 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-10-2005 00:20 | Brudka (1266 punktów) | Kaczoplan 4-letni | Nominacja "miłego" sercu racjonalistów M.Jurka na Marszałka Sejmu wprowadziła mnie w pewną konsternację odnośnie planów bliźniąt na najbliższe parę lat. Próbuję rozważać różne warianty rozwoju sytuacji i nic rozsądnego mi nie wychodzi.
1. PO zawiązuje umowę koalicyjną z PiS i tworzy rząd. Wariant ten wydaje się obecnie mało prawdopodobny. Wielu komentatorów politycznych podejmowało się analizy tej sytuacji i nie mam tu nic do dodania oprócz tego, że analogia do rządów AWS i UW jest tu chyba jak najbardziej na miejscu.
2. PO nie zawiązuje umowy z PiS. Wariant całkiem prawdopodobny dlatego warto omówić go dokładniej.
2.1 PiS tworzy inną koalicję większościową. W tym wariancie obowiązkowym kolacjantem jest Samoobrona lub SLD, a na dodatek PSL lub LPR. Kolacja z SLD jest chyba niemożliwa. Porozumienie z Samoobroną jest dopuszczalne ale trudne dla PiS. Zakładając jednak, że Kaczorki wstępnie dogadają się z Lepperem przewiduję szybki, po roku lub dwóch latach, rozpad rządu. Koalicja ta dla obydwu ugrupowań będzie drogą przez mękę.
2.2 PiS nie tworzy koalicji większościowej i decyduje się na samodzielne rządzenie. Mniejszościowy rząd PiS nie będzie mógł wiele zdziałać, a w szczególności nie doprowadzi do realizacji programu wyborczego PiS. Sejm będzie zajęty ciągłymi targami na każdym aktem prawnym.
Wariant 2 prowadzi w perspektywie roku, dwóch lat do poważnego kryzysu politycznego. Istnieje spora szansa, że przedterminowe wybory po dwóch latach mogą doprowadzić do utraty władzy przez PiS na rzecz Samoobrony, PO albo odnowionej lewicy (jeśli taka powstanie).
Kaczyńscy są wytrawnymi graczami politycznymi i raczej doskonale zdają sobie sprawę z takiego rozwoju sytuacji. Pytanie brzmi więc następują: Dlaczego kaczorki podjęły takie ryzyko?
Czy jest to posunięcie vabanque obliczone na zmiękczenie PO i przy okazji zmianę kandydata na premiera na bliższego kaczym sercom Jarosława? Jeśli tak, to strategia ta wydaje się być dość straceńcza, bo notowania Sejmu i przyszłego rządu, a i też autorytet zwycięzców wyborów z marszu poleci w dół.
Mam też pewną czarną hipotezę, a wychodzę z następujących przesłanek. Kaczyńscy chcą, ale nie mają wystarczających sił do zmiany Konstytucji. W szczególności nie mogą wzmocnić roli Prezydenta RP. Kaczyńscy deklarują też szacunek i inspirację działaniami Piłsudskiego.
Jeżeli Sejm nie utworzy rządu, bądź rząd będzie słaby, to poparcie opinii publicznej dla Sejmu bardzo szybko pobije rekordy niskich notowań. W tej sytuacji pozycja Prezydenta wzmocni się na tyle, by żądania formalnego przekazania pełni władzy wykonawczej w ręce Prezydenta zyskały znaczące poparcie społeczne. Za dwa lata PiS może więc spróbować przepchąć na drodze referendum swój przerażający projekt konstytucji. Możliwe też stanie się rozwiązanie siłowe aka zamach majowy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Zbyszek??? | >W tej sytuacji pozycja Prezydenta >wzmocni się na tyle, by żądania formalnego przekazania >pełni władzy wykonawczej w ręce Prezydenta zyskały znaczące >poparcie społeczne. Za dwa lata PiS może więc spróbować >przepchąć na drodze referendum swój przerażający projekt >konstytucji. Możliwe też stanie się rozwiązanie siłowe a la >zamach majowy.
To całkiem realne. Jest jeszcze problem Jarosława - to On sposobi się na Wodza.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Kto wie, jaka jest sytuacja w wojsku? Chłodno jednak patrząc - czym mieliby lustratorzy nakłonić wojsko do działań na granicy prawa albo i ową granice przekraczających? Gdzieś zaczyna się osobiste ryzyko.
Na razie koalicja K&K zaczyna rządzenie Polską podobnie, jak G. W. Bush rzadzenie światem - czyli od pozbycia się taktycznych nawet sojuszników. Zastanawiające, jak wszędzie w świecie podobna jest do siebie nasza epoka...
