 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-04-2005 12:16 | Monia | Myslenie i niemyslenie | Moj watek odnosi sie do watku poprzedniego, na temat myslenia. Chyba sie troche zagalopowalismy z tym przecenianiem myslenia i niedocenianiem umiejetnosci sprawnego wykopania rowu. Ostatnio czytalam na wp wyniki ankiety przeprowadzonej wsrod pracodawcow, na temat umiejetnosci potencjalnych pracownikow, w glownej mierze absolwentow studiow. Jest niedobrze. To co pracodawcy cenia najbardziej czyli samodzielnosc, umiejetnosc zastosowania wiedzy, zarzadzanie informacja wiekszosc nie posiada. Podzielam ten poglad w stu procentach. Mam u siebie piatego juz praktykanta - prawie absolwenta studiow humanistycznych i ze smutkiem a raczej irytacja stwierdzam ze Ci ludzie NIC konkretnego nie potrafia. Cechuje ich natomiast postawa roszczeniowa, zwiazana jak podejrzewam wlasnie z przecenianiem myslenia i niedocenianiem "niemyslenia" czyli konkretnych, rzemieslniczych umiejetnosci. Co umiesz robic? Skonczylam studia. Ale co umiesz robic??? Przeczytalam duzo ksiazek. I co w związku z tym???? I wykladaja sie na pisaniu najprostszej umowy lub tworzeniu tabelki w exelu. Zgroza!!! Nie wiem czy to wina systemu oswiaty, ale naprawde Ci ludzie potrafia niewiele rzeczy wykonac w stuprocentach dobrze i bez koniecznosci pieciokrotnego oprawiania wynikow ich pracy. Tam cos czytali, tu cos lizneli i chcą żeby im za to placic i to dobrze...Bo ja przeciez skonczylam studia .... |
| Czarna (190 punktów) | Myslenie i niemyslenie | No, cóż w dzisiejszych czasach ukończenie studiów daje "papier", ale ten z kolei nie zapewnia pracy. Wielu młodych ludzi po maturze staje przed dość przykrą koniecznością wyboru między wymarzonym kierunkiem studiów, a tym, który przynajmniej daje szansę na prace.  Sama jeszcze nie stoję przed takim wyborem, ale stanę przed nim za jakieś dwa lata. Chciałabym studiować filozofię, bo ta mnie najbardziej interesuje. Nie o tym jednak zamierzałam pisać, więc w tym miejscu przepraszam za tą małą powyższą dygresję. Nie wiem, czego absolwenci studiów nie posiadają, ale prawdą jest, że dzisiaj dla pracodawców "liczy się" tzw. Kreatywne myślenie. > Mam u siebie piatego> juz praktykanta - prawie absolwenta studiow humanistycznych> i ze smutkiem a raczej irytacja stwierdzam ze Ci ludzie NIC> konkretnego nie potrafia. Cechuje ich natomiast postawa> roszczeniowa, zwiazana jak podejrzewam wlasnie z> przecenianiem myslenia i niedocenianiem "niemyslenia" czyli> konkretnych, rzemieslniczych umiejetnosci.A może to jest tak, że pracodawcy natychmiast po przyjęciu do pracy od razu wymagają? Zamiast zorganizować jakiś kurs obsługi np.: programu, na którym będziemy pracować, chcą byśmy od razu siedli do klawiatury i wzięli się "do roboty"? Myślenie jest bardzo ważne i nie można go przeceniać i mówię to nie tylko, jako humanistka. Jeśli chcesz kogoś z "konkretnymi rzemieślniczymi umiejętnościami" to zatrudnij kogoś po szkole zawodowej. Skoro miałaś już tylu praktykantów, to zastanów się, czy wina nie leży też i po Twojej stronie? Np., że nie poświęcisz czasu na zaznajomienie praktykanta z arkanami wykonywanej pracy/ zawodu, natomiast od razu wymagasz bardzo wiele. Daj ludziom i przede wszystkim sobie czas na tzw. "zgranie się", dopasowanie, poznanie i wszystko będzie w porządku. Pozdrawiam
|
|
 | | PTRqwerty | Odp: Myslenie i niemyslenie | Tyle, że w pracy ludzie nie zajmują się zabawą w piaskownicy, ale gonieniem konkurencji. Czego mają uczyć? Excela obsługi??? Nie przesadzajmy. W końcu wystarczy pięknoducha z pracy wywalić i zatrudnić takiego, który Excela zna. Pracodawca też nie może sobie pozwolić na wszystko. On potrzebuje konkretnych umiejętności. Inna sprawa, że jeśli rzeczywiście ktoś zatrudnia pod rząd 5 osób i wszystkie zwalnia, to coś tam macie pokićkane. Przecież jednak opłaca się zatrudnić JEDNĄ osobę i ją doszkolić niż 5 po kolei na kolejne okresy próbne.
|
|
|  | | Czarna (190 punktów) | >Tyle, że w pracy ludzie nie zajmują się zabawą w piaskownicy, ale gonieniem >konkurencji. Czego mają uczyć? Excela obsługi??? Nie przesadzajmy.
