Racjonalista - Strona głównaDo treści
Metodologia głosowania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-01-2011 15:26PiotrB (2937 punktów)Metodologia głosowania
Ocena 3 na 3
Ponoć ludzie, którzy wybierają się na wybory, głosują, ponieważ zgadzają się z programem danej partii. Cóż za naiwność! Gdyby partie chciały realizować swój program (jaki program?), to by go realizowały po wygraniu wyborów - tymczasem... Wystarczy sobie coś uświadomić - większość polityków, to ludzie z długim poselskim stażem, natomiast partie, zmieniając nazwy, nie zmieniają ludzi - następuje tylko przetasowanie talii.

Racjonaliści żywią sympatię do poglądów lewicowych i mówią: SLD! Ewentualnie Palikot. A SLD przypadkiem nie miało swego czasu okazji sobie porządzić? A Palikot nie był przypadkiem w partii rządzącej? Czy ktoś myśli, że zmiana twarzy lidera w jakikolwiek sposób zmienia naczelny imperatyw partyjny: utrzymać się u władzy, posadzić swoich na stołkach, porobić kilka przekrętów, żeby się ustawić na później? Czy ktokolwiek z was uważa, że wśród naszych polityków jest ktoś, kogo można by nazwać mężem stanu, kto o rację stanu dba, a nie o rację swojej partii?

Sondaże wyborcze prezentują 4 (+2) kandydatów do rządzenia: PO, PiS, SLD, PSL (+ ewentualnie PJN lub Palikot). Te drugie partie reklamowane są jako "coś nowego" - O RLY? Wybieramy nazwę partii czy ludzi? Bo jeśli ja chciałbym wybrać coś nowego, to poszukałbym KOGOŚ nowego. A rzeczywiście ci NOWI, plasują się w okolicach jednego sondażowego procenta.

Swego czasu Andrzej Lepper omamił społeczeństwo krzycząc, że on jeszcze nie rządził - dajcie mu szansę, a namiesza wśród tych "złodziei". I ludzie to kupili - to był swój, prosty chłop, który gadał politykom w twarz to, co zwykli ludzie mogli sobie tylko gadać przy wódce. W pewnym sensie rozumiem ten wybór. Był to wybór szkodliwy, fakt. Można się obawiać, że kolejny taki eksperyment - wybranie kogoś nieznanego, jakiegoś kolejnego Tymańskiego, mógłby grozić jeszcze większą katastrofą. Ale jak długo jeszcze społeczeństwo będzie dawało robić się w konia ludziom, którzy wybierani są nie dlatego, że czynią DOBRO, ale dlatego, że mają najwięcej kasy na reklamy w mediach.

Zakończę apelem: zastanówmy się, czy warto głosować na ludzi, którzy od lat siedzą w poselskich ławach, i którzy zawodowo, w świetle prawa, od 1989 roku ruchają społeczeństwo. Świat byłby lepszy (tak myślę!) gdyby ludzie głosowali tylko na tych, których jest w mediach jak najmniej - do czasu, gdy zamiast czczych obietnic na bilbordach, będą się mogli pochwalić jakimiś konkretami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rhotax7 (3947 punktów)
Polityka to sztuka wygrywania wyborów.
Nie spełniania obietnic.

Ten kto wciśnie wyborcy lepszy kit wygra.

Palikot by wygrać musiałby z pełną premedytacją nakłamać że kapliczka w każdej szkole,kreacjonizm na studiach,mohery stałe przedstawicielstwo w rządzie,Rydzyk świętym za życia i dla każdego zasiłek od zaraz na każdy cel w celu zrównania pensji Polaka ze średnią w UE.itd,itp.
Po wygraniu wyborów po prostu nie spełniłby obietnic i zrobił tak jak głosi teraz.
Zamieniłby kraj w świecki raj.
Czy jest aż takim cynikiem?
jkl; (5859 punktów)
Jest gorzej niż myślisz.
To sam system demokratyczny czyni rządzących takimi jakimi są. Nawet jeśli trafi do parlamentu człowiek nowy i o najszlachetniejszych zamiarach, to szybko stanie przed wyborem między zachowaniem gwarantującym przetrwanie i realną władzę, a krótkim funkcjonowaniem w tle.
Zresztą, wielu takich nigdy tam nie trafi, bo to co dla społeczeństwa dobre i korzystne, nie jest tym samym czego chce obywatel.
rhotax7 (3947 punktów)
>To sam system demokratyczny czyni rządzących takimi jakimi są.
Jak go poprawić?
(mała dyktatura?)(mała nie w sensie że Jarek na wodza)
31-01-2011 08:28 
 Ocena 1 na 1
Mor Amarth (44 punktów)

