Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-04-2005 08:27kapitan.kirk (6 punktów)Dlaczego...
...wiara w Boga ma być nieracjonalna ??
Pzdr
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

leo_z (935 punktów)Dlaczego...
>(dlaczego)...wiara w Boga ma być nieracjonalna ??
Między innymi dlatego:
1) za słownikiem PWN: racjonalizm - (...)konieczność kierowania się nim (rozumem) we wszelkim działaniu
2) skoro wiemy już czym ogólnie charakteryzuje się racjonalizm, istotnym będzie uściślenie: nie ma być, ale jest nieracjonalna
3) mając na uwadze definicję z pkt 1, a w związku z tym potrzebę kierowania się rozumem, za konfabulację wypada uznać stwierdzenia zawarte np. w ST 1 Mój.1:1, czy NT Jan.1:1
4) jeżeli wiara w Boga miałaby faktycznie być racjonalna, za racjonalny należy uznać każdy wymysł oparty na tejże (wierze), w tym "wiarę" w brak Boga, a to moim zdaniem rodzi pewną sprzeczność jako, że wiara jest poza dowodem - w takim przypadku obie są uprawnione mimo, że jedna wyklucza drugą
5) poprzez "racjonalność wiary" spowodujemy, że uprawnionym będzie chwycenie za łopatę i poszukiwanie piekła, jak i inwestycja w teleskop celem wypatrywania latających aniołków czy tronu Bożego - przecież wg Biblii co niektórzy widzieli to nawet nieuzbrojonym okiem
6) itd., itd., aż do bólu...

pozdrawiam
Oless (982 punktów)Odp: Dlaczego...
>>(dlaczego)...wiara w Boga ma być nieracjonalna ??
>1) za słownikiem PWN: racjonalizm - (...)konieczność kierowania się nim (rozumem) we wszelkim działaniu
mylisz racjonalizm z ateizmem ? moim zdaniem racjonalizm doprowadza do ateizmu ale nie wszystkich (nie są to pojęcia jednoznaczne)
>4) jeżeli wiara w Boga miałaby faktycznie być racjonalna, za racjonalny należy uznać każdy wymysł oparty na tejże (wierze), w tym "wiarę" w brak Boga, a to moim zdaniem rodzi pewną sprzeczność jako, że wiara jest poza dowodem - w takim przypadku obie są uprawnione mimo, że jedna wyklucza drugą
hm.. dokładnie odrotnie wydaje mi się że racjonalna wiara to taka która ma jakieś intelektualne podstawy do tego by dalej zawierzyć; wiara sama z siebie chyba nie determinuje irracjonalności; a z tym ze nie ma 100% pewności na istnieje czy nie istnieje to prawda tyle że mamy prawo badać conajmniej prawdopodobieństwo danego zjawiska, np. dla ateistów z tego wortalu nieistnienie boga jest 99,99 procentowe
>5) poprzez "racjonalność wiary" spowodujemy, że uprawnionym będzie chwycenie za łopatę i poszukiwanie piekła, jak i inwestycja w teleskop celem wypatrywania latających aniołków czy tronu Bożego - przecież wg Biblii co niektórzy widzieli to nawet nieuzbrojonym okiem
>6) itd., itd., aż do bólu...
>pozdrawiam
Takich pomysłów to nie mieli nawet Ci irrracjonalnie wierzący
Czemu więc nazywasz to racjonalizowaniem wiary?
A tak poza tym biblijne widzenia "tronu Bożego" były zawsze strict wizjami a nie obserwacją rzeczywistości..
Tak trochę zagmatwałeś toteż piszę czego niezrozumiałem ale jak czytam moja cześc to dochodzę do tego samego wniosku ...

leo_z (935 punktów)
>>>(dlaczego)...wiara w Boga ma być nieracjonalna ??
>>1) za słownikiem PWN: racjonalizm - (...)konieczność kierowania się nim (rozumem) we wszelkim działaniu
>mylisz racjonalizm z ateizmem ? moim zdaniem racjonalizm doprowadza do ateizmu ale nie wszystkich (nie są to pojęcia jednoznaczne)
Przepraszam, ale przytoczyłem tylko to co można przeczytać w internetowym słowniku PWN po wklepaniu słowa "racjonalizm".
Więc jeżeli nawet ktoś coś myli, to raczej nie ja .

