Po pierwsze, jak łagodnie stwierdził Manganelli, ostro przesadzasz. Ja bym powiedział wręcz, że to kliniczny przykład bezrefleksyjnego antyklerykalizmu, znajdujący się na antypodach radiomaryjstwa. U nich są Żydzi, u Ciebie kościół. Obarczanie bowiem odpowiedzialnością za różnego rodzaju patologie i problemy winno miec adekwatną podstawę faktograficzną - a im zarzut poważniejszy, tym mocniejsze dowody należy przedstawić. Nie ma wątpliwości, że kościół niemiłosiernie doi budżet państwa, że o budżetach domowych owieczek nie wspomnę; nie wystarczy to jednak, żeby przypisać mu odpowiedzialność za wszystkie bolączki polskiego społeczeństwa i państwa. Po drugie, postulaty faktycznego zniesienia wolności wyznania przez administracyjną (lub siłową) rozprawę z jakimś wyznaniem są ponurym nonsensem [wydaje się zresztą, że mówienie o organizacji, iż jednocześnie będzie racjonalna i stanie się narzędziem ideologicznego terroru, ma cokolwiek oksymoroniczny posmak]. To coś w rodzaju głosu radiosłuchaczki:
Wielka szkoda, że Hitler nie wyniszczył tych krwiopijców do ostatniego. Do ostatniego (akcentuje), nikogo nie oszczedzając. Ani kobiet, ani dzieci. Do ostatniego!
Po trzecie zaś, zabrałeś głos na forum dyskusyjnym, które jest jak najbardziej właściwym miejscem do wymiany zdań (chyba że chciałbyś sobie z kimś pospołu pobluzgać na kościół) i nie ma potrzeby 'uciekania się' w tym celu do gg.
|