 |
Feminizm - a co to takiego ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-01-2011 04:57 | Sarmat (230 punktów) | Feminizm - a co to takiego ?
7 na 7 | To nie jest prowokacja . Nie chcę uchodzić za dyżurnego mizogina tego portalu (pochlebiam sobię - co ?) . Ja naprawdę nie rozumiem o co właściwie walczą współczesne feministki . Równouprawnienie jest faktem od dość dawna . Sto lat temu nie zadawałbym tego pytania . Wtedy feministki walczyły o zrównanie praw kobiet i mężczyzn we wszystkich aspektach życia społecznego . Teraz już to wszystko macie Drogie Panie . Więc o co wam właściwie chodzi ? Proszę mi pokazać choć jeden zapis w Konstytucji RP , kodeksie karnym , cywilnym czy jakimkolwiek akcie prawnym , gdzie jest napisane , że : mężczyźnie coś wolno a kobiecie nie ! Sam odpowiem sobię na to pytanie . Feministki już nie chcą równouprawnienia - one chcą naduprawnienia . Na marginesie . Jeśli mój wątek nie zostanie skasowany , zesłany , opląbowany , to prosiłbym Drogie Panie o konkretne wypowiedzi i przykłady . Bez "bicia piany" ! Chciałbym poznać choć jeden przykład - konkretny , dyskryminacji kobiet . Tylko już bardzo proszę - nie o dysproporcji w Sejmie i samorządach , parytetach i innych bzdetach ! To już było przerabiane . Parytety są ponoć dla jednostek "upośledzonych" . Kobiety przecież takie nie są ! Prawda ?! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
19 na 19 | Meretseger (61860 punktów) | A tak. Niewątpliwie tu masz rację: w Konstytucji czy innym kodeksie nie ma na ten temat ani słowa. Równość i kochajmy się. A rzeczywistość skrzeczy. Poniżej, żeby nie być gołosłowną, kilka linków do artykułów, traktujących o nierówności: O nierówności zarobków: forsal.pl/(*)zeniach_kobiet_i_mezczyzn.htmlwww.ofemin(*)raca-rozne-zarobki-d13156.htmlO nierównym traktowaniu na rynku pracy, w tym o tradycyjnym podziale na zawody damskie i męskie, co uderza nie tylko w kobiety, ale także w mężczyzn! Ilu znasz mężczyzn - pedagogów przedszkolnych? managernao(*)dostrzegany-przez-polakow.htmlW sprawach opieki nad dzieckiem nierówność jest chyba najbardziej widoczna. Skutkuje to nie tylko spychaniem na kobietę całego problemu opieki i wychowania (nierówność w jedną stronę), ale też pomijaniem roli ojca w wychowaniu, a przy okazji rozstania rodziców - niechęcią w przyznawaniu ojcom praw do sprawowania bezpośredniej opieki (nierówność w drugą stronę). Nie wiem, co musiałaby zrobić matka, żeby przyznano dziecko ojcu. Pić, kraść, prostytuować się? Bo w przypadku obojga rodziców "normalnych" dziecko na 99% decyzją sądu zamieszka z matką. wstroneojc(*)nt&task=view&id=852&Itemid=153A ona (albo jej mamusia) może utrudniać... www.wstron(*)nt&task=view&id=1000&Itemid=43I na razie nie ma sposobu, żeby mściwe byłe żony przywołać do porządku i uświadomić im, że to jest sprawa między nią a nim, a dziecko nie ma nic do rzeczy. Jak widzisz, współczesne feministki walczą o faktyczną równość, nie równość na papierze, zapisaną gdzieś w Konstytucji, ustawie czy jakimś kodeksie. Tam to rzeczywiście wygląda pięknie. Praktyka pokazuje, że z tą równością nie jest dobrze. W jednych sferach naduprzywilejowani są mężczyźni, w innych - kobiety. Chodzi o, by to zrównać. By dostęp do czegoś lub prawo do skorzystania z czego innego było kwestią wyboru osobnika niezależnie od płci. By pracodawca na rozmowie o kwalifikacjach zawodowych nie pytał o zamążpójście i macierzyństwo. By sędziowie zamiast z automatu decydować "dziecko mieszka z matką" rozpatrywali wnioski obu stron. By... A co będę dalej wyliczać. Kto ma oczy do patrzenia i uszy do słuchania, niechaj patrzy i słucha.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | Ale inna sprawa, że z jednej strony ktoś ciągnie w kierunku równouprawnienia, a z drugiej, w niektórych środowiskach modnym i pożądanym staje się nazywanie dziewczyn "foczkami" tudzież "suczkami", za obopólną zgodą i ku uciesze wszystkich bezpośrednio zainteresowanych. Są kobiety, cała ich masa - jakby wydawało się obserwując przekazy medialne - które najwyraźniej chcą być nic nie wartą galaretą trzęsącą krągłościami dla obślinionych widzów telewizji muzycznej. Cały bajer polega na tym, że do niedawna problemem były ustalenia prawne, które łatwo w sumie zmienić - teraz problemem są postawy wewnątrz społeczeństw. Jest jakiś dziwaczny chaos. Przychodzi laska na imprezę, dekolt niemal do pępka, cyce niemal się wylewają na zewnątrz, koleś spogląda i dostaje burę - "tu mam oczy", "czego się gapisz?". Ze stereotypami się nie powalczy jeśli nie ma żadnego planu, ani rozsądnych działań. A do tego trzeba większych mózgów niż te, które siedzą w naszym sejmie
|
|
|  | 3 na 3 | KarolG (2892 punktów) | Przypatrz się facetom na imprezach. Jedyną różnicą jest, że nie mają cycków. "Suczki" mówią o nich "ciacha". Chyba jednak nie to jest problemem.
Thank God, I'm an atheist
|
|
| |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | No ale jest pewna różnica pomiędzy smacznym produktem cukierniczym, a samicą psa  Gdyby mówiły "ale fajny piesek", to raczej nie był by to powód do radości.
|
|
| | |  | | KarolG (2892 punktów) | Co masz do psów? One mają choć trochę inteligencji. Jeden to nawet jeździł koleją. A ciacho co? Leży tylko i czerstwieje 
Thank God, I'm an atheist
|
|
| | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >Gdyby mówiły "ale fajny piesek", to raczej nie był by to powód do radości. Eee tam ... Czy znasz takiego, co obraża się np. za "ogiera" ?
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Eee tam ... Czy znasz takiego, co obraża się np. za "ogiera" ?
Nie ma porównania. Nazwanie kogoś psem było sposobem obrażenia kogoś. Ty "koniu" nigdy się nie mówiło.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >>Eee tam ... Czy znasz takiego, co obraża się np. za "ogiera" ? >Nie ma porównania. Nazwanie kogoś psem było sposobem obrażenia kogoś. Ty "koniu" nigdy się nie mówiło. Zgadzam się. Podobnie jak nie ma porównania między "psem" (obraza) a "fajnym pieskiem". Istnieje też różnica w zabarwieniu emocjonalnym tego drugiego i np. zwrotu: "mój psiaczku" (pieszczotliwe). To taka sfera, gdzie drobne zmiany mogą mieć kolosalne znaczenie. Bardziej kontekst tu działa niż różnice gatunkowe przywoływanych zwierząt.
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > w niektórych środowiskach modnym i pożądanym staje się nazywanie dziewczyn "foczkami" tudzież "suczkami", za obopólną zgodą i ku uciesze wszystkich bezpośrednio zainteresowanych.Za OBOPÓLNĄ zgodą. > Są kobiety, cała ich masa - jakby wydawało się obserwując przekazy medialne - które najwyraźniej chcą być nic nie wartą galaretą trzęsącą krągłościami dla obślinionych widzów telewizji muzycznej.Moim zdaniem, żeby można było bezwzględnie stwierdzić, iż to prawda to trzeba by napisać: Są kobiety, cała ich masa - jakby wydawało się obserwując przekazy medialne - które najwyraźniej chcą być galaretą trzęsącą krągłościami dla widzów telewizji muzycznej. Bo to co Ty napisałeś to ewidentne przejaskrawianie faktów dla poparcia swojej tezy. Niby czemu bez wartości? Ilekroć czytam takie wypowiedzi to mam wrażenie, że jak kobieta powiększy piersi, ubierze się jak przysłowiowa ździra z wyzywającym makijażem, to dla autorów znaczy to, że jest całkiem bezwartościowa. Nie wiem czy to zazdrość, czy co. Nikt jakoś nie wykazał, że IQ pań stanowiących grupę objętą Twoją wypowiedzią jest znacząco niższe od średniej. Więc o jaką wartość chodzi? Może to stereotypowe myślenie? > Przychodzi laska na imprezę, dekolt niemal do pępka, cyce niemal się wylewają na zewnątrz, koleś spogląda i dostaje burę - "tu mam oczy", "czego się gapisz?".Bo żart polega na tym, że ją dowartościowuje jak on się gapi i jak może mu dać burę. On się gapi bezwarunkowo, a ją to kręci. On jest zbulwersowany burą, a ona zadowolona, że on się gapi. I kto tu zostaje wyfrajerowany? > Ze stereotypami się nie powalczy jeśli nie ma żadnego planu, ani rozsądnych działań. A do tego trzeba większych mózgów niż te, które siedzą w naszym sejmie A do tego trzeba żeby wybrali większe mózgi.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Za OBOPÓLNĄ zgodą.Oczywiście, że za obopólną - w pewnych wypadkach. Choć widziałem też kiedyś jak dresik dostał w mordę za "suczkę" i jeszcze się potem dziwił - próbując się wytłumaczyć uznał, że "laska jest kopnięta". > Więc o jaką wartość chodzi? Może to stereotypowe myślenie?Nie da się pogodzić wizerunku słitaśnej, roznegliżowanej galaretki z intelektem - to po prostu tak nie działa. Człowiek, który ma coś do powiedzenia, który musi być autorytarny, nie będzie wywierał pożądanego wpływu jeśli trzęsie gołą dupą. A przekaz idący od pań w wycyckowanych ubrankach jest jasny - nie ma nic wspólnego z intelektem. Panie trzęsące tyłkami w teledyskach podkreślają jeden, jedyny atut - w dodatku taki, który nie prowokuje myślenia. Dlatego też napisałem o braku wartości - bo jaka to wartość jest w dupczeniu? > Bo żart polega na tym, że ją dowartościowuje jak on się gapi i jak może mu dać burę. On się gapi bezwarunkowo, a ją to kręci.No i zabawna sprawa, bo kto uważa, że wielkie cyce są powodem do podniesienia swojej samooceny? Tylko tam, gdzie ludzie szukają wartości w liczbie potencjalnych partnerów, jakich mogą zdobyć. > On jest zbulwersowany burą, a ona zadowolona, że on się gapi. I kto tu zostaje wyfrajerowany?Kto? Frajer, który nie potrafi zareagować na takie komentarze  No i panienka uważająca, że duże, wydekoltowane bufory są jakimkolwiek powodem do dumy
|
|
| | |  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Oczywiście, że za obopólną - w pewnych wypadkach. Choć widziałem też kiedyś jak dresik dostał w mordę za "suczkę" i jeszcze się potem dziwił - próbując się wytłumaczyć uznał, że "laska jest kopnięta".Więc to był zły przykład. Z godności można dobrowolnie zrezygnować. Jak gość dostał za "suczkę" to znaczy, że kobitka najwyraźniej sobie tego nie życzyła... > Nie da się pogodzić wizerunku słitaśnej, roznegliżowanej galaretki z intelektem - to po prostu tak nie działa. Człowiek, który ma coś do powiedzenia, który musi być autorytarny, nie będzie wywierał pożądanego wpływu jeśli trzęsie gołą dupą.Nie da się pogodzić wizerunku geja z wizerunkiem dobrego rodzica, to po prostu tak nie działa! Człowiek, który chce wychowywać dzieci, który musi być autorytetem, nie będzie wywierał pożądanego wpływu jeśli publicznie powie, że dzieli łoże z drugim facetem! Problem nie leży w ludziach, którzy COŚ robią, ale w ludziach, którzy to OCENIAJĄ. Zawsze mnie dziwiło jak pojawiały się newsy o tym, że wywalono z uczelni dziewczynę, która dała sobie pstryknąć nagie fotki albo zagrała w pornolu, czy jak napiętnowali jakiegoś faceta za podobną akcję. Wartościowanie ludzi według tego, czy pokazują dupę publicznie, czy nie nie mieści się w mojej skali pojmowania. Jak ktoś ma jakieś zaburzenia i pokazuje dupę na skwerku to faktycznie jest świrem. Ale jak ktoś pokaże ją w teledysku to to już jest nie do pogodzenia? To jest nie do pogodzenia dla odbiorcy, który w dodatku nie jest tutaj targetem. I pikantne teledyski i pornosy są adresowane do tych, którzy chcę je oglądać. To tak jak ktoś idzie na koncert Behemotha i się irytuje, że drą Biblię. To że ktoś nie pokaże dupy bo nie (albo po prostu ma nieładną, czy śliczną, ale się