Nie chodziło mi naturalnie o tak proste programy Jak Excel, ale o np.: takie do prowadzenia księgowości, rachunkowe [takie jak stosowane są np.: w biurze rachunkowym, u doradcy podatkowego, przy księgowaniu itp.]
Pozdrawiam
|
|
 | | Monia | Jesli prawnik nie umie napisac umowy (nawet tekstu graficznie rozmiescic nie umial!!!!), socjolog zrobic ankiety, a marketingowiec napisac ogloszenia reklamowego, to po co studiowali???!!!! Jesli studia maja byc wylegarnia domoroslych filozofow o szerokich horyzontach i prawie zerowych umiejetnosciach praktycznych to to jest marnacja naszych pieniedzy. Ja sama nigdy nie poszlabym drugi raz na studia w Polsce (mam na mysli studia humanistyczne). Piec lat to ogrom czasu a ja bardzo niewiele sie nauczylam biorac pod uwage ile nauczylabym sie praktykujac gdziekolwiek i uczac sie sama. Cos tu jest nie tak. Prosze pamietac ze pracodawca zatrudnia pracownika nie dla pieknych oczu ale dla zysku, a wiec przychod z pracy pracownika musi byc rowny co najmniej jego pensji i zyskowi oczekiwanemu przez pracodawce. Moglabym zapytac wprost - ile zarobisz dla mojej firmy? Co takiego umiesz i co wniesiesz ze beda z Twojej pracy zyski? Nikt nie uczy ludzi i mlodziez tak myslec a przeciez w gospodarce wolnorynkowej i firmach profitowych chodzi wlasnie o to. Czytalam ostatnio ze idac po podwyzke powinno sie udowodnic ze praca przyniosla konkretny finansowy efekt, ze zmiany ktore wniosl pracownik jego ulepszenia spowodowaly zysk. Fajnie ze bedzies zstudiowac filozofie, to piekna nauka. Tylko pamietaj ze jesli bedziesz szukala pracy u przedsiebiorcy, to on (przynajmniej w myslach) zada sobie wlasnie takie pytanie. Co takiego zrobi ta absolwentka filozofii dla mojej firmy, zeby z prostego rachunku ekonomicznego wynikalo ze oplaca mi sie ja zatrudniac. A jesli sie okaze ze nic takiego zrobic nie potrafisz to nie badz zawiedziona ze piec lat sie uczylas i nie mozesz znalezc pracy. Pozdrawiam
|
|
|  | | Monia | Ja akurat chcialam zatrudnic absolwenta stazyste i dlatego przyjelam kilku praktykantow na praktyki studenckie, zeby ich poobserwowac. Ja od nich cudow nie wymagalam. Ale jesli maja problemy z tekstem i nie umieja go poprawnie zredagowac, jesli po zajeciach z informatyki nie wiedza jak sie uzywa funkcji w exelu, jesli nie umieja zaplanowac wlasnej pracy, to po co tyle lat nauki? Sa straszliwie przekarmieni sucha wiedza i oderwani od zycia, w ktorym liczy sie szybkosc, byskotliwosc i dobra organizacja. Nie tylko ksiazki. W koncu zatrudnilam dziewczyne ze srednim i kilku latach pracy jako kelnerka za granica. Jestem zadowolona. Tylko po co trwa mit o wyzszosci wiedzy i umiejetnosci absolwenta studiow nad nieabsolwentem? Zwlaszcza przy naszym systemie edukacji. Brakuje mi w Polsce porzadnie rozwinietego poradnictwa zawodowego. Wiekszosc ludzi nie ma pojecia o wlasnych predyspozycjach. I tym ze idzie na studia i bedzie pracowac w zawodzie do ktorego absolutnie sie nie nadaje.