>To sam system demokratyczny czyni rządzących takimi jakimi są.
Jaki system demokratyczny? W Polsce mamy do czynienia z miękkim wydaniem autorytaryzmu biurokratycznego. Wprawdzie po 1989 zdjęto te najbardziej totalitarne kagańce, ale przesunięto środki ciężkości władzy realnej ku wydumanej ekonomii oraz biurokratycznej arystokracji. Gawiedzi pozostawiono fasady demokracji jak wybory, które de facto wyborami nie są. Wystarczy wczytać się w ordynację wyborczą, spojrzeć na system finansowania partii politycznych oraz zewnętrznych wpływów na rządzących i proces legislacyjny w dziedzinie gospodarki bonzów biznesowych, a w warstwie kulturowej, etyczno-moralnej hierarchii ko-rko-wej l jej politycznych popleczników (np. casus J. Gowina w odniesieniu do in vitro, czy wpływy tzw. biznesmenów Sobiesiak czy Rywin na korzystne zapisy ustawowe). Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie, na początek na poziomie samorządów demokracji bezpośredniej przy jednomandatowych okręgach wyborczych, odpartyjnienie działalności parlamentarzystów, czyli silniejsze związanie ich z okręgami wyborczymi, które rzekomo reprezentują. Oczywiście podane tu przykłady to li tylko pewien schemat, który wymaga szczegółowych opracowań i rozwiązań, tu tylko zasygnalizowałem kierunek w jakim moim zdaniem powinniśmy podążać.
Marian (5438 punktów)
   Ja nie głosuję na tych, z którymi się zgadzam. Praktycznie zawsze głosuję po prostu na mniejsze zło.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
29-01-2011 16:27 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
>   Ja nie głosuję na tych, z którymi się zgadzam. Praktycznie zawsze głosuję po prostu na mniejsze zło.
Ja niestety też.Ostatnio na PO żeby tylko nie PIS.
Ciekawe ilu nas jest?
PiotrB (2937 punktów)
>>   Ja nie głosuję na tych, z którymi się zgadzam. Praktycznie zawsze głosuję po prostu na mniejsze zło.
>Ja niestety też.Ostatnio na PO żeby tylko nie PIS.
>Ciekawe ilu nas jest?

Zapomniałem dodać, że ludzie głosują albo na program albo żeby nie wrócił Kaczyński. Nie dajmy się zwariować.
29-01-2011 16:47 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>Zapomniałem dodać, że ludzie głosują albo na program albo żeby nie wrócił Kaczyński. Nie dajmy się zwariować.
   A mamy inny wybór? Wszyscy politycy są pełni gnoju, ale niektórzy bardziej niż inni.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
29-01-2011 21:38 
 Ocena 1 na 1
Poniecki (7132 punktów)
>>
>   A mamy inny wybór? Wszyscy politycy są pełni gnoju, ale niektórzy bardziej niż inni.
>   Pozdrawiam.
Mamy bardzo prosty wybór. NIE GŁOSOWAĆ.
Wogóle olać wszelkie wybory. To nie moje koryto i nie moja nierogacizna, która pcha się do tego koryta. Należy zadbać o swoje korytko, żeby mnie i mojej rodzinie żyło się spokojnie, a ten cyrk na Wiejskiej traktować jak niewędrowny cyrk. Jeśli spojrzeć na te ich przedstawienia z pozycji wygodnego fotela, mając pod ręką browarek, to co może być zabawniejszego od wystepu takiego Antka-Policmajstra albo p. Kempy? No, Andrew Leppiej chwilowo nie występuje, ale może wróci?
No to zdrówko tych, co mają jeszcze zdrowie chodzić na wybory. Wkrótce i tak sie rozchorują.
29-01-2011 23:13 
 Ocena 4 na 4
Marian (5438 punktów)
>Mamy bardzo prosty wybór. NIE GŁOSOWAĆ.
   To ja już wolę głosować na mniejsze zło, niż pewnego dnia obudzić się w kraju, w którym ponownie zapłoną stosy, ze świadomością, że mogłem coś zrobić by temu zapobiec. Nie głosując stajemy się przyzwalaczami. Fanatycy z „misją” zawsze znajdą zwolenników, którzy nie zostaną w domach. Niby jeden głos ma niewielkie znaczenie, ale jeśli wszyscy nie pójdziemy na wybory, skutki mogą być katastrofalne.