wstydzi) to nie powód, żeby ujmować wartości kogoś, kto nie ma z tym problemu. > A przekaz idący od pań w wycyckowanych ubrankach jest jasny - nie ma nic wspólnego z intelektem. Panie trzęsące tyłkami w teledyskach podkreślają jeden, jedyny atut - w dodatku taki, który nie prowokuje myślenia. Dlatego też napisałem o braku wartości - bo jaka to wartość jest w dupczeniu?I proszę zauważyć, że ja nie próbuję na siłę dowartościowywać, wspomnianych tu aktorek/aktorów tylko jestem przeciwny temu sposobowi myślenia, bo wydaje mi się, że nie daleko od tego do zwalania winy za gwałt na to, że ona miała krótką spódniczkę. Co do przekazu, to podejrzewam, że jak robię herbatę to to też nie ma nic wspólnego z intelektem i gdybym zamieścił taki filmik publicznie, to tak jakbym powiedział całemu światu - jestem bez wartości - bo jaka jest wartość w parzeniu herbaty? Problem jednak jest w tym, że nie przebiłbym oglądalności teledysków z roznegliżowanymi paniami czy pornosów. Smutne, ale prawdziwe. Na fajne kobitki jest większy popyt. Kobieta grająca w filmach porno zarabia 4 razy więcej niż faceci, więc jak ma nie mieć wartości, jak chociaż z materialnego punktu widzenia posiada i to całkiem sporą? Jeśli ktoś tu zasługuje na dewaluację to chyba publika! > No i zabawna sprawa, bo kto uważa, że wielkie cyce są powodem do podniesienia swojej samooceny? Tylko tam, gdzie ludzie szukają wartości w liczbie potencjalnych partnerów, jakich mogą zdobyć.Wielkie to ile? Podwójne D to już są wielkie, czy jeszcze nie? Ludzie podnoszą swoją samoocenę nie tylko z powodu wielkich cycków. Niektórzy się jarają z dużego przyrodzenia, no i co? Wbrew pozorom seksualność odgrywa dużą rolę w życiu ludzi, a to że jej wulgaryzacja nie jest ceniona, to nie znaczy, że jak ma wielkie balony, to nie może uważać, że jest przez to fajniejsza. Statystycznie ładniejsi mają lepiej w życiu. I takie są fakty. Pożądany biust to duży atut w ręku kobiety i zgodzi się z tym każdy psycholog i socjolog. > Kto? Frajer, który nie potrafi zareagować na takie komentarze No i panienka uważająca, że duże, wydekoltowane bufory są jakimkolwiek powodem do dumy A fajne bufory to nie powód do dumy? Jak kobieta ma piękny głos to spoko, jak pięknie rysuje to spoko, ale jak jest seksowna, to pusta? Jak będzie chciała to niech lata z biustem na wierzchu, jak faceci mogą, to dlaczego kobiety nie?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Więc to był zły przykład. Z godności można dobrowolnie zrezygnować. Jak gość dostał za "suczkę" to znaczy, że kobitka najwyraźniej sobie tego nie życzyła...Co nie zmienia faktu, że dla kolegi dresika suczką była i będzie - z tym, że świrniętą. > Nie da się pogodzić wizerunku geja z wizerunkiem dobrego rodzica, to po prostu tak nie działa!Przedrzeźniasz, a nie rozumiesz podstawowych zasad działania ludzkiej psychiki. Wiele rzeczy wpływa na autorytet jednostki, przy czym obnażanie tyłka działa na autorytet negatywnie. > Człowiek, który chce wychowywać dzieci, który musi być autorytetem, nie będzie wywierał pożądanego wpływu jeśli publicznie powie, że dzieli łoże z drugim facetem!Jeśli będzie podkreślał łatwość, z jaką ulegał najbardziej prymitywnym instynktom... > Problem nie leży w ludziach, którzy COŚ robią, ale w ludziach, którzy to OCENIAJĄ.Wszyscy oceniają - co więcej, oceniają niezależne od własnej woli i świadomości. > Zawsze mnie dziwiło jak pojawiały się newsy o tym, że wywalono z uczelni dziewczynę, która dała sobie pstryknąć nagie fotki albo zagrała w pornolu, czy jak napiętnowali jakiegoś faceta za podobną akcję. Wartościowanie ludzi według tego, czy pokazują dupę publicznie, czy nie nie mieści się w mojej skali pojmowania.Publiczne pokazywanie dupy jest rzeczą, która nie mieści się w ramach dopuszczalnych zachowań w obrębie naszego społeczeństwa. Identycznym absurdem jest wywalanie z uczelni kolesia, który został skazany prawomocnym wyrokiem sądu - w sumie co to za różnica, nie? A jednak jakaś różnica jest. Uczelnia ma prawo decydować o tym kto opuszcza jej mury i nie ma obowiązku promowania ludzi, którzy nie potrafią się zachować. Tak samo jak Coca-Cola wycofała reklamę z programu Wojewódzkiego, kiedy ten postanowił sobie pośpiewać o trupach do celu, uczelnia unika bycia powiązaną z lasencją, która jest aktorką porno. Bowiem uczelnia ma się kojarzyć ze zdobywaniem wiedzy, a nie z orgiami i dawaniem d***. > Jak ktoś ma jakieś zaburzenia i pokazuje dupę na skwerku to faktycznie jest świrem. Ale jak ktoś pokaże ją w teledysku to to już jest nie do pogodzenia? To jest nie do pogodzenia dla odbiorcy, który w dodatku nie jest tutaj targetem. I pikantne teledyski i pornosy są adresowane do tych, którzy chcę je oglądać.Owszem. Ponieważ pokazywanie czterech liter tudzież sześciu liter nie wzbudza w ludziach poczucia, że dana osoba zna się na czymś poza pokazywaniem. > To tak jak ktoś idzie na koncert Behemotha i się irytuje, że drą Biblię. To że ktoś nie pokaże dupy bo nie (albo po prostu ma nieładną, czy śliczną, ale się wstydzi) to nie powód, żeby ujmować wartości kogoś, kto nie ma z tym problemu.Dziwnym zbiegiem okoliczności osoby, które ową dupę pokazują, jakoś nie koncentrują się na wypowiedziach merytorycznych. > I proszę zauważyć, że ja nie próbuję na siłę dowartościowywać, wspomnianych tu aktorek/aktorów tylko jestem przeciwny temu sposobowi myślenia, bo wydaje mi się, że nie daleko od tego do zwalania winy za gwałt na to, że ona miała krótką spódniczkę.Niedaleko? > Co do przekazu, to podejrzewam, że jak robię herbatę to to też nie ma nic wspólnego z intelektem i gdybym zamieścił taki filmik publicznie, to tak jakbym powiedział całemu światu - jestem bez wartości - bo jaka jest wartość w parzeniu herbaty?No dokładnie - jaka?  Żadna. Ale też należy zauważyć, że parzenie herbaty jest czynnością neutralną - nie spowodowałoby u odbiorców innych reakcji, niż znudzenie. Pokazywanie z kolei tyłka jest czynnością uważaną za niewłaściwą - o ile anonimowa aktorka porno, która nie pretenduje do bycia kimkolwiek więcej niż aktorką porno nie razi swoim zachowaniem ludzi chcących ją oglądać, o tyle nikt nie potraktowałby jej poważnie wiedząc co robiła ze swoimi ustami  > Problem jednak jest w tym, że nie przebiłbym oglądalności teledysków z roznegliżowanymi paniami czy pornosów. Smutne, ale prawdziwe. Na fajne kobitki jest większy popyt. Kobieta grająca w filmach porno zarabia 4 razy więcej niż faceci, więc jak ma nie mieć wartości, jak chociaż z materialnego punktu widzenia posiada i to całkiem sporą?Wartość materialna nie przekłada się na wartość intelektualną - tak to już jest  > Wielkie to ile? Podwójne D to już są wielkie, czy jeszcze nie? Ludzie podnoszą swoją samoocenę nie tylko z powodu wielkich cycków. Niektórzy się jarają z dużego przyrodzenia, no i co? Wbrew pozorom seksualność odgrywa dużą rolę w życiu ludzi, a to że jej wulgaryzacja nie jest ceniona, to nie znaczy, że jak ma wielkie balony, to nie może uważać, że jest przez to fajniejsza. Statystycznie ładniejsi mają lepiej w życiu. I takie są fakty.Lepiej pod jakim względem? Cieszą się większą sympatią, ale nie poważaniem. A i brzydcy, ale utalentowani radzą sobie bardzo dobrze. W wielu dziedzinach wygląd nie ma absolutnie żadnego znaczenia - również jeśli chodzi o "branie" u płci przeciwnej. Przykładem mogą być szkaradni wręcz muzycy cieszący się gigantycznym powodzeniem, > Pożądany biust to duży atut w ręku kobiety i zgodzi się z tym każdy psycholog i socjolog.Zależy w jakiej sytuacji  Bo tam gdzie w grę wchodzą umiejętności, tam cycki pomogą niewiele - bez talentu, bez wiedzy, człowiek się nie przebije. Owszem - może i pomogą w zostaniu sekretarką, ale to też nie zawsze, zwłaszcza jak trafi się na zawistną szefową. > A fajne bufory to nie powód do dumy? Jak kobieta ma piękny głos to spoko, jak pięknie rysuje to spoko, ale jak jest seksowna, to pusta? Jak będzie chciała to niech lata z biustem na wierzchu, jak faceci mogą, to dlaczego kobiety nie?Żeby dobrze śpiewać nie starczy sam głos - trzeba go szkolić, trzeba posiadać wiedzę. Żeby posiadać biust wystarczy posiadanie biustu. Duma z wielkości buforów jest tym samym, co duma z koloru skóry.
|
|
 | 2 na 2 |
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Skrzeczy pospolitość. W Weselu". W życiu skrzeczy rzeczywistość. Czasem nawet wyje.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 2 na 2 | KarolG (2892 punktów) | Plus za to, że napisałaś o równouprawnieniu ojca. Może skończyć z nazywaniem tego feminizmem, a lepiej nazywać to po prostu równouprawnieniem i równym traktowaniem obu płci. Wtedy przynajmniej będzie widać, że to w interesie obu płci, a nie tylko kobiet.
Thank God, I'm an atheist
|
|
 | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Popieram kwestię praw rodzicielskich. Spotkałem się wielokrotnie z ludźmi mocno pokiereszowanymi i skrzywionymi życiowo, bo w ich przypadku sąd orzekł zgodnie z obowiązującą mentalnością "nawet najgorsza matka lepsza jest od najlepszego ojca". Niestety- takich rzeczy nie rozwiąże prawodawstwo, tylko dojrzewanie społeczeństwa. Tak samo zaangażowanie rodzicielskie mężczyzn jest kwestią ich wewnętrznej dyscypliny i dojrzałości.
Z drugiej jednak strony, mam własne obserwacje do jakich absurdów prowadzi "mainstreamowy" feminizm. Studiuję w Niemczech, na uniwersytecie, który ma chroniczne problemy z miejscami parkingowymi. Wg przepisów niemieckich, budynki użyteczności publicznej oprócz wyznaczonych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych muszą mieć pulę miejsc.... dla kobiet. Cały myk polega na tym, że te "koperty" są szersze od zwykłych, tak jak te oznaczone symbolem wózka inwalidzkiego i stoją puste, ponieważ kobiety wstydzą się na nich parkować, by nie zostać osądzonymi o brak umiejętności prowadzenia samochodu (kultura automobilistyczna, która rozwinęła się w Niemczech sama w sobie jest interesującym tematem na wątek). I tak- kobiety tłoczą się razem ze wszystkimi, miejsca dla kobiet świecą pustkami, a ja- kiedy już zdecyduję, że dziś będzie mi wygodniej samochodem, bo po zajęciach muszę lecieć do pracy do innego miasta- muszę krążyć dwadzieścia minut, sfrustrowany i palący kosztowne paliwko, razem z innymi rzucając krzywe spojrzenia na dwa puste rzędy kopert dla kobiet i mamrocząc pod nosem złowróżbne zaklęcia wymierzone w nadpobudliwych i nadwrażliwych parkingowych.
Walkę z nierównością płac uważam za bezzasadną. Hipotetyczne macierzyństwo naraża pracodawcę na potencjalne straty, jeśli chodzi o umowę podpisaną na czas nieokreślony- takie są niestety prawa wolnego rynku i kapitalizmu, a kapitalizm to coś, czego będę uparcie bronił.
Parytety- to już całkowicie poroniony pomysł. Studiuję na wydziale mechanicznym, w mocno zmaskulinizowanym środowisku. Ale i tu jest parę kobiet, które nie korzystając z żadnych przywilejów dostały się na studia i utrzymują na nich, poziomem swoich umiejętności wpędzając niejednego w kompleksy. Rocznik o dwa lata młodszy- jest znacznie bogatszy w kobiety, ponieważ gwoli jakiegoś unijnego programu dostają na rękę stypendium za sam fakt, że są kobietami i studiują na "męskim" kierunku. Dochodzi do tego, że kobiety, które dostały się na studia i utrzymały na nich parę semestrów kosztem własnego wysiłku mówią o nich z pogardą. KOBIETY nie mężczyźni.
