 |
Odp: RELIGIA- wstęp do definicji. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-02-2005 12:23 | Przebiśnieg (137 punktów) | Odp: RELIGIA- wstęp do definicji. | Czy prawdą jest, że: 1. Początkiem rozmowy o Bogu jest założenie, że rozmawiamy o czymś co istnieje (na początek w języku po czym automatycznie w zapytaniu o rzeczywistość całości). 2. Wiedza to wiedza. "wiedza" - to problem językowy konieczny do rozwiązania chyba, że powiemy "wiedza"=nie wiedza, czyli alternatywa dla wiedzy. WIEDZA POWSZECHNA LUDZIOM - to wiedza każdego człowieka, który ma mozliwość o nią zapytać (człowiek zdrowy) i uzyskać ją w przekazie od źródła wiedzy (nośnik wiedzy). 3. Wiedza nie polega na wierze. Jeżeli interpretator tego co istnieje mówi opisując to, że wierzy to dokonuje autokompromitacji i automatycznie odbiera sobie prawo do dalszej interpretacji. 4. Informacje i empiryczne obserwacje są po to by z nich korzystać. Desygnaty, których dotyczą informacje nie są potrzebne desygnatom by istnieć. Wszystkie fałszywe informacje (np.: kłamstwa itp) i pseudoempiryczne obserwacje nie negują istnienia desygnatów, jeżeli są dopisane do podstawy prawdziwej definicji. Są umownie mówiąc ATAKIEM na prawdę w celu dezinformacji podmiotu pytającego o prawdę (człowiek poszukujący) w tym momencie nie odpuszczę totalitaryzmowi większości i powiem według analogii: RELIGIE są takim właśnie atakiem na "BOGA z def. byt(...)." jeżeli jakakolwiek z nich zakłada, że to w co każe wierzyć może istnieć z definicji bytu. czyli: Jeżeli RELIGIĘ uznamy za nie mówiącą o "Bogu z def. byt(...)" wtedy zapytamy o jakiego Boga religii(om) chodzi. Przedstawiciele akceptujący RELIGIĘ muszą! odpowiedzieć na to pytanie. W przeciwnym razie: KŁAMSTWO jest atakiem na PRAWDĘ. A jeżeli PRAWDA to dobro wtedy KŁAMSTWO to zło. Wprowadzamy skalowanie i otrzymujemy: KŁAMSTWO WOBEC PRAWDY O BYCIE wybranym TO ZŁO wobec wybranego bytu. Serdecznie zapraszam.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Przebiśnieg (137 punktów) | Odp: RELIGIA- wstęp do definicji. | Pomoce: Aktualna deficja (Wikipedia): 1.Religia to system wierzeń i praktyk przyjętych w danej społeczności, określający relację jednostki do różnie pojmowanej sfery sacrum, czyli świętości i sfery boskiej. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (kult), w sferze społeczno-organizacyjnej (kościół, wspólnota religijna) i w sferze duchowości indywidualnej (m. in mistyka).
2.Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości - chęci zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego.
ad1: TOTALITARYZM - witam społeczeństwa pseudodemokratyczne i pseudoobywatelskie, czyli dopuszczające totalitaryzmy do mechanizmów społecznych w jakiejkolwiek formie oddziaływań bezpośrednio kształtujących jednostki wobec społeczeństwa.
