Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy bojkotować olimpiadę?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
17-03-2008 16:35dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Czy bojkotować olimpiadę?
Ocena 1 na 1
Czy bojkot olimpiady jest racjonalny? Co powinien zrobić uczciwy sportowiec? Czy powinien udawać, że szanuje władze kraju gospodarza? Czy powinien odmówić przyjazdu, żeby się nie zhańbić? A może powinien pojechać i narozrabiać, gdyż olimpiada nie jest imprezą gospodarza, bo na olimpiadzie każdy jest gościem olimpijczyków?

Jestem za tym ostatnim. Olimpiada nie jest przyjęciem wyprawianym przez gospodarzy, ale jest instytucją, która wynajmuje od gospodarza teren, czyniąc mu tym wielki zaszczyt. Gospodarz musi się podporządkować tradycji olimpijskiej, a nie na odwrót. Każdy sportowiec ma więc moralny obowiązek wyrazić podczas olimpiady solidarność z ofiarami zbrodni władz chińskich
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
Rząd chiński dysponuje takimi narzędziami ekonomicznymi w relacjach międzypaństwowych, że może spowodować złamanie kariery sportowej. Zobaczymy co wybiorą sportowcy.
Adam Barycki
18-03-2008 14:35 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Rząd chiński dysponuje takimi narzędziami ekonomicznymi w relacjach międzypaństwowych,
>że może spowodować złamanie kariery sportowej. Zobaczymy co wybiorą sportowcy.

To bardzo dobry pomysł dla sportowców kończących karierę - zostać męczennikiem. Niechby władze chińskie spróbowały to zrobić... tylko nagłośniłyby.

Mam nadzieję, że olimpiada to początek końca zbrodniczego reżimu chińskiego. Myślę, że wielu sportowców kończących karierę odważy się na jakąś "skandaliczną" demonstrację. Chińscy zbrodniarze u władzy zaczną się miotać i robić głupstwa...

doku
18-03-2008 17:34 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
Tyle było i jest zbrodniczych reżimów na świecie, niektórych nikt nie zauważa, inne są wyeksponowane. Każdy jakoś się kończy, ale historia nie zna przypadków ich upadku z powodu demonstracji. Do przewrotu potrzebna jest siła: militarna, ekonomiczna, społeczna, polityczna. Chiny są potęga gospodarczą i nie widzę, ani siły, ani woli, które mogłyby naruszyć tą strukturę.
W dzisiejszych czasach "męczennikiem" jest się na tyle na ile zechcą media. Trzeba rozważyć, czy na dłuższą metę eksponowanie męczenników chińskich będzie im się opłacało. Nie chce mi się przeprowadzać takiej symulacji bo na pierwszy rzut oka widać, że nie. Pomimo Pańskiego mocnego zaangażowania emocjonalnego w likwidację "reżimu zbrodniczego", będzie Pan, moim zdaniem, musiał się do niego przyzwyczaić.
Władze chińskie mają na tyle silną pozycję, że niczego nie muszą próbować, jeżeli będą chciały coś zrobić, to zrobią to, bez próbowania.
Heroiczne gesty są wielką wartością, a ludzie je czyniący zasługują na największy szacunek. Heroicznym, gest jest, kiedy ponosi się ogromne koszty jego czynienia, wszystko inne jest przedstawieniem.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Chiny są potęga gospodarczą i nie widzę, ani siły, ani woli, które mogłyby naruszyć tą
>strukturę.

ZSRR też był potęgą gospodarczą.

Życie nauczyło mnie m.in. tego, żeby nie ufać danym na temat gospodarki krajów socjalistycznych. Pewne jest tylko jedno - gospodarka socjalistyczna zawsze rozwija się wolniej niż kapitalistyczna. Przyszłość Chin zależy głównie od tego, jak duży udział w wytwarzaniu KPB jest i będzie miał w Chinach wolny rynek i wolny przemysł. A kolei wielkość tej enklawy "wolnego świata" w Chinach zależy od napięcia w spopłeczeństwie chińskim - im większe napięcie, tym szersze represje władz i tym mniej wolności. Eskalowanie napięcia w Chinach osłabi gospodarczo chiński reżim i zwiększy szansę na jego upadek wzorem ZSRR.

> czy na dłuższą metę eksponowanie męczenników chińskich będzie im się opłacało. Nie chce
>mi się przeprowadzać takiej symulacji bo na pierwszy rzut oka widać, że nie.

Bo nie zauważyłeś, że zaproponowałem to sportowcom kończącym karierę. A w ich przypadku na pierwszy rzut oka widać, że tak.

doku
19-03-2008 10:24 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Bo nie zauważyłeś, że zaproponowałem to sportowcom kończącym karierę. A w ich przypadku na pierwszy rzut oka widać, że tak.
>
doku


Stwierdziłem, że nie będzie się to opłacało mediom, a nie jak Pan (wolę żebyśmy pozostali przy tej formie) to odczytał, kończącym karierę sportowcom.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Stwierdziłem, że nie będzie się to opłacało mediom

Fakt, przeczytałem nie dość uważnie, przepraszam i obiecuję poprawę.

> a nie jak Pan (wolę żebyśmy pozostali przy tej formie)

Na formę nie zwracam uwagi, zwykle odpowiadam w tej samej formie, co rozmówca, jeśli pamiętam ją jeszcze podczas odpowiadania. Często też mylę płeć, bo zwykle, nie wiem, komu odpowiadam, często nawet nie przeczytam nicka.

Nie mam wymagań wobec formy postów pisanych do mnie i z zasady nie przyjmuję do wiadomości takich wymagań wobec moich postów, chyba że mają oparcie w Regulaminie. W tym aspekcie nie przepraszam i nie obiecuję poprawy.

doku
19-03-2008 14:06 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
W tym aspekcie nie przepraszam i nie obiecuję poprawy.
>
doku

OK
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> nie będzie się to opłacało mediom

Każda sensacja i każdy skandal opłaca się niektórym mediom, szczególnie tym, które zarabiają na takich właśnie tematach. W wolnym świecie nieuchronnie tym więcej się pisze o sprawie, im bardziej tej sprawie wielcy chcą łeb ukręcić

doku
19-03-2008 14:09 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
> W wolnym świecie nieuchronnie tym więcej się pisze o sprawie, im bardziej tej sprawie wielcy chcą łeb ukręcić
>
doku

A gdzie jest ten "wolny świat"
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie jest ten "wolny świat"

Wszędzie tam, gdzie wolny handel, wolny przemysł i wolne media - to świat, o który walczył Dyl Sowizdrzał z największym zbrodniarzem w historii - królem Hiszpanii, Filipem II i popierającym go Papiestwem. To świat, w którym wielcy dziennikarze ujawniają afery takie jak Watergate, a mali dziennikarze publikują w swoich brukowcach takie rzeczy, o których boją się pisać nawet wielcy. Żadna władza nie jest w stanie zmusić do milczenia wolnych mediów.

doku
19-03-2008 15:31 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>>A gdzie jest ten "wolny świat"
>Wszędzie tam, gdzie wolny handel, wolny przemysł i wolne media
>dziennikarze ujawniają afery
>
My sobie tutaj rozprawiamy o Chinach i innych..., a tymczasem szykuje nam się Nobel z fizyki. Obaj jesteśmy empirycznym dowodem, potwierdzającym teorię wieloświatów, Pan żyje we wszechświecie w którym, jak wynika z Pańskich stwierdzeń, istnieje absolutna wolność. W tym, gdzie ja jestem, prawa fizyki wykluczają istnienie absolutów. W moim świecie wszelkie wolności, są tylko niedoskonałym przejawem Pańskiej wolności absolutnej, czego Panu zazdroszczę.
I jeszcze jedno: w moim świecie nie ma dziennikarzy, zastępują ich akwizytorzy.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>potwierdzającym teorię wieloświatów

To tylko hipoteza. Racjonalne myślenie implikuje sceptycyzm.

> Pan żyje we wszechświecie w którym, jak wynika z Pańskich stwierdzeń, istnieje absolutna
>wolność. W tym, gdzie ja jestem, prawa fizyki wykluczają istnienie absolutów.

Podobną emfazą z Pańskiej strony, jak użycie słowa "teoria", jest użycie słowa "wynika". Taka emfaza nadaje niepotrzebnie zdaniom o wątpliwej prawdziwości cech zdań prawie na pewno prawdziwych.

Pozdrawiam

doku
19-03-2008 18:00 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Taka emfaza nadaje niepotrzebnie zdaniom o wątpliwej prawdziwości cech zdań prawie na pewno prawdziwych.
>
Czy to była emfaza czy zdanie na pewno prawdziwe, rozstrzygnie Królewska Szwedzka Akademia Nauk. W teoriach fizycznych, które są, ma Pan całkowitą rację, hipotetyczne, uważa się, że nie może być łączności pomiędzy osobnymi wszechświatami. My udowodniliśmy empirycznie, że Internet pozwala na taką łączność. Drugi Nobel w kieszeni.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>My udowodniliśmy empirycznie, że Internet pozwala na taką łączność.

Fakt, łączność jest...

> Drugi Nobel w kieszeni.

... ale nie "taka", więc na Nobla bym nie liczył

doku
20-03-2008 11:53 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>... ale nie "taka", więc na Nobla bym nie liczył
>
Odnoszę wrażenie, że mój brak entuzjazmu wobec Pańskiej walki z reżimem zbrodniczym irytuje Pana. Zapewniam, że mój podziw dla Pana będzie wzrastał wprost proporcjonalnie do kosztów, które Pan poniesie w związku z tą walka. O ile opowieści o walkach odbytych mogą budzić moje zainteresowanie, o tyle opowieści o ewentualnych walkach przyszłych - nudzą mnie, tym bardziej kiedy opowiadający nie zakłada kosztów własnych.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zapewniam, że mój podziw dla Pana będzie wzrastał wprost proporcjonalnie do kosztów,
>które Pan poniesie w związku z tą walka.

Wolałbym jednak nie zasłużyć na Pański podziw i nie wylecieć z pracy za te chwile relaksu pro publico bono, jednak mimo to dziękuję za słowa otuchy.

doku
19-03-2008 11:46 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>W dzisiejszych czasach "męczennikiem" jest się na tyle na ile zechcą media.

To pewna wersja madialnego idealizmu. Tak jak kiedyś biskupowi Berkeleyowi wydawało się, że istnieć to być postrzeganym, tak obecnie naiwnym mediom wydaje się, że istnieć - jako męczennik lub gwiazda - to być na pierwszej stronie gazet. Berkeley musiał wymyślec boga, aby utrzymać w bycie rzeczywistość, której akurat nikt nie postrzegał. Media oczywiście potrafią pomnożyć świadomość jakiegoś zjawiska przez ilość odbiorców, i w z wiązku z tym sprawić wiele, ale to przesada twierdzić, że kiedy o czymś milczą, to coś przestaje istnieć. Są rzeczy, o których mediom się nawet nie śni. I rzeczy te mają się świetnie.
19-03-2008 14:02 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Są rzeczy, o których mediom się nawet nie śni. I rzeczy te mają się świetnie.
>
Wiem, że są takie rzeczy, ale świetnie by się miały gdyby w szerszym zakresie funkcjonowały w świadomości społecznej. Na szczęście jest tak jak Pan mówi, istnienie bez mediów też jest możliwe, tylko niestety, skala postrzegania jest zdecydowanie mniejsza. (w sensie społecznym oczywiście, nie jednostkowym).
Adam Barycki
19-03-2008 09:49 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Mam nadzieję, że olimpiada to początek końca zbrodniczego reżimu chińskiego. Myślę, że wielu sportowców kończących karierę odważy się na jakąś "skandaliczną" demonstrację. Chińscy zbrodniarze u władzy zaczną się miotać i robić głupstwa...