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Wg przepisów niemieckich, budynki użyteczności publicznej oprócz wyznaczonych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych muszą mieć pulę miejsc.... dla kobiet. Bardzo głupi przepis. Zdecydowanie wbrew równości płci. Zamiast pomagać, szkodzi i ośmiesza pomysłodawcę. >Hipotetyczne macierzyństwo naraża pracodawcę na potencjalne straty, jeśli chodzi o umowę podpisaną na czas nieokreślony- takie są niestety prawa wolnego rynku i kapitalizmu, a kapitalizm to coś, czego będę uparcie bronił. A proszę bardzo, broń. A dzieci na przyszłość nie będzie, chyba że pracodawcy sami zaczną rodzić. >Dochodzi do tego, że kobiety, które dostały się na studia i utrzymały na nich parę semestrów kosztem własnego wysiłku mówią o nich z pogardą. KOBIETY nie mężczyźni. Podobnie było w Polsce na studiach medycznych. Miało być pół na pół kobiet i mężczyzn. Dochodziło do tego, że bardzo dobre dziewczyny nie dostawały się na medycynę, bo musieli być przyjęci chłopcy - fatalni zresztą. Już wiem, dlaczego teraz tak się psioczy na lekarzy. Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu. Na wszelki wypadek chodzę do lekarzy-kobiet...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >>Hipotetyczne macierzyństwo naraża pracodawcę na potencjalne straty, jeśli chodzi o umowę podpisaną na czas nieokreślony- takie są niestety prawa wolnego rynku i kapitalizmu, a kapitalizm to coś, czego będę uparcie bronił. >A proszę bardzo, broń. A dzieci na przyszłość nie będzie, chyba że pracodawcy sami zaczną rodzić.
Źródłem problemu z dzietnością nie jest różnica między płacą kobiet i mężczyzn. Raczej stosunek między dominującą (nie średnią! Średnia nie stanowi żadnego punktu odniesienia!) polską pensją do dominujących pensji w zachodnich krajach rozwiniętych. Poza tym brak odpowiedniego zaplecza: żłobków, przedszkoli, zajęć feryjno- wakacyjnych dla dzieci pracujących rodziców.
Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie jestem przeciwny równouprawnieniu. W przypadku umowy o dzieło- różne wynagrodzenie dla kobiet i mężczyzn JEST dyskryminacją. W przypadku stałej pensji przy umowie na czas nieokreślony, zarobek pracownika nie jest de facto czystą zapłatą za jego "pracę", tylko różnicą między zarobkiem przedsiębiorstwa, który wygenerował a kosztami związanymi z jego przeszkoleniem i ubezpieczeniem. Suma, którą pracodawca odejmuje od kobiecej pensji w stosunku do męskiej jest jego "składką ubezpieczeniową"- na tej samej zasadzie to działa- w związku z istniejącym ryzykiem, że poniesie koszty znalezienia i przeszkolenia pracownika na zastępstwo w przypadku macierzyństwa. Jeśli odgórnie tego zakażemy- pracodawca po prostu zamrozi podwyżki, skądś będzie musiał wziąć pieniądze na opłacenie kosztów ryzyka.
|
|
|  | 8 na 8 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Popieram kwestię praw rodzicielskich. Spotkałem się wielokrotnie z ludźmi mocno pokiereszowanymi i skrzywionymi życiowo, bo w ich przypadku sąd orzekł zgodnie z obowiązującą mentalnością "nawet najgorsza matka lepsza jest od najlepszego ojca". Przypisanie dzieci do kobiety jest formą dyskryminacji. W postępowaniu rozwodowym kobiety musiały godzić się na przypisanie im opieki nad dziećmi. Tatuś na ogół dzieci nie chciał.
>Z drugiej jednak strony, mam własne obserwacje do jakich absurdów prowadzi "mainstreamowy" feminizm. ... >Wg przepisów niemieckich, budynki użyteczności publicznej oprócz wyznaczonych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych muszą mieć pulę miejsc.... dla kobiet. Widzisz, jest bardzo wiele przepisów tworzonych przez mężczyzn, którym się wydaje, że robią kobietom dobrze. W Ameryce panowie wyprodukowali samochód specjalnie dla pań. Panie samochód olały i była to spektakularna klapa. Ale tak to jest gdy mężczyzna myśli za kobietę zamiast spytać się czego ona chce. Z tymi parkingami to pewnie też panowie pomyśleli...
>Walkę z nierównością płac uważam za bezzasadną. Hipotetyczne macierzyństwo naraża pracodawcę na potencjalne straty... I rolą państwa jest tak ustalić przepisy by pracodawca tych strat nie ponosił. To nie kobiety są winne tym stratom tylko niedostosowane przepisy prawne. Państwu przecież zależy by rodziły się dzieci i powinno stworzyć odpowiednie warunki kobietom by je mogły i chciały mieć. A dzieci kobiety same sobie nie robią, męzczyzna tez powinien ponosić konsekwencje posiadania dzieci. A za taką samą pracę płaca powinna być taka sama. >Parytety- to już całkowicie poroniony pomysł. Jakoś nie słyszałam nigdy sprzeciwu gdy parytety na studiach (np.medycznych) preferowały mężczyzn. A na ogół kobiety zdają lepiej egzaminy na studia nawet tych technicznych. Jesteś w stanie pogodzić się z koleżanką która jest dużo lepsza od ciebie ale jak ma takie same jak ty umiejętności to już uważasz, że jest gorsza.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >I rolą państwa jest tak ustalić przepisy by pracodawca tych strat nie ponosił. To nie kobiety są winne tym stratom tylko niedostosowane przepisy prawne.
Rolą państwa jest nie wtryniać się w przedsiębiorczość. Interwencjonizm nie prowadzi donikąd indziej, niż do sytuacji, kiedy zanika wolna konkurencja. Przepisy prawne też nie są winne tym stratom, tylko prosty fakt, że na pewnien czas odchodzi pracownik i trzeba znaleźć i przeszkolić zastępstwo.
>Państwu przecież zależy by rodziły się dzieci i powinno stworzyć odpowiednie warunki kobietom by je mogły i chciały mieć. A dzieci kobiety same sobie nie robią, męzczyzna tez powinien ponosić konsekwencje posiadania dzieci.
Stąd- jak napisałem: popieram prawdziwe ojcostwo.
>A za taką samą pracę płaca powinna być taka sama.
Tak, jeśli jest to umowa o dzieło. Jak najbardziej. W tym momencie mniejsza płaca dla kobiety jest symptomem odrażającej dyskryminacji. W przypadku umowy na czas nieokreślony nie tyle płaci się pracownikowi za "pracę", co wypłaca mu różnicę miedzy zyskiem który wygenerował a kosztami jego utrzymania: ubezpieczenia, przeszkolenia etc etc...
>Jesteś w stanie pogodzić się z koleżanką która jest dużo lepsza od ciebie ale jak ma takie same jak ty umiejętności to już uważasz, że jest gorsza.
Bezpodstawna insynuacja.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >na pewien czas odchodzi pracownik i trzeba znaleźć i przeszkolić zastępstwo. Ja nie jestem pewna, czy łatwo jest na 4 miesiące znaleźć i przeszkolić zastępstwo za wysokiej klasy specjalistę... A jak wytłumaczyć fakt, że kobietom, które nie zamierzają mieć dzieci lub mają je już odchowane płaci się mniej? No przepraszam, ale czym pracodawcy to usprawiedliwiają? Przecież nie muszą zatrudniać zastępstwa i żadnego ryzyka nie ponoszą.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ja nie jestem pewna, czy łatwo jest na 4 miesiące znaleźć i przeszkolić zastępstwo za wysokiej klasy specjalistę...
Więc albo koszty znalezienia wyspecjalizowanego zastępstwa, albo strata finansowa w związku z czteromiesięcznym specjalisty brakiem. Sama daje mi Pani broń do ręki...
>A jak wytłumaczyć fakt, że kobietom, które nie zamierzają mieć dzieci lub mają je już odchowane płaci się mniej? No przepraszam, ale czym pracodawcy to usprawiedliwiają? Przecież nie muszą zatrudniać zastępstwa i żadnego ryzyka nie ponoszą.
Tu się robi ciekawie. Owszem, dzieci można nie chcieć. Można mieć odchowane. Problem w tym, że w przypadku (z medycznego punktu widzenia- płodnej i zdrowej) kobiety ciąża zawsze może się zdarzyć. Mężczyzna siłą rzeczy w ciążę nie zajdzie. Myślę, że gdyby mężczyźni mogli brać urlopy na tej samej zasadzie, co kobiety w tym przypadku- i je brali rzecz jasna, nie generując martwego przepisu, problem różnicy płac zniwelowałby się. Kosztem- jak już wcześniej pisałem- podwyżek, czy innych bonusów. Nie potrzeba do tego interwencjonizmu państwa, wtrącania nosa w przedsiębiorstwo. Potrzeba przepisu o urlopach tacierzyńskich, społecznej świadomości i rzecz jasna dzieci.
Od przedsiębiorstw rządowi wara! Wystarczy już pokręconego systemu koncesjonowania, zezwalania i certyfikowania, który robi z prywatnej inicjatywy tropikalną dżunglę meandrycznych pułapek prawnych.
To chyba objaśnia mój stosunek do feminizmu, prawda? jestem ZA równouprawnieniem, PRZECIW roszczeniowej postawie wobec prawodawstwa i myśleniu życzeniowemu, że prawnymi regulacjami sprawę da się rozwiązać. Należy prowadzić społeczne kampanie uświadamiające a nie ludowe batalie przeciwko molochowi prawnemu, które prowadzą tylko do jego rozdęcia.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> Problem w tym, że w przypadku (z medycznego punktu widzenia- płodnej i zdrowej) kobiety ciąża zawsze może się zdarzyć.Chyba w średniowieczu... W XXI wieku są sposoby, by się nie zdarzyła. > Myślę, że gdyby mężczyźni mogli brać urlopy na tej samej zasadzie, co kobiety w tym przypadku- i je brali rzecz jasna, nie generując martwego przepisu, problem różnicy płac zniwelowałby się.Mężczyznom nie przysługuje urlop macierzyński. Bo to nie jest urlop na wychowywanie dziecka, tylko dla podreperowania zdrowia kobiety, nadwątlonego ciążą. Takie czteromiesięczne zwolnienie lekarskie. Nic nie pisałam o urlopach wychowawczych. > Potrzeba przepisu o urlopach tacierzyńskichFe, jakie brzydkie słowo. Potworek językowy. Proszę z niego zrezygnować. Nie potrzeba żadnego przepisu, urlop wychowawczy każde z rodziców może wziąć. > społecznej świadomościA pod tym to się podpisuję czterema kończynami. To jest właśnie to, o czym pisała Alicja - przypisanie kobiety do dziecka jak nie przymierzając chłopa do ziemi. To się musi zmienić. > i rzecz jasna dzieci.Rzecz jasna  > Wystarczy już pokręconego systemu koncesjonowania, zezwalania i certyfikowania, który robi z prywatnej inicjatywy tropikalną dżunglę meandrycznych pułapek prawnych.A może warto zrezygnować z tych niepotrzebnych, często głupich, najczęściej sprzecznych ze sobą przepisów, a wprowadzić sensowne? > To chyba objaśnia mój stosunek do feminizmu, prawda?Prawda  > Należy prowadzić społeczne kampanie uświadamiająceDoświadczenie mi podpowiada, że taki prowadzący będzie miał pod górkę. Ale trzeba. Z każdym rokiem będzie łatwiej. Ludzie powoli, bo powoli, ale jednak się zmieniają. Dwadzieścia lat temu nikomu do głowy nie przychodziło, żeby ojciec szedł na wychowawczy. Teraz idą, coraz więcej. > a nie ludowe batalie przeciwko molochowi prawnemu, które prowadzą tylko do jego rozdęcia.A to jednak też trzeba. Prawo jest nie za dobre. Bez jego zmiany (sensownej zmiany, nie rozdęcia) sytuacja będzie się tylko pogarszać. Obchodzenie durnych przepisów to nie jest sposób na rozwiązanie problemu. Przepis musi być zmieniony na dobry i musi działać, bo taka jest jego rola i funkcja. I tu widzę wielką rolę do odegrania dla Twojego pokolenia. Jesteście młodzi i rozumujecie właściwie. Wapno z moich roczników niech idzie pisać podręczniki, których i tak nikt nie będzie czytał, a Wy zmieniajcie świat tak, żeby było najlepiej dla Was. Pozdrawiam.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Staram się jedynie być realistą. Wychodzę z założenia, że im mniej państwa w naszym życiu, tym lepiej. Nie dlatego, że jestem zbyt leniwy, żeby podjąć się wysiłku nadania jego bezwładnej maszynie "właściwego" kierunku- po prostu taka rozpędzona maszyneria trudna jest do zatrzymania i ma naturalną tendencję by się zagalopować w kierunku danej linii ideologicznej. Poza tym- skoro mamy wolności obywatelskie, to korzystajmy z nich. Twórzmy związki zawodowe, stowarzyszenia, walczmy o swoje racje. A nie pokrzykujmy na państwo, że ma to uregulować za nas. Bo kiedyś to zrobi, ha! I to z jakim rozmachem! Aż nam pióra polecą i zadymią z kuprów!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Mężczyznom nie przysługuje urlop macierzyński. Bo to nie jest urlop na wychowywanie dziecka, tylko dla podreperowania zdrowia kobiety, nadwątlonego ciążą. Takie czteromiesięczne zwolnienie lekarskie. Nic nie pisałam o urlopach wychowawczych.
