 |
Racjonalne myślenie o wojnie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-03-2008 12:28 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Racjonalne myślenie o wojnie
3 na 3 | Dawkins jest w błędzie sądząc, że najważniejszą przyczyna wojen były i są religie.
Przyczyny wojen wyjaśniła nowa nauka bologiczna zwana psychologią ewolucyjną - która powstała z połączenia etologii człowieka, etnologii i antropologii, z wykorzystaniem wiedzy zebranej przez klasyczną psychologię. Otóż pierwotnie, zanim narodziło się zjawisko wojny, ludzie uprawiali przemoc i agresje wobec obcych podobnie, jak robią to szympansy obecnie, podobnie jak robiły to jeszcze całkiem niedawno dobrze opisane ludy prymitywne w Amazonii (pamiętam jakąś taką nazwę jak Yamomano czy jakoś tak), Jugosławii (Serbowie) czy Nowej Gwinei. My, Polacy, dobrze znamy to zjawisko z bliskiej nam historii, gdyż byliśmy przez stulecia ofiarami takiej szympansiej agresji ze strony sąsiadów - celem tej agresji jest zgwałcić, a jeśli się uda, to porwać kobiety sąsiadów. W szczegółach ta pierwotna, praludzka agresja różni się nieco od agresji szympansiej, ale jednakowy jest najważniejszy cel agresji - zdobyć obce kobiety. Więcej szczegółów znajdziecie w "Demonicznych samcach".
Na marginesie zauważmy, że największe arcydzieło światowej literatury, Iliada, mówi o takiej właśnie wojnie. Widzimy w niej wszystkie pierwotne elementy wojny: kobieta jako przyczyna wojny i kobieta jako cel każdego wojownika (na przykładzie konfliktu Achillesa z Agamemnonem). Ale są już w niej opisane niektóre nowoczesne elementy wojny, takie jak zdobywanie łupów materialnych. Iliada jak w soczewce kondensuje ewolucję wojny, łącząc przyczyny pierwotne i późniejsze.
Psychologia ewolucyjna przekonująco prezentuje w jaki sposób pierwotny cel wojny - kobieta - zaczął w trakcie ewolucji homo sapiens przekształcać się w cel wtórny, czyli łupy, wzrost terytorialny, niewolnicy i inne cele wojen, które można podsumować nazwą cele ekonomiczne. Zainteresowanych odsyłam do lektur, pominę szczegóły i od razu podam wniosek. Popęd do bogacenia się wykształcił się na bazie popędu do posiadania jak największej liczby kobiet. Pierwotną funkcją dużego majątku jest zabezpieczenie haremu lub przynajmniej dostępności seksualnej dużej liczby kobiet w warunkach, gdy prawo zabrania posiadania haremów.
Oczywiście gwałcenie kobiet w czasie wojny zawsze było głównym celem żołnierza, niemniej z czasem, w miarę wzrostu bogactwa ludzkości, coraz trudniej było upolować kobietę, a coraz łatwiej było zdobyć łupy. Ludzie nauczyli się, że nagłe zbogacenie się ([proszę nie poprawiać tutaj ortografii, to jest poprawna forma]) jest skuteczne w zdobywaniu nowych kobiet.
Dawkins myli się wskazując na religie, jako na przyczyny wojen. Najlepiej widać to na przykładzie wypraw krzyżowych. Barbarzyńcy z Europy wyprawiali się do Azji dla łupów, religia była tylko zasłoną dymną. Krzyżowcy łupili jednakowo chrześcijan, Żydów i machometan. A gdy nie mogli dotrzeć do Azji, to łupili swoich w Europie. Kiedy patrzymy na religie z perspektywy wojen, to widać wyraźnie, że religia jest tylko zasłoną dymną, rodzajem propagandy wojennej, stekiem kłamstw mających ogłupić lud, żeby wspierał wojowników w agresywnych działaniach.
Dawkins ma oczywiście rację, obarcając religie winą za wojny, gdyż religijni swoją wojenną propagandą niejako sami biorą winę na siebie, ponieważ podżegają do wojen i je usprawiedliwiają. Niemniej jednak warto rozumieć, że cele wojen nie mają z religią nic wspólnego. Misjonarze katoliccy nie zdobywali Ameryki w celu nawrócenia Indian, ale w celu obrabowania ich ze złota. Nie przypadkiem Haszek nazwał Św. Wojciecha: "Wielki Łupieżca Wojciech" - taka była i jest rzeczywistość. Wystarczy przeczytać jakąś rzetelną pracę historyczną (a nie tylko nasze debilne patriotyczne podręczniki do historii) na temat historii krajów leżących nad Bałtykiem, np. z perspektywy historii Hanzy czy innej perspektywy dającej obiektywny obraz nie poprzez pryzmat historii jakiego jednego kraju, a widać doskonale, dlaczego Wojciech wyprawił się po łupy na północ - Prusy były wówczas najwyżej rozwiniętym gosdpodarczo krajem w regionie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >religia jest tylko zasłoną dymną, rodzajem propagandy >wojennej, stekiem kłamstw mających ogłupić lud, żeby >wspierał wojowników w agresywnych działaniach.
Kiedyś przeczytałem kapitalną diagnozę konfliktu na Bliskim Wschodzie, napisaną przez jakiegoś libańskiego chyba mahometanina dla jakiegoś europejskiego czasopisma, niestety takie szczegóły nie trzymają mi się w głowie.
Mahometanin ten tłumaczył mniej więcej tak:
Przyczyny wojny nie znajdują się w Izraelu, nie jest naszym celem wypędzenie Żydów. Izrael, jako państwo i naród, nie przeszkadza nam. Żydzi to nasi bracia, szczególnie Żydzi ortodoksyjni są nam bliscy, gdyż tak ja my żyją zgodnie z tradycjami i szanują prawo, dane im od Boga. Przez tysiące lat żyliśmy jako pokrewne ludy na tym obszarze. Mamy wspólne pochodzenie, podobną mentalność i sposób życia. Moglibyśmy sie od razu dogadać i żyć w pokoju...