Jaki zbrodniczy reżim? Już nawet Amerykanie skreślili ich z listy największych reżimów. Chińczycy zmierzają powoli w stronę demokracji. To nie to samo państwo, co dwadzieścia lat temu(nie mówiąc już o czasach Mao).
Należy wziąć również pod uwagę kontekst kulturowy i nie przykładać wszędzie swojej miarki.
Amerykanie także "demokratyzują" Irak. A może ci ludzie chcą żyć według swoich zasad i tradycji?
Również chiński wymiar sprawiedliwości mógłby podobać się niektórym. Skorumpowany urzędnik dostaje "kulkę w łeb".
To może skutecznie odstraszać.
Należy wspomnieć, że jest to państwo w zasadzie ateistyczne - więc może to nasi sprzymierzeńcy(a jest ich sporo).
I jeszcze jedno - Benedykt XVI ani się nie zająknął o łamaniu praw człowieka w Tybecie. Polityka, polityka...
A my jak zwykle chcemy być świętsi od papieża.


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Również chiński wymiar sprawiedliwości mógłby podobać się niektórym. Skorumpowany
>urzędnik dostaje "kulkę w łeb".

Naiwnością jest wierzyć w tego rodzaju propagandę. W Chinach korupcja jest normą, częścią ich specyfiki kulturowej, podobnie jak w Ameryce Łacińskiej. Kulkę w łeb dostaje tylko ten, kto podpadł władzy, chociaż wg prawa zasługuje na nią każdy - na tym polega sztuka rządzenia w kraju socjalistycznym, objaśniał to kiedyś pracowicie Jacek Fedorowicz, że socjalizm buduje takie prawo i w taki sposób organizuje życie społeczne, żeby każdy obywatel był winny, był świadom swojej winy i był posłuszny władzy, aby zasłużyć na ułaskawienie.

Po drugie, Chińczycy zgodnie z wielotysiącletnią tradycją mają w pogardzie prawo stanowione. Chińczycy tradycyjnie wychowywani są wg zasady, że cnota rządzi ludźmi i że cnota władców inspiruje poddanych do dobrych czynów. Jeżeli urzędnicy czy policjanci czynią zło, to przyczyną tego zła jest mała ilość cnoty u władcy. Jeśli władca ma mało cnoty, to musi ustanawiać prawa i egzekwować ich przestrzegania. Jeżeli władca jest zły, wtedy ustanawia prawo będące tylko instrumentem do wprowadzenia tyranii.

Jeżeli władca ma bardzo wielką moc swojej cnoty, to dając dobry przykład i zachowując się wzorowo, swoim głosem, wyglądem, mową ciała itp. potrafi zarazić swoją cnotą poddanych, tak że postępują oni dobrze, gdyż kierują się tą cnotą. Używając naszych zachodnich pojęć można powiedzieć, że dobra władza zaraża ludzi dobrymi intencjami i wrażliwością moralną tak silnie, że ludzie postępują moralnie na każdym kroku, starając się czynić dobro zupełnie bezinteresownie, jakby natchnieni entuzjastycznym poparciem dla władcy i jego dążeniem do czynienia dobra.

Przepisy prawa z tej perspektywy jawią się jako narzędzia godne pogardy, wykorzystywane tylko przez słabych władców w niemoralnych celach. Nasza zachodnia piękna idea Państwa Prawa, jest dla tradycyjnie wychowanych Chińczyków ideą godną pogardy. Z taką pogardą także chińscy historycy wyrażają się o czasach, w których źli władcy ustanawiali prawo i rządzili tak, że łamanie prawa było karane przez władzę - nie potrafili rządzić przy użyciu swojej cnoty. Przestrzeganie prawa i kary za łamanie prawa, to w oczach Chińczyków rządy zła.

W naszej cywilizacji zachodniej - cywilizacji młodych kutrur, pozbawionych niemal tradycji - trudno jest nam pojąć wpływ tradycji mającej ponad 3 tys. lat, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, tak, że niemal każdy ruch gest, ruch i uczucie jest częścią jakiegoś ceremonialnego przepisu savoir vivru. Chińczycy nie znają np. czegoś takiego jak spontaniczna poufałość w stosunkach rodzinnych - każdy gest, wyraz twarzy i każde uczucie do matki, ojca, brata itd. jest częścią formalnego rytuału rodzinnego - nie ma tam tego, co nam wydaje się najbardziej charakterystyczne dla stosunków rodzinnych, czyli serdeczna, poufała uczuciowość. Przykładowo, szczerość w wyrażaniu uczuć jest dla Chińczyków podstawowym formalnym obowiązkiem miłości synowskiej, nieszczerość jest potępiana jako okazanie braku szacunku i miłości - tak więc okazywanie uczuć w rodzinie jest tam czymś, co my postrzegamy jako ścisłe przestrzeganie biurokratycznych procedur na każdym kroku.

Wyobraźmy sobie teraz jak żałosne i trywialne są w oczach kulturalnych Chińczyków przepisy prawa w stylu zachodnim - nieporadne, ogólnikowe sformułowania dzikusów, którzy nie potrafią kierować swoim życiem, nie stosują żadnych zasad w swoim codziennym postępowaniu, miotają się pod wpływem zwierzęcych instynktów i emocji, i tak samo dowolnie interpretują swoje prawa w zależności od humorów sędziów i decyzji władców.

Współpracując z Chińczykami warto pamiętać, że są oni w swoich oczach Państwem Środka, Centrum Wszechświata, źródłem wiedzy, nauki i wynalazków; źródłem cnoty, która promieniuje na cały świat.

> Benedykt XVI ani się nie zająknął o łamaniu praw człowieka w Tybecie. Polityka, polityka...

Jest po prostu zastraszony. Chińscy socjaliści trzymają nóż na gardle milionom chrześcijan i nie wahają się go użyć zawsze, ilekroć Kościół choć słówkiem piśnie.

>A my jak zwykle chcemy być świętsi od papieża.

My się po prostu nie boimy, możemy swobodnie okazać, że kierujemy się sercem. Chińczyków to oczywiście nie wzruszy, raczej potraktują z pogardą wszelkie niedyplomatyczne i nieformalne zachowania, jako przejawy barbarzyństwa zachodnich dzikusów, którzy nie potrafią się zachować w kulturalnym otoczeniu. To jest właśnie moim zdaniem jedyny sposób wpływania na Chiny - niestosowne zachowanie w ich obecności, okazywanie pogardy dla ich kultury, demonstracyjne barbarzyńskie zachowania (spontaniczne i niezgodne z zasadami), takie typowo po amerykańsku prostackie. Niech Chińczycy poczują z całą mocą dyskomfort tej świadomości, że są uzależnieni od pogardzanych barbarzyńców i całkowicie bezsilni w wymaganiu od nich dyplomatycznych form. Jedyną skuteczną polityką wobec Chin jest polityka afrontów i gaf oraz ciągłe zaskakiwanie łamaniem dyplomatycznych protokołów, połączona z polityką ekonomicznego i cywilizacyjnego uzależnienia od globalnego rynku wolnego świata.

doku
19-03-2008 13:00 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>>Również chiński wymiar sprawiedliwości mógłby podobać się niektórym. Skorumpowany
>>urzędnik dostaje "kulkę w łeb".
>Naiwnością jest wierzyć w tego rodzaju propagandę.
To są fakty a wymiar sprawiedliwości jest znacznie surowszy niż u nas, gdzie ofiara często odnosi wrażenie, że to ona jest przestępcą.

>W Chinach korupcja jest normą, częścią ich specyfiki kulturowej, podobnie jak w Ameryce Łacińskiej.
Co prawda nie mam dowodów pod ręką, ale intuicja mówi mi, że nie masz racji(przynajmniej w kwestii Chin).

>> Benedykt XVI ani się nie zająknął o łamaniu praw człowieka w Tybecie. Polityka, polityka...
>Jest po prostu zastraszony. Chińscy socjaliści trzymają nóż na gardle milionom chrześcijan i nie wahają się go użyć zawsze, ilekroć Kościół choć słówkiem piśnie.
Uważam, że od papieża należy wymagać więcej niż od zwykłego przywódcy państwa.

>>A my jak zwykle chcemy być świętsi od papieża.
>My się po prostu nie boimy, możemy swobodnie okazać, że kierujemy się sercem.
Masz rację, moim zdaniem każdy polski olimpijczyk powinien sam podjąć decyzję. Uważam natomiast, że przedstawiciele Polskiego Komitetu Olimpijskiego i tzw. działacze nie powinni jechać. Tylko, czy są w stanie zrezygnować z takiej wycieczki?

>niestosowne zachowanie w ich obecności, okazywanie pogardy dla ich kultury, demonstracyjne barbarzyńskie zachowania (spontaniczne i niezgodne z zasadami), takie typowo po amerykańsku prostackie.
Nie potrafię okazywać pogardy dla kultury innego narodu i nie chciałbym by inni czynili tak wobec polskiej kultury.
Po co zrażać do siebie miliony niewinnych ludzi?

>Jedyną skuteczną polityką wobec Chin jest polityka afrontów i gaf oraz ciągłe zaskakiwanie łamaniem dyplomatycznych protokołów, połączona z polityką ekonomicznego i cywilizacyjnego uzależnienia od globalnego rynku wolnego świata.
uzależnionego od światowych koncernów


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nie potrafię okazywać pogardy dla kultury innego narodu

Mnie też wydaje się to bardzo trudne

> i nie chciałbym by inni czynili tak wobec polskiej kultury.

Ja też. Moge to nawet uzasadnić. Nasza kultura jest stosunkowo młoda i mała i z tej perspektywy zrozumiałe są kompleksy wielu Polaków, zrozumiałe jest współczucie dla Polaków, którym inni okazują szczerą pogardę z pozycji kultury większej i starszej.

Tego nie można porównać z Chinami, bo Chiny są najstarszą i największą kulturą świata, Chińczycy są tego świadomi, okazywanie im pogardy nie jest dla nich poniżające, może być irytujące i pouczające, ale nie może ich dotknąć w sensie emocjonalnym.

Warto zauważyć, że Chińczycy w swojej historii doświadczyli już wielu najazdów i okupacji, i zawsze traktowali najeźdźców jak uczniów, którzy przybyli do mistrzów, aby się ukulturalnić. I zawsze mieli rację - kultura Państwa Środka zawsze nieodmiennie promieniowała na najeźdźców i odmieniała ich na podobieństwo chińskich nauczycieli.

doku
shaman (5 punktów)
>Uważam, że od papieża należy wymagać więcej niż od zwykłego przywódcy państwa.

Dylemat zwrotnicy. Opowiedzieć się jednoznacznie przeciwko represjonowaniu Tybetańczyków, narażając na to samo chrześcijan? Można zrozumieć Papieża. A nawet jeśli nie: bierność innych nie jest usprawiedliwieniem dla naszej bierności.

Olimpiady bojkotować nie należy. Kłóci się to w jej ideą. Wyrazić swój protest prze swój wygląd, zachowanie czy wypowiedź - jak najbardziej.
diogenes (42753 punktów)
>Czy bojkot olimpiady jest racjonalny?

Olimpiada jest wyrazem powszechnego nastawienia na sukces, różnicowanie, porównywanie. Każdy gramoli sie na jakieś podium. Już od przedszkola, szkoły, poprzez pracę, wojnę, religię, rywalizację na arenie miedzynarodowej, itd. Po drodze, w oparach frazesów, miażdży się przeciwników, morduje, wykorzystuje. Odpowiadając na tak postawione pytanie, należałoby zapytać, czy życie oparte na rozrózniającym i porównującym umyśle jest racjonalne? Najpierw należałoby zbojkotować umysł, który tworzy cały ten obłęd. Umysł, który jak bóg, nikogo nie chce mieć przed sobą.
19-03-2008 14:12 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Najpierw należałoby zbojkotować umysł, który tworzy cały ten obłęd.

