 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-01-2011 19:49 | Kowalska (14008 punktów) | Ile zła, tyle dobra?
2 na 2 | Dzisiaj w TVP2 puszczono film dokumentalny "W imię ich matek - historia Ireny Sendlerowej". I zaczęłam się zastanawiać. Czy musi zaistnieć bezgraniczne zło, żeby powstało bezgraniczne dobro? Dokąd po śmierci idą tacy Ludzie, jak Pani Irena Sendlerowa? Przecież to nie może być tak, że po śmierci nie zaznają żadnej nagrody. Moja Babcia mówi, że ci, którzy przeżyli wojnę "to inny gatun". Że nie ma na takich ludzi siły. Zgadzam się z Nią. Tylko w głębi serca wolałabym, żeby ludzie nie musieli już nigdy być tym "innym gatunem"  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | rhotax7 (3947 punktów) | Nie musi zaistnieć zło by zaistniało dobro. WOŚP jest dobrem ratującym wiele dzieci,choć wojny nie ma.
Na tle krystalicznie czystego zła nazizmu po prostu dobro jest wyrazistsze.
Nagrodą pośmiertną Pani Sendlerowej jest przetrwanie memu jej czynów i postawy. Oraz ewentualni naśladowcy w złych czasach jakie zawsze mogą nadejść z pod palm.
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >WOŚP jest dobrem ratującym wiele dzieci,choć wojny nie ma. Jestem przeciwna WOŚP. WOŚP demoralizuje urzędasów NFZ. Zdejmuje z nich odpowiedzialność za troskę o dzieci. Bo Owsiak kupi! To oni już nie muszą i mogą samochody pokupować dla urzędasów, albo wysokie premie im poprzyznawać.
Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
|
|
2 na 2 | neurosurgery (2484 punktów) | >Dokąd po śmierci idą tacy Ludzie, jak Pani Irena Sendlerowa?
Tam gdzie wszyscy - do ziemi lub do urny na kominku.
>Przecież to nie może być tak, że po śmierci nie zaznają żadnej nagrody.
A jednak może...
> Moja Babcia mówi, że ci, którzy przeżyli wojnę "to inny gatun". Że nie ma na takich ludzi >siły.
Ludzie tamtych czasów byli bardziej bezinteresowni. Dzisiaj pomocnej dłoni nie wyciągnie do Ciebie praktycznie nikt.
|
|
 | | Kowalska (14008 punktów) | >> Moja Babcia mówi, że ci, którzy przeżyli wojnę "to inny gatun". Że nie ma na takich ludzi siły.
>Ludzie tamtych czasów byli bardziej bezinteresowni. Dzisiaj pomocnej dłoni nie wyciągnie do Ciebie praktycznie nikt.
I tak z niewyciągniętą pomocną dłonią poumieramy w samotności?....
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
|  | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > I tak z niewyciągniętą pomocną dłonią poumieramy w samotności?....
Smutne to, ale prawdopodobnie tak... Zresztą nie muszę daleko szukać, żeby wiedzieć, że świat niematerialnej pomocy dawno zaginął. Sam nie mam przyjaciela z prawdziwego zdarzenia.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > > I tak z niewyciągniętą pomocną dłonią poumieramy w samotności?....> Smutne to, ale prawdopodobnie tak... Zresztą nie muszę daleko szukać, żeby wiedzieć, że świat niematerialnej pomocy dawno zaginął. Sam nie mam przyjaciela z prawdziwego zdarzenia. Z jednym się zgodzę. Że daleko szukać nie musisz. Wal człowieku jak w dym. Z nie takich dołów wyciągaliśmy  A będzie trzeba to się pomoc sprowadzi.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) |
> Z jednym się zgodzę. Że daleko szukać nie musisz. Wal człowieku jak w dym. Z nie takich dołów wyciągaliśmy A będzie trzeba to się pomoc sprowadzi.Nie rób człowiekowi nadziei. Chyba, że jak w tej piosence: "(...) i choć mnie wrzucą w głębokie doły, kochać cię będą moje popioły."