To nie jest tak całkiem i do końca prawda. Z medycznego punktu widzenia nie potrzeba jednak aż tyle czasu, by dojść do siebie po porodzie, tak samo, jak nieuzasadnione byłyby w takim świetle zróżnicowanie długości urlopu macierzyńskiego pomiędzy ciążą pierwszą a kolejnymi oraz ciągłe kroki w kierunku wydłużenia urlopu. Nie byłoby też uzasadnienia dla istniejącej możliwości prawnej przejęcia końcowej części urlopu macierzyńskiego przez drugiego rodzica (powyżej 14 tygodnia). Przynajmniej część urlopu macierzyńskiego to nie jest żadne zwolnienie dla poratowania zdrowia, tylko inaczej nazwany urlop ma wstępne odchowanie i odkarmienie potomka.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >Potrzeba przepisu o urlopach tacierzyńskich A nie po prostu: ojcowskich ?
|
|
| | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Rolą państwa jest nie wtryniać się w przedsiębiorczość.
Rolą państwa jest realizacja woli obywateli.Jeżeli wyrażą oni wolę aby państwo "wtryniało" się w przedsiębiorczość to powinno się "wtryniać".
|
|
| | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >>Rolą państwa jest nie wtryniać się w przedsiębiorczość. >Rolą państwa jest realizacja woli obywateli.Jeżeli wyrażą oni wolę aby państwo "wtryniało" się w przedsiębiorczość to powinno się "wtryniać".
Proszę założyć przedsiębiorstwo. A ja wtedy zadbam, żeby Panu do niego wtryniło się państwo. Wtedy porozmawiamy.
|
|
| | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Proszę założyć przedsiębiorstwo.
Zrobiłem to 30 lat temu.
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) | >Interwencjonizm nie prowadzi donikąd indziej, niż do sytuacji, kiedy zanika wolna konkurencja.
Wolna konkurencja to mżonka. Nie tylko dlatego, że Państwo się wtrąca.
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
| | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Wolna konkurencja to mżonka. Nie tylko dlatego, że Państwo się wtrąca.
Nie stanie się mniejszą mrzonką, jeśli państwo faktycznie zacznie.
|
|
| | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > >Wolna konkurencja to mżonka. Nie tylko dlatego, że Państwo się wtrąca.> Nie stanie się mniejszą mrzonką, jeśli państwo faktycznie zacznie.Ale jeśli nie zacznie, to też nie 
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
| | |  | 1 na 1 | mayolina (2278 punktów) | >Rolą państwa jest nie wtryniać się w przedsiębiorczość. Interwencjonizm nie prowadzi donikąd indziej, niż do sytuacji, kiedy zanika wolna konkurencja. Przepisy prawne też nie są winne tym stratom, tylko prosty fakt, że na pewnien czas odchodzi pracownik i trzeba znaleźć i przeszkolić zastępstwo.
to że nie powinniśmy kraść nie znaczy, że ludzie nie kradną. Dlatego potrzebna jest policja, wymiar sprawiedliwości..czyli państwo. Przeceniasz mądrość rynku. Państwo jest po to by, m.in. pilnować by ludzie (i firmy) grały w/g ustalonych zasad. Wolna ręka, czyt. niedostateczny kontrola nad tym co i jak robią firmy, doprowadziła do obecnego kryzysu, bo nie dosyć że rynek nie działa racjonalnie to dochodzi to tego wszystkiego element ludzki, a w tym konkretnym przypadku zachłanność. Oczywiście fajnie byłoby gdyby był prawdziwy liberalizm, czyli zdrowe współzawodnictwo, ale tego akurat nie ma. Przegrywa na ogół mniejszy a nie lepszy. Oczywiście związki zawodowe, tylko bez państwa pilnującego aby te związki mogły powstać jakie są szanse że związki powstaną? Czy mam przypomnieć skąd się wziął 1.maja? No chyba, że zaczniemy od nowa, robiąc rewolucję :-D
|
|
| |  | | bohandas (842 punktów) | >I rolą państwa jest tak ustalić przepisy by pracodawca tych strat nie ponosił. To nie kobiety są winne tym stratom tylko niedostosowane przepisy prawne. >Państwu przecież zależy by rodziły się dzieci i powinno stworzyć odpowiednie warunki kobietom by je mogły i chciały mieć. A dzieci kobiety same sobie nie robią, męzczyzna tez powinien ponosić konsekwencje posiadania dzieci. >A za taką samą pracę płaca powinna być taka sama.
Tu nie chodzi o to, ze kobiety są winne jakimś stratom (nie jest to kwestia winy), tylko o to że młode kobiety zazwyczaj generują mniejsze przychody dla firmy, więc nie ma tutaj mowy o takiej samej pracy i takiej samej płacy. Jest mniej pracy i mniej płacy.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku emerytur: kobiety krócej pracują (i dłużej żyją niż mężczyźni), więc nic dziwnego, że otrzymują niższe emerytury.
BTW, to kobiety są uprzywilejowane - mają mozliwość przechodzenia na emeryturę w wieku 60 lat - mężczyźni takiego prawa nie mają. Do niedawna też mężczyźni podlegali obowiązkowej służbie wojskowej - kobiety takiego obowiązku nie miały.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>Tu nie chodzi o to, ze kobiety są winne jakimś stratom (nie jest to kwestia winy), tylko o to że młode kobiety zazwyczaj generują mniejsze przychody dla firmy, więc nie ma tutaj mowy o takiej samej pracy i takiej samej płacy. Jest mniej pracy i mniej płacy. Przy układaniu bruku na akord to może i miałbyś rację ale w księgowości, działach technologicznych itd żadne badania nie wykazały gorszej pracy kobiet ( wręcz przeciwnie). >Podobnie sytuacja wygląda w przypadku emerytur: kobiety krócej pracują (i dłużej żyją niż mężczyźni), więc nic dziwnego, że otrzymują niższe emerytury. A czy pomyślałeś dlaczego nasi politycy boją się zrównania wieku emerytalnego. Bez, żadnych protestów by się obyło gdyby ustalono, że na emeryturę można przejść na życzenie pracownika w wieku lat np. 62,5 niezależnie od płci a pracodawca nie może zwolnić na emeryturę przed ukończeniem 65 lat. >BTW, to kobiety są uprzywilejowane - mają mozliwość przechodzenia na emeryturę w wieku 60 lat - mężczyźni takiego prawa nie mają.
Zbyt często jest to niestety przymus.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | | bohandas (842 punktów) | > Przy układaniu bruku na akord to może i miałbyś rację ale w księgowości, działach technologicznych itd żadne badania nie wykazały gorszej pracy kobiet ( wręcz przeciwnie).Nie napisałem, ze kobiety pracują gorzej, bo to nie prawda, jednak zatrudniając kobietę w wieku 20 lat prawdopodobieństwo, że w ciągu kilku następnych lat pójdzie na urlop macierzyński jest istotnie większe niż w przypadku mężczyzny. Kobieta w ciąży, później na urlopie macierzyńskim, a następnie na chorobowym (małe dzieci zazwyczaj chorują) wykona mniej pracy niż facet - mamy tutaj mniej pracy i mnie płacy. > A czy pomyślałeś dlaczego nasi politycy boją się zrównania wieku emerytalnego. Bez, żadnych protestów by się obyło gdyby ustalono, że na emeryturę można przejść na życzenie pracownika w wieku lat np. 62,5 niezależnie od płci a pracodawca nie może zwolnić na emeryturę przed ukończeniem 65 lat.Gdyby przejście na emeryturę w wieku 62,5 lat zależało od decyzji obywatela, to spora grupa mężczyzn przeszłaby na taka wcześniejszą emeryturę, co wiąząłoby sie z dodatkowymi kosztami w postaci świadczeń emerytalnych. Jednocześni ci sami emeryci zatrudniliby się w tych samych firmach i pracowali jak wcześniej. Oczywiscie pracowaliby za nieco mniejsze wynagrodzenie i być może na nieco innych zasadach, ale i tak w sumie dostaliby więcej. Dlatego nikt na to nie pojdzie. Dodatkowo sądzę, że podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet nie odbyłoby sie bez protestów. > Zbyt często jest to niestety przymus.Kobieta może przejść na emeryturę i pracować dalej (jesli tak zdecyduje) pobierając emeryturę i wynagrodzenie za pracę - trudno nazwać to przymusem. Nie wiem dlaczego tak ciężko przyznać: tak, my kobiety mamy przywilej w postaci prawa do wcześniejszej emerytury.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Kobieta w ciąży, później na urlopie macierzyńskim, a następnie na chorobowym (małe dzieci zazwyczaj chorują) wykona mniej pracy niż facet - mamy tutaj mniej pracy i mnie płacy. Ale gdy nie jest w ciąży, nie jest na urlopie macierzyńskim i nie bierze zwolnienia nadal zarabia mniej - dlaczego? I co Ty z tym "przywilejem" wcześniejszego przechodzenia na emeryturę - dla mnie to przejaw dyskryminacji. Bo niby co to znów za przywilej? Niższa emerytura?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Kobieta w ciąży, później na urlopie macierzyńskim, a następnie na chorobowym (małe dzieci zazwyczaj chorują) wykona mniej pracy niż facet - mamy tutaj mniej pracy i mnie płacy. >Ale gdy nie jest w ciąży, nie jest na urlopie macierzyńskim i nie bierze zwolnienia nadal zarabia mniej - dlaczego?
Jest to bardzo prosty mechanizm, wynikający z tego w jaki sposób dokonuje się wzrost płac w wielu firmach. W czasie kiedy kobiety znajdują się np. na urlopie macierzyńskim, ich koledzy dostają podwyżki, stąd w skali całej gospodarki, powstaje pewna różnica w wynagrodzeniach. Moja żona doświadczyła tego dwa razy. W tej chwili pomimo tego, że wykonuje tą samą pracę co kolega z pokoju, zarabia mniej. Oczywiście nie jest to tylko jeden czynnik. Ponieważ jestem pełnomocnikiem pracodawcy w dużej firmie, na podstawie swojego doświadczenia, zauważyłem, że kobiety nie potrafią walczyć o podwyżki tak jak mężczyźni. Nie ma tu jakiegoś męskiego spisku, tylko pracodawca nie ma interesu w tym aby płacić więcej pracownikowi, który dobrze wykonuje swoją pracę za niższą płacę. Tak więc przede wszystkim kobiety powinny zmienić swoje podejście do tych kwestii. Walczyć o swoje cele, a nie oglądać się na "władców" aby łaskawie uchwalili prawo, które będzie wspomagało kobiety.
>I co Ty z tym "przywilejem" wcześniejszego przechodzenia na emeryturę - dla mnie to przejaw dyskryminacji. Bo niby co to znów za przywilej? Niższa emerytura?
Tylko dlaczego większość kobiet broni tej "dyskryminacji"?