Niestety, masz rację. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli popatrzymy na tych wszystkich nieudaczników, którzy wcześniej odpadli w tej rywalizacji, żeby dostać się do reprezentacji, wejść na jakąś listę rankingową, którzy nie przebrnęli przez żadne eliminacje dla bezrankingowców - ci wszyscy, których zdrowie nie wytrzymało tego całego koksu, którym muszą się faszerować młodzi sportowcy, żeby się przebić, tego morderczego treningu, który 90% okalecza, ale my interesujemy się tylko tymi 10%, którzy wytrzymali... jeśli popatrzymy na tych, którzy zakończyli nawet dość udaną karierę, ale nie stali się bogaczami i teraz muszą jako kalecy nędznie wegetować i umrzeć przedwcześnie, wtedy widzimy dopiero, jak bardzo FIFA, MKOl i mniejsze organizacje niszczą zdrowie i morale młodych ludzi, praktycznie okaleczając całą ludzkość.

Tylko że to niestety jest inny temat: jak racjonalnie myślący rodzice powinni dbać o zdrowie i rozwój dziecka, żeby nie wpadło ono w mordercze łapy trenerów związanych ze sportem wyczynowym; jak przekonać ciemnych rodziców, że krzywdzą swoje dzieci pozwalając im na profesjonalny trening sportowy, jak przekonać ciemnych ludzi, że świat sportu wyczynowego, to świat równie zły jak mafie narkotykowe.

doku
Michał Golemo (102 punktów)
Cytat:
Tylko że to niestety jest inny temat: jak racjonalnie myślący rodzice powinni dbać o zdrowie i rozwój dziecka, żeby nie wpadło ono w mordercze łapy trenerów związanych ze sportem wyczynowym; jak przekonać ciemnych rodziców, że krzywdzą swoje dzieci pozwalając im na profesjonalny trening sportowy, jak przekonać ciemnych ludzi, że świat sportu wyczynowego, to świat równie zły jak mafie narkotykowe.


W tym momencie lekko przesadziłeś. Trenowałem bardzo długo lekkoatletykę i aż tak źle nie jest jak piszesz. Problem rodzi się wtedy gdy stawia się całe życie na tą jedną przysłowiową "kartę". Faktycznie zrezygnowałem z powodów zdrowotnych (mój organizm nie wytrzymywał obciążeń fizycznych), ale czasu spędzonego na bieżni absolutnie nie żałuję. Powoli jednak te dywagacje rozmywają nam tematykę tego wątku. Czy bojkotować olimpiadę? Myślę,że na to pytanie każdy sportowiec sobie odpowiedział już dawno. Olimpiada jest zwieńczeniem pracy całego życia i nikt o zdrowych zmysłach tej imprezy nie zbojkotuje. Pytanie jest tylko kto zdecyduje się na wyrażenie własnej opinii podczas igrzysk? I jak zareaguje na to MKOl? Swoją drogą ciekawi mnie jak wszyscy "wielcy" ówczesnego świata mogą spokojnie patrzeć na łamanie podstawowych praw człowieka?? I bynajmniej nie chodzi mi tu o Tybet, a wzbranianie jakichkolwiek wypowiedzi startującym na igrzyskach sportowców. Przykład Milorada Cavica z Mistrzostw Europy w pływaniu jest niemal skandaliczny! Problem w tym ,że reakcji na takie decyzje nie ma kompletnie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> lekko przesadziłeś. Trenowałem bardzo długo lekkoatletykę i aż tak źle nie jest jak piszesz. Problem rodzi się wtedy gdy stawia się całe życie na tą jedną przysłowiową "kartę". Faktycznie zrezygnowałem z powodów zdrowotnych (mój organizm nie wytrzymywał
>obciążeń fizycznych), ale czasu spędzonego na bieżni absolutnie nie żałuję.

Nie zamierzałem jakoś ważyć subtelnie swoich przenośni i analogii, lekka przesada jest dobra, jeśli dobrze oddaje sedno - znam ludzi, którzy w młodości próbowali narkotyków i tego nie żałują. Nie chciałem sugerować, że niedoszli sportowcy powinni żałować, raczej chodziło mi o to, żeby uchronić dzieci przed zgubnym wpływem subkultury sportu wyczynowego.

"Przykład Milorada Cavica z Mistrzostw Europy w pływaniu jest niemal skandaliczny"

W tym kryje się istota problemu. Jak odróżnić prowokacje faszystów i komunistów od szlachetnych demonstracji w rodzaju Gestu Kozakiewicza? Akurat w przypadku Chin czy Serbii mamy do czynienia z sytuacją jasną - Chińczycy i Serbowie są suwerennymi narodami, których poparcie dla własnych zbrodniczych reżimów czyni je odpowiedzialnymi. Ale gdyby zezwolić sportowcom na takie demonstracje, to niedługo mielibyśmy demonstracje polityczne Hindusów i Pakistańczyków, Somalijczyków i Etiopczyków, Argentyńczyków i Chilijczyków, Irlandczyków, Korsykańczyków i setek innych. Dlatego jestem za tym, żeby wszelkie demonstracje polityczne sportowców były zabronione i karane. Dlatego tę formę wspierania Tybetu zalecam tylko sportowcom kończącym karierę. Reszta może się co najwyżej ogolić na mnicha i wytatuować sobie Czomolungmę


doku
Michał Golemo (102 punktów)
>W tym kryje się istota problemu. Jak odróżnić prowokacje faszystów i komunistów od szlachetnych demonstracji w rodzaju Gestu Kozakiewicza? Akurat w przypadku Chin czy Serbii mamy do czynienia z sytuacją jasną - Chińczycy i Serbowie są suwerennymi narodami, których poparcie dla własnych zbrodniczych reżimów czyni je odpowiedzialnymi. Ale gdyby zezwolić sportowcom na takie demonstracje, to niedługo mielibyśmy demonstracje polityczne Hindusów i Pakistańczyków, Somalijczyków i Etiopczyków, Argentyńczyków i Chilijczyków, Irlandczyków, Korsykańczyków i setek innych. Dlatego jestem za tym, żeby wszelkie demonstracje polityczne sportowców były zabronione i karane. Dlatego tę formę wspierania Tybetu zalecam tylko sportowcom kończącym karierę. Reszta może się co najwyżej ogolić na mnicha i wytatuować sobie Czomolungmę
>
doku


W takim razie bardzo mylimy się w poglądach. Polityka polityką,sport sportem ale wolność słowa powinna być jednak wartością nadrzędną. Absolutnie zgodziłbym się gdyby w jakikolwiek sposób obrażały bądź dyskryminowały takowe demonstracje zainteresowaną stronę,natomiast ubranie koszulki bądź wypowiedź w której sportowiec wyraża swoją opinie, nie jest w moim odczuciu niczym niewłaściwym.

Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>wolność słowa powinna być jednak wartością nadrzędną.

Piszesz tak, jakbyś nie rozumiał słowa "nadrzędny". Czy wiesz, co to jest Hyde Park? Wolność słowa nie oznacza wolności miejsca i formy. Nie możesz w teatrze podczas spektaklu nagle zacząć głosić swoich poglądów politycznych.

>ubranie koszulki bądź wypowiedź w której sportowiec wyraża swoją opinie, nie jest w moim
>odczuciu niczym niewłaściwym.

Pod warunkiem, że robi to w Hyde Parku.

doku
Mączka (431 punktów)
Moje zdanie jest takie: bojkotować, kto może. Dokładniej: bojkotować, jeśli oznacza to dla nas jedynie stratę ważnej imprezy. Nie będzie fajnie, ale życia nam to nie złamie. Zresztą w sytuacji, jaka jest, nie byłoby też całkiem fajnie oglądać te zawody...
Sportowców zrozumiem, jeśli wezmą udział w olimpiadzie, bo to ich praca, wyrzeczenia wielu lat, najważniejszy cel i marzenie.
Nie rozumiem Komitetu Olimpijskiego, który postawił nas wszystkich, a najbardziej sportowców, w tak paskudnym położeniu. Powinny za to "polecieć głowy".
Nie zrozumiem gawiedzi, której wszystko jedno, jak i w jakim towarzystwie oraz za jaką cenę - byle tylko było kolorowo, głośno, adrenalinka i siedzenie na widowni lub przed TV... Myslę, że będę w gronie ludzi, którzy w czasie igrzysk będą nosić znaczki lub koszulki obwieszczające bojkot olimpiady i nie włączających telewizora w czasie zawodów... Szkoda, kurczę, szkoda, bo lubię sport! Ale postanowiłam i postaram się wytrzymać.
Cieślański (994 punktów)
PO PRAWDZIE PISZĄC...
Oczywiście, że nie należy bojkotować olimpiady.
Uczciwy sportowiec, zwłaszcza olimpijczyk powinien, przede wszystkim wyrzec się zakazanego dopingu.

Bojkot jest formą agresji sprzeczną z olimpijską filozofią zawieszenia wzajemnych walk, na rzecz sportowej rywalizacji.
Po to wymyślono pokojowe zasady funkcjonowania olimpiady, aby nawet zaciekli wrogowie nie musieli okazywać sobie, w tym czasie, nienawiści.
Olimpiada jest sposobem wyjścia wojowników z okopów i nawiązania stosunków w warunkach pokojowych.
Wojownicy i żołnierze walczą, bo tak najczęściej nakazuje im prawo państwa, w którym żyją.
Prawo, czyli w 99% historii wojen, żądza władzy, mordu i rabowania, która opanowała oszalałe koronowane głowy i porąbanych przywódców.
Żołnierz walczył i walczy, bo jak odmówi walki, to go zakatrupi własny system.

Namawianie sportowców do bojkotu, to następna forma walki jednych polityków z innymi politykami, prowadzona cudzymi rękami.
Dlaczego np. Amerykanie, którzy jakoby w obronie demokracji, bombardowali i bombardują bezbronnych cywilów w Jugosławi, Iraku i Afganistanie nie bombardują Chin?
Bo oni to robią dla zysku, pod pozorem obrony demokracji, ale jedynie w państwach słabszych od siebie.
A słyszał ktoś o tym, że Amerykańcy (włącznie z Bushem) nie pojadą na olimpiadę do Chin ?
Bo ja nie.
W takim razie, jeśli, każdy sportowiec miałby mieć moralny obowiązek wyrażania podczas olimpiady solidarność z ofiarami zbrodni, to powinien również wyrazić sprzeciw wobec zbrodni władz USA w Jugosławi, Iraku i Afganistanie.

Najzabawniejsze jest to, że przy okazji wmawia się małolatom. że tzw. "gest Kozakiewicza" był protestem przeciw brakowi demokracji w ówczesnym Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (CCCP).
Bzdura.
Kozakiewicz, polski zawodnik startujący na moskiewskiej olimpiadzie w dyscyplinie skoku o tyczce, pod koniec konkursu, walczył o złoty medal jedynie z zawodnikami radzieckim.
Reszta odpadła.
Publiczność radziecka, chcąc go zdeprymować, za każdym razem, gdy Kozakiewicz stawał na rozbiegu, namiętnie gwizdała.
Była to, (powszechna obecnie, na polsko-katolickich stadionach piłkarskich -patrz złudny pokój pomiędzy kibolami po zgonie JP2)), forma czarnego dopingu wpierającego szanse własnych zawodników.
Kozakiewicz, pokazał rękoma polsko rosyjski gest tzw, "wała", (czytaj penisa).
Gest ten, powszechnie znany wśród Słowian, służy (w sporach i kłótniach) dobitnemu przypominaniu adwersarzom, każdego faktu "nie spełnienia ich nadziei i życzeń", czyli intencji najczęściej nieżyczliwych wobec czyniącego takowy gest.