>hm.. dokładnie odrotnie
Twoja racja, ale nie do końca - nie tyle odwrotnie, co przy pewnych założeniach (sam je określiłeś). Nie zaprzecza to jednak "wnioskowaniu", że obie "wiary" są uprawnione mimo, że jedna wyklucza drugą

>Czemu więc nazywasz to racjonalizowaniem wiary?
Przy założeniu, że wiara jest racjonalna, racjonalności nabierają również składowe tejże wiary między innymi piekło i niebo, w postaci i umiejscowieniu jakim postrzegają to wierni na podstawie informacji "źródłowych" czyli pism objawionych

>A tak poza tym biblijne widzenia "tronu Bożego" były zawsze strict wizjami a nie obserwacją rzeczywistości..
I tu się nie zgodzę... Dz. Ap. 7:56, mowa jest o dosłownym widzeniu, a nie wizji.

>Tak trochę zagmatwałeś toteż piszę czego niezrozumiałem ale jak czytam moja cześc to dochodzę do tego samego wniosku ...
Z tego wniosek, że obaj mamy predyspozycje do pisania "prawd objawionych" - z nimi jest podobnie


pozdrawiam
Paweł B (199 punktów)Dlaczego...
>...wiara w Boga ma być nieracjonalna ??
>Pzdr

A co to jest "racjonalnosc wiary (w cokolwiek)" ?
K_GL
Ponieważ wiara ta przyjmuje kompletnie niesprawdzalne, a często nawet sprzeczne założenia.
nicram79 (460 punktów)Odp: Dlaczego...
>Ponieważ wiara ta przyjmuje kompletnie niesprawdzalne, a często nawet sprzeczne założenia.

Sprzeczność to coś, co można orzekać o sądach które są wyrażone w odpowiednim języku - takim gdzie pojęcia i relacje między nimi są wystarczająco precyzyjnie określone i zdekontekstualizowane. Język religii taki nie jest, podobnie jak np. język poezji. Dlatego mówienie o sprzeczności różnych treści religijnych jest bez sensu.
mbrudka
Dodam tylko, że wiara zdaje się nie być falsyfikowalną, a zatem nie spełnia popperowskiego kryterium klasyfikowania osądu jako teorii w sensie naukowym. Oczywiście od racjonalizmu do nauki jest jeszcze spory kawałek drogi, więc nie końca odpowiedziałem na pytanie o racjonalność religii.
K_GL
To fakt, że ludzie wierzący posługują się swoim językiem ale jest on jak najbardziej precyzyjny. Ludzie wyznający jakąś religie mają okreśłoną wizje Boga. Stwierdzenia w stylu Bóg jest dobry i Bóg jest wszechmocny są jak najbardziej jednoznaczne. Chociaż rzeczywiście niektóre osoby zafascynowane jakąś religią zmieniają sens niektórych twierdzeń ponieważ nie zgadzają się one z jakimiś wyznawanymi przez nich zasadami tworząc w ten sposób faktycznie nową religie i będąc często potępianym przez wyznawców starej religii. Przykładem mogą tu być różne denominacje chrześcijaństwa.
V0lrath (3440 punktów)
Precyzyjność pojawia się wtedy gdy dwie dowolne osoby znający ten sam język i czytający coś w nim zrozumieją to podobnie. Jeśli np. drobna różnica w odbiorze słowa lub ich układu (albo też wieloznaczność) nie powoduje dużej rozbieżności w rozumieniu.

Jak np. jeśli powiem "stoję przed drzewem" to różni ludzie mogą różnie to sobie wyobrazić, ale będzie to miało podobne główne cechy - nie wiadomo pod jakim drzewem, gdzie, w jakiej sytuacji czy otoczeniu, ale wiadomo, że chodzi o postawę pionową w odległości nie dużej, zwykle do kilku metrów, od czegoś co jest rośliną i ma korę, gałęzie i liście (lub igły lub potencjalnie liście - to znaczy istnieje możliwość ich posiadania).