ad2: Najlepsze zbliżenie otrzymujemy przez dystans i poczucie lęku. (bez komentarza)
adad1: Władza w systemie religijnym sprawowana jest poza wszelką kontrolą prawną, a odgórnie narzucony przymus w stosunkach pasterz-obywatel łamie szereg podstawowych praw człowieka. - tu dopiszę prawo do suwerenności w odkrywaniu prawdy i korzystaniu z nośników wiedzy. Jeżeli pytającym jest obywatel czyli zdrowa umysłowo istota ludzka mogąca zadać pytanie. Jeżeli istota (dziecko) nie zadaje pytania znaczy, że nie dojrzała jeszcze by je zadać. Dojrzały obywatel to taki, który nie pyta o status obywatelski tylko wymaga jego respektowania i tworzy dojrzałe prawo. Zbiór istot ludzkich zwanych OBYWATELE poczuwa się do współodpowiedzialności za istoty o statusie DZIECKO, po to by współtworzyć jak najbliższe idei - PAŃSTWO OBYWATELSKIE. Wszystkie zachowania atakujące ideę tegoż państwa są zagrożeniem dla tegoż państwa. AKTEM podstawowym w ATAKU na PAŃSTWO OBYWATELSKIE jest wypowiedzenie zdania: Idea Państwa Obywatelskiego nie istnieje: Państwa Obywatelskie (def.: zrzeszenie powstałe z wolnej woli obywateli (....)) możliwe, że istnieją gdyż możliwe, że nie jesteśmy jedynymi istotami we wszechświecie. i jescze rodzyneczek: Wszelkie dążenia do odebrania świadomości obywatelskiej, niezaistnienia dojrzałości obywatelskiej oraz krzewienie zdziecinnienia poprzez legalizację instytucji rozgłaszających pogądy irracjonalne i wymierzone przeciw PAŃSTWU OBYWATELSKIEMU są przestępstwem wobec PAŃSTWA OBYWATELSKIEGO i nie zasługują na szacunek obywateli.
|
|
| Ożeł (251 punktów) | >Czy prawdą jest, że: >1. Początkiem rozmowy o Bogu jest założenie, że rozmawiamy >o czymś co istnieje (na początek w języku po czym >automatycznie w zapytaniu o rzeczywistość całości).
Absolutna bzdura. Porpzmawiajmy o zielonych pieciookich dzikich krasnoludkach z Marsa.... tylko pamietajmy! ROZMAWIAMY O CZYMS CO ISTNIEJE.
>2. Wiedza to wiedza. "wiedza" - to problem językowy >konieczny do rozwiązania chyba, że powiemy "wiedza"=nie >wiedza, czyli alternatywa dla wiedzy. >WIEDZA POWSZECHNA LUDZIOM - to wiedza każdego człowieka, >który ma mozliwość o nią zapytać (człowiek zdrowy) i >uzyskać ją w przekazie od źródła wiedzy (nośnik wiedzy).
Wiedza to dane z ktorych wyprowadza sie tezy.
>3. Wiedza nie polega na wierze. Jeżeli interpretator tego >co istnieje mówi opisując to, że wierzy to dokonuje >autokompromitacji i automatycznie odbiera sobie prawo do >dalszej interpretacji.
Dane zdobywa sie empirycznie lub logicznie.
>4. Informacje i empiryczne obserwacje są po to by z nich >korzystać. >Desygnaty, których dotyczą informacje nie są potrzebne >desygnatom by istnieć.
Inf. nt. desygnatow, nie determinuje desygnatow - prawda.
>Wszystkie fałszywe informacje (np.: kłamstwa itp) i >pseudoempiryczne obserwacje nie negują istnienia >desygnatów, jeżeli są dopisane do podstawy prawdziwej >definicji.
Falszywe i pseudonaukowe inf. nie moga slozyc do wnioskowania. Jezeli na takich inf. przeprowadza sie wnioskowanie bedzie ono bledne u swoich podstaw.
>RELIGIE są takim właśnie atakiem na "BOGA z def. >byt(...)." jeżeli jakakolwiek z nich zakłada, że to w co >każe wierzyć może istnieć z definicji bytu.
Religie sa atakiem na pojecie, ktore same stworzyly?
>czyli: >Jeżeli RELIGIĘ uznamy za nie mówiącą o "Bogu z def. >byt(...)" wtedy zapytamy o jakiego Boga religii(om) chodzi. >Przedstawiciele akceptujący RELIGIĘ muszą! odpowiedzieć na >to pytanie.