W Polsce przedszkolna chuliganeria, często posługiwała się wówczas
rymowanym powiedzonkiem, brzmiącym "takiego wała jak Polska cała".
Delikatni "anglojęzyczni" mniej więcej to samo wyrażają, przez okazanie adwersarzowi, wyprostowanego palca środkowego, sterczącego do góry z zaciśniętej w pięść dłoni.

Zwyczaje te odziedziczyliśmy po naszych najbliższych nam, ewolucyjnie i genetycznie) przodkach, czyli małpach i naczelnych.
Większość małp i naczelnych, w obliczu zagrożenia ze strony wrogiego lub konkurencyjnego stada, prezentuje "wrogom" penisa w stanie wzwodu".
Ponieważ, stres w połączeniu ze strachem powodują u ssaków zanik erekcji, jędrny wzwód jest naocznym dowodem na odwagę i brak strachu przed przeciwnikiem.
Wedle tej logiki; "kto się nie boi, pewnie silny i pewny swych sił, nie da się więc, łatwo bezkrwawo powalić i pokonać, bez ciężkich strat ze strony atakującego.

Nie jest to, więc wbrew pozorom, prymitywizm, lecz bardzo humanitarna i bezkrwawa, bo symboliczna metoda konfrontacji siłowej na odległość.
Jednym słowem apogeum cywilizacji.
Unikanie bezpośredniego starcia, prowadzącego do śmierci lub uszkodzeń cielesnych, znacznie zwiększa bowiem szanse na przetrwanie osobników najlepiej rozwiniętych,(czyli wojowników-reproduktorów-zapłodowych) a więc służy zdrowiu całego stada.

ALE JAJA!!!
Siła, waleczność, zadziorność, rozmiar i jędrność penisa "rosną", wraz podniesieniem poziomu męskiego hormonu, testosteronu, w organizmie ssaka.
Jedną z metod zakazanego dopingu w sporcie jest sztuczne podawanie testosteronu zawodnikom.
Poziom naturalnego testosteronu zależy od wielkości jąder, powszechnie zwanych (dla jaj, czyli na wesoło) jajami.
Na zakończenie tematu dodam, że im większe jądra ma dany samiec, tym jego wytrysk zawiera więcej ejakulat, czyli płynu nasiennego.
Podawanie testosteronu sztucznego, powoduje z czasem zanik funkcji jąder, obniżenie płodności i pociągu seksualnego u naszprycowanych sportowców.
Słynna zagadka brzmiąca: "Co to jest mały ptaszek, duża klatka? ... Kulturysta", nie całkiem jest prawdziwa, bo sztuczny testosteron nie zmniejsza penisa, tylko minimalizuje rozrodczą aktywność jąder.

Moim zdaniem, Kozakiewicz, obecnie, nagminnie nagabywany o Olimpiadę w Moskwie, przez prawiczkowatych dziennikarzy, stracił jaja.
U starszych mężczyzn, poziom naturalnego testosteronu spada z wiekiem, czyli może to być objawem tzw. andropauzy.
Bo, nie słyszałem aby przedstawił prawidłową wersję historii "gestu Kozakiewicza".
A może jednak wyjaśnia, tylko ci prawicowi lalusie kastrują jego wypowiedzi, stosownie do własnych wyobrażeń i potrzeb.

Ps.
Przysłowie ludowe głosi że: "Życie to nie je bajka, życie to je bitwa"
Życie sportowców i kibiców, w świetle powyższego wy(w)zwodu "to je wał-ka"
PZDR, Jerzuś jerzegosyn Cieślański


bóg jest oszustwem
25-03-2008 12:26 
 0 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego np. Amerykanie, którzy jakoby w obronie demokracji, bombardowali i bombardują
>bezbronnych cywilów w Jugosławi, Iraku i Afganistanie nie bombardują Chin?
>Bo oni to robią dla zysku

A masz jakieś obliczenia ekonomistów, jak bardzo im się opłaciiła ta inwestycja? Ile to już miliardów dolarów zainwestowali w Irak, Jugosławię i Afganistan? Bilion (tysiąc miliardów) czy trylion? Czy te wydatki już im się zwróciły? Jeśli jeszcze nie, to za ile lat USA zaczną być na plusie?

A może wcale nie znasz żadnych takich oszacowań, tylko bezkrytycznie i bezmyślnie powtarzasz antyamerykańską propagandę islamską (dawniej sowiecką). Chwila otrzeźwienia i pstryk - umysł się włącza, zaczynamy myśleć... czy to możliwe, że USA mogą zarobić na swoim zaangażowaniu w Iraku i Afganistanie? I pamiętaj, nie wstydź się. Efekt homo sovieticus jest bardzo silny nie tylko w Polsce. Dziesiątki lat sowieckiej propagadny na całym świedcie ocisnęły trwały ślad w umysłach najinteligentniejszych ludzi. Nawet najinteligentniejszy człowiek większość tego co mówi i pisze, używa jako rodzaj wypełniacza treści - oczywiste banały powtarzane wszędzie, nad którymi nikt się nie zastanawia. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele z nich jest fałszywych. Nawet fizycy czy astronowmowie potrafią wciąż jeszcze napisać coś w stylu: "Wenus - młodsza siostra Ziemi" lub "Ziemia na początku przypominała dzisiejszą Wenus" - mimo że od dość dawna już wiemy, że jest odwrotnie, że Wenus jest o wiele starsza od Ziemi w rozumieniu tempa starzenia się - Ziemia wygląda dziewczęco i daleko jej jeszcze do stadium Wenus - która jest już jak dojrzała kobieta.

>Najzabawniejsze jest to, że przy okazji wmawia się małolatom. że tzw. "gest Kozakiewicza"
>był protestem przeciw brakowi demokracji w ówczesnym Związku Socjalistycznych Republik
>Radzieckich (CCCP).

Tego nie słyszałem

>Bzdura.(...)Publiczność radziecka, chcąc go zdeprymować, za każdym razem, gdy
>Kozakiewicz stawał na rozbiegu, namiętnie gwizdała.

Wątpię, czy gdyby to było w USA, to Kozakiewicz pokazałby Amerykanom to samo, gdyby tak samo kibicowali. Amerykanie słyną z takiego niesportowego kibicowania tak samo jak Francuzi, np. podczas tenisowych turniejów wielkoszlemowych zachowują się jak polscy kibole, a jednak żaden tenisista nie pokazał im wała.

Gest Kozakiewicza zawsze odbierałem jako demonstracyjny akt odwagi, a nie sambol walki politycznej. Wcześniej w PRL wszyscy się bali jakiejś antyrosyjskiej gafy, Rosja była rodzajem świętości dla socjalistów i konformistów, sportowie, który pokonał Rosjanina był traktowany jakby popełnił niestosowość. Rosja była imperium, Polacy byli ludem podbitym. Gest Kozakiewicza był szokiem, bo pokazał Polakom, że istnieje jeszcze w naszym narodzie ktoś, kto potrafił okazać Rosjanom pogardę zamiast czci należnej twórcom imperium.

doku
25-03-2008 22:55 
 Ocena 1 na 1
Cieślański (994 punktów)
Ale żeś wykombinował.
Dokowski, pleciesz androny jak dziecko.
Albo ślepo jesteś zapatrzony w mit USA, jak Bartosz Węglarczyk.
No, może nie całkiem tak jak on.
On pewnie coś z tego ma, albo "czuje się wdzięczny", bo trochę tam za oceanem "pracował".

Wyłożę ci więc jak małej dzidzi.
To jest prawie tak samo jak w naszym papalandzie.
Setki miliardów dolarów na wojny, które prowadzi Ameryka "wydaje" rząd USA.
Każdy rząd w USA tworzą politycy, których wybrano w drogiej kampanii wyborczej.
Bez kolosalnych funduszy na kampanię wyborczą nie wygraliby wyborów i nie zdobyli władzy.
Te ciężkie pieniądze na wybory wykłada biznes prywatny i jako alibi demokracji -"malutkie troszkę" -podatnicy.
Politycy muszą temu biznesowi za "pożyczkę na wybory" się odpłacić, zamawiając na koszt podatników, już jako rząd USA, kosztowne zabawki wojenne.

Rząd USA w osobach polityków pożycza też na zamówienia wojenno-rządowe prywatne pieniądze, więc zadłuża administrację federalną i zadłuża rząd USA jako osobę prawną, i jako instytucję państwową, w prywatnych bankach rodzimych i zagranicznych.
Bo oni tam mają zajebisty deficyt w funduszach federalnych i kasy rządowej RZĄDOWI czasem brak.
Deficyt ten wynika między innymi z nadmiernych i "nie przemyślanych" albo nawet "nie przemyślanych" przemyślnie, - zamówień rządowych.
Po następnych wyborach przyjdą nowi politycy, stworzą nowy rząd ale stary dług rządowy zaciągnięty przez polityków z poprzedniego rządu USA, pozostanie nadal aktualnym długiem rządowym do spłacenia.
"Do spłacenia" przez rząd USA, jako instytucję państwową, a nie przez polityków z poprzedniego rządu, którzy owe pożyczki zaciągnęli jako ówczesny rząd na konto każdego rządu USA.

Innymi słowy rząd USA jako instytucja płaci i traci, a zarabiają jego prywatni dostawcy zabawek wojennych oraz członkowie tego rządu biorący grube pensyjki.
Pieniądze z sprzęt wojenny trafiają z rąk rządowych do rąk prywatnych przedsiębiorców zbrojeniowych.
Rząd, czyli państwo USA i podatnicy płacą za wojny z kasy rządowo-państwowej, czyli tracą, a prywatne firmy zbrojeniowe zyskują i zarabiają na zamówieniach rządowych rządu USA.
Politycy, którzy zamówili broń w prywatnych firmach za rządowe pieniądze po zmianie ekipy rządzącej znajdą zatrudnienie jako wysoko-płatni eksperci w tych prywatnych firmach zbrojeniowych.
Masz więc prosto wyłożoną kalkulację; "kto zarabia a kto traci".
Zyskują więc na zaangażowaniu wojennym Amerykanie.
Ale nie wszyscy, tylko ci, którzy są właścicielami prywatnego przemysłu zbrojeniowego.
Traci oczywiście dolar na wartości i zwykli podatnicy amerykańscy, na których rząd USA musi oszczędzać zmniejszając wydatki na cele socjalne.
Bo mają tem deficyt w finansach federalnych.
A jakby taki rząd nie oszczędzał, to by mu nie starczyło na zakupy wojenne.
A jak by zabrakło na te zakupy, to nikt z "businesu" nie wyłożyłby kasy na następne wybory dla tych polityków z rządu.

Nie pytaj drugi raz, bo jeszcze nie daj boże, pomyślę, że tłumaczę samemu Węglarczykowi.
A tego bym nie zniósł, bo to przecież autorytet niemożebny, a ja mu do pięt nie dorastam.
I stracisz u mnie atencję przysługującą pupilom (uczniom).
PZDR, Jerzuś jerzegosyn Cieślański

bóg jest oszustwem
Witold Baryluk (630 punktów)
>Innymi słowy rząd USA jako instytucja płaci i traci, a zarabiają jego prywatni dostawcy zabawek wojennych oraz członkowie tego rządu biorący grube pensyjki.
Oraz banki w których te kredyty są realizowane. Jeśli natomiast jest to realizowane poprzez dodruk pieniądza przezy taki czy inny bank, skutkuje to inflacją, czyli defacto też płaci się bankom.

>Traci oczywiście dolar na wartości.
Zgadza się.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Rząd, czyli państwo USA i podatnicy płacą za wojny z kasy rządowo-państwowej, czyli tracą, a prywatne firmy zbrojeniowe zyskują i zarabiają na zamówieniach rządowych rządu USA.
(...)
>Masz więc prosto wyłożoną kalkulację; "kto zarabia a kto traci".
>Zyskują więc na zaangażowaniu wojennym Amerykanie.
>Ale nie wszyscy, tylko ci, którzy są właścicielami prywatnego przemysłu zbrojeniowego.

