 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-03-2008 11:42 | zolv (1640 punktów) | Nauka jako bóg
2 na 2 | Witam Słowem wstępu: Abstrahując od założeń teizmu/sceptycyzmu/ateizmu i waszych własnych światopoglądów. Darujcie sobie komentarze w stylu "ja i tak nie wierzę w bogów" - podpowiadam: to jest dyskusja, koncepcja, wolna myśl... Zapewne niejednemu z Was wpadł do głowy pomysł, aby naukę (po)traktować jako boga. Wydaje mi się, że spełnia wszystkie (albo co najmniej większość) "wymagania" aby takowym być. Jedną z głównych analogii jest sama interpretacja "nauki" jako takiej. Nauka istnieje, bo istnieją istoty, które potrafią ją zinterpretować i nazwać. Nauka bez świadomości w zasadzie nie istnieje. Pragnę rozdzielić tutaj prawa rządzące światem i naukę jako rzeczy nietożsame. Nauka "powstaje" w momencie pojawienia się świadomości i interpretacji tychże praw rządzących światem, definiowaniu wzorów, formuł i zasad. Można to połączyć analogicznie z innymi religiami w myśl powiedzenia " Człowiek stworzył bogów; odwrotność nie jest pewna". I tak właśnie to nauka jako bóg mogłaby stanąć obok innych. Zapewne feministki byłyby zachwycone ponieważ Nauka (w języku polskim wprawdzie) jest rodzaju żeńskiego, a więc byłaby to bogini  . Cóż można powiedzieć o takiej bogini? - Nie ingeruje w świat (choć można by nad tym dyskutować). Można powiedzieć, że jest obserwatorem tego co sama opisuje. - Jest surowa, zawsze zgodna z zasadami, które sama reprezentuje. Nie ma wyjątków, lepszych/gorszych, mistycyzmu i całej tej zabobonowej otoczki. - W przeciwieństwie do nieomylnych bogów w innych religiach, Nauka czasami jest omylna, ale... (cały czas pamiętamy o rozdzieleniu Nauki i praw rządzących światem) - ...W przeciwieństwie do innych bogów Nauka ewoluuje, zmienia się i doskonali. W zasadzie rośnie wraz z rozwojem wiedzy. Pomimo tego, że nauka kojarzy się z rozwojem technologicznym, może nawet udałoby się rozszerzyć definicję takiej bogini na kulturę czy humanizm. W czym taka bogini byłaby lepsza od innych? Wyobraźmy sobie 2 bogów. Istnienie i działanie pierwszego z nich jest określone za pomocą "niewyjaśnialnych" i "nieracjonalnych" dogmatów (w myśl zasady "jest tak, bo tak!"). Natomiast istnienie i działanie drugiego jest określone za pomocą również dogmatów ale "wyjaśnialnych" i "racjonalnych" (w myśl zasady "jest tak ponieważ..."). Jak myślicie, który z tych bogów będzie bardziej wiarygodny? Osobiście (i zapewne większość z was) uważam, że ten "racjonalny". I nauka właśnie byłaby takim racjonalnym bogiem. Inną kwestią jest to, który z bogów będzie miał lepsze public relations  i w efekcie czego będzie bardziej popularny (Głównie chodzi mi tutaj o niewykształconą część społeczeństwa, bez obrazy dla nikogo). Co o tym myślicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Odlogik (78 punktów) | Ale czy nauka mogła by się udanie troszczyć o ludzi? Wiadomo, że nam pomaga, lecz jest ograniczona, co jeśli wobec realizacji praw świata ludzkość będzie skazana na zagładę, a nauka się tego nie domyśli? Nie twierdzę tutaj z perspektywy fanatyka nie widzącego, że Bóg też nieco mało pomaga. Używam po prostu teori. Fajnie by było gdyby siła wyższa mogła jakoś konkretnie się nami opiekować, ale cóż... Co prawda mam tam jakiś pomysł, dlaczego tak nie jest, a mimo to Bóg "miłosierny" być może, niestety to tylko koncepcyjka.