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Zresztą nie muszę daleko szukać, żeby wiedzieć, że świat niematerialnej pomocy dawno zaginął. Sam nie mam przyjaciela z prawdziwego zdarzenia.
Cały myk z przyjaciółmi polega na tym... że znajduje się ich często tam, gdzie nikt o zdrowym rozsądku by nie szukał.
Jestem dość samotny od paru lat- ograniczone kontakty towarzyskie, mikre perspektywy nowych znajomości. Ale mam przyjaciela, czy też dokładniej- przyjaciółkę z którą od dość dawna stoimy sobie ramię w ramię, no matter the cost, no matter the circumstances.
A znalazłem ją wśród pogardzanej kasty wyrzutków społecznych o trudnych życiorysach- młodzieńcze ucieczki z domu, pobyty na oddziale zamkniętym, etc.
Zachęcam do poszukiwań.
|
|
 | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ludzie tamtych czasów byli bardziej bezinteresowni.
Może nawet nie tyle bardziej bezinteresowni, co... twardsi. Wypaleni w piecu okrucieństwa i przez to utwardzeni w swych poglądach. Ci, co byli bezinteresowni a priori- stali się niezłomni. Chwała im za to.
|
|
5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | "Zło" i "Dobro" to są pojęcia względne, sztucznie wykreowane, mające pokazywać stosunek obserwatora do obserwowanych zdarzeń.
Żeby więc zaistniało "dobro" trzeba kogoś, komu spodoba się wynik danego działania. Aby zaistniało "zło", komuś musi się ten wynik nie spodobać. Przy czym termin "zło" i "dobro" przylepiany jest do tego samego zdarzenia.
Przykład - może być, że Norman Borlaug - facet modyfikował genetycznie pszenicę, uodpornił ja na choroby - po co? Żeby ludzie mieli co jeść. Jego odmiana była wydajniejsza niż naturalna - za to z resztą dostał pokojowego Nobla.
No niby dobrze - ratował ludzi w krajach trzeciego świata przed śmiercią głodową.
Ten sam człowiek przez innych ludzi jest traktowany jako osoba zła - która modyfikuje żywność, "utoksycznia ją", "rakotwórczy" ją, czy w co te ludziki sobie wierzą. Jest zły.
Podobnie to wygląda w każdym wypadku. Dżuma wyrżnęła połowę populacji Europy - bardzo źle, bardzo wielka tragedia. Ale patrząc pod innym kątem - gatunek ludzki się ulepszył. Stał się bardziej odporny na podobne zdarzenia mogące zajść w przyszłości.
|
|
 | | Kowalska (14008 punktów) | Cytat:"Zło" i "Dobro" to są pojęcia względne, sztucznie wykreowane, mające pokazywać stosunek obserwatora do obserwowanych zdarzeń.
Żeby więc zaistniało "dobro" trzeba kogoś, komu spodoba się wynik danego działania. Aby zaistniało "zło", komuś musi się ten wynik nie spodobać. Przy czym termin "zło" i "dobro" przylepiany jest do tego samego zdarzenia. Minusa Ci nie dam, bo daję je tylko zatwardziałym trollom. Pytanie mam tylko. Ty poważnie?
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | > Minusa Ci nie dam, bo daję je tylko zatwardziałym trollom. Pytanie mam tylko. Ty poważnie?
Nie wiem co widzisz w moim stwierdzeniu dziwnego. Na bardzo wielu przykładach widać, że rzeczy nie posiadające absolutnie żadnej realnej wartości są przez ludzi klasyfikowane jako "dobre" i "złe". Często rzeczy jednoznacznie negatywne (z logicznego punktu widzenia), jak choćby chlanie kawy czy palenie papierosów są dla jednych z definicji "złe" a dla drugich "dobre", przy czym obydwie strony szukają argumentów na poparcie swoich tez.
