 |
A teraz coś z zupełnie innej beczki Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-10-2009 13:35 | Leon Cabbage (1821 punktów) | A teraz coś z zupełnie innej beczki
5 na 5 | czyli odpowiedź Kowalskiej Jak odgraniczyć zdrowie psychiczne od obłędu w odniesieniu do sztuki, religii i naukowego geniuszu? Wierzenia ludów prehistorycznych, starożytnych, także współczesne, koncepcje filozofowie i naukowe, dzieła wielkich mistrzów malarstwa, literatury i innych sztuk przepełnione są obłędem. Dla Platona obłęd był "największym dobrem", Demokryt twierdził, że prawda poetycka tkwi w chorobie umysłowej. W dawnych wierzeniach obłąkanie wiązano z opętaniem przez złe demony lub ze szczególnym darem proroctwa. Dla współczesnej psychologii klinicznej obłęd (choroba psychiczna) jest opozycją zdrowia. Bazuje na Kartezjańskim modelu myślenia (cogito ergo sum) według którego obłęd to "brak rozumu". Pomińmy współczesne patologie typu maniakalnego jak np. kleptomanie, uzależnienia (hazard, narkotyki) oraz osobowości neurotyczne a zastanówmy się nad pasją, natchnieniem (furror poeticus), szaleństwem rozumu, oddaniem się pod władzę idei, uniesieniem religijnym, oświeceniem (satori) i innych tego typu zjawisk psychicznych, pojmowanych przez ogół współczesny jako zjawiska oceniane pejoratywnie. Za zachowania odbiegające od norm kulturowych czyli patologie, anormalne postrzeganie, można uznać wszelkie elementy ekspresji gdyż są one podobne w formie lub treści do zjawisk występujących w obłędzie. Zygmunt Freud mówił o kulturze jako o źródle cierpień, C. G. Jung wskazywał na jej zdolności psychoterapeutyczne czyli na zjawisko zwane samoregulacją psyche. Według psychoanalizy jedną głównych przyczyn powstawania zaburzeń psychicznych było zjawisko które Freud nazwał cenzurą czyli blokowaniem w podświadomości wszystkich treści nie dających się pogodzić ze świadomością (ego). Treści te nie mogąc znaleźć drogi ujścia objawiały się jako symptomy patologiczne (nieakceptowane społecznie). Jung zwracał szczególną uwagę na kompensacyjną relację pomiędzy świadomością a nieświadomością. Konflikt, napięcie pomiędzy pierwotną strukturom nieświadomości a progiem świadomości aktywizuje funkcję transcendentną, oświetlającą stłumione treści światłem świadomości. Następuje kształtowanie symboli indywidualnych służących jako pomosty przenoszące energię skumulowaną w nieświadomości do rozbudowania ego w którym następuje progresja energii. W każdej kulturze czy też epoce historycznej istnieje konkretny obraz szaleństwa. Społeczne zapotrzebowanie na szaleństwo można porównać do igrzysk olimpijskich lub rzymskich aren na których gęsto lała się krew a publiczność zaspokajała swe niskie instynkty. Analogie taką można wytłumaczyć tym, że obie formy ekspresji realizują oczekiwania zbiorowości która domaga się krwi i szaleństwa. W tych pierwotnych formach rozrywki jak w zwierciadle odbijają się społeczne niepokoje. Niektóre przypadki obłędu na stałe wpisały się do kanonu kultury i myślę że nie trzeba ich wymieniać gdyż są powszechnie znane. Analizując życiorysy szalonych artystów, naukowców i mistyków nie sposób nie dostrzec charakterystycznego odchylenia od normy piętnowanego przez jednostki bądź instytucje odpowiedzialne za zachowanie społecznego ładu. Jednostki niezdyscyplinowane, niepodporządkowanie karane były w najróżniejszy sposób. Alienacja od zbiorowości była najłagodniejszym wymiarem kary a zarazem najtrudniejszym do zniesienia dla człowieka alienowanego. Celowo zwracam się w stronę takich pojęć jak kara, wina i sąd, gdyż jest to konieczne aby zrozumieć na czym polega rola jednostki odmiennej. Zbiorowość na zasadzie projekcji rzutowała wszystkie swoje głęboko tkwiące w podświadomości obsesje, instynkty na to, co w pewien sposób je wyrażało. Odbywało się to na zasadzie podobieństwa. Podmiot pozbywa się bolesnych, nie dających się z nim pogodzić treści dokonując projekcji- pisał Jung. Nie mogąc ukarać siebie, skazujemy na cierpienie innych. Jest to właściwie szukanie przysłowiowego kozła ofiarnego. Współczesne odchylenia od 'normy' uwielbia prasa brukowa która pełni funkcję mitologizacyjną. Wszelkie ponadnaturalne, niesamowite wyczyny i ich twórcy urastali w oczach plebsu do rangi bohaterów, ikon popkultury. Zauważyli to różnej maści skandaliści wykorzystujący zainteresowanie społeczne do własnych egoistycznych celów. Zauważyli też artyści. Początek XX wieku zrodził dadaizm, futuryzm i surrealizm i innych artystów świadomie wykorzystujących atmosferę skandalu którą wokół siebie roztaczali i o nich będzie mowa w dalszej części. W omówieniu Buntu aniołów Anatola France, powiada Freud prosto i precyzyjnie: "Pokonany Bóg staje się Diabłem, a zwycięski Diabeł stanie się Bogiem"... W książce Totem i Tabu Freud pisze: Nerwice z jednej strony wykazują spektakularne i głęboko sięgające zgodności z wielkimi społecznymi wytworami sztuki, religii i filozofii, z drugiej zaś wydają się ich zniekształceniami. Można by ośmielić się wysunąć twierdzenie, że histeria jest karykaturą twórczości artystycznej, nerwica natręctw karykaturą religii, a paranoja karykaturą systemu filozoficznego. Zrozumienie owych karykatur to klucz do zrozumienia wszelkich dążeń irracjonalnych. W moich rozważaniach przyjmuję, że karykaturą boga jest diabeł który w konsekwencji podjęcia wyzwania (podjęcie działalności twórczej, przyjęcia postawy-"być") staje się Lucyferem. Co o tym myślicie, drodzy forumowicze?