|
|
| @ffe? | >Myślę o tym sporo, wszystko się tutaj nie zmieści. Na razie tylko nadmienię, że twój postulat nauki jako boga/bogini już się spełnił. Wielu, jeśli nie większość ateistów. mieniących się racjonalistami, jest wyznawcami owego bóstwa.
|
|
 | 1 na 1 | O RLY? (0 punktów) | >>Myślę o tym sporo, wszystko się tutaj nie zmieści. >Na razie tylko nadmienię, że twój postulat nauki jako boga/bogini już się spełnił. Wielu, jeśli nie większość ateistów. mieniących się racjonalistami, jest wyznawcami owego bóstwa.
A te dane co do "większości" to skąd? Jeśli można wiedzieć... Sformułowanie "mieniących się" jest tu kluczowe. Radze sprawdzić co znaczy termin "ateizm" bo niektórzy zwykli mu doczepiać zbędna ideologię. Ja osobiście zauważam że wierzący wcale często w dyskusjach probują ateistom imputować postrzeganie nauki jako bóstwa. Ja np jako racjonalista i ateista postrzegam ją jako swego rodzaju narzędzie. Racjonalizm wyklucza nabożny stosunek do nauki bo zakłada sceptycyzm i krytycyzm, więc o wyznawaniu nie może tu być mowy.
|
|
1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | Nauka nie może być Bogiem, ponieważ wyjaśnia ona tylko, jak, z czego i na jakich zasadach zbudowany jest świat. Nauka nie odpowie człowiekowi na podstawowe pytanie metafizyczne, tak samo, jak nie może być źródłem i egzekutorem określonego kodeksu moralnego. Nauka spełnia tylko jedną z funkcji, którą zazwyczaj przypisuje się bóstwom. Nie spełnia za to wyżej wymienionych dwóch pozostałych, więc Bogiem być nie może.
|
|
 | | zolv (1640 punktów) | > Nauka nie może być Bogiem, ponieważ wyjaśnia ona tylko, jak, z czego i na jakich zasadach zbudowany jest świat. Nauka nie odpowie człowiekowi na podstawowe pytanie metafizyczne, tak samo, jak nie może być źródłem i egzekutorem określonego kodeksu moralnego.Metafizycznego? Co przez to rozumiesz? Chodzi Ci np. o kwestie "piękna" czy "dobra"? Pamiętaj, że te wartości da się wytłumaczyć (endorfina itp), nie mają stricte "nieznanego pochoidzenia" czy też nie sąniewytłumaczalne. Nauka wcale im nie zaprzecza! Z kolei moralności również nie zaprzecza - moralność wyewoluowała. Ewolucja to jak najbardziej jedna z gałęzi nauki. Nie widzę podstaw aby wykluczyć jej jako bogini.
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
|  | | MichaQ (1056 punktów) | Nauka nie da ludziom odpowiedzi na podstawowe pytania metafizyczne, czyli nie odpowie nam, po co żyjemy? To są zadania filozofii i religii. Ja nie twierdzę, że nauka wyklucza moralność. Nauka po prostu nie powie nam, jak postępować. Dowodem na to jest chociażby fakt, że niektóre nowinki naukowe same w sobie są dyskusyjne z etycznego punktu widzenia. Etyka to również działka filozofii i religii. Nauce można zostawić tylko poznanie świata fenomenów.