A ilu ich jest?

>Traci oczywiście dolar na wartości i zwykli podatnicy amerykańscy

A ilu ich jest?

>, na których rząd USA
>musi oszczędzać zmniejszając wydatki na cele socjalne.

Bardzo się cieszę widząc, że dobrze coś rozumiesz, nawet jeśli jest to rzecz bardzo prosta. Mamy więc uzgodnione, że większość Amerykanów traci na tym, że USA angażują się w wojny.

Myślę, że teraz możesz zacząć ostrożnie próbować wyciągać z tej wiedzy wnioski. Zastanów się, dlaczego taki biedniejący Amerykanin popiera zaangażowanie USA w Iraku czy Afganistanie? Czy robi to z chęci zysku, wiedząc że jego socjal maleje, dolar słabnie, a żadnych perspektyw na nowe zyski nie ma? Możemy wykluczyć chęć zysku, a więc już mogę Ci podziękować za wsparcie moich tez, mimo że uległeś złudzeniu, że polemizujesz ze mną.

Ale pójdźmy dalej. Skoro już mamy pewność, że Amerykanie nie angażują się w wojny z chęci zysku, to zastanówmy się, dlaczego to robią. Czy możliwe jest np. że przestraszyli się ataku na WTC i boją się teraz, że ich bliscy zginą w innym biurowcu, który wyda się apetyczny islamistom? Spróbuj sobie wyobrazić, że Twoje dzieci pracują w jakimś pięknym nowym biurowcu w Warszawie, aż tu nagle wlatuje w niego samolot czy jakaś rakieta wystrzelona z Iranu. Czy jesteś pewien, że śmierć dzieci nie poruszyłaby Cię? Ja jestem pewien, że poruszyłaby. Oczywiście Ty masz prawo nie wierzyć, że Twoim dzieiom coś grozi, bo jeszcze w Polsce nie zdarzyło się, że dzieci Twoich znajomych zginęły w takim zamachu. Może dlatego tak trudno Ci zrozumieć Amerykanów, bo oni doświadczyli czegoś, czego Ty nie doświadczyłeś.

Ale ja mam tę zdolność, nazywaną empatią. Potrafię zrozumieć ludzi, takich jak Amerykanie, bo potrafię sobie wyobrazić, co bym czuł, gdyby moi bliscy lub bliscy moich znajomych zginęli w zamachu terrorystycznym, i gdybym wiedział, że moi bliscy nadal są na celowniku terrorystów.

Ponieważ jesteś w głębi duszy przekonany, że Amerykanie są ludźmi złymi, ponieważ nie wierzysz, że to Twoje przekonanie jest tylko nagraniem wgranym Ci do głowy przez sowiecką i islamską propagandę, to nie będę wysilał się, żeby wymienić inne pobudki, szlachetniejsze niż obawa przed utratą bliskich. Dla celów tej dyskusji wystarczy nam tylko jeden motyw, który wypełnia lukę po obalonej przez nas wspólnie hipotezie, że Amerykanie kierują się chęcią zysku.

Możesz teraz uwierzyć, że większość Amerykanów kieruje się strachem, ja jednak wierzę, że większość z nich kieruje się nadal tym samym, czym kierowali się pomagając naszemu zniewolonemu narodowi - oni po prostu instynktownie pragną pomagać innym, gdyż są normalnymi, dobrymi ludźmi.

doku
26-03-2008 16:40 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Zastanów się, dlaczego taki biedniejący Amerykanin popiera zaangażowanie USA w Iraku czy Afganistanie?

   Dlaczego popierał? Ano dlatego. Warto poświęcić nieco czasu na obejrzenie tego fascynującego dokumentu. Praktycznie zero odautorskiego komentarza. Głos mają amerykańscy przywódcy. Widać jak na dłoni w jaki sposób manipulowali amerykańską i światową opinią publiczną.

   Dzisiaj skutki tej manipulacji powoli przestają działać.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Widać jak na dłoni w jaki sposób manipulowali amerykańską i światową opinią

Manipulowanie opinią to element nieodłączny każdej polityki. Oceniać jakość takiej manipulacji można na wiele sposobów, tylko że z tego, co widać jak na dłoni, nie da się wyciągać wniosków na temat prawdziwych intencji i motywacji pojedynczych osób. Każdy sam wie, dlaczego głosował na tego a nie na innego - najczęściej powody są inne niż wiara w treści propagandy. Ja piszę o motywach prawdziwych Amrykanów, z krwi i kości, a nie o jakichś zupełnie nieistotnych treściach propagandy. Zamiast wierzyć w propagandę i mit jej siły, lepiej uruchomić po prostu myślenie racjonalne.

Wracam więc do meritum. Jeśli przyjąć, jak proponowałem komuś uprzedzonemu do Amerykanów, że ich głównym motywem był strach przed ponownymi atakami, to wnioskiem oczywistym jest spostrzeżenie, że po tylu latach strach ten musiał się zmniejszyć, a więc poparcie dla wojny z terrorystami musiało się zmniejszyć. Nie potrzeba żadnego pokrętnego tłumaczenia propagandowego, żadnej wiary w podatność na manipulację, wystarczy pomyśleć na najprostszym poziomie, którego nie można kwestionować bez obrazy rozumu, że siła strachu przed ponownym atakiem podobnym do tego na WTC, musiała zmaleć.

Wniiosek jest więc prosty i oczywisty - spadek poparcia z 60% do 40% przez te lata jest zupełnie niezależny od tego, czy Amerykanie są podatni na manipulację czy nie. Ten spadek całkowicie wyjaśnia wzrost poczucia bezpieczeństwa Amerykanów.

A teraz napiszę coś, co jest mi bliższe, czyli wyjaśnienie dla tych, którzy jak ja, żywią do Amerykanów raczej sympatię i wdzięczność, za to, co Ameryka zrobiła dla nas i dla innych. Będę używać więc osoby pierwszej, chociaż nie całkiem się identyfikując, spróbuję się wczuć empatią w przeciętnego Amerykanina.

Dlaczego głosowałem za wojną w Iraku, a teraz głosuję przeciw? Nie obchodzi mnie antyterrorystyczna propaganda, nie bałem się i nie boję terrorystów, w każdym razie nie bardziej niż tajfunu czy pirata drogowego. Nie obchodziło mnie, czy Saddam miał BMR do końca czy zdążył się jej pozbyć wcześniej. Tak naprawdę w głębi serca głosowałem za wojną, bo chciałem wyzwolić Kurdów i opozycjonistów z tyranii reżimu komunistycznego baasowskich zbrodniarzy. Po prostu chciałem obalić dyktaturę i dać tym niewolnikom demokrację, bo uważam, że misją Ameryki jest pomaganie ludziom cierpiącym na całym świecie, bo uważam, że Ameryka ma prawo obalić każdy rząd, który prześladuje niewinnych obywateli, że Ameryka powinna korzystać z każdego pretesktu, każdej okazji, żeby obalić taki rząd.

A teraz głosuję przeciwko dalszej obecności w Iraku, bo widzę, ze Irakijczycy nie potrafią docenić daru, który im daliśmy. Odrzucają z pogardą wolność i demokrację, wolą nadal się zabijać i jeszcze w dodatku mają do nas pretensje za to, że nie pozwalamy im się zabijać. Jak długo możemy pomagać niewdzięcznikom? Nie możemy robić z naszych żołnierzy psychiatrów, którzy krępują pacjentów, żeby ci nie zrobili sobie ani innym krzywdy. Na naszą pomoc liczą inne narody, które przyjmą ją z wdzięcznością, nie zgadzam się więc na dalsze marnowanie sił i środków na naród tak niedojrzały i niewdzięczny jak Irakijczycy. Zostawmy ich, niech się zabijają, jeśli to lubią, a jeśli kochali swoich baasowców, tak jak Rosjanie kochali swoich bolszewików, to niech sobie znów wezmą baasowców na władców i niech ich wielbią, tak jak Rosjanie wielbili Stalina i jego pachołków.

Jak widzisz, żadne propagandowe filmy nie są potrzebne, żeby w prosty i przekonujący sposób wyjaśnić, dlaczego Amerykanie wycofują swoje poparcie dla zaangażowania w Iraku.

I nie próbujcie nam już dłużej wmawiać, ze przeciętny Amerykanin liczył na to, że się zbogaci dzięki tej wolnie i dlatego poparł inwazję, bo to absurd zbyt oczywisty.

doku
Cieślański (994 punktów)
>Wątpię, czy gdyby to było w USA, to Kozakiewicz pokazałby Amerykanom to samo...
Kochany Doku, brodzisz po kolana w zmistyfikowanym mroku.
Tenisista, pewnie dla tego "nie pokaże im wała", bo to się czyni rękami, a ręce tenisiście służą do zarabiania dużej kasy.

Takimi "ręcami" w sporcie zawodowym nie robi się byle czego i dla własnych bezpłatnych emocji.
No, i tenis, z zasady, jest sportem zawodowym, czyli opartym na tych samych zasadach, co każdy sport zawodowy.
Służy zarabianiu pieniędzy i grze pod publiczkę a nie uczciwej rywalizacji.
Widowiskowa, reżyserowana gra pod publiczkę pomaga wyciągnąć "wielką kasę" od naiwnych kibiców.

Z tego powodu nie oglądam zawodowych walk bokserskich, i mistrzostw świata w piłce nożnej, bo są taką samą fikcją, jak wyczyny fabularnego Rambo.
Walka jest ustawiona z góry i opłacona, ma trwać tyle rund ile potrzeba telewizji do wyświetlenia wszystkich opłaconych reklam.
Dla tego zawodnik uważany za lepszego w pierwszej rundzie tłucze przeciwnika jak kotlety siekane a w następnych rundach sam stoi jak słup i nie czyniąc żadnych uników "zbiera po mordzie", raz za razem "zaliczając deski".
Potem mu się odmienia kilka razy i znów tłucze i znów dostaje, chociaż mógłby się uchylić lub odskoczyć.
Zakłady rosną a na koniec walki wygrywa ten, na którego wygraniu wygrają właściciele zakładów i bukmacherzy.
Nie zwycięża więc zawsze najlepszy, tylko ten którego po cichu wyznaczyli np. "przedsiębiorcy od zakładów toto".
Bo tak, można więcej na zawodowym sporcie zarobić.
Tymczasem prawdziwa walka dwóch zawodników o wyrównanej formie jest nudną przepychanką, z nie wielką ilością trafień, mnóstwem uników i najczęściej kończy się zwycięstwem "na punkty" a nie przez knock-aut.
A jak ktoś kogoś, nie daj boże, wreszcie trafi jak trzeba, bo trafił na znacznie słabszego od siebie zawodnika, to trzeba wzywać lekarza i żadne liczenie nie pomoże.
Boks oglądam na olimpiadzie, bo tam zawodnicy "amatorzy" muszą się wykazać rzeczywistymi umiejętnościami, aby zostać dostrzeżonym, docenionym przez zawodowy biznes i po olimpiadzie przejść na zawodowstwo.
A na zawodowstwie to już wiadomo, "jak wyżej".

Olimpiady są dla sportowej rywalizacji a nie dla wykalkulowanych "bizneswo" przez politycznych dorobkiewiczów, ideologicznych demonstracji.

Podobnie jest ze wschodnimi sportami walki.
Wyczyny ala Bruce Lee to tylko na filmach, pokazach i w zawodowstwie.
W prawdziwej walce na olimpiadzie, to rodzaj mało widowiskowej przepychanki, a dobry rzut lub skuteczny widowiskowy chwyt zdarza się raz na kilka pojedynków.