Skecz ten z okazji czterdziestolecia istnienia Latającego Cyrku Monty Pythona dedykuje jego twórcom. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Leon Cabbage (1821 punktów) |
(jeszcze kilka słów)
Wykazanie związku patologii ze sztuką, religią i filozofią doprowadziło mnie do następującego spostrzeżenia. Sztuka, przynajmniej ta w moim wydaniu, jest stosunkiem do "JA", albo ściślej: do własnej istoty, ale jest to stosunek do własnej istoty spoza. Tak samo jak boska istota nie jest niczym innym, jak tylko ludzką istotą, lub lepiej: istotą człowieka wyzwoloną z granic indywidualnego, to znaczy, rzeczywistego, cielesnego człowieka, jest jego własną istotą uprzedmiotowioną, to znaczy oglądaną i czczoną jako istota inna, od niego odrębna. Wszystkie określenia boskiej istoty są dlatego określeniami ludzkiej istoty. Ktoś zakrzyknąć może -Panie, toż to narcyzm! Odpowiem wtedy, że jest to narcyzm wymagający metamorfozy gdyż jak twierdził J. Campbell- Najważniejszych rzeczy nie można wypowiedzieć, bo transcendują one myśli. Metamorfoza ta polega na przywróceniu pierwotnej formy myślenia dążącego do pełnego zaspokojenia fantazji, do stanu który św. Teresa z Avila nazwała Zachwyceniem a Bernini Ekstazą. Ja nazwę to Orgazmem. Dodatkowo poczynię pewne rozróżnienie. Orgazmy kobiece będę nazywał Zwiastowaniem lub Złotym Deszczem, natomiast orgazm męski z braku lepszego określenia nazywał będę Szczytowaniem.
|
|
 | -1 na 1 | Scorp (5381 punktów) |
>Tak samo jak boska istota nie jest niczym innym, jak tylko ludzką istotą, lub lepiej: istotą człowieka wyzwoloną z granic indywidualnego, to znaczy, rzeczywistego, cielesnego człowieka, jest jego własną istotą uprzedmiotowioną, to znaczy oglądaną i czczoną jako istota inna, od niego odrębna.
No dobra. Skoro już wiemy czym jest istota boska, to powiedz, żebyśmy już wiedzieli wszystko, co jest tą istotą człowieka? -
|
|
|  | -1 na 1 | Leon Cabbage (1821 punktów) |
>No dobra. Skoro już wiemy czym jest istota boska, to powiedz, żebyśmy już wiedzieli wszystko, co jest tą istotą człowieka? > W tej chwili nie umiem udzielić odpowiedzi na to pytanie.
|
|
 | | marek milczewski (2335 punktów) | dzięki. Dowiedziałem się od Ciebie, że jestem wyalienowanym szaleńcem, a taki Pink Floyd jest przedstawicielem chóru wariatów. A co do tytułowej beczki, podaj proszę choć jeden przykład strawy duchowej godnej miana Kultury pozdrawiam
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
|  | 5 na 5 | Leon Cabbage (1821 punktów) | > A co do tytułowej beczki, podaj proszę choć jeden przykład strawy duchowej godnej miana Kultury SMACZNEGO!
|
|
| |  | | spray (5875 punktów) | > >A co do tytułowej beczki, podaj proszę choć jeden przykład strawy duchowej godnej miana Kultury> SMACZNEGO!Ach... czemu tak ? Przeciez jednak umiał nie tylko warzywa malować commons.wi(*)i/File:Giuseppe_Arcimboldo.jpg
|
|
1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | >Analizując życiorysy szalonych artystów, naukowców i mistyków nie sposób nie dostrzec charakterystycznego odchylenia od normy piętnowanego przez jednostki bądź instytucje odpowiedzialne za zachowanie społecznego ładu. Jednostki niezdyscyplinowane, niepodporządkowanie karane były w najróżniejszy sposób.