Jest też kwestia oceny konkretnych osób pod kątek "dobra"/"zła". Pięknie widać jak płytkie są te oceny na przykładzie sposobu tworzenia, w końcu bardzo przejrzystych, scenariuszy filmów hollywoodzkich. W podręcznikach dla scenarzystów czarno na białym stoi, że jeśli trzeba ocieplić wizerunek bohatera, nie ma prostszej metody niż pokazanie, że bohater głaszcze małego pieska, czy przytula się do niego dziecko. To jest w stanie ocieplić wizerunek każdego złoczyńcy - jednoznacznie zakwalifikować go jako osobę "dobrą".
Przy ocenie "dobre"/"złe" człowiek nie bierze pod uwagę wszystkich czynników kształtujących sytuację, a opiera się jedynie na tej najbardziej dosłownej, widocznej.
|
|
 | 2 na 2 | neurosurgery (2484 punktów) | >"Zło" i "Dobro" to są pojęcia względne,
Dla Hitlera 'dobre' było gazowanie ludzi w obozach. Nie chodzi o pojęcia i definicje. Zło zaczyna się tam, gdzie dzieje się krzywda drugiemu człowiekowi.
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >>"Zło" i "Dobro" to są pojęcia względne, >Dla Hitlera 'dobre' było gazowanie ludzi w obozach. Nie chodzi o pojęcia i definicje. Zło zaczyna się tam, gdzie dzieje się krzywda drugiemu człowiekowi.
Dalej dla ludzi mordowanie innych ludzi jest "dobre" - wystarczy poczytać wypowiedzi pod różnej maści "newsami".
Ale jeśli posłużymy się Twoją definicją "dobra", to znaczy, że np. chodzenie po ulicy i znęcanie się nad psami, kotami, gołębiami, nie jest "złe". Bo nie dotyczy człowieka.
|
|
6 na 6 | marek milczewski (2335 punktów) |
> Moja Babcia mówi, że ci, którzy przeżyli wojnę "to inny gatun". Że nie ma na takich ludzi> siły. Zgadzam się z Nią. Tylko w głębi serca wolałabym, żeby ludzie nie musieli już nigdy być tym> "innym gatunem"  > Aleś palnęła tym wątkiem. Trza by książkę napisać, by Ci odpowiedzieć... W największym więc skrócie: Ludzie, którzy przeżyli wojnę, wcale nie byli ani lepsi, ani gorsi niż dzisiaj. 90% to zwykli tzw. zjadacze chleba - chłopi, cywile w miastach, beztrosko bawiące się dzieci, niewiele zdający sobie sprawę z sytuacji, uczniowie. Na wsiach, poza wyjątkami, nie było terroru. W miastach takich jak Warszawa, do powstania życie biegło co prawda pod okupacją, ale w miarę spokojnie. Ludzie pracowali, rodziły się dzieci, chodzono do kin, na dancingi, do restauracji. Owszem były łapanki, zamykano w aresztach... Ale mimo to nie można powiedzieć,iż przeciętny ówczesny Kowalski, to powiewający flagą narodową i śpiewający hymn bohater. Pozostałe 10% rozdzielić można na pół. Część było skończonymi łajdakami wydającymi ukrywających żydów, szabrujących groby, współpracujących z Niemcami. Bądź zwykli tchórze, którzy uciekli tuż przed wybuchem, albo w trakcie wojny, by nie brać w niej udziału. Np. wyżsi oficerowie wojska , którzy nawiali do Rumuni, zostawiając armię osamotnioną. I dopiero pozostałe 5% to ci, o których historia napisała. To żołnierze Września, ruch oporu, to wreszcie w większości, ci bezimienni bohaterowie wojny jak Sendlerowa, bohaterowie w obozach koncentracyjnych (o których niejedną książkę napisano), ci co szmuglowali żywność ze wsi do miast (co wcale aż takim bohaterstwem nie było)... Trzeba oddać sprawiedliwość, w śród Niemców też było nie mniej bohaterów. Ich ludność cywilna, podobnie jak my i przeciętny żołnierz frontowy z naboru i wzięty do