|
|
| |  | | K_GL | Myśle, że źle nazwałaś ten topic. Jego nazwa powinna brzmieć: Wady polskiego systemu nauczania bo o to tutaj chodzi. Rzeczywiście w Polsce ludzie są bardzo kiepsko przygotowani do pracy zawodowej. W przypadku większości osób jedynym zaobserwowanym przeze mnie efektem ukończenia studiów jest rozbudzenie ambicji. Większość ludzi nie rozumie, że studia nie mają nawet na celu takiego przygotowania. Studia maja umożliwić zgłębianie jakiejś dziedziny i uczą przedewszystkim kreatywności. Zresztą same uczelnie są odpowiedzialne za wykreowanie błędnych opinii o studiach. W pogonii za pieniędzmi dążą do przyjęcia jak największej liczby studentów i reklamują się jako dobry sposób na przygotowanie się do życia zawodowego. Nic bardziej mylnego. Wiele przedmiotów poruszanych na studiach nie ma praktycznie żadnych typowo praktycznych zastosowań. Inna sprawa, że tak naprawde to obniżył się poziom nauczania i to co dawniej realizowano jeszcze w obrębie szkoły średniej teraz jest poruszane dopiero na studiach. Moim zdaniem zamiast promowania w sopłeczeństwie studiów powinno rozwinąć się system szkolenia zawodowego. Ludzie uczyliby się tam wykonywania konkretnych czynności. Co z tego, że ktoś po ukończeniu studiów ma szerokie horyzonty myślowe skoro tak naprawde nic nie potrafii robić i będzie kolejnym bezrobotnym. Oczywiście to dobrze, że człowiek poszerzył swoje zdolności myślowe ale praca niestety często polega na wykonywaniu konkretnych czynności, a pracodawcy nie mają najczęściej czasu i pieniędzy na dodatkowe uczenie pracownika. Ogólnie mysle, że jeśli dałabyś czas tym ludziom to w końcu nauczyliby się tego co od nich wymagasz ale rozumiem jednocześnie twoją pozycję jako pracodawcy. Z tego co zauważyłem studia są też dla wielu osób sposobem na przedłużenie dzieciństwa, a nie czasem na naukę i to jest kolejnym problemem. Oczywiście nie mówie, że człowiek nie może się bawić. Ma to swoje jak najbardziej pozytywne skutki emocjonalne i towarzyskie jednakże niektórzy wyraźnie nie potrafią rozstawić sobie priorytetów, a potem oczywiście zaczyna się narzekanie na profesorów, na zakres wymaganej wiedzy itd. Najgorsze jest to, że reforma edukacji zamiast rozwiązać problemy w praktyce była obniżeniem poziomu nauczania. No coż miejmy nadzieje, że znajdzie się w ministerstwie w końcu ktoś, kto zapanuje nad tym bałaganem.
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | > Moim zdaniem zamiast promowania w sopłeczeństwie studiów powinno rozwinąć się system szkolenia zawodowego. Zauważam bardzo wiele racji w tym co piszesz. Nasz system nauczania jest chory i nie bardzo przystosowany do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości dnia dzisiejszego. Uczynienie bożka z pieniądza powoduje, że wszyscy dostają klapek na oczy. Paranoją jest, że rektor uczelni przypomina przedsiębiorcę nastawionego li tylko na zysk. Co do przedsiębiorców to również i oni swoją postawą narobili wiele "złego". Patrzenie - szczególnie w początkowym okresie transformacji ustrojowej, bardziej na "papierek" niż na to co osoba potrafi uczyniła wiele złego. Z niczego nie powstał wzór poszukiwanego pracownika: wiek - 25 lat, świeżo po studiach, najlepiej dwa fakultety, biegle dwa języki obce - co do j. polskiego może być słabo, no i oczywiście obowiązkowo kilkuletnia praktyka zawodowa - najlepiej w renomowanej firmie zachodniej. Co do oferowanego zarobku - najniższa krajowa (przecież na ulicy czekają setki chętnym). Takie podejście "deprawuje" i nie dziwota, że wyższe uczelnie nastawiły się na "produkcję" licencjatów i niedouczonych "magistrów" - oni tylko reagują na zapotrzebowanie "rynku". Również nasi decydenci różnych maści mają to do siebie, że nie zastanawiają się nad skutkami swoich decyzji, tylko podejmują je ad hoc i prawie poza logiką. Dodawanie sobie przez pracodawców splendoru poprzez zatrudnianie pracowników z tytułami, jak i odejście od rozwijania systemu szkolnictwa zasadniczego zawodowego i technikum powoduje, że jest jak jest, a potencjalny pracownik nie posiada ani praktycznych umiejętności, ani intelektu dla poradzenia sobie z wymaganiami. Na marginesie: nie mogę zrozumieć dlaczego u nas dla potrzeb biurowych (ot zwykła znajomość pakietu Offic'a i obsługi sprzętu biurowego) pracodawca zaraz poszukuje osób z wyższym wykształceniem i dwoma językami, a np. w Niemczech wystarcza osoba po średnim kursie zawodowym uczona stricte do tego celu. Przykład wskazywany przez Monię jest chyba owego "chorego" podejścia najlepszym obrazem.
