 |
Produkcja sprzętu AGD: Polska europejskim liderem. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-05-2011 14:03 | Manian (950 punktów) | Produkcja sprzętu AGD: Polska europejskim liderem.
3 na 5 | W tym roku Polska dzięki wzrostowi produkcji sprzętu AGD wyprzedzi w tym aspekcie Włochów i zastąpi ich na pozycji lidera. W głównych wydaniach programów informacyjnych pewnie nawet o tym nie wspomną, bo tam ciągle ma zastosowanie zasada, że zła wiadomość jest tak naprawdę dobrą. Żeby nie rozpisywać się więcej odsyłam do źródła: biznes.one(*)u-a,18572,4401442,1,news-detal | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >W tym roku Polska dzięki wzrostowi produkcji sprzętu AGD wyprzedzi w tym aspekcie Włochów i zastąpi >ich na pozycji lidera.
Samsung Electronics to tak nie do końca Polska chyba jednak...
|
|
 | 1 na 3 | Manian (950 punktów) | >Samsung Electronics to tak nie do końca Polska chyba jednak... Polacy to zawsze będą szukali dziury w całym. Zawsze wspomną minusy, ale inwestycji i rozbudowy fabryki nikt nie pochwali. Co tam, przecież u nas bezrobocia nie ma, więc komu to potrzebne.
|
|
|  | 13 na 15 | spellbinder (8577 punktów) | >Polacy to zawsze będą szukali dziury w całym.
Tu nawet nie trzeba szukać dziury - jest perwersyjnie wręcz jasna. Polacy są robieni w ciula, mniej się im płaci za pracę niż takim brytolom czy francuzom, to i u nas stawiają fabryki, a nie u nich.
A Polska zamiast produkować swoje, to składa cudze, ma zero swojej technologii nawet jeśli o pralki idzie. I tak jest prawie w każdym sektorze. Polak nie produkuje, polak robi i Polakowi się wciska to co zrobił.
Nawet durnego teleturnieju sami nie zrobimy. Seriale są niekiedy wręcz na chama kopiowane. Nikt nie chce zrobić porządnego serialu/filmu, żeby można go było wypchnąć za granicę. Woli zapłacić za licencję, a potem ciągnąć kasę od Polaków za SMS-y. Jedyny plus to te reklamy, bo tu już zagranica płaci.
>Zawsze wspomną minusy, ale inwestycji i rozbudowy fabryki nikt nie pochwali. Co tam, przecież u nas bezrobocia nie ma, więc komu to potrzebne.
Innymi słowy, zaraz doprowadzimy do sytuacji, w której kilka firm będzie w stanie wygrać z Polską wojnę. Wystarczy, że zamkną fabryki.
|
|
| |  | 1 na 3 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Nawet durnego teleturnieju sami nie zrobimy. Seriale są niekiedy wręcz na chama kopiowane. Nikt nie chce zrobić porządnego serialu/filmu, żeby można go było wypchnąć za granicę.
Genialny pomysł w swej prostocie. Nie pozostaje Ci nic innego jak zrealizować taki serial i dać nam znać jak się powiodło.
Przepraszam za sarkazm. Moim zdaniem jest to jednak bardzo naiwne podejście do gospodarki.
|
|
| | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > Genialny pomysł w swej prostocie. Nie pozostaje Ci nic innego jak zrealizować taki serial i dać nam znać jak się powiodło.> Przepraszam za sarkazm. Moim zdaniem jest to jednak bardzo naiwne podejście do gospodarki.Naiwne? Więc może tak. Nie robiąc swoich seriali, nie możesz ich sprzedawać. Robiąc seriale/filmy, które łyknie tylko Polak, też ich nie sprzedasz. A problem polega na tym, że mało kto w ogóle próbuje. Była Sala Samobójców, było Magiczne Drzewo, ale oprócz tego Polska tylko łyka, podbiera programy już istniejące, na licencji, zaczęło się od Big Brothera i skończyć się nie może. Doszło nawet do tego, że serial taki jak "Usta usta" jest kręcony w taki sam sposób jak oryginał. Widziałeś w Polsce ostatnio serial na poziomie napisany przez Polaka? Prócz tego mamy seriale, których "nie da się oglądać", takie w których pojawiają się czterominutowe spoty reklamowe. www.youtube.com/watch?v=1SY9na4QY2w. Seriale dla człowieka pozbawionego godności osobistej, który z radością łyka takie coś i jeszcze czeka na następny odcinek.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Więc może tak. Nie robiąc swoich seriali, nie możesz ich sprzedawać. Robiąc seriale/filmy, które łyknie tylko Polak, też ich nie sprzedasz. A problem polega na tym, że mało kto w ogóle próbuje.
No tak, wybierzmy prezydenta albo rząd który zna się na robieniu seriali i po sprawie.
A jeszcze lepszym pomysłem jest napisanie i zrealizowanie samemu takiego serialu. Na takim rynku gdzie niema żadnego dobrego serialu, odniesienie sukcesu powinno być banalnie proste. Spisek ogólnoświatowy mam nadzieje, że wykluczamy. Jest w końcu jeszcze internet gdzie też można publikować.
Polecam portal vimeo.com jest tam masa filmików z całego świata. Trafiają się także perełki produkcji polskich "amatorów", są one jednak w zdecydowanej mniejszości. Ciekaw jestem dlaczego?
Gdybyśmy produkowali najlepsze seriale, samochody i statki kosmiczne oraz bylibyśmy liderem nowej technologii to bylibyśmy potęga gospodarczą. To o czym piszemy to są efekty gospodarki a nie gospodarka.