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| Marekk | Coz za brednie. Na wstepie przyznam sie, ze chcialem pominac forme, ale jednak nie zostawie tego w spokoju. Trzeba to wreszcie napisac. Ci wszyscy, ktorzy nie potrafia , nie sa w stanie, nie moze im to przejsc przez gardlo, czy nie chca, wreszcie, uzywac poprawnej formy nazwiska przyszlego prezydenta, powinni zdac sobie sprawe, ze to narod go wybral. To po pierwsze, a po drugie: tworzenie przezwisk od nazwiska, na ktore czlowiek nie ma przeciez wplywu, nie najlepiej swiadczy o poziomie etycznym "tworcy". Plucie na kogos, w cieniu swej anonimowosci to uczynek niegodny. Racjonalista przepelniony jest epitetami, obrazliwymi uwagami i obelgami. To chyba nie na tym polega prawdziwa dyskuja, prawdziwa wymiana mysli i idei. Czy nie mozemy rozmawiac bez obelg? Tyle tylko chcialem napisac o formie ....a co do tresci. Czesciowo zgadzam sie z analiza mozliwosci (a raczej niemozliwosci) powstania koalicji. Bulwersuje mnie natomiast ta czesc, w ktorej wspomniany jest "zamach majowy" i nieomal dyktatura Kaczynskich. Przypomnialy mi sie teksty z lat 90 gdy pisano o mozliwosci krwawych walk, buncie zbrojnym i walce miedzy Polakami. Gdy pytalem kto z kim wlasciwie ma walczyc i dlaczego slyszalem tylko, ze ludzie sa niezadowoleni. No i co z tego my kochamy byc niezadowoleni... Czytajac powyzszy tekst czekalem kiedy padnie przepowiednia, ze prezydent oglosi stan wojenny. To juz nie te czasy. Nie bedzie w Polsce dyktatury, nie bedzie zamachow stanu, ani innych tego typu "pogrywek". Mamy wreszcie demokracje i ona juz zostanie. To, ze jedna partia objela najwazniejsze stanowiska niczego nie zmienia. jej wiekszosc jest minimalna. Poprzednio przeciez bylo podobnie. PiS obiecywal wiele to niech teraz zacznie te obietnice realizowac.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Zgadzam się - nie powinno sie mówić o wybranym prezydencie bez elementarnego szacunku, nie powinno sie atakować dziadka kandydata w nadziei, że jemu samemu to zaszkodzi, nie powinien wysoki urzędnik zwracać sie do obywatela per "dziadu"...
Gdyby tak istotnie było, bylibysmy o wiele dojrzalsi politycznie i pewnie żyłoby sie nam lepiej; ale nie jesteśmy - od czego więc zacząć?
Może od pożegnania ze złudzeniami. Ot, choćby ze złudzeniem, że przemiany ustrojowe to rzecz łatwa i bezpieczna - dzisiejsze polskie partie polityczne mają niedługą historię, brak im tradycji określającej poza wszelkimi formalnymi kodeksami, co wolno a czego nie. W mojej ocenie IV RP (która nas ponoć czeka) jawi mi się prawdziwą Polską Ludową - nie jak ta uprzednia, w końcu rewolucją w Rosji sterowali co najwyżej miłośnicy ludu a nie on sam. Zaś dzisiejsza "rewolucja" jest jak najbardziej ludowa - i stąd tacy a nie inni możliwi koalicjanci partii PiS: przypomnijmy, stworzonej z PC i ZChN-u.
Ja widzę elementarny brak szacunku dla polskiej racji stanu w poparciu większości głosujących - i obojętności tych, którzy głosowac nie chcieli - dla powierzenia dwu kluczowych stanowisk w państwie osobom tak blisko ze soba związanym jak bracia Kaczyńscy: to jednak inna sytuacja, niż dostanie się obu stanowisk tej samej partii - bo jednomyślność braci-bliźniaków będzie niewątpliwie ponad opiniami w samej partii rządzącej.
Co do tego co bedzie - nie wiem, tyle tylko moge powiedzieć. Widzę rzecz jasna warunki brzegowe dla możliwych rozwiązań - politycy jednak podejmuja nieraz i działania niemozliwe do przeprowadzenia: spodziewanego efektu one nie przynoszą, ale to nie znaczy że państwo nie ponosi ich kosztów.
PS. Pisanie "cóż za brednie" o spójnym wewnętrznie tekście, z którym sie póki co nie przeprowadziło zwycięskiej polemiki również nie jest w moim odczuciu formułą elegancką.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | | Żona Racjonalisty | >(...)uzywac poprawnej formy nazwiska przyszlego prezydenta, powinni zdac sobie sprawe, ze to narod go wybral.