Gdyby nie to, że większość Żydów zdradziła naszą kulturę, naszą cywilizację. Nienawidzimy Żydów za to, że żyją jak Amerykanie, wg obcych nam obyczajów. Zdradzili swoją rasę, swój lud i swoją kulturę, przyłączyli się do naszego największego wroga, którym jest Ameryka. Gdyby Izrael zerwał z USA i przywrócił w swoim kraju rządy rabinów, to natychmiast zawaerlibyśmy z Izraelem pokój, bo znikłaby pierwotna i najważniejsza przyczyna konfliktu.
Naszym prawdziwy wrogiem jest Ameryka i cała zachodnia kultura, która żyje wg amerykańskich wartości. Coraz więcej krajów przyjmuje amerykański styl życia, coraz więcej muzułmanów ulega pokusom zachodniej cywilizacji - to jest największe zagrożenie dla naszych tradycji, wartości i naszego stylu życia. Dlatego naszym celem jest zniszczenie USA, a nie zniszczeniem Izraela. Zawarcie pokoju z Izraelem niczego nie zmieni. Nawet jeśli Żydzi porzucą amerykański styl życia, wrócą do życia zgodnego z Talmudem i będą żyli z nami w przyjaźni, jak kiedyś, to my i tak będziemy równie zaciekle atakować USA i te wszystkie kraje, które próbują narzucać nam zachodni styl życia.
I to mniej więcej wszystko, co zapamiętałem z tamtego tesktu. Od siebie już dodam, że w moich oczach tym największym zagrożeniem dla mahometan jest emancypacja i emigracja kobiet z państw islamskich - to jest ta pierwotna przyczyna nienawiści, jaką mahometanie żywią dla ludzi zachodu. Religia nie ma z tym nic wspólnego, to pierwotny strach przed utratą władzy na kobietami.
doku
|
|
 | | Jarek | >Żydzi to nasi bracia, szczególnie Żydzi ortodoksyjni są nam bliscy, gdyż tak ja my żyją zgodnie z tradycjami i szanują prawo, dane im od Boga. Wczoraj muzułmanin rozstrzelał dzieci w szkole żydowskiej. Ponieważ jednak teza, że religia jest powodem konfliktów jest politycznie niepoprawna, będziemy udawać, że jest inaczej. I będziemy się dziwić, dlaczego Palestyńczycy cieszą się ze śmierci żydowskich dzieci. A czym się te dzieci głównie różniły, jak nie religią rodziców?
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >teza, że religia jest powodem konfliktów jest politycznie niepoprawna, będziemy udawać, że >jest inaczej.
Nie udawaj, nikt tu nie sugeruje, że religijni są niewinni. Twierdzę ponownie z całą stanowczością, że religijni są winni wojen, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. To właśnie religijne wychowanie czyni z ludzi morderców, oprawców i terrorystów.
Wątek ten jest o czym innym - jest o źródłach i celach - o genezie wojen. Religijne wychowanie jest tylko narzędziem demoralizacji dzieci, żeby zrobić z nich zabójców bez sumienia, żeby podkładali bomby z radością, że wypełniają Wolę Bożą. Ale nie to jest celem wojen. Celem wojen jest zdobycie większej liczby kobiet, posiadanie haremów, obozów koncentracyjnych dla kobiet, dostępu do bezbronnej, zastraszonej ludności cywilnej, którą można bezkarnie grabić i gwałcić; zdobycie łupów, którymi można zaimponować kobietom... A więc celem wojen jest także obrona przed łupieżcami i gwałcicielami, przed mordercami i terrorystami.
Religia to najskuteczniejsza propaganda wojenna - religii nic nie usprawiedliwia.
doku
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >A czym się te dzieci głównie różniły, jak nie religią rodziców?
A może stanem konta rodziców?
|
|
| |  | | moralny "antychryst" | >>A czym się te dzieci głównie różniły, jak nie religią rodziców? >A może stanem konta rodziców? Pewnie różniły się wszystkim. Chodzi jednak o to, dlaczego on je zabił. Przecież nie z zazdrości o stan konta i nie z chęci zysku? Różniły się od jego własnych WYŁĄCZNIE przynależnością rodziców do innej religijnej grupy (sama religia nie ma istotnego znaczenia).
|
|
1 na 3 | Miau (116 punktów) | Nikt chyba nie jest na tyle nieracjonalny, by przypuszczać, że religia, patriotyzm,ideologia mogą być przyczyną wojen. Człowiek to nieskomplikowany zwierz. Zawsze liczą się pieniądze, a co za tym idzie, władza. Ciekawe jest natomiast powiązanie tego faktu z pierwotną chęcią zdobywania kobiet. Co do Dawkinsa, jego "Bóg urojony" jest jedną z gorszych rzeczy, jakie w ogóle czytałam. Takie małe pranie mózgu. Ale nie czas tu na recenzję. Pozdrawiam
|
|
 | | baba_z_magla (84 punktów) | Także moim zdaniem Dawkins to jedna z gorszych rzeczy którą czytałam. Ale to na marginesie.
Wydaje mi się, że religia jest narzędziem wojny, takim samym jak pociski, czołgi, rakiety. Użycie argumentu religijnego w większosci zamieszek powoduje pospolite ruszenie na określonym terenie. Posuwa wojnę do przodu o kolejny etap. Religia ułatwia sterowność masami ludzkimi - obietnica zysku przy podziale łupów nie jest tak przekonująca jak obietnica zysku i zbawienia, "lepszego jutra", najlepiej jesli uda sie zdobyć jedno i drugie (lepsze dzis i lepsze jutro).
|
|
|  | von Kalckstein (164 punktów) (zablokowany) | Wojna jest zupełnie naturalną rzeczą. Od wieków wszyscy ludzie walczyli i zabijali w imię nowych terenów, idei, wolności itp
To wojny napędzaja cywilizacje
|
|
| |  | | moralny "antychryst" | >Wojna jest zupełnie naturalną rzeczą. Naturalną jest, bo jest. Głównie między rozwojem nauki i rozwojem zawsze sprzecznych z nauką religijnych dogmatów i doktryn politycznych. To właśnie dogmaty i doktryny prowadzą zawsze do wojen. >To wojny napędzaja cywilizacje Co za bzdura. To co niszczy i zabija to rozwija? Rozwój cywilizacji zawsze szedł w parze z rozwojem nauki. Wojny zawsze stanowiły napęd do nowych wojen.
