Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska z okna pociągu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
16-04-2011 22:52Medieval (3004 punktów)Polska z okna pociągu
Ocena 2 na 4

Chyba z żadnej perspektywy nasz kraj nie wygląda tak brzydko jak z okna pociągu. Opuszczone budynki bez okien, szare i smutne wagony, gruz, rozbite butelki, wyrzucona kanapa, opony, zniszczone płoty, chamskie napisy. Bieda i to taka, która nie ma w sobie żadnego uroku prostego życia. Podobnie jak często bywa w Trzecim Świecie, miły dla pasażera widok pojawia się tylko tam gdzie nie ma "cywilizacji" człowieka. W tym naszym przypadku białego.

wyborcza.p(*)ygladamy_jak_trzeci_swiat.html

Ten ponury widok przygnębia mnie i powoduje, że niechętnie jeżdżę pociągiem.

Zastanawiam się czasami jak wielkim majątkiem dysponuje PKP i jak nie potrafi nim zarządzać. Tym majątkiem są głównie nieruchomości, często w dużych miastach, gdzie całymi kilometrami ciągnie się pas nieużytków wzdłuż torów kolejowych. Nie zawsze jest to wąski pas, bywa że że jest to zaśmiecone pastwisko w sercu miasta. Jestem przekonany, że coś da się z tym zrobić. Tu widzę, że taka sprzedaż ma miejsce.
www.pkp.pl/tabela_ofert

Do czego zmierzam. Jedynym rozwiązaniem jest gospodarz pilnujący swojego obejścia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Najpierw musimy zaakceptować fakt, że śmierć kolei jako popularnego środka transportu pasażerskiego jest faktem. Jest to element szerszego trendu, jakim jest zamieranie komunikacji publicznej (kolejowej i autobusowej) poza większymi miastami, a to wynika ze zmiany modelu gospodarczego, który wymaga od pracowników większej mobilności. Nawet najlepsza komunikacja publiczna nie jest w stanie sprostać tym wymaganiom.
Tymczasem infrastruktura kolejowa, nie tylko pod względem technicznym, ale również pod względem jej wielkości - została w innej epoce. Być może wynika to ze złudzenia, że możliwy jest jeszcze renesans kolei pasażerskich. Nie łudźmy się - nie jest już możliwy, a nawet jeśli - to jedynie na naprawdę uczęszczanych szlakach podróży, między największymi polskimi miastami, i na trasach turystycznych, ale jedynie w sezonie.
Kolej jest oczywiście ważna jako środek transportu towarowego, na masową skalę, ale to już inna sprawa.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
17-04-2011 09:12 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Podkreśliłbym "drugie życie" kolei przy dużych miastach.
Z tego, co wiem, ludzie spod Warszawy używają TLK (Tanich Linii Kolejowych) tak, że w godzinach szczytu porannego i popołudniowego jest napakowane na maksa.
Alternatywa typu samochód jest dla nich najwyraźniej nieopłacalna (powodami mogą być: cena benzyny/ropy, czas spędzany w korkach, ograniczone miejsca parkowania). Wszyscy nie mogą się przesiąść na samochody, bo z infrastrukturą drogową jest mniej więcej to samo, co z kolejową: jest w dużej mierze z innej epoki.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
17-04-2011 09:49 
 Ocena 1 na 3
Medieval (3004 punktów)
>Podkreśliłbym "drugie życie" kolei przy dużych miastach.
Zrobiło się trochę o ekonomii kolei a mi chodziło o to żeby ogarnąć jej majątek, realizować jakiś sensowny pomysł i tam posprzątać.