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Tak więc przede wszystkim kobiety powinny zmienić swoje podejście do tych kwestii. Walczyć o swoje cele, a nie oglądać się na "władców" aby łaskawie uchwalili prawo, które będzie wspomagało kobiety.Zgadzam się i podpisuję pod tym czterema łapami. To już się dzieje - kobiety wiedzą, że za to samo należy im się tyle samo, a nie mniej i zaczynają o swoje walczyć. Do tej pory siedziały jak trusie, bo uważały, że tak ma być (ech, ten bagaż dziejów...). > Tylko dlaczego większość kobiet broni tej "dyskryminacji"?Bo się przyzwyczaiły. Może mają mężów i nie potrzebują wyższej emerytury, może mają wnuki i zdaje im się, że ich psim obowiązkiem jest zająć się wnukami. Może są zmęczone pracą "na dwa etaty" i uważają, że jeden (ten domowy) w zupełności im na stare lata wystarczy. W sumie się im nie dziwię, przyjść po 8 godzinach użerania się z interesantami w biurze, klientami w sklepie, dziećmi w przedszkolu, a przede wszystkim z szefem i jeszcze łapać się za gotowanie, pranie, sprzątanie, odrabianie lekcji z dziećmi i prasowanie mężowskich koszul  to mało kto wytrzyma. I tak dzień w dzień. Makabra  Mogą być różne przyczyny skwapliwego uciekania kobiet na emeryturę. Mnie nie ma kto utrzymywać na emeryturze, wnuków nie mam (a jak będę miała, to po pierwsze nie tak zaraz, a po drugie pewnie za granicą), a dom traktuję lekceważąco, więc się pazurami będę trzymać pracy i nie dam sobie wcisnąć "przywileju" 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | Nie wiem czy też zauważyłaś taką prawidłowość, że największymi orędowniczkami wcześniejszego wieku emerytalnego kobiet są młode kobiety (takie ponad trzydzieści lat)? Z jednej strony mają interes w tym by ich matki już nie pracowały a z drugiej są tak przemęczone , że marzą o własnej emeryturze. Natomiast już po pięćdziesiątce to chętnie pracowały by już dłużej, boją się tylko czy jeżeli stracą pracę to dożyją do emerytury bez pieniędzy bo wiadomo jakie mają szanse na znalezienie pracy.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Nie wiem czy też zauważyłaś taką prawidłowość, że największymi orędowniczkami wcześniejszego wieku emerytalnego kobiet są młode kobiety (takie ponad trzydzieści lat)?Mnie nie licz  Ale w mojej branży to się raczej pracowników bardzo ładnie prosi, żeby w miarę możliwości na żadne emerytury nie odchodzili, a jeśli już koniecznie się uprą, to żeby i tak pracowali nadal, więc mojej skromnej osobie nijakie wypychanie na emeryturę nie grozi  A i pracodawcy, który mi zaproponuje płacę niższą niż koledze za podobny wymiar pracy będę mogła się na szczęście roześmiać w twarz.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Ale w mojej branży to się raczej pracowników bardzo ładnie prosi, żeby w miarę możliwości na żadne emerytury nie odchodzili,
Co to za branża jeśli można spytać?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Ale w mojej branży to się raczej pracowników bardzo ładnie prosi, żeby w miarę możliwości na żadne emerytury nie odchodzili,> Co to za branża jeśli można spytać?Deficytowa (co więcej, nie tylko w Polsce)  Patomorfologia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Co to za branża jeśli można spytać?> Deficytowa (co więcej, nie tylko w Polsce) Patomorfologia.Mniam.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sarmat (230 punktów) | >Nie wiem czy też zauważyłaś taką prawidłowość, że największymi orędowniczkami wcześniejszego wieku emerytalnego kobiet są młode kobiety (takie ponad trzydzieści lat)? >Z jednej strony mają interes w tym by ich matki już nie pracowały a z drugiej są tak przemęczone , że marzą o własnej emeryturze. Natomiast już po pięćdziesiątce to chętnie pracowały by już dłużej, boją się tylko czy jeżeli stracą pracę to dożyją do emerytury bez pieniędzy bo wiadomo jakie mają szanse na znalezienie pracy. > Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Statystyczny Polak żyje 69 lat , Polka - 78 . Statystyczny facet korzysta z emerytury 4 lata - kobieta 18 . Dzięki za taki przywilej . Chętnie Ci go oddam . Poza tym na emeryturze można dorobić . Pracodawcy chętnie zatrudniają emerytów , bo nie trzeba za nich płacić ZUS . Swoją drogą to Ci zazdroszczę . Musisz mieć zajefajną robotę , skoro chcesz w niej pozostać jak najdłużej . Ja zauważam u siebie od dawna cechy "zespołu wypalenia zawodowego" . W Szwecji dają na to zwolnienia lekarskie (na rok i dłużej) . Ale żyjemy w Polsce . Nie wiem jak wytrwam jeszcze 17 lat . Aha ! Uważam , że twoje argumenty są czasami troche przewrotne .
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | Ale żyjemy w Polsce . Nie wiem jak wytrwam jeszcze 17 lat . > Aha ! Uważam , że twoje argumenty są czasami troche przewrotne . Wytrwasz i zmienisz zdanie co do emerytury. Ja po odejściu na emeryturę ( ze względu na wiek)nauczyłam się nowego zawodu. Całe nieszczęście "moherów" wynika z tego, że nikomu nie są potrzebni a mają za małe emerytury by mogli poszaleć.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >>Kobieta w ciąży, później na urlopie macierzyńskim, a następnie na chorobowym (małe dzieci zazwyczaj chorują) wykona mniej pracy niż facet - mamy tutaj mniej pracy i mnie płacy. >Ale gdy nie jest w ciąży, nie jest na urlopie macierzyńskim i nie bierze zwolnienia nadal zarabia mniej - dlaczego?
A dlaczego młody mężczyzna za to samo ubezpieczenie komunikacyjne zapłaci więcej niż kobieta lub mężczyzna starszy? Dzieje się tak też gdy nigdy nie spowodował wypadku i prowadzi jak emeryt... Z tego samego powodu pracodawcy skłonni są zapłacić więcej facetowi niż młodej kobiecie. To kwestia kalkulacji ryzyka.
>I co Ty z tym "przywilejem" wcześniejszego przechodzenia na emeryturę - dla mnie to przejaw dyskryminacji. Bo niby co to znów za przywilej? Niższa emerytura?
Emerytura jest niższa nie tylko dlatego, że kobiety przechodzą szybciej na emeryturę, ale też dlatego, że średnio kobiety o ok. 5 lat dłużej żyją niż mężczyźni. Zatem kobiety przez około 10 lat dłużej pobierają swiadczenie emerytalne - musi być ono niższe - inaczej byłoby to nieczciwe.
Wiele kobiet cieszy się, że może przejść na emeryturę w wieku 60 lat i dla nich jest to niewątpliwie przywilej (niezależnie od opini feministek).
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> A dlaczego młody mężczyzna za to samo ubezpieczenie komunikacyjne zapłaci więcej niż kobieta lub mężczyzna starszy? Dzieje się tak też gdy nigdy nie spowodował wypadku i prowadzi jak emeryt...> Z tego samego powodu pracodawcy skłonni są zapłacić więcej facetowi niż młodej kobiecie. To kwestia kalkulacji ryzyka.Ty chyba czegoś nie rozumiesz. Ubezpieczenie od zdarzeń komunikacyjnych zasadza się na zupełnie innych regułach. Pracodawca nie musi w ten sposób kalkulować ryzyka. Pracodawca ma przez wiele lat w firmie pełnowartościowego pracownika, który generuje jego, pracodawcy, zyski. A mimo to płaci mu mniej za dokładnie tę samą (albo i lepszą) pracę, co koledze. Bo? > Emerytura jest niższa nie tylko dlatego, że kobiety przechodzą szybciej na emeryturę, ale też dlatego, że średnio kobiety o ok. 5 lat dłużej żyją niż mężczyźni.Tak jest. I za to powinny zostać ukarane. Za to, że dbają o siebie > Zatem kobiety przez około 10 lat dłużej pobierają swiadczenie emerytalne - musi być ono niższe - inaczej byłoby to nieczciwe.Noszszsz... przecież nie mówię, że ma być inaczej, niż wyliczone na podstawie długości okresu przepracowanego (czyli zgromadzonych składek) i przewidywalnej długości życia (chociaż to drugie jest już mniej oczywiste, wiele osób na forum już wie, jakie jest moje zdanie o statystyce). Tłumaczę tylko jak komu mądremu, dlaczego w tej sytuacji wcześniejsze przechodzenie na emeryturę nie jest żadnym przywilejem, bo rąbie kobiety po kieszeni. Podwójnie. > Wiele kobiet cieszy się, że może przejść na emeryturę w wieku 60 lat i dla nich jest to niewątpliwie przywilej (niezależnie od opini feministek).Widocznie, jak powiedziałam, ma je kto utrzymywać.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | >Ty chyba czegoś nie rozumiesz. Ubezpieczenie od zdarzeń komunikacyjnych zasadza się na zupełnie innych regułach. Pracodawca nie musi w ten sposób kalkulować ryzyka. Pracodawca ma przez wiele lat w firmie pełnowartościowego pracownika, który generuje jego, pracodawcy, zyski. A mimo to płaci mu mniej za dokładnie tę samą (albo i lepszą) pracę, co koledze. Bo?
Z ryzykiem wiąże się i ubezpieczenie i zatrudnienie pracownika. Rozsądna firma uwzględni te ryzyka w obu przypadkach. W grupie młodych mężczyzn prawdopodobieństwo spowodowania wypadku jest większe niż w przypadku osób starszych bądź kobiet, więc też składka jest odwiednio wyższa. Natomiast w przypadku zatrudnienia młodej kobiety istnieje wieksze ryzyko (niż w przypadku mężczyzny), że zamiast pracownika w pracy za kilka miesięcy bedzie pracownik na macierzyńskim, więc nie jest dziwne że wynagrodzenie uwzględnia to ryzyko po stronie pracodawcy.
>Noszszsz... przecież nie mówię, że ma być inaczej, niż wyliczone na podstawie długości okresu przepracowanego (czyli zgromadzonych składek) i przewidywalnej długości życia (chociaż to drugie jest już mniej oczywiste, wiele osób na forum już wie, jakie jest moje zdanie o statystyce). Tłumaczę tylko jak komu mądremu, dlaczego w tej sytuacji wcześniejsze przechodzenie na emeryturę nie jest żadnym przywilejem, bo rąbie kobiety po kieszeni. Podwójnie.
Co to znaczy: rąbie po kieszeni? Chcesz powiedzieć, że ktoś kogoś oszukuje? Kto kogo?
>>Wiele kobiet cieszy się, że może przejść na emeryturę w wieku 60 lat i dla nich jest to niewątpliwie przywilej (niezależnie od opini feministek). >Widocznie, jak powiedziałam, ma je kto utrzymywać.
Raczej: widocznie uważają, że tak jest dla nich lepiej i niekoniecznie wiąże się to z tym, że ktoś je utrzymuje.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Z ryzykiem wiąże się i ubezpieczenie i zatrudnienie pracownika. Z tym, że w przypadku zatrudnienia pracownika najczęściej jest to ryzyko wydumane. Dla pracownika ryzyko jest większe. >Co to znaczy: rąbie po kieszeni? Chcesz powiedzieć, że ktoś kogoś oszukuje? Kto kogo? Tobie to chyba łopatologicznie wszystko trzeba. To znaczy, że kobieta na tym traci finansowo. Teraz już jasne? >Raczej: widocznie uważają, że tak jest dla nich lepiej i niekoniecznie wiąże się to z tym, że ktoś je utrzymuje. Nie? Lepiej im jest, jak końca z końcem związać nie mogą? Nie, kobieta, która ma jakie takie pojęcie o kosztach utrzymania, a nie ma innego jego źródła, niż własna marna emerytura, na taki numer nie pójdzie. Wie, że będzie jej tylko gorzej.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >>Z ryzykiem wiąże się i ubezpieczenie i zatrudnienie pracownika. >Z tym, że w przypadku zatrudnienia pracownika najczęściej jest to ryzyko wydumane. Dla pracownika ryzyko jest większe.
Meretseger, otwórz firmę, zatrudnij kilka młodych kobiet i niech pójdą na macierzyńsko-chorobowe, a potem zastanów się czy koszty jakie się z tym dla Twojego biznesu wiążą też są wydumane...
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. kobiety musiały godzić się na przypisanie im opieki nad dziećmi. Wie ktoś może jaka jest tu faktyczna sytuacja prawna (nie potrafię znaleźć jasnej wykładni)? Czy nie jest tak, że matka może się zrzec i praw i obowiązków wobec dziecka zaś ojciec tylko praw a obowiązki zostają (co odpowiedzialnym ojcom nie przeszkadza)? Jeśli istniałaby tak wstępna asymetria między płciami (choć może jest tylko mitem), to nie dziwne byłoby, że dla zachowania sumarycznej równowagi faceci znajdują przewagi w innych miejscach..
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Nie wiem, jak to wygląda, ale chyba tak nie może być. Zrzeczenie się praw rodzicielskich skutkuje też wygaśnięciem obowiązków. Jak przy adopcji - rodzice zrzekają się praw do dziecka i opiekę przejmuje nowa rodzina, biologiczny ojciec nic już nie musi. Przecież to byłoby śmieszne, gdy był zobowiązany np. do alimentowania adoptowanego przez kogo innego dziecka. Ale jak mówię, nie wiem. Prawnik - specjalista od kodeksu rodzinnego i opiekuńczego pilnie poszukiwany!
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Chodziło raczej o sytuację, gdzie któreś z rodziców zachowuje opiekę nad dzieckiem.
Skoro jednak już mowa o oddaniu dziecka, to też nie ma tu równości. Przy założeniu, że oboje rodzice żyją w pełni praw i zdrowia - ojciec nie może oddać dziecka bez zgody/wiedzy drugiej strony, a matka chyba tak.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Chodziło raczej o sytuację, gdzie któreś z rodziców zachowuje opiekę nad dzieckiem.