Ładna miła dziewczyna ma wielu chłopaków, którzy się koło niej kręcą. Mówienie, że trzeba sprawić by wokół dziewczyny zaczęli kręcić się chłopcy by ona stała się ładną jest moim zdaniem naiwnym podejściem.
|
|
| | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >No tak, wybierzmy prezydenta albo rząd który zna się na robieniu seriali i po sprawie. A może wystarczy wybrać takich, którzy nie będą traktowali KRRT jak łup do podziału przez kolesiów partyjnych i znajdą się tam ludzie wymuszający pewne standardy.
>Gdybyśmy produkowali najlepsze seriale, samochody i statki kosmiczne oraz bylibyśmy liderem nowej technologii to bylibyśmy potęga gospodarczą. To o czym piszemy to są efekty gospodarki a nie gospodarka. Chyba na odwrót - gdybyśmy zadbali o edukację, a w konsekwencji byli w stanie stworzyć nowe technologie, co przełożyłoby się na produkcję własnych, konkurencyjnych marek, to stalibyśmy się potęgą.
>Ładna miła dziewczyna ma wielu chłopaków, którzy się koło niej kręcą. Mówienie, że trzeba sprawić by wokół dziewczyny zaczęli kręcić się chłopcy by ona stała się ładną jest moim zdaniem naiwnym podejściem. Też można polemizować - znałam kiedyś ładne, miłe dziewczyny, które nie miały powodzenia i głupawe niezbyt ładne z wianuszkiem adoratorów. Ale zasada podobna (dziś chyba nawet bardziej) - najpierw inwestycja (głównie finansowa) w wygląd: ciuchy, kosmetyki, korekty chirurgiczne, a potem powodzenie. Przy czym kolejni kręcą się wokół tych, które już powodzenie mają.
|
|
| |  | 4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | Miałem napisać to samo.  Logicznym jest, że Polska będzie liderem w składaniu pralek skoro trzeba robotnikom zapłacić 3 razy mniej niż w krajach Europy zachodniej. Ech...
|
|
| |  | 3 na 3 Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | >>Polacy to zawsze będą szukali dziury w całym. >Tu nawet nie trzeba szukać dziury - jest perwersyjnie wręcz jasna. Polacy są robieni w ciula. Proponuję jednak trzymać jakiś poziom. Zasady działania rynku są proste i stosunkowo łatwo je zrozumieć. Ty jako nie ciul, zapewne wybierasz produkty droższe, a przy tej samej cenie gorsze; podobnie jak wszystkim znany prezes, który kupuje cukier nie tylko tam i wtedy gdy najdrożej ale jednocześnie więcej. Zapewne też, gdybyś miał pieniądze na inwestycje, (ryzyko niewielkie - przy takich poglądach nie będziesz ich miał), zainwestowałbyś je tam gdzie jakość pracy najgorsza, a jej cena najwyższa. >A Polska zamiast produkować swoje, to składa cudze, ma zero swojej technologii nawet jeśli o pralki idzie. Co to znaczy Polska? Państwo ma produkować pralki? Już to przerabialiśmy - i po pralki ludzie stali w kolejkach, nawet talony były. Ba, zastosowanie dużo prostszej technologii wyprodukowania wystarczającej ilości papieru toaletowego, też przez 45 lat nie udało się państwu opanować. >Seriale są niekiedy wręcz na chama kopiowane. Nikt nie chce zrobić porządnego serialu/filmu, żeby można go było wypchnąć za granicę. Woli zapłacić za licencję, a potem ciągnąć kasę od Polaków za SMS-y. Jedyny plus to te reklamy, bo tu już zagranica płaci. To, że wolałbyś ryzykować swoje pieniądze i promować nikomu nie znany serial, zamiast zaadaptować taki, który się spodobał w kilku krajach to już wiemy. Szkoda, że nie wiesz, że taka adaptacja daje pracę wielu ludziom od producenta, reżysera czy scenarzysty, aż po pracowników obsługi, a sam serial bywa lepszy niż pierwowzór np. "Niania". >Innymi słowy, zaraz doprowadzimy do sytuacji, w której kilka firm będzie w stanie wygrać z Polską wojnę. Wystarczy, że zamkną fabryki. Może dasz przykład takiej wojny, bo to nieznany epizod w historii ludzkości. W Polsce agresorzy (Niemcy i Rosjanie) brali i wykorzystywali do swoich potrzeb wszystkie fabryki bez względu na to kto był ich właścicielem.
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Zapewne też, gdybyś miał pieniądze na inwestycje, (ryzyko niewielkie - przy takich poglądach nie będziesz ich miał), zainwestowałbyś je tam gdzie jakość pracy najgorsza, a jej cena najwyższa.
Ja nie mówię o tym czy to zasadne robić biznes tam, gdzie tanio czy drogo. Ja mówię o tym, że po pierwsze - to nie Polska produkuje te pralki, tylko Polacy przy nich robią, a to są dwie różne rzeczy.
Po drugie - Polacy to tania siła robocza. Zamiast my zakładać fabryki w biedniejszych krajach, gdzie się bardziej opłaca, robimy za tanią siłę roboczą dla zachodniej Europy.
Druga sprawa - jakość pracy jakoby w Polsce ma być wysoka?
>Co to znaczy Polska? Państwo ma produkować pralki? Już to przerabialiśmy - i po pralki ludzie stali w kolejkach, nawet talony były. Ba, zastosowanie dużo prostszej technologii wyprodukowania wystarczającej ilości papieru toaletowego, też przez 45 lat nie udało się państwu opanować.
Polska to znaczy ludzie. Polacy. Nie Samsung Electronics.
