 |
W państwie Polskim książki płoną w ogniu Ignorancji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-10-2009 14:22 | Leon Cabbage (1821 punktów) | W państwie Polskim książki płoną w ogniu Ignorancji
11 na 11 | Empiki powstają w coraz mniejszych miastach, a wylansowana młodzież i elita yntelektualna wali drzwiami i oknami tracąc czas w poszukiwania przygód Haerrgo Pottera (towar chwilowo niedostępny), gier komputerowych, egzotycznych gadżetów z azjatyckich fabryk i ekskluzywnego wydania duetu, kwintesencji kiczu, Nergal'n' Doda. Wagarowicze na wygodnych sofach czytają komiksy i ryczą do siebie. Dzięki temu powstaje wrażenie, że jest dobrze, że kultura trzyma się mocno i wcale nie trzeba jej wspierać sięgając do skarbca gdzie gromadzi się pieniądze z naszych podatków. Tymczasem trend spadkowy w ramach czytelnictwa obserwuje się w Polsce już od jakiegoś czasu. Według badań Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej pod koniec 2008 r. Czytanie książek (kontakt z co najmniej 1 publikacją rocznie) zadeklarowało 38%. W 2006r. Odsetek czytających wyniósł 50%. Jednocześnie odnotowuje się tendencję do zmniejszania się grupy nabywców książek, przy równoczesnym wzroście siły nabywczej książek. Oznacza to, że wraz z powiększaniem się grupy "wykluczonych z czytania" wzrasta jednocześnie popyt na książki w grupie aktywnie czytających. Grupę tą stanowią głównie ludzie młodzi znajdujący się w przedziale wiekowym 15-19 lat, oraz osoby z wykształceniem wyższym (można powiedzieć chyba, że forumowicze tego portalu rekrutują się głównie z tego samego kręgu). Nawet jednak to nie cieszy: oni bowiem czytają byle co (większość powstającej obecnie literatury to chłam, cytaty, zapożyczenia i myślowa sieczka) byle jak (tzn. na zaliczenie) i byle gdzie (w autobusach i tramwajach). Powyższa konkluzja wynika z lektury książki Piotra Kowalskiego Popkultura i humaniści. Daleki od kompletności remanent spraw poglądów i mistyfikacji. Po co czytać czytadłaPolonista nie baca Mam wrażenie, że racjonalista.pl nie dostrzega tego bardzo istotnego problemu (z czytaniem i kulturą w ogóle), że zajmuje się problemami mało istotnymi i nie dostrzega realnych zagrożeń. Na cóż bowiem tysiące tekstów w serwisie, skoro nikt ich nie będzie czytał, a jeśli już przeczyta to nie zrozumie? Umberto Eco w eseju O paru funkcjach literatury wyznał- nie jestem też takim idealistą, abym miał sądzić, że tym wielkim masom ludzi, którym brakuje chleba i lekarstw, mogłaby przynieść ulgę literatura. Ale też chciałbym zaznaczyć jedno: ci nieszczęśnicy, którzy łączą się w bezcelowe bandy i zabijają ludzi, zrzucają z wiaduktów kamienie czy też paląc żywcem dziecko, niezależnie od tego, kim są, nie stają się takimi dlatego, że znieprawiły ich komputerowe newspeaki (oni nawet nie mają dostępu do komputera), ale dlatego, że pozostają wykluczeni ze świata książek i z tych miejsc, gdzie dzięki edukacji i rozmowie dotarłyby do nich odblaski świata wartości, które docierają za pośrednictwem książek i które do książek odsyłają. Apeluję- zostawcie na chwile Boga w spokoju, zatroszczyć się trzeba o społeczeństwo bo głupieje i to nie z winy Kościoła, bo tak się składa, że ci nieszczęśnicy, którzy łączą się w bezcelowe bandy i zabijają ludzi, zrzucają z wiaduktów kamienie czy też paląc żywcem dziecko, rzadko chodzą do kościółka a lekcje religii mają w dupie. | Autor tego wątku akceptuje lub odrzuca nowe wypowiedzi. Przy braku decyzji, wypowiedź pojawi się po 48 godzinach.
Ctrl Alt Delete (251 punktów) (zablokowany) |
Pytasz o to co zrobić w takiej sytuacji?
|
|
1 na 1 | e.coli (338 punktów) |
Cóż... Ludzie, którzy nie obcują ze słowem pisanym z reguły nie wchodzą na racjonalistę. Owszem, można (nawet trzeba!) promować czytanie książek czy naukę, ale czy to nie przerasta możliwości portalu internetowego/PSR? Sądzę też, że propaganda czytelnictwa wśród znajomych niewiele da, gdyż osoby wykształcone (i lubiące czytać) obracają się raczej w kręgach osób podobnych sobie. A ludzie ciemni, nieoczytani, którym nie chciało się czytać w podstawówce, gimnazjum, szkole średniej/zawodówce raczej swoich przyzwyczajeń nie zmienią.
Jedyne co można, to próbować zachęcać do czytania "przeciętniaków", a tych, jak powszechnie wiadomo, w społeczeństwie jest najwięcej. Tylko kto zbierze pieniądze na kampanię uświadamiającą?
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >osoby wykształcone (i lubiące czytać) obracają się raczej w kręgach osób podobnych sobie.
Kultura: każdy sobie getto skrobie.
|
|
6 na 6 | lukaszewicz (5674 punktów) | >Apeluję- zostawcie na chwile Boga w spokoju, zatroszczyć się trzeba o społeczeństwo bo głupieje.
Wydaje się, że głupieje już od kilku tysięcy lat.
|
|
12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) | Właśnie niedawno przyszłam do domu via księgarnia. Szczerze powiem, że zwątpiłam na widok tego, co znalazłam w dziale zatytułowanym szumnie "Historia". Otóż pod tym szyldem stoi sobie na półce seria wydawnictwa Amber, zatytułowana "Księgi tajemnic". A tam... opowieści o zaginionych skarbach, Atlantydzie, końcu świata wg Majów, Sfinksie datowanym na VII tysiąclecie p.n.e. i "prawdziwych" budowniczych piramid. Gdy zaproponowałam miłej pani, by przełożyć owe pozycje do działu "Fantastyka", to się zdziwiła. Otóż ludzie to czytają. Można pomyśleć, że to dobrze, że w ogóle czytają, gdyby nie jedno małe ale - ludzie wierzą tym opowieściom i to dopiero jest smutne. Przyniosłam sobie do domu dwie książki. "Masada 66-73" z serii Historyczne bitwy (Bellona) i "Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej" (Ossolineum). Idę czytać
|
|
8 na 8 | placownik (17853 punktów) |
Strasznie się szarpiesz. Jak, nie przymierzając, Łukasz Turski. Słyszałeś o takim? Przyznasz, że nie słyszałeś, czy spytasz wujka Gugla?
Spróbuj założyć klub czytelniczy. Zaproponuj do przeczytania książkę, która według Ciebie jest tego warta. Ogłoś zbiórkę, za - powiedzmy - dwa tygodnie. Załóż osobny wątek i w tym wątku, za dwa tygodnie, spróbuj poprowadzić dyskusję na temat przeczytanego tytułu.
Ale obiecaj jedno. Nie będziesz kasował szczerych wypowiedzi traktujących o powodach, dla których wypowiadający się polecanej książki nie przeczytał.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 3 | Leon Cabbage (1821 punktów) | > Spróbuj założyć klub czytelniczy. Zaproponuj do przeczytania książkę, która według Ciebie jest tego warta. Ogłoś zbiórkę, za - powiedzmy - dwa tygodnie. Załóż osobny wątek i w tym wątku, za dwa tygodnie, spróbuj poprowadzić dyskusję na temat przeczytanego tytułu. Chętnie, mam akurat kilkanaście egzemplarzy pewnej książki do rozdysponowania. Są chętni na dyskusje o niej? > Ale obiecaj jedno. Nie będziesz kasował szczerych wypowiedzi traktujących o powodach, dla których wypowiadający się polecanej książki nie przeczytał.
A jeśli ktoś napisze bardzo szczerze, że nie przeczytał bo Herta Müller to rumuńska dziwka oddająca się niemieckim świniom?
