Koniunkcja Jowisza z Saturnem (patrząc okiem z ówczesnej Ziemi) czyli ich bardzo bliskie położenie pozorne na niebie, miała kiedyś swoje konsekwencje, choć dziś już takich nie powoduje.
'Kiedyś w jednej linii ułożył się Saturn z Jowiszem, czyli dwie największe planety.
Moment ich synchronizacji nazywa się Wielkim Bombardowaniem.
Wielkie Bombardowanie wydarzyło się 3,8 do 4,1 miliarda lat temu, w początkowym okresie istnienia Układu Słonecznego, po uformowaniu się planet.
Układ Słoneczny został przez to zdemolowany, bo nagle okazało się, że dwie duże masy ciągną z tej samej strony.
Planety zaczęły przesuwać się na swoich orbitach ciągnięte siłą grawitacji, wzmocnione tym, że po jednej stronie są Saturn i Jowisz.
Wielkie Bombardowanie miało też swoją, równie wielką, zaletę.
To wszystko sprawia wrażenie tragedii, ale dzięki tej demolce mamy na Ziemi wodę.
Wtedy częstotliwość uderzania komet o powierzchnię planety była dużo, dużo większa niż kiedykolwiek wcześniej lub później, a komety przyniosły nam całkiem sporo wody.
To jeden z tych przykładów, gdzie coś, co pozornie wygląda na koniec świata, jednak ten świat nam dobrze ukształtowało.
Więcej:
trojka.polskieradio.pl/artykul/2455492Siema
_
Wszystkie wszechświaty są wieczne