Ale zgadzam się. Szybka i niezawodna kolej pomiędzy dużymi miastami oraz sprawna "mniejsza" kolej w aglomeracjach, funkcjonująca z dużą częstotliwością, jak metro (w Warszawie powinno dość do połączenia tych sieci w jeden organizm). Tanie parkingi przy dworcach kolejowych. To jeden z pomysłów na wykorzystanie ich nieruchomości, na tym można zarobić.
W mniejszych miejscowościach ekonomiczne i ekologiczne autobusy szynowe na maks. 100 pasażerów. Tu dopuścić maksymalną konkurencję. Wyobrażam sobie małą firmę, która posiada jeden autobus kursujący na linii Toruń-Włocławek, dlaczego nie ?
coreless (16088 punktów)

>W mniejszych miejscowościach ekonomiczne i ekologiczne autobusy szynowe na maks. 100 pasażerów.

Gdzie dziś znaleźć 100 pasażerów, chętnych do podróży pociągiem w mniejszej miejscowości (a mowa tu o miastach o ilości mieszkańców 10-20 tys.)? Nawet ekonomiczne autobusy szynowe częstokroć jeżdżą po prostu puste, to znaczy - przewożą głównie powietrze, a więc są nieekonomiczne.
Ekonomii nie da się pominąć. Koszty zakupu nowego, a choćby i nawet używanego szynobusu są ogromne, a inwestycja - poza tym, że ma zarobić na bieżącą działalność - powinna się jeszcze zwrócić.
Są w Polsce regiony, gdzie działają prywatni przewoźnicy, choćby Arriva PCC. O opłacalność interesu warto by ich po prostu zapytać, żeby rozmawiać o faktach, a nie uprawiać "jednego wielkiego chałturzenia".

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
17-04-2011 13:11 
 Ocena 2 na 2
Medieval (3004 punktów)

>Gdzie dziś znaleźć 100 pasażerów, chętnych do podróży pociągiem w mniejszej miejscowości (a mowa tu o miastach o ilości mieszkańców 10-20 tys.)?
Zwróć uwagę, że jako przykład podałem miasta 200 i 100 tysięczne. Poza tym napisałem maksymalnie 100 pasażerów. To ma sens. W mniejszych miejscowościach busiki i PKS.

>Ekonomii nie da się pominąć. Koszty zakupu nowego, a choćby i nawet używanego szynobusu są ogromne, a inwestycja - poza tym, że ma zarobić na bieżącą działalność - powinna się jeszcze zwrócić.
Częściowo zgoda ale firm transportowych nie zakładają jedynie zamożni ludzie. Przyznasz, że tir także nie jest tani. Na początek leasing jednego bądź dwóch zestawów i do odważnych świat należy. Wielu się to udało.

>Są w Polsce regiony, gdzie działają prywatni przewoźnicy, choćby Arriva PCC. O opłacalność interesu warto by ich po prostu zapytać, żeby rozmawiać o faktach, a nie uprawiać "jednego wielkiego chałturzenia".
Nie chałturzymy, gadamy sobie. Kolej trzeba wymyślić od nowa. Już nie jako ofertę dla osób, które nie mają samochodu ale właśnie dla tych którzy go posiadają. Zauważyć, że pociągi do 60-70 km. od wielkich aglomeracji są pełne. Świetną alternatywą dla samochodu jest podróż koleją pomiędzy dużymi miastami (szczególnie w okresie jesienno-zimowym) bo szybsza, bezpieczniejsza i tańsza. Już dzisiaj tak jest bo korzystam (Toruń-Warszawa-Kraków), a co dopiero gdy szybkość pociągów uda się trochę podkręcić ?
17-04-2011 14:02 
 Ocena 3 na 3
sztejkat (4743 punktów)
>Podkreśliłbym "drugie życie" kolei przy dużych miastach.
>Z tego, co wiem, ludzie spod Warszawy używają TLK (Tanich Linii Kolejowych) (...)

Podobnie w Trójmieście i w Bydgoszczy.

>(...) bo z infrastrukturą drogową jest mniej więcej to samo, co z kolejową: jest w dużej mierze z innej epoki. (....)

To absolutnie nie ma znaczenia. Ilość miejsca niezbędna dla jednego pojazdu (a przecież zajmuje je zarówno w ruchu jak i na postoju!) jest kilkudziesięciokrotnie większa niż na pasażera poruszającego się środkami komunikacji masowej.