|
|
| |  | | zolv (1640 punktów) | > Nauka (...) nie odpowie nam, po co żyjemy? To są zadania filozofii i religii.Pozostałbym przy filozofii...która jest silnie powiązaną z istnieniem świadomości. Czy gdyby nie istniała świadomość pytanie "po co żyjemy" miałoby sens? Wydaje mi się, że nie. Dlatego to pytanie należy wrzuciuć do tego samego worka co takie terminy jak: piękno, dobro/zło, szczęście/pech. Jest tylko ludzką interpretacją. Załóżmy, że rzut kostką jest idealnie losowy. Czy po wykonanym rzucie i wypadnięciu iluśtam oczek jest sensowne zadawać pytanie "w jakim celu wypadło akurat tyle oczek"? Wydaje mi się, że nie. Z kolei idąc za ewolucją i momentem powstania życia (które powstało włśnie przypadkiem) mamy dokładnie tą samą sytuację. Różnica polega tylko na o wiele większej złożoności tego procesu. To tak jakby zadawać pytanie "Czy kolor zielony jest iloczynem liczb 11 i 19?". Albo inaczej. Przekonam się do sensowności tego pytania gdy ktoś mi udowodni sensowność/celowość/przyczynowoskutkowość chaosu. > Ja nie twierdzę, że nauka wyklucza moralność. Nauka po prostu nie powie nam, jak postępować. Dowodem na to jest chociażby fakt, że niektóre nowinki naukowe same w sobie są dyskusyjne z etycznego punktu widzenia.Tak, ale etyka jest właśnie wynikiem ewolucji. Jest taka a nie inna i już - tak wyewoluowała. W efekcie czego nauka właśnie POWIE nam jak postępować i co jest a co nie jest etyczne. Choć nie zrzuci na nas oświeconego proroka czy miliJon ulotek "z nieba" łącznie z kaszą i manną.
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
| | |  | | Witold Baryluk (630 punktów) | >Załóżmy, że rzut kostką jest idealnie losowy. Czy po wykonanym rzucie i wypadnięciu iluśtam oczek jest sensowne zadawać pytanie "w jakim celu wypadło akurat tyle oczek"? Wydaje mi się, że nie. W jakim celu? Aby zadośćuczynić prawom fizyki, które nieubłaganie działają (o dziwo). Gdyby wziąć odpowiednio dużo parametrów kostki i otoczenia, rzut kostką byłby całkowicie dla nas przewidywalny (jest to nawet praktycznie realizowalne - rzut kostką jest mało chaotyczny!). Mało co jest idealnie losowe. Założeniami możemy sobie żonglować w matematyce, ale w realnym świecie je trzeba weryfikować.
>Z kolei idąc za ewolucją i momentem powstania życia (które powstało włśnie przypadkiem) mamy dokładnie tą samą sytuację. Różnica polega tylko na o wiele większej złożoności tego procesu. To tak jakby zadawać pytanie "Czy kolor zielony jest iloczynem liczb 11 i 19?". Złożoność ewolucji polega na czymś innym, niż złożenie wielkiej ilości przypadku bez celu. Ewolucja jest procesem wyjątkowo nieprzypadkowym (w sensie sposobu składania prawdopodobieństw).
Moment powstania, rzeczywiście jest jeszcze chwilą w której mechanizmy ewolucji średnio działają - jest tylko losowanie i odrzucanie - taka niewyobrażalna symulacja Monte Carlo. Nie zapominajmy natomiast, że od powstania Ziemi do pierwszych organizmów żywych mineło jakies 700 mln, co się wydaje dosyć krótkim czasem na powstanie jakiegoś preorganizmu czystym przypadkiem. Ja jednak nie potrafię sobie tego czasu wyobrazić (Układ Słoneczny zatacza ponad jedno okrążenie wokół Galaktyki w tym czasie). Jest to okres spory. Poza tym są pewne okoliczności usprawniające ten proces - po pierwsze atmosfera, po drugie brak drapieżników (ewolucja mogła sobie fantazjować i robić naprawdę kosztowne "projekty", albo pożyczać z pomysły z dziwnych miejsc), oraz to że to co wyszło mogło być czymś naprawdę prostym, prostszym niż sobie wyobrażamy, ale już nie istnieje (również w materiale kopalnym). Poza tym praktycznie wystarczyłoby, aby taki praorganizm powstał w pojedyńczym egzemplarzu na całej planecie, aby rozpocząć długą drogę do białkowych i inteligentnych istot...