Palcowniku, mnie się rozchodzi o to, że w moim odczuciu problem który szkicowo nakreśliłem powyżej, jest niezwykle ważny (stąd mocno nacechowany emocjonalnie tytuł wątku). Nakreśliłem pokrótce zjawisko, którego nie mogę sobie racjonalnie wytłumaczyć. Wydaje mi się, że racjonaliści nie dostrzegają problemu tam, gdzie on istotnie leży.
|
|
|  | 4 na 6 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Siema, to znowu ja. Wiesz, że przekręcenia nicków, tak samo jak nazwisk, jest po prostu niegrzeczne? I gwoli uściślenia, bo kiedyś się i o to czepiłeś - "Żelazny" to moje prawdziwe nazwisko. A moderator ma nick "placownik", right? No to trochę kultury w dziale Kultura.
Problemem nie jest kultura młodzieży, tylko ludzie, dla których ta kultura jest za niska. Przeszkadza Ci, że ktoś nie czyta wysublimowanej literatury rumuńskiej z okresu dynastii Ming? Trudno, mi przeszkadza, że ktoś nie potrafi policzyć prostej całki. Ty byś chciał, żeby wszyscy byli tak uduchowieni jak Ty i to na dodatek - wszyscy w tym samym kierunku. Nie bierzesz pod uwagę, że ludzie są różni? Ktoś czyta niszową literaturę, a ktoś inny zajmuje się modelowanie pól elektromagnetycznych indukowanych przez ludzki mózg. I sądząc po Twoich postach, ten drugi jest gorszy. Bo taki przyziemny i mało uduchowiony. A ja sądzę, że jego praca jest bardziej przydatna i bardziej rozwijająca (dla niego i dla społeczeństwa) niż Twój zachwyt sztuką.
Mi tam nie przeszkadzają empiki, tak jak nie przeszkadzają mi komiksy. Może ktoś się w ten sposób zainteresuje i coś przeczyta? Może lepszy taki kontakt niż żaden? Nie bierzesz Waść pod uwagę, że nie każdy ma tak wysublimowany gust jak Ty? I że nie każdy ma po prostu czas, żeby spokojnie poczytać książkę. Sam chętnie bym sobie poczytał, nawet codziennie kilka godzin, bo cholernie to lubię. Ale co z tego, skoro po zrobieniu wszystkiego co MUSZĘ zrobić, zostaje mi z 8 godzin z całej doby. A spać też kiedyś trzeba. I wiele razy czytałem w tramwaju, autobusie czy pociągu. I co, powiesz mi, że to złe czytanie? Że mniej wartościowe niż zaszycie się w ulubionym fotelu, z kubkiem herbaty i czytanie w ciszy? Wiem, fajnie jest tak wieczorami posiedzieć sam na sam z książką. Ale nie wszyscy mają masę wolnego czasu, a gdy nawet mają to myślą tylko o tym, żeby wreszcie położyć się spać.
Podsumowując: wrzuć na luz, bo Ci żyłka w głowie pęknie.
Aha, miałbym kilka książek do polecenia, chcesz ze dwa tytuły?
|
|
|  | 2 na 2 | sacrool (353 punktów) | >Spróbuj założyć klub czytelniczy. > (...)mam akurat kilkanaście egzemplarzy pewnej książki do rozdysponowania. Są chętni na dyskusje o niej?
Zgłaszam się na ochotnika. Ciekawa inicjatywa, może zaowocuje czymś interesującym. Mam nadzieję, że przyłączy się więcej chętnych.
Walczę z wiatrakami.
|
|
|  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
>Chętnie, mam akurat kilkanaście egzemplarzy pewnej książki do rozdysponowania. Są chętni na dyskusje o niej?
Autor, tytuł i krótkie wprowadzenie, dlaczego właśnie ta a nie inna.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
7 na 7 | Sledziu (1058 punktów) | > Empiki powstają w coraz mniejszych miastach, a wylansowana młodzież i elita yntelektualna wali >drzwiami i oknami tracąc czas w poszukiwania przygód Haerrgo Pottera (towar chwilowo niedostępny), >gier komputerowych, egzotycznych gadżetów z azjatyckich fabryk i ekskluzywnego wydania duetu, >kwintesencji kiczu, Nergal'n' Doda. Wagarowicze na wygodnych sofach czytają komiksy i ryczą do >siebie. Dzięki temu powstaje wrażenie, że jest dobrze, że kultura trzyma się mocno i wcale nie >trzeba jej wspierać sięgając do skarbca gdzie gromadzi się pieniądze z naszych podatków. > Tymczasem trend spadkowy w ramach czytelnictwa obserwuje się w Polsce już od jakiegoś czasu.
To prawda, ale czy warto z tej przyczyny popadać w krańcowy pesymizm, czarnowidztwo i historyczny fatalizm? Nawet, jeśli obecnie czytelnictwo znajduje się w regresie, to nie można zapominać, że jeszcze sześćdziesiąt lat temu nie tak rzadki był w tym kraju analfabetyzm, a zakres horyzontów myślowych znakomitej większości chłopstwa nie wykraczał poza obręb zamieszkiwanej wioski. Czy to się pomstującym na obłudę i spłycenie dzisiejszego systemu kształcenia intelektualistom podoba czy nie, przyrost wiedzy, jaki w skali całego świata Zachodu dokonał się przeciągu minionego stulecia, jest niebywały. Podobnie z czytelnictwem, pochodną alfabetyzacji. Nie ma racji Ortega y Gasset i jego naśladowcy - społeczeństwa nie głupieją, co najwyżej nie wykorzystują do końca swojego potencjału.
>Według badań Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej pod koniec 2008 r. Czytanie >książek (kontakt z co najmniej 1 publikacją rocznie) zadeklarowało 38%. W 2006r. Odsetek czytających >wyniósł 50%.
A będzie ich jeszcze mniej. Co zamierzasz z tym zrobić - zabrać ludziom internet i tv?
> Umberto Eco w eseju O paru funkcjach literatury wyznał- ci nieszczęśnicy, którzy łączą się w bezcelowe bandy >i zabijają ludzi, zrzucają z wiaduktów kamienie czy też paląc żywcem dziecko, niezależnie od tego, >kim są, nie stają się takimi dlatego, że znieprawiły ich komputerowe newspeaki (oni nawet nie mają >dostępu do komputera), ale dlatego, że pozostają wykluczeni ze świata książek i z tych miejsc, gdzie >dzięki edukacji i rozmowie dotarłyby do nich odblaski świata wartości, które docierają za >pośrednictwem książek i które do książek odsyłają.
A ja żywię złośliwe przypuszczenie, że Eco jak każdy literat chciałby, by jego książki kupowano i ma zwyczajnie partykularną awersję do tych, którzy tego robić nie chcą, a takich mądrali jak on powiesiliby pewnikiem na nogawce od dżinsów, gdyby tylko mogli. Nie oszukujmy się - inteligencja zawsze generowała koncepcje przyznające jej oraz jej kreatywnym wytworom prymarną rolę w procesach historycznych. Vide: marksizm, zwłaszcza w wariancie leninowskim.
A odnosząc się bardziej bezpośrednio do słów Eco - ludzie nie popełniają przestępstw, bo nie przeczytali w szkole lektur, tak samo jak nie popełniają ich, gdyż nie mieli kontaktu z Biblią. Świat wartości zapoznaje się we własnym środowisku - gdy tam go brak, żadne książki nie pomogą.
|
|
 | 1 na 3 | Leon Cabbage (1821 punktów) | > (...) czy warto z tej przyczyny popadać w krańcowy pesymizm, czarnowidztwo i historyczny fatalizm? Nawet, jeśli obecnie czytelnictwo znajduje się w regresie, to nie można zapominać, że jeszcze sześćdziesiąt lat temu nie tak rzadki był w tym kraju analfabetyzm, a zakres horyzontów myślowych znakomitej większości chłopstwa nie wykraczał poza obręb zamieszkiwanej wioski.Fragment podlinkowanego wywiadu: Cytat: Badania naukowe dowodzą, że wielu Polaków nie rozumie tego, co się do nich mówi, np. w telewizyjnych programach informacyjnych czy publicystycznych.