Auto potrzebuje: parkingu pod domem (10m^2), pod sklepem i pod miejscem pracy. Razem ponad 30m^2 asfaltu na sam fakt postoju. Należy bowiem przyjąć, że w Polsce nie pracuje się powszechnie w systemie trójzmianowym - rankiem parkingi przed blokami pustoszeją a przepełniają się parkingi w miejscach pracy. Po południu - odwrotnie. Autobus, tramwaj czy kolej jeżdżą w zasadzie non-stop. Nawet biorąc pod uwagę powierzchnie przystanków i tak wyjdzie się korzystniej.

Sprawna komunikacja masowa jest jedynym sposobem na rozwiązanie dzisiejszych i nadchodzących problemów transportowych. Tym bardziej, że i tak stosunkowo niewielki odsetek pojazdów osobowych w ruchu związany jest z wypełnianiem przez pracowników obowiązków służbowych. Nie zmienia to też faktu, że o ile mogę w delegacje wybieram się koleją. Trza tylko spacyfikować pracodawce o zwrot za taryfę z i do dworca. Na miejsce dojeżdżam wypoczęty, pracuję i wracam spokojnie czytając książkę. Całość nie drożej niż samochodem, a wliczając koszty stałe (OC,AC,parking,przegląd,naprawy,amortyzacja) jest wielokrotnie tańsze.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Roksana Małek (894 punktów)
>Chyba z żadnej perspektywy nasz kraj nie wygląda tak brzydko jak z okna pociągu.
Niestety. Wracając pociągiem z Niemiec rozpoznałam moment kiedy znalazłam się w Polsce - i to nie za sprawą patriotycznej intuicji, ale ilości śmieci. Przykre.
17-04-2011 17:46 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Niestety. Wracając pociągiem z Niemiec rozpoznałam moment kiedy znalazłam się w Polsce - i to nie za sprawą patriotycznej intuicji, ale ilości śmieci.

Miałem podobną sytuację, jednak w moim wypadku zrozumiałem, że jestem w Polsce po tym, że pociąg zaczął stukać, jak jechał po torach. Różnica może nie była olbrzymia, ale wystarczyło trochę uwagi.
rexus (2343 punktów)
>Bieda i to taka, która nie ma w sobie żadnego uroku prostego życia. Podobnie jak
>często bywa w Trzecim Świecie, miły dla pasażera widok pojawia się tylko tam gdzie nie ma
>"cywilizacji" człowieka. W tym naszym przypadku białego.

Bieda to jest w twoim rozumowaniu. Ludzie śmiecą wszędzie, wybierz się na wycieczkę do Rzymu czy Paryża to się przekonasz. Problemem jest tylko i wyłącznie system zarządzania, który ma w swej opiece aparat ludzi tuskopodobnych.
sztejkat (4743 punktów)
>Chyba z żadnej perspektywy nasz kraj nie wygląda tak brzydko jak z okna pociągu. (...)

Wręcz odwrotnie - sielanka, cisza, spokój. Zupełnie inny kraj, wolniejszy, niezagoniony. Jazda przez pola, czmychające sarny, lisy, mgły nad jeziorami. Od czasu do czasu dom, gospodarstwo, zakład przemysłowy. Owszem, kraj nie wygląda jak domek barbie, jednak życie to nie plastik.

Jazda drogą ekspresową to zupełnie inne wrażenie. Ciągły szum, chaos, migające kolory, czarna droga wyrwana z otaczającej rzeczywistości płotami i ekranami. Przed nosem maska innego samochodu, w lusterku to samo. Od czasu do czasu mostek "dla zwierzyny" (ale nie dla ludzi), by było wrażenie, że jest "eko". W radio "plastik is fantastic" - reklama za reklamą.

>(...) rozbite butelki, wyrzucona kanapa, opony,(...)