Poezja jest często niejednoznaczna - można doszukiwać się wielu znaczeń danego słowa, a także znaczeń ukrytych, metaforycznych. Wielu ludzi może rozumieć ten sam tekst w różny sposób. A zwykło uważać się, że autor miał pojęcie o wszystkich głównych sposobach rozumienia jakie są możliwe i specjalnie je poukrywał - dzięki czemu krótki wiersz tyle jednocześnie wyraża.
Jak poeta pisze w wierszu o tym, że leży pod drzewem to zaczynamy się zastanawiać - w kontekście wiersza - jakim symbolem jest drzewo. Ale nawet poeta nie napisze, że leżał pod drzewem na środku bezdrzewnego morza.

Jednak stwierdzenia dotyczące wiary choć często niejednoznaczne lub wogóle pozbawione opisu sensu znaczenia (tak jak poezja, tyle że nierzadko bardziej - żeby każdy sobie coś w danym miejscu wymyślił i wyobraził tak jak mu to pasuje - np. jako Boga brodatego staruszka na tronie lub nieokreśloną chmurkę boskiej energii itp.), bardzo często zawierają słowa o znaczeniu ścisłym. Np. jest wszechmocny. Albo wszystkowiedzący czy też jest wszędzie itp. itd. W Biblii jest bardzo dużo fragmentów które można lub nawet trzeba bo inaczej nie da rady dosłownie interpretować. I istnieją takie fragmenty, które są ze sobą sprzeczne - polecam książkę "Nauka kontra religia" Tada Clemensa - tam jest sporo ich wymienionych.
Np. zdanie "miał X synów" trudno zinterpretować metaforycznie w tekście który jest w dodatku opisem jakichś [nie ważne czy prawdziwych] realnych zdarzeń. A zaraz dalej w tej samej księdze jest napisane, że "miał Y synów".

Kilka zagadek:

1. Ilu synów mał Absalom? (porównaj 2 Sam. 14 : 27 i 2 Sam. 18 : 18)
2. Ilu synów miał Areasz? (por. Księga Ezdrasza 2 : 5 i Neh. 7: 10)
3. Ilu było wojowników w Izraelu i Judzie? (por. 2 Sam. 24 : 9 i 1 Kron. 21 : 5)
4. Kto wstąpił do nieba? (por. Jan 3 : 13 i 4 Księga Królewska 2 : 11)
5. Ile nóg mają owady? (por. Lev. 11 : 21-23)

Sprzeczności jest dużo dużo więcej, nawet nie wspominając o tych bardziej subtelnych, ale za razem łatwiejszych do "zmetaforyzowania".
nicram79 (460 punktów)
>Precyzyjność pojawia się wtedy gdy dwie dowolne osoby znający ten sam język i czytający coś w nim zrozumieją to podobnie. Jeśli np. drobna różnica w odbiorze słowa lub ich układu (albo też wieloznaczność) nie powoduje dużej rozbieżności w rozumieniu.
>Jak np. jeśli powiem "stoję przed drzewem" to różni ludzie mogą różnie to sobie wyobrazić, ale będzie to miało podobne główne cechy - nie wiadomo pod jakim drzewem, gdzie, w jakiej sytuacji czy otoczeniu, ale wiadomo, że chodzi o postawę pionową w odległości nie dużej, zwykle do kilku metrów, od czegoś co jest rośliną i ma korę, gałęzie i liście (lub igły lub potencjalnie liście - to znaczy istnieje możliwość ich posiadania).

Jak rozmawiamy o zwykłych codziennych doświadczeniach, to jasne że porozumiewamy się wystarczająco precyzyjnie - bo to działa. Ale jak ktoś powie np. naród polski walczył z okupantem, to już nie jest to takie jednoznaczne. Jeśli używamy cokolwiek bardziej oderwanych od bezpośredniego doświadczenia pojęć i stwierdzeń, to o precyzję trudno. Nauka jest tu wyjątkiem.

> Ale nawet poeta nie napisze, że leżał pod drzewem na środku bezdrzewnego morza.

Myślę że było by to całkiem normalne jak na poezję

>Jednak stwierdzenia dotyczące wiary choć często niejednoznaczne lub wogóle pozbawione opisu sensu znaczenia (tak jak poezja, tyle że nierzadko bardziej - żeby każdy sobie coś w danym miejscu wymyślił i wyobraził tak jak mu to pasuje - np. jako Boga brodatego staruszka na tronie lub nieokreśloną chmurkę boskiej energii itp.), bardzo często zawierają słowa o znaczeniu ścisłym. Np. jest wszechmocny. Albo wszystkowiedzący czy też jest wszędzie itp. itd.

