Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religijne wyobcowanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
01-11-2005 19:29wiśniewski (72 punktów)Religijne wyobcowanie
Czemu w dzisiejszym świecie, w dobie nauki, wolności i tolerancji na codzień stykamy się z problemem księzy plujących na ateistów i innowyznaniowców? Czemu tak jest to potępianę? Dlaczego tylu ludzi podąża za słowami ks. Rydzyka (który dla mnie jest nie godzien bycia przewodniczącym R.M.) Ja, jako ateista, toleruję "tych innych" i nie rozumiem dlaczego to nie działa w dwie strony.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Manganelli (183 punktów)
>Czemu w dzisiejszym świecie, w dobie nauki, wolności i
>tolerancji na codzień stykamy się z problemem księzy
>plujących na ateistów i innowyznaniowców? Czemu tak jest to
>potępianę? Dlaczego tylu ludzi podąża za słowami ks. Rydzyka
>(który dla mnie jest nie godzien bycia przewodniczącym R.M.)
>Ja, jako ateista, toleruję "tych innych" i nie rozumiem
>dlaczego to nie działa w dwie strony.
>

Myśle, że ludzie są tak wychowani. Od dziecka wmawiano im, że jest tylko jeden słuszny światopogląd, a oni ten światopogląd i przekonanie o jego wyższości sobie przyswoili. Teraz mimo iż świat się zmienił są już za starzy, żeby zmienić swoje poglądy i podejście do myślących inaczej.
wiśniewski (72 punktów)
Czeumu więc od tylu lat trwa to niezmiennie, czemu ludzie sa tacy...zamknięci w swoim życiu ze swoim Bogiem? To jest ograniczenie dla samego siebie, niepotrzebne granice, które powinny być otwarte by zrozumieć swój byt na ziemi...
Manganelli (183 punktów)
>Czeumu więc od tylu lat trwa to niezmiennie, czemu ludzie sa tacy...zamknięci w swoim życiu ze swoim Bogiem? To jest ograniczenie dla samego siebie, niepotrzebne granice, które powinny być otwarte by zrozumieć swój byt na ziemi...

Nie uważam, żeby było to niezmienne. Społeczeństwo się zmienia i głos fanatyków religijnych jest coraz słabszy. A przynajmniej jest tak w Europie i innych państwach rozwiniętych. Choć z pewnoscią byś chciał, żeby ten proces zachodził szybciej.
Drobner
Bo tak!
outsider (2469 punktów)
W świecie podzielonym w poglądach sa dwa sposoby utwierdzania sie w przekonaniu, że ja wiem: jednym jest doskonalenie własnych poglądów, drugim - eliminowanie im przeciwnych; liczy sie wszak średnia arytmetyczna.

Dążenie do pewności to naturalna i powszechna ludzka potrzeba, rozumowanie skuteczne - nie bardzo. Naturalną zatem rzeczy koleją powszechna jest dążność do przynajmniej uczynienia poglądów przeciwnych naszym mniej znaczącymi - jeśli nie przez fizyczną eliminację tych którzy je głoszą, to przynajmniej przez stosowne wartościowanie. W tym drugim celu najlepiej uznać polądy przeciwne naszym za niesamodzielne - zatem w ogóle nie bedące poglądami a jedynie wyrazem niecnych intencji, głoszeniem nie prawdy własnej a nieprawdy w imię takiego czy innego własnego interesu. Dodam, że ta przypadłość może dotyczyć każdego światopoglądu - jednych jednak dotyczy bardziej a innych mniej, albowiem jest jeszcze wspomniany przeze mnie pierwszy sposób, czyli doskonalenie włąsnych poglądów: poglądy w żaden sposób nie dające się doskonalić muszą prowadzić do agresji wobez przeciwników - bo jak inaczej przy nich wytrwać bez poczucia psychicznego dyskomfortu?



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
maks18
Jak to zmienić? W jaki sposób przetłumaczyć, że można sie mylić, że prawdy niigdy na ziemi nie poznamy? To nie jest chyba możliwe, zważywszy że ldzie są tak mało elastyczni pod względem swoich przyzwyczajeń. I najczęsciej nie da sie zmienić wychowania, a juz na pewno ludzi starszych. A oni znów będą wychowywać swoje z kolei dzieci w tym samym przekonaniu i "zamknięciu"...
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>Czemu w dzisiejszym świecie, w dobie nauki, wolności i
>tolerancji na codzień stykamy się z problemem księzy
>plujących na ateistów i innowyznaniowców?
Może trochę dlatego że ci ateiści piszą i gadają źle o Kościele i księżach
Starsi księża mają wiele żalu o czasy komunistyczne i nie dziwcie sie, bo ateizm kojarzy im się z towarzyszami i wszystkimi złymi wspomnieniami z tamtych czasów. Gdyby nie to doświadczenie, może nie zwracano by na was uwagi. Sami prowokujecie, denerwując wiernych wystąpieniami przeciw Kościołowi (księżom, i zwykłym ludziom).
Gdyby nie było z waszej strony agresji i pretensji, może te relacje byłyby spokojniejsze.