Obowiązek alimentacyjny formalnie dotyczy też matki, jeśli o to pytasz- prawo nie precyzuje płci rodzica.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Przy założeniu, że oboje rodzice żyją w pełni praw i zdrowia - ojciec nie może oddać dziecka bez zgody/wiedzy drugiej strony, a matka chyba tak. Niestety (a może na szczęście) tak nie jest. Jeśli ojciec nie jest pozbawiony praw rodzicielskich, to bez jego zgody dziecka nie można oddać. To działa jednakowo dla obojga rodziców.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Jeśli ojciec nie jest pozbawiony praw rodzicielskich, przy założeniu, że wie o swym rodzicielstwie, > to bez jego zgody (..) To działa jednakowo dla obojga rodziców. No ale facet nie może chyba zostać rodzicem bez wiedzy i/lub zgody matki?
|
|
 | | kognitywista (3391 punktów) | >Ilu znasz mężczyzn - pedagogów przedszkolnych? Pytanie tylko: czy naprawdę ideałem jest, aby było ich tam 50% ? Albo: min. 50% ?
|
|
3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Może w przepisach wszystko pięknie ładnie, tylko jakoś te przepisy są często ignorowane w życiu naszego kraju. Nie jestem kobietą, a to widzę. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) | >Może w przepisach wszystko pięknie ładnie, tylko jakoś te przepisy są często ignorowane w życiu naszego kraju. >Nie jestem kobietą, a to widzę. >Pozdrawiam
I lekarstwem na to jest wprowadzenie nowych przepisów? I one nie będą ignorowane, bo... ?
|
|
|  | 1 na 1 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>I lekarstwem na to jest wprowadzenie nowych przepisów? I one nie będą ignorowane, bo... ? Jakie konkretnie przepisy masz na myśli?
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | >>I lekarstwem na to jest wprowadzenie nowych przepisów? I one nie będą ignorowane, bo... ? >Jakie konkretnie przepisy masz na myśli?
Żadnych, ogólnie mówię. Jeśli prawo jest dobre, a ludzie go nie respektują, to nie da sie tego naprawić wprowadzaniem jeszcze innych przepisów, bo też będzie to samo. Trzeba zmienić ludzi.
|
|
| | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Jeśli prawo jest dobre, a ludzie go nie respektują, to nie da sie tego naprawić wprowadzaniem jeszcze innych przepisów, bo też będzie to samo. Trzeba zmienić ludzi.
Albo surowiej egzekwować przestrzeganie obowiązującego prawa. Ale to się na ogół nikomu, już samej natury rzeczy nie podoba.
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> I lekarstwem na to jest wprowadzenie nowych przepisów? I one nie będą ignorowane, bo... ?Będą dokładniejsze. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >Więc o co wam właściwie chodzi ? Proszę mi pokazać choć jeden zapis w Konstytucji RP , kodeksie karnym , cywilnym czy jakimkolwiek akcie prawnym , gdzie jest napisane , że : mężczyźnie coś wolno a kobiecie nie ! Właśnie, nigdzie nie jest napisane, a mężczyzna jest jakby uprzywilejowany. Dlaczego wiec często jest? Uważam, iż nie chodzi o tzw. feminizm skrajny - wręcz śmieszny, lecz o feminizm dojrzały, który jest walką o prawdziwą godność kobiety.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
4 na 4 | DEmonizer (4893 punktów) | Uważam, że powinniśmy dążyć do takiej sytuacji społecznej, w której wszystkie grupy będą czuć się dobrze. Brzmi banalnie: Dobrze jest wtedy, kiedy wszyscy dążą do wspólnego dobrego samopoczucia w społeczeństwie. Jeśli napiętnujemy jakąś mniejszość seksualną, grupę społeczną, płeć, grupą tą automatycznie będzie rządzić obrona przed agresorem. Reakcja mniejszości ma wpływ na ogół. Co skłania ogół do obrony przed mniejszością i tak się gra nakręca. Jeśli jakaś grupa społeczna nie stanowi faktycznego zagrożenia dla innych poprzez to jaka jest (często niezależnie od siebie), uważam że hańbą jest taką grupę "tępić". Np. Ostatnio spotkałem młodego patriotę, który uważał, że należy wszystkich Romów przepędzić, ostatecznie wybić, gdyż sprzedają w naszym pięknym kraju podrabiane piły łańcuchowe do cięcia drzewa. Tak jakby tego piękny i patriotyczny naród nie robił. Znajdźmy wroga, a przyczyna ataku na niego sama jakoś się wymyśli. Ja kieruję się bardzo szeroką definicją rasizmu: Ta idea, która atakuje "Innego" jest rasizmem, jeśli ten "Inny" nie stanowi faktycznego zagrożenia dla społeczeństwa, w przeciwnym przypadku wskazana jest krytyka "Innego", w ostateczności działania obronne, lecz należy unikać likwidacji jednostek ludzkich. Jedynym miejscem dla rywalizacji powinien być wszechświat idei. Pojawienie się feminizmu jest efektem tego, co było wcześniej przed pojawieniem się jego. Jest potrzebą obrony jakości bytu tej części ludzkości. > Feminizm - a co to takiego ?Jest to odpowiedź na męskiego pana i władcę absolutnego, małego dyktatora w czterech ścianach. Choć też spotyka się coraz częściej "autorytarnie męskie panie". (ot obrót historii) Pozdrawiam
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | >Uważam, że powinniśmy dążyć do takiej sytuacji społecznej, w której wszystkie grupy będą czuć się dobrze.
Czyli donikąd? vide młody patriota, którego spotkałeś.
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
|  | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Czyli donikąd?Hmm ... Niekoniecznie. Chodzi mi o system dostosowujący się do potrzeb społecznych, samokorygujący się i na pewno nie może być odgórną odpowiedzią. Dążenie do jak najbardziej uczciwego "tu i teraz". Nie znam ostatecznej odpowiedzi, jakie to ma być. Operuję określeniami roboczymi. Z pewnością byłby to rodzaj demokracji, tylko jaki? Demokracja społeczna? Ostatnio Jan Meslier zamieszkał w mojej głowie i troszkę się bawię w poszukiwania lepszych rozwiązań.  Pozdrawiam
|
|
4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | uff, przeczytałam całą dyskusję. I po lekturze mogę stwierdzić, że feministkom chodzi o to, aby dyskusje o feminiźmie nie ograniczały się do wymiany argumentów o tym czy kobieta powinna pokazywać biust i czy ma miejsce parkingowe bliżej wejścia na parking czy też nie. Gdzieś na bok poszły rozmowy o różnicy płac (a są), nie pojawił w ogóle argument o braku kobiet w życiu politycznym (tak wiem, że jest kilka kobiet na stanowiskach ministerialnych) i o tym, że mimo lepszego wykształcenia (dla uściślenia dodaję, że chodzi mi proprocjonalnie więcej kobiet niż mężczyzn kończy studia wyższe) jakoś nieproporcjonalne jest zatrudnienie na najwyższych korporacyjnych stanowiskach. Nikt też nie wspomniał iż bezrobocie to również sprawa kobiet: dotyka je częściej i dotkliwiej (trudniej im znaleźć pracę). Oczywiście w dotychczasowej dyskusji zabrakło najważniejszego argumentu: sprawy aborcji, bo obecna ustawa, pomijając jej restrykcyjność, szkodzi kobietom.
A na zakończenie mam pytanie, gdyby w wątku zamiast słowa feministka wstawić słowo ateista i zacząć od pytania o co tym ateistom chodzi? Mogłaby być to bardzo ciekawa dyskusja :-D
|
|
 | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Gdzieś na bok poszły rozmowy o różnicy płac (a są), nie pojawił w ogóle argument o braku kobiet w życiu politycznym (tak wiem, że jest kilka kobiet na stanowiskach ministerialnych) i o tym, że mimo lepszego wykształcenia (dla uściślenia dodaję, że chodzi mi proprocjonalnie więcej kobiet niż mężczyzn kończy studia wyższe) jakoś nieproporcjonalne jest zatrudnienie na najwyższych korporacyjnych stanowiskach. Nikt też nie wspomniał iż bezrobocie to również sprawa kobiet: dotyka je częściej i dotkliwiej (trudniej im znaleźć pracę). Oczywiście w dotychczasowej dyskusji zabrakło najważniejszego argumentu: sprawy aborcji, bo obecna ustawa, pomijając jej restrykcyjność, szkodzi kobietom. Wiem, że czytając akurat ten watek możesz czuć niedosyt. Ale na tym portalu były dyskusje na poruszane przez Ciebie tematy. Każdy z osobna i wszystkie razem. Jakoś nikomu nie przyszło do głowy poruszać te najważniejsze, bo wydawało się, że były już mocno "obgadane". Zareagowaliśmy jedynie na "nowe" czy "mało obgadane" sprawy. Każda kobieta w tym kraju spotyka się z większą lub z mniejszą dyskryminacją. Jest to tak częste, że przywykłyśmy i stało się to częścią naszego życia. Czasem staramy się tego nie dostrzegać a czasem się buntujemy. Kobiety w Polsce są obywatelami trzeciej kategorii ( bo drugą kategorią są dzieci). Z ich potrzebami ani władza ani ustawodawcy się nie liczą.(Nie liczą się też, nasi mężowie bracia, koledzy, przyjaciele.) Oni wszyscy lepiej od nas wiedzą co jest dla nas dobre więc mamy siedzieć cicho. Bo przecież od żłobków i przedszkoli ważniejsze są boiska i stadiony, mecze i igrzyska. Z parytetów zrobili kpiny podobnie jak z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Panowie dbają o swoje interesy i zabawki. A dyskryminacji przecież wyraźnie w przepisach nie ma. A że faktycznie jest to pewnie wina kobiet. Może i mają rację. Może to wina kobiet bo mimo wszystko dają sobie radę łącząc wychowanie dzieci z praca zawodową. ( A byłoby dobrze porównać kto lepiej daje sobie radę wychowując samotnie dzieci i zarabiając na ich utrzymanie ale nie ma materiału do porównań gdyż po stronie mężczyzn są jedynie wyjątki i cieszą się szczególną troską otoczenia). Dają sobie radę z ustawą aborcyjną wywołując poronienia "środkami zastępczymi" lub wyjeżdżając za granicę. Dają sobie radę z większym bezrobociem podejmując pracę na czarno, dużo poniżej swoich kwalifikacji bo dzieci coś jeść muszą. Tak to kobiety są winne dyskryminacji.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | Alicjo, masz rację i rozumiem: nie wiedzialam o dyskusjach na temat feminizmu i dyskryminacji kobiet. Jednakze obecny wątek, pytanie autora i niektore komentarze najwyraźniej wskazują, że wypadałoby powtórzyć większość argumentów, zwlaszcza tych na tematy podstawowe.
A jakby się kto pytał, to jednym celów feminizmu jest doprowadzenie do sytuacji w której prezydent państwa nie będzie porównywał kobiet,w jakimkolwiek pańtwie, do kaszalotów, a przynajmniej będzie rozumiał dlaczego ma przeprosić za chlapnięcie językiem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sarmat (230 punktów) | Rodzi się w bólach nowy ruch , który ma być reakcą i obroną przed zaborczym i agresywnym feminizmem . Nazywa się MASKULIZM . Oto niektóre z postulatów i wniosków : - obowiązkowy pobór do armii dotyczy prawie wyłącznie mężczyzn - 83 % samobójców to faceci - dłuższa przeżywalność kobiet (w Polsce śr. o 10 lat ) jako efekt seksistowskiego kierunku rozwoju medycyny ; z tym akurat się nie zgadzam : kobiety są po prostu silniejsze biologiczne i nie muszą rodzić po kilkanaścioro dzieci jak kiedyś - brak kampanii prozdrowotnych dla mężczyzn - faworyzowanie kobiet w sądach rodzinnych , to nieszczęsne "prawo do opieki" , 95-99% - urlopy wychowawcze gł. dla kobiet - 30 % testów na ojcostwo negatywnych ; mimo to kodeksy nie przewidują żadnych kar za wrabianie w ojcostwo - kobieta może podjąć decyzję o aborcji nie pytając partnera ; jeśli jednak dziecko się urodzi , odpowiedzialność spada na oboje - 93 % wypadków w pracy dotyczy mężczyzn - ograniczony dostęp do niektórych zawodów - całe mrowie organizacji i instytucji (także w ONZ) dbających o prawa kobiet , ani jednej o prawa mężczyzn - wcześniejsze odchodzenie na emeryturę
|
|
| | |  | 7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Rodzi się w bólach nowy ruch , który ma być reakcją i obroną przed zaborczym i agresywnym feminizmem . Nazywa się MASKULIZM . Oto niektóre z postulatów i wniosków : > - obowiązkowy pobór do armii dotyczy prawie wyłącznie mężczyzn Nie ma już powszechnego poboru. Jest armia zawodowa ( z dużymi utrudnieniami dla kobiet) > - 83 % samobójców to faceci Nie potrafią radzić sobie w życiu.Gdy mają problemy uciekają (samobójstwa,alkohol)zamiast rozwiązywać. > - dłuższa przeżywalność kobiet (w Polsce śr. o 10 lat ) jako efekt seksistowskiego kierunku rozwoju medycyny ; z tym akurat się nie zgadzam : kobiety są po prostu silniejsze biologiczne i nie muszą rodzić po kilkanaścioro dzieci jak kiedyś Kobiety bardziej dbają o zdrowie bo wiedzą , że jak zachorują nie bardzo mają na kogo liczyć. > - faworyzowanie kobiet w sądach rodzinnych , to nieszczęsne "prawo do opieki" , 95-99% > - urlopy wychowawcze gł. dla kobiet To jest punkt często dyskryminujący kobiety. Jakoś dotychczas to panom nie przeszkadzało. Utrzymywanie potomstwa nie jest priorytetem mężczyzn skoro 80% uchyla się od płacenia alimentów. > - 30 % testów na ojcostwo negatywnych ; mimo to kodeksy nie przewidują żadnych kar za wrabianie w ojcostwo Odkąd sa badania genetyczne nie widzę problemu by zmienić prawo. > - kobieta może podjąć decyzję o aborcji nie pytając partnera ; jeśli jednak dziecko się urodzi , odpowiedzialność spada na oboje W Polsce kobieta nie może legalnie podjąć decyzji o aborcji. Bo aborcja jest zakazana. Jak nie chce urodzić to musi sama sobie radzić. Jeżeli poinformuje partnera może sprowadzić na niego duże kłopoty. Za pomoc w załatwieniu aborcji idzie się siedzieć. > - 93 % wypadków w pracy dotyczy mężczyzn Brawura, alkohol - to główne przyczyny wypadków. > - ograniczony dostęp do niektórych zawodów Jakich? > - całe mrowie organizacji i instytucji (także w ONZ) dbających o prawa kobiet , ani jednej o prawa mężczyzn Organizacje stworzyły kobiety . Nic nie stoi na przeszkodzie by mężczyźni się zorganizowali. > - wcześniejsze odchodzenie na emeryturę Też uważam, że jest to dyskryminacja kobiet. Szczególnie w zawodach w których nie wymagana jest siła fizyczna.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jackov (298 punktów) | >Jest armia zawodowa ( z dużymi utrudnieniami dla kobiet)
Jakie utrudnienia? Z tego co wiem to kobietą są stawiane mniejsze wymagania co jest trochę śmieszne bo nie dostają lżejszego karabinu.
