Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hospicja dla dzieci - racjonalnie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
16-04-2011 01:03Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Hospicja dla dzieci - racjonalnie
Wegetują tam - nie mają żadnych szans na normalne życie - podtrzymywać przy życiu czy dopuścić eutanazję, a w zasadzie śmierć na życzenie 'opiekuna' ?

Otrzymałem mail:

"Chciałbym opowiedzieć Ci o Hospicjum i o tym, jaką tragedią dla dzieci i ich rodziców jest informacja od lekarza w szpitalu, że już nic nie da się zrobić. Chciałbym Ci opowiedzieć też o tym, jak praca Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci sprawia, że życie staje się lepsze i mniej bolesne, jak poprawia się komfort życia, mimo trudnej sytuacji. Wiele osób sądzi, że dzieci, które trafiają do hospicjum, nie mają przyszłości. Nasze podejście jest inne - są to dzieci, których przyszłość jest, ale krótsza. Dlatego staramy się zrobić wszystko, aby polepszyć jakość ich życia. Dlatego nigdy nie odkładamy nic na później. Wiemy, co powinno być zrobione, jednak bez pomocy innych nic nie osiągniemy.

Wiemy, jak opanować ból i zmniejszyć cierpienie. Dzięki temu ostatni okres życia może być przeżyty z godnością, bez strachu, rozłąki, niepotrzebnych zabiegów. Z poczuciem, że robimy wszystko, co należy w takiej sytuacji robić. W miejscu, gdzie dziecko czuje się najlepiej. Pośród najbliższych, z ulubionym zwierzakiem, wśród zabawek - w domu."

Jak Wy do tego podchodzicie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

deili (1140 punktów)
>Wegetują tam - nie mają żadnych szans na normalne życie - podtrzymywać przy życiu czy dopuścić
>eutanazję, a w zasadzie śmierć na życzenie 'opiekuna' ?

Wybacz ale twój post zabrzmiał jak byś proponował eutanazję jako środek zastępczy dla hospicjum.
Jeśli tak to śmiem twierdzić że nie masz pojęcia o czym piszesz.
W hospicjum przebywają ludzie długi okres czasu, często kilka lat, i potrafią nie jedno osiągnąć w czasie pobytu tam.
Jeśli nie miałeś z tym kontaktu to polecam wolontariat w takim miejscu.

Co do eutanazji, jak najbardziej popieram możliwość takiego rozwiązania, jednak jeśli chodzi o dzieci to nie polegał bym tutaj na zgodzie opiekunów.
Oprócz woli rodziców musi być brana pod uwagę wola dziecka, uważam że dziecko w wieku szkolnym jest już w stanie określić moment w którym powie "stop" w takiej sytuacji.
coreless (16088 punktów)

Na początek proponuję zapoznanie się z tym tekścikiem:

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39202

Ja osobiście jestem "pro life", choć rozumiem to nieco inaczej niż chrześcijańscy terroryści podpalający kliniki aborcyjne w USA. Eutanazja nie powinna być ideologią, która podsuwa gotowe rozwiązania niezależnie od indywidualnej sytuacji; powinna być wyrazem humanitaryzmu. Dlatego nie można diagnozy choroby terminalnej traktować jako sytuacji, która kogoś do czegoś bezwarunkowo zobowiązuje. Człowiek powinien mieć prawo do eutanazji, ale nie obowiązek popełnienia samobójstwa, jako że życie - mimo choroby - dla wielu ciągle jeszcze może być piękne i pociągające.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
16-04-2011 12:12 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> życie - mimo choroby - dla wielu ciągle jeszcze może być piękne i pociągające.
Chociażby przykład Krzysztofa Kolbergera.
Jednakże, dla naszego państwa, przymus eutanazji byłby kuszącym wyjściem z dziury budżetowej.
No bo tak. Odpada kosztowne leczenie nieuleczalnie chorego. Jeśli pobiera emeryturę, to będzie ją pobierał krócej. Wtedy zostanie więcej pieniążków, które będzie można dać Kościołowi, albo przeznaczyć na tworzenie nowych etatów w kancelarii premiera, czy prezydenta.
Pamiętacie takie hasło skierowane kiedyś do emerytów?
Popierajcie Polskę czynem, umierajcie przed terminem!