>Albo inaczej. Przekonam się do sensowności tego pytania gdy ktoś mi udowodni sensowność/celowość/przyczynowoskutkowość chaosu. Chaos jak najbardziej jest deterministyczny. Co do jego sensowności - sens chaosu, czyli jego zachowanie wynika matematycznie z równań którymi się rządzi dany układ. Co do celowości, no cóż, matematyka jest okrutna. Dane równania, jeśli mają daną właściwość, to muszą się tak zachowywać. Pytanie o celowość jest więc równie bez sensowne jak pytanie typu "Poco układ chaotyczny zachowuje się chaotycznie?".
W każdym bądź razie kwestia choasu niczego praktycznie nie zmienia.
Jedyne co możemy, to albo: - dojść do wniosku, że los sobie zadrwił z nas i dokonał czegoś mało prawdopodobnego. Ale takie antropiczne wyjaśnienie jest mało naukowe. - dojść do wniosku (na drodze modelowania tego procesu, może nie bezpośrednio, bo to raczej w następnym tysiącleciu jest bardzo mało prawdopodobne, ale np. statystycznie; albo na drodze odkryć poza Ziemią; albo "wynajdziemy" praorganizm wystarczająco prosty sami), że powstanie życia to nic niezwykłego przy tak wielkim laboratorium i długim eksperymencie - pozostać w niewiedzy i uznać, że się samo zrobiło (albo przez jakiegoś Onego z zaświatów).
Podsumowując. Pewne sensy istnieją. Pytanie o cel jednak uważam za bezzasadne.
Pozdrawiam, determinista bez Celu.
|
|
1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Można zastanawiać się nad szczegółami statusu nauki jako bogini, a naukowej postawy jako szczytu religijności, ale pomyślałam o czymś innym. Jeśli poczytasz działy religia jak i kościół i antyklerykalizm, zauważysz, że obok największej zbrodni religii, którą jest brak logiki i racjonalizmu na miarę człowieka (niezmiennie bawi mnie ten zarzut stawiany temu co z natury jest irracjonalne), mamy też drugi zarzut, jeszcze mocniejszy - brak jednoznacznej, zawsze i przez wszystkich stosowanej moralności. Dodam moralności w rozumieniu europejskim. W swoim tekście podałeś zarys podstaw metafizycznych bogini Nauki, poruszyłeś kwestie relacji ze światem, jak i też pozytywną ocenę człowieka, tj. jakąś tam racjonalność. Spróbuj proszę, stworzyć moralność, która byłaby dla tej koncepcji odpowiednia. pozdrawiam
|
|
 | | zolv (1640 punktów) | > Spróbuj proszę, stworzyć moralność, która byłaby dla tej koncepcji odpowiednia.> pozdrawiamOdpowiedzią jest "ewolucja". Jeśli uważasz, że moralności nie ma bez religii to...przepraszam, ale muszę zapytać: - uważasz się za racjonalistkę? - czytałaś co nieco na ten temat? (choćby ostatnio bardzo znanego "Boga urojonego")? [Przepraszam za ofensywną odpowiedź]
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | >Odpowiedzią jest "ewolucja". Jeśli uważasz, że moralności nie ma bez religii to...przepraszam, ale muszę zapytać: Wręcz przeciwnie, uważam że moralność przynależna do określonej religii jest tworem wtórnym, choć związanym z wyznaniem na "łonie" którego została zbudowana. >- uważasz się za racjonalistkę? Racjonalność, racjonalista - to wbrew pozorom wcale nie są terminy jednoznacznie dookreślone. Potrafię dość swobodnie posługiwać się metodami myślenia uznawanymi za specyficzne dla racjonalizmu. Są to tylko metody, narzędzia. Poręczne, stosuję je na co dzień do podejmowania prostych decyzji. Ważne wybory życiowe wymagają, moim zdaniem, skorzystania też z innych możliwości poznania i "wyceny". >- czytałaś co nieco na ten temat? (choćby ostatnio bardzo znanego "Boga urojonego")? Czytałam coś niecoś. Boga urojonego nie - po tytule wnosząc kolejne dzieło dowodzące, że Boga stworzył człowiek? >[Przepraszam za ofensywną odpowiedź] Proszę bardzo.