Dlaczego miały by to być słowa o ścisłym znaczeniu ? Na czym miała by polegać ich "ścisłość" ?

>Np. zdanie "miał X synów" trudno zinterpretować metaforycznie w tekście który jest w dodatku opisem jakichś [nie ważne czy prawdziwych] realnych zdarzeń. A zaraz dalej w tej samej księdze jest napisane, że "miał Y synów".

Nie no jasne, że jeśli chodzi o takie rzeczy to pewnie jest dużo sprzeczności. Ale nie chodzi o takie szczegóły tylko stwierdzenia bardziej ogólne, takie jak np. to o wszechmocy.

Pozdrawiam
nicram79 (460 punktów)
>Precyzyjność pojawia się wtedy gdy dwie dowolne osoby znający ten sam język i czytający coś w nim zrozumieją to podobnie. Jeśli np. drobna różnica w odbiorze słowa lub ich układu (albo też wieloznaczność) nie powoduje dużej rozbieżności w rozumieniu.
>Jak np. jeśli powiem "stoję przed drzewem" to różni ludzie mogą różnie to sobie wyobrazić, ale będzie to miało podobne główne cechy - nie wiadomo pod jakim drzewem, gdzie, w jakiej sytuacji czy otoczeniu, ale wiadomo, że chodzi o postawę pionową w odległości nie dużej, zwykle do kilku metrów, od czegoś co jest rośliną i ma korę, gałęzie i liście (lub igły lub potencjalnie liście - to znaczy istnieje możliwość ich posiadania).

A co powiesz o stwierdzeniach: "on jest głupi", "nie mogę tego zrobić" "to niesprawiedliwe" ?. Też są jednoznaczne niezależnie od kontekstu ?

I co powiesz o słowach takich jak "sprawiedliwość", "wolność", "równość" "dobro" ? Różni myśliciele od ponad dwóch tysięcy lat zastanawiają się nad ich znaczeniem. Więc gdzie tu precyzja i jednoznaczność ?

Pozdrawiam

V0lrath (3440 punktów)
> Jeśli używamy cokolwiek bardziej oderwanych od bezpośredniego doświadczenia pojęć i stwierdzeń, to o precyzję trudno. Nauka jest tu wyjątkiem.

Ale zgodzisz się chyba, że nigdy nie jest tak, że nic nie rozumiemy pod danym pojęciem (w sensie że każdy dane pojęcie rozumie całkowicie inaczej lub go nie rozumie.)
Nie licząc poezji gdzie cząsto autorzy używają symboli i metafor - czasem nawet tak, że dosłownie rozumiany tekst nie ma sensu... Ale wątpię by tak pisano o prawdzie objawionej czy o najważniejszych sprawach dla religii - bo gdyby tak robiono to każdy może inaczej dany tekst rozumieć - zależnie od tego jak rozumie dane symbole. A żeby dowiedzieć się o co autorowi chodziło trzebaby wiedzieć co rozumiał przez dane słowa.

>Dlaczego miały by to być słowa o ścisłym znaczeniu ? Na czym miała by polegać ich "ścisłość" ?

Na tym, że w rozumieniu ich przez prawie każdego je czytającego jest część wspólna.

>Nie no jasne, że jeśli chodzi o takie rzeczy to pewnie jest dużo sprzeczności. Ale nie chodzi o takie szczegóły tylko stwierdzenia bardziej ogólne, takie jak np. to o wszechmocy.

No to weźmy wszechmoc. Myślę, że "jest wszechmocny" jest dosyć ścisłym stwierdzeniem. Każdy chyba rozumie przez to "może wszystko". Różnice są tutaj tylko w rozumieniu ewentualnego zakresu stosowania (lub inaczej ograniczeń) wszechmocy. Niektórzy twierdzą, że Boga musi ograniczać logika, a inni, że nie (lub też że wszechmoc jest nielogiczna tak jak "zbiór wszystkich zbiorów" - na tej samej zasadzie).

>A co powiesz o stwierdzeniach: "on jest głupi", "nie mogę tego zrobić" "to niesprawiedliwe" ?. Też są jednoznaczne niezależnie od kontekstu ?