Kozakiewicz na olimpiadzie z tej samej przyczyny nie pokazał "wała" ani nogami ani tyczką, tylko "amatorskimi rękoma".
Zresztą sam gest, oznaczał ponoć złamaną tyczkę a nie złamanego penisa.
Oznaczał też, że mógłby skoczyć jeszcze wyżej, gdyby chciał.
Poziome przedramię symbolizowało poprzeczkę a pionowe -stojak bramki, do szczytu której jeszcze "dużo" brakowało.
Gest skrzyżowanych przedramion Kozakiewicza oznaczał również, że gdyby tyczki zawsze były wyższe o te pół metra od wysokości zawieszenia poprzeczki, to można by skakać nawet 10 metrów "wzwyż".
Bo ręczny "X" zwany też "wałem" albo "pijanym krzyżykiem", to symbol rzymskiej liczby 10.
Więcej nie, bo z jedenastoma metrami tyczki, żaden, nawet największy "kozak" nie dobiegnie do końca rozbiegu.
No chyba, że będzie truchtem niósł ją pod pachą a potem się po niej wspinał.
Innymi słowy, Doku, nie chcę ci odbierać złudzeń i epatować cię dyskursywnym nietaktem, ale niestety goła prawda jest taka, że "Gest Kozakiewicza" który zawsze odbierałeś jako demonstracyjny akt odwag, nie był takim aktem.
Był natomiast racjonalnym pomysłem racjonalizatorski, niestety nie zrealizowanym.
Ps.
Polacy w PRL nie byli ludem podbitym, bo mieli własne państwo uznawane przez ONZ i wszystkie kraje na świecie.
Nie wiem czego się nasłuchałeś, ale z tym domniemanym szokiem i pogardą dla imperium to fantasmagoryczne przegięcie.
Może sam byś zaczął skakać o tyczce, bo przeginanie wychodzi ci "jak ta lala", czyli doskonale.
No, to "tym czasem" pa, do następnych pieszczot polsko-języcznych na forum.
PZDR, Jerzuś Cieślański.

bóg jest oszustwem
26-03-2008 16:13 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Boks oglądam na olimpiadzie, bo tam zawodnicy "amatorzy" muszą się wykazać
>rzeczywistymi umiejętnościami

Żyjesz w świecie urojeń kompletnie niezgodnych z rzeczywistością. Od czasu, gdy na olimpiadzie, ale nie tylko, dopuszczono do pojedynków amatorów z zawodowcami, tam amatorzy prawie zawsze wyraźnie przegrywali i przegrywają nadal. Wspomniany wcześniej tenis jest tego doskonałym przykładem. Europejscy koszykarze nie mieli szans z Amerykańskimi, dopóki nie zorganizowali u siebie prawdziwego zawodowstwa. Można wymienić setki przykładów dyscyplin, gdzie amatorzy zawsze byli dużo słabsi od zawodowców, co jest zrozumiałe, kiedy się pomyśli o treningu. Myślałeś kiedyś o wpływie treningu na wynik sportowy?

Istniały też dyscypliny, w których "amatorzy" byli lepsi niż zawodcy, np lekkoatletyka, ale to się skończyło, gdy zorganizowano i tam zawodowstwo. Teraz rekordy biją zawodowcy, startujący na mityngach i notowani wysoko w oficjalnych ranbkingach zawodowych. A zmierzony rekord i wygrany wyścig, to matematyczno-fizyczny dowód na to, że sport zawodowy jest uczciwy, nie ma mowy o cyrku czy podkładaniu się, jak to sobie wyobrażasz po obejrzeniu wrestlingu czy "Piłkarskiego pokera". Korupcja w PZPN pokazuje, że to są nadal amatorzy-złodzieje, a nie zawodowcy. Bo dobry amator był z definicji oszustem i złodziejem, jak nasi PRLowscy "górnicy" z Zabrza. Sport amatorski to było wielkie złodziejstwo i oszustwo, przykładem jest NRD i wyniki ich "kobiet" na olimpiadach.

Sport zawodowy jest o niebo uczciwszy niż amatorski, a im więcej pieniędzy jest zaangażowanych, tym trudniej jest kogoś przekupić i wypaczyć wynik.

doku
Cieślański (994 punktów)
Pierwszy kwietnia, tuż, tuż.
A w prawicowych główkach, w związku z Tybetem, czas jakby zatrzymał się na poprzednim prymas aprylisie.

Bojkot olimpiady to nonsens.
A przepisy MKOl zabraniają zawodnikom takich demonstracji na igrzyskach.
Wytarczy, że zaprotestujemy przeciw fundowaniu z kasy państwowej wyjazdu wszelkich polskich polityków na Olimpiadę.

Dalaj Lama jest przywódcą religijnym.
A fanatyzm religijny i mieszanie polityki z religią, zawsze kończy się nakręcaniem fanatyzmu i ofiarami naiwnych wyznawców.
Wystarczy wspomnieć Afganistan, kraje islamskie, Jugosławię, Albanię.

Wolę stabilny Tybet w ramach gwałtownie rozwijających się Chin, niż przyszły religijny fundamentalizm tamtejszych mnichów.
Rozwój gospodarczy, w każdyn systemie prowadzi do poprawy warunków życia, jego długości i jakości, do przemian pro-demokratycznych.
Za kilka lat, jakość życia poprawi się w Tybecie, dzięki sukcesom ekonomicznym chińskiej gospodarki i zniknie problem buntu biednych ludzi, szczutych przeciw Chinom, przez religijnych fanatyków.
Zwykli ludzie, z zaspokojonymi potrzebami i bezpieczną egzystencją nie mieszają się w politykierstwo i rozróby uliczne.
Oglądają telewizję, tyją i wierzą w reklamy, tak jak w USA.
W tym sensie, są innym słowem, typowymi "węglarczykami".

Politycy USA na całym świecie, poprzez instytucje rządowe wspierali, szkolili i finansowali religijny fanatyzm i terrorystów.
Bo pod pozorem walki z komunizmem i alibi lansowania demokracji, tworzyli sobie preteksty do wejścia tam ze swoją amią.
Sadzę, że w Tybecie, tak jak w naszej zoolidarności i na całym świecie, łapy macza CIA.
Po cichu, rzecz jasna, jak wszędzie, bo oficjalne stosunki gospodarcze są ważniejsze.

Ale Chiny, mądrze i powoli kapitalizują własną gospodarkę, unikając bezmyślnego niszczenia istniejących mechanizmów kontroli i nadzoru państwowego.
Stąd, raczej nie będzie tam totalnego złodziejstwa zoolidarnościowego lub jelcynowskiej "roz*ie*duchy", pozwalającej USA kręcić złote interesy i niszczyć konkurencyjne mocarstwo gospodarcze rękami fanatyków religijnych.
Gwałtowny przewrót na wzór jelcynowskiej lub zoolidarnościwej pseudo-demokracji, w tak wielkim kraju, grozi milionami a nie setkami potencjalnych zgonów, z głodu, braku opieki medycznej, braku wykształcenia, rozwoju przestępczości gospodarczej.

Historię obalania systemów, znamy zawsze w wersji propagowanej przez tych, co ostatecznie wypłynęli na wierzch podczas mieszania.
No i tych, co na tym, "co pływa po wierzchu", wyrośli.
Wystarczy aby to coś padło na podatną glebę.
Bo to świetny nawóz, choć z bliska pachnie "nie tego".

Warto pamiętać, że gdyby nie reformy Gierka w Polsce i otwarcie się na zachodnie technologie, nie byłoby podstaw ekonomicznych i podstaw społecznych pozwalających zmienić poprzedni, (uważany za totalitarny), ustrój na bardziej efektywny.
Reszta, obalaczy systemu to głównie propagandowe dodatki.

Moim zdaniem, jeśli nawet Wojtyłła pomógł zmienić system, to głównie jako agent polskich i radzieckich służb specjalnymi a nie jako religijny oszołom.
Bo pewnie pomógł w negocjacjach "handlowych" naszych ze służbami USA.
Homoseksualni dyrektorzy amerykańskich służb, wielokrotnie "dymali" rządowymi samolotami do Lolka z Vatykanu.
Męska przyjaźń?
Co do roli Wałęsy, to jak wyżej, bo każdy pomocny figurant łatwy do sterowania może dobrze przysłużyć się ojczyźnie.
Ale jak się "wymsknie" z pod kontroli, to kraj i gospodarkę na amen roz*ie*doli
Pewnie, dzięki temu, nawet nasi czołowi postkomuniści, mogą zarabiać kasę, wykładając stosunki na jezuickich uniwersytetach w USA.
Nawet, jakby nie daj boże, jakieś konto w Szwajcarii istniało naprawdę, to kasa na nie szła od CIA z USA.
Więc każda Ziobra najbardziej PiS'dzielna, siedzi pod miotłą jak mysz kościelna.

Polskie prawiczki lasują konieczność upodobniena Polski do USA;
Niestety chcą małpować tylko to co najgorsze;
- system dwu-partyjny,
- tarcza,
- olewanie z UE,
- prywatyzacja szpitali,
- fanatycy religijni i alkoholicy na kierowniczych stanowiskach w państwie,
- totalna inwigilacja własnych obywateli,
- wtrącanie się w wewnętrzne sprawy innych państw
- utajnieni i zakłamani prawicowi geje w tajnych służbach, itp, itd.

Dajmy spokój Chinom, dopóki nie wsadzimy do więzień wszystkich rodzimych kaczystów za bezczelne łamanie podstaw demokracji w Polsce.
Oczywiście wszystkich nie da rady wrzucić do jednego więziennego worka, bo świry mają immunitet i miast w pudle wylądują pod opieką lekarzy psychiatrów np. w sanatorium w Tworkach.

Lepiej w Polsce wymuśmy tolerancję wobec odmienności seksualnych, posługując się wzorowym stosowaniem odnośnych zapisów konstytucyjnych.
Zrealizujmy rzeczywisty rozdział kościoła od państwa.
Skończmy z bezsensownym i megalomańskim dawaniem "dobrych rad" innym krajom.
Bo jak do tej pory, sami nie dajemy sobie rady z własnymi oszołomami.

Co do przekonań wyborczych w USA, mam odmienen zdanie niż doku, (w związku z najeźdźczym, wojennym zaangażowaniem).
Reklama w prywatnych mediach skutecznie przekonuje okradany elektorat, że im też jest z tym wojennym zaangażowaniem, całkiem cacy.
Bo bogate USA, przy wysokim poziomie i jakości życia większośći wyborczej szarych obywateli, jeszcze na to stać.
Ps.
Powstanie rządu partii komunistycznej w USA, za 20-30 lat, zawdzięczać będziemy kapitalistycznym suksesom gospodarczym Komunistycznej Partii Chin.
No i przyszłej biedzie strukturalnej w USA.
PZDR, Jerzuś, jerzegosyn Cieślański

bóg jest oszustwem
27-03-2008 16:59 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Wolę stabilny Tybet w ramach gwałtownie rozwijających się Chin, niż przyszły religijny
>fundamentalizm tamtejszych mnichów.

Coś w tym jest. Nie zapominajmy o ludobójstwie jakiego 40 lat temu dokonali Birmańscy buddyści na hinduistach, muzułmanach i islamistach - to była największa religijna rzeź XX w. Buddyzm jest z istoty swojej religią ludzi fałszywych, gdyż życie określa jako źródło zła i zaprzecza zaspokajaniu najprostszych życiowych potrzeb.

>Bo pod pozorem walki z komunizmem

A więc uważasz, że komunizm był dobry, był niewinną ofiarą amerykańskiego zła?

Ja należę Twoich przeciwników, uważam, że walka z komunizmem była nadrzędnym celem wszystkich ludzi dobrej woli, wszystkie inne cele wrogów komunizmu były celami ubocznymi.

>Ale Chiny, mądrze i powoli kapitalizują własną gospodarkę, unikając bezmyślnego niszczenia
>istniejących mechanizmów kontroli i nadzoru państwowego.

