w szkole do niczego nie było mu potrzebne.
17-12-2010 13:02 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Lepszy byłby system głosowania kompetencyjnego, tylko to już nie byłoby demokratyczne.
Nic nie szkodzi. Nie bądźmy dogmatykami i tam, gdzie rozwiązania mniej demokratyczne są lepsze, korzystajmy z nich.
>Nie wiem, czy dżuma lepsza, czy malaria... Zdaje sie jednak, że faktycznie demokracja jest najlepszym ze wszystkich złych rozwiązań. Zwłaszcza, że dobrych nie ma wcale.
To w końcu lepszy byłby ten system głosowania kompetycyjnego czy nie lepszy ?
diogenes (42753 punktów)
>powinni decydować fachowcy...A po co się niekompetentnych ludzi ... pytać.

Żeby fachowo nie oberwać po gębie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
PiotrB (2937 punktów)
Równie dobrze można zapytać, po co w ogóle namawia się ludzi do głosowania, skoro większość nie zna się pewnie w ogóle na polityce, gospodarce, ekonomii. A tutaj organizuje się kampanie jak te typu "vote or die!" w USA itd. Wydaje się chyba znacznie bardziej racjonalne, by ludzi do głosowania zniechęcać, aby głosowali tylko ci, którzy się znają (może możnaby wprowadzić np jakieś egzaminy państwowe, żeby uzyskać prawo głosu? - to mogłoby być ciekawe).
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> po co w ogóle namawia się ludzi do głosowania
Niech głosują , ale na to co lubią. Co im się podoba. Czy wolą lody na patyku czy w papierku, albo w kubełku. Ale nie ma sensu, aby głosowali, czy masło jest zdrowsze niż margaryna, bo nie znają się na tym. To badania naukowe mogą rozstrzygnąć. Albo czy się szczepić, albo nie szczepić.
PiotrB (2937 punktów)
>> po co w ogóle namawia się ludzi do głosowania

Miałem na myśli wybory prezydenckie, parlamentarne itd.
15-12-2010 00:51 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>> po co w ogóle namawia się ludzi do głosowania
>Miałem na myśli wybory prezydenckie, parlamentarne itd.
Bo tam się wyraża tzw. wola narodu. Może jest to abstrakcyjne pojęcie, ale jednak jakoś działa. Czyli, że jednak nie mamy IV RP. Bogu dzięki. A gdyby określona ilość ludzi nie poszła głosować, to kto wie co dzisiaj by było. Mieliśmy już przedsmak. Blida. Garlicki. I wiele pomniejszych króliczków. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka.
16-12-2010 06:56 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>>>> po co w ogóle namawia się ludzi do głosowania
>Bo tam się wyraża tzw. wola narodu. Może jest to abstrakcyjne pojęcie, ale jednak jakoś działa.
   Ano, jakoś. Demokracja jest bezsprzecznie bardziej sprawiedliwa, niż rządy władców z bożej łaski, ale nikt nie mówił, że mądrzejsza. Czy to możliwe, żeby władza była zarówno mądra jak sprawiedliwa?
17-12-2010 13:08 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Niech głosują , ale na to co lubią. Co im się podoba. Czy wolą lody na patyku czy w papierku, albo w kubełku. Ale nie ma sensu, aby głosowali, czy masło jest zdrowsze niż margaryna, bo nie znają się na tym.
To wara im też od urn wyborczych. Ocena, kto będzie dobrze rządził, jest jeszcze trudniejsza dla przeciętnego zjadacza chleba od zagadnień maślano-margarynowych (nomen omen), a kwestia jakby poważniejsza.
setarkos (10757 punktów)
> "Co sądzą Polacy o wprowadzeniu waluty euro". I ileś tam było za , a ileś, przeciw.(..) Tylko tak gadają, aby gadać.
Tak.
> A ci co ich pytają, pytają, aby pytać.
Nie. Pytania są dobrane starannie. Mogliby zadać pytanie równoważne: "Czy złotówka w Polsce powinna być nielegalna" ale ryzykowaliby uzyskanie 'niepoprawnych' odpowiedzi.