Czemu mamy uznac religie jako "nie mowiaca o Bogu" skoro o Bogu mowi?
|
|
 | | Przebiśnieg (137 punktów) | >Absolutna bzdura. Porpzmawiajmy o zielonych pieciookich dzikich krasnoludkach z Marsa.... tylko pamietajmy! ROZMAWIAMY O CZYMS CO ISTNIEJE. A...Z - koniec rozmowy i zgodzisz się, że ta chwila zwątpienia, która jest modlitwą brzmi: yyyyyyyyyy i jest dowód chwilowego braku koncentracji lub opóżnienia organicznego z wyprzedzeniem artykulacji. >Wiedza to dane z ktorych wyprowadza sie tezy. Czym? Prosze o definicję. (nie musisz) >Dane zdobywa sie empirycznie lub logicznie. Do czego? Proszę o definicję.(nie musisz) >Inf. nt. desygnatow, nie determinuje desygnatow - prawda. Dzięki. >Falszywe i pseudonaukowe inf. nie moga slozyc do wnioskowania. Jezeli na takich inf. przeprowadza sie wnioskowanie bedzie ono bledne u swoich podstaw. Super. >Religie sa atakiem na pojecie, ktore same stworzyly? Zapytaj czego dotyczy religia. Zapytaj wierzącego w co wierzy. Zapytaj czy wyklucza istnienie tego w co wierzy. Jeśli nie musi zadać pytanie zaczynające się od: "Jeżeli..." Skoro je zadaje to następnie pyta o możliwości, cele, sens, wiedzę itp Czyli uczy się Czyli korzysta z własnego rozumu jako narzędzia czyli przestaje rozumieć czym jest religia. On ją w sobie unicestwia. >Czemu mamy uznac religie jako "nie mowiaca o Bogu" skoro o Bogu mowi? Religia o niczym nie mówi. Sam stworzyłeś wątek pt.: "Boga nie ma" Jak można mówić o czymś czego nie ma? Może Ty mi wyjaśnisz. Udam, albo faktycznie tak właśnie jest po prostu jestem jakimś UFOLEM, który pyta jak można mówić o czymś czego nie ma?
|
|
|  | | Ożeł (251 punktów) | >>Absolutna bzdura. Porpzmawiajmy o zielonych pieciookich dzikich krasnoludkach z Marsa.... tylko pamietajmy! ROZMAWIAMY O CZYMS CO ISTNIEJE. >A...Z - koniec rozmowy i zgodzisz się, że ta chwila zwątpienia, która jest modlitwą brzmi: >yyyyyyyyyy i jest dowód chwilowego braku koncentracji lub opóżnienia organicznego z wyprzedzeniem artykulacji.
Nie rozumiem.
>>Wiedza to dane z ktorych wyprowadza sie tezy. >Czym? Prosze o definicję. (nie musisz)
Co "czym"? Zapewne za pomoca myslenia.
>>Dane zdobywa sie empirycznie lub logicznie. >Do czego? Proszę o definicję.(nie musisz)
Do wszystkiego. Ogolenie dane.
>>Religie sa atakiem na pojecie, ktore same stworzyly? >Zapytaj czego dotyczy religia. >Zapytaj wierzącego w co wierzy. >Zapytaj czy wyklucza istnienie tego w co wierzy.
Z wiara nie dyskutuje.
>Jeśli nie musi zadać pytanie zaczynające się od: "Jeżeli..." >Skoro je zadaje to następnie pyta o możliwości, cele, sens, wiedzę itp >Czyli uczy się >Czyli korzysta z własnego rozumu jako narzędzia czyli >przestaje rozumieć czym jest religia. >On ją w sobie unicestwia.
A wiec staje sie ateista lub wymysla sobie wlasnego bozka.
>>Czemu mamy uznac religie jako "nie mowiaca o Bogu" skoro o Bogu mowi? >Religia o niczym nie mówi.
"Mowi" to byla przenosnia.
>Sam stworzyłeś wątek pt.: "Boga nie ma" >Jak można mówić o czymś czego nie ma? >Może Ty mi wyjaśnisz.