Może się nie znam na matematyce czy statystyce, ale z moich wyliczeń wynika, że AŻ 30% naszego narodu wybrało Kaczyńskiego. Pomijam powody, dla ktorych tak niewiele osób w ogóle głosowało. Jak dla mnie nie jest to prezydent wybrany przez naród... śmieszne stwierdzenie przy takiej frekwencji:/
|
|
|  | | Marekk | >...pomijam powody, dla ktorych tak niewiele osób w ogóle głosowało....< Bardzo prosze tych powodow nie pomijac. Bo to jest niestety zenujace i z tego smieje sie swiat. Polacy walczyli o demokracje, a teraz nie umieja z niej korzystac. Kiedys ktos napisal na jakims forum "... moj glos jest zbyt wazny abym oddawal go na byle kogo, wiec nie glosuje...", inni pisza, ze nie beda glosowac w protescie. Czysta paranoja. Wartosc nieoddanego glosu wynosi zero tyle samo ile protest polegajacy na rezygnacji z udzialu w wyborach. >... moze sie nie znam na matematyce i statystyce....< Matematyka nie ma tu nic do rzeczy. Zalecam siegniecie do wynikow Komisji Wyborczej, Kaczynskiego wybralo ponad 54 % glosujacych. Ci ktorzy nie glosowali sami wykluczyli sie z mozliwosci udzialu w najwazniejszym elemencie istnienia demokracji, Nie umieli wziac swego losu w swoje rece i jak pisal Norwid jako obywatele sa karlami. Gdzies tu na Forum Racjonalisty jest dyskusja o postawie obywatelskiej. To wazna dyskusja, to wazny problem. Dezawuowanie wynikow ze wzgledu na te grupe jest nielogiczne i nie sluzy utrwalaniu demokracji, i wlasciwie wspiera "tumiwisizm" i obywatelska nieodpowiedzialnosc. Natomiast jesli chodzi o statystyke to jest zupelnie inna sprawa. Bo jesli glosowalo 51% spoleczenstwa to statystyk przyjmuje, ze jest to wystarczajaca (az nadto) grupa aby na jej podstawie rozlozyc glosy na cala populacje, tzn. przyjmuje sie ze pozostale 49% glosowaloby w takiej samej proporcji jak ci, ktorzy oddali swe glosy. >...śmieszne stwierdzenie przy takiej frekwencji:/ Smieszne to jest to, ze tylko przegrani uzywaja tego argumentu wliczajac zawsze wylacznie sobie (swoim faworytom) glosy nieoddane, a niby dlaczego? Statystycy robia inaczej. Poza tym nie glosowalem na Kaczynskiego, ale powtarzam jeszcze raz: narod go wybral.
|
|
| |  | | Xarafaxz | >Matematyka nie ma tu nic do rzeczy. Zalecam siegniecie do wynikow Komisji Wyborczej, Kaczynskiego wybralo ponad 54 % glosujacych. Ci ktorzy nie glosowali sami wykluczyli sie z mozliwosci udzialu w najwazniejszym elemencie istnienia demokracji, Nie umieli wziac swego losu w swoje rece i jak pisal Norwid jako obywatele sa karlami. Gdzies tu na Forum Racjonalisty jest dyskusja o postawie obywatelskiej. To wazna dyskusja, to wazny problem. Dezawuowanie wynikow ze wzgledu na te grupe jest nielogiczne i nie sluzy utrwalaniu demokracji, i wlasciwie wspiera "tumiwisizm" i obywatelska nieodpowiedzialnosc.
Daje ci ordynarny wybór albo oberwiesz kamieniem albo kijem bejsbolowym. Nie ma nic dziwnego że wypowidzenie się w takiej sytuacji urąga godności części społeczeństwa i ma ona prawa nic nie powiedzieć. Całe te frazesy o obywatelskiej odpowiedzialności to brednie. A na dodatek w tej sytuacji wzrost frekwencji spowodował by wzrost poparcia dla kaczorów dlatego że frekwencja była najniższa wśród osób niechętnych przemianom, przegranych a oni najprawdopodobniej wybraliby kaczke.
|
|
 | | Przemek K. | > [...] Trzeba to wreszcie napisac. Ci wszyscy, ktorzy nie potrafia , nie sa w stanie, nie moze im to przejsc przez gardlo, czy nie chca, wreszcie, uzywac poprawnej formy nazwiska przyszlego prezydenta, powinni zdac sobie sprawe, ze to narod go wybral.
