 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-03-2005 23:32 | Czela | Jak to jest z papą? | Mam mętlik w głowie jak słyszę "papunie", która co innego gada, co innego robi, co innego wprowadza w czyn!Nie wiem jak do takiej Papy podejśc? Dotyczy to idei głoszonych dogmatów i treści jak najbardziej religijnych z powoływaniem sie na Nowy Testament. Jest to szczytem bezczelności, bo wmawia taka papa że jesteśmy robactwem i jesteśmy skazani na cierpienie, które to nam jest przeznaczone! Bozia tak dała!? Oni łącznie z głoszącą papą, pod te prawa nie podlegają! Pomijając, że tego nigdzie się nie znajdzie w treści wspomnianego NT to taka papa straszy jakimś ogniem piekielnym za naturalne konsumowanie życia z współżyciem łącznie! Powstaje dylemat jak węzeł gordyjski. Czy rozpocząć dyskusję, czy się nie odzywać, czy słuchać do końca kłamstw i kalumni przeciw człowiekowi ( czyli też przeciwko mnie), czy dać na tacę, czy dać w papy glacę? Może Alabama coś tu mi pomoże bo nie wiem co o takiej papie sądzić. Dopowiedzieć tylko mogę, że konkordat z Hitlerem został podpisany w przeszłości. Z Polska troszke później..
|
| EW. | Jak to jest z papą? | >Jest to szczytem >bezczelności, bo wmawia taka papa że jesteśmy robactwem i >jesteśmy skazani na cierpienie, które to nam jest >przeznaczone! Bozia tak dała!? Oni łącznie z głoszącą papą, >pod te prawa nie podlegają!
Ksiądz Ci powie, że cierpienie jest łaską u boga i za przykład poda takiego Hioba, albo innego cierpiętnika.
>Pomijając, że tego nigdzie się >nie znajdzie w treści wspomnianego NT to taka papa straszy >jakimś ogniem piekielnym za naturalne konsumowanie życia z >współżyciem łącznie!
Cała religia katolicka posługuje się dialektyką grzechu i zbawienia, winy i odkupienia, więc to nie jest nic nowego.
>Powstaje dylemat jak węzeł gordyjski. > Czy rozpocząć dyskusję, czy się nie odzywać, czy słuchać do >końca kłamstw i kalumni przeciw człowiekowi ( czyli też >przeciwko mnie), czy dać na tacę, czy dać w papy glacę?
Są to przede wszystkim kalumnie przeciwko życiu, ale to już każdy na swój rozum i zdecyduje, czy chce papy słuchać, czy też nie, a zamiast tego będzie wspinał się na wyżyny życia.
|
|
| Piasek | Wg Pisma Św.(księga Rodzaju) człowiek został powołany do życia z miłości i przeznaczony do szczęścia. Terenem (obszarem) szczęścia człowieka miał był świat materialny, jak również świat duchowy. Źródłem szczęścia miało być życie w jedności (przyjaźni) ze swoim Stwórcą. Nieprawdą więc jest to, że człowiek został powołany aby cierpieć. Cierpienie jest konsekwencją zerwania jedności (przyjaźni) z Bogiem. Bóg dalej pragnie być źródłem szczęścia dla człowieka (chce być przyjacielem, który podpowiada człowiekowi jak żyć, aby być szczęśliwym) ale człowiek ciągle ucieka, kryje się, wymyśla własne recepty na szczęście, zachowuje się tak jakby dokładnie wiedział co robi i dokąd zmierza. Odrzuca bycie w jedności ze swoim przyjacielem i ponosi konsekwencje swpich błędnych decyzji. Cierpi. Co na to Bóg (przyjaciel)? Kiedy widzi cierpiącego człowieka lituje się nad nim i wychodzi do niego z pomocą. Pytaniem jest czy człowiek chce przjąć tą pomoc? A więc cierpienie w religii chrześcijańskiej ma sens o tyle o ile będziesz mógł doświadczać miłości pochylającego się Boga (przyjaciela) nad tobą. Jeśli chociaż raz doświadczysz wewnętrznie ogromnej miłości Bożej przychodzącej do ciebie wtedy kiedy jesteś w stanie utrapienia będziesz pragnął częściej cierpieć dla niego (aby znów "Przyszedł"), poza tym cierpienie uszlachetnia. Jednak cierpienie tutaj na ziemi nie jest celem człowieka. Ludzi dwulicowych nie potępiaj, ale próbuj otwierać im oczy aby zaczęli zadawać sobie pytanie o sens swojej wiary. W dzisiejszym świecie (a szczególnienie w świecie wiary) nic tak nie drażni jak brak autentyczności. Pozdrawiam serdecznie. Piasek.