|
|
| |  | | baba_z_magla (84 punktów) | >To wojny napędzaja cywilizacje
Chyba spowalniają. Natura kontra kultura. Wojna = natura, cywilizacja = kultura
|
|
| | |  | von Kalckstein (164 punktów) (zablokowany) | >>To wojny napędzaja cywilizacje >Chyba spowalniają. Natura kontra kultura. Wojna = natura, cywilizacja = kultura >
Wszystkie wielkie cywilizacje powstały z powodu wojen i z tych powodów upadały. Rzym pokonał Kartagine, Germanie pokonali Rzym itd
Wojna tworzy historię i kolejne cywilizacje.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | baba_z_magla (84 punktów) |
>Wszystkie wielkie cywilizacje powstały z powodu wojen i z tych powodów upadały. Rzym pokonał Kartagine, Germanie pokonali Rzym itd >Wojna tworzy historię i kolejne cywilizacje.
Germanie pokonali Rzym? Przestarzałe podejście do historii. Teraz historycy nie mówią o upadku Rzymu, tylko o transformacji świata antycznego w chrześcijański. Nie było żadnego wielkiego boom, nastąpiła przemiana.
|
|
| | | | |  | | moralny "antychryst" | >Przestarzałe podejście do historii. Teraz historycy nie mówią o upadku Rzymu, tylko >o transformacji świata antycznego w chrześcijański. Nie było żadnego wielkiego boom, nastąpiła przemiana. Dokładnie tak. Rewolucje(wojny) są naturalnym elementem ewolucji (przemian), ale ją spowalniają.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Rewolucje(wojny) są naturalnym elementem ewolucji (przemian), ale ją spowalniają.
Za tak głęboką myśl wybaczyć muszę wszystkie formy trollowania. Szkoda, że się nie logujesz, bo wcisnąłbym plusa.
Jest to zresztą prawda bardziej uniwersalna, a bardzo mało ludzi ją rozumie.
Innym przejawem tej prawdy jest np. fakt z biologii ewolucyjnej, że mutacje spowalniają ewolucję. Często w kiepskich książkach piszą, że ewolucja możliwa jest tylko dzięki mutacjom, co jest kompletną bzdurą.
doku
|
|
| | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >Innym przejawem tej prawdy jest np. fakt z biologii ewolucyjnej, że mutacje spowalniają ewolucję. Często w kiepskich książkach piszą, że ewolucja możliwa jest tylko dzięki mutacjom, co jest kompletną bzdurą. To jest jeszcze ogólniejsze, bo dotyczy absolutnie WSZYSTKIEGO. Także rozwoju nauki(zarówno przez małe, jak duże "n"). Najciekawsze przy tym jest to, że Nauka w spokoju ewoluuje, podczas gdy rozmaite naukowe doktryny rodzą coraz to nowe religie (i "kiepskie książki"), pełniące wobec ewolucji(rozwoju) Nauki rolę rewolucji. A potem te religie też ewoluują, usiłując nadążyć za Nauką.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >To jest jeszcze ogólniejsze, bo dotyczy absolutnie WSZYSTKIEGO.
A więc jesteś taoistą. Ciekawe, czy wiedziałeś o tym.
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>To jest jeszcze ogólniejsze, bo dotyczy absolutnie WSZYSTKIEGO. >A więc jesteś taoistą. Ciekawe, czy wiedziałeś o tym. Nie. Do dziś zdawało mi się, że tylko ateistą, monoteistą, deistą, politeistą, panteistą, chrześcijaninem i agnostykiem. Mogę być i taoistą, bo zdaje mi się, że i im żaden z tych systemów w niczym nie przeszkadza. W każdym razie straszny ze mnie religiant. Nie wiem, czy mi ta poli-religijność nie wyjdzie kiedyś bokiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >straszny ze mnie religiant
Taoizm nie musi być religijny, czasem to tego, żeby być taoistą wystarczy mieć pogląd, że zmiany są najlepsze jeśli się im nie przeszkadza ani nie pomaga
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>straszny ze mnie religiant >Taoizm nie musi być religijny, czasem to tego, żeby być taoistą wystarczy mieć pogląd, że zmiany są najlepsze jeśli się im nie przeszkadza ani nie pomaga Żadne wyznanie nie musi być religijne. Chrześcijaństwo też nie musi. A nawet panteizm (też może polegać na nie przeszkadzaniu żadnym pozytywnym zmianom).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >nie musi być religijne. Chrześcijaństwo też nie musi.
Rozwiń, proszę, tę ciekawą ideę. Jak sobie wyobrażasz niereligijnego chrześcijanina?
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>nie musi być religijne. Chrześcijaństwo też nie musi. >Rozwiń, proszę, tę ciekawą ideę. Jak sobie wyobrażasz niereligijnego chrześcijanina? Dla mnie, człowiek szanujący bliźnich i postępujący z nimi jak człowiek, to nikt inny jak chrześcijanin (niezależnie od tego, w co wierzy i pod jakim "szyldem" tę wiarę umieścił)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Dla mnie, człowiek szanujący bliźnich i postępujący z nimi jak człowiek, to nikt inny jak >chrześcijanin
I takiego chrześcijanina nazywasz niereligijnym? Podoba mi się ten pomysł. Znam kilku religijnych, których kocham, lubię lub szanuję, i burzyło mi to troszkę klarowność obrazu świata. Twój pomysł rozwiązuje ten dylemat. Po prostu nazwę ich chrześcijanami niereligijnymi, a słowo "religijny" zarezerwuję tylko dla tych złych
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >I takiego chrześcijanina nazywasz niereligijnym? Podoba mi się ten pomysł. Znam kilku religijnych, których kocham, lubię lub szanuję, i burzyło mi to troszkę klarowność obrazu świata. Twój pomysł rozwiązuje ten dylemat. Po prostu nazwę ich chrześcijanami niereligijnymi, a słowo "religijny" zarezerwuję tylko dla tych złych Nie dla "złych", tylko tych, którzy modlą się o to, żebyś to Ty był chrześcijaninem, a broń boże nie oni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >modlą się o to, żebyś to Ty był chrześcijaninem, a broń boże nie oni.