pozdrawiam
|
|
|  | | Czarna (190 punktów) | > Jesli prawnik nie umie napisac umowy (nawet tekstu graficznie rozmiescic nie umial!!!!), socjolog zrobic ankiety, a marketingowiec napisac ogloszenia reklamowego, to po co studiowali???!!!!Nie za bardzo mogę w to uwierzyć  Jeśli jednak rzeczywiście to prawda - to jest straszne. Nasze uczelnie produkują "analfabetów" i nieudaczników. > Nikt nie uczy ludzi i mlodziez tak myslec a przeciez w gospodarce wolnorynkowej i firmach profitowych chodzi wlasnie o to. Czytalam ostatnio ze idac po podwyzke powinno sie udowodnic ze praca przyniosla konkretny finansowy efekt, ze zmiany ktore wniosl pracownik jego ulepszenia spowodowaly zysk.To jest chyba pozostałość po komunizmie. W Końcu tam było "nieoficjalne" hasło ludu pracującego: "Czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy!" > Fajnie ze bedzies zstudiowac filozofie, to piekna nauka. Tylko pamietaj ze jesli bedziesz szukala pracy u przedsiebiorcy, to on (przynajmniej w myslach) zada sobie wlasnie takie pytanie. Co takiego zrobi ta absolwentka filozofii dla mojej firmy, zeby >z prostego rachunku ekonomicznego wynikalo ze oplaca mi sie ja zatrudniac.Filozofia uczy kreatywnego myślenia. Jednak nie mam problemu przedstawionego przez Ciebie powyżej, bo mam perspektywę prowadzenia rodzinnego, a przy tym dobrze prosperującego biznesu, więc to raczej ja będę się zastanawiać, co ten ktoś, kogo chcę zatrudnić potrafi i jakie da mi jego zatrudnienie korzyści. Pozdrawiam
|
|
| KOKOSfly | Myslenie i niemyslenie | >Moj watek odnosi sie do watku poprzedniego, na temat >myslenia. Chyba sie troche zagalopowalismy z tym >przecenianiem myslenia i niedocenianiem umiejetnosci >sprawnego wykopania rowu (...) I wykladaja sie na pisaniu >najprostszej umowy lub tworzeniu tabelki w exelu.
Hmmm, chciałem Ci tylko zwrócić uwagę (bez czynienia, broń Boże, jakichkolwiek zarzutów i ataków na Twoją osobę), iż chyba nie rozróżniach pracy umysłowej od fizycznej - pisanie umowy lub tworzenie tabelki to też wysiłek umysłowy, myślenie, tyle tylko, że praktyczne i efektywnie wzrastające wraz z doświadczeniem.
>Nie wiem czy to wina systemu oswiaty, ale naprawde Ci >ludzie potrafia niewiele rzeczy wykonac w stuprocentach >dobrze i bez koniecznosci pieciokrotnego oprawiania wynikow >ich pracy. Tam cos czytali, tu cos lizneli i chcą żeby im za >to placic i to dobrze...Bo ja przeciez skonczylam studia >....
Studia są po to, aby nauczyć giętkości myślenia, podstaw teoretycznych oraz niekiedy, jak ktoś sobie załatwi dobre praktyki, nabycia cennego doświadczenia. Praktyka czyni mistrza, nie miej więc proszę pretensji, że jak przyjmujesz zielonych absolwentów, to i z początku są problemy. Z czasem się wyrobią.
|
|
 | | Monia | Odp: Myslenie i niemyslenie | Chcialam nawiazac do powszechnego i jakze mylnego stereotypu ze ktos wyksztalcony to ktos myslacy i efektywny.
|
|
|  | | KOKOSfly | > Chcialam nawiazac do powszechnego i jakze mylnego stereotypu ze ktos wyksztalcony to ktos myslacy i efektywny.Ale prawdą jest, że osoby, które zapisują się na studia wyższe, kończą je oraz wykorzystują tą wiedzę, posiadają ponadprzecietne IQ... tylko być może nie zawsze wiedzą w jaki sposób należy to efektywnie wykorzystać  Pozdrawiam!
