>Bzdura! >Znam wielu ateistów i ateistek. Są szczęśliwi i zadowoleni z życia. mają satysfakcjonującą pracę, podobnie myślącego partnera. Samo to że myślą z wyższoscią o innych podnosi im szczęście
>Skoro 90% wiodących uczonych USA nie wierzy w Boga (Świat Nauki 1999/12) dla nich nauka jest bogiem
>a zarazem z innych ankiet wynika że naukowcy ścisłowcy nieczęsto się rozchodzą z partnerami/małżonkami >to znaczy że i statystyki świadczą o tym że człowiek nie potrzebuje religii do szczęścia. religia i nauka ma ten sam korzen. religia powstala w raju, celem zrozumienia swiata, zalezności. Na poczatku slonce bylo bogiem, wiedzieli że bez niego nic nie wzejdzie, nie urośnie, wszyscy poumierają. Kosmologia.
niewierzący maja wiare, tylko inną np w psychologię, psychologów, ida na kozetkę i im lżej (jak po spowiedzi), albo kolczyng- nowy kaplan, albo bieganie, albo diety, albo nauka albo .... Niewierzący maja ogrom wierzeń. ja np wierzę w raj, ty w naukę, ktoś w psy (w raju zwierzeta mialy moc) Nasza potrzeba wiary, gdzieś musi znaleźć ujście
|