>Współczesne odchylenia od 'normy' uwielbia prasa brukowa która pełni funkcję mitologizacyjną
>Początek XX wieku zrodził dadaizm, futuryzm i surrealizm i innych artystów świadomie wykorzystujących atmosferę skandalu
Co Twoim zdaniem pchnęło zbiorowość początku XX wieku w sidła tak niegdyś znienawidzonych odszczepieńców? Co spowodowało, że targanie się na przyjęte konwencje stało się modne i powszechnie podziwiane? Skąd takie przewartościowanie?
|
|
 | | Leon Cabbage (1821 punktów) | W tym, co napisałem powyżej daleki jestem od ścisłości naukowej, a nawet zwykłej przyzwoitej rzetelności. Pozwoliłem sobie na przymrużenie oka by szanowne towarzystwo rozbawić. Jednak zdaje sobie sprawę z tego, że jest to żart hermeneutyczny. Nie każdy wybuchnie śmiechem, a jeśli się to zdarzy, na pewno nie będzie to śmiech rubaszny. Stanisław Lem w przedmowie do książki swego kolegi Józefa Kozieleckiego Smutek spełnionych baśni pyta o to, co dzieje się z poczuciem humoru uczonych, którzy w swej pracy powinni zachować śmiertelną powagę i od razu odpowiada: Cytat:Żartują na użytek wewnętrzny- zawodowego środowiska. Jest to działalność tak intensywna, że utworzyła specjalne pisma, periodyki dla wtajemniczonych, popularne zwłaszcza w akademickich kręgach krajów anglosaskich. Ta na poły prywatnie uprawiana humorystyka ma ponadprywatną rangę, nie myślę bowiem, żeby tylko przez przypadek tam padało najwięcej Nagród Nobla, gdzie owa humorystyka jest najżywsza. Jednakowoż nie każdy może nad nią boki zrywać. Aby śmiać się z fizykami z ich żartów, trzeba zwykle znać co najmniej mechanikę kwantową.
Pan jak widzę boków nie zrywa zgodnie z moją intencją. Sprowokowałem pana do głębszej refleksji (i to również cieszy), która nasunęła kilka pytań z gatunku poważnych. Postaram się wszelako odpowiedzieć najlepiej jak umiem. > Co Twoim zdaniem pchnęło zbiorowość początku XX wieku w sidła tak niegdyś znienawidzonych odszczepieńców?Myślę, że to miało coś wspólnego ze śmiercią Boga. > Co spowodowało, że targanie się na przyjęte konwencje stało się modne i powszechnie podziwiane?Wraz z upadkiem starożytnej tragedii patosu zaczęła się nowożytna tragedia logosu. Zdaje się, że przyszło nam żyć w ostatnim akcie tej nowożytnej tragedii. Stąd ten cały galimatias. > Skąd takie przewartościowanie?Odpowiedz może być tu --> Tam, gdzie etyka utożsamia się z własnym brakiem
|
|
|  | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | >Myślę, że to miało coś wspólnego ze śmiercią Boga.
Mogło być również wprost odwrotnie. Ludzie z niewiadomych powodów zaczęli ufać współczesnym sobie szaleńcom, co za skutkowało wyrugowaniem boga, będącego w rzeczy samej odległym rezultatem ekspresji starożytnych profetów. Czyli zwykła wymiana.
>Zdaje się, że przyszło nam żyć w ostatnim akcie tej nowożytnej tragedii.
Podoba mi się Pański entuzjazm.
>Skąd takie przewartościowanie? >Odpowiedz może być tu -->
Nie bardzo rozumiem. Gdzie przyczyny tego zjawiska, dlaczego ten balon pękł właśnie wtedy?
>Pan jak widzę boków nie zrywa zgodnie z moją intencją.
W istocie, nie dostrzegłem komizmu.
|
|
| |  | -1 na 1 | Leon Cabbage (1821 punktów) | >Ludzie z niewiadomych powodów zaczęli ufać współczesnym sobie szaleńcom, (...) Więcej jest fascynacji niż zaufania (wyłączając oczywiście współczesnych proroków itp) do tego cyrku odmieńców (tu przypominają się filmy Felliniego). >(...)co za skutkowało wyrugowaniem boga, będącego w rzeczy samej odległym rezultatem ekspresji starożytnych profetów. Czyli zwykła wymiana. No coś w tym jest skoro Elvisa czczono jak Mesjasza i wierzy się w jego powtórne przyjście na Ziemię. >>Skąd takie przewartościowanie? >>Odpowiedz może być tu -->Nie bardzo rozumiem. Gdzie przyczyny tego zjawiska, dlaczego ten balon pękł właśnie wtedy? Zrobiło się ciasno, ciśnienie wzrosło i psychoza wybuchła.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|