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Poniecki (7132 punktów)

>   To ja już wolę głosować na mniejsze zło, niż pewnego dnia obudzić się w kraju, w którym ponownie zapłoną stosy, ze świadomością, że mogłem coś zrobić by temu zapobiec.
>
I tak już od lat głosujemy na "mniejsze zło".
Porządni ludzie, których naprawdę chcielibyśmy widzieć w rządzie, po prostu się tam nie pchają. Wyborcom pozostaje tylko wybór między takim który już pokazał się ze złej strony oraz takim, który dopiero pokaże swoją złą stronę. Tak czy inaczej, zawsze bedzie czego żałować; w szczególności jeśli w międzyczasie "wybrańcy" zatroszczyli się o swoje sprawy, a my daliśmy się wpuścić w folozoficzne "mieć czy być?".
31-01-2011 11:16 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>I tak już od lat głosujemy na "mniejsze zło".
Lepiej narzekać w wygodnym fotelu niż narzekać na twardym stołku, drogi idealisto.

>Porządni ludzie, których naprawdę chcielibyśmy widzieć w rządzie, po prostu się tam nie pchają.
I to czyni ich porządnymi.

>Wyborcom pozostaje tylko wybór między takim który już pokazał się ze złej strony oraz takim, który dopiero pokaże swoją złą stronę. Tak czy inaczej, zawsze bedzie czego żałować
Ale też jeśli wybrane mniejsze zło wygra, można sobie powiedzieć: "uff, mogło być gorzej". Co jest pocieszające.


"Jeśli mam wybierać między złodziejami a idiotami, wybiorę złodziei. Żaden złodziej nie ukradnie tyle, ile idiota zmarnuje."
Rafaela (2059 punktów)
>Ponoć ludzie, którzy wybierają się na wybory, głosują, ponieważ zgadzają się z programem danej partii. Cóż za naiwność!
Nie do końca zgadzam się z tą tezą, gdyż oni (naiwni), stanowią wg mnie garstkę wyborczą.
Część ludzi z tzw. elektoratu danej partii idzie głosować na polityków, którzy w kampanii i nie tylko mówią to, co chcą usłyszeć wyborcy. Czyli następuje jakby zamiana miejsc - to polityk wybiera potencjalnego wyborcę poprzez trafienie do niego wypowiadanymi przez siebie słowami, a ten jakby mu za to dziękując stawia fajkę na liście przy jego nazwisku. I tak wzajemnie jakby siebie oszukujemy. Te 'jakby' sprawiają, że obie strony wikłają się w grę pozorów.
Jest grupa ludzi, która bierze pod uwagę kryterium światopoglądowe i wybiera tego polityka, którego światopogląd jest zgodny z własnym.
Jeszcze inni wyborcy identyfikują się z obietnicami, które wydają się mocno realne i do których zostali przekonani.
Jeszcze inna grupa bierze udział w wyborach, by oddać głoś na kogokolwiek, byleby zagłosować przeciwko partii lub komuś.
Jest modne wybieranie tzw. mniejszego zła.
Powodów głosowania jest o wiele więcej, lecz wg mnie idąc na wybory mało kiedy myślimy o prawie do decydowania o naszej przyszłości, naszych najbliższych, przyszłych pokoleń oraz braniu odpowiedzialności za nasz wybór.