Znów przestałem Cię rozumieć, ale przecież nie muszę rozumieć wszystkiego i wszystkich.
Kiedyś słyszałem taką anegdotkę. Uczeń pyta mistrza:
"Czy są jakieś pory dnia bardziej lub mniej odpowiednie do uprawiania medytacji? może przed jedzeniem czy po jedzeniu?"
"Każda pora jest dobra"
mistrz chwilę pomyślał:
"Byłbym zapomniał, jest jeden wyjątek, nie medytuje się między 11 a 12 w południe"
"Dlaczego mistrzu?"
mistrz pomyślał dłuższą chwilę:
"Jakiś powód musi być".
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>modlą się o to, żebyś to Ty był chrześcijaninem, a broń boże nie oni. >Znów przestałem Cię rozumieć, ale przecież nie muszę rozumieć wszystkiego i wszystkich. Niby nie musisz, ale jak nie chcesz być głąbem, to jednak musisz. Wiedzieć nie musisz wszystkiego (zresztą to niemożliwe). Rozumieć powinieneś absolutnie wszystko i wszystkich. Nie wyłączając głąbów, a może nawet ich przede wszystkim. Ustaliliśmy, że chrześcijanin to ktoś, kto szanuje bliźnich. Są tacy ludzie nie tylko wśród wyznawców chrześcijaństwa. Cała reszta bliźnich nie szanuje (albo nie wszystkich), ale za to domaga sie od nich szacunku. >Kiedyś słyszałem taką anegdotkę. Uczeń pyta mistrza: >"Czy są jakieś pory dnia bardziej lub mniej odpowiednie do uprawiania medytacji? może przed jedzeniem czy po jedzeniu?" Moim zdaniem człowiek myśli nieustannie. Nawet gdy śpi i nawet gdy nie chce. Medytacji może spróbować, gdy od myślenia chce odpocząć (pomyśleć o "niebieskich migdałach"), ale dla ludzi rozumnych nie jest to ani łatwe, ani sensowne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ustaliliśmy, że chrześcijanin to ktoś, kto szanuje bliźnich.
Mnie przy tym nie było.
Czy ustaliliście przy okazji, kto to jest bliźni?
Kiedyś pamiętam na jednym z forów, na których dawniej dyskutowałem, usiłowałem w ten sam sposób przekonać dyskutantów, że "ustaliliśmy" taką mniej więcej definicję feminizmu:
"Postawa, której celem i motywacją jest realizacja ideałów liberalizmu i państwa prawa z perspektywy podmiotowej kobiet, w nawiązaniu do tradycji emancypacyjnych sufrażystek i amerykańskich feminitek z lat 60-tych XX w. i w opozycji do socjalistycznegu ruchu kobiet, kierowanego przez Stalina, skupionego wokół paryskiej centrali socjalistycznych ruchów kobiecych."
Niestety, zbyt wielu ludziom ani słowo "liberalizm" ani "feminizm" nie kojarzy się jednoznacznie z ludźmi dobrymi i mądrymi, pomimo że wśród aktywnych działaczy tych nurtów tacy ludzie przeważają. A mimo to nie uzyskałem zgody na taką definicję feminizmu. Zbyt wiele osób poważnie traktuje deklaracje różnych socjalistek, które nazywają siebie "feministkami".
Z Waszą definicją "chrześcijanina" będziecie jeszcze bardziej na bakier z rzeczywistością. Większość (oceniam ją na 80%) chrześcijan to ludzie źli i głupi, nieszanujący bliźnich, nie mówiąc już o szanowaniu innych ludzi. Nie macie szans, żeby zgodzili się oni na zrezygnowanie z nazwy "chrześcijanin"
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>Ustaliliśmy, że chrześcijanin to ktoś, kto szanuje bliźnich. >Mnie przy tym nie było. A mnie się zdawało, że to właśnie Ty zgodziłeś się wyżej z moją definicją. Nawet się z niej chyba ucieszyłeś? >Czy ustaliliście przy okazji, kto to jest bliźni? Wydaje mi się, że to już dawno ustalono. Dla mnie jest nim każdy oprócz mnie, dla Ciebie każdy oprócz Ciebie. >Niestety, zbyt wielu ludziom ani słowo "liberalizm" ani "feminizm" nie kojarzy się jednoznacznie z ludźmi dobrymi i mądrymi, pomimo że wśród aktywnych działaczy tych nurtów tacy ludzie przeważają. A mimo to nie uzyskałem zgody na taką definicję feminizmu. Zbyt wiele osób poważnie traktuje deklaracje różnych socjalistek, które nazywają siebie "feministkami". Zwykle ludzie mają własne definicje zarówno samych siebie jak innych ludzi, wiec nie zgadzają się przyjmować Twoich. Zawsze musisz przyjąć definicje (wszystkie) tego, którego post czytasz. On nie będzie przyjmował żadnych Twoich. Skoro zdefiniowałeś sobie nie istniejącą grupę kobiet i feministek, to co się dziwisz, że nikt o tej nie istniejącej grupie nie chciał z Tobą gadać? Jakie to ma znaczenie, czy oceniłeś je dobrze, czy źle, skoro ich nie ma? >Z Waszą definicją "chrześcijanina" będziecie jeszcze bardziej na bakier z rzeczywistością. To pozostańcie sobie doku z tymi własnymi definicjami wszystkich grup, których nie ma. I dyskutujcie z nimi do upadu, że jednak istnieją. >Większość (oceniam ją na 80%) chrześcijan to ludzie źli i głupi, nieszanujący bliźnich, nie mówiąc już o szanowaniu innych ludzi. Głupią po prostu przyjąłeś definicję chrześcijanina. Taki chrześcijanin nie obrazi się jednak na Ciebie, bo jego istnienie jest równie realne jak istnienie Smoka Wawelskiego. > Nie macie szans, żeby zgodzili się oni na zrezygnowanie z nazwy "chrześcijanin" Nie masz szans na to, żeby ktokolwiek przyjął Twoją definicję, grupy, a potem zechciał się do tej grupy zapisać. Bardzo dziwne wystawiasz oceny i na podstawie tych ocen usiłujesz wprowadzić w życie odpowiedzialność grupową. Wiesz, że choć to takie wygodne, to jednak niesłychanie wredne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>>Ustaliliśmy, że chrześcijanin to ktoś, kto szanuje bliźnich. >>Mnie przy tym nie było. >A mnie się zdawało, że to właśnie Ty zgodziłeś się wyżej z moją definicją. Nawet się z niej >chyba ucieszyłeś?