Normalnie! Dwoch fanow Star Wars rozmawiajac o mistrzu Yodzie mowi o kims nie istniejacym, Tolkien opisuje swiat, ktory nie istnieje itd.
|
|
| |  | | Przebiśnieg (137 punktów) | > Z wiara nie dyskutuje.To znaczy, że nie interesują Cię poglądy wierzących, a szkoda. A może jesteś za biernym ich tolerowaniem dokąd nie podniosą na Ciebie ręki? > >Jeśli nie musi zadać pytanie zaczynające się od: "Jeżeli..."> >Skoro je zadaje to następnie pyta o możliwości, cele, sens, wiedzę itp> >Czyli uczy się> >Czyli korzysta z własnego rozumu jako narzędzia czyli> >przestaje rozumieć czym jest religia.> >On ją w sobie unicestwia.> A wiec staje sie ateista lub wymysla sobie wlasnego bozka.Albo Racjonasitą, który pyta, który uznaje własny istniejący rozum i nie zgodzi się na to, by ktoś twierdził, że wymyśla sobie własny rozum i mało tego jak proponujesz nazwał go bożkiem. > Normalnie! Dwoch fanow Star Wars rozmawiajac o mistrzu Yodzie mowi o kims nie istniejacym, Tolkien opisuje swiat, ktory nie istnieje itd.Ależ oni sobie wchodzą do "ogrodu sztuk" zwanego "morzem fikcji" zwanego "placem zabaw" i tam sobie kreują fikcyjne podmioty i przedmioty, bo na tym polega sztuka i jeżeli dwóch gości potem w to wierzy, że mówili o czymś istniejącym to znaczy, że ulegli fikcji i jeżeli nie są tego świadomi zaczynają się problemy psychiczne, które przenoszone do świata realnego robią spustoszenie w osobowości, kontaktach międzyludzkich, języku itd, itd, itd. Jednakże jeżeli zapanują nad fikcją mogą stworzyć plac zabaw i rozrywki, który będzie nas cieszył wyszukaną estetyką, klimatem - pieszcząc zmysły.  Pozostaje tylko pytanie o granice między sztuką a rzeczywistością na które jest odpowiedź przynajmniej w teorii (wszystkiego).
|
|
| | |  | | Ożeł (251 punktów) | >>Z wiara nie dyskutuje. >To znaczy, że nie interesują Cię poglądy wierzących, a szkoda. A może jesteś za biernym ich tolerowaniem dokąd nie podniosą na Ciebie ręki?
Nie dyskutuje z wiara, bo to bezsensu. Ktos moze podawac agumenty na poparcie swoich tez i z tym mgoe dyskutowac, ale jezeli ktos poprostu slepo wierzy to racjonalnosc na nic.
>>>Jeśli nie musi zadać pytanie zaczynające się od: "Jeżeli..." >>>Skoro je zadaje to następnie pyta o możliwości, cele, sens, wiedzę itp >>>Czyli uczy się >>>Czyli korzysta z własnego rozumu jako narzędzia czyli >>>przestaje rozumieć czym jest religia. >>>On ją w sobie unicestwia. >>A wiec staje sie ateista lub wymysla sobie wlasnego bozka. >Albo Racjonasitą, który pyta, który uznaje własny istniejący rozum i nie zgodzi się na to, by ktoś twierdził, że wymyśla sobie własny rozum i mało tego jak proponujesz nazwał go bożkiem.
Skoro taki "racjonalista" wierzy w cos innego niz w Boga to chyba moge to nazwac bozkiem, ewentualnei bogiem.
>>Normalnie! Dwoch fanow Star Wars rozmawiajac o mistrzu Yodzie mowi o kims nie istniejacym, Tolkien opisuje swiat, ktory nie istnieje itd. >Ależ oni sobie wchodzą do "ogrodu sztuk" zwanego "morzem fikcji" zwanego "placem zabaw"... >Pozostaje tylko pytanie o granice między sztuką a rzeczywistością na które jest odpowiedź przynajmniej w teorii (wszystkiego).