>To, że wolałbyś ryzykować swoje pieniądze i promować nikomu nie znany serial, zamiast zaadaptować taki, który się spodobał w kilku krajach to już wiemy.
A Ty myślisz, że jak ludzie robią te seriale? Skąd się te nowe biorą? Z kosmosu?
>Szkoda, że nie wiesz, że taka adaptacja daje pracę wielu ludziom od producenta, reżysera czy scenarzysty, aż po pracowników obsługi, a sam serial bywa lepszy niż pierwowzór np. "Niania".
Buhaha. Wybacz, ale buhaha. Na potrzeby Polaków się adaptuje tylko ten dół kloaczny, ten syf największy. Seriale dla widzów na granicy upośledzenia. Teleturnieje dla idiotów. Żeby jak najwięcej matołectwa to łyknęło.
I co z tego, że serial jest lepszy? Skoro ani nie zapewnia aktorom rozwoju, nie stawia przed nimi żadnych wyzwań, a ludzi karmi tanią i tępą rozrywką, przreywającą reklamową indoktryację, podczas której wciska się im rozmaite, cudaśne produkty?
>Może dasz przykład takiej wojny, bo to nieznany epizod w historii ludzkości.
Bo jeszcze nikt w historii nie doprowadził swojego państwa do takiego stanu, żeby to obce korporacje dawały obywatelom pracę.
>W Polsce agresorzy (Niemcy i Rosjanie) brali i wykorzystywali do swoich potrzeb wszystkie fabryki bez względu na to kto był ich właścicielem.
No to teraz by nie wzięli, bo Polska praktycznie nie ma fabryk. Te fabryki są w takim samym stopniu Polskie, co obozy koncentracyjne. Stoją sobie u nas.
|
|
| | | |  | 3 na 3 Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | >Ja nie mówię o tym czy to zasadne robić biznes tam, gdzie tanio czy drogo. Ja mówię o tym, że po pierwsze - to nie Polska produkuje te pralki, tylko Polacy przy nich robią, a to są dwie różne rzeczy. To właśnie świadczy o tym, że nie rozumiesz jak działa rynek. Jak ktoś jest pracownikiem najemnym, to właśnie jego rolą jest praca u tego, który zainwestował. >Po drugie - Polacy to tania siła robocza. Zamiast my zakładać fabryki w biedniejszych krajach, gdzie się bardziej opłaca, robimy za tanią siłę roboczą dla zachodniej Europy. Jak w kraju, w którym normalna gospodarka ma dopiero 20 lat, gdzie większość to analfabeci ekonomiczni, którzy chcą, żeby im ktoś dał pracę, a nie potrafią i nikt ich tego nie uczy, sami mieć pomysł na własną firmę miał niby powstać kapitał, który mógłby masowo inwestować za granicą? >Druga sprawa - jakość pracy jakoby w Polsce ma być wysoka? Ucz się. >>Co to znaczy Polska? Państwo ma produkować pralki? Już to przerabialiśmy - i po pralki ludzie stali w kolejkach, nawet talony były. Ba, zastosowanie dużo prostszej technologii wyprodukowania wystarczającej ilości papieru toaletowego, też przez 45 lat nie udało się państwu opanować. >Polska to znaczy ludzie. Polacy. Patrz wyżej. >>Szkoda, że nie wiesz, że taka adaptacja daje pracę wielu ludziom od producenta, reżysera czy scenarzysty, aż po pracowników obsługi, a sam serial bywa lepszy niż pierwowzór np. "Niania". >Buhaha. Wybacz, ale buhaha. To oznacza brak argumentów. Mówimy o gospodarce. Każdy produkt wyprodukowany w Polsce (pralka, serial czy cokolwiek innego też) i sprzedany, wliczany jest do dochodu narodowego, więc w tym sensie jest polski. Ludzie, którzy przy tym pracują ( nie tylko jako pracownicy - jest mnóstwo podwykonawców i dostawców) zarabiają określone pieniądze, płacą podatki itp. Co do jakości seriali, to jest twoja subiektywna ocena, ale wynika ona znowu z niezrozumienia rynku. Gdyby nie miały dużej oglądalności to by nie były wyświetlane. Czyli w efekcie krytykujesz Polaków, którzy to oglądają i wcale się nie przejmują poziomem polskości tej twórczości. I słusznie, bo nie to jest najważniejsze. >Bo jeszcze nikt w historii nie doprowadził swojego państwa do takiego stanu, żeby to obce korporacje dawały obywatelom pracę. Wybacz, ale takich głupot jeszcze nie czytałem. Spróbuj może swych sił w kabarecie. >No to teraz by nie wzięli, bo Polska praktycznie nie ma fabryk. A tak przy okazji. Ilość fabryk już dzisiaj nie przesądza o poziomie życia. Spójrz np. na takie małe kraje jak Luxemburg, Hong Kong, Singapur - i pomyśl.
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >To właśnie świadczy o tym, że nie rozumiesz jak działa rynek. Jak ktoś jest pracownikiem najemnym, to właśnie jego rolą jest praca u tego, który zainwestował.
I może mi jeszcze powiesz, że to lepiej być tym wyrobnikiem, tanią siłą roboczą?
>Jak w kraju, w którym normalna gospodarka ma dopiero 20 lat, gdzie większość to analfabeci ekonomiczni, którzy chcą, żeby im ktoś dał pracę, a nie potrafią i nikt ich tego nie uczy, sami mieć pomysł na własną firmę miał niby powstać kapitał, który mógłby masowo inwestować za granicą?
Wszędzie większość to analfabeci ekonomiczni. Z tym, że nasi analfabeci ekonomiczni zarabiają mniej niż zachodnioeurpoejscy analfabeci ekonomiczni.
