 |
Do czego jest potrzebny "autorytet"? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-03-2008 11:43 | Głąbiński (3538 punktów) | Do czego jest potrzebny "autorytet"?
1 na 1 | W temacie "Prus vs Orzechowski" (czy jakoś podobnie) Mączka napisała: "potrzebny był kolejny krok: debata publiczna, zaangażowanie autorytetów". Przypomniało mi to często w naszej publicystyce wyrażane przekonanie, że dokuczające nam przejawy niedoskonałości porządku społecznego wynikają z braku "autorytetów". Obawiam się, że nieuświadomioną, wynikającą z bezmyślności, przyczyną tego sądu jest przekonanie - z jednej strony o własnej nieomylności, z drugiej zaś - o głupocie tych, którzy nie akceptują mojego zdania. W moim przekonaniu sens całego dowodzenia związanego z poszczególnymi wołaniami o potrzebę autorytetu sprowadza się do poczucia słabości własnych argumentów i wynikającego stąd pragnienia, by zjawił ktoś, kto bez żmudnych dowodzeń jednym słowem rozstrzygnie przyznanie mi racji. Nie wynika stąd jednak, że istnienie czegoś takiego jak autorytet należy uważać za zjawisko szkodliwe. Każdy z nas, stykając się z mnogością opinii winien, by nie utonąć w nadmiarze informacji, dokonywać wstępnej selekcji i zwracać szczególną uwagę na zdanie tych osób, które zdobyły uznanie w dziedzinie, której sprawa dotyczy. W żadnym jednak wypadku nie można przypisywać sądowi tej osoby atrybutu nieomylności. Charakterystyczny jest przykład sytuacji przywołanej przeze mnie na wstępie. Nie znam dyskusji w TV, o której wspomniano, ale - jak zrozumiałem - jakiś Orzechowski wyraził w niej przekonanie, którego autorzy postów nie podzielają. Nie mniej Mączka nie jest tym usatysfakcjonowana: odczuwa potrzebę potępienia niesłusznego sądu w sposób przekraczający efekt zwykłej rzeczowej argumentacji. I chyba podobnie sprawa przedstawia się ogólnie: obawiam się, że u podstawy wszystkich wołań o potrzebę "autorytetu" tkwi pragnienie rozstrzygnięć przekraczających nasze "ziemskie" możliwości, które każą zawsze liczyć się z możliwością pomyłki, zawsze pozostawiać cień wątpliwości, że jednak może to, co widzę jako czarne, jest w rzeczywistości białe? Nie muszę chyba dodawać, że poruszona przeze mnie kwestia ma zasadnicze znaczenie dla prawidłowego zrozumienia słów "tolerancja" i "racjonalizm".
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Każdy z nas, >stykając się z mnogością opinii winien, by nie utonąć w >nadmiarze informacji, dokonywać wstępnej selekcji i zwracać >szczególną uwagę na zdanie tych osób, które zdobyły uznanie >w dziedzinie, której sprawa dotyczy.
Prawda to oczywista, ale praktycznie nie pomaga, bo jak wybrać "uznanie" spośród tylu różnych "zdobytych uznań". Wyźmy przykład autorytetów w kwestii wychowania dzieci. Kto jest autorytetem?
Czy jest nim babcia, która odchowała wiele dzieci z sukcesem, w więc mają zdrowe i szczęśliwe wnuki, dobre i bogate dzieci? Myśląc rcjonalnie wydawałoby się, że ktoś powinien spisać poglądy i doświadczenia takiej kobiety i zrobić z tego podręcznik wychowania.
Czy jest nim magister pedagogiki? Lekarz dziecięcy? Psycholog dziecięcy? Kto zdobył największe uznanie w dziedzinie wychowywania dzieci?
W praktyce największym autorytetem jest Papież, a po nim ksiądz. W ZSRR taką rolę miał Stalin. W jaki sposób prosty człowiek może ocenić, czy jego autorytet zdobył "uznanie w dziedzinie"? Dlaczego przywódcy sekt religijnych cieszą się takim autorytetem wśród swoich członków? Czy sprawdzają oni, skąd się wzięło jego uznanie?
Nie zgadzam się z taką racjonalizacją potrzeby autorytetu. Przepraszam za tę niekonstruktywną krytykę, ale nie zawsze mam zdecydowane poglądy w każdej kwestii. Tym rzem nie podam więc żadnej własnej ani zacytowanej definicji autorytetu, którą mógłbym poprzeć. Przyznaję, że to zagadnienie jeszcze mnie przerasta. Ale mimo to czuję, że wywodzenie autorytetu z potrzeby "selekcji informacji" i w oparciu o "zdobyte uznanie", to naiwna racjonalizacja. Zjawisko autorytetu musi dotyczyć czegoś zupełnie innego z pogranicza władzy, religii, konformizmu... i nawet w świecie nauk przyrodniczych zjawisko to jest czymś złym. Tam gdzie rządzą autorytety, tam lęgnie się zło i fałsz - tak mówi mi intuicja racjonalisty.
doku
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >...jak wybrać "uznanie" spośród tylu różnych "zdobytych uznań". Wyźmy przykład autorytetów w kwestii wychowania dzieci. Kto jest autorytetem? Czy jest nim babcia, która odchowała wiele dzieci z sukcesem, ... W jaki sposób prosty człowiek może ocenić, czy jego autorytet zdobył "uznanie w dziedzinie"? Pytaniem o dokładny przepis na prawidłowy wybór autorytetu rozpoczynasz nowy temat, w którym nie wezmę udziału, gdyż uważam ,że takiej reguły nie ma. Prędzej możnaby się pokusić o podanie kryterium poprawności rozumowania, chociaż i tu jestem sceptykiem i zamiast dokładnego opisu wybrałbym zmodyfikowaną przypowieść rabina, który twierdził: "jeśli ktoś mniema, że ma 50% racji, to dobrze, jeśli przyznaje sobie 70% - to bardzo dobrze, jeśli 90% - to znakomicie! ale jeśli twierdzi, że ma słuszność na 100%, to po prostu jest durniem". Wątpię, by to wyjaśnienie cię zadowoliło, ale nic nie poradzę.