Wracając do głównego tematu - ewolucja jest twoim zdaniem odpowiedzią. Bardzo fajna, ogólna odpowiedz. Obawiam się, że problematyczna jeśli zechcemy przejść do szczegółów. Jak chyba wszyscy się zgodzą, głównymi siłami ewolucji są: dobór naturalny i mutacje. Ponieważ wszyscy jesteśmy mutantami, już w prawo ewolucji wpisana jest nasza różnorodność, również pod względami moralnymi jeśli chcemy być konsekwentni. Jeśli tworzymy system pretendujący do miana religii, powinniśmy zaproponować kodeks moralny nieco spójniejszy niż - róbta co chceta. Jak by to miało twoim zdaniem wyglądać?
pozdrawiam
pozdrawiam
|
|
| |  | | zolv (1640 punktów) | > >Odpowiedzią jest "ewolucja". Jeśli uważasz, że moralności nie ma bez religii to...przepraszam, ale muszę zapytać:> Wręcz przeciwnie, uważam że moralność przynależna do określonej religii jest tworem wtórnym, choć związanym z wyznaniem na "łonie" którego została zbudowana.> Wracając do głównego tematu - ewolucja jest twoim zdaniem odpowiedzią. Bardzo fajna, ogólna odpowiedz. Obawiam się, że problematyczna jeśli zechcemy przejść do szczegółów. Jak chyba wszyscy się zgodzą, głównymi siłami ewolucji są: dobór naturalny i mutacje. Ponieważ wszyscy jesteśmy mutantami, już w prawo ewolucji wpisana jest nasza różnorodność, również pod względami moralnymi jeśli chcemy być konsekwentni. Jeśli tworzymy system pretendujący do miana religii, powinniśmy zaproponować kodeks moralny nieco spójniejszy niż - róbta co chceta. Jak by to miało twoim zdaniem wyglądać?I znowu powraca to odwieczne pytanie "czy gdyby nie było religijnego nakazu żeby nie zabijać, to czy świat byłby pełen morderców?". Otóż właśnie nic takiego by się nie stało! Jako taki dowód ewolucyjny można podać gazyliony grup zwierząt, które (zgodzisz się chyba) nie mają religii a jednak funkcjonują, nikt nikogo nie morduje "od tak sobie". Gdyby tak zrobił, sprowadziłby siebie na ostracyzm w grupie i nie miałby szans na sukces ewolucyjny. Natomiast w kwestii różnorodności i moralności u człowieka. Zgadza się - jesteśmy inni i różna jest moralność w różnych zakątkach świata (choćby z takich przyziemnych jest - nie wiem czy dobrze trafiłem, ale myślę, że tak - tabu pokarmowe). I teraz zwróć uwagę co się stanie (hipotetycznie) jeśli np. jakaś grupa ludzi/naród/plemion miałaby ogólnie nieakceptowane prawo moralne (które również samo wyewoluowało wewnątrz tej grupy), że np: akceptowalne są mordy wszystkich starców powyżej 70 roku życia. Stanie się coś takiego, że albo: - inni ludzie z zewnątrz z powodu tego dziwnego prawa zrezygnują z kontaktów z tą grupą, nakładanie embarg, nie wiązanie się z osobnikami z tej grupy itp... albo np.: - osoby w wieku bliskim 70 lat zbuntują się i będą walczyć z tym prawem widząc w niezabijaniu lepsze rozwiązanie. Spowoduje to powolne zanikanie tej grupy. Czyli pośrednio dzięki ewolucji powstało nowe prawo moralne które akceptuje większość, które nie pozwala zabijać starych osób. Nie potrzebna jest do tego religia. Innym przykładem może być choćby zwykłe ściąganie w szkołach. W Polsce akceptowane choć wszyscy wiedzą, że nielegalne, z kolei "na Zachodzie" już nie ma takiej akceptacji - kto ma "rację" wyjdzie w praniu.