|
|
| |  | | Monia | > Ale prawdą jest, że osoby, które zapisują się na studia wyższe, kończą je oraz wykorzystują tą wiedzę, posiadają ponadprzecietne IQ... tylko być może nie zawsze wiedzą w jaki sposób należy to efektywnie wykorzystać  > Pozdrawiam!Nie uwazam aby wysokie IQ bylo dowodem ogolnej inteligencji ani tym bardziej nieodzownym czynnikiem powodzenia zyciowego. Znam wiele osob o niskim IQ prowadzacych udane zycie pelne sukcesow zawodowych i prywatnych. Wkurza mnie ten mit zaleznosci osiagania sukcesow od IQ. Wszyscy o tym pieja, a to bzdura nad bzdurami! To robi tylko mlodym ludziom metlik w glowie! Studia sa jedynie sposobem (tak a propos to w wielu przypadkach watpliwym) na osiagniecie wiedzy potrzebnej do wykonywania okreslonej grupy zawodow. Mozna byc rownie szczesliwym, bardzo zamoznym i osiagac swiatowe sukcesy w kazdym innym zawodzie! Znakomity fryzjer kochajacy swoj zawod i robiacy to z pasja bedzie zawsze mial lepiej od przecietnego magistra. Chodzi tylko o to aby byc mistrzem w danej dziedzinie, a nie aby wspinac sie po szczeblach formalnego wyksztalcenia. Ale mit trwa i rodzice uwazaja ze zawsze lepiej ma kazdy prawnik czy lekarz od najlepszego rzemieslnika, co jest bzdura!!!!
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > Chodzi tylko o to aby byc mistrzem w danej dziedzinie, a nie aby wspinac sie po >szczeblach formalnego wyksztalcenia. Ale mit trwa i rodzice uwazaja ze zawsze lepiej ma >kazdy prawnik czy lekarz od najlepszego rzemieslnika, co jest bzdura!!!!
Jasne, że tak. U nas trwa jeszcze jeden mit, że Polacy są bardziej wykształconym i mądrym narodem niż np. Amerykanie. Natomiast podczas międzynarodowych testów na "rozumienie tekstów" wśród młodzieży szkolnej, wyszło na jaw, że połowa polskich piętnastolatków nie rozumie tego, co czyta. Amerykanie i Skandynawowie pobili nas na łeb i szyję. Fakt, że u nas wiele osób studiuje(generalnie wiecej kobiet niż mężczyzn) nie oznacza, że stają się one mądrzejsze. Trwa masowa produkcja magistrów i doktorów. Pewien profesor opowiadał mi, że teraz można obronić doktorat napisany na poziomie pracy magisterskiej.
Możemy na to spojrzeć jeszcze z takiej strony. W Oświacie mamy przerost wiedzy teoretycznej nad umiejętnościami praktycznymi. Każdy wie, że lekarz po studiach jest "cienkim bolkiem". Dopiero kiedy popracuje w zawodzie parę latek, zaczyna być osobą kompetentną. Podobnie jest z magistrami nauk humanistycznych, przy czym oni są może w gorszej sytuacji, ponieważ tylko nieliczni popracują w swoim zawodzie. Wiekszość tych młodych ludzi, którzy na studiach nasiąkli przekonaniem o swojej wyższości nad innymi ludźmi(zawsze mnie to bawiło: my socjologowie jesteśmy lepsi niż filozofowie i matematycy. My humaniści jesteśmy lepsi niż rzemieślnicy, itp pocieszające bajeczki) będzie musiała szukac pracy w zawodach, których po prostu nie znają. I rzeczywiście jest tak, że humaniści muszą dopiero się tych nowych zawodów uczyć od podstaw. Oczywiście system edukacji jest tak skonstruowany, że tych umiejetności nie mogą nabyć podczas studiów. Na studiach mają czytać książki i pisać wypracowanka. Ale kiedy trzeba obsługiwać program księgowy to stają się zieloni. Pocieszają się tym, że ważne jest kreatywne myślenie, ale nie potrafią tych swoich pomysłów wprowadzić w czyn. Zupełnie jak artysta, który ma w głowie piękne wizje, ale nie zna warsztatu.
Słyszałem, że w bardziej rozwinietych krajach(np USA) system edukacyjny jest tak skonstruowany, że młodym pozwala się kształcić w tym kierunku do którego są najbardziej predysponowani, przy czym to formowanie obejmuje sobą praktykę. Pewien lekarz mi opowiadał o studentach medycyny z USA, którzy nie znali się na wielu dziedzinach, ale w swojej wąskiej działce byli perfekcyjni. Polscy studenci aby się pocieszyć kpili z tamtych, że ograniczeni i tępi, ale kiedy przyszło do egzaminów ze specjalizacji Amerykanie byli najlepsi.