Tyle, że to wszystko nic nowego. Kwaśniewskiego też wyśmiewano i krytykowano, a naród wybrał go w niemniejszym stopniu. Poprzedni sejm krytykowano z góry na dół i oczekiwano jego wcześniejszego rozwiązania, choć wybrał go naród. Taki mamy już język dyskusji politycznej w Polsce. Jeśli czemuś się dziwię, to raczej temu, że Kaczyńskiemu tak długo udawało się nie być pod ostrzałem, reprezentując radykalną filozofię polityczną.
A że język mógłby się zmienić na lepszy, cóż i ja tego pragnę. Ale na to trzeba wystudzić emocje.
> [...] Czytajac powyzszy tekst czekalem kiedy padnie przepowiednia, ze prezydent oglosi stan wojenny. To juz nie te czasy. Nie bedzie w Polsce dyktatury, nie bedzie zamachow stanu, ani innych tego typu "pogrywek". Mamy wreszcie demokracje i ona juz zostanie.
Do przepowiedni stanu wojennego ręki bym nie dokładał. Ale akurat demokracja nie jest dana raz na zawsze i o tym warto pamiętać. Nie, nie widzę, by w tej chwili PiS było w stanie objąć dyktaturę. A czy by chciało? Mają paru polityków o ciągotkach wyraźnie autorytarnych.
|
|
 | | mbrudka | Staram się odróżniać urząd Prezydenta RP od polityka, który akurat zajął to stanowisko. Proszę zwrócić uwagę, że w moim poprzednim liście nie pisałem o Prezydencie RP, ale obywatelach Kaczyńskich, których apetyt na władze został w ostatnich wyborach zaspokojony tylko częściowo. A to jest zasadnicza różnica. Zresztą, czyż na jakąkolwiek językową taryfę ulgową mogą liczyć autorzy "spieprzaj dziadu" i "teraz k***a my", zwłaszcza po lekcjach wychowania obywatelskiego udzielonych przez posłów śledczych Wassermana i Ziobrę.. Nierozróżnianie pomiędzy urzędami "wymagającymi szacunku" z osobami je sprawującymi prowadzi nie tylko do uwiądu dyskusji politycznej, ale też trąci zamordyznem, bowiem zmusza do milczenia wtedy, gdy rozum nakazuje mówić. Jednym z przykładów takich błędów były proces w 1993 wytoczone studentom za zniesławianie Wałęsy, czy sprawa Cejrowskiego z 1999 za znieważenie KwachaNie chciałbym dalej kontynuwoać tego wątku w naszej dyskusji, bo rzecz jest zupełnie nie na temat. Podsumując zatem: uważam, że mój list nie wykracza poza standardowe granice dyskusji politycznej, a bronic tego stanowiska mogę w innym wątku. I nie ma zmiłuj, polemika może być burzliwa, bo jak trzeba będzi, to posunę się nawet do żądania szacunku dla Pana Zastępcy Marszałka Sejmu V Kadencji, niewykształconego awanturnika politycznego A.Leppera  > Przypomnialy mi sie teksty z lat 90 gdy pisano o mozliwosci krwawych walk,buncie zbrojnym i walce miedzy Polakami. Ja też je pamiętam. Jednak sytuacja była wtedy inna, bo komuniści nie mieli co liczyć na wsparcie społeczeństwa, a kaczorki obecnie mogą. Co więcej, przebieg kampanii wyborczej i poprzedzająca ją 3-letnia bezpardonowa walka polityczna dowodzą, że Kaczyńscy zrobią wiele dla zdobycia władzy i realizacji swojej wizji politycznej. Pamiętam też, że strach przed Kwachem funkcjonował głównie w czasie kampanii wyborczej. Po elekcji Kwaśniewski dość szybko dał wyraźne znaki, że jest prezydentem wszystkich Polaków i daleko mu do jakichkolwiek ekstremizmów. Kaczorki zachowują się wprost przeciwnie. W czasie kampanii spokorniały, i przedreptały w kierunku centrum. Działanie takie nazywane jest teraz marketingiem politycznym, choć dla mnie to zwykłe oszustwo. Oczekiwałem naiwnie ze strony PiS demonstracji umięjętności zawierania kompromisów. Na tej podstawie chciałem ocenić charakter ich przyszłych rządów, jak i też spróbować przewidzieć rozwój sytuacji politycznej w Polsce. Magiel wokół koalicji dowodzi jednak, że Kaczyńscy ani myślą o jakimkolwiek dzieleniu się władzą (autokratyzm Kaczyńskich dla warszawiaków znany jest zresztą od dość dawna). Dlatego też uważam, że analogie z przejęciem władzy przez postkomunistów