Z niedawnych badań wśród poborowych w wieku 18-19 lat wynika, że 80 proc. z nich nie rozumie prostego, publicystycznego tekstu, czyli np. tego, co jest napisane w "Polityce". To pokazuje dramatyzm sytuacji. Z tym że w większości rozwiniętych krajów świata ok. 10 proc. społeczeństwa to analfabeci, najczęściej wtórni. Z całej reszty mniej więcej 10-15 proc. rozumie, co się do nich mówi i pisze w mediach i potrafi się na ten temat wysłowić. > A będzie ich jeszcze mniej. Co zamierzasz z tym zrobić - zabrać ludziom internet i tv?Odsetek czytających pośród internautów jest dosyć duży. Gorzej z telemaniakami, ale nadzieja na dobra reformę TV publicznej jest. > Nie oszukujmy się - inteligencja zawsze generowała koncepcje przyznające jej oraz jej kreatywnym wytworom prymarną rolę w procesach historycznych. Vide: marksizm, zwłaszcza w wariancie leninowskim.Dorzuć do tego jeszcze racjonalizm, ewolucjonizm... Czy to cię dziwi, albo niepokoi? archiwum.p(*)oty-z-inteligencja,425315.html> A odnosząc się bardziej bezpośrednio do słów Eco - ludzie nie popełniają przestępstw, bo nie przeczytali w szkole lektur, tak samo jak nie popełniają ich, gdyż nie mieli kontaktu z Biblią. Świat wartości zapoznaje się we własnym środowisku - gdy tam go brak, żadne książki nie pomogą.A co pomoże?
|
|
|  | | Satyr (4285 punktów) |
> Cytat: Badania naukowe dowodzą, że wielu Polaków nie rozumie tego, co się do nich mówi, np. w telewizyjnych programach informacyjnych czy publicystycznych.Z niedawnych badań wśród poborowych w wieku 18-19 lat wynika, że 80 proc. z nich nie rozumie prostego, publicystycznego tekstu, czyli np. tego, co jest napisane w "Polityce". To pokazuje dramatyzm sytuacji. Z tym że w większości rozwiniętych krajów świata ok. 10 proc. społeczeństwa to analfabeci, najczęściej wtórni. Z całej reszty mniej więcej 10-15 proc. rozumie, co się do nich mówi i pisze w mediach i potrafi się na ten temat wysłowić. A głosować może każdy! O wyborze reprezentantów, i o zmianie Konstytucji, jak będzie potrzeba. Nawet tacy, co to - nawiązując do prominentnego wieszcza naszej upadłej kultury - nie odróżniają prymasa od premiera  Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 5 | Satyr (4285 punktów) |
Problem leży w innym miejscu. Możemy się zgodzić, że pewna minimalna kompetencja umysłowa jest nabywana przez coraz szersze rzesze ludzi (głównie dzięki telewizji). Jednakże to nie oni będą to społeczeństwo pchać naprzód. Kłopot w tym, że dramatycznie spada poziom wykształcenia tzw. elit. Społeczeństwo masowe zaczęło wciągać wszystkich. Egalitaryzm stał się dogmatem, a przecież nie da się równać do najlepszych. Można tylko w dół. I ta cała masa, ze swoją popkulturą, głupimi nawykami lingwistycznymi, paskudnym stylem i całą masą innych "smaczków" nęci i wciąga tych, którzy właśnie powinni się od niej jak najdalej odsuwać! Jak umieścisz błyskotliwego ucznia/studenta w publicznej szkole, to zaraz się stanie "kujonem", by ostatecznie, dzięki wpływom rówieśników, "odrodzić się" jako typowy, normalny kretyn.
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Sledziu (1058 punktów) | >Egalitaryzm stał się dogmatem, a przecież nie da się równać do najlepszych. Można tylko w dół. I ta cała masa, ze swoją popkulturą, głupimi nawykami lingwistycznymi, paskudnym stylem i całą masą innych "smaczków" nęci i wciąga tych, którzy właśnie powinni się od niej jak najdalej odsuwać! Jak umieścisz błyskotliwego ucznia/studenta w publicznej szkole, to zaraz się stanie "kujonem", by ostatecznie, dzięki wpływom rówieśników, "odrodzić się" jako typowy, normalny kretyn.
Oczywiście masz rację. Tyle, że nie za bardzo wiem, jakie wyjście z tej sytuacji dostrzegasz? Izolacja zdolnych dzieci z bogatych, inteligenckich rodzin od początku procesu edukacyjnego? Pewnie od tego zmądrzeją, ale czy "popchną społeczeństwo naprzód"? Z doświadczenia historycznego wiemy, że wyalienowane elity nikogo poza sobą nigdzie nie popchną. Chyba, że na samo dno.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Akurat jest na odwrót - mieszanie dzieci mniej i bardziej zdolnych nie obniża zdolności i wyników tych "mądrzejszych" za to bardzo pomaga tym słabszym.
Ponadto wiara, ze w przypadku kilkuletnich dzieci można już zdeterminować czy będą one wybitnie czy nie i na tej podstawie je posegregować jest głupia i okrutna.
Wiara, że zdolny student zostanie zdegradowany przez wyzwiska od "kujonów" jest już zupełną niedorzecznością.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) | >Akurat jest na odwrót - mieszanie dzieci mniej i bardziej zdolnych nie obniża zdolności i wyników tych "mądrzejszych" za to bardzo pomaga tym słabszym.
Chyba sobie żarty robisz. Sam z własnego doświadczenia wiem, jak nudne i uwsteczniające mogą być lekcje, gdzie 3/4 uczniów nie nadąża za 1/4. Obniża się poziom (bo inaczej ci słabsi nie daliby sobie rady), zajęcia są nudne i skupiają się głównie na podstawach danej nauki.
Pomijam już fakt, że jeśli to ta głupsza większość tworzy klimat w klasie, to dzieciak zdolny może się całkiem szybko przeobrazić w kretyna, którego zainteresowaniem są wagary i piwo (takie przypadki też znam, niestety).
Niby jak wysoki poziom ma pomóc tym mniej zdolnym? Przecież oni zwyczajnie nie będą nadążać i albo się ich wyrzuca z klasy, albo cierpią ci najzdolniejsi, bo trzeba równać w dół.
|
|
| | | |  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | Chętnie przyznaje racje bo znam tę sytuacje z autopsji i uważam, że podobny mechanizm funkcjonuje również w kulturze. Ale uważam też, że trochę racji ma również pański przedmówca. Oboje nie bierzecie pod uwagę pewnych rzeczy. Jeśli słaby uczeń znajdzie się w dobrej klasie (nie kujonów, poprostu wartościowych osób), którą kieruje kompetentny wychowawca, to ma wielkie szanse. Z kolei zdolny, ambitny młody człowiek w prowincjonalnej szkole, w kiepskim towarzystwie prędzej zniży się do poziomu ogółu niż będzie godził się na szturchańce i inne formy nie tylko fizycznej przemocy. Nie jestem tu autorytetem żadnym, ale z tego co wiem sacrool jest pedagogiem. Niech ona się wypowie (najlepiej zakładając kolejny watek bo mamy tutaj offtopic).
|
|
| | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
>Jeśli słaby uczeń znajdzie się w dobrej klasie (nie kujonów, poprostu wartościowych osób), którą kieruje kompetentny wychowawca, to ma wielkie szanse.
Tyle tylko, że w ogromnej większości przypadków to zdolni są w mniejszości. Rzadko się zdarza, że kilkoro słabszych uczniów trafia do klasy, w której dominują zdolni. To fakt dość banalny, wynika z tego, że tych bardziej zdolnych, ponadprzeciętnych, jest po prostu mniej.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Co do zdolnych - w podstawówce byłem niezdolny, a nawet głupawy - chodziłem na reedukację (było coś takiego) itp, ot uczeń trójkowy.
Z całej mojej klasy ze szkoły podstawowej radzę sobie jednak najlepiej (w sensie sukcesu edukacyjnego).
To tyle jeśli chodzi o pojęcie "zdolnego" ucznia w odniesieniu do małych dzieci.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sledziu (1058 punktów) | >Akurat jest na odwrót - mieszanie dzieci mniej i bardziej zdolnych nie obniża zdolności i wyników tych "mądrzejszych" za to bardzo pomaga tym słabszym.