>Nie potrafią radzić sobie w życiu.Gdy mają problemy uciekają (samobójstwa,alkohol)zamiast rozwiązywać.
A to dziwne gdy mężczyzna popełnia samobójstwo to jego wina bo nie potrafi sobie radzić w życiu natomiast gdy kobieta nie potrafi sobie sobie znaleźć lepiej płatnej pracy czy gdzieś się dostać to wina mężczyzny a nie tego że nie potrafi sobie radzić w życiu.
>Kobiety bardziej dbają o zdrowie bo wiedzą , że jak zachorują nie bardzo mają na kogo liczyć.
A na kogo mogą liczyć mężczyźni jak zachorują?
>Utrzymywanie potomstwa nie jest priorytetem mężczyzn skoro 80% uchyla się od płacenia alimentów.
Skoro kobiety nie pozwalają mężczyzną się widywać ze swoimi dziećmi to dlaczego mają płacić?
>> - 93 % wypadków w pracy dotyczy mężczyzn >Brawura, alkohol - to główne przyczyny wypadków.
Bardziej niebezpieczna praca. Trudno ulec wypadkowi siedząc za biurkiem, no chyba że ma się tak gruby zad że krzesło pod ciężarem nie wytrzyma.
>Też uważam, że jest to dyskryminacja kobiet. Szczególnie w zawodach w których nie wymagana jest siła fizyczna.
Chyba dość dużej ilości kobiet ta dyskryminacja nie przeszkadza. Czasami krzyczą że mniejsze emerytury tylko że rozwiązaniem tego nie ma być przesunięcie odejścia na emeryturę tylko zwiększenie emerytur.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >kobietą są stawiane mniejsze wymagania ... nie pozwalają mężczyzną się widywać ze swoimi dziećmi Zrób coś z ortografią... >gruby zad ... i z chamstwem... >dość dużej ilości kobiet I z resztą polskiej gramatyki. "Ilość" może być cukru albo wody, czyli odnosi się do rzeczowników niepoliczalnych. >Czasami krzyczą że mniejsze emerytury tylko że rozwiązaniem tego nie ma być przesunięcie odejścia na emeryturę tylko zwiększenie emerytur. To ciekawe. Krzyczą, powiadasz? Jakoś nie słyszę. Może po prostu moje otoczenie nie ma zwyczaju krzyczeć głupstw?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | | Jackov (298 punktów) | >Może po prostu moje otoczenie nie ma zwyczaju krzyczeć głupstw?
Widocznie ta dyskryminacja twojemu otoczeniu nie przeszkadza.
|
|
| | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Rozumiem sprzeciw wobec "faworyzowania kobiet w sądzie" (aczkolwiek moim zdaniem jest to w tym samym stopniu dyskryminacja mężczyzn, jak i kobiet, takie "przypisanie chłopa do ziemi", jak to nazwałam wcześniej), rozumiem emerytury (choć dla kobiety wątpliwy to "przywilej", skutkujący o wiele niższą emeryturą), zdecydowanie rozumiem brak kampanii prozdrowotnych (wszak rak prostaty jest równie groźny, jak rak piersi), ale innych spraw to już nie za bardzo. > - 83 % samobójców to faceci> - 93 % wypadków w pracy dotyczy mężczyznA przepraszam bardzo, jak to widzisz? Parytety chcesz wprowadzić? Od dziś obowiązkowo kobiety popełniają samobójstwa i ulegają wypadkom tak, by było 50/50? To już zależy wyłącznie od mężczyzn, czy zamiast się wieszać poszukają rozwiązania problemu, to już zależy wyłącznie od mężczyzn, czy powstrzymają się od picia w pracy i zaczną trochę uważać, zamiast kozaczyć. Oczywiście nie dotyczy kopalń węgla, bo tam różnie się może zdarzyć i nikt na to nie ma wpływu, ale budowy już tak. Na trzeźwo trudniej zlecieć z rusztowania, zwłaszcza jak się "zapomniało" zapiąć pasa. > - urlopy wychowawcze gł. dla kobietBo głównie kobiety mają na tyle przyzwoitości, by wobec braku żłobków i zaufanych opiekunek o te urlopy występować. Ilu znasz mężczyzn, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli poświęcą 3 lata kariery na odchowanie dziecka? Przepisy mówią wyraźnie, że urlop przysługuje rodzicowi, bez wskazania płci. Nie ma żadnych przeszkód, by panowie brali urlopy... poza tymi tkwiącymi w nich samych. > - ograniczony dostęp do niektórych zawodówTo żart? Wymień jeden. Tylko jeden. Na razie to kobietom ogranicza się dostęp do niektórych zawodów, i to nie ze względów zdrowotnych. Chyba, że "ograniczeniem" nazwiemy nędzną płacę na poziomie minimalnej krajowej. Mężczyźni nie garną się do zawodów marnie opłacanych, stąd silna feminizacja np. zawodu pedagoga. Ale i to się zmienia. Np. utarło się, że panie pracują w okienkach pocztowych, a panowie jako listonosze. Otóż na mojej poczcie jest odwrotnie  Pani roznosi listy, a pan przyjmuje te listy i wpłaty. Oboje świetnie sobie radzą. > - całe mrowie organizacji i instytucji (także w ONZ) dbających o prawa kobiet , ani jednej o prawa mężczyznKto broni mężczyznom zakładać organizacje? Kobiety czuły się pokrzywdzone i zepchnięte w cień, więc się stowarzyszyły. Niech teraz mężczyźni zrobią to samo, zamiast szlochać "nikt nas nie kocha, nawet organizacji nam nie założyli". > - 30 % testów na ojcostwo negatywnych ; mimo to kodeksy nie przewidują żadnych kar za wrabianie w ojcostwoWrabianie w ojcostwo to oszustwo. Dobry adwokat zręcznie wykorzysta choćby istniejący art. 286 kk (Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania...). > - kobieta może podjąć decyzję o aborcji nie pytając partnera; jeśli jednak dziecko się urodzi , odpowiedzialność spada na obojeCóż... Jestem zdania, że jeśli ma kogo spytać, to spyta. Czy weźmie zdanie partnera pod uwagę, to inna sprawa, ale to w końcu ona ponosi 100% konsekwencji i niedogodności ciążowych. Jeśli będzie miała w nim oparcie, to weźmie, jeśli nie, trudno, by partner wymagał cudu. A to, że odpowiedzialność za urodzone dziecko spada na oboje, to chyba nic dziwnego? Kobieta wszak wiatropylna nie jest. Jeśli mężczyzna nie chce, by kobieta zaszła w ciążę (żeby np. w ten podstępny sposób, wiedźma jedna, zmusić go do małżeństwa), to może się przecież zabezpieczyć. Prawda? To naprawdę żadna sztuka, drodzy panowie  Ja nie mówię, żeby mężczyźni nie mieli walczyć o swoje. Nawet chętnie pomogę, zwłaszcza w kwestiach opieki nad dzieckiem i emerytur macie moje pełne poparcie. W kwestii zawodów też jestem zdania, że każdy ma prawo wykonywać taką pracę, jaką chce i do jakiej się nadaje i nikt nie ma prawa mu zabraniać na zasadzie "bo nie". Prawo nie jest w tym zakresie najgorsze, do poprawki są może 2-3 przepisy. Problem w takim jego stosowaniu, by wszyscy byli zadowoleni. Zmieniajmy mentalność ludzi, bo tylko tą drogą zmienimy praktykę.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | | Sarmat (230 punktów) | Zasygnalizowałem jedynie zjawisko (maskulizm) . Przykłady , postulaty zostały wynalezione w sieci . Nie są mojego autorstwa . Są też skrócone , wyjęte z kontekstu (to z kolei moje lenistwo) . Z większością z nich sam się nie zgadzam . Proponuję tylko zastanowić się nad tym czy organizowanie się facetów w obliczu feminizmu to lęk przed utratą rzekomych przywilejów czy też samoobrona ?
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Proponuję tylko zastanowić się nad tym czy organizowanie się facetów w obliczu feminizmu to lęk przed utratą rzekomych przywilejów czy też samoobrona ? Chyba jedno i drugie. Funkcjonuje ideał mężczyzny "jako przewodnika stada" co to i mądry i silny zarówno psychicznie jak i fizycznie, a rzeczywistości zdają sobie sprawę, że pozostaje im tylko "silny fizycznie". Mężczyźni mają problem by zaakceptować mądre i silne kobiety. Mają problem z akceptacją lepszych zarobków kobiet,z kobietami na stanowiskach, zdają sobie sprawę, że nie poradzili by sobie z samotnym wychowaniem dzieci tak dobrze jak kobiety itp. Oczywiście, że nie wszyscy i nie we wszystkich tych sprawach jednakowo. Ale generalnie boją się konkurencji. Eliminacja kobiet z wyścigu do awansu znacznie zwiększa szanse panów. Dlatego tak usilnie starają się pozbawić panie ochoty do stawania z nimi w szranki.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | > Mężczyźni mają problem by zaakceptować mądre i silne kobiety. Mają problem z akceptacją lepszych zarobków kobiet,z kobietami na stanowiskach, zdają sobie sprawę, że nie poradzili by sobie z samotnym wychowaniem dzieci tak dobrze jak kobiety itp.Wydaje mi się, że w taki sposób może to widzieć jedynie kobieta.  Pozostaje tylko dodać, że mężczyźni nie poradzili by sobie też z ciążą i porodem, jaki i z karmieniem piersią... BTW, Niezaleznie czy się komuś to podoba czy nie, są naturalne różnice między mężczyznami i kobietami, bo przecież to sama natura pierwotnie dokonała swoistej dyskryminacji nakładając na kobiety znacznie wiekszy ciężar związany z prokreacją, jednocześnie czyniąc je słabszymi fizycznie...
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >BTW, Niezaleznie czy się komuś to podoba czy nie, są naturalne różnice między mężczyznami i kobietami, bo przecież to sama natura pierwotnie dokonała swoistej dyskryminacji nakładając na kobiety znacznie wiekszy ciężar związany z prokreacją, jednocześnie czyniąc je słabszymi fizycznie...
Tyle, że w dobie maszyn siła fizyczna nie jest już tak potrzebna jak dawniej a umysłowo kobiety nie ustępują męskiej części ludności. Przestały istnieć powody podziału na męskie i żeńskie zajęcia. W obecnej dobie to już tylko polski prezydent kobiety i dzieci traktuje tak samo.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Tyle, że w dobie maszyn siła fizyczna nie jest już tak potrzebna jak dawniej a umysłowo kobiety nie ustępują męskiej części ludności. >Przestały istnieć powody podziału na męskie i żeńskie zajęcia. >W obecnej dobie to już tylko polski prezydent kobiety i dzieci traktuje tak samo.
Ależ tu nie chodzi o pracę fizyczną. Zauważ, że to kobiety są zazwyczaj obiektem przemocy w rodzinie, a nie byłoby tak gdyby nie przewaga siły fizycznej po stronie mężczyzn. Praca tu nie ma nic do rzeczy.
Powody na męskie i kobiece zjącia istniały i nadal istnieją, bo wynikają z różnic między kobietami i mężczyznami, a te o ile mi wiadomo, też nadal istnieją, i tak np. do opieki nad swoim małym dzieckiem mało kto zatrudniłby mężczyznę...
