W Biblii jest dużo mowy o drzewach.
Przykładowo: jest tam drzewo w śnie Króla, które zostało ścięte, itd.
a dalej: drzewo żywota - na ostatniej stronie..
Jest tego tam więcej - może ktoś to wypisać.
.............
Chodzi mi o to że te drzewa są tam prozaicznym motywem, który dziś nazywamy: genealogią, czyli trwania rodu dynastii, itd.
Wiadomo, że bogaci ludzie, nie mając już nic do wygrania, bo śmierć blisko, investują w swoje dzieci bo taka ich fanaberia: oni wierzą że to im pozwoli żyć dłużej.
Prawdopodobnie o tym mowa w Biblii: to jest pismo arystokratów, a nie prostych ludzi, no dlatego tam drzewa - wielkie rody, dynastie, itd., i inne takie pierdoły.
Z tego widać wyraźnie że to nie jest żadna księga o prawie, sprawiedliwości, ani nawet o stworzeniu świata...
To nie dotyczy w ogóle ludzi, a jedynie tej gównianej garstki tzw. władców - panów: to są opisy megalomani, fanaberii, urojeń i mrzonek panów i władców;
dlatego to jest tak wulgarnie i brutalne: wojny, plagi, rżnięcie swojego syna... Hiob zdycha w męczarniach...
miecze, topory, armie, napady, masakry... przecież to jest opis świata z punktu widzenia ... Dzingis-Chama, Napalona, czy innego Putina - nie?
Kpiny i tyle.
Może to się nadaje do badań psychiatrycznych zwyrodnień ludzi, którym odjebało totalnie z przyczyn braku kontroli..., no ale tam nie ma nic o życiu normalnych ludzi!
|