>Nie zgadzam się z taką racjonalizacją potrzeby autorytetu. ...wywodzenie autorytetu z potrzeby "selekcji informacji" i w oparciu o "zdobyte uznanie", to naiwna racjonalizacja. Zjawisko autorytetu musi dotyczyć czegoś zupełnie innego z pogranicza władzy, religii, konformizmu... i nawet w świecie nauk przyrodniczych zjawisko to jest czymś złym. Jeśli dobrze zrozumiałem, to w wypadku choroby, bez "wstępnej selekcji" jednakowo potraktujesz diagnozę specjalisty, konowała, znachora i znajomej pani, która ... itd.
>Tam gdzie rządzą autorytety, tam lęgnie się zło i fałsz - tak mówi mi intuicja racjonalisty. Obawiam się, że nie zrozumiałeś treści mojego postu i szczególnie nie przeczytałeś zdania: >>u podstawy wszystkich wołań o potrzebę "autorytetu" tkwi pragnienie rozstrzygnięć przekraczających nasze "ziemskie" możliwości, które każą zawsze liczyć się z możliwością pomyłki. Einstein był dla współczesnych sobie fizyków autorytetem. Nie miało to, mimo jego zastrzeżeń co do mechaniki kwantowej, żadnych złych konsekwencji, gdyż uczeni potrafili "liczyć się z możliwością pomyłki" (jak to wyżej zapisałem).
Stach M. G.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Einstein był dla współczesnych sobie fizyków autorytetem.
Nie był. W tamtych czasach Bohr był autorytetem, toczył ciągłe spory z Einsteinem i wszyscy jemu na szczęście wierzyli, a nie Einsteinowi.
Einstein był genialnym twórcą teorii względności, poza tym nie miał autorytetu i często krytykowano jego błędy, które często popełniał. Bohr tylko raz popełnił błąd, wyraził głośno swoją niewiarę w nowe cząstki i po ich odkryciu utracił autorytet.
doku
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > jednakowo potraktujesz diagnozę specjalisty, konowała, znachora i znajomej pani
W tym miejscu widzę źródło nieporozumienia. Wg mnie nie chodzi w tej dyskusji o to, kto ma więcej "autorytetu", ale o niebanalne "fenomenu autorytetu". Komu bardziej ufasz? Studentowi I roku medycyny czy III? Czy odpowiedź na to pytanie zbliża Cię do jakiegoś konstruktywnego wniosku na temat autorytetu?
Wg mnie ciekawsze jest pytanie: Dlaczego jeden nauczyciel ma autorytet, a drugi go nie ma, mimo że obydwaj mają w Twoim rozumieniu tyle samo autorytetu - obaj są tylko magistrami i mają taki sam staż? Dlaczego jeden dziennikarz ma autorytet i politycy grzecznie mu odpowiadają na pytania, pozwalają sobie przerywać i odpowiadają na wtrącane uwagi przerywając wątek, a inni traktują dziennikarza instrumentalnie, mówią co chcą, nie pozwalają sobie przerwać i nie zwracają uwagi na to, co mówi dziennikarz prowadzący program, tylko mówią po prostu swoją z góry przygotowaną propagandę?
Jak już mówiłem, temat mnie przerasta, ale nie zgodzę się z takim upraszczaniem, nie schowam głowy w piasek i nie zacznę porównywać ludzi o RÓŻNYCH kwalifikacjach. Chcę porównywać ludzi o JEDNAKOWYCH kwalifikacjach, bo tylko w takim porównaniu można znaleźć źródła autorytetu.
Czy źródłem autorytetu jest strach? To by była najprostsza odpowiedź, ale wiemy przecież, że czasem spośród dwóch nauczycieli czy dwóch dziennikarzy większym autorytetem cieszy się ten mniej groźny, ale bardziej... co właściwie? twardy? konsekwentny? błyskotliwy?
Kiedyś przez wiele lat byłem uczniem i studentem, potem krótko byłem nauczycielem, głównie matematyki, więc bardzo mi zależało na tym, żeby moi uczniowie rozumieli przedmiot wg wewnętrznych reguł matematyki, a nie poprzez autorytet nauczyciela. Strałem się jak mogłem nie mieć autorytetu, ale kiedyś z przykrością przekonałem się, że mam opinię dość stereotypową, że uczniowie się mnie boją tak jak innych nauczycieli, że niektórzy wolą wkuwać i ściągać, niż rozumieć.
Kiedy tak się zastanawiam, to wydaje mi się, że źródłem autorytetu są po prostu jasne reguły gry, które uczniowie subiektywnie odbierają jako uczciwość. Jeżeli nauczyciel ocenia wszystkich uczniów sprawiedliwie i wg jasnych reguł, to uczniowie wiedzą, kiedy powinni się bać, a wtedy nie ma przebacz. Jeżeli 50% punktów na klasówce zalicza, to nie wolno tego zmieniać ani naciągać reguł punktacji. Wszystkie spóźnienia czy nieobecności muszą być odnotowane w dzienniku, można je co najwyżej usprawiedliwić, ale nie wolno udawać, że ktoś się nie spóźnił, kiedy się spóźnił. Autorytet nie zależy od surowości ocen czy zasad, ale od ich jasności i prostoty. Dziennikarz musi konsekwentnie przerywać politykowi, kiedy jego wypowiedź przedłuża się ponad uzgodniony czas, konsekwentnie strofować polityków, kiedy swoimi wypowiedziami naruszają etykietę programu.