"nazwę ich chrześcijanami niereligijnymi"
Jak widzisz, zgodziłem się na twoją definicję "chrześcijanina niereligijnego", a nie na twoją definicję "chrześcijanina".
Ponieważ, jak zostałem słusznie pouczony przez moderatora, nie powinienem się oburzać na takie wypaczenia cytowanych treści, ale powinienem po prostu sobie odpuścić - więc odpuszczam sobie dalszą z tobą dyskusję tutaj.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >>>>Ustaliliśmy, że chrześcijanin to ktoś, kto szanuje bliźnich. >>>Mnie przy tym nie było. >>A mnie się zdawało, że to właśnie Ty zgodziłeś się wyżej z moją definicją. Nawet się z niej >>chyba ucieszyłeś? >"nazwę ich chrześcijanami niereligijnymi" >Jak widzisz, zgodziłem się na twoją definicję "chrześcijanina niereligijnego", a nie na twoją definicję "chrześcijanina". Czyli wykluczasz tych, o których wspominałeś. Tych, których kochasz, chociaż nie podzielają Twojego wyznania niewiary. Ja żadnego porządnego człowieka z tej definicji nie wyłączam. Bardzo mi przykro, ale nawet Ciebie. Chyba, że okaże się, że na to miano nie zasługujesz. Możesz się starać. >Ponieważ, jak zostałem słusznie pouczony przez moderatora, nie powinienem się oburzać na takie wypaczenia cytowanych treści, ale powinienem po prostu sobie odpuścić - więc odpuszczam sobie dalszą z tobą dyskusję tutaj. OK. Odpuśćmy. Mnie moderator nie musi pouczać. Wystarczą mi pouczenia samych rozmówców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Mnie moderator nie musi pouczać.
Nie musi, ale poucza. Doceń więc jego starania.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | moralny "antychryst" | >> Mnie moderator nie musi pouczać. >Nie musi, ale poucza. Doceń więc jego starania. Jego oczywiście doceniam, ale Twoje jednak bardziej.
|
|
| pkmodern85 (665 punktów) | >Dawkins jest w błędzie sądząc, że najważniejszą przyczyna >wojen były i są religie. Myślę że religie nie są wyłącznie w 100% przyczyną wojen, ale tak w 80% właśnie to kwestia religii jest tą istotną przyczyną. A tak analizując obecne konflikty zbrojne na świecie - właśnie główną przyczyną jest religia (w Afryce szczególnie). Co prawda strony konfliktów wypierają się tej przyczyny "ubierając" ją w inne argumenty, ale geneza konfliktu (a raczej jego skutek) do religii prowadzi. Od strony racjonalnej - gatunek ludzki wyjątkowo cechuje się łatwością do przemocy - a dobrze pokierowany (czyt. zmanipulowany) wręcz do okrucieństwa.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Myślę że religie nie są wyłącznie w 100% przyczyną wojen, ale tak w 80%.
Zauważ, że wątek nie jest o przyczynach. Nie zapominaj, że przyczyny mają swoje przyczyny, które mają swoje przyczyny... chcąc coś zrozumieć, trzeba uwolnić się od tego pozornego łańcucha.
doku
|
|
| Orcio (481 punktów) | Zgadzam się z autorem wątku, wojna szczególnie ta o charakterze ekspansywnym jest wielkim motorem cywilizacji, wskazuje na siłę wewnętrzną, na potrzebę gwałtownego poszerzenia swojego terytorium. To historyczny fakt którego nie przykryją humanistyczne biadolenia o krzywdzeniu się nawzajem. Na Przykład olbrzymi postęp w lotnictwie i innych środkach komunikacji dokonał się dzięki II wojnie światowej (słyszałem też o pracach, które mówią o pozytywnym wpływie, wykorzystaniu medycznych eksperymentów w niemieckich obozach zagłady na rozwój medycyny powojennej, Masę eksperymentów dokonuje się pierwotnie na zapotrzebowanie wojska a potem dopiero, nieprzewidywane efekty wykorzystuje się na potrzeby cywilne. Tak było z internetem i podbojami kosmosu. Tak było i dawniej, epoka kolonializmu i odkryć ją umożliwiających wynikała z przeludnienia, szukania surowców i nowych rynków zbytu, rywalizacji militarno-politycznej. Zwalanie na religie jest tu zwykłą próbą niedostrzegania pewnych minusów związanych z jednoznaczną pochwałą wiedzy naukowo-technicznej (dostrzeganych szeroko przez intelektualistów XX wieku niezależnie od orientacji światopoglądowej) oraz z niedostrzeżenia, że drogi użyteczności i etyczności nie są tożsame dla ogromnej części erupoejskiej tradycji (również świeckiej).Ale skoro ewolucja ma przyspieszać w momentach po kataklizmach, w momentach skrajnego zagrożenia dalszego przetrwania nie dziwi owo pozytywne oddziaływanie wojny na cywilizację.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Zgadzam się z autorem wątku, wojna szczególnie ta o charakterze ekspansywnym jest wielkim motorem cywilizacji, wskazuje na siłę wewnętrzną, na potrzebę gwałtownego >poszerzenia swojego terytorium.
Zgadzając się z moimi tezami bez uzasadnienia, pochlebiasz mi, za co jestem wdzięczny, jednak cieszyłbym się jeszcze bardziej, gdybyś własnymi słowami uzasadnił swoje przekonanie, że głównym motorem wojny jest popęd płciowy.