Zdaje się, że chodziłeś do szkół, gdzie "słabsi" byli akurat wyjątkowo mocni. Ja z własnego doświadczenia zapamiętałem tylko przypadki odwrotne. To koledzy z gimnazjum nauczyli mnie bić się i chodzić na piwo w czasie lekcji, a nie ja ich dziejów rewolucji październikowej i topografii normańskiej osady na Wolinie. Więcej, nie pamiętam, żeby ktokolwiek z klasowej żulii nauczył się wtedy czegokolwiek i skończył szkołę z innego powodu, niż życzliwość nauczycielki. Inna rzecz, że do dziś odbieram ich wpływ na mnie jako raczej pozytywny.
>Ponadto wiara, ze w przypadku kilkuletnich dzieci można już zdeterminować czy będą one wybitnie czy nie i na tej podstawie je posegregować jest głupia i okrutna.
Tu się zgadzam. Ponadto szkoły podstawowe i gimnazja są tak naprawdę jedynymi miejscami, gdzie ludzie wywodzący się z różnych warstw społecznych i znajdujący się na zupełnie różnych poziomach intelektualnych mogą ze sobą przebywać i budować przyjacielskie relacje. Jeśli nie chcemy żyć w społeczeństwie, którego warstwy będą od siebie całkowicie odizolowane, a pomiędzy nimi będzie tylko zajadła - kulturowa, nie klasowa w sensie marksowskim - wrogość, to musimy zachować szkoły, które temu zapobiegają.
Pozdrawiam.
|
|
5 na 5 | sacrool (353 punktów) | Wieść głosi, że do najpoczytniejszych pozycji książkowych należą bajki dla dzieci, poradniki typu "Jak zasiać marchewkę- lekcja asertywności w domu i ogrodzie", słowniki i leksykony. Śmiać się czy płakać, sama nie wiem. A już fakt, że najpopularniejszym tygodnikiem jest tele-tydzień zakrawa na czarny humor rodem z Monty Pythona. Prawa rynku nieubłaganie podsumowują ową sytuację: popyt tworzy podaż. Zastanawiam się, czy statystyczni bywalcy eMpików równie często zaglądają do małych, lokalnych księgarni.
I jeszcze słowo o polityce względem kultury i inwestowania w nią. Perspektywa "władzy" na kulturę wydaje się przedstawiać następująco:
Notabl wyższy rangą: To co, drogi kolego, ile tam mamy tych pieniędzy na uatrakcyjnienie naszego regionu pod względem kulturalnym?
Asystent: 100 tys. zł na ten rok, panie notablu.
Notabl w. r.: Będzie ciężko rozdysponować... Ale ponieważ leży mi na sercu sprawa kultury w naszym mieście, zapisz, drogi kolego, że 90 tys. przeznacza się na uatrakcyjnienie zajęć kultury fizycznej, a resztę dajcie MDKowi, bo mnie męczą już od zeszłego kwartału.
Walczę z wiatrakami.
|
|
 | 1 na 3 | Leon Cabbage (1821 punktów) | > Śmiać się czy płakać, sama nie wiem.Czy sytuacja jaką opisuje Zbysław Śmigielski jest śmieszna? "Sytuacja jest jakby beznadziejna"- pisze on w artykule Syndrom świni
|
|
|  | | sacrool (353 punktów) | A propos: -ile wydajecie na książki? -jakie ceny (powiedzmy: w ujęciu przedziałowym, od-do) zachęciłyby Was do częstszych zakupów?
Walczę z wiatrakami.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) | > >Śmiać się czy płakać, sama nie wiem.> Czy sytuacja jaką opisuje Zbysław Śmigielski jest śmieszna? "Sytuacja jest jakby beznadziejna"- pisze on w artykule> Syndrom świni Zachęcałeś swego czasu, aby zainteresować się materiałami Kongresu Kultury Polskiej. Lektura Raportu o książce, a także własne doświadczenia z pracy w tej branży, choć nieco przeterminowane, skłaniają mnie do wniosku, że Zbysław wykazuje znajomość rynku książki zbliżoną do znajomości rynku płodów rolnych prezentowaną przez straganiarza specjalizującego się w sprzedaży ziemniaków z własnej, 2 hektarowej uprawy. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 2 na 2 | Leon Cabbage (1821 punktów) | >(...) że Zbysław wykazuje znajomość rynku książki zbliżoną do znajomości rynku płodów rolnych prezentowaną przez straganiarza specjalizującego się w sprzedaży ziemniaków z własnej, 2 hektarowej uprawy. Byłem na wielu spotkaniach z pisarzami, zetknąłem się z ludźmi z tego środowiska i wszyscy wypowiadają się w podobnym tonie. Gdyby Dunin- Wąsowicz nie wydał Masłowskiej, musiałby niestety zamknąć wydawnictwo a jego samego zamknięto by w pudle za długi. No i nie doszłoby do reaktywacji Lampy. Jest prawdą, że wielu autorów setki swoich książek trzyma u siebie na strychu. To co mówię/piszę nie wynika to bezpośrednio z raportu, ale ze znajomości realiów. Nie wiem, jakie ty masz doświadczenie, ale chętnie się dowiem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Byłem na wielu spotkaniach z pisarzami, zetknąłem się z ludźmi z tego środowiska i wszyscy wypowiadają się w podobnym tonie. Niestety wcale się nie dziwię. To smutne. > Gdyby Dunin- Wąsowicz nie wydał Masłowskiej, Gdyby jej nie sprzedał!> Nie wiem, jakie ty masz doświadczenie, ale chętnie się dowiem. W pięknych czasach wspominanych przez Zbysława wydawano rocznie około tysiąca tytułów literatury pięknej dla dorosłych. Niestety nie dotarłem do danych jaka ich część była wznowieniami, ale myślę że niemała. Dla porównania w 2007 roku wydano 3909 tytułów, z czego olbrzymia większość (3209) to pierwsze wydania! 3209 to znaczy ponad 10 nowych tytułów dziennie! Rynek książki działa na takiej samej zasadzie co rynek kartofli. Ostateczny sprzedawca kupuje towar od dostawcy bez prawa zwrotu. Wczuj się teraz w księgarza, który z 10 tytułów dziennie ma wybrać kilka(?), które kupi w nadziei rychłej sprzedaży. Owszem. W hurtowni dostanie kredyt kupiecki. Płatność za 30, a nawet 60 dni. Ale zapłacić w końcu musi, niezależnie od tego czy sprzeda czy nie. Hurtownik to dla niego Pan. On bierze w komis. Nie sprzeda - zwróci. Ale jeśli będzie zwracał zbyt dużo, wydawca obniży mu marżę a chodliwych tytułów "nadzieli" tyle co kot napłakał. A ludziom zapłacić trzeba. Nie zapłacisz - ukradną, albo pójdą sobie w cholerę a nowych nauczyć elementarnych w branży zachowań wcale nie jest tak łatwo, a na pewno nie dzieje się to z dnia na dzień. Wierutną bzdurą jest to co Zbysław pisze o ździerstwie pośredników. Pośredników jest dwóch. Hurtownik - z marżą około 20% i księgarz, który potrafi dorzucić około 40%. Efekt jest taki, że średnia cena 1 egzemplarza u wydawcy - 18,4 zł, na księgarskiej ladzie zamienia się w 30,5 zł. Porównaj to z tym, co wypisuje Zbysław. Bez marketingu - reklamy, recenzji, omówień, sprzedać się mogą co najwyżej laureaci Nike. A marketing, przynajmniej do niedawna, obciążał wyłącznie wydawcę. Nie każdy to potrafił i nie każdego było na to stać. Przepraszam. Pozostaje jeszcze sprzedaż obwoźna uprawiana przez Zbysława. Tak też można sprzedawać. Ale nie każdego na to stać.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
Podobne relacje występują na rynku sztuki.Z tym, że zazwyczaj odpada wydawca.