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
1 na 1 | O RLY? (0 punktów) |
>Jedną z głównych analogii jest sama interpretacja "nauki" >jako takiej. Nauka istnieje, bo istnieją istoty, które >potrafią ją zinterpretować i nazwać. Nauka bez świadomości >w zasadzie nie istnieje. Pragnę rozdzielić tutaj prawa >rządzące światem i naukę jako rzeczy nietożsame. Nauka >"powstaje" w momencie pojawienia się świadomości i >interpretacji tychże praw rządzących światem, definiowaniu >wzorów, formuł i zasad. >Można to połączyć analogicznie z innymi religiami w myśl >powiedzenia "Człowiek stworzył bogów; odwrotność nie >jest pewna". I tak właśnie to nauka jako bóg mogłaby >stanąć obok innych.
Człowiek stworzył naukę, ma tego pełna świadomość i jest ona czymś przynależnym do nas, naszym wytworem jak choćby sztuka. Natomiast pojęciu "bóg" przypisuje się transcendencję. Nauka jako wytwór ludzki i bóg jako ludzka imaginacja. Zresztą jeśli chodzi ci o boga jako "byt" to analogia naciągana, bo nauka bytem nie jest.
>Cóż można powiedzieć o takiej bogini? >- Nie ingeruje w świat (choć można by nad tym dyskutować). >Można powiedzieć, że jest obserwatorem tego co sama >opisuje. Obserwatorem być nie może, nie ma świadomości, nawet nie jest bytem. Ponadto sama niczego nie opisuje, to ludzie wyjaśniają rzeczywistość posługując się nauką.
>- ...W przeciwieństwie do innych bogów Nauka ewoluuje, >zmienia się i doskonali. W zasadzie rośnie wraz z rozwojem >wiedzy. A ta wiedza skąd? Nie od niej samej przypadkiem? Wiedzę zdobywają ludzie nie nauka, nauka jest tylko narzędziem.
>Wyobraźmy sobie 2 bogów. Istnienie i działanie pierwszego z >nich jest określone za pomocą "niewyjaśnialnych" i >"nieracjonalnych" dogmatów (w myśl zasady "jest tak, bo >tak!"). Natomiast istnienie i działanie drugiego jest >określone za pomocą również dogmatów ale "wyjaśnialnych" i >"racjonalnych" (w myśl zasady "jest tak ponieważ..."). >Jak myślicie, który z tych bogów będzie bardziej >wiarygodny?
Nauka nie jest podmiotem więc o jakim "istnieniu" mówimy? Sceptycyzm i krytycyzm nauki wykluczają wszelki dogmatyzm. Nie ma czegoś takiego jak racjonalny dogmat, a dogmat wyjaśniony przestaje nim być.
Podsumowując: nie rozumiem tej usilnej chęci przypisania nauce świadomości czy zdefiniowania jej jako jakiegoś bytu, tej przedziwnej próby "personifikacji". Czemu miałoby służyć takie postrzeganie nauki?