Jednak uczucie wdzięczności nie tłumi we mnie merytorycznej potrzeby wyrażenia swojej niezgody na tezę, że wojna jest motorem cywilizacji. Dopóki nie zobaczę danych statystycznych na temat wynalazków, odkryć, wniosków patentowych czy innych danych, uzasadniających tezę, że naukowcy w czasie wojny pracują wydajniej niż w czasie pokoju, dopóty nie poprę tezy o tym, że wojna jest motorem rozwoju
doku
|
|
|  | | Orcio (481 punktów) | >Zgadzając się z moimi tezami bez uzasadnienia, pochlebiasz mi, >za co jestem wdzięczny, jednak cieszyłbym się jeszcze bardziej, >gdybyś własnymi słowami uzasadnił swoje przekonanie, że głównym >motorem wojny jest popęd płciowy. Niewątpliwe był motorem wojny szczególnie w czasach prehistorycznych, kiedy jeszcze nie wymyślono sobie bardziej złożonych powodów dla ich prowadzenia. Tak więc nie wiem czy w czasach bardziej współczesnych dalej to obowiązuje ponieważ jestem sceptyczny wobec wszelkich teorii "błędnych świadomości". Z drugiej strony zastanawiające jak w rożnych mitach narodowych takich jak opowieści Sienkiewicza pojawia się wątek kobiety dość archetypicznie ujętej jako amazonka bądź służka rycerza. Co do zgody miałem na myśli ogólny wydźwięk twej wypowiedzi a nie jak teraz rozumiem pewnej tezy zasadniczej nad którą chciałeś się skupić.
>Jednak uczucie wdzięczności nie tłumi we mnie merytorycznej >potrzeby wyrażenia swojej niezgody na tezę, że wojna jest >motorem cywilizacji. Dopóki nie zobaczę danych statystycznych >na temat wynalazków, odkryć, wniosków patentowych czy innych >danych, uzasadniających tezę, że naukowcy w czasie wojny >pracują wydajniej niż w czasie pokoju, dopóty nie poprę tezy >o tym, że wojna jest motorem rozwoju Drogi panie statystyka pomaga w badaniach historycznych ale nie stanowi istoty tych badań, bo ona jako taka nie podlega statystyce. Nie rozumiem też kategorii pokoju jako czegos radykalnie odrębnego od stanu wojny, stare powiedzenie przecież mówi "chcesz pokoju, szykuj sie do wojny". Niewątpliwie zimna wojna spowodowała, że podjęto nieekonomiczny choć naukowo przydatny projekt lotu człowieka na księżyc w czasie nie przypadkowo nazwanym "zimną wojną".
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Nie rozumiem też kategorii pokoju jako czegos radykalnie odrębnego od stanu wojny
Teoria doboru płciowego pokazuje, że głównym motorem wytężonej pracy naukowdców jest chęć zdobycia sławy przydatnej do uwodzenia kobiet. Z biologicznego punktu widzenia jest to bardzo wyraźna różnica, niemal przeciwieństwo, zdobywania pozycji z pomocą wojny.
Geny młodzieńców kodują przynajmniej wiele różnych strategii zdobycia pozycji dającej możliwość zapładniania kobiet: wojownika, artysty, naukowca, bogacza, wolontariusza, władcy... niektóre strategie zasługują na miano "pokojowych" inne są startegiami wojennymi. Jest dla mnie oczywiste, że gdyby nie było wojen, mielibyśmy więcej naukowców i artystów
doku
|
|
| | |  | | Orcio (481 punktów) | >Teoria doboru płciowego pokazuje, że głównym >motorem wytężonej pracy naukowdców jest chęć >zdobycia sławy przydatnej do uwodzenia kobiet. Bynajmniej, erudycyjne wykształcenie zaimponuje wykształconej, a wykształcona kobieta to raczej czasy niemal współczesne. Wcześniej kompletnie nie miał szans naukowiec w pokojowej rywalizacji z tym, kto był młodszy, miał okazałe bicepsy bądź pieniądze. Motorem działania naukowców zawsze było to aby jego grupa, naród, krewni mogła dominować, >Z biologicznego punktu widzenia jest to bardzo >wyraźna różnica, niemal przeciwieństwo, >zdobywania pozycji z pomocą wojny. To proszę mi powiedzieć dlaczego pierwsza genom rozpracowali naukowcy z prywatnej firmy a nie z państwowej. Nauka i gospodarka w systemie upaństwowionym jest własnie czymś co maksymalnie ma wyeleminować rywalizacyjność, której skrakną formą jest wojna. Stąd też w opisie gospodarek zdarzaja się metafory wojenne, podobnie jak w relacjach sportowych.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Bynajmniej, erudycyjne wykształcenie zaimponuje wykształconej, a wykształcona kobieta to raczej czasy niemal współczesne. Wcześniej kompletnie nie miał szans naukowiec w >pokojowej rywalizacji z tym, kto był młodszy, miał okazałe bicepsy bądź pieniądze.
Biologia ewolucyjna sądzi, że mechanizm doboru płciowego jest najbardziej prawdopodobną przyczyną rozwoju inteligencji u praczłowieka. Już 100 tys. lat temu kobiety wybierały inteligentniejszych i mądrzejszych, chociaż nie nazywano ich wtedy naukowcami. Zalety ich umysłów były przydatne dla osiągania różnych atrakcyjnych celów, dlatego geny kobiet "nauczyły się" cenić np. elekwencję i poczucie humoru młodego człowieka, znamionująće przyszłe jego sukcesy.
Ja nie zaprzeczam wartości bicepsów, wiele kobiet pociągają bicepsy tak jak wiele kobiet pociąga poczucie humoru. Funkcjonuje wiele różnych strategii parzenia się, jedne geny kobiety "cenią" sztukę, inne siłę, inne agresywność i brutalność (czy wiesz, że maltretowanie żon jest dziedziczne w linii żeńskiej?), inne władzę, inne bogactwo, inne inteligencję, inne sławę, inne altruizm. Nie zaprzeczaj pochopnie istnienia jednej z tych strategii
>To proszę mi powiedzieć dlaczego pierwsza genom rozpracowali naukowcy z prywatnej >firmy a nie z państwowej.