niewoli radzieckiej byli okrutnie przez wojnę doświadczeni. Tam też się działo... O tym historia prawie milczy. Ale do brzegu... Takich jak Sendlerowa, było tyle co kot napłakał w naszym narodzie. Podejrzewam, że oni sami wcześniej nie wiedzieli, że będzie ich na takie czyny stać. Po prostu tyle wiemy o sobie, na ile nas doświadczono. Gwarantuję Ci, że gdyby dzisiejsze społeczeństwo takiej próbie poddać, dowiedzielibyśmy się, iż wśród nas, może sąsiad mrukliwy i goniący dzieciaki spod okna, a może ta brudna baba wiecznie narzekająca na męża, to bohaterowie. Reszta chciała by tylko przeżyć i modliłaby się, aby wojna jak najszybciej się skończyła. O takich nikt nie pisał, bo i co tu napisać. Nie, nie zgadzam się, że ci co przeżyli wojnę to inny "gatun". PRZYPOMNIJ SOBIE STAN WOJENNY!!! I 1981r.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Ładnie ujęte. Polecam książkę "Boso ale w ostrogach" Stanisława Grzesiuka. Daje właśnie taki codzienny wgląd w warszawską, wojenną rzeczywistość.
|
|
|  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | >Ładnie ujęte. Polecam książkę "Boso ale w ostrogach" Stanisława Grzesiuka. Daje właśnie taki codzienny wgląd w warszawską, wojenną rzeczywistość. A jego "Pięć lat kacetu" w obozową. Grzesiuk siedział w różnych obozach koncentracyjnych, jak sam tytuł wskazuje, prawie pięć lat. Opisuje, niezwykle barwnie, nie tylko wspomnianych bohaterów i łajdaków, ale też zwykłych ludzi chcących tylko przetrwać to piekło.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >A jego "Pięć lat kacetu" w obozową. Grzesiuk siedział w różnych obozach koncentracyjnych, jak sam tytuł wskazuje, prawie pięć lat. Opisuje, niezwykle barwnie, nie tylko wspomnianych bohaterów i łajdaków, ale też zwykłych ludzi chcących tylko przetrwać to piekło. Dorzuciłbym jeszcze do tych lektur "Anus Mundi".
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > Nie, nie zgadzam się, że ci co przeżyli wojnę to inny "gatun". Może się nieprecyzyjnie wyraziłam. Słowo "gatun" jest używane przez moją Babcię w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. To Jej określenie Ludzi, którzy w czasie wojny nawet się nie podejrzewając o takie możliwości, dokonywali rzeczy i czynów wręcz nadludzkich. Zgadzam się, że w czasie okupacji wylazło z ludzi to co najgorsze i złe. Ale wbrew wszystkiemu stało się też wiele dobrego. > Gwarantuję Ci, że gdyby dzisiejsze społeczeństwo takiej próbie poddać, dowiedzielibyśmy się, iż wśród nas, może sąsiad mrukliwy i goniący dzieciaki spod okna, a może ta brudna baba wiecznie narzekająca na męża, to bohaterowie. I tak było. Czy ja się z tym nie zgadzam? Na sąsiedniej ulicy mieszkał pewien pan. Hołubił i przygarniał wszelkie stworzenie. Nigdy do nikogo się nie odzywał. Dzieci, w tym i ja, specjalnie po szkole chodziliśmy pod jego okna, żeby się z niego śmiać. Pewnego dnia zobaczyłam jak wynoszą go martwego na noszach. I wtedy pojęłam jaką wredną i głupią gówniarą byłam. Makabrycznie głupią. > Reszta chciała by tylko przeżyć i modliłaby się, aby wojna jak najszybciej się skończyła. O takich nikt nie pisał, bo i co tu napisać. No właśnie to co napisałeś. Że naturalnym jest, że ludzie nie chcą nieszczęścia. > PRZYPOMNIJ SOBIE STAN WOJENNY!!! I 1981r. Ciężko. 6 lat wtedy miałam. Pamiętam, że nie było telewizji i ojca z pracy zwolnili za "kontakty z zachodem", bo jego ojciec wyjechał do RFN. Pozdrawiam  EDIT: Słowo hołubić to moja pięta. Nigdy nie wiem jak to pisać 