są zupełnie nietrafne. > To juz nie te czasy. Nie bedzie w Polsce dyktatury, nie bedzie zamachow> stanu, ani innych tego typu "pogrywek". Mamy wreszcie demokracje i ona juz zostanieA jakie są teraz czasy? Na jakiej podstawie sądzi Pan, że nie będzie tu dyktatury? A co nam gwarantuje "wieczność" demokracji? Wszystkie te stwierdzenia mają dość kruche podstawy. Umiłowanie demokracji przez Polaków wyraża sie w m.in. - frekwencji wyborczej, - szacunku dla instytucji demokratycznych (Sejm, Prezydent RP  ), - szacunku dla polskich elit politycznych, - sondażowych ciągotach do rządów silnej ręki, - gwałceniem praw mniejszości w Polsce (światopoglądowych, narodowych, seksualnych i innych) Coś mi się wydaje, że nie ma co liczyć na barykady w obronie demokracji.. Zwłaszcza, że obecna sytuacja społeczno polityczna w Polsce przypomina trochę okres przed zamachem majowym (bieda i bezrobocie, wzrost nacjonalizmów, dominacja KK w życiu społecznym, rozbicie sceny politycznej). A wtedy, jak dobrze pamiętamy, masowych protestów w obronie demokracji nie było. Jedynym czynnikiem stabilizującym demokracje w Polsce jest nasza obecność w strukturach międzynarodowych, a w szczególności w Unii Europejskiej. Rzecz w tym, że: - obserwujemy właście tworzenie się koalicji antyeuropejskiej (PiS, LPR, Samoobrona) - słyszymy kaczą retorykę o "wzmocnienie pozycji w UE", "Europie ojczyzn" czy referendum "w sprawie euro". Jak dla mnie są to oczywiste podchody do osłabienia związków Polski z UE. A co właściwie może zrobić UE, jeżeli w Polsce dokonałby się zamach stanu? Jak się temu przyjrzeć to prawie nic, co by nie było na rękę antyeuropejskim zamachowcom. Potępić? Pozbawić Polskę prawa głosu i skazać ją na polityczny ostracyzm? Wprowadzić embarga handlowe? Przecież niczego więcej nie potrzeba, by uzasadnić wyjście Polski z UE! Tak więc nie podzielam pańskiej wiary w "koniec historii w Polsce". > To, ze jedna partia objela najwazniejsze stanowiska niczego nie zmienia.> jej wiekszosc jest minimalna.Nie jedna partia, lecz jedna para bliźniaków. A to jest jest różnica. To prawda, że przewaga PiS jest typowa dla polskiego parlamentu. Właśnie dlatego pytam zresztą o kaczoplan 4-letni. Sprawa powoli zaczyna się wyjaśniać: L.Dorn: "jeżeli rząd nie zostanie powołany, to prezydent konstytucyjnie nie ma innego wyjścia niż skrócić kadencję Sejmu i Senatu i rozpisać przyspieszone wybory" Dodam, że wybory te miałyby odbyć się w styczniu 2006. Jak rozumiem, kaczorki przewidują, że tak szybkie wybory tylko zwiększą przewagę PiS nad pozostałymi ugrupowaniami. I chyba mają rację, bo PO raczej straci, a lewica na pewno nie zdąży się odrodzić. Czyli pełnia władzy, może nawet konstytuanta w rękach Kaczyńśkich. Czysty bolszewizm.. > PiS obiecywal wiele to niech teraz zacznie te obietnice realizowac.Rzecz w tym, że jedyne obietnice, których realizacja leży w zasięgu PiS związane są osłabieniem powiązań z UE i wprowadzenie fundamentalizmu narodowo-katolickiego. Reszta to czysta "kreatywna księgowość"
|
|
|  | | outsider (2469 punktów) | >Jednak sytuacja była wtedy inna, bo komuniści nie mieli co liczyć na wsparcie społeczeństwa, a kaczorki obecnie mogą. Co więcej, przebieg kampanii wyborczej i poprzedzająca ją 3-letnia bezpardonowa walka polityczna dowodzą, że Kaczyńscy zrobią wiele dla zdobycia władzy i realizacji swojej wizji politycznej.
A ja sie zastanawiam, ile głów liczy w ogóle w Polsce elektorat pozytywny brutto. Bo - pomijając frekwencję - wielu z tych co głosowali, głosowało przeciw a nie za: wielu wyborców PiS-u to zapewne po prostu ludzie niechetni neoliberalizmowi PO, wielu wyborców PO - ludzie niechętni obskurantyzmowi PiS-u, w gruncie rzeczy eks-ZChN-u. Sam głosowałem w II turze na Tuska, którego uważam za marny materiał na prezydenta.