Autorytetem wg tego pojmowania cieszyć się mógłby tylko ktoś, kto ma moc egzekwowania przestrzegania zasad, ale to chyba zbyt wąska definicja, przecież nie trzeba mieć władzy, żeby mieć autorytet. Może wystarczy po prostu żyć wg jasnych regułi ich przestrzegać, a jeśli ma się gdzieś władzę, to egzekwować przestrzeganie tych zasad przez innych.
doku
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Tam gdzie rządzą autorytety, tam lęgnie się zło i fałsz - tak mówi mi intuicja racjonalisty. Ogólniej - gdzie są rządzący, są i rządzeni, którzy w ramach swych wolnościowych dążeń zwalczają istniejący porządek. .
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nie wynika stąd jednak, że istnienie czegoś takiego jak >autorytet należy uważać za zjawisko szkodliwe.
Autorytet jest jak rewolwer: sam nie wystrzeli.
>obawiam się, że u podstawy wszystkich wołań o >potrzebę "autorytetu" tkwi pragnienie rozstrzygnięć >przekraczających nasze "ziemskie" możliwości
U podstaw wołania o autorytet (czy jakąkolwiek inną broń) tkwi pragnienie rozstrzygnięć na naszą korzyść.
Bo samymi racjonalnymi argumentami można wygrać rację w dyskusji. Ale nic więcej. .
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Nie wynika stąd jednak, że istnienie czegoś takiego jak >autorytet należy uważać za zjawisko szkodliwe.
To zależy. W wielu dzidzinach można słowo to zastąpić innym: np. ekspert, biegły, może cos jeszcze. Jeśli chcę dowiedzieć się czegoś o genetyce, to nie zwrócę się w tej sprawie do woźnego instytutu genetyki. Podobnie w innych dzidzinach, gdzie chodzi o tzw. obiektywną wiedzę czy umiejętności bądź sprawności. Ale w wielu sprawach odwołanie sie do autorytetów jest nieporozumieniem, a cnotą systematyczne pozbywanie się ich. Jesli filozofię ująć jako refleksję nad własna egzystencją, to kto poza mną może uprawiać to dziwne jeśli nie dziwaczne zajęcie? To tak, jakby szukać kogoś, kto za nas oddychałby, brał lekarstwa, trawił. To tak, jakby szukać kogoś, kto by za nas żył i umierał. A jeśli uda nam się znaleźć takiego frajera, to wtedy daje znać o sobie paradoksalna logika egzystencji: nasza indywidualność znika, a ów autorytet ...budzi się z ręką w nocniku.
|
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Jeśli chcę dowiedzieć się czegoś o genetyce, to nie zwrócę się w tej sprawie do woźnego instytutu genetyki. ... O to właśnie chodzi. Nie rozumiem natomiast dalszych twoich wątpliwości. Jeżeli gnębi mnie jakiś problem filozoficzny, też nie do woźnego zwrócę się o wskazanie, jakiemi drogami szukali najznakomitsi myśliciele odpowiedzi w tej kwestii. Obawiam się natomiast, że przywołując przykład filozofii miałeś na myśli nie pytanie o argumentację, lecz o wskazanie gotowego rozwiązania, któremu należy się bezwzględnie podporządkować zgodnie z (bodaj XIV-wieczną) anegdotą: "skąd wiadomo, że jest tak, jak mówisz? - Bo tak powiedział Arystoteles". Całość wiedzy ludzkiej jest tak ogromna, że zbadanie uzasadnień wszystkich prawd przekracza możliwości człowieka. Trzeba jednak możliwie często zadawać sobie pytanie, jakie podstawy ma takie czy inne twierdzenie z zakresu genetyki, filozofii i in. i w miarę swoich możliwości dokonać krytycznego oglądu argumentacji za i przeciw. O dane do tego śledztwa należy zwrócić się "nie do woźnego", ale sam proces musimy przeprowadzić na własną odpowiedzialność. Nieraz przy tym człowiek znajdzie się w sytuacji, gdy musi uczciwie przyznać, że nie jest w stanie zrozumieć, że jedyne co mu pozostaje to zawierzyć wybranemu przez siebie "autorytetowi", ale to też winno być decyzją przemyślaną, podjętą ze świadomością możliwości błędu.
Stach M. G.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Jeżeli gnębi mnie jakiś problem filozoficzny, też nie do woźnego zwrócę się o wskazanie, jakiemi drogami szukali najznakomitsi myśliciele odpowiedzi w tej kwestii.
Z tym bywa juz różnie. Babcia klozetowa może nauczyć cię więcej, niż niejeden akademicki profesor filozofii. Wcale nie musisz iść do biblioteki, żeby przekonac się np. czym jest wola życia. Polecam kąpiel w morzu przy sile wiatru 10. Jeśli przeżyjesz, poznasz jak działa jedna z fundemantalnych cech inteligencji: uwaga. Jeśli zaś nie przeżyjesz, wielu utwierdzisz w przekonaniu, że to żadna strata.
|
|
| odpowiadacz | Przyroda wyposażyła nas w mechanizmy selekcji informacji. "Celem" tych mechanizmów jest podejmowanie bezpiecznych decyzji. Powyższe mechanizmy preferują konserwatyzm. Mimo, że konserwatyzm jest mało efektywny, statystycznie jest bardziej bezpieczny. Osoby o małym doświadczeniu zmuszone są do korzystania z selekcji dokonanaej przez osoby doświadczone. ( Dla dziecka autorytet stanowią rodzice) W trakcie rozwoju następuje zmiana autorytetów ( patrz -psychologia rozwojowa) Dla wielu osób niezdolnych do samodzielnej selekcji informacji , mechanizm oparty na autorytetach daje poczucie bezpieczenstwa. Problem jest złożony, a podjęty przez Ciebie temat jest bardzo istotny. Mechanizm ten zdawał egzamin w małych plemionach, lecz w dzisiejszych czasach stanowi ryzyko społecznych katastrof na dużą skalę. Traktuję ten mechanizm jako atawizm. Szkoły powinny uczyć selekcji informacji, także własciwego stosunku do "autorytetów" Tymczasem lansuje się kult autorytetów.