>Wystarczy sobie coś uświadomić - większość polityków, to ludzie z długim poselskim stażem, natomiast partie, zmieniając nazwy, nie zmieniają ludzi -następuje tylko przetasowanie talii.
Tak, role na scenie politycznej są w dużej mierze obsadzone przez 'stare wygi' politykierów, którzy sami uważają siebie za polityków, a wyborca często albo daje się kolejny raz nabrać, albo z przyzwyczajenia daje im kolejną szansę, w myśl zasady 'wiem na co go stać'. Boimy się zmian, mimo, że krzyczymy, iż czas betonową scenę skruszyć, atmosferę odświeżyć.



*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
diogenes (42753 punktów)
>Ponoć ludzie, którzy wybierają się na wybory, głosują, ponieważ zgadzają się z programem danej partii. Cóż za naiwność!

Zgoda. Osobiście nie przeczytałem nigdy programu żadnej partii. Partia w świadomości wyborcy to najwyżej etykieta, jakiś slogan, a nie wnikliwie przestudiowany jej programu.

>Gdyby partie chciały realizować swój program...

Życie społeczne nie jest tylko kwestią realizacji programu jakiejś partii. Problem jest taki: jaką częścią życia społecznego da się w ogóle racjonalnie zarządzać, a co toczy się poza możliwością ludzkiej ingerencji, bezwładu.

>Racjonaliści żywią sympatię do poglądów lewicowych...

A nie racjonalnych (ze względu na rację stanu)? Czasem nie jest ważna strona politycznej sceny.





Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
otisto (166 punktów)
(zablokowany)
Ja, mając 33 lata jeszcze nigdy nie głosowałem i zawsze okazywało się że słusznie.
Moi faworyci przestawali nimi być zaraz po wyborach.

Z drugiej strony ciągłe zmiany rządu (co kadencję albo częściej) niczego dobrego nie przynoszą.
Przysłowie mówi że nowi muszą się najpierw nakraść a potem zaczną dbać o ludzi.

Ale jeśli nie mamy możliwości rozliczenia polityków to cała ta zabawa z wyborami traci sens.
Appenzeller (3118 punktów)
>Ale jeśli nie mamy możliwości rozliczenia polityków to cała ta zabawa z wyborami traci sens.
Dzięki za zwięzłe ujęcie najważniejszej wady naszej wersji demokracji, sprowadzającej się praktycznie do tzw. wolnych wyborów. "Tzw" bierze się stąd, że i tak kupujemy w wyborach towar najlepiej zareklamowany w mediach. Wolność wyboru jest tu "fordowska", Ford może być w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że czarny. Co natomiast musi zrobić polityk, że by go rozliczono? Prawie sobie nie potrafię wyobrazić. Co gorsza, nie mam też pomysłu, jak to można naprawić.
PS. Jednak wiem o jednym sposobie rozliczania polityka. Musi podpaść prawdziwie rządzącym, wtedy nieważne co naprawdę zrobił, media go kompromitują, a paragraf już czeka.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Rigoletto (3891 punktów)
>>Zakończę apelem: zastanówmy się, czy warto głosować na ludzi, którzy od lat siedzą w poselskich
>ławach, i którzy zawodowo, w świetle prawa, od 1989 roku ruchają społeczeństwo.

Przecież oni nie przylecieli z Marsa. Wywodzą się z tego społeczeństwa i są jego emanacją. Uważasz, że politycy są be, a tzw. "zwykli ludzie" są O.K.? Tak wcale nie jest. Politycy robią to samo co zwykli ludzie, tylko o zwykłych ludziach nie mówi się w mediach.

>Świat byłby lepszy
>(tak myślę!) gdyby ludzie głosowali tylko na tych, których jest w mediach jak najmniej - do czasu,
>gdy zamiast czczych obietnic na bilbordach, będą się mogli pochwalić jakimiś konkretami.

To dość naiwne marzenia. Kto byłby lepszy od tych, którzy są w mainstream'ie politycznym? Korwin-Mikke? Ikonowicz? Manuela Gretkowska?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365