|
|
| Tomasz Kubiak | >Mam mętlik w głowie jak słyszę "papunie
1. Nie ma obowiązku uczestnictwa w Kościele Katolickim. 2. Postępujesz nieracjonalnie - ja nie mam nic do tego aby imamem w Berlinie był Ahmed albo Muhammad - dlaczego niektórzy nienależący do Kościoła mają coś do Papieża ?
|
|
 | | Czela | Odp: Jak to jest z papą? | > >Mam mętlik w głowie jak słyszę "papunie> 1. Nie ma obowiązku uczestnictwa w Kościele Katolickim.> 2. Postępujesz nieracjonalnie - ja nie mam nic do tego aby imamem w Berlinie był Ahmed albo Muhammad - dlaczego niektórzy nienależący do Kościoła mają coś do Papieża ? Czas wytykać niespójność w myśli, słowie i uczynku bez względu na stanowisko jakie zajmuje dana jednostka. Tym bardziej, że w tym przypadku zbyt wiele razy powtarza się w NT " nikogo na Ziemi nie będziesz nazywał ojcem" to i z jakiej racji zwać świętym , podobnie jak i nie będziesz czcił tego co na Ziemi ... itd zgodnie z prawidłowym i pełnym tłumaczeniem dekalogu ST. Czy można nazwać racjonalnym przesłanie podniesienia do rangi świętego jakiegoś "Pijusa" który konkordat z Hitlerem podpisywał i niby nic nie wiedział o holokauście?! Czy racjonalnym jest przyjmowanie czołobitności wiernych z " ślinieniem pierścienia włącznie?! Czy racjonalne jest wywyższanie się do rangi kontynuatora Chrystusa na Ziemi?! Namiestnika Boga zgrywać?! Czy te wyrywkowe tylko fakty są nieracjonalne, a może są zgodne z naukami NT? Dlatego mam do tego prawo wyrazić swoje zdanie. Może wielu ludzi zrozumie iż są wolni! Pojmie że wolną wolę im dano! Wolność gdzie nie potrzeba, żadnego pośrednika z spowiednikiem łącznie. Żadnego uzurpatora do rangi boskości, bo jeżeli sam wierzy to wiara czynić cuda mu może, a z Bogiem nie tylko z obowiązku ale z miłości bezpośredni dialog powinien prowadzić. Jeżeli wierzy to w Jedynego! Bez żadnych dodatkowych rytuałów prowadzonych przez samozwańczych faryzeuszy. Blichtr, taca rzeźby, budowle, są Bogu zbędne, a wręcz nie miłe jeżeli nie dostrzega się piękna aury, flory i fauny, pomija sie Jego akt twórczy. Jest to racjonalizm wiary! Powinien obowiązywać każdego wierzącego, uwalniając od wasalstwa względem pośredników. Dlatego niektórzy takie maja zdanie jak powyżej przedstawiłem. Nie jest to potępienie bo nie mnie potępiać, i takie pojęcie nie powinno wogóle istnieć. Ale wytykam obłudę i krętactwo, obnażam właśnie brak autentyczności. Chodzi cały czas o papę, która wymaga renowacji bo cieknie na łby i smołowania dach przykrywający wymaga. Tak po prawdzie to źle mu wróżę, bo słońce swym żarem światła zbyt wiele wyłomów dokonało i żadna papa, ondulina nie pomoże, jak i dachówki nie da się już ułożyć. Krokwie przez około 2000 lat zmurszały i próchno zostaje. Dach staje się zbędny gdy słońce lekko tylko przygrzewa, wspomagając żar serca spalającego się ŻYCIEM. Samo życie.  ;O
|
|
|  | | Piasek | Ale wytykam obłudę i krętactwo, obnażam właśnie brak autentyczności. > Chodzi cały czas o papę, która wymaga renowacji bo cieknie na łby i smołowania dach przykrywający wymaga. Tak po prawdzie to źle mu wróżę, bo słońce swym żarem światła zbyt wiele wyłomów dokonało i żadna papa, ondulina nie pomoże, jak i dachówki nie da się już ułożyć. Krokwie przez około 2000 lat zmurszały i próchno zostaje. > Dach staje się zbędny gdy słońce lekko tylko przygrzewa, wspomagając żar serca spalającego się ŻYCIEM.