Sondaże są po to, by lud wyraził swoją 'szczerą i prawdziwą' wolę.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Sondaże są po to, by lud wyraził swoją 'szczerą i prawdziwą' wolę.
Ale przecież lud jest gupi. A ja się nie wywyższam i też gupia jezdem. Ale mam na tyle samokrytycyzmu , aby powiedzieć, że się na ty nie znam ,i nie wiem.
15-12-2010 09:28 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>lud jest gupi.

Otóż to. Zarządzanie głupotą wymaga, aby brać pod uwagę zdanie głupoty.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>>lud jest gupi.
>Otóż to. Zarządzanie głupotą wymaga, aby brać pod uwagę zdanie głupoty.

Demokratyczne zarządzanie demokratyczną głupotą
Nie demokratyczne, chyba niweluję tę ciekawostkę. Patrz zarządzanie Kościołem Katolickim. Głupoty wcale nie mniej, a czy ktoś przejrzeje się jej zdaniem?

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
15-12-2010 10:19 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Nie demokratyczne, chyba niweluję tę ciekawostkę. Patrz zarządzanie Kościołem Katolickim. Głupoty wcale nie mniej, a czy ktoś przejrzeje się jej zdaniem?

Myślę, że operujesz stereotypem zarządzania w ramach KK. Trudno o miarę zarządzania tak skomplikowanym tworem, ale z pewnością nie jest to 100%-owe determinowanie zachowań wiernych. Weź chociażby pod uwagę takie rzeczy jak seks przedmałżeński, uczestnictwo w mszach, przyjmowanie komunii, niedzielne zakupy, itd. Kościół sam mówi o kryzysie, a jednym z elementów tego kryzysu są kłopoty z zarządzaniem owczarnią, powolna, ale systematyczna utrata wpływu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
15-12-2010 10:50 
 Ocena 2 na 2
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
> Kościół sam mówi o kryzysie, a jednym z elementów tego kryzysu są kłopoty z zarządzaniem owczarnią, powolna, ale systematyczna utrata wpływu.
------------------------------------------
Generalnie powiem "zgoda". Ale czy to nie jest tzw haczyk? Niby kryzys, niby jest źle, ale: czy było lepiej niż teraz? Zarządzanie chaosem ma zalety. Nikt nie wie jak być powinno - może więc jest ok? A ponarzekać każdy lubi - szczególnie publicznie.
Kryzys zarządzania owczarnią? Owczarnia się cieszy, że robi coś kontra, bo Polak zawsze musi być w opozycji, a kapitał rośnie...
Może ja operuje stereotypem - ale komuś bardzo zależy, by "w mętnej wodzie ryby łowić"...
Po za tym: jak ktoś ma coś na sumieniu (choc czy naprawdę ma?) to jego poczucie winy łatwiej otwiera kieszonkę.

I - w czym objawia się ta utrata wpływów? To, że tak mówi (krzyczy?) nie znaczy, że tak jest. Choć mamy "wiedzieć i myśleć" - że tak jest.




Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
15-12-2010 11:13 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Niby kryzys, niby jest źle, ale: czy było lepiej niż teraz? Zarządzanie chaosem ma zalety.

Sądzisz, że np. kampania przeciw kościelnej pedofilii jest celowym marketingowym zabiegiem kościoła, aby było tak dobrze jak teraz? Hm. Takiej opcji raczej nie byłbym skłonny przyjąć (weź pod uwagę wymierne straty, np. kościoła w USA).

>I - w czym objawia się ta utrata wpływów?

Jednym z jej symptomów jest to, że kościół bogaci się - czy było lepiej niż teraz? - ale nie tyle (czy też nie tylko) bogactwem wiernych, co przekrętami prawnymi, do których praktycznie nikt nie ma wglądu (sławetna komisja majątkowa).


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
15-12-2010 11:29 
 Ocena 1 na 1
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>>Niby kryzys, niby jest źle, ale: czy było lepiej niż teraz? Zarządzanie chaosem ma zalety.
>Sądzisz, że np. kampania przeciw kościelnej pedofilii jest celowym marketingowym zabiegiem kościoła, aby było tak dobrze jak teraz? Hm. Takiej opcji raczej nie byłbym skłonny przyjąć (weź pod uwagę wymierne straty, np. kościoła w USA).