Łukaszewicz.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Leon Cabbage (1821 punktów) | > W pięknych czasach wspominanych przez Zbysława wydawano rocznie około tysiąca tytułów literatury pięknej dla dorosłych. Niestety nie dotarłem do danych jaka ich część była wznowieniami, ale myślę że niemała. Dla porównania w 2007 roku wydano 3909 tytułów, z czego olbrzymia większość (3209) to pierwsze wydania! 3209 to znaczy ponad 10 nowych tytułów dziennie!Z czego największe nakłady osmagają kolejno: podręczniki, literatura dziecięca (czyli te wszystkie kolorowe śmieci- patrz --> archiwum.polityka.pl/art/trudne-bajki,425316.html ), literatura religijna i dalej jest dopiero beletrystyka (z uwzględnieniem sprzedawanych w kioskach wysokonakładowych serii) ze średnim nakładem 5800 egz. No i z dane którymi dysponuje mówią, że w roku 2007 wydano 21 810 tytułów z czego 13 260 to pierwsze wydania. Ty zdaje się podałeś dane dotyczące literatury pięknej, tak? > Rynek książki działa na takiej samej zasadzie co rynek kartofli.Niestety. > Ostateczny sprzedawca kupuje towar od dostawcy bez prawa zwrotu.Skąd więc te opowieści, które znam i te książki które staram się upłynniać? Prawo zostało złamane? > Wczuj się teraz w księgarza, który z 10 tytułów dziennie ma wybrać kilka(?), które kupi w nadziei rychłej sprzedaży. Owszem. W hurtowni dostanie kredyt kupiecki. Płatność za 30, a nawet 60 dni. Ale zapłacić w końcu musi, niezależnie od tego czy sprzeda czy nie.Wczuwam się. Tyle, że z innego punktu widzenia. > Wierutną bzdurą jest to co Zbysław pisze o ździerstwie pośredników. Pośredników jest dwóch. Hurtownik - z marżą około 20% i księgarz, który potrafi dorzucić około 40%. Efekt jest taki, że średnia cena 1 egzemplarza u wydawcy - 18,4 zł, na księgarskiej ladzie zamienia się w 30,5 zł. Porównaj to z tym, co wypisuje Zbysław.Są to wyniki uśrednione i, jak mi się zdaje, nie przeczą temu co pisze Zbysław. > Bez marketingu - reklamy, recenzji, omówień, sprzedać się mogą co najwyżej laureaci Nike. A marketing, przynajmniej do niedawna, obciążał wyłącznie wydawcę. Nie każdy to potrafił i nie każdego było na to stać.> Przepraszam. Pozostaje jeszcze sprzedaż obwoźna uprawiana przez Zbysława. Tak też można sprzedawać. Ale nie każdego na to stać.  No właśnie i to jest problem. Ja się cieszę, że Masłowska, Dukaj i Szymborska sporo sprzedają. Trochę mniej się cieszę z sukcesu Joanne K. Rowling a sprawa wielu utalentowanych pisarzy którzy muszą dorabiać by z czegoś żyć to mnie nawet smuci. Pół biedy gdy dorabiają jako wykładowcy na uniwersytetach. A Nike jak i większość nagród literackich to rodzaj promocji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Ty zdaje się podałeś dane dotyczące literatury pięknej, tak?
Tak jak napisałem. Dla dorosłych.
>> Ostateczny sprzedawca kupuje towar od dostawcy bez prawa zwrotu. >Skąd więc te opowieści, które znam i te książki które staram się upłynniać? Prawo zostało złamane?
Prawo nie ma nic do tego. To kwestia umowy i zdrowego rozsądku. Hurtownik, który dopuszczałby z zasady możliwość zwrotu, popłynąłby najdalej w ciągu dwóch lat, a może nawet i wcześniej. Tendencja jest taka, że łączy się hurt ze sprzedażą detaliczną. Przykłady to sieci Empiku i Matras. Wtedy nie ma tego problemu, za to rynek staje się coraz bardziej oligopoliczny. Wielkie sieci zaczynają wydawnictwom stawiać wygórowane warunki z wyłącznością na sprzedaż danego tytułu włącznie.
>Są to wyniki uśrednione i, jak mi się zdaje, nie przeczą temu co pisze Zbysław.
Jak to nie przeczą? Według Zbysława 80% ceny końcowej przypada na pośredników. Gdyby tak było średnia cena książki musiałaby sięgać 90 zł!
>a sprawa wielu utalentowanych pisarzy którzy muszą dorabiać by z czegoś żyć to mnie nawet smuci.
Na całym świecie wyłącznie z pisania książek utrzymuje się jedynie wąskie grono najlepiej sprzedających się.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Leon Cabbage (1821 punktów) |
>>Są to wyniki uśrednione i, jak mi się zdaje, nie przeczą temu co pisze Zbysław. > Jak to nie przeczą? Według Zbysława 80% ceny końcowej przypada na pośredników. Gdyby tak było średnia cena książki musiałaby sięgać 90 zł! Może zapytajmy Zbysława? A tymczasem ciekawostka. Niedawno kupiłem książkę Jana Dzbana Dentro za 6 zł w tzw. taniej książce. Książka ta kosztuje w zwykłej księgarni 19 zł.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>A tymczasem ciekawostka. Niedawno kupiłem książkę Jana Dzbana Dentro za 6 zł w tzw. taniej książce. Książka ta kosztuje w zwykłej księgarni 19 zł.
Wydawca - Korporacja Ha!art - wydrukował tę cenę (19 zł) na okładce! Ciekawostka!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | sacrool (353 punktów) | Jest takie miejsce, gdzie ceny książek zawierają się w przedziale 0,30 - 50 PLN. Czyli, że jednak można. Polityka cenowa rynku książki jest podobna w pewien sposób do tejże samej na rynku fonograficznym. Bo, jeśli liczyć koszty wytworzenia, sam materiał oraz wynagrodzenie dla artysty i agencji fonograficznej, cena płyty wyniosła by nie 80- 90 PLN, ale ok. 20PLN. Ktoś to swego czasu dokładnie policzył, ale ponieważ z tymi danymi zetknęłam się dawno temu, nie mam konkretnego odniesienia.
Walczę z wiatrakami.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Zaproszony przez Leona Cabbage, wtrącam się nieco.
Najpierw, placownika muszę "objechać", że nie przeczytał dokładnie "Syndromu świni" - no i też, nie zrozumiał... Ale nie, nie wyjaśnię, złośliwie oczywiście.
Zalecam zrobić obliczenie wg podanych w artykule danych i raz jeszcze sformułować wnioski. W zakończeniu artykułu napisałem zresztą, że sprawa jest prosta, uchyliłem się jednak przed odpowiedzią, by nie wyjść na zbytniego mądralę. Ze wstydem teraz myślę, że jednak to, co proste, nie dla każdego takim jest.
>"Rynek książki działa na takiej samej zasadzie co rynek kartofli". Cymbał, który tę bzdurę Polakom wmówił, nie doczekał się właściwej odpowiedzi naszych równie cymbalskich "ekonomistów". Zastanówcie się, u diabła, na czym polega wartość książki?! Na ilości papieru? Na kosztach tekstu? Dlaczego jedne książki są kupowane, inne nie są? Z powodu ekonomicznej wartości?! To przecież dlatego upada czytelnictwo, bo zajmują się nim i decydują o nim handlarze, winni sprzedawać najwyżej jajka, a nie książki i nie dobra kultury.
Ceterum censeo, myślenie to czynność męcząca.
PS. Cytat I - "Nie czyta się teraz książek dobrych, czyta się wypromowane".
Cytat II - "By polityka nie zagrażała zwykłym obywatelom, powinna stanowić śmiertelne zagrożenie dla polityków". .
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Zalecam zrobić obliczenie wg podanych w artykule danych i raz jeszcze sformułować wnioski.Zbysław Śmigielski: A teraz zderzę Cię z faktami: Średnia cena książek w latach 1998-2007 (w zł) Źródło: Ł. Gołębiewski, K. Frołow, Rynek książki w Polsce 2008. Wydawnictwa, "Biblioteka Analiz", październik 2008. Wniosku nie zmieniam. > To przecież dlatego upada czytelnictwo, bo zajmują się nim i decydują o nim handlarze, winni sprzedawać najwyżej jajka, a nie książki i nie dobra kultury.  Księgarze palą się ze wstydu! > PS. Cytat I - "Nie czyta się teraz książek dobrych, czyta się wypromowane". Jesteś niepoprawny. Kupuje się! K u p u j e! Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Naukowo odpowiedziałeś, placowniku, mój felietonik nie dorósł do takiego potraktowania. Cóż, z pieśni słów nie wyrzucisz, co napisałem, to napisałem o tych 80 procentach. Troszkę się nawet wstydzę.