Mimo wszystko rozmawiaja o czyms co nie istnieje, a wiec mozna rozmawiac o czyms co nie istnieje i to chcialem wykazac.
|
|
| | | |  | | Przebiśnieg (137 punktów) | > Nie dyskutuje z wiara, bo to bezsensu. Ktos moze podawac agumenty na poparcie swoich tez i z tym mgoe dyskutowac, ale jezeli ktos poprostu slepo wierzy to racjonalnosc na nic.Nie mogąc rozmawiać z wierzącym spychasz go na margines. Społeczeństwo, które dopuszcza margines i tworzy podludzi poza marginesem, to społeczeństwo niegodne przyjęcia do wspólnoty kosmicznej. To nie jest równy partner dla mnie do rozmów. To ciemny tłum anarchistów i zmysłowych jakże empirycznych dopamino-onanistów. A chcesz wiedzieć jak kończy dziecko szatana? Rozerwane bombą w tłumie sobie podobnych pod dyskoteka w Tel_Awivie. Rozerwane przez tego, któremu ojciec usilnie próbuje odebrać resztki godności ludzkiej stosując przemoc. I nie chodzi o to by stawać po jednej stronie sporu. Chodzi o to by spór unicestwić nie podnosząc zbytnio głosu, by nikt nie powiedział, że to brak wychowania i nie będziemy słuchać prawdy od krzyczącego. > Skoro taki "racjonalista" wierzy w cos innego niz w Boga to chyba moge to nazwac bozkiem, ewentualnei bogiem.Racjonalista w nic nie wierzy. Ja też w nic nie wierzę. Wszystke projekcje umysłu można przenieść w rzeczywistość jeśli są zgodne z fundamentalnymi zasadami bytu przedmiotowego. czyli > Mimo wszystko rozmawiaja o czyms co nie istnieje, a wiec mozna rozmawiac o czyms co nie istnieje i to chcialem wykazac.Właśnie siedzę na gałęzi na planecie Rept, w termoskafandrze marki Dessus i piję mleko z kambumiretora. Co będzie jak upuszczę kambumiretor? Jednego już teraz jestem pewien: nie zamieni się w motyla w transformacji nanosekundowej bo nie puszcza mnie ograniczenie w postaci pola grawitacyjnego planety Rept oraz sama technologia i materiał urządzenia, oraz gabaryty obiektu transformacji wymuszajace większy czas potrzebny do przekształcenia. Ta przyczyna niemożności logicznie uzasadnialna nie wyklucza pozostałych przyczyn niemożności. Proponuję zejść na Ziemię i do tematu wątku i odpowiedzieć na proste pytanie: CZY TOLERUJESZ RELIGIĘ JAKO SYSTEM NAUCZANIA ZACHOWAŃ SPOŁECZNYCH I JEJ OBECNOŚĆ NA POZIOMIE ŚWIATOPOGLĄDOWYM? Możliwe odpowiedzi TAK/NIE. Pozostałe odpowiedzi to unik. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Ożeł (251 punktów) | >>Nie dyskutuje z wiara, bo to bezsensu. Ktos moze podawac agumenty na poparcie swoich tez i z tym mgoe dyskutowac, ale jezeli ktos poprostu slepo wierzy to racjonalnosc na nic. >Nie mogac rozmawiac z wierzacym spychasz go na margines.
Czytaj co pisze. Mowilem, ze dyskutuje na argumenty z kimkolwiek, byleby je podawal. Mowiac "wierze" nie podaje sie argumentu, kazdy moze wierzyc w co zechce i to nie pogleda dyskusji.
>To nie jest równy partner dla mnie do rozmów. >To ciemny tlum anarchistów i zmyslowych jakze empirycznych dopamino-onanistów.
Nie mam nic do dopaminy i onanizmu.
>A chcesz wiedziec jak konczy dziecko szatana? >Rozerwane bomba w tlumie sobie podobnych pod dyskoteka w Tel_Awivie. >Rozerwane przez tego, któremu ojciec usilnie próbuje odebrac resztki godnosci ludzkiej stosujac przemoc. >I nie chodzi o to by stawac po jednej stronie sporu. >Chodzi o to by spór unicestwic nie podnoszac zbytnio glosu, by nikt nie powiedzial, ze to brak wychowania i nie bedziemy sluchac prawdy od krzyczacego.