Każde działanie, szczególnie na duża skalę ma jakieś ryzyko. "Coś gdzieś" się "pokićka". Wszystkiego się nie przewidziec. Kampania "przeciw pedofilu" to konsekwencja wielkiego mniemania o własnej bezkarności. lub Biblijnie rzecz ujmując: "kara za grzech pychy". (ok, inne grzechy świadomie pomijam!)
Inna sprawa, jak pewnie się czuli, że doszło do takiej skali tego procederu.

>>I - w czym objawia się ta utrata wpływów?
>Jednym z jej symptomów jest to, że kościół bogaci się - czy było lepiej niż teraz? - ale nie tyle (czy też nie tylko) bogactwem wiernych, co przekrętami prawnymi, do których praktycznie nikt nie ma wglądu (sławetna komisja majątkowa).

Zgoda. Ale czy ma znaczenie czy milion dolarów zabrano Iksinsiemu wprost czy sprytnie, udowadniając mu, że jest im np winien? W imię sprawiedliwości dziejowej?
Druga cześć zdania: tym lepiej skoro tego nikt, przez brak wglądu nie widzi(choć jak pokazuje historia - do czasu).

Pytanie co będzie jak kiedyś zobaczy!?
Lub: czego to jeszcze nie wiemy...?


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
spellbinder (8577 punktów)
Bo takie wybory służą zwaleniu odpowiedzialności na obywatela - obywatel, który zagłosował ma poczucie, że zrobił coś głupiego, źle wybrał. Obywatel, który nie głosował, który wie, że jego głos nie jest w żaden sposób skorelowany z tym czy sąsiedzi zagłosują czy nie, ma świadomość bycia wyzyskanym.
Kuba Śruba (3184 punktów)W obronie sondaży
> Po jakiego mają swoje zdanie w tym temacie wyrażać?
Uważam, że sondaże są pożyteczne, bo pozwalają określić nastroje społeczne - takie informacje potrzebne są politykom (jak wskazał jeden z przedmówców), dziennikarzom, fundacjom, stowarzyszeniom i wszystkim ludziom zainteresowanym sytuacją w kraju.
Jeżeli np. 70% stanowczo nie życzy sobie wprowadzenia euro, to można dalej dociekać i wnioskować, że np. społeczeństwo żywi duży lęk wobec tej sprawy.
Jeżeli wprowadzenie euro jest bardzo korzystne, to odpowiedzialny minister finansów i odpowiednie stowarzyszenia powinny robić wszystko, żeby ludzi tego lęku pozbawić.

Inny przykład:
"Czy jesteś za uruchomieniem elektrowni atomowej w Polsce?"
Wyniki takiej ankiety dałyby zapewne przewagę głosów negatywnych i to mógłby być sygnał dla odpowiedzialnych polityków, mediów i portalu racjonalista.pl, żeby się taką sprawą zająć. To, że "Nowak" nie ma pojęcia o bezpieczeństwie we współczesnej energetyce jądrowej nie znaczy, że jego opinia jest nieważna - głos ludu powinien być wysłuchany, ale niekoniecznie decydujący.

Podsumowując: ludzie mają prawo bać się wszelkich zmian, a psim obowiązkiem wykształciuchów jest ich z tego lęku leczyć.

Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty. - F.Zappa
15-12-2010 13:50 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: W obronie sondaży
>Jeżeli wprowadzenie euro jest bardzo korzystne,
choć podobno Słowacy mają wątpliwości,
>to odpowiedzialny minister finansów i odpowiednie stowarzyszenia powinny robić wszystko, żeby ludzi tego lęku pozbawić.
Żartowniś z Waszeci ;] Jakiego lęku? Większość chyba Polaków widziała euro, dotykała euro i nic. Żadna waluta nam nie straszna, bo "my wszystko verstehen".
Euro jest w Polsce legalne, można nim obracać podobnie jak innymi 'biletami' - ale dlaczego "wprowadzenie euro" ma być likwidacją biletów NBP to ja nie rozumieć.
>Inny przykład:
>"Czy jesteś za uruchomieniem elektrowni atomowej w Polsce?"
>Wyniki takiej ankiety dałyby zapewne przewagę głosów negatywnych i to mógłby być sygnał dla odpowiedzialnych polityków, mediów i portalu racjonalista.pl, żeby się taką sprawą zająć.
Proponuję pytanie: "Ile powinno być elektrowni atomowych w Polsce?" i wyciągnięcie średniej.
> To, że "Nowak" nie ma pojęcia o bezpieczeństwie we współczesnej energetyce jądrowej nie znaczy, że jego opinia jest nieważna - głos ludu powinien być wysłuchany, ale niekoniecznie decydujący.
Poczucie humoru Cię nie opuszcza ;]
Skoro głos "Nowaka" nie ma być decydujący, to znaczy właśnie, że jego opinia jest nieważna. Poniekąd słuszne jest się w nią nie wsłuchiwać, bo (jak prawisz) lud nie ma pojęcia. Tyle, że to akurat argument przeciw sondażom.
Może sprzedaż udziałów w elektrowniach jądrowych dawałaby lepszą miarę poparcia niż gadane sondaże..
>Podsumowując: ludzie mają prawo bać się wszelkich zmian, a psim obowiązkiem wykształciuchów jest ich z tego lęku leczyć.
No jasne - "wykształciuchy" zawsze muszą być odważniejsze i lepiej znać się na medycynie, a prawo do 'leczenia' z obaw należy wpisać do Karty Praw Podstawowych, by wszystkim żyło się miło, lekko i przyjemnie pod "psią" opieką ;]
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Skoro głos "Nowaka" nie ma być decydujący, to znaczy właśnie, że jego opinia jest nieważna. Poniekąd słuszne jest się w nią nie wsłuchiwać, bo (jak prawisz) lud nie ma pojęcia. Tyle, że to akurat argument przeciw sondażom.
To jest głos przeciwko ustalaniu spraw w referendum, a nie sondażom, które są jedynie badaniami opinii


Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> choć podobno Słowacy mają wątpliwości
Z tego co wiem, to lud słowacki jest zadowolony ogólnie z euro. Przeszli na euro jak kurs był około 30 paru koron za jedno euro. Czyli na nasze nieco ponad 3 złocisze. I jak tam piwo Martiner kosztuje jakieś 62 centy to na nasze jakieś złoty osiemdziesiąt, a jest to dobre piwo a nie jakiś sikacz. A nas już to piwo kosztuje ponad dwa złote, w zależności od kursu euro. Słowacja zrobiła olbrzymi skok i dzięki euro też pewnie jeszcze zrobi.
15-12-2010 18:03 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Proponuję pytanie: "Ile powinno być elektrowni atomowych w Polsce?" i wyciągnięcie średniej.
Na takie pytanie to ja bym natychmiast odpowiedziała trzema innymi:
1. Jakie jest zapotrzebowanie Polski na energię elektryczną?
2. Jaka jest przeciętna moc takiej średniej elektrowni?
3. Czy jest szansa,że moglibyśmy sprzedawać sąsiadom nasz prąd, a jeżeli tak, to ile?
I wtedy bym wiedziała, ile elektrowni atomowych potrzeba w Polsce.
No, ale ja jestem pozbawiona spontaniczności i poczucia humoru

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-12-2010 18:45 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
>No, ale ja jestem pozbawiona spontaniczności i poczucia humoru
Większość Polaków ma poczucie humoru i na postawione pytanie odpowiedziałaby pewnie pytaniem:
"Jakie jest zapotrzebowanie w Polsce na grzyb atomowy?"
Na świecie są setki elektrowni jądrowych, ale pech chciał, że pierdyknęło u naszych sąsiadów i teraz trzeba spalać tony węgla, trując środowisko, zamiast postawić na "atomówki".
W tym przyznaję Grabowskiej rację: politycy za bardzo się oglądają na to "co ludzie powiedzą". Jednak nie jest to dla mnie argument przeciwko sondażom, a przeciwko postawie polityków. Jest to właściwie wpisane w demokrację - nie można się nadto wychylać, bo "Nowak" się obrazi i zagłosuje na opozycję.

Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
15-12-2010 17:30 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ludzie mają prawo bać się wszelkich zmian
Ale kto ten lęk wzbudza? Tak jak z tymi organizmami GMO. Głupie pismaki dla zarobienia kasy. Tak jak kiedyś o tym, że telefony komórkowe raka powodują. Mącą ludziom we łbach różne dziennikarzyny, aby tylko o czymś pisać i tworzą sztuczne problemy, aby potem je rozwiązywać i znowu pisać. Głos naukowców , prawdziwych, się nie liczy bo zaraz jakiś inny wypierdek , pseudonaukowiec się wypowiada, typu Macieja Giertycha, o smoku wawelskim, i "podważa" opinie rzetelnych uczonych. Sondaże o nastrojach społecznych niech się do nastrojów odnoszą, a nie do kwestii ekonomicznych czy naukowych, na których lud się zna tyle co kura na pieprzu. Niech mnie zapytają czy dobrze się czuję w Polsce, czy jestem szczęśliwa, albo właśnie czy policja budzi moje zaufanie, lub kapłani. Tu się mogę kompetentnie wypowiedzieć. A co ja się znam na GMO, albo na elektrowni atomowej? Tu niech się kompetentni naukowcy wypowiadają.
Dean11 (302 punktów)

>Tu niech się kompetentni naukowcy wypowiadają.

Mamy taki na przykład Talidomid - kiedyś kompetentni naukowcy powiedzieli, że wszystko jest w porządku. Było?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Mamy taki na przykład Talidomid - kiedyś kompetentni naukowcy powiedzieli, że wszystko jest w porządku. Było?
No nie było. Ale na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że to było dawno. Tak jak z DDT i innymi takimi. Ja się osobiście GMO nie boję. Mimo wszystko.
Głąbiński (3538 punktów)Odp: Sondaże
>Drażnią mnie sondaże. ... co ci respondenci wiedzą ...?
>... uważają, że Jarosław ich lepiej reprezentuje, a drudzy, że Donald. ...
I o to chodzi. Sondaże wykonuje się nie po to, by dowieść prawdy, lecz by dowiedzieć się, jakie są mniemania większości obywateli, jakie rozstrzygnięcie ma szansę uzyskania poparcia.

Stach M. G.
sztejkat (4743 punktów)
>Drażnią mnie sondaże. Ostatnio usłyszałam o sondażu takim: "Co sądzą Polacy o wprowadzeniu waluty euro". (...) I ileś tam było za , a ileś, przeciw. (...)

Co znaczy "ZA"? Odpowiedzi na pytania w sondażach bywają wielce zabawne. Na pytanie "Co sądzisz o wprowadzeniu..." nie bardzo można odpowiedzieć: "jestem za". Tym bardziej: "nie wiem". Bardziej już: "sądzę, że to dobry pomysł" lub "nie mam zdania". Choć rozumiem, że takie odpowiedzi cisną się na usta, gdyż taki jest "domyślny" standard rozumienia tego rodzaju pytań.

Najlepsza pod tym względem ankieta na jaką udzielałem odpowiedzi zawierała pytanie: "Czy wie Pan, że pańska emerytura będzie bardzo niska?". Nie - nie wiem, że będzie niska. Tak - wiem, że będzie niska. A co jeśli wiem, że będzie wysoka? Czasem naprawdę nie jest im daleko do "Czy zbyt często bije Pan żonę?"

>Przepraszam, a co ci respondenci wiedzą na ten temat?(....)

Sondaże jak i niestety nasz świat polityki interesują opinie a nie wiedza. Nikt też nie pyta, czy wiesz jakie będą skutki wprowadzenia Euro, lecz jakie jest Twoje zdanie. Wiedza i opinia to dwie różne sprawy. Zazwyczaj "nie wiem" w pytaniu o wiedzę będzie oznaczać brak wiedzy, natomiast w pytaniu o opinię - brak zainteresowania.

Sednem sprawy, co zauważyli już inni, jest to, że doszliśmy do sytuacji w której decydujemy bądź zmuszeni jesteśmy decydować bez posiadania niezbędnej do tego wiedzy, a jedynie kierując się "opinią". Opinią, która może być skrajnie irracjonalna. Sondaże służą więc do badania jak zachowamy się w sytuacji, gdy postawi się nas przed takim a nie innym wyborem nie przedstawiwszy nam niezbędnej do racjonalnego wyboru wiedzy. Lub nawet więcej - odciąwszy nas od niej. Opinie można bowiem dość dogodnie kształtować w przeciwieństwie do faktów, które co najwyżej można ukrywać lub fałszować.

Nawet na proste z pozoru pytanie: "Który proszek do prania lepszy?" nie jest łatwo odpowiedzieć gdyby chcieć bazować na wiedzy.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365