A nieanalfabetów się gnoi i cycka.
>Druga sprawa - jakość pracy jakoby w Polsce ma być wysoka? >Ucz się.
Widziałeś polskie drogi? Widziałeś jak stadion budują?
>To oznacza brak argumentów. Mówimy o gospodarce. Każdy produkt wyprodukowany w Polsce (pralka, serial czy cokolwiek innego też) i sprzedany, wliczany jest do dochodu narodowego, więc w tym sensie jest polski.
>Ludzie, którzy przy tym pracują ( nie tylko jako pracownicy - jest mnóstwo podwykonawców i dostawców) zarabiają określone pieniądze, płacą podatki itp.
A jednocześnie kupują produkty zagraniczne. Przez co część tych pieniędzy znika z Polski. I wszystko byłoby w porządku, gdyby Polska również sprzedawała coś za granicę.
>Co do jakości seriali, to jest twoja subiektywna ocena, ale wynika ona znowu z niezrozumienia rynku. Gdyby nie miały dużej oglądalności to by nie były wyświetlane.
Co nie zmienia faktu, że niektóre seriale przyciągają znacznie więcej ludzi. Taki Lost, klimat zupełnie inny niż rodzime produkcje, a jednak zdobywał pięć milionów widzów przez pierwszy okres wyświetlania.
I szło mu lepiej niż takiemu "Na wspólnej", czy za przeproszeniem W11. Dodatkowo skupiając się na robieniu "Na wspólnej", traci się możliwość sprzedania serialu innym stacjom, zagranicznym.
A były seriale polskie sprzedawane za granicę. Jak "Stawka większa niż życie".
>Czyli w efekcie krytykujesz Polaków, którzy to oglądają i wcale się nie przejmują poziomem polskości tej twórczości. I słusznie, bo nie to jest najważniejsze.
Nie krytykuję za poziom polskości, a za poziom twórczości.
>Wybacz, ale takich głupot jeszcze nie czytałem. Spróbuj może swych sił w kabarecie.
Ciebie to bawi jak widzę, ta sytuacja. A to wcale śmieszne nie jest.
>A tak przy okazji. Ilość fabryk już dzisiaj nie przesądza o poziomie życia. Spójrz np. na takie małe kraje jak Luxemburg, Hong Kong, Singapur - i pomyśl.
Luksemburg - nie ma fabryk? Chyba kpisz sobie. A banki to niby co? A produkcja stali? A piwo i turystyka?
Tak samo Hongkong - (Z Donkey Kongiem Ci się pisownia pomyliła chyba)- wysoko rozwinięty przemysł przetwórczy, port przyjmujący 220 tysięcy statków pasażerskich rocznie.
A my sprzedajemy głównie usługi, polegające w znacznej części na tym, żeby przy pomocy Polaków można było Polakom wcisnąć zagraniczne towary.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | >I może mi jeszcze powiesz, że to lepiej być tym wyrobnikiem, tanią siłą roboczą? Przecież ludzie chcą pracy u kogoś, ty im chcesz zabronić? >>Jak w kraju, w którym normalna gospodarka ma dopiero 20 lat, gdzie większość to analfabeci ekonomiczni, którzy chcą, żeby im ktoś dał pracę, a nie potrafią i nikt ich tego nie uczy, sami mieć pomysł na własną firmę miał niby powstać kapitał, który mógłby masowo inwestować za granicą? No właśnie brakuje odpowiedzi na powyższe pytanie. >Nasi analfabeci ekonomiczni zarabiają mniej niż zachodnioeurpoejscy analfabeci ekonomiczni. To jest oczywiste, jakby w mniej wydajnej gospodarce zarabiali tyle samo, to po krótkim okresie byłoby więcej bezrobotnych niż pracujących. >>To oznacza brak argumentów. Mówimy o gospodarce. Każdy produkt wyprodukowany w Polsce (pralka, serial czy cokolwiek innego też) i sprzedany, wliczany jest do dochodu narodowego, więc w tym sensie jest polski. >>Ludzie, którzy przy tym pracują (nie tylko jako pracownicy - jest mnóstwo podwykonawców i dostawców) zarabiają określone pieniądze, płacą podatki itp. >A jednocześnie kupują produkty zagraniczne. Bo na szczęście nie ma już autarkicznej gospodarki państwowej. O UE i globalizacji też nie słyszałeś? >I wszystko byłoby w porządku, gdyby Polska również sprzedawała coś za granicę. Wyobraź sobie, że mamy zbilansowaną wymianę handlową. >>Co do jakości seriali, to jest twoja subiektywna ocena, ale wynika ona znowu z niezrozumienia rynku. Gdyby nie miały dużej oglądalności to by nie były wyświetlane. >A były seriale polskie sprzedawane za granicę. Jak "Stawka większa niż życie". Drobiazg, że to produkcyjniak fałszujący historię. >>A tak przy okazji. Ilość fabryk już dzisiaj nie przesądza o poziomie życia. Spójrz np. na takie małe kraje jak Luxemburg, Hongkong, Singapur - i pomyśl. Luksemburg dochód narodowy według sektorów 2007 r.: rolnictwo: 0.4% przemysł: 13.6% usługi: 86% >Luksemburg - nie ma fabryk? A banki to niby co? A piwo i turystyka? Banki i turystyka to fabryki - niezły ubaw. Hongkong dochód narodowy według sektorów 2010 r. rolnictwo: 0.1% przemysł: 7.6% usługi: 92.3% >Tak samo Hongkong - port przyjmujący 220 tysięcy statków pasażerskich rocznie. Znowu przemysł - ubaw po pachy. Singapur dochód narodowy według sektorów 2010 r. rolnictwo: 0% przemysł: 27.2% usługi: 72.8% >A my sprzedajemy głównie usługi, polegające w znacznej części na tym, żeby przy pomocy Polaków można było Polakom wcisnąć zagraniczne towary. Ty ich nie potrzebujesz? Co za straszne oskarżenie - kupują towary, których potrzebują! Polska dochód narodowy według sektorów 2010 r. rolnictwo: 4% przemysł: 32% usługi: 64% Przebudź się, w Polsce jak i w innych rozwiniętych i rozwijających państwach będzie coraz więcej usług i coraz mniej przemysłu. Powiem więcej to lepiej, będzie mniej wypadków przy pracy i wyższy poziom życia.
