Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozdroże?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-11-2005 01:21outsider (2469 punktów)Rozdroże?
Nie klei sie nam ostatnio rozmowa z katolikami mocno zaangażowanymi, jak Kontrast i - niestety - Teresa; rzecz w zupełnej niekompatybilności językowej, w najwyraźniej różnym rozumieniu terminu dyskusja. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w związku ze zrozumiałym i zunifikowanym znaczeniem tego pojęcia - to jedna ze stron nie chce czy nie potrafi zrozumieć. Z drugiej jednak strony - mamy dzięki temu ciekawe studium katolicyzmu ludowego: może sie on silić na bardziej intelektualny swój obraz, a przecież i tak widac w czym rzecz - cudowności, głos Boga, autorytety niepokalane...

A Tygodnik Powszechny zamieszcza rozmowę ks. Bonieckiego z eks- już jezuitą, Stanisławem Obirkiem: rozmowa męska, sensowna - dyskusja pod artykułem stonowana. Być może dziś, gdy Radio Maryja święci tryumfy oddziaływania masowego i namaszcza władze najwyższe której chcecie RP - niesmak wśród ludzi myślących narasta niezależnie od światopoglądu. Byc może trafiaja na nasze łamy poglady coraz trudniejsze do głoszenia gdziekolwiek?

Zastanawia dość stanowczy odpór Episkopatu wobec ostatniego wygłupu Ligi Polskich Rodzin - rozumiejąc, że sytuacja nie jest dla Kościoła tak wygodna jak sie może wydawać, tego sie przecież nie spodziewałem. W Watykanie nowa warta - Ratzinger wygląda na zagubionego i dość niezręcznego, wybrano go na krótko, przed próbą sił - a przecież tak czy owak przewyższa poprzednika formatem intelektualnym; ma się też zapewne nadzieję, mimo nienajlepszej gwiazdy wyboru, zapisać w historii Kościoła jako papież znaczący: czy podoła?

Staram się, jak Radio Watykan, odczytać znaki czasu. Wydaje się, że osłabł po śmierci Jana Pawła II duch konfrontacji sacrum i profanum - duch ekumeniczny, ale ekumeniczny sojuszem taktycznym tylko; dziś Kościół mniej chyba szuka egzotycznych sojuszy - czy to zanik polskiego sposobu myślenia?

Europa - rozumiana cywilizacyjnie, zatem razem z USA - jest w sytuacji nienajlepszej: traci wewnętrzną spójnośc, konflikty popychaja ją ku rozwiązaniom siłowym. Kosciół nie będzie w tej walce przywódcą - nie bedzie też zapewne szarą eminencją: to Europa pamięta, a musi sie wśród innych wyzwań zmierzyć także z potęgą wiary zogniskowaną w islamie: wiara przeciw wierze to zaś nienajlepszy rodzaj wojny świeckich, bo łatwo mogłyby się w najgorszym momencie odwrócić sojusze.