Kobiety są nie tylko inne fizycznie, ale też emocjonalnie i umysłowo.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Sarmat (230 punktów) | Odpowiadam sam sobie . Może jestem schizofrenikiem , "rozdwojenie jaźni" ? Żart oczywiście . Chcę dodać parę przykładów już od siebie . Rok 1989 . Wywiad w CKM-ie z przewodniczącą tzw. : Ligi Prawdziwych Kobiet Polskich . Była taka organizacja . Miała swoje bojówki . Laski biegłe w kravmadze urządzały demolki w klubach businessmana i innych "samczych norach" . Główne postulaty LPKP : - wiosna wasza , zima nasza - eksterminować psychopatów (jakby wśród kobiet nie było zaburzeń osobowości) - kastrować wszystkich facetów po trzydziestce - więcej nie pamiętam , ale też było ostro Z tego co wiem , głoszenie poglądów tego typu jest prawnie zabronione i karalne . Lata dziewięćdziesiąte , USA . Sprawa małżeństwa Bobbitt . Kobieta obcięła przyrodzenie mężowi . Ponoć był draniem , ale mogła się po prostu rozwieść a nie go okaleczać . Pod presją organizacji feministycznych została uniewinniona w sądzie . Odgrażały się , że wykastrują 300 przypadkowych facetów (groźba karalna) . W USA sądy też są "niezawisłe . Rok 2006 . Polska . Pani Aneta K. oskarża Łyżwińskiego o ojcostwo swojej córki . Badania DNA - dwukrotnie negatywne . Pani Aneta K. nie ponosi żadnych konsekwencji prawnych . Łyżwiński siedzi . Tak . Prawo mamy wspaniałe . Tylko "rzeczywistość skrzeczy" . Jest zjawisko wyjątkowo ohydne . Nie w Pakistanie czy Arabii Saudyjskiej . Tu w Europie . Chodzi mi o współczesne niewolnictwo , handel żywym towarem czyli prostytucja . Nie wierzę , że jakaś kobieta robi to "z powołania" . Robi to , bo jest zmuszana . Czy feministki zadziałały coś w tym kierunku ? Nieee !!! Inne kraje jakoś sobie z tym poradziły . Legalizacja burdeli (Francja , Czechy) , czy choćby obcja szwedzka . Chodzi przecież głównie o uwolnienie kobiet z sutenerskich , bandyckich łap .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | lotrek (14275 punktów) |
> Rok 1989 . Wywiad w CKM-ie z przewodniczącą tzw. : Ligi Prawdziwych Kobiet Polskich Była taka organizacja . Zmyślasz.... Cytat:CKM ukazuje się od lipca 1998 roku. W październiku 2006 r. ukazał się 100 numer CKM. Obecnie Redaktorem naczelnym jest Piotr Gontowski, a średnia sprzedaż oscyluje w granicach 97 500 egzemplarzy[1]. To cytat z Wiki... Zresztą o Lidze Prawdziwych Kobiet Polskich też w necie nic nie ma.
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
|
|
| | | | |  | | Sarmat (230 punktów) | > > Rok 1989 . Wywiad w CKM-ie z przewodniczącą tzw. : Ligi Prawdziwych Kobiet Polskich Była taka organizacja .> Zmyślasz.... Cytat:CKM ukazuje się od lipca 1998 roku. W październiku 2006 r. ukazał się 100 numer CKM. Obecnie Redaktorem naczelnym jest Piotr Gontowski, a średnia sprzedaż oscyluje w granicach 97 500 egzemplarzy[1]. > To cytat z Wiki...> Zresztą o Lidze Prawdziwych Kobiet Polskich też w necie nic nie ma. Po co miałbym zmyślać ? Nie jestem mitomanem . Być może coś pomyliłem ? Rok , czasopismo (może to był Playboy) . To było dawno , ale jestem pewien , że taki wywiad czytałem . Wciąż mam przed oczami zdjęcie demonicznej laski , rozpartej w fotelu w prowokacyjnej pozie ( coś jak Sharon Stone w "Nagim instynkcie") . Że o tej "organizacji" nie ma w necie , świadczy jedynie , żę była marginalna ( i całe szczęście ! ) . Nawoływanie publiczne do eksterminacji kogokolwiek jest karalne . Tylko prawo czasami śpi , lub celowo nie widzi . I tylko to chciałem uzmysłowić .
|
|
| |  | 7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | >A jakby się kto pytał, to jednym celów feminizmu jest doprowadzenie do sytuacji w której prezydent państwa nie będzie porównywał kobiet,w jakimkolwiek pańtwie, do kaszalotów, a przynajmniej będzie rozumiał dlaczego ma przeprosić za chlapnięcie językiem.
mayolino! Co Ty chcesz od prezydenta? Toć to porządny Polak-katolik! Zgodziłby się biedaczek na parytety, gdyby nie to, że kobiety muszą wychowywać własne dzieci bo nie ma żłobków ani przedszkoli na które państwo nie ma teraz pieniędzy. Przecież, najpierw trzeba wybudować odpowiednią ilość żłobków a potem ustalić parytety. Wystarczy teraz dać kobietom 35% i niech się cieszą , że będą robić za słupy na listach. Przyznał przecież jednak, że przydało by się parę damskich nóżek w sejmie. ( najlepiej samych nóżek, brońboże z głowami). A mężczyźni mają ważniejsze sprawy na głowie, muszą prowadzić wojny i chodzić na polowania bo przecież muszą bronić swoich kobiet i dzieci. A kaszalotami nazwał przecież Szwedki które służą w armii, polskim kobietom od armii wara, chyba , że chcą zostać kaszalotami. Armia to przecież męska rzecz. Co tu do rozumienia to oczywista oczywistość jak powiedział inny klasyk.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > A kaszalotami nazwał przecież Szwedki które służą w armii,To były Dunki. Poza tym powiedział prawdę  .
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> To były Dunki. Poza tym powiedział prawdę . TO jest kaszalot?  Odszczekaj, ale już. Razem z panem prezydentem.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >To były Dunki. Poza tym powiedział prawdę .> TO jest kaszalot? Odszczekaj, ale już. Razem z panem prezydentem.No dobra. Mógł powiedzieć pasztety. Po co mieszać do tego niewinne walenie...
|
|
| Marek222 (511 punktów) | > To nie jest prowokacja . Nie chcę uchodzić za dyżurnego mizogina tego portalu (pochlebiam sobie - co ?).Tak, pochlebiasz sobie. Kompletnie nie rozumiem tych tekstów w stylu "Nie jestem rasistą (dajmy na to) ale...." Ja w ogóle tak nie piszę, a jeśli ktoś uzna mnie za rasistę, seksistę, mizogina, nacjonalistę, komunistę, pedofila, nazistę, kolarza czy księdza tudzież prawosławnego popa to mam to daleko w ciepłym zadnim miejscu. A teraz do rzeczy. Mój stosunek do feminizmu jest taki że sam nie wiem co na ten temat uważać, mam podobne zdanie do twojego. Feminizm ten właściwy to były ruchy na przełomie wieków dążące do zniesienia barier prawnych wobec kobiet. Dzisiejszy feminizm już wkracza w kwestię inżynierii społecznej, stara się już szczegółowymi nakazami prawnymi wyrównywać kwestie związane z biologicznym (w to wchodzi też też psychologiczny, bo mózg składa się z atomów a nie z duszy) dymorfizmem płciowym Homo sapiens. Ale nie tylko to, teraz to pojęcie tak się rozrosło że tak naprawdę wkłada się do niego wszystko aby być dziewoją cool i na topie. Tak zaglądając na angielską wikipedię znajdujemy wartianty feminizmu: Amazon Anarchist Atheist Black Chicana Christian Conservative Cultural Cyber Difference Eco Equity Equality Fat French structuralist Gender Global Individualist Islamic Jewish Lesbian Liberal Lipstick Marxist Material New Postcolonial Postmodern Pro-life Proto Radical Separatist Sex-positive Socialist Standpoint Theology Third world Trans Womanism Jest nawet ecofeminism -> to jest dopiero cool, trendy i dwudziesty trzeci wiek. Jeszcze dojdą do tego że trzeba wybić mężczyzn bo to oni powodują globalne ocieplenie.  Trochę smutny jestem że jeszcze nie ma na wikipedii hasła dla femiweganizmu/femiwegetarianizmu.
|
|
1 na 1 | Kajka (129 punktów) | > Proszę mi pokazać choć jeden zapis w >Konstytucji RP , kodeksie karnym , cywilnym czy jakimkolwiek akcie prawnym , gdzie jest napisane , >że : mężczyźnie coś wolno a kobiecie nie !
Proszę bardzo: mężczyzna nie może wziąć płatnego urlopu rodzicielskiego za kobietę nawet jeśli ustalą, że chcą żeby to on opiekował się dzieckiem. Nie ma takiej opcji. Matka może zrezygnować z urlopu po 14 tygodniach i przekazać resztę ojcu, ale nie wcześniej. W związku z tym, że zajmowanie się dzieckiem jest dużo mniej przyjemne niż praca jest to forma dyskryminacji kobiet.
|
|
 | daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
>Proszę bardzo: mężczyzna nie może wziąć płatnego urlopu rodzicielskiego za kobietę nawet jeśli ustalą, że chcą żeby to on opiekował się dzieckiem. Nie ma takiej opcji. >Matka może zrezygnować z urlopu po 14 tygodniach i przekazać resztę ojcu, ale nie wcześniej.
Dotąd ok.
>W związku z tym, że zajmowanie się dzieckiem jest dużo mniej przyjemne niż praca jest to forma dyskryminacji kobiet. > Dużo mniej przyjemne niż praca? Dlatego dyskryminuje?! Litości...
|
|
|  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >>W związku z tym, że zajmowanie się dzieckiem jest dużo mniej przyjemne niż praca jest to forma dyskryminacji kobiet. > Dużo mniej przyjemne niż praca? Dlatego dyskryminuje?! Litości...
Dyskryminacja, ponieważ przymusza do pewnych czynności prawno-ekonomicznych z powodów związanych jedynie z płcią- obywatelka nie ma prawa zadecydować o własnym urlopie i sposobie podziału opieki nad dzieckiem pomiędzy nią i jej partnerem/partnerką. A czy to przyjemne lub opłacalne? I czy mniej, czy bardziej niż praca? To już kwestie osobnicze i dobrze by było, żeby każdy mógł o tym sam decydować.
|
|
| |  | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >>W związku z tym, że zajmowanie się dzieckiem jest dużo mniej przyjemne niż praca jest to forma dyskryminacji kobiet.> > Dużo mniej przyjemne niż praca? Dlatego dyskryminuje?! Litości...> Dyskryminacja, ponieważ przymusza do pewnych czynności prawno-ekonomicznych z powodów związanych jedynie z płcią- obywatelka nie ma prawa zadecydować o własnym urlopie i sposobie podziału opieki nad dzieckiem pomiędzy nią i jej partnerem/partnerką.> A czy to przyjemne lub opłacalne? I czy mniej, czy bardziej niż praca? To już kwestie osobnicze i dobrze by było, żeby każdy mógł o tym sam decydować.Ja rozumiem co piszesz i też tak to widzę. Tu natomiast argumentem na dyskryminację, jest odczuwanie wiekszej lub mniejszej przyjemności. Ubawiło mnie to, ze względu na kwestie odczuć osobistych właśnie  Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >W związku z tym, że zajmowanie się dzieckiem jest dużo mniej przyjemne niż praca jest to forma dyskryminacji kobiet. Zatem mam ogromne szczęście, bo opieka nad moim dzieckiem dała mi szczęście i przyjemność na równi z przyjemnością jaką można czerpać z pracy zawodowej, przy czym nie należę do kobiet, które na punkcie dzieci wariują. Natomiast przebywanie matki w domu w pierwszych tygodniach życia dziecka mój mąż określił jako... dyskryminację mężczyzn.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
-1 na 3 | JakubKowalczyk (2 punktów) | Zastanawiam się czy dyskryminacji, bądź nierównego traktowania, nie należy traktować naturalnie. Gdyż naturalne jest, że silniejszy wypiera słabszego. Pewne dziedziny życia (nauka, technika, polityka) są domeną mężczyzn, a niektóre (wychowanie, pedagogika, opiekuńczość)- kobiet. I nie słyszałem żeby płeć męska miała coś przeciwko przewadze opiekunek do dzieci, nauczycielek w szkołach czy pielęgniarek w szpitalach. Kobiety natomiast niemal na siłę chcą wedrzeć się do świata polityki. Nie chcą uznać,że historia myśli, nauki, techniki została napisana , w miażdżącej przewadze, męską ręką.
|
|
 | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >Nie chcą uznać,że historia myśli, nauki, techniki została napisana , w miażdżącej >przewadze, męską ręką. >
Jeśli tak, to powinna to być, jedna z najbardziej wstydliwych jej kart. Bo to nie kobiety były "cipami" tylko mężczyźni " chujami". Przepraszam za słownictwo.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|