Czy cenzura na forum "R" , to też wpływ autorytetów?
|
|
 | | odpowiadacz | C.d. Zmiana autorytetów następuje wraz z rozwojem i związaną z tym zmianą potrzeb. Autorytet, to filtr informacji, który pomaga jednostce zaspokajać jej potrzeby.(czasami potrzeby neurotyczne w przypadku sekty) Autorytet religijny zaspokaja potrzeby psychiczne osoby, dla której religia i związane z nią rytuały stanowią osłonę psychiki przed lękiem egzystencjalnym.
Autorytetem przestępcy jest inny doświadczony przestępca, ułatwiający realizację celów, będący źródłem "reakcji"
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Autorytet religijny zaspokaja potrzeby psychiczne osoby, dla której religia i związane z nią rytuały stanowią osłonę psychiki przed lękiem egzystencjalnym. Z tym stwierdzeniem sforumułowanym tak, jakby miało opisywać motywację wszystkich bez wyjątku osób wierzących, stanowczo zagalopowałeś się. Dla wielu przyjęcie jakiegoś "autorytetu religijnego" wynika nie z lęku, lecz z innych potrzeb natury emocjonalnej takich jak miłość, pragnienie piękna i in.. Moim zdaniem najczęstszą przyczyną zawierzenia autorytetowi instytucji kościoła jest wspomniany przez ciebie wcześniej konserwatyzm. Przeżywanie czegoś w rodzaju wspomnianego przez ciebie "lęku egzystencjalnego" zdarza się każdemu z nas, na ogół są to jednak szybko zapominane chwile złego samopoczucia wynikające z fizjologii lub nieprzyjaznych okoliczności.
Stach M. G.
|
|
| |  | | Błąd | Popełniasz błąd. Religia, to głownie system zarządzania rytuałami.
|
|
| Sławek Dutkiewicz | >Nie wynika stąd jednak, że istnienie czegoś takiego jak autorytet należy uważać za zjawisko szkodliwe. "Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce" - Lew Tołstoj. Nic dodać, nic ująć! > W żadnym jednak wypadku nie można przypisywać sądowi tej osoby atrybutu nieomylności. No właśnie!
|
|
| do administratora | Do Administratora
Wprowadzenie obowiązku logowania na Forum Racjonalisty powoduje ograniczenie dopływu świeżej informacji. Forum zamienia się w towarzystwo wzajemnej adoracji. Staje się "beczką ogórków" kisnących we własnym sosie. Brak "fachowej" opieki powoduje, że młodzi ludzie szamoczą się z problemami naukowymi, nie uzyskując w tym miejscu wsparcia w ich rozwiązaniu.
Ktoś podejmuje np.: temat wolności nie wiedząc, że wolność, krowa, dom,to pojęcia abstrakcyjne. Nie istnieje abstrakcyjna wolność, ani abstrakcyjna krowa. Popełnia klasyczny błąd w myśleniu i nikt mu w tym nie pomoże. Błąd powielają inni uczestnicy forum i jego czytelnicy. Czy to forum ma służyć ogłupianiu młodzieży?
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >Ktoś podejmuje np.: temat wolności nie wiedząc, że wolność, krowa, dom,to pojęcia abstrakcyjne. ... Błąd powielają inni uczestnicy forum i jego czytelnicy. Wygląda na to, że jakiś cymbał przeczytał gdzieś wzmiankę o XII-wiecznej polemice nt. tzw. powszechników i wyobraża sobie, że zjadł wszystkie rozumy.
Stach M. G.
|
|
|  | | do adm | Czytałem kiedyś o związkach między Nazwiskiem, a charakterem jego właściciela.
|
|
| |  | | Mączka (431 punktów) | >Czytałem kiedyś o związkach między Nazwiskiem, a charakterem jego właściciela. Nomen omen!
|
|
| | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Czytałem kiedyś o związkach między Nazwiskiem, a charakterem jego właściciela. >Nomen omen! Zwykle są to miałkie skojarzenia, Mączko. .
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) | >Czytałem kiedyś o związkach między Nazwiskiem, a charakterem jego właściciela.
Czy to jest ta świeża informacja, o której dopływ martwiłeś się w jednym z Twoich poprzednich wpisów?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | do admin |
> Czy to jest ta świeża informacja, o której dopływ martwiłeś się w jednym z Twoich >poprzednich wpisów? To tylko odpowiedź na niewybredny tekst Głąbińskiego (dostosowana treścią do jego poziomu), jednego z "ogórków" z "beczki samouwielbienia". Dokąd zmierzasz Administratorze? Jeżeli dysonans poznawczy nie pozwala Ci na akceptację moich uwag, to nie pisz o koronie, która z głowy nie spadnie. Wielu młodych ludzi, gości tego forum, nie radzi sobie z rozumieniem podejmowanych problemów i wymaga pomocy "fachowej" ze strony Racjonalisty. Błędy wnioskowania są dużo ważniejsze od błędów ortograficznych. Racjonalista może tej cennej pomocy młodzieży udzielić.
|
|
| |  | | Do Admin | Tego jeszcze nie było!! Zakaz czytania i posiadania wiedzy!!
|
|
| |  | | Do adm. | >Czytałem kiedyś o związkach między Nazwiskiem, a charakterem jego właściciela.