Co to jest obłuda? Obłuda to "nieszczerość, dwulicowe zachowanie, fałsz, udawanie". Jeśli pewna grupa społeczna czy religijna wierzy w pewne wartości, posiada własne prawa, kodeks i i żyje nimi na co dzień to czy można powiedzieć, że są obłudni? Nie, oni są autentyczni. Mają własny pogląd na życie, własną filozofię. Czy naziści z czasów II wojny światowej byli obłudni? Nie, oni wierzyli w swoją ideologię i za nią oddawali życie. Czy Jezus i apostołowie byli obłudni? Nie, albowiem żyli zgodnie z tym w co wierzyli. Czy Kościół (jako całość tworzony przez wszystkich ludzi w dziejach naszej ery) jest obłudny? Nie, albowiem posiada własną filozofię i żyje wartościami Ewangelicznymi. W nauczaniu Kościoła zasadnicze wartości głoszone w Ewangelii nie zmieniły się przez wieki, inne ulegały pewnym zmianom jako odpowiedź Kościoła na zmieniające się czasy. Tak jak wspomniałem wyżej ten kto żyje wg wyznawanych wartości jest autentyczny i nie ma w nim obłudy. I Kościół (jako całość) jest taki. Właśnie dlatego Kościół nie zmienia poglądów przy byle jakim pretekście, nie goni za nowościami, ale trwa,wierzy i żyje. Mając wolną wolę, rozum możemy poddawać ocenie pod względem wyznawanych wartości poszczególne grupy społeczne i religijne np. Kościół, nazizm, partie polityczne itd., ale ocena wartości choćby negatywna niewiele nam powie o obłudzie. Albowiem nie same wartości określają czy ktoś lub coś jest obłudne, ale życie nimi na co dzień. Obłudnym jest człowiek, który mówi, że wierzy i wyznaje naukę chrześcijańską, a w jego życiu jest dokładnie przeciwnie. Nie istotne jest tutaj o jakiej wartości mówimy. Nawet jeśli Kościół głosiłby skrajnie radykalne poglądy, zupełnie nie racjonalne dla rozumu a jego wyznawcy żyli by tymi poglądami będą autentyczni i nie będzie w nich obłudy. Twoim problemem jest to, że chcesz być Zbawicielem chrześcijaństwa, albo przynajmniej Martinem Lutrem. Chcesz coś zreformować, burząc, odrzucając, chcesz autentyczności, ale na własnych warunkach. Dokładnie jak z tą papą. Może papa, może smoła, a może dachówki, a najlepiej jak wymieni się krokwy, a tak w ogóle to nie ma nic sensu, bo i tak to się rozleci. Czy ty naprawdę byłeś w tym domu i kapało ci na głowę? Bo ja w nim mieszkam i wiem gdzie kapie mi na głowę, gdzie jest miło i przyjemnie, gdzie załatać dziury? Chcesz naprawiać mój dom? To zamieszkaj razem ze mną. Poczuj to ciepło, przytulne schronienie, czasem warsztat pracy. Popatrz z szacunkiem i miłością na te belki, krokwie, na papę. Zobacz mocne strony i słabe i dopiero wtedy weź się do remontu, do reformy, a na pewno wszystko się dobrze powiedzie. Pozdrowienia Piasek.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|