>Czemu tak jest to potępianę? Dlaczego tylu ludzi podąża za słowami ks. Rydzyka (który dla mnie jest nie godzien bycia przewodniczącym R.M.)
A co Ty wiesz o tym człowieku, o co walczy. Czasem słyszę jego wypowiedzi i nie pamiętam, aby mówił coś negatywnego o ateistach, którzy nie są spadkobiercami komunizmu. Najważniejsze o czym mówi, to poszanowanie życia, prawa robotnicze i upomina się o uczciwą prywatyzację, a kwestie religijne to już wewnętrzna sprawa katolików.

>Ja, jako ateista, toleruję "tych innych" i nie rozumiem
>dlaczego to nie działa w dwie strony.
Nie tolerujesz, przeczytaj to co napisałeś i jeśli to nazywasz tolerancją, to chyba mamy inne definicje tego słowa.
Powiesz, że nie napisałeś nic, ale użyłeś pewnego stylu, którego nie jesteś nawet świadomy. Zakładasz, że księża plują i w podtekście coś sugerujesz odbiorcom. Odpowiedzi innych obecnych potwierdzają tylko to, co mówię.
Pozdrawiam!

Bóg jest miłością
wiśniewski (72 punktów)
W moim poście nie padło żadne obrażające kogokolwiek zdanie, a moje zdanie na temat Rydzyka wyraziłem jasno i również jako nieobrazające moje własne zdanie. A chyba kazdy ma prawo do nirgo(własnego zdania). Poza tym piszesz p.Kontrast że nie wykazuję się tolerancją. Udowodnij, bo ja nic bardziej mylnego nie przzeczytałem. A powracając do tematu Rydzyka, jego sformułowania i przesłania są bardziej "wymowne" i "nietolerancyjne" niż zawarte w tym i poprzednich postach.
Kontrast (1042 punktów)
>Poza tym piszesz p.Kontrast że nie wykazuję się tolerancją. Udowodnij, bo ja nic bardziej mylnego nie przzeczytałem.
Jeśli nie widzisz to trudno. Ale dobrze, że świadomie uważasz się za tolerancyjnego. Jednak mamy inną definicję tolerancji. Przynajmniej tak wygląda. Mogę być wyrozumiały, ale nie pobłażliwy dla głupoty i zła. Krzyczą na ulicach jacyś krzykacze, a nam katolikom i innym ludziom rozsądnym każe się być tolerancyjnym. Ja się na to nie godzę.

>A powracając do tematu Rydzyka, jego zformuowania i przesłania są bardziej "wymowne" i "nietolerancyjne" niż zawarte w tym i poprzednich postach.
Ja też nie zgadzam się na tolerancję, która jest akceptacją zła i rzeczy jawnie wrogich zdrowemu rozsądkowi, więc jeśli mam być tolerancyjny w tym znaczeniu to tolerancyjny nie jestem. Nie akceptuję zła. Ludzi mogę kochać, ale zła nie. Taka tolerancja skończy się wolnością osiłków i dewiantów, a normalni ludzie będą się bali odezwać.


