Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gomułkowszczyzna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-11-2005 04:58outsider (2469 punktów)Gomułkowszczyzna
Sytuacja zniechęca: może w najbliższych latach ludzie normalnie myślący znowu beda w Polsce mało znaczącą opozycją. Społeczeństwo jak zawsze udziela kredytu zaufania: jak po Październiku, jak po Grudniu - parodia, kręcenie wstecz kołem historii? Obawiam się że tak: widoczny staje sie znowu moczarowski "patriotyzm" tępogłowych, ale taśmę puszczono od końca - raczej Bierut po Gomułce niż odwrotnie; nie uda się? Pewnie się nie uda...

Parada Równości to sprawa narodowa - skądś przypomniano sobie nawet konnych Kozaków, ten stary film też szedł na ulicach, choć w wersji złagodzonej bo czasy inne. Geje walczą nie wiadomo o co - może niosa stare, zużyte już sztandary protestu jako takiego a może to happening. Homo to nie tylko orientacja jak każda inna - dość przeprowadzić eksperyment myślowy o ewolucji społeczności zdrowo homoseksualnej: ewolucji do zaniku bo skąd przyrost naturalny - a przecież władcy Poznania wykazali się pańską (czy raczej chamską) fanaberią w imię tego, w imię czego tego rodzaju władcy zwykle wykazują się czymkolwiek: marzy się im bowiem świat spacyfikowany i uległy.

Modne jest ostatnio łączenie oczywistych sprzeczności w "nową jakość" - bezmyślne społeczeństwa to kupią, bo ogłupianie daje rezultaty. Neokonserwatyści łączą prymitywny społeczny darwinizm ze wstrętem do darwinizmu biologicznego - walka o byt ma być new dealem co wziął się znikąd (jak IV RP), bo przeciez przeszłość opisuje Genesis: głupie? Skuteczne - takiej kombinacji jeszcze nie sprawdzono to się ją sprawdzi. Podobnie i w Polsce: wobec niezbyt mi się podobającej ale realnej (i mało jeszcze dojrzałej) dwupartyjnej polaryzacji sceny politycznej prawica (PO) kontra lewica (SLD), bałaganiarski środek (troche faszyzmu, trochę katolicyzmu - wszystko razem stare i zdechłe) zwietrzył ostatnią szansę i dostał ją: Polska? Co kogo obchodzi - mało wiemy o grze za kulisami, zapewne z udziałem takich czy innych ambasad, historia to być może naświetli. Nie - nie bedzie normalnej Polski, będzie kolejny bękart kolejnego traktatu - kłócący się o rzeczy g... warte, z pałkarzami i konną policją na ulicach, a po kryjomu bedzie się czytało Boya i Michnika.

A przeciez na przekór temu wraca żal za "Solidarnością" - mieliśmy owo osobliwe uczucie, że w magmowatych czasach stanu wojennego i później rozgrywaja się jednak rzeczy wielkie, pamiętaliśmy jeszcze krótką eksplozje euforii. Dziś rewolucja kończy się jak zwykle - wtedy niepotrzebna w pełnym wymiarze, dziś obłąkana, sen szaleńca o byciu Napoleonem lub inną pospolitą brandy. "Rzeczpospolita" w obcych rękach, Marcinkiewicz premierem, Radio Maryja rozgłośnią rządową, Kaczyńscy demonami...

A reszta? Reszta - polityczna przynajmniej - śni dawne sny i dawne urazy: spokojna, że pederaści załatwią za nią wszystko co trzeba.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sukulent
"Tristis est anima mea usque, jak mówią, ad mortem
Znowu się jesień zaczęła i nie ma komu dać w mordę"
(K.I.Gałczyński - ja tak pięknie syntetycznie nie potrafię)

Czy nie tak ?

Serdecznie pozdrawiam
pkowalski
>Sytuacja zniechęca: może w najbliższych latach ludzie
>normalnie myślący znowu beda w Polsce mało znaczącą
>opozycją. Społeczeństwo jak zawsze udziela kredytu
>zaufania
: jak po Październiku, jak po Grudniu -
>parodia, kręcenie wstecz kołem historii? Obawiam się że
>tak: widoczny staje sie znowu moczarowski "patriotyzm"
>tępogłowych, ale taśmę puszczono od końca - raczej Bierut
>po Gomułce niż odwrotnie; nie uda się? Pewnie się nie
>uda...

Zastanawiam się na co ludzie głosowali i z tej perspektywy nie oceniałbym Polski tak źle. To znaczy głosowano raczej przeciw własnym lękom, często związanym z "liberalizmem", a nie za nadziejami na lepszą przyszłość, co zachęcające nie jest. Ale nie głosowali przy tym za radykalizmem.

Że ludzie udzielają wotum zaufania? A kto im wskaże, co jest źle? I wskaże tak, by nie być posądzonym o podłość, o zawiść, o nieumiejętność przegrywania... Platforma mówi językiem niezrozumiałym dla obywateli, bo jak mają zrozumieć, że ten do niedawna wytęskniony koalicjant, to partia stanowiąca zagrożenie dla demokracji? Mamy więc pseudoproblemy związane z symboliką, że Lepper, że moherowe berety...