|
|
 | | zolv (1640 punktów) | > (...) Zresztą jeśli chodzi ci o boga jako "byt" to analogia naciągana, bo nauka bytem nie jest.> Obserwatorem być nie może, nie ma świadomości, nawet nie jest bytem.> Ponadto sama niczego nie opisuje, to ludzie wyjaśniają rzeczywistość posługując się nauką.> >- ...W przeciwieństwie do innych bogów Nauka ewoluuje,> >zmienia się i doskonali. W zasadzie rośnie wraz z rozwojem> >wiedzy.> A ta wiedza skąd? Nie od niej samej przypadkiem?> Wiedzę zdobywają ludzie nie nauka, nauka jest tylko narzędziem.> Nauka nie jest podmiotem więc o jakim "istnieniu" mówimy?> Sceptycyzm i krytycyzm nauki wykluczają wszelki dogmatyzm.> Nie ma czegoś takiego jak racjonalny dogmat, a dogmat wyjaśniony przestaje nim być.> Podsumowując: nie rozumiem tej usilnej chęci przypisania nauce świadomości czy zdefiniowania jej jako jakiegoś bytu, tej przedziwnej próby "personifikacji".Odpowiem na wszystkie argumenty w jenym miejscu. Po pierwsze - masz rację i nie myśl, że nie zdaję sobie sprawy z tego, że Pani Nauka bytem nie jest  . Nie podszedłeś zbyt poważnie do tematu? Piszesz, że ludzie posługują się nauką. Ja mówię, że to ludzie tworzą naukę. Abstrahując od tego, wydaje mi się, że jest tak, że w momencie gdy człowiek coś wymyśli, stworzy (nie w znaczeniu cudu), opisze itp, to zostaje to automatycznie wrzucone niejako do worka widzy - worka nauki. Tymi metafizycznymi sprawami są właśnie takie pojęcia jak: wiedza, myśl, pomysł, koncept, teoria itp. Nie ma ludzi - nie ma nauki. Nuka funkcjonuje tutaj jako właśnie taki zbiór "tych wszystkich rzeczy" które człowiek zbadał. A tak a propos to czy bogini Nauka musi być akurat dokładym odzwierciedleniem innych bogów, że "co oni to i ona"? Dlaczego nie można by jej spersonifikować choćby w takim znaczeniu jak "Matka Ziemia" czy "Ojciec czas". Do tego dorzuciłbym "Ciocia Cauka"  . Nie widzę problemu. > Czemu miało by służyć takie postrzeganie nauki?Przeczytaj słowo wstępu w poście otwierającym wątek.
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
|  | | O RLY? (0 punktów) |
> Po pierwsze - masz rację i nie myśl, że nie zdaję sobie sprawy z tego, że Pani Nauka bytem nie jest . Nie podszedłeś zbyt poważnie do tematu?Rozumiem że nie pisałeś tego wszystkiego najzupełniej serio. Teoretyzujemy. Moje podejście podyktowane było tym że często zdarza się że osoby wierzące używają takich "argumentów" najzupełniej poważnie, nie dostrzegając albo nie chcąc dostrzegać ich absurdalności. > A tak a propos to czy bogini Nauka musi być akurat dokładym odzwierciedleniem innych bogów, że "co oni to i ona"? Dlaczego nie można by jej spersonifikować choćby w takim znaczeniu jak "Matka Ziemia" czy "Ojciec czas". Do tego dorzuciłbym "Ciocia Cauka" . Nie widzę problemu.Nie wydaje mi się to potrzebne, ba uważam że mogło by być nawet szkodliwe. Rożnicę które podałem leżą u podstaw tych pojęć, wynikają z ich specyfiki. Jeśli nauka nie miała by być dokładnym odzwierciedleniem na tym poziomie podstawowym to jak można mówić o boskości? Bez relatywizowania by się nie obeszło.
|
|
| |  | | zolv (1640 punktów) | > Rozumiem że nie pisałeś tego wszystkiego najzupełniej serio.> Teoretyzujemy.Absolutnie tak  (tzn: absolutnie tak - teoretyzujemy). > Jeśli nauka nie miała by być dokładnym odzwierciedleniem na tym poziomie podstawowym to jak można mówić o boskości?> Bez relatywizowania by się nie obeszło.Racja :/. Z kolei przeciętny/statystyczny bóg też nie obchodzi się bez relatywizmu, więc czemu nasza nowo stworzona bogini musiałaby go eliminować? 
