 |
Taki mały incydencik wilekanocny... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2011 09:26 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | Taki mały incydencik wilekanocny...
17 na 17 | Wybrałam ten dział, bo bardziej mi to pod społeczeństwo niż np. religię podpada.
Mam taką znajomą, która zawsze mówi co myśli. Nie ma wyczucia ironii czy absurdu sytuacji, co w głowie to na języku. Taka osoba powie na głos "przecież król jest goły" i na nerwowe sykania z otoczenia odpowie, robiąc wielkie oczy "no przecież jest, o co chodzi??? co ja takiego powiedziałam". Na szczęście jest też miła, sympatyczna, wyrozumiała i współczująca, więc ta piekielna szczerość nie razi.
Taka właśnie osoba wczoraj pozbawiała mnie głosu na dobre 15 minut (a wierzcie mi, to nie jest prosta sprawa). Od niechcenia rzuciła "Pani Magdo, a Pani to gdzie idzie do spowiedzi?" Na moje zbaraniałe spojrzenie dopowiedział "no ja wiem, że Pani jest ateistką, ale to przecież Wielkanoc".
Jak już przetrawiłam co usłyszałam, doszłam do wniosku, że moja znajoma jak zwykle wyartykułowała to, co większość tzw. Polaków-katolików myśli, ale nigdy na głos nie powie: katolickie rytuały nie maja wiele wspólnego z wiarą, to jest taki zwyczaj, który każdy może kultywować, jak pisanki czy choinka. Coś co daje nam pewność, że jesteśmy pełnoprawnym członkiem plemienia. Na Wielkanoc się idzie do spowiedzi a w niedzielę siada się do sutego śniadania, przy którego przygotowaniu pani domu prawie padła z wycieńczenia (a my potem padamy na niestrawność, bo organizm przyzwyczajony do miseczki płatków i kawy odmawia przyswojenia o nieludzkiej godzinie porannej 3tys kalorii, głównie w postaci białka zwierzęcego). Trzeba ją zaliczyć, tak jak pasterkę poprzedzoną kolacją wigilijną, kościelny ślub czy chrzciny, żeby rodzina nie gadała i żeby człowiek mógł sobie powiedzieć, że szanuje polską tradycję.
A w ogóle to ja nie cierpię świąt... Może poza zlepkiem 1-3 maja, bo nie wiąże się on z żadną tradycją rodzinnego spędu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | Zazdroszczę znajomych- szczerych do bólu. "Incydent" ciekawy, śmieszny, diagnoza i wniosek najpewniej właściwe  . Rozumiem 15-minutową ciszę i "trawienie" (może nawet dłuższe) ale... nie trzymaj nas - na rany Dżezusa - w takim napięciu, ta ciekawa i zabawna historia powinna mięć finał!!!  CO JEJ ODPOWIEDZIAŁAŚ?  Pozdrawiam
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
> nie trzymaj nas - na rany Dżezusa - w takim napięciu, ta ciekawa i zabawna historia powinna mięć finał!!! > CO JEJ ODPOWIEDZIAŁAŚ?  No właśnie nic. Ona się wzięła i poszła zanim odzyskałam mowę...
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
|  | | Artur@R (7115 punktów) |
> No właśnie nic. Ona się wzięła i poszła zanim odzyskałam mowę...uuuu  a było już tak dobrze..napięcie rosło...sytuacja nierzadka...uczestnicy pierwsza klasa...humor świetny...dramaturgia i problem głęboki ...a na koniec...klops czyli cisza  Miałem nadzieję(chociaż ona "to najgorsze skur***wo jakie wylazło z puszki Pandory") na ripostę w stylu "spowiadam się tylko mężowi każdej nocy....Wielkiej":D Ale... może.... milczenie to też znacząca odpowiedź...  Co do świętowania, tego powszechnego, tradycyjnego - absolutna racja ,że jest coraz bardziej irytujące..."owczo-pędne"...i paradoksalnie coraz bardziej smutne (wiem to po sobie  )
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
6 na 6 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | I na fali jeszcze parę Wielkanocnych spostrzeżeń - co te święta dla mnie oznaczają.
Niewiele. Głównie prozaiczne odczucia. Dużo irytacji.
Po pierwsze dwa dni z zamkniętymi sklepami, więc trzeba zrobić listę zakupów, bo jak w poniedziałek zabraknie żarcia dla zwierząt, to będzie bieda.
Koszmarne kolejki w sklepach aż do soboty - muszę odstać do kasy 20 minut z paczką makaronu i pęczkiem pietruszki (kasa "szybka" nieczynna). Co ludzie zrobią z taką ilością żywności? To tylko na dwa dni!!!
Tony życzeń na mailu firmowym, oczywiście z graficznymi załącznikami, żeby mi się czasem serwer nie nudził. Obowiązkowe "wesołych świat" z każdym klientem, z ekspedientką w sklepie, nawet kasjerki w supermarketach "świętują" każdemu (pewnie była obiegówka). Zaczynam też "świętować" odruchowo chociaż obiecałam sobie, że się w tym roku nie dam wkręcić.