Ostrzeżenie za wiedzę? Przeciętny Polak wie, co znaczy nomen omen. Czy każdy dostanie ostrzeżenie? Ostrzeżenie za wiedzę? Racjonalistyczna Inkwizycja?
|
|
| | |  | | webmaster (moderator) | Tak, inkwizycja, cenzura, banowanie trolli, kasowanie głupot i obelg oraz inne straszliwe represje opisane w regulaminie forum. A jak komuś nie pasuje regulamin, to niech założy własne forum i sobie na nim pisze co chce.
|
|
| | | |  | | Do Admin | >Tak, inkwizycja, cenzura, banowanie trolli, kasowanie głupot i obelg oraz inne straszliwe >represje opisane w regulaminie forum. A jak komuś nie pasuje regulamin, to niech założy >własne forum i sobie na nim pisze co chce. Nie "nawijaj" . Pisz konkretnie, w tej konkretnej sprawie.
|
|
|  | | Panie Głąbiński | Ewolucyjny rozwój mózgu nie doprowadził jeszcze do sprawnego przechodzenia od abstyrakcji do konkretu i odwrotnie. Problem tzw. powszechników, to nie jest tylko problem retoryki, to przyczyna wielu konfliktów, także o zasięgu światowym . Dlatego w dyskusjach należy zwracać uwagę na ten defekt w przetwarzaniu informacji przez nasz mózg.
Uczucia religijne, o których piszesz np.; miłość, dają się zredukować do ich istoty, jaką jest poczucie bezpieczeństwa. Lęk egzystencjalny, to nie jest poczucie strachu, o którym piszesz. Lęk egzystencjalny jest trudny do zuważenia.
Jeżeli masz problemy z akceptacją tego, że nie jesteś najmądrzejszym człowiekiem tej planety, wybierz się do psychologa. Tak agresywna reakcja świadczy o pilnej potrzebie podjęcia skutecznego leczenia.
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
>Jeżeli masz problemy z akceptacją tego, że nie jesteś najmądrzejszym człowiekiem tej planety, wybierz się do psychologa. Tak agresywna reakcja świadczy o pilnej potrzebie podjęcia skutecznego leczenia.
Jeśli nie pozbędziesz się przykrej maniery stosowania wycieczek osobistych Twoje wpisy będą kasowane niezależnie od ich zawartości.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Administratorze | > Jeśli nie pozbędziesz się przykrej maniery stosowania wycieczek osobistych Twoje >wpisy będą kasowane niezależnie od ich zawartości. Nazwanie kogoś cymbałem, to już istotne naruszenie prawa. Nie zrezygnuję z profilaktyki przestępczości. Nie możesz mi tego zabronić.
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Nie zrezygnuję z profilaktyki przestępczości. Nie możesz mi tego zabronić.
Nie mogę. Ja tylko profilaktycznie ostrzegam.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | webmaster (moderator) | Jest prawdopodobne, że nikomu korona z głowy nie spadnie, jak się zarejestruje. I żadnego spamu nie dostanie.
|
|
|  | | do Administratora | >Jest prawdopodobne, że nikomu korona z głowy nie spadnie, jak się zarejestruje. I żadnego spamu nie dostanie.
I to ma być uzasadnienie racjonalisty?
|
|
| |  | | webmaster (moderator) | To nie uzasadnienie, tylko odpowiedź na twoje uwagi. Nie podałeś argumentów przeciw potrzebie logowania się, więc nie będę sam ze sobą polemizował.
|
|
| | |  | | Do Admmin | >To nie uzasadnienie, tylko odpowiedź na twoje uwagi. Nie podałeś argumentów przeciw >potrzebie logowania się, więc nie będę sam ze sobą polemizował. Każde zwiększanie liczby czynności wymaga uzasadnienia. Zmniejszanie nie!! Jest logiczne samo w sobie i dlatego nie wymaga uzasadnienia. Na tym polega racjonalizm. Nie wiedziałeś tego? W takim razie masz przykład dopływu świeżej informacjmi.
|
|
| | | |  | | webmaster (moderator) | No to sobie strzeliłeś w kolano, bo właśnie zalogowanie zmniejsza ilość czynności, zarówno z naszej strony (ułatwia moderatorom obserwację uczestników) jak i użytkownika (logowanie jest automatyczne, nie trzeba nic robić, a można dużo czasu oszczędzić dzięki dodatkowym funkcjonalnościom). W takim razie nie logując się zachowujesz się irracjonalnie.
|
|
| | | | |  | | Do Administratora | > No to sobie strzeliłeś w kolano(...)Jednym ze źródeł informacji są fora internetowe (banał). Przeglądam ich wiele, czasami zostawiam na nich swoje odpowiedzi. Rejestracja na każdym z odwiedzanych forów, pozostawianie na nich swojego adresu byłoby absurdem. Zarówno cenzura, jak i gromadzenie danych personalnych uczestników jest prawnie zabronione. (z wyjątkiem niektórych informacji.) Były takie fora internetowe, które wyświetlały adres IP gościa. Teraz już tego nie robią. Doceniam duży wkład Racjonalisty w kształtowanie świadomości. Skorzystałem z zawartych u Was informacji i jestem za to wdzięczny. Obserwuję fakt rezygnacji z wypowiedzi nowych gości w przypadku potrzeby rejestracji. Przechodzę do konkretu: Wątek  o czego jest potrzebny "autorytet"? (temat bardzo istotny, myślę, że wart profesjonalnego opracowania) Czego ciekawego można się dowiedzieć na ten temat od stałych, zarejestrowanych członków forum? Agresja, przepychanki słowne, "stroszenie pawich ogonów", "potrząsanie jelenimi rogami" Brak profesjonalnych informacji na zdany temat. Jeżeli piszę krytycznie, to nie po to by się skarżyć, tylko po to by stymulować rozwój forum. Szczególnie zależy mi na młodym pokoleniu, które szuka tu odpowiedzi na wiele pytań. Gdyby można było zorganizować profesjonalną opiekę w związku z powtarzaniem się wielu tematów, aby " prostować" błędne, nieporadne rozumowanie - to marzenie. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
|
|
| | | | | |  | | webmaster (moderator) | Tak, właśnie o to chodzi, jednak środkiem do osiągnięcia tego celu nie jest pozwolenie na to, aby każdy anonimowo pisał co chce (już to przerabialiśmy). Profesjonalne informacje nie biorą się od przypadkowych, anonimowych gości, tylko od stałych bywalców.
|
|
| | | | | | |  | | Niezarejestrowany | >Tak, właśnie o to chodzi, jednak środkiem do osiągnięcia tego celu nie jest pozwolenie na >to, aby każdy anonimowo pisał co chce (już to przerabialiśmy). Profesjonalne informacje >nie biorą się od przypadkowych, anonimowych gości, tylko od stałych bywalców.