Bo państwo jest organizacją służącą prowadzeniu wojen, a prywatnie ludzie wolą pracować dla swoich rodzin i kochanek. Praca w sektorze prywatnym zawsze będzie wydajniejsza (w danym zawodzie) niż praca w sektorze państwowym (w tym samym zawodzie). Dlatego właśnie socjalizm oznacza władzę ludzi głupich lub złych, a kapitalizm - to władza ludzi mądrych i dobrych. Człowiek mądry rozumie, a człowiek dobry dąży do tego, żeby prywatyzować to, co technicznie jest możliwe do prywatyzacji. Człowiek głupi lub zły dąży do nacjonalizacji.
doku
|
|
| | | | |  | | Orcio (481 punktów) | >Biologia ewolucyjna sądzi, że mechanizm doboru płciowego jest >najbardziej prawdopodobną przyczyną rozwoju inteligencji u >praczłowieka. Co do tego się zgadzamy, problem w tym, że ów dobór nie oznacza dbania o siebie, w przypadku takich instytucji jak szaman czy naukowiec idzie o dobro grupy a nie genów jednostki. >Już 100 tys. lat temu kobiety wybierały inteligentniejszych i >mądrzejszych, Co oznaczało, że lepiej opanowywali taką broń jak ogień, skuteczniej polowali, walczyli, uciekali jeśli trzeba etc. >chociaż nie nazywano ich wtedy naukowcami. Oczywiście byli naukowcami, znali wszystko łącznie z metodą podarowaną przez kosmitów a owe malunki naskalne to nie obrazy polowań a zaszyfrowane równania matematyczne. Nie opowiadaj bajek i nie twórz analogii, które łatwo ośmieszyć. >Zalety ich umysłów były przydatne dla osiągania różnych >atrakcyjnych celów, Najczęściej owe atrakcyjność na poziomie ludów pierwotnych sprowadzała się do dwóch tez. 1. jest tak jak ma być, 2. ma być tak jak jest, znajdziesz to w porządniejszych opracowaniach takich jak "Etnologia religii". A Szyjewskiego >dlatego geny kobiet "nauczyły się" cenić np. elekwencję i >poczucie humoru młodego człowieka, znamionująće przyszłe jego >sukcesy. Z powodu braku wiedzy antropologicznej prawdopodobnie przenosisz cechy popularne dzisiaj na przeszłość. podobnie mógłbyś opowiadać, że wielką popularnością cieszyły się w prehistorii osoby chude jak dzisiejsze modelki. >Ja nie zaprzeczam wartości bicepsów, wiele kobiet pociągają >bicepsy tak jak wiele kobiet pociąga poczucie humoru. Które w pradawnych czasach mogło być uważane za objaw sprytu, zdolności do wyprowadzania przeciwnika z równowagi, nic na tonie poradzę, język ewolucji to język walki i tylko nam oderwanym od przyrody przez wielkomiejską cywilizację wszystko to wydaje się odległe, łagodne, spekulatywne. >Funkcjonuje wiele różnych strategii parzenia się, jedne geny >kobiety "cenią" sztukę, inne siłę, inne agresywność i >brutalność Ale w kulturze pierwotnej różne funkcje jak bycie silnym i słabym, rozrywkowym i poważnym się zlewają, specjalizacja to wynalazek stosunkowo niedawny. >(czy wiesz, że maltretowanie żon jest dziedziczne w linii >żeńskiej?), inne władzę, inne bogactwo, inne inteligencję, >inne sławę, inne altruizm. Nie zaprzeczaj pochopnie istnienia >jednej z tych strategii Ale perspektywa ewolucyjna sprowadza je wszystkie do walki nawet jeśli one same w sobie wydają się dziś mało wojenne, a to z tego powodu, że w ewolucjonizmie nie ma innej perspektywy porządkowania i tłumaczenia niż owa walka o przetrwanie i przekazanie genów swoich bądź własnego stada, są więc one z perspektywy prawdy ewolucjonizmu tyle samo wartymi kłamstewkami natury względem ludzi, którzy mniemają, że o to dochodzą do jakichś wartości "samych w sobie", albo "czystych celów". >>To proszę mi powiedzieć dlaczego pierwsza genom rozpracowali naukowcy z prywatnej firmy a nie z państwowej. >Bo państwo jest organizacją służącą prowadzeniu wojen, Jest organizacją służącą tamowaniu ludzkiej spontaniczności i aktywności, jest hobbesowym hegemonem. >a prywatnie ludzie wolą pracować dla swoich rodzin i >kochanek. Tłumacząc na język ewolucjonizmu "walczyć" i to o to, co im bliskie, a nie o hegemona zrobionego po to aby w walce przeszkadzać. >Praca w sektorze prywatnym zawsze będzie wydajniejsza (w >danym zawodzie) niż praca w sektorze państwowym (w tym samym >zawodzie). Dlatego właśnie socjalizm oznacza władzę ludzi >głupich lub złych, dodałbym, mających rojenia o pacyfizmie. Zaś dążenie do prywatyzacji wszystkiego, co da się sprywatyzować ma jeden cel, zbudowanie większego "arsenału broni" przez grupę bądź jednostkę.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>chociaż nie nazywano ich wtedy naukowcami. >Oczywiście byli naukowcami, znali wszystko łącznie z metodą podarowaną przez kosmitów a owe malunki naskalne to nie obrazy polowań a zaszyfrowane równania matematyczne. Nie >opowiadaj bajek i nie twórz analogii, które łatwo ośmieszyć.
Ja się nie boję. Być może ośmieszyć łatwo, ale obalić nie można. Teorię Darwina z taką łatwością ośmieszali jego współcześni, rychocząc z pomysłu, że niektórzy ludzie są małpami.