Oczywiście, że kontekst trzeba wziąć pod uwagę. Zresztą zawsze się bierze (choć b. często niejawnie). Bez punktu odniesienia trudno o zrozumienie czegokolwiek.
Jednak pewne "elementy" tych stwierdzeń są niezależne od kontekstu.
"on jest głupi" - Nie wiemy kto "jest głupi", ale wiemy, że mówiący wyraża o tym kimś zdanie (subiektywne), że jest mało inteligentny lub b.mało wie.
"nie mogę tego zrobić" - nie wiemy jakiej czynności to dotyczy, ale wiemy, że osoba wyraża niemożliwość wykonania jakiejś czynności spowodowaną przymusem wewnętrznym lub zewnętrznym
"to niesprawiedliwe" - nie wiemy czego to dotyczy (zapewne sytuacji lub zdarzenia lub czynności), ale mówiąca osoba stwierdza o tym czymś, że subiektywnie uważa to za coś, co jedne osoby (lub osobę) traktuje lepiej niż inne (lub inną) bez żadnych do tego podstaw lub z nieobiektywnych powodów lub takich z którymi się nie zgadza.

> I co powiesz o słowach takich jak "sprawiedliwość", "wolność", "równość" "dobro" ?

Dokładne rozumienie zależy od osoby. Są też rzeczy, które jedna osoba potraktuje jako dobre, a druga jako złe. Podobnie z resztą tych słów. Jednak pewna część rozumienia jest jednak wspólna. Np. pewne rzeczy zarówno prawie każdy hinduz, muzułmanin, katolik czy ateista uzna za "dobro".

> Różni myśliciele od ponad dwóch tysięcy lat zastanawiają się nad ich znaczeniem. Więc gdzie tu precyzja i jednoznaczność ?

Nie twierdzę, że są idealnie precyzyjne. Twierdzę, że każde ich rozumienie ma pewną precyzyjną część wspólną. Raczej nie ma (lub jest ich b. b. mało) osób, które za "dobro" uważają tylko to co dla przeciętnego człowieka jest "złem" lub za "wolność" siedzenie w klatce.
nicram79 (460 punktów)
>Ale zgodzisz się chyba, że nigdy nie jest tak, że nic nie rozumiemy pod danym pojęciem (w sensie że każdy dane pojęcie rozumie całkowicie inaczej lub go nie rozumie.)

Tak, ale co innego pojęcie jakoś tam zrozumiałe a co innego precyzyjne.

>>Dlaczego miały by to być słowa o ścisłym znaczeniu ? Na czym miała by polegać ich "ścisłość" ?
>Na tym, że w rozumieniu ich przez prawie każdego je czytającego jest część wspólna.

Część wspólna jest zawsze jeśli w ogóle się choć trochę rozumiemy. Ale czym innym są stwierdzenia wieloznaczne czy o znaczeniu "mglistym" a czym innym pojęcia dokładnie zdefiniowane i używane tylko w jednym znaczeniu.

>No to weźmy wszechmoc. Myślę, że "jest wszechmocny" jest dosyć ścisłym stwierdzeniem. Każdy chyba rozumie przez to "może wszystko". Różnice są tutaj tylko w rozumieniu ewentualnego zakresu stosowania (lub inaczej ograniczeń) wszechmocy. Niektórzy twierdzą, że Boga musi ograniczać logika, a inni, że nie (lub też że wszechmoc jest nielogiczna tak jak "zbiór wszystkich zbiorów" - na tej samej zasadzie).

Słowo "móc" ma wiele znaczeń a religie nie definiują dokładnie pojęć które używają. Słowo "robić" też ma znaczenie niejasne w odniesieniu do istoty która ma istnieć poza przestrzenią i czasem. Zresztą samo pojęcie "istnienia" też nie jest jednoznaczne, zwłaszcza w tym przypadku.

>Oczywiście, że kontekst trzeba wziąć pod uwagę. Zresztą zawsze się bierze (choć b. często niejawnie). Bez punktu odniesienia trudno o zrozumienie czegokolwiek.

Jakiś kontekst zawsze się bierze pod uwagę. Ale żeby dobrze oceniać sprzeczność sądów powinno się posługiwać się zdekontekstualizowanymi pojęciami i relacjami między nimi.

>Jednak pewne "elementy" tych stwierdzeń są niezależne od kontekstu.