Za dużo u nas magistrów, którzy nic nie potrafią. Trzeba popracować nad systemem oświaty.
Pozdro
|
|
| | | |  | | Jolan | >Słyszałem, że w bardziej rozwinietych krajach(np USA) system edukacyjny jest tak skonstruowany, że młodym pozwala się kształcić w tym kierunku do którego są najbardziej predysponowani, przy czym to formowanie obejmuje sobą praktykę. Pewien lekarz mi opowiadał o studentach medycyny z USA, którzy nie znali się na wielu dziedzinach, ale w swojej wąskiej działce byli perfekcyjni. Polscy studenci aby się pocieszyć kpili z tamtych, że ograniczeni i tępi, ale kiedy przyszło do egzaminów ze specjalizacji Amerykanie byli najlepsi. >Za dużo u nas magistrów, którzy nic nie potrafią. Trzeba popracować nad systemem oświaty. >Pozdro
Przykład z lekarzami jest fatalny. Muszą oni mieć całościowe spojrzenie na człowieka. Nie może być tak, że dany lekarz leczy Ci serce a rozwala wątrobę.
|
|
| | |  | | KOKOSfly | Pozwolę sobie pokawałkować Twoją wypowiedź, w celu lepszego omówienia probelmów, które przytoczyłaś w swojej wypowiedzi.
>Nie uwazam aby wysokie IQ bylo dowodem ogolnej inteligencji
Inteligencja często jest słowem-wytrychem otwierających i zamykających mnóstwo furtek, drzwi i wrót, ale często nie wie się, czym jest ona naprawdę. Oczywiście nie ma jednej definicji, a IQ (intelligence quotient) jest mierzone przez wiele testów. Jednak zawsze jest to miara ogólnej inteligencji, której wymiary (inteligencja skrystalizowana nawiązująca do koncepcji Separmana) to: społeczny, werbalny, abstrakcyjno-logiczny oraz wzrokowo-przestrzenny. Więc wysokie IQ oznacza wysoki wskaźnik ogólnej inteligencji, choć oczywiście osoba może sobie nie radzić w pewnych sferach życiowych (np. związków z drugą osobą albo sfera towarzyska).
>a tym bardziej nieodzownym czynnikiem powodzenia życiowego. Znam wiele osób o niskim IQ prowadzących udane życie pełne sukcesów zawodowych i prywatnych.
Ależ ja też tak nie uważam. Powodzenie życiowe może zależeć od tak wielu czynników, że niekiedy IQ nie ma żadnego znaczenia.
>Wkurza mnie ten mit zależności osiągania sukcesów od IQ. Wszyscy o tym pieją, a to bzdura nad bzdurami!
Cóż, nie nazwałbym tego kompletną bzdurą, bo można się srodze przeliczyć. Spróbuj osiągnąć sukces akademicki lub w naukach ścisłych, takich jak np. fizyka bez wysokiego współczynnika, a zapewniam, iż będzie to tylko marnowanie czasu.
>To robi tylko mlodym ludziom metlik w glowie! Studia sa jedynie sposobem (tak a propos to w wielu przypadkach watpliwym) na osiagniecie wiedzy potrzebnej do wykonywania okreslonej grupy zawodow. Mozna byc rownie szczesliwym, bardzo zamoznym i osiagac swiatowe sukcesy w kazdym innym zawodzie! Znakomity fryzjer kochajacy swoj zawod i robiacy to z pasja bedzie zawsze mial lepiej od przecietnego magistra.
Ależ moja droga, gdzie ja napisałem, że nie można być szczęśliwym i mieć dużo pieniędzy nie mając dużego IQ? I gdzie ja napisałem, że studia są jedyną drogą? Mówiłem o wykorzystaniu wiedzy specjalistycznej.
>Chodzi tylko o to aby byc mistrzem w danej dziedzinie, a nie aby wspinac sie po szczeblach formalnego wyksztalcenia. Ale mit trwa i rodzice uwazaja ze zawsze lepiej ma kazdy prawnik czy lekarz od najlepszego rzemieslnika, co jest bzdura!!!!
Zgadzam się z tym jak najbardziej! Można być na przykład mistrzem kowalstwa artystycznego i mieć znacznie lepiej niż większość lekarzy bądź prawników. W każdym zawodzie trzeba się przebić, wyreklamować, uzyskać pozytywne i rzetelne opinie. A potem tylko krótko poczekać na rzesze klientów, hahaha.