Rzecz jasna, po rozstrzygnięciu poparcie dla zwycięzców rośnie - jest to jednak typ poparcia wysoce nieufnego, dramatycznie się załamującego w momencie najbardziej dla rządzącej partii niewygodnym. Przewiduję zatem słaby rząd - o ile b-cia Kaczyńscy nie maja w zanadrzu czegoś, co istotnie zjedna im społeczne poparcie.
Swoja drogą, ciekawa bedzie sytuacja w samym PiS-ie: oto bowiem brat-prezydent wynosi ważnośc osoby Jarosława Kaczyńskiego niebotycznie ponad pozostałych członków partyjnej elity: strawią to? Zapewne do czasu. Przynajmniej niemożliwa wydaje się w tej sytuacji migracja do PiS-u Jana Marii Rokity: zbyt ambitny.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| |  | | Brudka (1266 punktów) | >A ja sie zastanawiam, ile głów liczy w ogóle w Polsce elektorat pozytywny brutto.
To prawdziwy dramat polskiej demokracji. Przypuszczam, że wynika on ze sztucznych podziałów historycznych, które zupełnie nie oddają podziałów w społeczeństwie.
Bagaż historii zatem? Chyba nie tylko. Wielu partiom politycznym, jak i też instytucjom społecznym (głównie KK) zależy na utrzymaniu sztucznej polaryzacji społeczeństwa, bo jest ona gwarantem zachowania ich pozycji.
>Rzecz jasna, po rozstrzygnięciu poparcie dla zwycięzców rośnie - jest to jednak typ poparcia wysoce nieufnego, dramatycznie się załamującego w momencie najbardziej dla rządzącej partii niewygodnym.
Albo natychmiastowa powtórka wyborów, by skonsumować chwilowy wzrost poparcia.
>Swoja drogą, ciekawa bedzie sytuacja w samym PiS-ie: oto bowiem brat-prezydent wynosi ważnośc osoby Jarosława Kaczyńskiego niebotycznie ponad pozostałych członków partyjnej elity: strawią to? Zapewne do czasu.
To jest rzeczywiście ciekawe spostrzeżenie. Jak na razie wydaje się, że w ciągu kilku lat rozwoju PiS Kaczyńscy dość skutecznie zablokowali rozwój konkurencji wewnątrznpartyjnej. PiS to obecnie Kaczorki, potem długo, długo nic i pojawia się wreszcie Ziobro, Dorn, Wasserman, Ujazdowski itd.
|
|
|  | | Marekk | <Staram się odróżniać urząd Prezydenta RP od polityka, który akurat zajął to stanowisko. Piekny tekst, podziwiam taka retoryke. Przypomina mi wypowiedz jednego z biskupow polskich, ktorego poproszono o wypowiedz na temat posadzonego o pedofilie ksiedza: nie osadzajmy czlowieka, osadzajmy czyn - powiedzial . Nieprawdaz, ze perelka  Ale wiecej o tym pisal nie bede, bo zamknal mi Pan usta Lepperem No moze tylko jeszcze jedno Kiedy w kontekscie naszych dywagacji o formie pisze Pan o braku > - szacunku dla instytucji demokratycznych (Sejm, Prezydent RP ),To swietne bylo, tez sie usmialem Ale wracajac do meritum Mysle, ze dobrze byloby gdyby socjologowie przeprowadzili dokladne badania spoleczenstwa polskiego, badania: stosunku do wladzy, do mniejszosci, do tolerancji,do lewicy i prawicy politycznej, do KK i wiary w Boga, do sasiadow graniczacych z nami i do wielu innych istotnych kwestii, dajcych nam w miare prawdziwy obraz nas samych Chodzi mi o dokladne badania socjologiczne, w zadnym wypadku o dzialania osrodkow badania opinii publicznej, bo ich wyniki sa po prostu falszywe. Obecnie wiekszosc hipotez jakie czytamy opiera sie na przesadach, czy poboznych zyczeniach, stad tez trudno jest dyskutowac W jednym miejscu ktos wychodzi z zalozenia, iz Polacy chca silnych rzadow, w innym , ze boja sie mocnej wladzy i radykalnych przemian. W tym kotle tez i opinii kazdy wyciaga to co mu pasuje do wczesniej zbudowanej teorii. Pisze Pan, ze w Polsce gwalci sie prawa mniejszosci. Nie, to nie jest prawda. Tak ostre stwierdzenie moze byc uzyte tylko wowczac gdy w panstwie istnieje prawodawstwo jednoznacznie dyskryminujace jakakolwiek mniejszosc, lub gdy organa wladzy panstwowej, mimo innych zapisow legislacyjnych, swiadomie takiej dyskryminacji dopuszczaja sie. Takich zjawisk w Polsce nie ma. ...juz slysze okrzyki o paradzie rownosci, milosci, czy jak tam jeszcze miala sie ona nazywac, ale to jest temat na inna dyskusje i jesli tylko to swiadczy o tym gwalceniu praw, to jest to stanowczo za malo i zdziwilby sie Pan jak wiele krajow i miast nie pozwolilo na to...