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
|  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) |
> I tak było. Czy ja się z tym nie zgadzam?Nie napisałem, że się nie zgadzasz  > >Reszta chciała by tylko przeżyć i modliłaby się, aby wojna jak najszybciej się skończyła. O takich nikt nie pisał, bo i co tu napisać.> No właśnie to co napisałeś. Że naturalnym jest, że ludzie nie chcą nieszczęścia.Smutne jest to, że czasem niektórzy bohaterowie z wojny, otoczeni sławą, pieprzą trzy po trzy o patriotyzmie. Że tylko oni byli bohaterami, że dzisiejsze pokolenie to degeneraci niezdolni do takich czynów, że... Czasem mam wrażenie, że tęsknią do wojny i mimo całego okrucieństwa, wspominają ją z sentymentem. Są i tacy, którzy głośno dopominają się pochwał. Bywają też inni... Czasami bohaterowie wojny są łajdakami w czasach pokoju. Wiesz, myślę sobie, iż każde czasy mają swoich bohaterów i swój margines. I ci ludzie to nie zawsze są ci sami pozdrawiam marek
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
1 na 1 | Koraszewski (82900 punktów) | Nagrodą Pani Ireny Sendlerowej za życia było to, że w kraju, w którym nikt o niej nie chciał pamiętać odkryła ją grupa amerykańskich dzieciaków.
|
|
 | | marek milczewski (2335 punktów) | >Nagrodą Pani Ireny Sendlerowej za życia było to, że w kraju, w którym nikt o niej nie chciał pamiętać odkryła ją grupa amerykańskich dzieciaków.
Panie Andrzeju, z czystej ciekawości, zrobiłem sondę w śród sąsiadów i znajomych. Zadałem dziesięciu ludziom w wieku od trzydziestu do siedemdziesięciu kilku lat tylko jedno pytanie - kim była Irena Sendlerowa? - dwóch w ogóle nie wiedziało, - trzech odpowiedziało, że to jakaś Żydówka, ale skąd o tym wiedzą, nie umieli powiedzieć, - jeden, że to Żydówka uratowana przez Schindlera, która rozsławiła jego czyn na świecie, - czterech wiedziało.
Nie będę tego komentował, albo bardzo ostrożnie, gdyż uważam że olbrzymią winę za świadomość narodową ludzie dzisiaj czerpią z ekranu. A co my mamy? Wielcy kreatorzy kultury, z automatu tworzą ekranizacje lektur obowiązkowych, pod bzdurnym pretekstem ukulturniania mas. A tak naprawdę - bo to się będzie oglądać. Do kin pójdą tabuny uczniów... Młode pokolenie nie zna daty wybuchu II Wojny, nie mówiąc o I-ej. Dla Ireny Sendler - myślę - największą nagrodą były listy jakie dostawała od uratowanych ludzi i uśmiechy dzieci w sierocińcach i domach opieki, które tworzyła po wojnie. Mimo represji i oporu władz (była aresztowana i w więzieniu straciła dziecko), co było większym wyzwaniem i dramatem niż bohaterstwo w czasie wojny.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dokąd po śmierci idą tacy Ludzie, jak Pani Irena Sendlerowa? A dokąd mają iść? Do piachu! Jedynie idea po nich pozostaje. Tak jak napisał rhotax7.
Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | >> Dokąd po śmierci idą tacy Ludzie, jak Pani Irena Sendlerowa? >A dokąd mają iść? Do piachu! Jedynie idea po nich pozostaje. Tak jak napisał rhotax7.
Oczywiście. Z perspektywy ewolucji, Sendlerowa czy Hitler, czy też patofelek, to wszytko jedno...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|