Pozdrawiam serdecznie!
|
|
| |  | | Jolan |
> Ale prawdą jest, że osoby, które zapisują się na studia wyższe, kończą je oraz wykorzystują tą wiedzę, posiadają ponadprzecietne IQ... tylko być może nie zawsze wiedzą w jaki sposób należy to efektywnie wykorzystać  Być może było to prawdą 20 lat temu, kiedy na studia częściej szli pasjonaci, a na jedno miejsce kandydowało po kilka osób. W dzisiejszych czasach studia stały się dużo bardziej egalitarne i nawet osobiście znam osobę, która ma stopień licencjata a jej IQ jest bardzo przeciętny.
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | Jasne. Teraz na studia idzie się po papier, a nie po wiedzę. Entuzjastów jest nieliczna garstka. Entuzjaści traktują swoją naukę jak przygodę, jak wędrówkę podczas której mogą siebie doskonalić. Zresztą łac. słowo "studeo" znaczy usilnie się starać, dążyć do czegoś.
|
|
| | |  | | KOKOSfly | >W dzisiejszych czasach studia stały się dużo bardziej egalitarne i nawet osobiście znam osobę, która ma stopień licencjata a jej IQ jest bardzo przeciętny.
Wyjątki, jak wiadomo, się zdarzają. Oczywiście wszystko także zależy od rodzaju uczelni. Od takich, które mają miesięczne czesne w wysokości 30 złotych nie należy za wiele wymagać, a absolwenci za wiele umieć też nie będą. Jednak na dobrych uczelniach, o wysokiej renomie, śmiało będę obstawiał przy tym, co napisałem.
Po drugie, zaznaczyłem, że ponad przeciętne IQ mają osoby, które nie tylko idą na studia i kończą (za co wystarczy tylko dobrze zapłacić komu trzeba), ale także tą wiedzę wykorzystują, potrafią wykorzystać. Niestety trzeba powiedzieć, że przeciętne IQ nie pozwala zbytnio na wysoce wydajne wykorzystywanie wiedzy specjalistycznej - jest to związane z niewystarczającym rozwinięciem (czy to na drodze edukacji, biologii czy wychowania) struktur odpowiadających za myślenie abstrakcyjno-logiczne, które pozwala jednostce dostrzegać większą złożoność napotykanych problemów i trudności oraz korzystać z szerszego spektrum jego możliwych rozwiązań.
Pozdrawiam serdecznie
|
|
| Krzysko (24 punktów) | Myslenie i niemyslenie | > To co pracodawcy cenia> najbardziej czyli samodzielnosc, umiejetnosc zastosowania> wiedzy, zarzadzanie informacja wiekszosc nie posiada.> Podzielam ten poglad w stu procentach. Mam u siebie piatego> juz praktykanta - prawie absolwenta studiow humanistycznych> i ze smutkiem a raczej irytacja stwierdzam ze Ci ludzie NIC> konkretnego nie potrafia.Bez urazy...ale cwaniakow szukajacych taniej sily roboczej i dorabiajacych do tego ideologie (praktyki) jest zatrzesienie. Ci "przedsiebiorcy" licytuja na targu pracy do najnizszej ceny a potem jeszcze narzekaja, ze trafily im sie ochlapy. Monia: jak Ci zalezy na dobrych pracownikach to zaproponuj DOBRA place i zrob PORZADNA rekrutacje. Mam na mysli rozmowe kwalifikacyjna i jakas forme egzaminu. Jesli kandydat przejdzie sito a mimo to pozniej sie skompromituje bedzie znaczylo, ze sama pokpilas sprawe. Proponuje tez nie ograniczac sie do mlodych. Wbrew pozorom czlowiek 40 letni to jeszcze nie zywy trup. Chyba, ze wzorem wielu pracodawcow kapnelas sie, iz mlodego mozna bardziej przycisnac. To prawda -- mlody oszolomiony pierwsza wyplata nie zorientuje sie, ze z ta wyplata to o takich fanaberiach jak DZIECKO albo wlasne MIESZKANIE nie ma co marzyc. Nikt nie broni zatrudniania "praktykantow". Czy jednak przyszlo Ci kiedys do glowy kupic najtanszy szajs, np. rower za 150zl. i pozniej narzekac na jego jakosc? > Cechuje ich natomiast postawa> roszczeniowa, zwiazana jak podejrzewam wlasnie z> przecenianiem myslenia i niedocenianiem "niemyslenia" czyli> konkretnych, rzemieslniczych umiejetnosci. Co umiesz robic?