>To po co - namówiony przez trzech szrajbełasów - opowiada androny?
Z tego, co mi wiadomo, p. prezydent Donald Trump jest bardzo inteligentnym i błyskotliwym człowiekiem, który robi wiele dobrego dla swojego kraju i całego świata. Opowiadanie - cytuję - "andronów" zupełnie nie jest w jego stylu, co wie każdy, kto potrafi zrozumieć, o czym on mówi.
>Błyskotliwe stwierdzenie >>Na tym świecie nie ma bezpańskiej ziemi. >Jestem pod coraz większym wrażeniem pańskiej erudycji. >>To znaczy - ziemia pozostawiona bez pana natychmiast znajduje nowego właściciela. >Powiedzmy. Tylko że w tym wypadku ziemia nie została pozostawiona bez pana. W tym wypadku ziemia została zagrabiona przez Żydów Syryjczykom.
Szkoda, by taka ziemia leżała odłogiem. Pozwalanie na takie rzeczy byłoby świętokradztwem.
>I owszem.
Właśnie o tym była mowa.
>Nie jest niestety wykluczone, że po szkodzie Polak nadal głupi jest.
Przykre czytać takie wyrazy, ale niestety czasami człowiek musi stykać się z różnymi indywiduami, które pozwalają sobie na nie. Jest to bardzo nieprzyjemne, ale można sobie z tym poradzić.
>Ale jedna, mniejszościowa nacja nie powinna determinować polityki mocarstwa - bo wtedy ogon zaczyna machać psem
Po to jest ogon. Każdy fizjolog Panu potwierdzi, że jest to podstawowa funkcja ogona - machanie psem, żeby się nie przewrócił.
>Nie z punktu widzenia amerykańskiej pro publica bono.
Pro publico bono - zdaje mi się, że jadłem gdzieś kiedyś takie wafelki albo popijałem coś o podobnej nazwie. Smakowało mało konkretnie.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|