( Osobiscie nie mam nic przeciwko tej paradzie) > Jedynym czynnikiem stabilizującym demokracje w Polsce jest nasza obecność w strukturach międzynarodowych, a w szczególności w Unii Europejskiej. Rzecz w tym, że:- obserwujemy właście tworzenie się koalicji antyeuropejskiej (PiS, LPR, Samoobrona) - słyszymy kaczą retorykę o "wzmocnienie pozycji w UE", "Europie ojczyzn" czy referendum "w sprawie euro". Jak dla mnie są to oczywiste podchody do osłabienia związków Polski z UE.< To jest wlasnie ten element ,na ktory licze i ktory wedlug mnie absolutnie wyklucza wszelkie zamachy stanu i dyktature. Udzial Polski w strukturach europejskich. Sorry ale nie widze zadnej koalicji antyeuropejskiej. Samoobrona wycofuje sie z takich pozycji pod presja coraz lepiej majacych sie rolnikow i mozliwosci wspanialych posadek w Brukseli, a i Giertychowie jakos tak zlagodnieli widzac, ku swemu przerazeniu, jak wielu Polakow jest zadowolonych z wejscia Polski do Unii. Natomiast PiS-owska chec "wzmocnienia pozycji w UE" jest jak najbardziej chwalebna i nalezaloby zyczyc sobie wlasnie tego. ( Tylko, ze stosunek PiS-u do UE wydaje mi sie nie do konca jasny) Paralele do sytuacji z lat trzydziestych poprzedniego wieku wydaja mi sie niezbyt adekwatne ze wzgledu na inny poziom cywilizacji. Komputery, Internet, komunikacja to sa elementy, ktore diametralnie zmienily stosunki miedzy ludzmi i miedzy wladza, a spoleczenstwem. Dzis juz nie jest tak latwo sterowac rozwinietymi narodami. Stad moj optymizm. Tyle tylko, ze widze inne zagrozenie. Nie tyle dla samej Polski lecz dla calej Europy. Jest nim fundamenalizm islamski. W tym zgadzam sie z O. Fallaci. Przy nim dzisiejszy KK to niewinne dzieciatko. Nawet Rydzyk nie siega, w swym radykalizmie, fundametalistom do kolan. ...ale to juz inny temat. > Czyli pełnia władzy, może nawet konstytuanta w rękach Kaczyńśkich. Czysty bolszewizm..Ejze!! Przypominam, ze bolszewizm to nie tylko wladza polityczna, ale rowniez, a moze przede wszystkim nacjonalizacja, to ten wlasciwy "stosunek sil wytworczych do srodkow produkcji" - uzywajac marksistowskiej nomenklatury. Czyzby az taki byl Panski scenaiusz ? P.S. W pierwszym tekscie uzylem nieslusznie slowa "bzdury" - przepraszam
|
|
| Przemek K. | > 1. PO zawiązuje umowę koalicyjną z PiS i tworzy rząd.> Wariant ten wydaje się obecnie mało prawdopodobny.Wydaje się wciąż najbardziej prawdopodobny, nawet jeśli jego prawdopodobieństwo maleje. > że> analogia do rządów AWS i UW jest tu chyba jak najbardziej> na miejscu.Sam często powołuję się na taką analogię, ale nie w tym kontekście. PO jest zdecydowanie silniejsze, niż była UW osiem lat temu; jest też partią programowo chyba mniej wyrazistą. Za to bardziej wyraziste i radykalne jest PiS. (Powiem więcej, w "wolnym czesnastoleciu" tylko raz był rząd, który mógł uchodzić za równie radykalny -- chodzi mi o rząd Olszewskiego.) U nas często się mówi o "reliktach systemu", "dinozaurach po PRL", tymczasem prawdziwym reliktem myślenia w kategoriach komunizmu, jest wciskanie sobie na siłę w objęcia spadkobierców Solidarności z PO i PiS. Nie nawiązanie takiej koalicji może być więc paradoskalnie oznaką rosnącej racjonalności na scenie politycznej i przełamywania historycznych podziałów. > 2.1 PiS tworzy inną koalicję większościową.