Nie sposob tego zrozumiec. Do czego sie odnosisz? To przyklad na co?
>>Skoro taki "racjonalista" wierzy w cos innego niz w Boga to chyba moge to nazwac bozkiem, ewentualnei bogiem. >Racjonalista w nic nie wierzy. Ja tez w nic nie wierze.
Ty wierzysz.
>Wszystke projekcje umyslu mozna przeniesc w rzeczywistosc jesli sa zgodne z fundamentalnymi zasadami bytu przedmiotowego.
Belkot. Tego sie nie da zrozumiec.
>czyli >>Mimo wszystko rozmawiaja o czyms co nie istnieje, a wiec mozna rozmawiac o czyms co nie istnieje i to chcialem wykazac. >Wlasnie siedze na galezi na planecie Rept, w termoskafandrze marki Dessus i pije mleko z kambumiretora. Co bedzie jak upuszcze kambumiretor? >Jednego juz teraz jestem pewien: >nie zamieni sie w motyla w transformacji nanosekundowej bo nie puszcza mnie ograniczenie w postaci pola grawitacyjnego planety Rept oraz sama technologia i material urzadzenia, oraz gabaryty obiektu transformacji wymuszajace wiekszy czas potrzebny do przeksztalcenia.
To co piszesz jest falszem. Nie opisujesz stanu faktycznego. Piszesz wiec o czyms czego nie ma.
>Ta przyczyna niemoznosci logicznie uzasadnialna nie wyklucza pozostalych przyczyn niemoznosci.
Nie rozumiem...
>Proponuje zejsc na Ziemie i do tematu watku i odpowiedziec na proste pytanie: >CZY TOLERUJESZ RELIGIE JAKO SYSTEM NAUCZANIA ZACHOWAN SPOLECZNYCH I JEJ OBECNOSC NA POZIOMIE SWIATOPOGLADOWYM? >Mozliwe odpowiedzi TAK/NIE. >Pozostale odpowiedzi to unik.
CZY KRADNIESZ JESZCZE? Mozliwe odp: TAK/NIE Pozostale odp. to unik.
JA niestety na Twoje pytanie nie odpowiem, skoro dajesz mi takie warunki.
|
|
| | | | | |  | | Przebiśnieg (137 punktów) | > >Nie mogac rozmawiac z wierzacym spychasz go na margines.> Czytaj co pisze. Mowilem, ze dyskutuje na argumenty z kimkolwiek, byleby je podawal. Mowiac "wierze" nie podaje sie argumentu, kazdy moze wierzyc w co zechce i to nie pogleda dyskusji.Zgadzam się. Tylko, że chęć do dyskusji z wierzącym też powinieneś jakoś wyjaśnić. Może w Twoim przypadku to będzie niechęć, nie wiem. Nie każdy rodzi się by nauczać. Aby nauczać trzeba wiedzieć i czuć potrzebę podzielenia się wiedzą. Aby nauczać miłości trzeba miłować tego, którego się naucza. Logiczną podstawą nauczania jest zrozumienie miłości. Jako, że słowo "miłość" jest słowem wieloznacznym, nie wiem czy się zrozumiemy. W każdym razie zgodzisz się chyba, że: Ten, który widzi To w co ktoś wierzy, dzieląc się widokiem zastępuje wiarę wiedzą . > Nie mam nic do dopaminy i onanizmu.A cóż można by mieć. To zbyt normalne, by robić z tego polemikę. Ale czy normalnym jest czynić to przedmiotem kultu? Na złość religii? MYŚL pana ***** : wstydzicie się przyrodzenia? To my was pornografią! > Nie sposob tego zrozumiec. Do czego sie odnosisz? To przyklad na co?Na to jak nie sposób powiedzieć komuś kto kulturę przodków wynosi ponad własne człowieczeństwo. Kto je z kultury przesyconej wizerunkiem bożków i szatanów wyprowadza. Ten zasługuje na własny bicz, który sobie szykuje. > >Racjonalista w nic nie wierzy. Ja tez w nic nie wierze.