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Przecież ludzie chcą pracy u kogoś, ty im chcesz zabronić?Ty absolutnie nie rozumiesz o co mi chodzi, prawda? Zabronić? Broń boże. > Bo na szczęście nie ma już autarkicznej gospodarki państwowej. O UE i globalizacji też nie słyszałeś?No więc skutkiem UE jest między innymi to, że teraz zagranica może bez przeszkód sprzedawać u nas swoje produkty i zabierać kasę z Polski do siebie. Zostawiać również, ale jak na razie kiepsko wychodzimy na handlu zagranicznym, bo więcej kupujemy niż sprzedajemy. > Wyobraź sobie, że mamy zbilansowaną wymianę handlową.No własnie nie mamy. www.stat.gov.pl/gus/5840_6704_PLK_HTML.htm> Drobiazg, że to produkcyjniak fałszujący historię.A co to ma do rzeczy? Biznes jest biznes. Tak długo jak zagranica chce to kupować, jest dobrze. Teraz mamy z kolei jakieś "Rochstary" robiące dla polaków ogłupiające teleturnieje. > Banki i turystyka to fabryki - niezły ubaw.Poniekąd tak. Jest jakiś zysk. > Ty ich nie potrzebujesz? Co za straszne oskarżenie - kupują towary, których potrzebują!I-padów potrzebujesz? Serków na wzdęcia, które nie działają? Kremów na pryszcze? Playboyów? Zagranicznych piw? A może Red-Bulla? Zagraniczne koncerny zatrudniają Polaków, żeby przekonywali (min. reklamami, a czasem nawet i to nie), że jakiś francuski jogurt z kulturami bakterii występującymi tylko na ścianie za muszlą klozetową w paryskim dworcowym kiblu, jest rzeczą, której niezmiernie potrzebujesz. I że jest hiper-duper najlepszy. I wszystko byłoby w porządku - jak już wspomniałem - gdyby Polacy sprzedawali również swój szajs za granicę przynajmniej równoważąc ilość kupowanego szajsu. Niemiachy wciskają ludziom gazetki u nas, polsko brzmiące tytuły, zatrudniają kilka osób do pisania rozmaitych "artykułów", i ciągną kasę z polskich portweli do siebie nad Renu brzegi. > Przebudź się, w Polsce jak i w innych rozwiniętych i rozwijających państwach będzie coraz więcej usług i coraz mniej przemysłu.Oczywiście, że będzie. Ale co z tego, skoro usługi w Polsce są wypracowywane na rzecz zagranicznych firm, które wyciągają forsę z Polski do siebie? Potencjał z kolei turystyczny naszego kraju (też usłygi, prawda?), pozwalający wyciągnąć kasę od zagranicznych turystów, jest w opłakanym stanie. > Powiem więcej to lepiej, będzie mniej wypadków przy pracy i wyższy poziom życia.Dla Niemców na pewno.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | ARGutowski (797 punktów) | Witam,
Pozwolicie Panowie, że wtrącę swoje trzy grosze do dyskusji. Otóż zdaje mi się, że racja jest tutaj po obu stronach barykady. Mam wrażenie jednak, że:
Pan Spellbinder nie dostrzega procesów globalizacji, które coraz bardziej każą myśleć innymi niż narodowe kategoriami (przynajmniej w dziedzinie finansów). Ma również tendencję do oceniania sztuki w innych niż rynkowe kategoriach (przykład z serialami), co nie jest zbyt miarodajną oceną (są gusta i gusty - a rynek i tak swoje wie).
Pan Lubicz nie dostrzega, że procesy globalizacyjne nadal dalekie są od ideału. Pomimo istnienia UE i wbrew nadziejom wielu euroentuzjastów, poszczególne państwa europejskie realizują swoje interesy kosztem pozostałych. Coś takiego jak państwo czy suwerenność ekonomiczna nadal ma sens, granice nadal istnieją. W przypadku niektórych państw (zwłaszcza USA) wielkie koncerny są wręcz narzędziem ekspansji politycznej, w przyszłości powiązania własnościowe mogą posłużyć np. jako narzędzie dyplomatycznego nacisku. Dlatego mówienie o niebezpieczeństwach "wyprzedaży majątku narodowego" ma jak najbardziej sens.
Sam fakt, że nasz kraj jest eksporterem dóbr raczej nisko przetworzonych, jest powszechnie uznawany za miarę jego niedorozwoju ekonomicznego. Rzeczywiście, Polacy są w większości tylko "składaczami" za marne grosze. Jak jakaś zachodnia korporacja otwiera w Polsce ośrodek badawczy, to jest wielkie święto i triumfalne doniesienia w połowie polskich mediów.
Pozostaje kwestią sporną, co jest tego przyczyną: brak kadr? Kiepskie prawo patentowe? Utrudnienia formalne w prowadzeniu biznesu? Brak ambicji Polaków? Nie mnie chyba odpowiadać na te pytania...