Gejów nie wypada popierać, o aborcji nie wypada mieć zdania, o eutanazji tym bardziej, demokracja jest dana raz na zawsze i nie wymaga by o nią dbać, o społeczeństwie otwartym już nikt nie pamięta, a Rodzina Radia Maryja staje się wzorcem społeczeństwa obywatelskiego. Kto jest innego zdania ten jest niebezpiecznym radykałem. (A społeczeństwo radykałów nie lubi, także tych sztucznie wylansowanych.) To nie jest efekt zwycięstwa PiS, tylko trwającej lata ucieczki przed podejmowaniem w mediach poważnej dyskusji, dominacji kwestii rodowodu nad przekonaniami, i wszechobecnej wiary, że gospodarka jest autonomiczną siłą, a przy tym jedyną kształtującą naszą rzeczywistość.

> [...] Neokonserwatyści łączą
>prymitywny społeczny darwinizm ze wstrętem do darwinizmu
>biologicznego -

W Polsce neokonserwatystów jest niewielu, zresztą nie wiem, czy bliżej im do PO, czy do PiSu.

Myślę, że to co się dzieje, to raczej przywracanie do życia demonów politycznych z lat 30-tych, niż nawiązanie do neokonserwatyzmu (przy wszystkim złym, co o nim sądzę).

>Polsce: wobec niezbyt mi się podobającej ale realnej (i
>mało jeszcze dojrzałej) dwupartyjnej polaryzacji sceny
>politycznej prawica (PO) kontra lewica (SLD), bałaganiarski
>środek (troche faszyzmu, trochę katolicyzmu - wszystko razem
>stare i zdechłe) zwietrzył ostatnią szansę i dostał ją:
>Polska?

"Faszyzm i katolicyzm" w środku? Nie sądzę, by PiS było pośrednio lewicowe między SLD, a PO. W mniejszej skłonności SLD do obniżania podatków, widziałbym raczej większą świadomość trudności zarządzania budżetem państwa i dokonywania w nim cięć, niż większą lewicowość. W kwestiach wizji państwa, SLD i PO są sobie bliższe, niż wszelaki "faszyzm i katolicyzm", który miałby się znajdować w środku.

> Co kogo obchodzi - mało wiemy o grze za kulisami,
>zapewne z udziałem takich czy innych ambasad, historia to
>być może naświetli.

W udziały amabasad nie bardzo wierzę. Przynajmniej nie w decydujące. Bo i kto, za granicą, miałby sympatyzować z PiS?

> Nie - nie bedzie normalnej Polski,
>będzie kolejny bękart kolejnego traktatu - kłócący się o
>rzeczy g... warte, z pałkarzami i konną policją na ulicach,
>a po kryjomu bedzie się czytało Boya i Michnika.

Polska jest czasem wielka, a czasem mała. (Jakoś podobnie mówił już Churchill). Teraz wchodzimy w okres moralno-duchowej "małości". Ale takie okresy nie trwają zbyt długo. Jest więc nadzieja, że będziemy jeszcze wielcy duchem.

>A przeciez na przekór temu wraca żal za "Solidarnością" -
>mieliśmy owo osobliwe uczucie, że w magmowatych czasach
>stanu wojennego i później rozgrywaja się jednak rzeczy
>wielkie, pamiętaliśmy jeszcze krótką eksplozje euforii.
>Dziś rewolucja kończy się jak zwykle - wtedy niepotrzebna w
>pełnym wymiarze, dziś obłąkana, sen szaleńca o byciu
>Napoleonem lub inną pospolitą brandy. "Rzeczpospolita" w
>obcych rękach, Marcinkiewicz premierem, Radio Maryja
>rozgłośnią rządową, Kaczyńscy demonami...

Na ile ja pamiętam Solidarność, to zawsze była ona ruchem niejednolitym. W jakiejś mierze jest to zrozumiałe -- sprzeciw wobec systemu łączył bardzo różnych ludzi, a wobec cenzury, nie sposób było prowadzić poważnej i otwartej dyskusji, w szerokim gronie, na temat przyszłości Polski, wizji państwa i wspólnych wartości (nie licząc papieskich pielgrzymek, gdzie siłą rzeczy dominowały wartości religijne nad świeckimi). Ale z drugiej strony ta niejednolitość jest usprawiedliwieniem dla antydemokratycznych spadkobierców Solidarności, bo mogą się powoływać na dawną legendę. Dzisiaj nikt nie zapyta, czy walczono z komuną o prawa człowieka, czy też walczono z komuną posługując się z prawami człowieka czysto instrumentalnie.
outsider (2469 punktów)
Trafne. Nie mam jednak złudzeń: jako naród mamy niewiele doświadczeń zarówno w zakresie tzw. normalnego życia - jak i skutecznej walki, aby było normalne: historia poszatkowana, niedługie okresy rzeczysitej suwerenności - a suwerenność dojrzewa wolno, młoda jet zawsze ograniczona słabością i podatnością na obce wpływy.

Cóż, mamy sie okazje czegoś znowu nauczyć: tego mianowicie że programy zbudowane na negacji pozwalają burzyć ale ne budować. Pierwszym bodaj twórcą takiej politycznej abnegacji był Andrzej Lepper - metoda okazała sie chwytliwa, zatem doskonalono ją dalej.

Przecież i "Solidarność" wychodząc poza negację wkraczała w kraine mitów - dość przypomnieć 21 gdańskich postulatów. Poza wszystkim innym, kompletnie było niewadome jak sie sytuacja rozwinie - budowa zaś pozytyqwnego programu to ogromny wysiłek i nie warto go podejmować w sytuacji niepewnej; chyba że się nie ma innego wyjścia.

A ambasady o których piszę? Istotnie, PiS jako taki poparcia tam miec nie może - jednak każde państwo ma wrogów a polityka racji stanu to najbardziej cyniczny rodzaj gry.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365