To się jeszcze okaże, teraz to co piszesz, to zwykła komunistyczna propaganda chińska, równie wiarygodna jak propaganda sowiecka w czasach ZSRR.

> niszczyć konkurencyjne mocarstwo gospodarcze

Toś mnie rośmieszył jak rzadko. ZSRR nazwać gospodarczym mocarstwem...

Przecież oni żyli tylko dzięki pracy Polaków i innych wyzyskiwanych narodów, jeśli już chcesz coś nazwać "konkurencyjne mocarstwo gospodarcze" to można tak nazwać tylko RWPG.

>Warto pamiętać, że gdyby nie reformy Gierka w Polsce i otwarcie się na zachodnie
>technologie, nie było by podstaw ekonomicznych

To kłamliwa sowiecka propaganda. Od czasów Gierka zaczęło się rozkradanie przez socjalistów polskiego majątku narodowego. Za Gomułki jeszcze próbowano utrzymać gospodarkę Polski, za Gierka zaczęła obowiązywać zasada "po nas choćby potop" - czerwoni wiedzieli, że socjalizm musi upaść, więc zaczęli rozkradać wszystko, także pieniądze z eksportu i kredytów. To Gierek jest odpowiedzialny za zrujnowanie Polski, widzieliśmy to na własne oczy.

>Dajmy spokój Chinom, do puki nie wsadzimy do więzień wszystkich rodzimych kaczystów za
>bezczelne łamanie podstaw demokracji w Polsce.

A to kolei dobry pomysł. Kaczy rząd naśladował władze PRL, więc PiS powinien być równie surowo oceniony przez historię jak PZPR.

>Zrealizujmy rzeczywisty rozdział kościoła od państwa.

Popieram. Jak widać racjonaliści mogą się popierać i powinni się popierać, nawet jeśli mają przeciwne poglądy polityczne. Ja kocham USA, Ty kochasz ZSRR - trudno, miłość jest ślepa, ale nie potępiajmy miłości - pomagajmy sobie tam, gdzie możemy w walce po stronie dobra.

>Skończmy z bezsensownym i megalomańskim dawaniem "dobrych rad" innym krajom.

Nigdy. Dzięki zachodniej pomocy jesteśmy wolnym krajem i teraz pałeczka jest w naszych rękach. Bylibyśmy narodem bez honoru, gdybyśmy nie pomogli innym tak, jak USA pomogły nam.

doku
27-03-2008 22:35 
 Ocena 1 na 1
Cieślański (994 punktów)
Hamerykańcy nam pomogli?
W czym?

Pozwól, że jako twoja niania, "się wczuję" empatycznie w ichniejsze doku'nania.
Sprzedali nas w Jałcie Rosjanom.
Wprowadzili embargo na nowe technologie dla nas i embargo na nasz eksport do USA.
Dzięki tej "pomocy" nie mogliśmy spłacać naszymi towarami naszego zadłużenia w USA w ramach zawartych wcześniej z nimi umów handlowych.
Nowoczesne mikro-procesory polski wywiad musiał przemycać z zachodu w plecakach polskich turystów.
Zataili, tak jak i Rosjanie, przed Polakami wiedzę o terminie i planach wprowadzenia stanu wojennego.
Wyrzucili nas z rynku zbrojeniowego dzięki tzw. "aferze karabinowej", która okazała się amerykańską prowokacją.
Hamerykancy wykręcili wtedy coś takiego jak, wymyślona od początku akcja CBA z posłanką Sawicką z PO.
Wydymali nas z "ofsetem" na F-16 które, nawet nie chcą latać.
Oszwabili nas wciągając do wojny z Irakiem.
Sprezentowali najgorsze Hummery, które nasi musieli okładać na chybcika workami z piaskiem.
Podarowali naszej marynarce złom, który nie nadaje się do pływania po Bałtyku.
Jedyne"co dobrego" zrobili, to sprzedawali na lewo w ambasadzie w Warszawie amerykańskie wizy, m.in. dziennikarzom z tygodnika "NIE", którzy to opisali.
Proces o zamach na JP2 i tzw "bułgarski ślad" dotąd "nie wypalił", bo większość dowodów zaczęła prowadzić w kierunku USA.
Saddam,którego pomagaliśmy im szukać dopłacając miliony dolarów do tej zabawy, był, a jakże, amerykańskim agentem.
Terroryści muzułmańscy strzelający do naszych wojaków, szkoleni byli i finansowani w latach 80' przez służby USA.
W Jugosławi bombardowali cywilne obiekty, "po kolei jak leci", włącznie z ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej

Za Gomułki, co prawda nie mieliśmy długów ale był zastój w rozwoju gospodarczym na krawędzi zapaści.

>Widzieliśmy to na własne oczy...?
Przecież ty masz wiedzę o PRL mniejszą niż przedszkolak.
Urodziłeś się po czerwcu '89 ?

Z tymi długami Gierka to kompletna ściema.
Gdyby nie embargo USA spłacilibyśmy je w ciągu 7-10 lat i to nawet bez przemian ustrojowych.
...Kredyty pozwoliły wymienić technologię produkcji w 50 proc. zakładów przemysłowych.
Wybudowano 256 nowych fabryk.
Gdyby nie to, w czasie transformacji nie byłoby czego prywatyzować....
A sprzedano, po 1989r w prywatne ręce majątek o wartości znacznie przekraczającej owe mityczne 40mld dolarów.
I to w 100% z zakładów wybudowanych "przez" Gierka.
Obecnie nasza sytuacja zadłużeniowa, dzięki nowym rządom, wygląda znacznie tragiczniej w porównaniu do zadłużenia PRL.
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, dług zagraniczny państwa i samorządów wynosi obecnie ponad 100 mld dolarów.
Polskie firmy są zadłużone za granicą o następne 53 mld dolarów.
Doku, dokumentnie nie masz racji.
Ja bym nawet za tym Tybetem protestował ale argumenty takich jak ty fanów USA, po prostu ścinają rechotem, choć nie zaprzeczę, że śmiech to zdrowie.
A nawet jak byś mnie przekonał, to zgodnie z hamerykanskym stylem życia musiałbym teraz lizać tyłek Chińskiemu kapitałowi tak jak Busch i wszyscy ci cudownie pro-demokratyczni Amerykanie olewający prawa ludzkie na rzecz biznesu w Chinach.

bóg jest oszustwem
28-03-2008 12:58 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Hamerykańcy nam pomogli?

Nie znam tego slangu. Czy tą pisownią chcesz mi pokazać przynależność do jakiejś subkultury? Jeśli tak, to nie kumam. Jesteście antyglobalistami? A może antysemitami z tych, co wierzą, że USA rządzone jest przez agentów Izraela i Żydokomuny? To dla mnie za trudna zagadka.

>W czym?

W obaleniu PRL i socjalizmu. Zrobili to obalając ZSRR. Rzucili Rosję na kolana prowadząc z nią wyczerpującą zimną wojnę. Szczególnie wielkie zasługi mają USA za czasów Regana, kiedy zainicjowany został program tzw. "gwiezdnych wojen" - tego już gospodarka RWPG nie mogła udźwignąć i Ruscy musieli błagać o litość (o kredyty), i Zachód zlitował się nad Ruskimi, oczywiście pod warunkiem, że zlikwidują ZSRR i przestaną finansować komunistów i innych zbrodniarzy na całym świecie. Cierpienia Kubańczyków i czerwonych Koreańczynych pokazują bardzo wyraźnie, jak bez naszych pieniędzy radzą sobie prawdziwi socjaliści.

>Sprzedali nas w Jałcie Rosjanom.

Za ile? Zresztą jak to się ma do wątku o obaleniu ZSRR i wyzwoleniu Polski? Uciekasz przed meritum przy pomocy waszej starej sztuczki "a wy Murzynów męczycie".

>Wprowadzili embargo na nowe technologie dla nas i embargo na nasz eksport do USA.

Za to jestem im wdzięczny, dzięki temu socjalizm upadł szybciej. Ja też w czasach PRL robiłem co mogłem, jak każdy polski patriota, żeby przyczynić się do upadku socjalizmu. Jedynym skutecznym sposobem walki z socjalizmem w realiach Układu Warszawskiego (przypomnij sobie inwazję na Czechosłowację) był sabotaż gospodarczy z pomocą zagranicznych sankcji - obalenie socjalizmu musiało być dokonane poprzez fizyczne doprowadzenie gospodarki socjalizmu do jak najszybszej ruiny.

>Nowoczesne mikro-procesory polski wywiad musiał przemycać z zachodu w plecakach
> polskich turystów.

A wszystko to w służbie ZSRR dla dobra imperium - robili to zdrajcy Polski albo sami Rosjanie.

>Oszwabili nas wciągając do wojny z Irakiem.

Mnie nie oszwabili. Ja nie liczyłem na to, że Irak stanie się polską kolonią, którą będziemy mogli eksploatować z zyskiem. Ja poświęciłem część swoich podatków świadomie, aby pomóc tym Irakijczykom, którzy tak jak ja 20 lat temu, pragną wyzwolić się z komunistycznej niewoli.

I przyznam się do tej złośliwej satysfakcji: cieszę się, że czujecie się oszwabieni wy, którzy liczyliście na jakiś wyzysk Iraku przez Polskę. Oszwabiła was wasza chciwość, a nie USA, które tracą setki miliardów dolarów na tej wolnie i jedyne, czego od nas oczekują, to wsparcia w tych kosztach. A ja chętnie pomagam, nie tylko dlatego, że mam dług wdzięczności, ale także dlatego, że opowiadam się po stronie dobra w odwiecznej walce dobra ze złem.

>Proces o zamach na JP2 i tzw "bułgarski ślad" dotąd "nie wypalił", bo większość dowodów
>zaczęła prowadzić w kierunku USA.

Znów mnie rozśmieszyłeś. Mało mnie obchodzi, kto chciał zabić naszego Wielkiego Fanatyka, niemniej absurdalność twojego chorobliwego antyamerykanizmu widoczna nawet w tych tematach, w których słabo się orientuję.

>Terroryści muzułmańscy strzelający do naszych wojaków, szkoleni byli i finansowani w
>latach 80' przez służby USA.

To były czasy zimnej wojny, a wojna rządzi się swoimi prawami. Jak mówią mniej więcej: "żołnierz, który w czasie pokoju najwięcej siedzi w pace, w czasie wojny zostaje największym bohaterem". Wojna się skończyła, przestępców znów ściga prawo. W czasie wojny z ZSRR islamski bandyta był sojusznikiem, teraz jest bandytą, którego ścigamy z całą surowością.

>W Jugosławi bombardowali cywilne obiekty, "po kolei jak leci"

Kłamstwo jawne

> włącznie z ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej

To było piękne, należało im się za poparcie udzielane serbskim zbrodniarzom.

>Przecież ty masz wiedzę o PRL mniejszą niż przedszkolak.
>Urodziłeś się po czerwcu '89 ?

Chcesz mnie sprowokować, ale ja nie zniżę się do Twojego poziomu kultury dyskusji. Nadal będę tylko merytorycznie obnażał bezsilność Twoich argumentów i popierał Cię tam, gdzie jesteśmy zgodni. Nie zrobisz ze mnie wroga, gdyż zimna wojna się juz skończyła i nie musimy ze sobą walczyć mimo przeciwnych poglądów politycznych.

Żyłem w piekle PRL z pełną doroslą świadomością zła, które otaczało mnie ze wszystkich stron przez około 20 lat tej dorosłej rozwijającej się świadomości. Całe zło socjalizmu widziałem, słyszałem i czułem. Rozumiełem co się dzieje dzięki RWE i takim lekturom jak "Dzienniki" Tyrmanda, "Archipelag Gułag", "Umysł zniewolony" i książki Jacka Fedorowicza, które cenzura przeoczyła dzięki temu, że Mistrz Jacek miał opinię pajaca.