Chamstwo jest niestety wszędzie. Wystarczy jeden na tysiąc taki sk...syn by okolica tonęła w śmieciach. W miastach po prostu się sprząta. Zajrzyj jednak do podmiejskich lasków, niekoniecznie zza szyby samochodu. W cale nie rzadki to widok hałdy gruzu czy worków ze śmieciami. Puszki i plastikowe butelki to w zasadzie norma. A zdarzają się całe góry zgniłych pomidorów w kartonikach, sprzętu biurowego czy bajora rozlanego betonu.

Śmieci same się nie robią!

>(...)Do czego zmierzam. Jedynym rozwiązaniem jest gospodarz pilnujący swojego obejścia.(...)

Jako, że problem nie dotyczy tylko kolei, czyli terenów teoretycznie "prywatnych", rozumiem, że namawiasz do podniesienia (wielokrotnego!) wydatków na straż miejską, straż leśną i służby porządkowe?

Nawiasem mówiąc: gospodarz i owszem, musi sprzątać. Jednak to przecież nie są JEGO śmieci! To trochę tak, jakbym przyszedł do Ciebie do domu/zagrody, wywalił ciężarówkę syfu, a potem sąsiad domagałby się od Ciebie sprzątania. Boś gospodarz.

Sądzę, że lepiej i skuteczniej będzie uczyć: "Nie śmiecić".

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> niechętnie jeżdżę pociągiem.
Ja , jak już jeżdżę, to nocą i kuszetką. Wypijam ćwiartkę i budzę się w miejscu przeznaczenia. Rozczochrana i na kacu.

Wszystko ma swój początek i koniec.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wypijam ćwiartkę i budzę się w miejscu przeznaczenia. Rozczochrana i na kacu.
Rozumiem, że chodzi o ćwiartkę spirytusu?

Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Wypijam ćwiartkę i budzę się w miejscu przeznaczenia. Rozczochrana i na kacu.
>Rozumiem, że chodzi o ćwiartkę spirytusu?

Powiedzmy.

Wszystko ma swój początek i koniec.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Autor chyba w trzecim świecie nie był. Tam nikogo nie stać na wytworzenie takich ilości śmieci.
W porównaniu z Grecją czy Włochami (zwłaszcza południowymi) to u nas jest bardzo czysto.
Co do kolei natomiast, to nie może ona w żaden sposób upilnować setek kilometrów torowisk. Niby jak? Rozstawić sokistów co 100 metrów?
18-04-2011 13:41 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Autor chyba w trzecim świecie nie był. Tam nikogo nie stać na wytworzenie takich ilości śmieci.
>W porównaniu z Grecją czy Włochami (zwłaszcza południowymi) to u nas jest bardzo czysto.
>Co do kolei natomiast, to nie może ona w żaden sposób upilnować setek kilometrów torowisk. Niby jak? Rozstawić sokistów co 100 metrów?

Tak naprawdę to problem mentalności przeciętnego Kowalskiego.
Dopóki ludzie nie będą mieli oporów przed wywaleniem śmieci do lasu, na pustą parcele, "koło torów" itp. dopóty będzie to wyglądało jak wygląda.

Ktoś musi ludzi edukować. Ale kto?

Mamy w kraju, wg. różnych danych od 80 do 95% katolików.
Może KK by się na coś przydał i zamiast ględzić ciągle o seksie i Smoleńsku, zaczął tłumaczyć, że porządny katolik nie wyrzuca śmieci do lasu, nie myje samochodu w jeziorze, nie pali plastików w domowym piecu i nie podpala łąk na wiosnę a za to segreguje odpady, oszczędza wodę itp itd.
Można by wtedy uznać, że jakąś pozytywna rolę KK w Polsce widać.

...tak się rozmarzyłam...
Zapomniałam, że brak szacunku dla przyrody czy zwykły wandalizm to wcale nie jest grzech. Za to grzechem jest jedzenie mięsa w piątek.


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365