A w Polsce, póki co, góra urodziła mysz - to wszystko razem budzi ostrożną nadzieję, że na tym jeszcze zakręcie nasz świat nie wyleci z szyn; choć asystenci maszynisty wciąż krzyczą: szybciej, szybciej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Totus (1201 punktów)
Rozdroże, a jakże, w rozsnącej ilości obudzonych sumień (miejmy nadzieję)
>Nie klei sie nam ostatnio rozmowa z katolikami mocno zaangażowanymi, jak Kontrast i - niestety - Teresa; rzecz w zupełnej niekompatybilności językowej, w najwyraźniej różnym
>rozumieniu terminu dyskusja.
Psychiczny klej lepu na muchy jakim jest babiloński żydowsko-rzymski sydrom religijny, który opanował miliony umysłów na świecie to trudny przeciwnik, fakt. Powolutku na straconej pozycji, ale z pozycji tej nie mogący zrezygnować od razu. Człowiek się oszukuje ile może - by podtrzymać uzasadnienie własnej pozycji w zindokrynowanym społeczeństwie adorującym system fałszywych, pseudochrześcijańskich wartości obok prawdziwych, na których buduje mur teologicznego bełkotu.
To mój widok z okna - i pytam Cię czy prawdziwy?
Choćbym chciał stać się niewidomym - już nie zdołam, ba, za nic bym nie chciał. >Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w związku ze zrozumiałym i zunifikowanym
>znaczeniem tego pojęcia - to jedna ze stron nie chce czy nie potrafi zrozumieć.
Wiesz dlaczego, ale zakładam, że najbardziej zatwardziałe umysły klerykalne też uda się odchwaścić i naprowadzić na naukę Jezusa Chrystusa.
>Z drugiej jednak strony - mamy dzięki temu ciekawe studium katolicyzmu ludowego: może sie on silić na bardziej intelektualny swój obraz, a przecież i tak widac w czym rzecz - cudowności, głos Boga, autorytety niepokalane...
Mieszanie pogańskich Bestii powstałych zmysłowo i poprzez zmysły i by zmysłom służyć.
By uspakajać, zaciemniać i oddalać od Zmartwychwstania Jezusa Zbawiciela.
Oczywiście nie zgadnę czy mamy podobne refleksje po przeczytaniu Apokalipsy św. Jana. Mamy? Czy może Hioby-zajoby to prostszy temat to zabawy w niekończące się tłumaczenie że bóg nie jest Bogiem? To pytam czyj to bóg, który faworyzuje jakąś nację nad wszystkimi?
No czyj? Twój? Mój? Jezusa? czy Żyda - samozwańczego monopolisty czy monoteisty jak wolisz?
>Zastanawia dość stanowczy odpór Episkopatu wobec ostatniego wygłupu Ligi Polskich Rodzin - rozumiejąc, że sytuacja nie jest dla Kościoła tak wygodna jak sie może wydawać, tego sie przecież nie spodziewałem.
To samo z radyjkiem co pisałeś wyżej.
To są produkty tegoż zdystansowanego kościoła pozbawionego autokrytycyzmu.
Oni nie mogą się ot tak zlikwidować i ot tak zrozumieć na czym polega ich grzech
Jak może klecha dopuścić do siebie krytyczną myśl następującej treści:
"Oto Ja człowiek - będąc kapłanem KK uległem ogromnych rozmiarów manipulacji dokonanej na Ewangelii i osobie Jezusa Chrystusa, dlatego, że uwierzyłem ogólnej tendencji czy sugestii (w tym auto- na bazie stereotypowej analizy stereotypów) że nie możliwym jest proste i zrozumiałe przełożenie ideologii na której bazuje Chrystus nauczając ludzi miłości i antyreligijności posługując się również symbolami kultury pogańskiej tak by uzyskać większy posłuch i możliwość ostatecznej konfrontacji, której celem wtórnym będzie zagłada monobóstwa, które gardzi człowiekiem i daje władzę nad ludzkimi sumieniami kapłaństwu pasterskiemu. (zdania to małe pigułki, w które upycham lejący się koncentrat)
>W Watykanie nowa warta - Ratzinger wygląda na zagubionego i dość niezręcznego,
>wybrano go na krótko, przed próbą sił - a przecież tak czy owak przewyższa poprzednika formatem intelektualnym;
Może mu bądzie łatwiej zrozumieć, że serduszkowe złudzenia masakrują kręgosłup moralny każdego z malutkich ogniw cywilizacji o ambicjach tworzenia globalnej wioski bez przemocy i wojen, wyśmiewanej przez większość zadufanych w sobie analityków jako bajkową utopię.
>ma się też zapewne nadzieję, mimo nienajlepszej gwiazdy wyboru,
>zapisać w historii Kościoła jako papież znaczący: czy podoła?
Kto wie? Może czarami omami wszystkie narody?
"Dżen dobly" - powie i już zagra stara harfa na ludzkich emocjach.
Emocjach, które Jezus Racjonalista potępia w swych kazaniach i przypowieściach.
Serce jest symbolem centrum fizyczności, stolica cesarstwa, stolicą świątyni, którą Jezus przychodzi poskromić w tzw. "śmierci pierwszej".
Pamiętasz może scenę z "Ostatniego kuszenia", która świetnie oddaje to o czym mówię?
Oto ona: Jezus wraca z pustyni do uczniów, staje przy ognisku i "zatapia" rękę w klatce piersiowej po czym wyciąga na wierzch "serce" - to trafna symbolika - tyle, że to przedsmak intelektualnej wojny, w której ono już przeszkadzać nie będzie. Ale to jest mistrz i od nikogo nie wymaga mistrzostwa, "nie lękajcie się" -mówi, to ja jestem Zbawicielem i to mnie ukrzyżują dla Was i za Was, powielanie JEGO (Pierworodnego Syna Człowieczego) drogi przestaje być konieczne... wszak nikt po Nim już nigdy nie będzie pierwszy, a ostatni, którzy do Niego dołączą jako uczniowie (w sensie przynajmniej zrozumienia nauk) staną na drodze do Zbawienia, odzyskania moralności, samokontroli, szczęścia i kto wie czego jeszcze...
>dziś Kościół mniej chyba szuka egzotycznych sojuszy - czy
>to zanik polskiego sposobu myślenia?
Nie można układać się z satanizmami, no chyba, że reprezentuje się jeden z nich. Do tego jeszcze dorzućmy podział świata między wpływy danych kościołów tak by mogło zapanować pokojowe dojenie nadchodzących, niewinnych jeszcze pokoleń...
Czyż świat bez Chrystusa nie jest żałosny?
>Europa - rozumiana cywilizacyjnie, zatem razem z USA - jest
>w sytuacji nienajlepszej: traci wewnętrzną spójnośc,
>konflikty popychaja ją ku rozwiązaniom siłowym.
Krzyk włoskiej intektualistki spotyka się z typowymi reakcjami ślepych mas. Padają głosy krytyki wszystkie wynikające z utraty kontroli nad więcej niż siedmioma grzechami głównymi.
c.d.n.
Totus (1201 punktów)
C.D.:
>Kosciół nie będzie w tej walce przywódcą - nie bedzie też zapewne szarą
>eminencją: to Europa pamięta, a musi sie wśród innych
>wyzwań zmierzyć także z potęgą wiary zogniskowaną w
>islamie:
Tylko wyrzeczenie się grzechu pseudochrześcijaństwa i wiary w Szatana, aneksja Jezusa przez społeczeństwo na świecznik cywilizacji ludzi żywych, wyznających jak mistrz - BOGA ŻYWEGO jest szansą na królestwo niebieskie, na Nowe Jeruzalem - ostateczny krach mitomonolitu ZŁA. Krach Starego Jeruzalem jest szansą na pozbycie się kulturowych uprzedzeń poprzez uklęknięcie kultur przed IDEĄ MORALNOŚCI.
>wiara przeciw wierze to zaś nienajlepszy rodzaj wojny świeckich, bo łatwo mogłyby się w najgorszym momencie odwrócić sojusze.
Grzech może walczyć z grzechem o podium w zawodach:
"SKUTECZNOŚĆ PODPORZĄDKOWANIA JEDNOSTEK NA POTRZEBY FUNCJONOWANIA APARATU WŁADZY"
>A w Polsce, póki co, góra urodziła mysz - to wszystko razem
>budzi ostrożną nadzieję, że na tym jeszcze zakręcie nasz
>świat nie wyleci z szyn; choć asystenci maszynisty wciąż
>krzyczą: szybciej, szybciej.
Cieszę się, że odzyskujesz nadzieję w potęgę intelektualną Racjonalistów.
Mam nadzieję, że to przystopujemy.
Idę wykręcać śruby i łamać pieczęcie.