Ale w innym miejscu tegoż felietoniku napisałem też o rozmowie z drukarzem, który za "Kapitanów", liczących bez mała 500 stron, wziął ok. 8 zł. Napisałem też, że wydawca sprzedaje książkę tę po 15 zł. No i sprawdź teraz, ile "Kapitanowie" kosztują w księgarni np. wysyłkowej. Ile to będzie procent? Z ośmiu albo piętnastu złotych!
Napisałem także o dalszej rozmowie z drukarzem na temat kosztów 20-tysięcznej edycji książki. I też z grubsza podałem kalkulację, niestety, bez wykresów. Podałem tam inne takoż dane, których na co dzień doświadczam, dlatego je znam. Dlatego umiem nawet strzelić drzwiami (jak np u Prószyńskiego), gdy zaproponowano mi honorarium w wysokości 3% - słownie trzech procent od wartości sprzedaży wcale nie detalicznej.
Zostań więc przy swej naukowej racji, placowniku, i nie męcz mnie więcej, ponieważ zapoznawanie się z mądrością, jak wiadomo, trudne jest.
Żałuję, że dałem głos. Proszę o wybaczenie.
. Pozwalam sobie dopisać coś o tych obrażonych księgarzach, którzy wcale się nie wstydzą, choć bardzo wielu powinno. Po pierwsze, ten sam cymbał, który zrównał książkę z kartoflami, sprawił też, że księgarze są traktowani dokładnie tak samo jak handełesy od pietruszki, a żyć jakoś muszą. Po drugie i też ważne: zakładasz w sposób szkodliwie oczywisty, zgodnie z manierą poprawności i humanitarności, że każdy księgarz pozostał godnym swego miana także wtedy, gdy traktują go jak handełesa. To prawda, że wielu z nich mogłoby sprzedawać książki tak, jak na to zasługują, ale musi myśleć o nich w identyczny sposób, co sąsiad z innego sklepu o jajkach. Po trzecie wreszcie, ponieważ księgarz nie może traktować książek tak, jak na to zasługują, natomiast do jajek żywi na ogół niewczesną pogardę, często wychodzi z niego handełes jeszcze gorszy, niźli ten, sprzedający jajka z jajecznym szacunkiem. I to bym też, placowniku, w umyśle swym rozważył. Vale! .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Troszkę się nawet wstydzę.
Nie wierzę.
>No i sprawdź teraz, ile "Kapitanowie" kosztują w księgarni np. wysyłkowej. Ile to będzie procent? Z ośmiu albo piętnastu złotych!
Sprawdziłem. 30 zł. Jeśli przyjmę cenę wydawcy 15 zł to dochodzę do wniosku, że w cenie detalicznej narzut pośredników wynosi 50%.
>Dlatego umiem nawet strzelić drzwiami (jak np u Prószyńskiego), gdy zaproponowano mi honorarium w wysokości 3% - słownie trzech procent od wartości sprzedaży wcale nie detalicznej.
I słusznie zrobiłeś. To rozbój w biały dzień. Średnio, szeregowy autor może liczyć na co najmniej 10%.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | Placowniku, dane którymi operujemy to średnia. A średnia nie mówi o sytuacjach skrajnych, które się zdarzają. Zbysław mówi o swoim doświadczeniu, ja o tym co wiem od ludzi z tego środowiska.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Placowniku, dane którymi operujemy to średnia. A średnia nie mówi o sytuacjach skrajnych, które się zdarzają. Zbysław mówi o swoim doświadczeniu, ja o tym co wiem od ludzi z tego środowiska.
Ja tego nie neguję, natomiast razi mnie, łatwo u Was zauważalna, tendencja do uogólniania osobistych doświadczeń.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Leon Cabbage (1821 punktów) | |
|
| | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) | |
|
| | | | | | |  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | > >Kultury nie wolno traktować jak towaru.> Również pałam świętym oburzeniem! Gdzieś mogę się pod tym podpisać? A może nawet rzeczowo podyskutować o propozycjach konkretnych rozwiązań w odniesieniu do rynku książki?No, jak by to powiedzieć... ten tego, ja myślałem, że możemy tutaj rzeczowo podyskutować. A podpisać pod tym, to akurat się nie możesz, ale drugą listę dla członków PSR zrobić możesz. Ogólnie, to mam mnóstwo pomysłów, lepszych i gorszych, część z nich w miarę możliwości realizuję... Ale tylko w miarę możliwości bom niestety człek prosty i kolegów posłów nie mam co by mi mogli to i owo w ustawie zagwarantować.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Ogólnie, to mam mnóstwo pomysłów, lepszych i gorszych, część z nich w miarę możliwości realizuję...
No to wal śmiało i wystaw je na krytykę. Co Cię wstrzymuje?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | > No to wal śmiało i wystaw je na krytykę. Co Cię wstrzymuje?Wszystko w swoim czasie. A tymczasem wystawiam na krytykę artykuł Anny Marchewki Umowa o dziełoŚwietnie wpisuje się w nasze rozważania.
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> > No to wal śmiało i wystaw je na krytykę. Co Cię wstrzymuje?> Wszystko w swoim czasie. A tymczasem wystawiam na krytykę artykuł Anny Marchewki> Umowa o dzieło> Świetnie wpisuje się w nasze rozważania. Wpisuje się, ale jakby od drugiego, moim zdaniem tego właściwego, końca. Bo cóż można u Pani Anny wyczytać: "Cofnąć czasu, ani zmienić reguł działania rynku ksiązki się nie da." "To nieprawda, że nie można wydać "prawdziwej" literatury bo się nie sprzeda, bo nikt się nie pozna. Pozna się, jeśli dowie się o wybitnym debiucie Ewy Berent na przykład - a to wcale nie jest takie oczywiste, ponieważ małe, olsztyńskie wydawnictwo Portret niespecjalnie radzi sobie z promocją. Szkoda, bo powieści takiej jak "Rdza" dawno nie było." Coś mi się nieskromnie wydaje, że chociaż w życiu nie napisałem ani nie wydałem żadnej książki, to z Panią Anną dogadałbym się bez problemów, a Zbysław mógłby z tym mieć niejaki kłopot. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
1 na 1 | sacrool (353 punktów) | Zastanawiam się nad współwystępowaniem dwóch zjawisk: imbecylizacji, infantylizacji mediów (szeroko rozumianych; książka, jako nośnik informacji, jest rodzajem medium), które coraz częściej oferują intelektualną sieczkę skierowaną cholera wie do kogo (np. taka "Moda na sukces"; ciężko mi zidentyfikować target; ) i wspominaną już postępującą zapaścią umysłową społeczeństwa (można to nazwać demencją cywilizacyjną). Konkretnie: wywnioskować nie potrafię co było pierwsze. Odpowiedź wydaje mi się istotna. Bo: jeśli zidiocenie mediów, znaczy że ich wytwórcy uważając potencjalnych odbiorców za kretynów, dostosowują do nich swój przekaz (możliwość tą można by uzupełnić o teorię spiskową dzierżących władzę obywateli...), a jeśli bessa intelektu społecznego, znaczy że są powody do załamywania rąk. W każdym z przypadków ("...a który gorszy, a lepszy który?") panaceum będzie odmienne. Dodatkowo oba są ze sobą wzajemnie skorelowane. Ergo: trzeba działać szybko, nim obudzimy się z ręką w nocniku. Więc jajko czy kura?
Walczę z wiatrakami.
|
|
 | 7 na 7 | apud (4399 punktów) |
>Ergo: trzeba działać szybko, nim obudzimy się z ręką w nocniku.
etam, zaraz sie nie obudzimy bo zawsze tak bylo. Za komuny ksiazki byly za grosze klasyki tez. Nawet te klasyki w przecudnej urody okladkach z wytloczonym popiersiem, klasyka.
