Gdyby przetrwała do naszych dni szlachetna sztuka gladiatorów, Spartakus mógłby poważyć się nie na jawny bunt, a na pozyskanie dla siebie wyborców - najlepiej tych zbrzydzonych mizernym poziomem walk na arenie. Ów Trak był niewątpliwie człowiekiem zdolnym - w końcu powstanie rozwinęło się całkiem nieźle nim zgasło; potem tylko płonęły krzyże wzdłuż Via Appia. Załóżmy więc, że Spartakus wygrywa wybory - i jego partia rządzi. Czy tych, których śmiercią syciły sie tłumy ominęłaby pokusa zorganizowania walki na śmierć i życie niegdysiejszych widzów? W filmie Kubricka jest taka scena - grający Spartakusa Kirk Douglas osobiscie walkę porzerywa: w zyciu jednak? W życiu przetrwałby ów sport - zbyt silna pokusa.
Rząd PiS-u najprawdopodobniej zdobędzie votum zaufania głosami LPR-u i Samoobrony - rządy w Polsce obejmuje (powtórzę za Tuskiem, politykiem który ostatnio zdaje sie dojrzewać) socjalno-narodowa koalicja: asocjacja owego określenia jest oczywista. Oto rzad głębokiego społecznego niesmaku, głosami zniesmaczonych widzów wybrany: program pozytywny? A po co - winni sa wyborcom igrzyska.
Dzielni Rzymianie igrali z cudza śmiercią: ze swoja własną zresztą też, jedno i drugie to niebezpieczna zabawa. Dziś igra się raczej z ludzkim życiem ale to wychodzi na jedno: neofici kapitalizmu igraja nim okrutniej i mniej zręcznie niż zadomowieni w Europie, wiara w cudowną moc rozwoju gospodarczego pozwoliła rzadzącym powierzyć szare masy Polaków opiece boskiej - otóz lepiej jej nie doświadczać za życia, bo rozczarowanie pewne.
Złowróżbnie brzmi przepowiednia Tuska - jakbyśmy po latach próbowali raz jeszcze rozegrać dawną wojnę między zwolennikami Marxa i Nietzschego, jakbyśmy sie z tamtym rozstrzygnięciem nie godzili: czy bitwa rozegra się naprawdę? Na razie trwa zwieranie szeregów, wiadomo już, kto w której druzynie; większość sejmowa bedzie mizerna, zatem głosy Leppera i Giertycha na wagę złota - zdobyli władzę choć nie nad wszystkim, bo coś musi zwycięskiej partii pozostać, tak, listopad to dla Polaków niebezpieczna pora...
|