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | > który z bogów będzie miał lepsze> public relations i w efekcie czego będzie bardziej> popularny> Bogini o której Pan mówi, sama o sobie twierdzi, że jest przejawem ludzkiej świadomości, Bóg którego Pan jej przeciwstawia ma brodę i nie jest mu konieczna ludzka świadomość, a nawet odwrotnie. Ludzie jednak wolą coś konkretnego z Brodą, niż własną świadomość. Jeśli przejrzeć wątki tego forum, to wielu "racjonalistów" woli też brodę od świadomości. Adam Barycki
|
|
 | | zolv (1640 punktów) | > Bogini o której Pan mówi, sama o sobie twierdzi, że jest przejawem ludzkiej świadomości, Bóg którego Pan jej przeciwstawia ma brodę i nie jest mu konieczna ludzka świadomość, a nawet odwrotnie.Słusznie. Podałem ten cytat o tym kto stworzył kogo, więc to kwestia interpretacji. Ludzie powiedzą "Bóg istniał od zawsze NAWET jak nie było ludzi" i część podda to (np. ja) w wątpliwość (wiadomo z jakich powodów - nie rozpętujmy tu wojny  . W takim można by było zmienić dogmat - bogini Nauka istnieje od zawsze :>. Reprezentuje wiedzę, teorie itp jako świadomość. > Ludzie jednak wolą coś konkretnego z Brodą, niż własną świadomość.Ja nie :>
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
|  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >można by było zmienić dogmat - bogini Nauka istnieje od zawsze :>. Reprezentuje wiedzę, teorie itp jako świadomość. > Chciałby Pan zamienić starego brodacza w mądrą i pewnie młodą, ale jak wyglądałaby z brodą, to nie przejdzie. A teraz poważnie, jeżeli absolut o nazwie nauka posiada świadomość, to tak samo może posiadać brodę. Przyjęcie tego dogmatu pozbawia mnie godności jej twórcy, czyniąc niegodnym jej łask. Ja też wolę od brody świadomość, ale własną. Adam Barycki
|
|
|  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >można by było zmienić dogmat > I jeszcze jedno: stworzenie z nauki boga jest absolutnie niemożliwe, ponieważ jest nieracjonalne. Pomimo, że wyznawcami bogów są irracjonaliści, to ich twórcami byli racjonaliści. Adam Barycki
|
|
| |  | | zolv (1640 punktów) | > >można by było zmienić dogmat> I jeszcze jedno: stworzenie z nauki boga jest absolutnie niemożliwe, ponieważ jest nieracjonalne. Pomimo, że wyznawcami bogów są irracjonaliści, to ich twórcami byli racjonaliści.Ciekawe słowa. A czy w takim razie można z nauki stworzyć boginię ale tylko i wyłącznie w charakterze personifikacji, pomijając podejście dogmatyczne? Coś na wzór Latającego Potfora Spagetti? Bo jeżeli Ziemia jest matką, Czas jest ojcem, to Nauka mogłaby być właśnie boginią lub też babcią(?).
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
| | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >stworzyć boginię ale tylko i wyłącznie w charakterze personifikacji, > Nie widzę takiej możliwości ponieważ jest już bóg spersonifikowany i zazdrosny. Urodził się około dwa i pół tysiąca lat temu w starożytnej Grecji. Kiedy pytanie "dlaczego" zaczęło funkcjonować społecznie, stało się fundamentem cywilizacji europejskiej, powstał nowy człowiek. Człowiek stał się bogiem ponieważ posiadł jego atrybuty. Sam Pan wie, że zlikwidowaliśmy innych bogów i nie dopuścimy do personifikacji z którą musielibyśmy się pospolitować. Widział Pan co zrobiło średniowiecze, boskość człowieka implikuje jego jedyność, pojawienie się innego boga pozbawia człowieka boskości. Dlatego proszę darować sobie kreowanie bogini, choć jak każdy bóg ma Pan do tego prawo, ale po jej wykreowaniu, natychmiast Pan je utraci, tak jak i wszystkie inne atrybuty, mówię to Panu jako bóg dumny i zazdrosny. Adam Barycki
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>wyznawcami bogów są irracjonaliści, to ich twórcami byli racjonaliści. Z pewnością to racjonaliści są współodpowiedzialni za istnienie religij. Ale irracjonalizm zwany bogiem mógł stworzyć także irracjonalista, tyle, że działając w dobrej wierze.
Co innego bowiem wykreować boga - tu każdy może sobie dowolny byt mianować na boga, a co innego stworzyć religię. To drugie jest polityką. .
|
|
| | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Ale irracjonalizm zwany bogiem mógł stworzyć także irracjonalista, tyle, że działając w dobrej wierze. > Mogło tak być, ale modyfikacji dokonał już racjonalista. Adam Barycki
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|