> Skonczylam studia. Ale co umiesz robic??? Przeczytalam duzo> ksiazek. I co w związku z tym???? I wykladaja sie na pisaniu> najprostszej umowy lub tworzeniu tabelki w exelu. Zgroza!!!Studia to teraz byle cymbal moze skonczyc. Jesli studia maja same w sobie miec jakas wartosc to ja bym obstawial absolwenta szkoly gdzie daja wycisk (latwo wyleciec za zle wyniki a nauka nie jest latwa). Ludzie z takich szkol przewaznie szybko sie adoptuja. To dlatego np. matematycy dobrze sobie radza w bankach, choc o bankowosci to raczej sie na studiach nie ucza. Rzemieslnicze umiejetnosci -- Musze przyznac, ze glupota i krotkowzrocznosc pracodawcow jest czasem porazajaca. Widzialem niedawno ogloszenie "zatrudnimy grafika 3D". Jako warunek podawali "umiejetnosc modelowania samochodow" a najlepiej "doswiadczenie w modelowaniu samochodow". Wyjasnienie: chodzi o branze gier a nie motoryzacyjna. Ja bym szukal ludzi uzdolnionych plastycznie ze znajomoscia programu graficznego ale jak widac niektorych swedzi i zamiast pracownika szukaja narzedzia, najlepiej bezmyslnej wtyczki do softwaru, ktora zrobi co pracodawca sobie zazyczy. Podobnych, glupio wygladajcych ogloszen mozna znalezc masy. Pracodawcy chca sie jak najszybciej odkuc, nie chca inwestowac w ludzi i stad te nastawienie na "rzemioslo". Chytry jednak dwa razy traci (czy jakos tak) czego przykladem jest raczej srednio rozwiniety krajowy przemysl gier komputerowych. A jesli chodzi o system edukacji to fakt, jest on nieprzystosowany do rynku pracy i do XXI wieku w ogole. Za ciezkie pieniadze kupuje sie komputery do szkol. Komputery, ktore stoja 90% czasu bezczynne a pozostale 10% marnowane przez niekompetentnego nauczyciela. Nadal, mimo reform dominuje nauczanie oparte na "wkuwaniu", nadal kuleje nauczanie jezykow (skad mlodziez w szkolach jezykowych??). Kanon wiedzy sie nie zmienia i takie przedmioty jak: "prawo", "ekonomia", "wychowanie seksualne", "psychologia", WOS", "plastyka", "technika", "informatyka", "pierwsza pomoc" albo nie istnieja albo sa traktowane jako przedmioty lekkie, niewarte szacunku i zachodu. Na jezyku polskim zamiast doskonalenia warsztatu mamy historie literatury. Efekt? Pierwsze lepsze forum interetowe gdzie pisza nastolatki. (W tym miejscu jako ofiara polskiego systemu edukacji pragne przeprosic za jakosc posta  ). Do tego dochodzi lekcewazenie wyksztalcenia sredniego. A np. dobrych mechanikow zaczyna brakowac. Bo oczywiscie spoleczenstwo w ktorym bedzie 5 mln specjalistow od marketingu i zarzadzania jest "lepsze" od tego gdzie te 5 mln to zwykle robole. No coz, opatrznie pojety etos wyksztalcenia robi swoje.
|
|
 | | AlfRamsey (257 punktów) | Odp: Myslenie i niemyslenie | >Do tego dochodzi lekcewazenie wyksztalcenia sredniego. A np. dobrych mechanikow zaczyna brakowac. Bo oczywiscie spoleczenstwo w ktorym bedzie 5 mln specjalistow od marketingu i zarzadzania jest "lepsze" od tego gdzie te 5 mln to zwykle robole. No coz, opatrznie pojety etos wyksztalcenia robi swoje. Najlepiej są rozwinięte kraje które mają najwięcej inżynierów np Izrael,USA,Japonia.
Nie daj się skusić żadnemu bogu głoszonemu przez innych, choćby najlepszych. Znajdź Boga w samym sobie, większego nie znajdziesz nigdzie !
|
|
| AlfRamsey (257 punktów) | Myslenie i niemyslenie | Po prostu zbyt wielu ludzi studiuje kierunki humanistyczne po ktorych tak naprawde nie maja konkretnych umiejętności. Osoby po politechnice którzy mja tytuł inzyniera raczej nie maja problemów z praca i maja konkretny zawód i umiejetności. A tak wogóle to nasz system edukacyjny jest do dupy!Za dużo teori a za mało praktyki i nauczenia jakiegoś konkretnego myślenia.
Nie daj się skusić żadnemu bogu głoszonemu przez innych, choćby najlepszych. Znajdź Boga w samym sobie, większego nie znajdziesz nigdzie !
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|