Pozdrawiam, ARG
|
|
| | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Pan Spellbinder nie dostrzega procesów globalizacji
Globalizacja jest korzystna z punktu widzenia jednostki zaradnej. Takiej jednostce wszystko jest jedno u kogo pracuje, a otwarte granice powodują, że ma więcej potencjalnych klientów.
Z punktu widzenia państwa wygląda to inaczej. Bo nasze państwo jest daleko w tyle za Europą zachodnią. To oni przychodzą do nas i oni nam wciskają swoje produkty.
Tym samym zabierają możliwości naszym jednostkom. Żeby nas jeszcze chociaż było dużo. Ale nie jest. Dlatego np. najlepsi zagraniczni pisarze zarabiają miliardy, a naszym ledwo starczy na spłatę kredytu mieszkaniowego, choć wcale gorsi nie są.
Dla S. Kinga czy Mastertona globalizacja jest jedną z lepszych rzeczy. Dla polskiego pisarza wręcz jedną z gorszych, bo nawet Polacy, zamiast kupować jego powieści, kupują tych nieszczęsnych "gigantów", a wydawnictwa, miast dać szansę młodym i lokalnym, wydają starych i zagranicznych. Dochodzi nawet do takich absurdów, że reklamują właśnie tych, których reklamować nie trzeba, a tych których reklamować trzeba, nie reklamują.
>które coraz bardziej każą myśleć innymi niż narodowe kategoriami (przynajmniej w dziedzinie finansów). Ma również tendencję do oceniania sztuki w innych niż rynkowe kategoriach (przykład z serialami), co nie jest zbyt miarodajną oceną (są gusta i gusty - a rynek i tak swoje wie).
Konsument każdy szajs łyknie, jak się ten szajs odpowiednio poda. Znane są przypadki takich produktów, które istniały tylko i wyłącznie dzięki reklamie (jak Frugo, którego sprzedaż po drastycznym obcięciu kosztów na reklamy poleciała na łeb na szyję). Bo sprzedaje się dobrze nie to co faktycznie jest dobre, a co jest dobrze zareklamowane.
Konsument kieruje się wszakże nie rozumem, czy własnymi przekonaniami na temat produktu, a wrażeniem sterowanym przez producentów. Dlatego np. takie zabawne rzeczy jak nikomu w gruncie rzeczy niepotrzebne I-pady, niesmaczne Red-Bulle, czy jakieś tam tandetne Adiday są doceniane i kupowane. Bo producenci nie sprzedają produktu, tylko ideę.
A Polskie firmy w żaden sposób, wypuszczone na wody pełne bogatych rekinów mogących przeznaczyć astronomiczne sumy na reklamę, nie mogą z tym konkurować, a tym samym osiągnąć podobnych rozmiarów.
>Pozostaje kwestią sporną, co jest tego przyczyną: brak kadr? Kiepskie prawo patentowe? Utrudnienia formalne w prowadzeniu biznesu? Brak ambicji Polaków? Nie mnie chyba odpowiadać na te pytania...
Mnóstwo rzeczy. Ale jeśli o moją opinię chodzi... znaczący wpływ na zaistniałą sytuację mają właśnie nierówne szanse.
|
|
| | | | | | | | |  | Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | >Pan Lubicz nie dostrzega, że procesy globalizacyjne nadal dalekie są od ideału. To co Pan napisał to brzmi mniej więcej jakby powiedzieć: wybuchy termojądrowe na Słońcu są dalekie od ideału . Procesy ekonomiczne, bo o nich mowa podobnie jak procesy fizyczne działają zgodnie z warunkami, a nie ideałami. >Pomimo istnienia UE i wbrew nadziejom wielu euroentuzjastów, poszczególne państwa europejskie realizują swoje interesy kosztem pozostałych. Na pewnym poziomie uogólnienia tak było jest i będzie. Rzecz jednak w metodach. Krytycy współpracy ekonomicznej uciekają "jak diabeł od święconej wody" od przyznania rewolucyjnej zmiany jaka zaszła w tym zakresie. Jeszcze 65 lat temu mocarstwa dzieliły sobie świat jak chciały. Z Polski np. Sowieci zrobili swój protektorat - taką kolonię, która m.in. produkowała to czego chcieli i za półdarmo. Wyzysk państwowy był niewyobrażalny. Ludzie zarabiali grosze, a i tak nie mogli nic normalnie kupić, wszystko się "załatwiało". Taki prosty przykład: teraz w sklepie stoi kilkanaście gatunków piwa. Za PRL jak "rzucili" jedno, nikt nawet nie pytał jakie (mogło być ciepłe i z "dodatkową zawartością") zaraz tworzyła się kolejka. To co jest lepsze? Gospodarkę znacjonalizowano i odcięto od racjonalnej wymiany handlowej, a jej "dobrodziejstw" miliony ludzi doświadczały na codzień. Dlatego jest robienie ludziom wody z mózgu wmawiania im, że w miarę normalna gospodarka to klęska. Sukcesem UE jest utworzenie jednego europejskiego rynku, na terenie którego mieszka 500 mln ludzi i który ma wspólny dochód narodowy znacząco większy niż USA, nie mówiąc już o Chinach. Chyba lepiej, że spory w ramach UE rozstrzyga się na drodze negocjacji i głosowań, a nie zbrojnie? Jak ktoś uważa, że jest tak źle, to niech chociaż zaproponuje, jak to zrobić lepiej, a nie jak znany prezes bredzi o wyprzedaży majątku, interesów itp. A jak doszedł do władzy okazało się, że nie potrafi nic zrobić poza gadaniem i zamordyzmem. Może apologeci całej gospodarki w rękach państwa wytłumaczą ludziom jaką mają korzyść z, np. państwowych firm naftowych, które są źle zarządzane (przez kolegów) i w których paliwo jest najdroższe na rynku?