>>a prywatnie ludzie wolą pracować dla swoich rodzin i >kochanek. >Tłumacząc na język ewolucjonizmu "walczyć"
Dobrze że dałeś cudzysłów, bo to tylko przenośnia, "walka" nie mająca nic wspólnego z wojną. Poczytaj Dawkinsa, on bardzo dużo pracy poświęcił, żeby klarownie wyłożyć, dlaczego konkurencja alleli nie ma nic wspólnego z wojną.
>Zaś dążenie do prywatyzacji wszystkiego, co da się sprywatyzować ma jeden cel, >zbudowanie większego "arsenału broni" przez grupę bądź jednostkę.
Mam nadzieję, że pamiętasz o istocie tej przenośni - że piszesz o "arsenałach", które z wojną nie mają nic wspólnego.
doku
|
|
| | | | | | |  | | Orcio (481 punktów) | > Ja się nie boję. Być może ośmieszyć łatwo, ale obalić nie można. >Teorię Darwina z taką łatwością ośmieszali jego współcześni, rychocząc z pomysłu, że niektórzy ludzie są małpami.Chyba mnie nie zrozumiałeś, ośmieszałem nie teorię Darwina ale określenie naukowiec w zbyt szerokim sensie, które zastosowałeś. Tego, że nauka wywodzi się z tego, co nie było nauką jest dla mnie faktem historycznym i do jego dowiedzenia nie trzeba przecież sięgania do prehistorii. > >>a prywatnie ludzie wolą pracować dla swoich rodzin i >kochanek.> >Tłumacząc na język ewolucjonizmu "walczyć"> Dobrze że dałeś cudzysłów, bo to tylko przenośnia, "walka" >nie mająca nic wspólnego z wojną.Zaklinasz metaforę, że nie ma nic wspólnego z wojną, problem w tym, że ma i gdyby nie miała faktycznie, w naszym języku znaleźlibyśmy inną metaforę, odnoszącą do czego innego. Tym czasem metafory w całej swej rozciągłości, w tym jakie one są i do jakich znaczeń się odnoszą świadczy o wyobrażeniach i kodach zawartych w języku i wyobraźni, emocjach, która z tymże językiem, jego symbolicznością jet sprężona. > Poczytaj Dawkinsa, on bardzo dużo pracy poświęcił, żeby >klarownie wyłożyć, dlaczego konkurencja alleli nie ma nic >wspólnego z wojną.Pozwolisz, że bardziej sobie cenię Wilsona i Pinkera czy Girarda jako uczonych, ten pierwszy już dawno zerwał z naiwną wizją "pokojowej natury". www.dzienn(*)_dla_mrowek.html?service=print Ustalenia pana Dawkinsa na temat tego na czym polegają związki miedzy ewolucją a wojną nie są żadną ostateczna wyrocznią lecz hipotezą. > >Zaś dążenie do prywatyzacji wszystkiego, co da się sprywatyzować ma jeden cel,> >zbudowanie większego "arsenału broni" przez grupę bądź jednostkę.> Mam nadzieję, że pamiętasz o istocie tej przenośni - że >piszesz o "arsenałach", które z wojną nie mają nic wspólnego.No właśnie nie jestem pewien ale to pewnie przez to, że ostatnio przerabiam na filozofii strukturalizm.  A swoja drogą to ciekawe czy da się "wyprać" dyskurs teorii ewolucji z tych wszystkich ślepych zegarnmistrzów, celów (notorycznie się to słówko pojawia przy opisie różnych zdarzeń, tak jakby ewolucjonizm nie głosił na prawdę przypadkowości lecz zabraniał jedynie wyrokować o celach przed ustaleniem określonych przemian etc). Czy z takiej perspektywy można obronić tą przypadkowość, z której niektórzy chcą urobić nową metafizykę? Wątpię szczególnie jeśli się jeszcze przypomni, że przeciez poczwary i stwory niezdolne do życia, przetrwania to nie jest wynalazek Darwina. A skoro już się tak rozgadałem, dorzucę, że totalnie nie łapię argumentu, że znalezienie osobnika o kołowatych kończynach podważałoby teorię ewolucji. Nie jest przecież wykluczone logicznie a jedynie mało prawdopodobne, że przegapiono jakąś potężną gałąź historii ewolucyjnej, nie stanowiło przez długi czas dowodu obalającego występowanie ptaków, choć trudno było je powiązać z innymi organizmami z przeszłości, zaraz znaleziono by stadia pośrednie. Ponadto niektórzy naukowcy (przynajmniej z tego, co słyszałem) oddało się ostatnio badaniom, szukaniu życia opartego na czymś innym niż DNA i to nie w kosmosie a na Ziemi. Ta ewentualność istnienia takiego życia ich zdaniem nie była długo brana pod uwagę.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pozwolisz, że bardziej sobie cenię Wilsona i Pinkera czy Girarda jako uczonych, ten pierwszy już dawno zerwał z >naiwną wizją "pokojowej natury"
Socjobiologia już została obalona. Równie dobrze mógłbyś napisać, że bardziej cenisz Newtona niż Einsteina, tyle że tak samo niczego to nie wniosłoby do dyskusji.
Konkurencja między allelami nie ma z wojną nic wspólnego, mówienie o "wojnach" w kontekście biologii ewolucyjnej jest tylko rodzajem demagogicznej poezji, dobrej dla czytelników prasy codziennej, żeby przyciągnąć ich uwagę do artykułów popularnonaukowych, ale w miarę wzrostu zrozumienia mechanizmów ewolucji, należy stopniowo eliminować zbędną demagogię. Moją intencją nie było wprowadzenia słowa "pokojowy" do tej dyskusji, a jedynie uświadomienie przy użyciu tego słowa, jak dużym błędem jest wiara w "wojenną" naturę genów.
Prawdziwa natura genów i organizmów żywych to natura symbiotyczna. Allele konkurują między sobą poprzez związki symbiotyczne z innymi genami. Warto zapoznać się z matematycznymi podstawami teorii gier i teorią symbiogenezy Margulis, aby w pełni (o ile to możliwe) zrozumieć zależności między "samolubnymi" genami a ich symbiotycznym i altruistycznym działaniem. Pojęcia takie jak "wojna", "pokój", "arsenał" itp. na pewnym etapie już tylko utrudniają zrozumienie.
doku
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|