A lud pracujacy srednio wysksztalcony, tzn posiadajacy sztuke sylabizowania wykupywal serie Ze srebrnym kluczykiem i ksiazki kucharskie. Albo Sztuke kochania pani Wislockiej, bo uczyc sie trzeba zawsze.
Cenzura byla i czasami sie zastanawiam...szkoda ze jej nie ma np. w polskiej TV. Wtedy, wszystkie wielkie filmy z ttego okresu puszczali w Polsce, poza jednym, dla mnie zupelnie nie zrozumialym wyjatkiem Lowcy Jeleni.
Pokolenie niby sie zmienilo, ale wtedy, pamietam jak dzis kiedy z pod lady dostalam Slomczynskiego tlumaczenie Hamleta, z jednej strony oryginal a z drugiej po naszemu...
Radosc pod niebiosa, dopiero teraz widze, ze tlumaczenie takie...powiedzmy srednie.
A Slomczynski jako Joe Alex robil w srebrnym Kluczyku...kryminaly. Z czegos zyc sie musi...
Ale za to Stasio Lem, co dumnie wypial sie na rynek zagraniczno swiatowy, czyli ocean SI Fi w krajach anglojezycznych zrobil cudownie. Moim zdaniem.
Niech im brakuje, niestety, tylko niektorych pozycji. Dobrze przetlumaczonych. Bo nijaki Michas Kandel zdolal przetlumaczyc Cyberiade i Bajki Robotow (m.in) genialnie. Takie tlumaczenie docenic mozna po cwiercwieku w kraju anglojezycznym...Zreszta on i Sapkowskiego tez tlumaczy tak samo genialnie.
Tak przy okazji tylko Niemcy i Rosjanie naprawde docenili Lema, poza morzem wielbicieli wszedzie, ktorzy jeszcze cos w glowach maja.
Ksiazki wszedzie sa drogie, jak komuny ni ma to i za kulturnosc sie placi. I dobra ksiazka nie kosztuje wiecej niz niedobra, hehehe tyle samo.
A jak ludziska polubia autora to naklady ida w gore i troche taniej. Szczegolnie po miesiacu od opublikowania kolejnego, seryjnie produkowanego bestsellera.
Wracajac do naszych baranow, jak stary baca mawial, to genialnych ksiazek tyle co genialnych filmow. Jedna na rok, na kontynent.
Chyba, bo jak ma sie do porownania czy odniesienia ocean tandety, mieszany marketingiem czyli reklama...
Tak nawiasem, pamietam ze Star Wars czyli Gwiezdne Wojny w tamtej Polsce zrobily raczej klape. Co jest zrozumiale jak ma sie Stasia Lema.
Ale jak nagradza sie tytul (sama dalam sie nabrac na Wojne Polsko Ruska pod sztandarem bialoczerwonym za 25 pln) to i ksiazeczka do nabozenstwa i reklamowka z Lidla sa porownywalna literatura. Nawet z niezliczonymi coffe table books o najwiekszym polaku wszystkich czasow.
Kiedys uciekalo sie w swiat ksiazek, bo nie bylo wyboru. Kobra w poniedzialki, teatr TV raz w tygodniu...a teraz? Ogladalne smiecie dla maluczkich wlalo sie i do Polski. I na tym tle publicystyka panow politykow jakos pasuje no nie? zreszta z takimi apanazami, w TV nastapi ewolucja i najbezwzgledniejsze bydleta beda was czarowac, a raczej czaruja. Tym co moga wyprodukowac i publika przelknie. Bo nie ma nic lepszego.
ech, wtedy to byly czasy, jak mawial dziadek Jacek... takie same jak dzis pewnie...
|
|
|  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | Fajnie, że piszesz ale dla mnie niewiele z tego wynika. Z narzekaniem sam sobie świetnie radze, a tych nienarzekających narzekaniem do narzekaniem nie przekonasz. O historii literatury w PRL mogę sobie poczytać na stronie IPN-u kultura-ni(*)s=rkn&dzial=1142&id=8572&poz=1A stan obecny widzę całkiem jasno, a ci co nie widzą prawdopodobnie zobaczyć wcale nie chcą.
|
|
| |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | > Fajnie, że piszesz ale dla mnie nie wiele z tego wynika. Z narzekaniem sam sobie świetnie radze, a tych nienarzekających narzekaniem do narzekaniem nie przekonasz.> O histori literatury w PRL mogę sobie poczytać na stronie IPN-u> kultura-ni(*)s=rkn&dzial=1142&id=8572&poz=1> A stan obecny widzę całkiem jasno, a ci co nie widzą prawdopodobnie zobaczyć wcale nie chcą.No wiesz, jak ja czytam obecna gloszona historie PRLu to zaczynam myslec, ze demencja starcza mnie dopadla. Za cholere sobie nic takiego nie moge przepomniec, chociaz po mesku kamieniami rzucalam, ulotki drukowalam, po lbie pala bralam razem z gazem i przesluchiwali mnie tez. B. uprzejmie hehehe, kawusia, ciastka...i nic!!! A z gmachu komendy to mnie wyrzucili po dwoch dniach, jak gniew ludu zaczal wzbierac i ciezarowke z zablokowanym pedalem gazu pusili na brame...uczciwie UBek powiedzial by wiac, bo jak wpadna to cywilom nie przepuszcza, a nie pisalo mi na czole ze w charakterze przyskrzynionej siedzialam... No to tak z rozpedu moj osobisty i prywatny poglad wyrazilam dla potomnosci. I pewnie jest przestarzaly, bo to bylo trzyziesci lat temu...
|
|
| |  | | spray (5875 punktów) | > Fajnie, że piszesz ale dla mnie nie wiele z tego wynika. Z narzekaniem sam sobie świetnie radze, a tych nienarzekających narzekaniem do narzekaniem nie przekonasz.> O histori literatury w PRL mogę sobie poczytać na stronie IPN-u> kultura-ni(*)s=rkn&dzial=1142&id=8572&poz=1O, jejku ! Ze strony IPN-u chcesz się historii literatury PRL-u uczyć ?  Toż to jak u wilka praktykować ochronę owiec ! A gdzie zasada audiatur et altera pars ? Zapewniam Cię, że druga strona istnieje. Hmmm... prawdę wmówiąc - trzecia też...
|
|
| | |  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | To był sarkazm, albo ironia... Trudno powiedzieć. W każdym razie jestem zaciekawiony tym co robi IPN. Ciekawi mnie niezmiernie co chce osiągnąć ogłaszając ROK KULTURY NIEZALEŻNEJ i zastanawiam się dlaczego racjonalista.pl prawie nic nie robi dla kultury jakby nie zdając sobie sprawy z wagi sztuki w kształtowaniu racjonalnego myślenia. Czyżby ważniejsze było zaglądanie księżulkom pod sukienki niż ukazywanie tej drugiej, a nawet trzeciej strony historii sztuki? Przykościelna kultura niezależna wedle IPN-u
|
|
| |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> O historii literatury w PRL mogę sobie poczytać na stronie IPN-u> kultura-ni(*)s=rkn&dzial=1142&id=8572&poz=1 To nawet historią literatury się tam zajmują?! Tylko patrzeć jak się wezmą za nauki ścisłe. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 2 na 2 | sacrool (353 punktów) | >I dobra ksiazka nie kosztuje wiecej niz niedobra, hehehe tyle samo. Owszem. Problem w tym, że te niedobre są często lepiej promowane, a o tych dobrych mało kto słyszał. I często dopiero znamienna nagroda literacka sprawia, że autor może zaistnieć (niedaleko szukać- tegoroczna Nagroda Nobla). Niejedna natomiast dobra lub wręcz znakomita książka pozostaje niedoceniona i niezauważona, a nazwisko autora ginie wśród informacji o tym, że Filipiak pobił swoją żonę, bo mu herbatę posłodziła o 5 ziarenek za dużo. Pozostaje jeszcze nadzieja na odkrycie twórczości danego autora post mortem...choć to kiepska, doprawdy, perspektywa.
>Tak nawiasem, pamietam ze Star Wars czyli Gwiezdne Wojny w tamtej Polsce zrobily raczej klape. Co jest zrozumiale jak ma sie Stasia Lema. Więc i ja nawiasem dodam, że wielu dzisiejszych nastolatków zapewne zapyta: a co to ten lem? Odnoszę nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z zarazą...