|
|
| | | | | | | |  | Lubicz (752 punktów) (zablokowany) | > >Bo na szczęście nie ma już autarkicznej gospodarki państwowej. O UE i globalizacji też nie słyszałeś?> jak na razie kiepsko wychodzimy na handlu zagranicznym, bo więcej kupujemy niż sprzedajemy.> >Wyobraź sobie, że mamy zbilansowaną wymianę handlową.> No własnie nie mamy.> www.stat.gov.pl/gus/5840_6704_PLK_HTML.htmChociaż jednak czytaj i ze zrozumieniem źródła na które się powołujesz!!! Jeśli różnica na minusie jest poniżej 10% to znaczy że mamy zbilansowaną wymianę handlową. W I kw. 2011 r. wyszliśmy kilka procent na + i nie twierdzę, że jesteśmy wielkim eksporterem. Jest jednak gorzej. Te statystyki pokazują, że się głęboko mylisz twierdząc, że tylko oni nam sprzedają, a my tylko kupujemy. Bo właśnie z krajami rozwiniętymi w tym UE mamy nadwyżkę w handlu, a na minusie jesteśmy głównie z krajami surowcowymi, takimi jak np. Rosja. > >Drobiazg, że to produkcyjniak fałszujący historię.> A co to ma do rzeczy? Biznes jest biznes. Tak długo jak zagranica chce to kupować, jest dobrze.Jasne i Mikulski się bardzo rozwinął. Z tego co wiem, ludzie wychodzili jak wystąpił w teatrze. Takich dyrdymałów jakie wypisujesz to kiedyś było pełno w "Trybunie Ludu" > >Banki i turystyka to fabryki - niezły ubaw.> Poniekąd tak. Jest jakiś zysk.Buuah - Tylko, że to są usługi! > I-padów potrzebujesz? Serków na wzdęcia, które nie działają? Kremów na pryszcze? Playboyów? Zagranicznych piw? A może Red-Bulla?No nie kompromituj się, przecież nikt im nie każe kupować, a ty też siedzisz przy komputerze, a nie ostrzysz gęsich piór i nie piszesz inkaustem. No i ciekawe kiedy dla Ciebie piwo jest zagraniczne? Bo dla wszystkich normalnych ludzi jak jest produkowane w Polsce lub na polski rynek, bo się po polsku nazywa to jest polskie.
|
|
| | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | > to nie Polska produkuje te pralki, tylko Polacy przy nich robią, a to są dwie różne rzeczy.
>Polska to znaczy ludzie. Polacy.
Może byś się zdecydował na jedno albo drugie
> Na potrzeby Polaków się adaptuje tylko ten dół kloaczny, ten syf największy.
Nie "się adaptuje" tylko Polacy adaptują i nie tylko syf ale i Shakespeare'a na przykład.
>Seriale dla widzów na granicy upośledzenia. Teleturnieje dla idiotów. Żeby jak najwięcej matołectwa to łyknęło.
Czyżbyś uważał, że matołki,idioci i upośledzeni nie mają prawa do seriali na swoim poziomie?
>No to teraz by nie wzięli, bo Polska praktycznie nie ma fabryk. Te fabryki są w takim samym stopniu Polskie, co obozy koncentracyjne. Stoją sobie u nas.
Podobnie jak Chińskie Volvo w Szwecji czy Niemiecki Rolls-Royce w GB.
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Może byś się zdecydował na jedno albo drugieCo jedno albo drugie? > Nie "się adaptuje" tylko Polacy adaptują i nie tylko syf ale i Shakespeare'a na przykład.A kto adaptuje? Rinke Rooyens to takie polskie nazwisko... > Czyżbyś uważał, że matołki,idioci i upośledzeni nie mają prawa do seriali na swoim poziomie?Mają. Oczywiście, że mają. Z tym, że jednak - jakkolwiek głupi by nie był ten statystyczny Polak - nie jest, przynajmniej na razie, tak głupi jak te programy które ogląda. > Podobnie jak Chińskie Volvo w Szwecji czy Niemiecki Rolls-Royce w GB.Nie podobnie. Bo Polska praktycznie nie ma swoich produktów, nie mówię tu o samochodach. Polska nie ma za bardzo swoich czasopism nawet. Marquard Media i Bauer - bardzo polskie wydawnictwa kryjące pod swoimi skrzyłdami bardzo polskie czasopisma
|
|
9 na 11 | Learning to fly (99 punktów) | > W tym roku Polska dzięki wzrostowi produkcji sprzętu AGD wyprzedzi w tym aspekcie Włochów i zastąpi> ich na pozycji lidera. W głównych wydaniach programów informacyjnych pewnie nawet o tym nie wspomną,> bo tam ciągle ma zastosowanie zasada, że zła wiadomość jest tak naprawdę dobrą. Żeby nie rozpisywać> się więcej odsyłam do źródła:> biznes.one(*)u-a,18572,4401442,1,news-detalLidera? Chyba tylko w ilości tanich wyrobników ... Wiadomo, lepiej mieć pracę jakąkolwiek, niż jej nie mieć, ale powodów do dumy w tym temacie raczej nie ma. Niby fajnie, kapitał zagraniczny, ach i och .. i 90% pracowników zarabia 1300zł jak dobrze pójdzie ... I tak jak ktoś napisał wyżej - co z tego, skoro ani to nasza technologia, ani nasze maszyny, jak zrobi się wygodniej na Ukrainie na ten przykład to całe to królestwo AGD wyparuje szybciej,niż rozkwitło ...
|
|
 | 1 na 1 | Scarabaeus (2198 punktów) | >... jak zrobi się wygodniej na Ukrainie na ten przykład to całe to królestwo AGD wyparuje szybciej,niż rozkwitło ...