> Ty wierzysz.Tak "wierzę", że mnie zrozumiesz i nie tylko Ty. Mało tego ja wierząc (  ) -ufam, przeświadczony jestem o, przekonany jestem o, wręcz mam pewność (  ), że Ty już mnie rozumiesz, taaa, przyjmuję to bez dowodu, w zasadzie mówimy o czymś wysoce prawdopodobnym, tak wysoce, że przy głębokości mojej wiary odchylenie od 100% nie istnieje. Bo ja to przecież WIEM NIE WIEDZĄC.  Niesamowite. Wiara zaiste góry przenosi. Przeprosisz, że oskarżyłeś mnie o wiarę? > >Wszystke projekcje umyslu mozna przeniesc w rzeczywistosc jesli sa zgodne z fundamentalnymi zasadami bytu przedmiotowego.> Belkot. Tego sie nie da zrozumiec.Upodmiotawianie przedmiotów w umyśle (fikcja) jest cechą sprzężenia podmiotowo-przedmiotowego typu człowiek. Jeżeli chcesz możesz sprawić by kamień przemówił. To potrafi nawet dziecko. To nazywam "projekcją umysłu", której na dzień dzisiejszy nie można przenieść w rzeczywistość ponieważ kamień nie spełnia fundamentalnych zasad sprzężenia podmiotowo-przedmiotowego, gdyż gdyby je spełniał już by mówił. A człowiek nie jest stwórcą sprzężenia którym jest. Zobacz mój wątek "TEORIA WSZYSTKIEGO- wstęp" w dziale światopogląd. > To co piszesz jest falszem. Nie opisujesz stanu faktycznego. Piszesz wiec o czyms czego nie ma.Twoje słowa: > >>Mimo wszystko rozmawiaja o czyms co nie istnieje, a wiec mozna rozmawiac o czyms co nie istnieje i to chcialem wykazac.Nie warto wykazywać rzeczy oczywistych. Warto krytykować tych, którzy nie potrafią ich wykazać i żyją w nierealnym świecie kosztem nas wszystkich. (cierpienia, głodu, chorób i nędzy - na przykład). Czy można oddać im społeczeństwo we władanie? Odpowiedź jest mam nadzieję coraz ostrzejszym sprzeciwem wobec religii, na horyzoncie rozważań wszystkich, którzy to czytają. > CZY KRADNIESZ JESZCZE?> Mozliwe odp: TAK/NIE> Pozostale odp. to unik.TAK. Kradnę. I nie będę tym, który pierwszy rzuci kamieniem. Będę z tym walczył. A wiesz jak? Znajdę przyczyny powszechnego przyzwolenia na kradzież. I wyleję je na głowy spowiedników niczym kubeł lodowatej wody. > JA niestety na Twoje pytanie nie odpowiem, skoro dajesz mi takie warunki.Każdy musi sobie sam odpowiedzieć i uzasadnić. Nie jest moją rolą Cię oceniać, tylko pokazać drogę do samooceny. Wypalić ją słowem, niczym chwasty herbicydem. Do ostatniej komórki w korzeniu, który wcina się w umysł. I wyrasta z niego trujący bluszcz - DOGMAT! P.S. No oczywiście nie personalnie. Dziękuję, że mnie wspierasz  i poświęcasz swój cenny czas dając przykład innym, którzy chowają ogon pod obliczem " KULTUROWEGO KOLOSA" - podpięci do niego kablem, jak w matrixie.