Pewne elementy nie wystarczą.

>"on jest głupi" - Nie wiemy kto "jest głupi", ale wiemy, że mówiący wyraża o tym kimś zdanie (subiektywne), że jest mało inteligentny lub b.mało wie.

Albo że jest naiwny, albo że jest zwariowany, albo po prostu osoba mówiąca jest na niego zła i chce coś negatywnego powiedzieć.

>"nie mogę tego zrobić" - nie wiemy jakiej czynności to dotyczy, ale wiemy, że osoba wyraża niemożliwość wykonania jakiejś czynności spowodowaną przymusem wewnętrznym lub zewnętrznym

Albo brakiem chęci, albo istnieniem obiektywnych barier, zmęczeniem itd. Słowo "móc" jest bardzo wieloznaczne.

>"to niesprawiedliwe" - nie wiemy czego to dotyczy (zapewne sytuacji lub zdarzenia lub czynności), ale mówiąca osoba stwierdza o tym czymś, że subiektywnie uważa to za coś, co jedne osoby (lub osobę) traktuje lepiej niż inne (lub inną) bez żadnych do tego podstaw lub z nieobiektywnych powodów lub takich z którymi się nie zgadza.

Albo pewne osoby traktuje źle bez powodu. Można by tu podać pewnie jeszcze inne przykłady. Znaczenie tego sformułowania będzie się bardzo różnić w zależności od kultury, kontekstu i osoby. Część wspólna, to chyba tylko to że "coś jest nie tak jak być powinno" i wyrażenie pewnego stosunku emocjonalnego. To jest wybitnie nieprecyzyjne stwierdzenie.

>> I co powiesz o słowach takich jak "sprawiedliwość", "wolność", "równość" "dobro" ?
>Dokładne rozumienie zależy od osoby. Są też rzeczy, które jedna osoba potraktuje jako dobre, a druga jako złe. Podobnie z resztą tych słów. Jednak pewna część rozumienia jest jednak wspólna. Np. pewne rzeczy zarówno prawie każdy hinduz, muzułmanin, katolik czy ateista uzna za "dobro".

Być może. Ale wielu, często bardzo ważnych w niektórych kultrach, nie uzna. I to wystarczy żeby pojęcie odpowiadające słowu "dobro" było pojęciem bardzo nieprecyzyjnym.

>Nie twierdzę, że są idealnie precyzyjne.

W porównaniu z pojęciami naukowymi czy nawet wieloma potocznymi pojęcia religijne i filozoficzne są bardzo nieprecyzyjne.

Pozdrawiam
V0lrath (3440 punktów)
Dobrze, nie będę przekonywał, że zawsze są wystarczająco precyzyjne.
Bo także uważam, że nie są. Jeśli potraktować je jako wystarczająco precyzyjne lub patrzeć na pewne części wspólne w rozumieniu ich przez większość dany przekaz odbierających to można znaleźć pewne sprzeczności.

Jeśli zaś potraktować je jako nieprecyzyjne i mgliste - to w sumie nie wiadomo o czym jest mowa. Obiektywnie nie może być prawdy w czymś co dla każdego subiektywnie oznacza coś innego tak, że nie można znaleźć części wspólnej lub jest to bardzo mgliste. To znaczy nie wiadomo za bardzo w którym rozumieniu jest prawda - niektórzy prawdy doszukują się np. w przepowiedniach wróżek i zapewne znajdują ją - głównie "po fakcie" - gdyż pewne wybrane rozumienie przepowiedni można do faktu dopasować.
Ja kiedyś sam nawet znalazłem (choć pewnie niezależnie ode mnie dużo osób go znalazło) fragment z Nostradamusa mogący mówić o tragedii 11 września. Całkiem nieźle pasował. Niestety znalazłem go po fakcie... Jaka szkoda, że wcześniej nikt tego nie odkrył i tak precyzyjnie nie zinterpretował. O czym to świadczy? O tym, że bardzo mglisty i długi tekst "przepowiedni" może pasować do wielu późniejszych faktów.

Określenia nieprecyzyjne i mgliste odrzucam, bo nie niosą praktycznie żadnej użytecznej oraz weryfikowalnej informacji (o ile nie posiadam "klucza" do ich zrozumienia - ale wtedy zrozumienie staje się bardziej precyzyjne). A precyzyjne można często zweryfikować logiką - szczególnie jeśli są wewnętrznie logicznie sprzeczne.