>Z tymi długami Gierka to kompletna ściema.
>Gdyby nie embargo USA spłacilibyśmy je w ciągu 7-10 lat

Znów udajesz nieświadomego. Dla wszystkich nas, którzy żyliśmy w tamtych czasach, było jasne, jak dużo polskiej produkcji idzie na eksport i jak mało zostaje dla nas, Polaków, do podziału i jak mało się importuje. Całą tę nadwyżkę rozkradali komuniści, głównie sowieccy. A dla Polaków zostawały kartki na to, czego nie dostarczano do sklepów. Dzięki embargu Ruscy mieli mniejsze zyski z grabieży sojuszników z ich dochodów z eksportu.

>...Kredyty pozwoliły wymienić technologię produkcji w 50 proc. zakładów przemysłowych.
>Wybudowano 256 nowych fabryk.

Głównie na potrzeby produkcji na eksport... czy Ty w ogóle rozumiesz ten mechanizm dojenia Polski i innych krajów przez imperium rosyjskie? Czy wiesz, jak dojono Polaków przez sieć Pewexów z resztek pieniędzy, które potem Ruscy przeznaczali na pomoc dla Kubańczyków walczących w Angoli, Nikaragui i innych krajach?

Chyba kończy mi się miejsce, więc na razie

doku
Małgorzata (3242 punktów)
>Chyba kończy mi się miejsce, więc na razie

   W wątku Prawdziwy racjonalista w akcji napisałeś:

>Nie zapominajmy więc, że jest to forum dyskusyjne, a nie miejsce na artykuły, felietony, eseje...

>Na takim forum liczy się zwięzłość.

   Pytam więc uprzejmie, czy zasadę tę (do stosowania w praktyce) ustanowiłeś tylko dla innych uczestników tego forum, czy również dla siebie?

   Pozdrawiam

Conscia mens recti famae mendacia ridet
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>czy zasadę tę (do stosowania w praktyce) ustanowiłeś tylko dla innych uczestników tego forum, czy również
>dla siebie?

Moja wrodzona skromność nie pozwala mi się zgodzić z tym, że tę piękną zasdadę ja wprowadziłem, jestem prawie pewien, że ktoś już na to wcześniej wpadł.

Tę zasadę stosuję tylko do siebie, wyłożyłem ją właśnie dlatego, żeby uzasdadnić, dlaczego unikam dodawania zbędnych zwrotów retorycznych, a ograniczam się tylko do esencji, z której sporo umieszczam tylko implicite.

Nie pamiętam, żebym kogoś krytykował za to, że pisze za dużo tekstu i za mało treści - przypomnij mi, proszę, do czego pijesz. Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię kiedyś takim zarzutem - wyglądasz mi na zwięzłego dyskutanta.

Pozdrawiam

doku
28-03-2008 14:11 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Wybudowano 256 nowych fabryk

Ta piękna liczba sugeruje, że fabryki te budowano metodą rozmnażania przez podział, jeśli to zbieg okoliczności to bardzo śmieszny. Jednak ja przypuszczam, że liczbę tę wymyślili kiedyś socjaliści z GUS wg specyficznej metody aroganckiego poczucia humoru, bardzo pięknie opisanego przez Fedorowicza. Otóż Mistrz Jacek zawsze podejrzewał, że elity socjalistów bawiły się wymyślając różne śmieszne i złośliwe rzeczy (przepisy, dane statystyczne itp.) po to tylko, żeby zdenerwować, zbulwersować lub skonfudować frajerów (zwyczajnych obywateli). Potem tacy partyjni bonzowie zbierali się na jakimś KC, chlali wódę i zaśmiewali się do rozpuku: "Ale żeśmy znów nimi zakręcili! Patrz jak śmiesznie miotają się ogłupieni! Jak się fajnie wściekają!" (nie gwarantuję autentyczności cytatów, chiałem tylko oddać sedno poglądów Fedorowicza na motywacje socjalistów). A zwykli obywatele musieli patrzeć na takie liczby (jak 256) i jak pisał Fedorowicz, słuchać jak socjaliści mówią nam impicite: "patrzcie, możemy wciskać wam każde kłamstwo, każdy bezzsensowny przepis prawa i śmiać się wam bezczelnie w twarz, a wy możecie tylko bezsilnie zgrzytać zębami z wściekłości".

Tak w PRL powstawały także dane do roczników statystycznych.

> zgodnie z hamerykanskym stylem życia musiałbym teraz lizać tyłek Chińskiemu kapitałowi tak jak Busch i wszyscy ci cudownie pro-demokratyczni Amerykanie olewający prawa ludzkie
>na rzecz biznesu w Chinach.

Niszczenie socjalizmu w Chinach nie może być prowadzone metodami zimnej wojny, gdyż Chiny są najstarszą kulturą świata, są Państwem Środka - wzorem kulturowym i cywilizacyjnym dla otaczających Chiny barbarzyńców. Przez tysięce lat Chiny rozwijały się m.in. dzięki asymilacji sąsiednich ludów i kultur, które przekształcając się w Chińczyków wzbogacały troszkę cywilizację Państwa Środka, same przy tym zmieniając się z dzikusów w ludzi cywilizowanych.

Chińczycy nigdy nie zmieniali się pod wpływem wzorców czy nacisków z zewnątrz, gdyż to oni byli w swoim przekonaniu wzorcem i marzeniem każdego barbarzyńcy - czy to był Mandżur czy Mongoł, czy był militarnie słabszy czy silniejszy, to nigdy dla Chin nie miało znaczenia, gdyż kady z nich błyskawicznie się asymilował i zostawał kandydatem na Chińczyka. Naśladowanie Chin to zaszczyt, komu się Chiny nie podobają, ten jest barbarzyńcą na niższym etapie rozwoju. Na wyższym etapie rozwoju barbarzyńcy zaczynają kochać Chiny, zazdrościć Chińczykom ich subtelnej starożytnej kultury i pragną się do nich zapisać, żeby kiedyś ich dzieci mogły z dumą móc nazywać siebie Chińczykami.

Takie są podstawy narodowej mentalności i świadomości Chińczyków - obywateli Państwa Środka promieniującego cnotą na cały Wszechświat - to taki specyficzny chiński "archetyp", który nie pozwala wywierać na nich wpływu z zewnątrz. W Chinach obalenie socjalizmu musi być dokonane od środka przez chińskich władców w ramach rozpoczęcia panowania nowej cnoty, jakiejś chińskiej odmiany kapitalizmu, którą Chińczycy będą mogli uważać za wzór dla całego Wszechświata. Aby to sie jednak stało, dotychczasowi władcy muszą zasłużyć na opinię dekadenckich przedstawicieli upadającej starej kultury, których opuściła rządząca dotychczas Chinami zużyta już cnota (w sensie idei).

Amerykanie postępują racjonalnie, demontując chiński socjalizm jedyną skuteczną metodą, czy podkopując od środka chińską kulturę i demoralizując władców Chin.

A propos olimpiady, wcale bym się nie zdziwił, jakby Chińczycy "udoskonalili" barbarzyńskie zwyczaje olimpijskie i stworzyli jakąś nową, chińską, czyli wyższą i dojrzalszą formę idei i tradycji olimpizmu. Może już podczas ceremonii otwarcia zobaczymy rozwinięcie w chińskim stylu prostych i naturalnych zwyczajów olimpijskich - może np. organizatorzy wymyślą, że podczas ceremonii otwarcia każdy sportowiec będzie musiał maszerując przez stadion trzymać głowę w pozycji "w lewo patrz" z prawą dłonią za prawym uchem w geście nasłuchiwania - który to gest od zawsze w tradycji olimpizmu oznaczał szacunek dla trenera i dla bogów.

Pamiętajmy, że każda tradycja wymyślona przez Chińczyków jest powrotem do tradycji najstarszych, z najlepszych czasów, które są dla Chińczyków nieustającą inspiracją. Żeby jakąś ideę zapożyczyć od Ameryki czy Europy, Chińczycy muszą ją najpierw przetrawić, porównać z dawnymi tradycjami, napisać jeszcze raz stare księgi i ogłosić, że ta idea jest dawną chińską tradycyjną cnotą, której przez czas jakiś nie stosowano z powodu demoralizacji poprzednich władców.

Żeby w Chinach były przestrzegane prawa człowieka, chińscy władcy muszą przywrócić dawne chińskie tradycje przestrzegania praw człowieka - to jedyna droga i myślę, że Ameryka to zrozumiała, przynajmniej intuicyjnie.

doku
Michał Golemo (102 punktów)
>
doku


Może jestem młodym użytkownikiem tego forum i takiej wydze jak Tobie zwracać uwagi nie wypada,ale doku weź usiądź spokojnie przeczytaj sobie co w ogóle piszesz i zastanów się czy warto. To jest forum racjonalista.pl z nciskiem na "racjonalista" ,więc zamiast pisać głupoty warto czasem zainteresować się stanem faktycznym i trochę rzeczy przeglądnąć, poczytać. nie chce Cię szufladkować tym postem,ale po prostu ile można....
28-03-2008 16:06 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> zamiast pisać głupoty

O fakt, jesteś młody, widać to w kulturze dyskusji. Po prostu nie wolno na tak poważną, przemyślaną i staranną wypowiedź odpowiadać w tak trywialny sposób, bez zacytowanie czegokolwiek. Czy w ogóle wiesz, kto to jest Fedorowicz? Czy czytałeś coś o specyfice tradycji kultury chińskiej?

Czy rozumiesz, co to wstyd? Zastanów się nad swoją pierwszą reakcją na moją wypowiedź i zawstydź się.

doku
placownik (17853 punktów)

>Żeby w Chinach były przestrzegane prawa człowieka, chińscy władcy muszą przywrócić dawne chińskie tradycje przestrzegania praw człowieka

   Zaintrygowałeś mnie. Cóż to za dawne chińskie tradycje? Mogę prosić o jakieś szczegóły?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Zaintrygowałeś mnie. Cóż to za dawne chińskie tradycje? Mogę prosić o jakieś szczegóły?

Szczegółów jeszcze nie ma, dopiero zostaną opracowane przez chińskich tradycjonalistów zgodnie ze starą chińską tradycją pisania historii od nowa - wydawało mi się, że opisałem ten mechanizm dość dobrze

doku
placownik (17853 punktów)

1. Swoją pocztę elektroniczną opatrzyłem następującym podpisem:
Bojkotuję sponsorów olimpiady w Pekinie - Coca-Colę i Adidas.
www.tybet.org.pl/


2. Wysłałem do Coca-Coli (info@cocacola.pl) i Adidasa (recepcja@adidas.com.pl) poniższy tekst:

Szanowni Państwo,

Informuję, że w związku ze sponsorowaniem przez Waszą firmę Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, stolicy łamiących prawa człowieka Chin, nie będę kupował produktów opatrzonych logo Waszej firmy. Dołożę też wszelkich starań, aby zachęcić do tego samego wszystkich moich przyjaciół i znajomych.

Z poważaniem
(-)


3. Zachęcam wszystkich do pójścia w moje ślady.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Konfolut (310 punktów)
Moim zdaniem TERAZ bojkotować Igrzyska Olimpijskie to trochę już za późno. Trzeba było protestować wtedy kiedy Chiny jeszcze kandydowały na gospodarza imprezy a nie na kilka miesięcy przed (nagle teraz okazało się, że Chiny nie przestrzegają praw człowieka itd.?). Trochę to śmieszne. To tak, jakby jechać do Zakopanego z Gdyni i na kilka minut przed przyjazdem do celu stwierdzić, że wcale nie miało się ochoty jechać, no ale pociąg nadal jedzie. Trzeba było się zastanowić przed wsiadaniem.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365