Wszystko ma swój początek i koniec.
coreless (16088 punktów)

Nie przesadzajmy - rząd nie odpowiada za całe zło tego świata; tym bardziej rząd, który za nic nie odpowiada, bo nawet jakby chciał, to nie umie.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jak ktoś jest gruby, ma swoje lata, problemy z miażdżycą i jest po pierwszym zawale, to idąc Twoim tokiem rozumowania warto by rozważyć dla niego eutanazję - szansa na śmierć takiego człowieka po kilku latach jest bardzo duża.
Jak ktoś ma niebezpieczną pracę - np. Kubica, to też idąc Twoim tokiem rozumowania, warto rozważayć jego eutanazję.
Jak ktoś ma wyleczonego raka, ale z szansą 80% na reemisję, to też ...
I tak oto kończymy jak Hitler, wycinając wszystkich odbiegających zbyt daleko od ideału.

Eutanazja dla starych ludzi jest rozwiązaniem nie z powodu bliskości śmierci, a z powodu ogromu cierpienia i bezradności, których nie sposób uniknąć.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
Matix (5786 punktów)
>Eutanazja dla starych ludzi jest rozwiązaniem nie z powodu bliskości śmierci, a z powodu ogromu cierpienia i bezradności, których nie sposób uniknąć.

Efekt ten sam?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Eutanazja dla starych ludzi jest rozwiązaniem nie z powodu bliskości śmierci, a z powodu ogromu cierpienia i bezradności, których nie sposób uniknąć.
>Efekt ten sam?
Nie rozumiem pytania.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
Matix (5786 punktów)
Jeżeli efekt jest taki sam, to co da inne tłumaczenie? Inna idea? Inna intencja? Inny powód?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Jeżeli efekt jest taki sam, to co da inne tłumaczenie? Inna idea? Inna intencja? Inny powód?
Sugerujesz, że można Cię zabić bez żadnego powodu, jeśli jesteś w kraju, gdzie obowiązuje kara śmierci? Tak to zrozumiałem, skoro liczy się efekt, a nie powody, intencje.

Jeśli na powyższe pytanie odpowiesz twierdząco, to ja nie mam nic do powiedzenia więcej w tej gałęzi tematu.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wegetują tam
Przepraszam , ale gdzie "tam"?
Rozumiem, że masz na myśli Warszawskie Hospicjum dla Dzieci?
A nie hospicjum w ogóle.
Warszawskie Hospicjum dla Dzieci jest hospicjum domowym.
To znaczy, że dzieci przebywają we własnych, swoich domach.
Wśród najbliższych sobie osób.
Lekarze i pielęgniarki z hospicjum tylko dojeżdżają do nich. Jak trzeba dzieci te mają dostarczone materace przeciwodleżynowe, leki przeciwbólowe, tlen i Bóg wie jeszcze co, aby zmniejszyć ich cierpienie i poprawić komfort ich ostatnich dni.
Cała rodzina otoczona jest opieką psychologa. Ewentualnie księdza.
Pod opieką Hospicjum znajdują się nie tylko dzieci umierające na raka, ale i z innymi nieuleczalnymi chorobami. Zanik mięśni. Mukowiscydoza. Inne choroby genetyczne. Nieoperacyjne wady serca itp.
Dzieci z zanikiem mięśni (chłopcy, bo ich to dotyczy) żyją czasami wiele lat.
Hospicjum opiekując się nimi niesłychanie pomaga rodzicom. Często ojcowie, gdy dowiedzą się, że dziecko jest nieuleczalnie chore, pakują walizki i adieu!
Zostaje samotna matka uwiązana dniami i nocami do łóżka chorego dziecka.
Opieka kosztuje krocie. Najczęściej taka matka nie ma czasu na pracę, bo musi się opiekować dzieckiem. Odsysać flegmę, myć, przewracać na łóżku, karmić przez rurkę itp.
Wtedy wkracza Hospicjum. Z fachową opieką, sprzętem, lekami. A wszystko za darmo!.
Dla rodziców, czy takiej samotnej matki, to zbawienie.
A o eutanazji to pogadamy jak będziesz miał własne dzieci! OK?