Serdecznie Pozdrawiam.
outsider (2469 punktów)
Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce, Totusie. Także moralne rozterki kłamców i oprawców - jeśli je miewają: bo wszystkich nas los jednaki.

Nie da się budować na nienawiści - nawet jeśli ta przybiera pozór samoobrony tylko; trzeba zachować chłodny umysł, wtedy sprawy jawią sie całkiem innymi niż na pierwszy rzut oka.

A nadziei na postęp oparty o rozum nie straciłem nigdy - bo co wtedy? Życie odnajdujemy w najmniej spodziewanych środowiskach: w gorącu źródeł sairkowych, w mrocznej głebi oceanów - wielka jest siła tego co racjonalne: zycie przecież nie słuzy niczemu prócz lokalnego spadku entropii, jak rozum. Żal co najwyżej, że tyle w życiu walki - że tak niewiele naszego krótkiego czasu na cokolwiek więcej...


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
inhet (1073 punktów)
>

Inaczej bym to widział. Cieszyć sie należy, że wreszcie zaistniała mozliwość na coś więcej i jest wykorzystywana. To początek, nie koniec.

Gdzie brak pojęcia o przedmiocie, tam właśnie słowa sa w robocie
outsider (2469 punktów)
Podobnie cieszył się dopiero co Romek Giertych... Ja nie sądzę, długa przed nami droga. Na razie oczywiste zagrożenie ze strony układu politycznego jakoś łagodzi podziały - tak jednak pozostanie tylko wtedy, gdy zagrożenie istotnie okaże się realne, jeśli nie - wszystko wróci na stare tory. W mojej ocenie Kościołowi w Polsce grozi (jeśli już) tylko jeden rodzaj schizmy: nie liberalna a integrystyczna: księża tacy jak o. Bartoś czy o. Obirek sa tolerowani jako przyjemna dla oka odnowiona fasada walącego sie gmachu - a i to do czasu.

Społeczeństwo zaś jeszcze tak naprawdę na zaczęło się bać: zresztą wariant jednojajowy staje sie mniej groźny, jeśli rząd będzie mniejszościowy na co się zanosi.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365