Postanowiłem wskrzesić ten wątek, bo być może miałbym coś do dodania na temat dekadencji, a mianowicie moją replikę (nawet rymowaną) jakiej udzieliłem pewnej znajomej osobie, bedącej o dekadencji wyłacznie niepochlebnego zdania. A oto i ona: dekadencja - rozkład jakichś wartości kulturowych, społecznych; chylenie się ku upadkowi, schyłek (np. kultury, literatury, sztuki). (fr. décadence) Słownik Wyrazów Obcych (wydanie nowe), PWN, W-wa, 1997. * * * Dekadentem się człowiek nie rodzi; nie zostaje nim także z wyboru. Któżby bowiem świadomie swe życie całe odarł z dobrego humoru? Jednak są pośród nas tacy ludzie (pogardliwie ich zwą - dekadenci) Co przez życie jak widma przechodzą, szybą jakąś od świata odcięci. Ludzki śmiech ledwie słyszą - tak cichy, jak zew wilka gdzieś w mrocznej oddali. Urok chwili radosnej nie nęci tych, co śmierć już za życia poznali. Bo świat nie jest ni rajem na ziemi, ni Edenem, Arkadią przecudną, Lecz tak zręcznie kaleczyć potrafi, że z bliznami żyć dalej już trudno. Dekadenta rozpoznasz z łatwością. Martwe oko, policzek bez drgnięcia, Lecz na dnie drzemie czujność skupiona zranionego dzikiego zwierzęcia. Także to jego znakiem widomym, że się z troski swej zwierzyć nie umie, Bo mu warto rozmawiać (tak myśli), tylko z tym, co treść słowa zrozumie. Spytasz więc: Po cóż Pan Bóg go stworzył? Po cóż dodał do swego go dzieła? Czy to żart jakiś Jego szyderczy? Czyżby ręka przy pracy Mu drgnęła? To nie żart, ani dłoni to drgnienie. Ludziom nieszczęść dostarcza rozlicznych Z wrogów naszych najbardziej bezmyślny - Imć Przypadek - ten bożek cyniczny. Lecz zadawszy już pierwsze pytanie, nie unikniesz z kolei drugiego. Jestem młoda, kwitnąca i piękna. Kocham życie, więc cóż mi do tego? Teraz - nic. Prosta na to odpowiedź. Ale los rzadko kogo oszczędza. Może umkniesz (ja tego Ci życzę), jednak wtedy, gdy rozpacz lub nędza Albo strach, ten najgorszy, bezsilny, ten potworek z koszmaru sennego Zimny szpon w ciepłe wbije Twe serce i zapytasz dziecinnie: Dlaczego?! Właśnie wtedy dekadent jedynie - zapytany - niechętnie Ci rzuci Słowo zwięzłe, jak walczyć, jak przetrwać, jak wytrzymać, przechytrzyć, gdzie uciec... Czemu on? - to pytanie ostatnie. Czemu właśnie ten człowiek ponury Miałby prawo sens świata wykładać, miałby prawo pouczać mnie z góry? Nie nauka to wszakże, lecz rada, boż on nie chce wywyższać się niczym, Lecz ocalić Cię pragnie - przegrawszy, gdy zapasy ze złym losem ćwiczył. Szybciej myśleć ten musi, kto cierpi, niźli ten, który żyje w błogości. Sama wiesz jak przedziwnie potrafi bystry wzrok się wyostrzyć w ciemności. Takim wzrokiem wyraźniej się widzi, co plugawe, co błahe, co święte, Więc się namyśl przez oka choć mgnienie, nim wzgardzisz... dekadentem.
|