Walczę z wiatrakami.
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Więc i ja nawiasem dodam, że wielu dzisiejszych nastolatków zapewne zapyta: a co to ten lem? Odnoszę nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z zarazą...Przesadzasz  "Opowieści o pilocie Pirxie" i "Bajki robotów" są lekturą szkolną.
|
|
| | |  | | liliac (147340 punktów) | > Przesadzasz "Opowieści o pilocie Pirxie" i "Bajki robotów" są lekturą szkolną.Na liście dla podstawówek rzeczywiście chyba jeszcze są, ale nawet za moich czasów były traktowane jako dodatkowe, fakultatywne i w szkole się de facto nie pojawiały. Za to w liceum pojawili się i Lem, i Strugaccy.
|
|
1 na 1 | Marcinlet (1935 punktów) | Mnie zawsze zastanawiało jak to jest, że czytelnictwo spada, a równocześnie księgarnie są poupychane przeróżnymi książkami, które ledwo mieszczą się na regałach. Skoro maleje zapotrzebowanie na jakiś towar to przecież powinno go być też mniej na rynku. A tu im mniej ludzie kupują i czytają książek tym więcej ich w księgarniach.
|
|
 | | Leon Cabbage (1821 punktów) | >Mnie zawsze zastanawiało jak to jest, że czytelnictwo spada, a równocześnie księgarnie są poupychane przeróżnymi książkami, które ledwo mieszczą się na regałach. Skoro maleje zapotrzebowanie na jakiś towar to przecież powinno go być też mniej na rynku. A tu im mniej ludzie kupują i czytają książek tym więcej ich w księgarniach.
W Polsce obserwuje się trend spadkowy w ramach czytelnictwa a jednocześnie odnotowuje się tendencję do zmniejszania się grupy nabywców książek, przy równoczesnym wzroście siły nabywczej książek. Oznacza to, że wraz z powiększaniem się grupy "wykluczonych z czytania" (czyli osób niezainteresowanych czytelnictwem), wzrasta jednocześnie popyt na książki w grupie aktywnie czytających. To jedno z wytłumaczeń. A teraz pytanie; jakich książek jest najwięcej w księgarniach?
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> A teraz pytanie; jakich książek jest najwięcej w księgarniach?To zależy, w jakich księgarniach. Nie mówimy o księgarniach naukowych i specjalistycznych, prawda? W takim razie w sieciach typu EMPIK i takich np. jak "Kulturomaniak" (przy hipermarkecie Leclerc) najwięcej jest: 1. sensacji i fantastyki (różnych lotów); 1. poradników wszelkiej maści; 3. literatury dziecięcej i młodzieżowej (też różnych lotów); 4. literatury popularnonienaukowej. Ale istnieją też księgarnie, gdzie pozycje 1, 2 i 3 stanowią margines, a 4 nie ma wcale, za to jest sporo dobrej literatury polskiej i światowej, poezji, literatury historycznej i prawdziwej popularnonaukowej. Znam taką jedną po drodze z pracy do domu i zawsze coś stamtąd przynoszę. Bardzo dbają o klienta  > ...wzrasta jednocześnie popyt na książki w grupie aktywnie czytających.Coś w tym jest. Nie wiem, czy to zjawisko jest pozytywne. Ale to chyba taki znak czasów, że wielu ludzi rezygnuje z czytania na rzecz innych form rozrywki i zdobywania wiedzy.
|
|
| panTeista (6811 punktów) | >W państwie Polskim książki płoną w ogniu ignorancji
To wielki postęp. Kiedyś płonęły w ogniu inkwizycji, a niedawno cenzury.
>Empiki powstają w coraz mniejszych miastach,
Zwiększa się możliwość wyboru. Szeroka oferta EMPIK-u jest w internecie, można wskazać w którym salonie chce się odebrać wybraną książkę, uniknąć kosztów wysyłki.
>na wygodnych sofach czytają
Taaak wybieram z dziesięć książek z półek, siadam wygodnie, przeglądam wszystkie godzinę albo dwie, czasem kupię którąś, a czasem żadnej. Nikomu z obsługi to nie przeszkadza.
>powstaje wrażenie, że jest dobrze, że kultura trzyma się mocno i wcale nie trzeba jej wspierać sięgając do skarbca gdzie gromadzi się pieniądze z naszych podatków.
Objęcie autora lub tytułu mecenatem ministerstwa kultury powodowałoby że książka zostanie wydana i zareklamowana ale nie wiadomo czy będzie czytana. Gdyby reklama wpływała skutecznie na czytelników to wydawcy by ją stosowali. Ci co czytają komiksy, poradniki i popularno-naukowe będą nadal to czytać, mimo iż cena książki "ambitnej" objętej mecenatem wyniesie 1/3 ceny bez mecenatu. Osobiście wolę sam decydować, które książki wspierać, kupując je.
>Tymczasem trend spadkowy w ramach czytelnictwa obserwuje się w Polsce już od jakiegoś czasu. >Według badań Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej pod koniec 2008 r. Czytanie książek (kontakt z co najmniej 1 publikacją rocznie) zadeklarowało 38%. W 2006r. Odsetek czytających wyniósł 50%. Jednocześnie odnotowuje się tendencję do zmniejszania się grupy nabywców książek,
Czy dopłaty do książek wymuszone na podatnikach sprawią że ci (62%) którzy nie przeczytali ani jednej książki przez cały 2008 rok będą czytać? Są tanie książki w antykwariatach i bezpłatne w bibliotekach. Wątpię aby obniżenie cen poprzez dopłaty z podatków, odwróciło spadek czytelnictwa książek. Korzystając z internetu można wyrażać swoje myśli o przeczytanym tekście, dyskutować. Książka to przekaz doświadczeń i myśli jednostronny, od autora do czytelnika, podmiotowość czytelnika jest ograniczona.
>jednak to nie cieszy: oni bowiem czytają byle co (większość powstającej obecnie literatury to chłam, cytaty, zapożyczenia
W matematyce i w testach oceny są zobiektywizowane. Ocena literatury to opinia oceniającego, gdy zmieni się oceniający to i opinia może się zmienić. Cytaty i zapożyczenia to wybór merytoryczny z wcześniejszej literatury. Dlaczego kultura współczesna miałaby nie korzystać z dorobku kulturowego przeszłości?
>(czytają) byle jak (tzn. na zaliczenie) i byle gdzie (w autobusach i tramwajach).
Od siedemnastego roku życia godziłem pełnoetatową pracę z nauką i też czytałem w autobusach, tramwajach i pociągach, więc mam inne spojrzenie na tak czytających.
>Mam wrażenie, że racjonalista.pl nie dostrzega tego bardzo istotnego problemu (z czytaniem i kulturą w ogóle), że zajmuje się problemami mało istotnymi i nie dostrzega realnych zagrożeń. >(...) ci nieszczęśnicy, którzy łączą się w bezcelowe bandy i zabijają ludzi, (...), nie stają się takimi dlatego, że znieprawiły ich komputerowe newspeaki (oni nawet nie mają dostępu do komputera), ale dlatego, że pozostają wykluczeni ze świata książek i z tych miejsc, gdzie dzięki edukacji i rozmowie dotarłyby do nich odblaski świata wartości, które docierają za pośrednictwem książek i które do książek odsyłają. >apeluję-zostawcie na chwile Boga w spokoju, zatroszczyć się trzeba o społeczeństwo bo głupieje i to nie z winy Kościoła...
Edukacja do poziomu matury i dostęp do książek w bibliotekach w Polsce są bezpłatne, nie ma wykluczanych. Racjonalista.pl to forum otwarte. Są min. działy kultura i religie. Uczestnicy sami wybierają czym się zająć. Sami oceniają czy tematyka Boga, a raczej działalności funkcjonariuszy Kościoła jest istotna. Czy dążenia do zastąpienia matematyki religią na maturze, czy szerzenie wiary w czary i gusła uznają za zagrożenie dla racjonalizmu. Jak dla mnie to katecheci ogłupiają społeczeństwo szerzeniem wiary w magię.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|