W każdej organizacji są tacy, którzy żyją z idei i tacy , którzy żyją dla idei.
Ci pierwsi to oczywiście przywódcy a drudzy to tzw. szara masa. Schemat ten dotyczy wszystkich organizacji począwszy od całkiem małych jak np.związek krwiodawców w jakimś zakładzie pracy a skończywszy na całych organizmach państwowych, nie wykluczając organizacji religijnych.
Tak już jest ten świat urządzony, że "stadko" puszczone samopas raczej prędzej niż pózniej ulegnie rozproszeniu.
Kiedy grupa przywódców, lub jeden, główny przywódca jest człowiekiem prawym i uczciwym to takiej rządzonej przez niego "masie" powinno się dobrze powodzić. Biada natomiast tym, którymi rządzą np. despoci, krętacze, złodzieje itp. itd.
Dotyczy to też, jak już pisałem, organizacji religijnych.
Jedne mają strukturę monarchiczną czy wręcz totalitarną np.Kościół Rzymskokatolicki, Prawosławny, Swiadkowie Jechowy itp. a na przeciwległym biegunie są takie, które są zarządzane demokratycznie, jak kościoły ewangelickie czy cała grupa tzw. kościołów wolnych. Wymieniłem tu tylko organizacje chrześcijańskie bo na innych się za bardzo nie znam

Jeżeli przywódca okaże się despotą to w organizacji monarchicznej, czy totalitarnej teoretycznie nic nie można mu zrobić, co najwyżej przewrót lub rewolucję, bo w organizacji demokratycznej może sobie porządzić co najwyżej do następnych wyborów. Ale to też nie jest idealne rozwiązanie, bo jeżeli wśród chętnych do władzy nie ma żadnego sprawiedliwego, to najwyżej można nie brać udziału w wyborach. I koło się zamyka.
Cóż my zatem możemy zrobić? Chyba nic, co najwyżej zaszyć się w Bieszczadach lub na Alasce i żyć ze zbierania jagódek lub futerek.

Pozdrawiam