Byłoby bezsensem spierać się z Twoim doświadczeniem.
W tej sytuacji zaproponuję następujące rozwiązanie:
Opracowanie podręcznika dyskutanta.
Podręcznik opracowany w oparciu o różne dyscypliny naukowe.
Jednym ze składników może być podana w prostej formie, podzielona na małe porcje(linki)wiedza z psychologii społecznej na temat wnioskowania. Należy też wykorzystać wiedzę z filozofii, mediacji, konfliktologii i innych dyscyplin związanych z wyciąganiem wniosków i prowadzeniem sporów. W opracowaniu podręcznika winni wziąc udział "forumowicze" Proces tworzenia podręcznika może być rozłożony w długim, niekończącym się czasie.
W każdej z prowadzonych na forum dyskusji można znaleźć typowe błędy wnioskowania i prowadzenia sporu. Te typowe błędy administrator może oflagować linkami do rozdziałów podręcznika.
Oflagować można także słowotok i typowe zachowania szpanerskie. Głąbińskiego zgubiła nadmierna pewność siebie( psychologia społeczna) Pozdrawiam i życzę sukcesu. Napiszę więcej, jezeli nie będę musiał się rejestrować.
|
|
| | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Oflagować można także słowotok ... Medice! Cura te ipsum! >Napiszę więcej, jezeli nie będę musiał się rejestrować. Liczę na dotrzymanie tej obietnicy.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | |  | | Nizarejestrowany | ... >Medice! Cura te ipsum!
Wniosek dotyczący podręcznika mogłem przedstawić w kilku słowach,(słowotok) ale bałem się, że mogę nie mieć więcej zaszczytu "wejścia"na to forum.
Cechą bardzo wielu racjonalistów jest niezależność, a więc i niechęć do rejestracji. (R. Dawkins)
Podręcznik może skrócić dyskusję, gdyż wówczas może to być dyskusja za pomocą linków, po to by nie wyważać otwartych drzwi.
|
|
4 na 4 | Mączka (431 punktów) | Zostałam wywołana (jejku, jaka popularność!, jak tak dalej pójdzie, stanę się autorytetem!  , więc odpowiadam! 1. Zaczynając dyskusję o moich słowach uczciwie byłoby przytoczyć całość lub przynajmniej duży akapit mojej wypowiedzi, tak, by kto czyta, wiedział, jako jest kontekst, o czym mowa i o co w ogóle chodzi. 2. Przytoczenie jednego zdania bez bardzo w tym przypadku istotnego kontekstu, dało niniejszym asumpt do domalowania mi "gęby" staroświeckiego dziadka wyrzekającego na upadek autorytetów i proponującego młodzieży wzorowanie się na Piłsudskim. 3. Nie o to szło i albo nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, albo nie dość jasno wyłożyłam jej sens. 4. W mojej wypowiedzi porównuję dwa typy programów telewizyjnych: "Rozmowy w toku" i program Tomasza Lisa. W obydwu mogą być podejmowane te same tematy, jednak jest różnica jakościowa pomiędzy ich recepcją: a/Tym pierwszym mało kto się przejmie (jak pisałam, jest to "przelewanie z pustego w próżne", komentatorem jest "głos ludu", nieraz niemiłosiernie głupiego, ekspert wyjaśnia na poziomie przedszkolanki edukujacej starszaki, publiczność to głównie gospodynie domowe pragnące uronić łezkę nad cudzą biedą, efekt takich wystąpień : pociecha "nie tylko mnie to spotkało" i "można o tym mówić". Ważne, ale to mało. Sprawa rozmywa się, bo nazajutrz jest kolejny, nie mniej bulwersujący "dramat". Program nie jest brany zbyt serio, bo... nikt "poważny" (poważny autorytet!) się weń nie angażuje. Ale rozumiem, że wszyscy pogromcy autorytetów wypowiadający się powyżej i wychwalający wsłuchiwanie się w "szum ulicy" jako nośnik treści wartych osobistego rozważenia, jak większość widzów, gustujecie właśnie w tego typu programach: prostych, bezpretensjonalnych, gdzie wygłasza swe uwagi Stara Cyganka na przemian z Mieczysławem Rencistą a prowadząca kwituje wszystko własną złotą myślą, najczęściej zresztą będącą werbalizacją emocji... b/ Drugi program, Lisa, ma... renomę, autorytet? - tak właśnie wypada to określić i nie mam na to lepszych słów. Ma autorytet, ponieważ wypowiadają się w nim osoby cieszące się autorytetem dla pewnych grup i w jakiejś dziedzinie: Lis to świetny dziennikarz, Orzechowskiego słucha LPR (i chyba nikt poza nimi), Prusaka wielu czyta i rozważa, etc. Program z taką "obsadą" może wywrzeć wrażenie i efekt większy niż lamenty u Drzyzgi. Dlaczego? Dla tego samego, dla czego bank reklamowany przez Marka Kondrata (sybaryta dobrze prosperujący finansowo, o czym się wie, i mocno rozpoznawalny) pozyska więcej klientów niż bank reklamowany przez Mieczysława Rencistę w tureckim swetrze. Może Państwu się to nie podoba i może to niesprawiedliwe, że bardziej się słucha Kondratów niż Mieczysławów, ale to potwierdzone zjawisko socjologiczne.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >Zostałam wywołana ... Nie "zostałaś wywołana", lecz twoje żądanie, by dyskusję rozstrzygnął autorytet (tak zrozumiałem cytowany urywek zdania, a wrażenie to jest zupełnie niezależne od pozostałego tekstu), przypomniało mi częste w publicystyce fałszywe i szkodliwe rozumienie roli "autorytetów". Jest to zjawisko występujące masowo, niezależnie od Twojego postu i jeżeli potrafisz wykazać, że w twoim sformułowania jest ono "nieobecne" w całej dyskusji nie ma to znaczenia. Nie dążymy do tego, by wskazać i napiętnować kogoś, komu zdarzyło się domagać się rozstrzygającego wszystko "autorytetu", lecz zastanawiamy się nad tym, czy i dlaczego takie rozumienie słowa "autorytet" jest błędne i szkodliwe?