Bóg jest miłością
maks18
>>Poza tym piszesz p.Kontrast że nie wykazuję się tolerancją. Udowodnij, bo ja nic bardziej mylnego nie przzeczytałem.
>Jeśli nie widzisz to trudno. Ale dobrze, że świadomie uważasz się za tolerancyjnego. Jednak mamy inną definicję tolerancji. Przynajmniej tak wygląda. Mogę być wyrozumiały, ale nie pobłażliwy dla głupoty i zła. Krzyczą na ulicach jacyś krzykacze, a nam katolikom i innym ludziom rozsądnym każe się być tolerancyjnym. Ja się na to nie godzę.
Czy chcesz przez to powiedzić że ja wykrzykuję słowa przeciw religii, nawet w domyśle? Błąd. Sam zobacz że ja piszę o nietolerancji ze strony kościoła skierowana w stronę ateistów, deistów czy innowierców. A nigdy też nie miałem nic przeciwko chcrześcijanom - każdy ma swobodę i wolność działania, i to jest ich strefa na którą ja nie wkraczam. Proste
>>A powracając do tematu Rydzyka, jego zformuowania i przesłania są bardziej "wymowne" i "nietolerancyjne" niż zawarte w tym i poprzednich postach.
>Ja też nie zgadzam się na tolerancję, która jest akceptacją zła i rzeczy jawnie wrogich zdrowemu rozsądkowi, więc jeśli mam być tolerancyjny w tym znaczeniu to tolerancyjny nie jestem. Nie akceptuję zła. Ludzi mogę kochać, ale zła nie. Taka tolerancja skończy się wolnością osiłków i dewiantów, a normalni ludzie będą się bali odezwać.
Czy jesteś pewien ze to tak wygląda? Ja na przykład uważam że każdy jest panem swego losu, i póki nie działa wbrem prawom ludzkim i nie czyni zła człowiekowi nie ma potrzeby interwencji (oczywiście mówimy o ludziach dorosłych, ukształtowanych).
Kontrast (1042 punktów)
Dla mnie to trochę jak ignotum per ignotum. Otrzymuję różne zarzuty, a nawet nie wiem od kogo. Chciałbym wiedzieć jakie przekonania mają oponenci. Moje są jasne, a z niewidzialnym adwersarzem trudno polemizować, domyślam się tylko poglądów, ale one nie są klarowne. Nawet jeśli znam ogólne założenia, to są to tylko deklaracje a odniesienie do konkretnych sytuacji życiowych jest niejasne. Nikt chyba nie czuje się pewnie z niepewnym człowiekiem, który w poczuciu wolności, może zmieniać się jak kameleon, bo ma takie życzenie.
Jeśli ktoś da mi namiary na źródła poglądów i jakieś konkretne wytyczne przyjmowane przez racjonalistów, to będę wdzięczny. Wyskakują nieraz na moje posty nieokreślone osoby z trudnymi do zrozumienia przekonaniami.
Status PSR nie jest żadną odpowiedzią, to tylko hasła, które można interpretować na 1000 sposobów jeśli się nie zna tej mentalności.

Bóg jest miłością
Volrath (3440 punktów)
Polecam Moralność pod mikroskopem Mariusza Agnosiewicza oraz w ogóle dział Etyka, moralność.
Totus
>Ja, jako ateista, toleruję "tych innych" i nie rozumiem dlaczego to nie działa w dwie strony.
Tolerujesz znaczy dajesz sobie radę z wytrzymywaniem ich widoku czy wolisz na nich nie patrzeć - udawać, że nie ma problemu? Spróbuj w sumieniu doprecyzować sobie o jakiej tolerancji mówisz? A świat nauki i pokoju od którego zaczynasz wątek jest Ci bliski czy masz go w głębokim poważaniu?
Chcesz zrozumieć fanatyków? - są produktem religijnej demoralizacji społeczeństwa.
Chcesz zrozumieć kontrfanatyków? - są odpowiedzią na pierwszych.

Autor tekstu: Lech M. Nijakowski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4437
Religia jest oczywiście jedynie parawanem. Związek religijny cieszy się zawsze o wiele większą niezależnością, niż stowarzyszenie czy partia polityczna. Nie jest łatwo skazać osobę za nawoływanie do nienawiści narodowościowej w sytuacji, gdy twierdzi ona, że jedynie głosi doktrynę własnego Kościoła.

Antymoralność można głosić nieświadomie,
Jeśli nie zrozumie się najprostrzej przypowieści.

Pozdrawiam.

wiśniewski (72 punktów)
Jak najbardziej toleruję i nie ma mowy o czymś innym. Dlaczego mam "nie wytrzymywać ich widoku"? Wśród chrześcijan mam wielu przyjaciół, podobnie jak w wyznawców innych wiar (islam, protestantyzm); czasem rozmawiamy na temat wiary, boga, a raczej Boga i nie mam nic przeciwko nim. A są też tacy (choc nie spotykam się z tym na codzień bo nia mam na czlo napisane ATEISTA)którzy nie patrzą na mnie przychylnie. Natomiast słyszałem o wypadkach, kiedy innowiercy byli trzaktowani wręcz okrutnie, i stawali się posmiewiskiem (płomienne kazania salezjanina-kapłana). Co wy na to?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365