Wszystko ma swój początek i koniec.
Ag-nes (2295 punktów)
>Wegetują tam - nie mają żadnych szans na normalne życie - podtrzymywać przy życiu czy dopuścić
>eutanazję, a w zasadzie śmierć na życzenie 'opiekuna' ?
Eutanazja zamiast hospicjum ?!?!?!
Jak tak będziemy podchodzić do tematu, to w sprawie racjonalnego podejścia do eutanazji i wypracowanie kompromisu pomiędzy jej przeciwnikami i zwolennikami jeszcze długo nie będzie możliwe.
Rafaela (2059 punktów)
>Wegetują tam - nie mają żadnych szans na normalne życie - podtrzymywać przy życiu czy dopuścić eutanazję, a w zasadzie śmierć na życzenie 'opiekuna' ?
   Zważ, iż dzieci kwalifikujące się do hospicjum już dużo wcześniej nie mają szans na normalne życie, tj. na takie jakie prowadzi zdrowe dziecko. Jednak poprzez ludzi oferujących opiekę hospicyjną zwłaszcza w domu pacjenta - ich życie, bez względu jak długo trwa, staje się ich normalnością. Wg mnie decyzja o eutanazji własnego dziecka jest bardzo trudna, ale bez wątpienia są przypadki, w których zastosowanie eutanazji przyniosłoby ulgę pacjentowi oraz rodzinie patrzącej z bólem serca na nieludzkie cierpienie małego człowieka.
   Podopiecznymi hospicjów są też dzieci, które stają w obliczu śmierci, z pełną świadomością odejścia, lecz którym dane jest jeszcze bawić się, radować, spotykać z przyjaciółmi etc., których rodzice pracują zawodowo.

>"Chciałbym opowiedzieć Ci o Hospicjum i o tym, jaką tragedią dla dzieci i ich rodziców jest informacja od lekarza w szpitalu, że już nic nie da się zrobić.(...)"
   Podczas ponad dziesięcioletniej walki z chorobą nowotworową mojej córki widziałam wiele tragedii i w wielu przyszło mi osobiście uczestniczyć. Większość rodziców, których poznałam, po usłyszeniu takiej informacji i po oswojeniu się z nią, nie załamywało rąk, lecz za wszelką cenę próbowali stworzyć jak najlepsze warunki życia swojemu dziecku w 'nowej' i ostatecznej sytuacji. Bardzo się mobilizowali. Oczywiście jedni korzystali z usług hospicjum, inni polegali na sobie i rodzinie. Wszystko zależy od potrzeb dziecka oraz możliwości rodziny, od stanu psychicznego etc.. To bardzo trudne decyzje.

>Wiele osób sądzi, że dzieci, które trafiają do hospicjum, nie mają przyszłości.
Niestety, ich przyszłość jest zazwyczaj ograniczona czasowo.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
DEmonizer (4893 punktów)
Istnieje różnica w określeniu eutanazji (choć bardziej tu cudzysłów pasuje).
Główna linia "ataków" krąży wokół interpretacji.
Mamy eutanazję, jako możliwość wyboru oraz jako sugestię.
Oczywiście pierwsza możliwość jest narzędziem decydowania o sobie.
Idąc dalej ...
Pewne podobno "etyczne" osobowości robią ostry szum wokół pojęcia dobrej śmierci, mieszając jak tylko możliwe różne doczepiane określenia, sensowne i bezsensowne, trafne oraz nie.
Stąd eutanazja jako zabijanie (podobnie jest z aborcją), pozbawianie godności ludzkiej i takie tam różności ...
I teraz spójrzmy na dzieci.
Eutanazja jako możliwość wyboru, czy może sugestia?
"Cierpisz niuniu, czy może chcesz umrzeć?"

Poruszył Pan, Panie Krzysztofie ciekawy fragment tematu ...

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365