|
|
| | | | | | |  | | Ożeł (251 punktów) | > >>Nie mogac rozmawiac z wierzacym spychasz go na margines.> >Czytaj co pisze. Mowilem, ze dyskutuje na argumenty z kimkolwiek, byleby je podawal. Mowiac "wierze" nie podaje sie argumentu, kazdy moze wierzyc w co zechce i to nie pogleda dyskusji.> Zgadzam się. Tylko, że chęć do dyskusji z wierzącym też powinieneś jakoś wyjaśnić. Może w Twoim przypadku to będzie niechęć, nie wiem. Nie każdy rodzi się by nauczać.Nie czuje niecheci do rozmowy z wierzacymi, wiekszosc ludzi z mojego otoczenia wierzy w Boga. > Aby nauczać trzeba wiedzieć i czuć potrzebę podzielenia się wiedzą.> Aby nauczać miłości trzeba miłować tego, którego się naucza.> Logiczną podstawą nauczania jest zrozumienie miłości.Mozna nauczycac jak np. nauczyciele za pieniadze i nie ma tu zadnej milosci. > Jako, że słowo "miłość" jest słowem wieloznacznym, nie wiem czy się zrozumiemy.Milosc jest pojeciem jedno znacznym, oznaczajcym okreslony stan biochemiczny mozgu wywolaby okreslonymi substancjami. > W każdym razie zgodzisz się chyba, że:> Ten, który widzi To w co ktoś wierzy, dzieląc się widokiem zastępuje wiarę wiedzą .Jezlei to metafora to sie zgodze. (ten kto wie, naucza tego kto nie wie) > >Nie sposob tego zrozumiec. Do czego sie odnosisz? To przyklad na co?> Na to jak nie sposób powiedzieć komuś kto kulturę przodków wynosi ponad własne człowieczeństwo. Kto je z kultury przesyconej wizerunkiem bożków i szatanów wyprowadza. Ten zasługuje na własny bicz, który sobie szykuje.? > >>Racjonalista w nic nie wierzy. Ja tez w nic nie wierze.> >Ty wierzysz.> Tak "wierzę", że mnie zrozumiesz i nie tylko Ty. Mało tego ja wierząc ( ) -ufam, przeświadczony jestem o, przekonany jestem o, wręcz mam pewność ( ), że Ty już mnie rozumiesz, taaa, przyjmuję to bez dowodu, w zasadzie mówimy o czymś wysoce prawdopodobnym, tak wysoce, że przy głębokości mojej wiary odchylenie od 100% nie istnieje. Bo ja to przecież WIEM NIE WIEDZĄC. > Niesamowite. Wiara zaiste góry przenosi.> Przeprosisz, że oskarżyłeś mnie o wiarę?Wiara jest irracjonalna. Nie rozumeim Ciebie generalnie. Nie przeprosze, za pisanie prawdy. > >>Wszystke projekcje umyslu mozna przeniesc w rzeczywistosc jesli sa zgodne z fundamentalnymi zasadami bytu przedmiotowego.> >Belkot. Tego sie nie da zrozumiec.> Upodmiotawianie przedmiotów w umyśle (fikcja) jest cechą sprzężenia podmiotowo-przedmiotowego typu człowiek. Jeżeli chcesz możesz sprawić by kamień przemówił. To potrafi nawet dziecko.> To nazywam "projekcją umysłu", której na dzień dzisiejszy nie można przenieść w rzeczywistość ponieważ kamień nie spełnia fundamentalnych zasad sprzężenia podmiotowo-przedmiotowego, gdyż gdyby je spełniał już by mówił. A człowiek nie jest stwórcą sprzężenia którym jest. Zobacz mój wątek "TEORIA WSZYSTKIEGO- wstęp" w dziale światopogląd.Kamien nie mowi, bo nie zyje, bo nie ma aparatu za pomoca, ktorego moglby mowic. > >To co piszesz jest falszem. Nie opisujesz stanu faktycznego. Piszesz wiec o czyms czego nie ma.> Twoje słowa:> >>>Mimo wszystko rozmawiaja o czyms co nie istnieje, a wiec mozna rozmawiac o czyms co nie istnieje i to chcialem wykazac.Te slowa nie sa ze soba sprzeczne. Mozna pisac o czyms czego nie ma, ale trzeba sie liczyc z tym, ze pisze sie falsz. Na reszte nie odpisze, bo piszesz tak, ze tego nie rozumiem...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|