> W tym wariancie obowiązkowym kolacjantem jest Samoobrona> lub SLD, a na dodatek PSL lub LPR.> Kolacja z SLD jest chyba niemożliwa.Na pewno niemożliwa. Być może PiS i SLD potrafiłyby dogadać się co do gospodarki, ale nie ma chyba partii bardziej się różniących co do całej reszty, o współrządzeniu z LPR nie wspominając. Zresztą warto zauważyć, że gdy przychodziło do ostatecznych decyzji w trakcie wyborów SLD bliżej było do PO. Ja tak w ogóle sobie myślę, że mówiąc o programach partii przecenia się gospodarkę. Tymczasem gospodarka jest polem technokratycznych kompromisów. To co jest nie do przezwyciężenia to filozofia władzy i państwa, jakiś wewnątrzpartyjny etos. Tu nie ma (w sejmie) większej opozycji dla PiS niż SLD. > 2.2 PiS nie tworzy koalicji większościowej i decyduje się> na samodzielne rządzenie. Mniejszościowy rząd PiS nie> będzie mógł wiele zdziałać, a w szczególności nie> doprowadzi do realizacji programu wyborczego PiS.Dlaczego? To znaczy sporo w tym racji, ale: 1) Może to być sposób na obejście problemu jak nieformalnie związać się z Lepperem. PiS od samego początku był gotów do rozmów z Samoobroną, w sprawie niektórych rozwiązań. To nie to samo co koalicja rządowa, ale dla rządzenia, to może być całkiem sporo. 2) Przypominam rząd Belki. Owszem, był bardzo ograniczony w możliwościach działania, ale rządził całkiem długo dzięki strachowi posłów przed przedterminowymi wyborami. Wydaje się, że PSL i LPR czują się w sejmie dostatecznie niepewnie, by rząd mniejszościowy wspierać. Kluczowa będzie tu postawa Samoobrony. W tej analizie zabrakło mi jednego -- wariantu rozpadu PO. Tu bardzo wyraźnie zarysowały się dwa skrzydła. > Czy jest to posunięcie vabanque obliczone na zmiękczenie PO> i przy okazji zmianę kandydata na premiera na bliższego> kaczym sercom Jarosława? Jeśli tak, to strategia ta wydaje> się być dość straceńcza, bo notowania Sejmu i przyszłego> rządu, a i też autorytet zwycięzców wyborów z marszu poleci> w dół.Na razie częściej słyszę rozczarowanie wyborców PO niż PiS. Tym bardziej, że PO chyba nie ma pomysłu na to jak być opozycją. W każdym razie w każdych negocjacjach, dobrze by obie strony zdawały sobie sprawę z tego jaki jest ich ostateczny argument. Tutaj, tym argumentem jest nie zawiązanie koalicji. Jeśli przeciwnikom-partnerom na niej zależy, powinni się wykazać. Osobiście wydaje mi się, że to PiS przekombinował, zbyt szybko zabiegając po ewentualne poparcie Samoobrony. To zepsuło atmosferę i stało się wyzwalaczem wielu nerwowych reakcji i podnoszenia stawki po obu stronach. > [...] Kaczyńscy chcą, ale nie mają wystarczających> sił do zmiany Konstytucji.Jak dla mnie, to właśnie w tym kierunku szły zabiegi o Leppera; tyle że były one przedwczesne. Koalicja: PiS, LPR, PSL, Samoobrona i część PO, mogłaby (być może) przeforsować własną konstytucję. Tyle, że mądrzej byłoby z tymi zabiegami poczekać, aż do końca negocjacji rządowych. Chyba, że chodziło jednocześnie o poparcie Leppera w kampanii prezydenckiej. > W tej sytuacji pozycja Prezydenta> wzmocni się na tyle, by żądania formalnego przekazania> pełni władzy wykonawczej w ręce Prezydenta zyskały znaczące> poparcie społeczne.To ma swoje dobre strony, bo oznacza że Lech Kaczyński jako prezydent, będzie musiał się przez dwa lata starać o przychylność obywateli  A tak poważnie, to właśnie osią sporu PO-PiS wydają się resorty siłowe. Nie typowałbym (jak już pisałem gdzie indziej) zamachu stanu. Ale pozostawienie sobie furtki, ku temu? Kto wie? Może znowu jako karty przetargowej?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|