Stach M. G.
|
|
|  | | Mączka (431 punktów) | > Nie "zostałaś wywołana", lecz twoje żądanie, by dyskusję rozstrzygnął autorytetWskaż, proszę, miejsce, gdzie stawiam to żądanie. I ew. rozmawiajmy dalej, jeśli twoja supozycja okaże się prawdziwa. Bez ustalenia faktów polemika nie ma sensu. Cytuj, proszę, moje wypowiedzi i na tej bazie dyskutujmy, a nie na bazie tego, co ty wymyślasz jako treść mojej wypowiedzi. Fantazje przeznacz na porę wieczorną, okoliczności intymne...  Tu posługuj się prawdą i konkretem.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >>Nie "zostałaś wywołana", lecz twoje żądanie, by dyskusję rozstrzygnął autorytet >Wskaż, proszę, miejsce, gdzie stawiam to żądanie. "potrzebny był kolejny krok: debata publiczna, zaangażowanie autorytetów" A propos: możesz dodać ciekawą myśl na temat potrzeby autorytetu?
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Mączka (431 punktów) | >>>Nie "zostałaś wywołana", lecz twoje żądanie, by dyskusję rozstrzygnął autorytet >>Wskaż, proszę, miejsce, gdzie stawiam to żądanie. >"potrzebny był kolejny krok: debata publiczna, zaangażowanie autorytetów" >A propos: możesz dodać ciekawą myśl na temat potrzeby autorytetu? > Stach M. G. > Wskaż, gdzie "ŻĄDAM" i gdzie piszę o "ROZSTRZYGNIĘCIU PRZEZ AUTORYTETY".
1/Pomiędzy "zaangażowaniem autorytetów" czyli intensywnym skupieniem się na temacie a "rozstrzygnięciem" jest różnica taka, jak między wolną dyskusją a sprawą sądową. Jest to różnica jak Rów Mariański. To dwie różne rzeczy. 2/Słowa "potrzebny byłby" nie mają nic wspólnego ze słowem "żądam". Równie wiele z tym słowem ma określenie "byłoby miło" albo "przydałoby się". 3/A propos: Jeśli odczuwasz potrzebę autorytetu, sam sobie snuj mysli na ten temat. Ja tematu tego nie podjęłam i nie interesuje mnie wypełnianie własnymi myślami twojego pragnienia zgłębienia tematu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Ja tematu tego nie podjęłam ... Formalnie rzecz biorąc podjęłaś wstawiając swój post do tego bloku tematycznego. Merytorycznie ... rzeczywiście, trudno byłoby wykazać związek logiczny między pytaniem postawionym w temacie, a tym, co piszesz. Nie jest to zresztą sytuacja wyjątkowa. Zdarzają się bardziej rażące dygresje, co można zauważyć w postach nieco wyżej.
Stach M. G.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>pogromcy autorytetów [...] wychwalający wsłuchiwanie się w "szum ulicy" jako nośnik treści wartych osobistego rozważenia I niesione z szumem ulicy fakty i moje ich rozważanie obywają się bez autorytetów.
>program, Lisa, ma... renomę, autorytet? - tak właśnie wypada to określić i nie mam na to lepszych słów. Opiniotwórczy?
>Może Państwu się to nie podoba i może to niesprawiedliwe, że bardziej się słucha Kondratów niż Mieczysławów, ale to potwierdzone zjawisko socjologiczne. Które to zjawisko jako przykład bezmyślnego naśladowania "autorytetów" oceniam negatywnie. .
|
|
|  | | Mączka (431 punktów) | >>pogromcy autorytetów [...] wychwalający wsłuchiwanie się w "szum ulicy" jako nośnik treści wartych osobistego rozważenia >I niesione z szumem ulicy fakty i moje ich rozważanie obywają się bez autorytetów. >>program, Lisa, ma... renomę, autorytet? - tak właśnie wypada to określić i nie mam na to lepszych słów. >Opiniotwórczy? >>Może Państwu się to nie podoba i może to niesprawiedliwe, że bardziej się słucha Kondratów niż Mieczysławów, ale to potwierdzone zjawisko socjologiczne. >Które to zjawisko jako przykład bezmyślnego naśladowania "autorytetów" oceniam negatywnie. >. > Postawa Katona! Ho ho ho! A ja ci odpowiem prosto jak u Drzyzgi: Kijem Wisły nie zawrócisz!
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Kijem Wisły nie zawrócisz!Lecz tu idzie nie o Wisłę, a o racjonalnej świadomości strumień.  .
|
|
| grabek (16 punktów) | Według mnie autorytet jest potrzebny szczególnie tym osobom, które nie potrafią jednoznacznie i zgodnie z prawdą określić rzeczywistości.
"... Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ..."
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Według mnie autorytet jest potrzebny szczególnie tym osobom, które nie potrafią jednoznacznie i zgodnie z prawdą określić rzeczywistości. Tzn. każdemu jest szczególnie potrzebny, tak? .
|
|
|  | | kretu23@gmail.com | Autorytet- hm... auctor... czyżby jakoweś absolutystyczne pragnienie nad Rządem dusz czy też inne jakoweś popłuczyny testosteronowe... coż... czyż nie Auctor pretiosa facit? OFIARODAWCA dodaje wartości podarkowi?
|
|
| |  | | kretu23@gmail.com | >Autorytet- hm... auctor... czyżby jakoweś absolutystyczne pragnienie nad Rządem dusz czy też inne jakoweś popłuczyny testosteronowe... coż... czyż nie Auctor pretiosa facit? OFIARODAWCA dodaje wartości podarkowi? Przepraszam zapomniałem dodać, że w opozycji do artifex naturalnie według fenomenologów.
|
|
| | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Autorytet- hm... auctor... czyżby jakoweś absolutystyczne pragnienie nad Rządem dusz czy też inne jakoweś popłuczyny testosteronowe... coż... czyż nie Auctor pretiosa facit? OFIARODAWCA dodaje wartości podarkowi? >Przepraszam zapomniałem dodać, że w opozycji do artifex naturalnie według fenomenologów. Hę? .
|
|
| | | |  | | kretu23@gmail.com | >>>Autorytet- hm... auctor... czyżby jakoweś absolutystyczne pragnienie nad Rządem dusz czy też inne jakoweś popłuczyny testosteronowe... coż... czyż nie Auctor pretiosa facit? OFIARODAWCA dodaje wartości podarkowi? >>Przepraszam zapomniałem dodać, że w opozycji do artifex naturalnie według fenomenologów. >Hę? >. Autorytet- osoba przewodząca, lider punkt odniesienia. że rozwinę: pochodzenie: auctoritas- źródło władzy politycznej w starożytnym Rzymie opierające się na Ciągłości przekazywania i rozbudowania zasad od początku istnienia takowych. auctoritas to rzeczownik przymiotnikowy, byt czyli abstrakcyjny, stworzony przez Rzymian od słowa Auctor (autor czyli, Twórca). Auctor pierwotnie znaczyło OFIARODAWCA, czyli ten właśnie po raz pierwszy wpadł na to aby coś ofiarować (woty czy inne takie tam baranki boże), patrz idiom powyższy.U Pliniusza Starszego stoi w opozycji do artifex- rzemieślnika. Reasumując, przykłady kreacji autorytetu: mesjanizm nasz nieszczęsny mickewiczowsko-słowacki, Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych Ameryki... gęsto od tych autorytetów co to pierwszy raz SIĘ ofiarując (będąc zarazem ofiarodawcą) tworzą jakość pozwalającą stanąć im nad takimi, co tego nie uczynili. Król jest nagi.
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Król jest nagi. Za to jego poddani w moherowych beretach. (Może to i dobrze, bo świat by nie wytrzymał tyle gołogłowia.) .
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >Według mnie autorytet jest potrzebny szczególnie tym osobom, które nie potrafią jednoznacznie i zgodnie z prawdą określić rzeczywistości. Chyba nie. Wątpliwości budzi zwłaszcza kryterium, wg którego wyodrębniłeś tych, którym autorytet jest "szczególnie potrzebny". Zastanawiam się np., jek sam siebie bym zakwalifikował: czy potrafię "jednoznacznie i zgodnie z prawdą określić rzeczywistość"? Nie wiem i sądzę, że popełniłeś błąd: tych, którzy ponad rozsądną miarę szukają oparcia w autorytetach należy określić inaczej.
Stach M. G.
|
|
| Scandal (1 punktów) | Witam. Jestem nowy wiec Miło mi. Chciałem tylko nadmienić iż psych.społeczna rozróżnia osoby o silnym autorytecie zewntrz. lub wewntrz. tym pierwszym /np. mnie/ są potrzebne autorytety te drugie osoby bardziej ufają sobie. Jednych przekonuje się do wyjazdu tekstem "Papież tam był", drugich - "Czujesz wewnętrzną potrzeba pojechania tam." Z własnego doświadczenia wiem że porozumienie tych stron jest bardzo ale to bardzo trudne, co widać też w tym wątku.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >...psych.społeczna rozróżnia osoby o silnym autorytecie zewntrz. lub wewntrz. tym pierwszym /np. mnie/ są potrzebne autorytety te drugie osoby bardziej ufają sobie. Sądzę, że podobnie rzecz ujmuje większość dyskutantów. Ja jednak upieram się przy tym, iż rozróżnienie oparte na większej czy mniejszej potrzebie zewnętrznego autorytetu (autorytet wewnętrzny rozumiem jako brak potrzeby obcej pomocy w wyborze decyzji) nie jest istotne. Ważne jest, czy u "autorytetu zewnętrznego" szukamy odpowiedzi rozstrzygającej (wówczas autorytet zastępuje myślenie), czy jest on dla nas "narzędziem" pomocniczym. W tym drugim wypadku "autorytet" (lub raczej "autorytety", których może być kilka) ma za zadanie jedynie ułatwić myślenie, zwiększyć prawdopodobieństwo szybkiego i poprawnego wyboru postępowania, potrzebny jest wyłącznie do określenia, jakie są wypróbowane rozwiązania rozpatrywanego problemu i jakie są sprawdzone drogi rozumowania, a decyzję podejmujemy na własną odpowiedzialność. Poleganie wyłącznie na "autorytecie wewnętrznym" pojmuję jako utrudniające życie nadmierne zaufanie do własnych możliwości.
Stach M. G.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|