I wtedy informacja będzie się nadawała do głównego wydania wiadomości oraz zgryźliwych komentarzy w internecie. Nieudolny rząd doprowadził do przeniesienia królestwa AGD na Ukrainę. Czy może jednak pojawią się jednak komentarze w stylu, bardzo dobrze niech teraz Ukraińcy pracują za marne 1300.
|
|
|  | 3 na 3 | Learning to fly (99 punktów) | >>... jak zrobi się wygodniej na Ukrainie na ten przykład to całe to królestwo AGD wyparuje szybciej,niż rozkwitło ... >I wtedy informacja będzie się nadawała do głównego wydania wiadomości oraz zgryźliwych komentarzy w internecie. Nieudolny rząd doprowadził do przeniesienia królestwa AGD na Ukrainę. >Czy może jednak pojawią się jednak komentarze w stylu, bardzo dobrze niech teraz Ukraińcy pracują za marne 1300.
Ano. Szkoda tylko, że teraz nie mówi się w mediach o nieudolności rządu, który doprowadzi w końcu do tego, że w Polsce nie będzie się produkowało nic polskiego ... no ale po co psuć nastroje, zagraniczni inwestorzy tworzą miejsca pracy, jupijajeeej, jesteśmy zieloną wyspą szczęśliwości a robole niech się cieszą,że w ogóle pracę mają.
|
|
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Kiedyś byliśmy potęgą w produkcji parowozów - gdy cały świat przestawił się na lokomotywy elektryczne i spalinowe. Potem również produkowaliśmy wspaniałe rzeczy - głównie na zachodniej licencji. Dziś mamy się cieszyć, ze produkujemy pralki, lodówki i odkurzacze, też zresztą na zagranicznych licencjach i najczęściej na bazie zagranicznych podzespołów. Dlatego też zostają nam z tego głównie ogryzki. Ale oczywiście cieszymy się. A nowoczesne pociągi i tak kupimy we Włoszech (Pendolino), a najszybsze lokomotywy w Niemczech (Siemens). A może ktoś słyszał o jakimś polskim satelicie komercyjnym? Nie? A może o aparaturze do sekwencjonowania DNA? Też nie? Może chociaż jakiś telefon komórkowy? Nie? No cóż, mamy za to dużo mikserów!
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | > > A nowoczesne pociągi i tak kupimy we Włoszech (Pendolino), a najszybsze lokomotywy w Niemczech (Siemens). A może ktoś słyszał o jakimś polskim satelicie komercyjnym? Nie? A może o aparaturze do sekwencjonowania DNA? Też nie? Może chociaż jakiś telefon komórkowy? Nie? No cóż, mamy za to dużo mikserów!Polska nigdy nie była w czołówce państw innowacyjnych. Wprawdzie niby w II RP wymyślano cuda na kiju, ale raczej ze znaczącymi potęgami wynalazczości nie mogliśmy się równać. No cóż taki los kraju średniej wielkości na peryferiach cywilizacji... Za to byliśmy i jesteśmy przedmurzem.
|
|
2 na 2 | Learning to fly (99 punktów) | biznes.one(*)08993,3219548,194,1,news-detalProszę bardzo ... Gdyby faktycznie zamknięto Della, a potem jeszcze kilka innych fabryk w Łodzi, miasto leży i kwiczy ... prawda jest taka, że Polska jest coraz bardziej zależna od innych państw, w przypadku jakiegokolwiek konfliktu nie jesteśmy w stanie funkcjonować samodzielnie jako państwo ... Co więcej, czy tylko ja widzę ironię w tym, że Chińczycy chcą/chcieli inwestować w Polsce? Czyżby miska ryżu tak w Chinach podrożała, że bardziej się opłaca Polakowi dać te 1200zł?
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | >Co więcej, czy tylko ja widzę ironię w tym, że Chińczycy chcą/chcieli inwestować w Polsce? Czyżby miska ryżu tak w Chinach podrożała, że bardziej się opłaca Polakowi dać te 1200zł?
Polska bliżej - to raz. A dwa, że Polska ma dużo "tanich" pracowników wykwalifikowanych.
|
|
2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | Cześć Wybrałeś bardzo zły przykład. Faktycznie w zakładach w Polsce wytwarzane są produkty finalne, lecz są to tylko montownie. Dodam montownie na terenie Unii. Jednym słowem Polska jest najbliższym i w miarę najtańszym miejscem do rynków zbytu. Montownia to jednak tylko montownia... Dla malkontentów mam jednak parę przykładów. Bydgoska PESA, Sol-bus z Solca kujawskiego, Solaris z pod Poznania, jest wiele innych. Nie zmienia to jednak faktu, że polskie rządy nie mają kompletnie żadnego planu, jeśli chodzi o polski przemysł...Najlepiej wszystko sprzedać, w zasadzie trzeba sprzedać, bo się budżet posypie
|
|
 | 1 na 1 | Learning to fly (99 punktów) |
> Nie zmienia to jednak faktu, że polskie rządy nie mają kompletnie żadnego planu, jeśli chodzi o polski przemysł...Najlepiej wszystko sprzedać, w zasadzie trzeba sprzedać, bo się budżet posypie A jak już wszystko sprzedadzą to wtedy co z tym budżetem? cudownie ozdrowieje?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|