Czyli jeśli wziąć przymioty dowolnego boga to można powiedzieć, że jest "nieskończenie miłosierny, sprawiedliwy, nieśmiertelny, wszystkowiedzący, mogący wszystko" i albo wiemy o czym mówimy i potrafimy przynajmniej mniej więcej doprecyzować stwierdzenia (np. co wie - przynajmniej z zakresy tego, co my wiemy, że wiedzieć mógłby - jeśli jest wszystkowiedzący), albo nie wiemy co mówimy i nie ma o czym rozmawiać.

Np. naukowiec zajmujący się swoją dziedziną może dać ogólny, obrazowy i mglisty opis czegoś i zamieścić go w książce popularnonaukowej, ale potrafi też doprecyzować co ma na myśli - gdy zachodzi taka potrzeba.
Natomiast filozof, prorok czy wyznawca pewnej wiary (i im podobni) nie za bardzo.

Jeśli ktoś mi powie, że jestem głupi, to mogę się go zapytać co miał na myśli i otrzymam bardziej precyzyjną odpowiedź (lub jeśli nie to mógłbym potencjalnie otrzymać - gdyby dana osoba chciała powiedzieć - bo sama wie co ma na myśli). Wierzący raczej nie doprecyzuje co ma na myśli. A jeśli to zrobi to można poszukać sprzeczności w tym w co wierzy.
nicram79 (460 punktów)
>Jeśli zaś potraktować je jako nieprecyzyjne i mgliste - to w sumie nie wiadomo o czym jest mowa. Obiektywnie nie może być prawdy w czymś co dla każdego subiektywnie oznacza coś innego tak, że nie można znaleźć części wspólnej lub jest to bardzo mgliste.

Słowo "prawda" też ma różne znaczenia. Na pewno nie ma w nich prawdy ani fałszu w znaczeniu którego Ty używasz (o ile dobrze to odczytuję).

>Określenia nieprecyzyjne i mgliste odrzucam, bo nie niosą praktycznie żadnej użytecznej oraz weryfikowalnej informacji (o ile nie posiadam "klucza" do ich zrozumienia - ale wtedy zrozumienie staje się bardziej precyzyjne). A precyzyjne można często zweryfikować logiką - szczególnie jeśli są wewnętrznie logicznie sprzeczne.

Bo "noszenie użytecznych i weryfikowalnych informacji" nie jest ich głównym celem. Mowa pełni różne funkcje. Poza tym, że dostarcza informacji użytecznych w bezpośrednim działaniu daje też np. szerszy obraz rzeczywistości który nadaje różnym rzeczom większy sens (w znaczeniu odczuć emocjonalnych a nie logiki). Pozwala radzić sobie nie tylko z fizycznymi aspektami zewnętrznej rzeczywistości ale także z własnymi emocjami i kierować własnymi działaniami. Pozwala też kierować emocjami i działaniami innych. Mowa "czysto informacyjna" to bardzo szczególna forma mowy. Bardzo pożyteczna, ale raczej nie może zastąpić innych jej form.

>Czyli jeśli wziąć przymioty dowolnego boga to można powiedzieć, że jest "nieskończenie miłosierny, sprawiedliwy, nieśmiertelny, wszystkowiedzący, mogący wszystko" i albo wiemy o czym mówimy i potrafimy przynajmniej mniej więcej doprecyzować stwierdzenia (np. co wie - przynajmniej z zakresy tego, co my wiemy, że wiedzieć mógłby - jeśli jest wszystkowiedzący), albo nie wiemy co mówimy i nie ma o czym rozmawiać.

Nie ma o czym rozmawiać jeśli chcemy rozmawiać naukowo.

Pozdrawiam
agnus deiDlaczego...
>...wiara w Boga ma być nieracjonalna ??
>Pzdr
Alez oczywiscie - w pelni i bezsprzecznie jest racjonalna! Od lat obserwuje namiestnikow Boga na ziemi i stwierdzam, ze sa w pelni racjonalni, ich cele bardzo konkretne i wrecz materialistyczne a mistycyzmu uzywaja wylacznie w celach mistyfikacyjnych!

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365