Jak zwykle pójdziemy z mężem na śniadanie do mojej mamy. Podzielimy się jajem. Robię to tylko dla niej, wiem jak byłoby jej przykro gdyby nas nie było. Zrobię sałatkę (mama mówi, że jej nie wychodzi taka dobra jak moja), przekornie upiekę dwie szabasowe chały (6 godzin roboty ale jaka pycha). Mama to doceni (aluzji z chałą nie zauważy). Na pożegnanie dostaniemy zrazy i bigos, będzie na poniedziałek - dzień błogiego lenistwa. Piesa dostanie osobną porcję białej i kaszanki (od wuja z kaszub, emerytowanego rzeźnika).
Potem obiad u drugiej mamy (ważne: kupić coś na wzdęcia!) i obżarci wrócimy do domu wieczorem.
W poniedziałek nie pokazujemy się na mieście, ze względu a grasujące watahy nastolatków z kubłami wody - pogański rytuał płodności zamieniony w zwykłe chuligaństwo i chamstwo. W zeszłym roku koledze zalali wodą wnętrze samochodu - nie zablokował drzwi, na światłach mały łobuz otworzy a trochę większy łobuz chlusnął kułem wody do środka. Tradycja @#$%$#@#!
Ot, i tyle.
I tak się zastanawiam - czy poza takimi dodatkowymi elementami, jak święcenie żarcia i ewentualnie, dla twardzieli, rezurekcje, Wielkanoc przeciętnemu Polakowi jawi się jakoś bardziej transcendentnie?
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
8 na 8 | Ag-nes (2295 punktów) | > A w ogóle to ja nie cierpię świąt...Ja też nie. Dlatego jutro, gdy inni będą w kościele, podczas chlapania koszyków wodą, ja będę w drodze do SPA.  Trzy dni raju na ziemi.  Sobie oszczędzę tortur świątecznych, a rodzinie - heretyczki, psującej im świąteczne obżarstwo i debaty polityczne.  Polecam takie rozwiązanie.
|
|
 | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > Polecam takie rozwiązanie.  Dobre!!..ja też chce, ja też do SPA  ! A Sama Pani Ag-nes wyrusza? Może bym się zabrał? Hmm... a może jednak nie...ja facet jestem i pewnie wszystko bym SPAprał...  PS."plusik" z pomysł!
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
|  | 1 na 1 | Ag-nes (2295 punktów) | > A Sama Pani Ag-nes wyrusza?No co Ty, oczywiście, że nie sama. Trzeba skorzystać z pełnego wachlarza przyjemności.
|
|
| |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > >A Sama Pani Ag-nes wyrusza?> No co Ty, oczywiście, że nie sama.> Trzeba skorzystać z pełnego wachlarza przyjemności.  hmm.. tak też myślałem...te "szyfry",anagarmy (SPA)..ciężko rozczytać  Cóz, to miłego błotka i masaży życzę z okazji....hihih świąt (oby nie pozostał po nich świąd) 
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | |  | | Almentyna (417 punktów) | > ..ciężko rozczytać A co to znaczy "rozczytać"? Przecież nie było mowy o nutach...
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
|  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) |
> Dlaczego ja na to nie wpadłam  > No nic. Na następne święta będzie jak znalazł.OCZYWIŚCIE  .. świąt Ci nie braknie...tego mamy pod dostatkiem  . A jak by brakło, to od czego jesteś "boginią"...wymyślisz jakieś ...jeszcze jedno...własne...np. "oksymoroniczne" Święto Oczyszczającego Błotka 
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Niestety, już za późno. Ale z chlapanym koszykiem nie muszę lecieć 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | | Ag-nes (2295 punktów) | > Niestety, już za późno.E tam, nigdy nie jest za późno.  Spontaniczne decyzje skutkują najwspanialszymi wspomnieniami.
|
|
5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > organizm przyzwyczajony do miseczki płatków i kawy odmawia przyswojenia (...)
Se tak przyzwyczaiłaś, to teraz cierp...
|
|
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | > Od niechcenia rzuciła "Pani Magdo, a Pani to gdzie idzie do spowiedzi?" Heh, ostatnio jeden z moich znajomych, który dobrze wie, że jestem apostatą, zadał mi podobne pytanie; odpowiedziałem odruchowo gromkim śmiechem. Myślałem, że to żart. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to może być na poważnie. > A w ogóle to ja nie cierpię świąt... Ja ostatnio skomentowałem w pewnej rozmowie te święta jako wyjątkową g...niane (trudno to wyrazić bez wulgaryzmu). Zawsze mnie zaskakują, bo są ruchome i zawsze wypadają w weekend (z konstrukcji), więc nie dają wiele dodatkowego czasu wolnego. Tylko człowiek się nastoi w kolejkach, żeby nakupić jedzenia, by mieć pewność, że nie zabraknie. Te drugie święta, które ustawodawca nakazuje nam świętować (przesadzam trochę, oczywiście), pod tym względem wypadają nieco lepiej. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | Ja wiem, że to święta z okazji "odwalenia kity" przez kogoś tam ponad 2000 lat temu... ale czy nie jesteście wszyscy za poważni dzisiaj? Trochę humoru... piękna pogoda.... nawet do spowiedzi można by się przejść i zobaczyć na własne oczy, co spowiednika potrafi zatkać  Nikt, szczególnie z Pań, nie miał takiego pomysłu? A więc wszystkim wesołego jajka oraz ukazania się Potwora Szpagetti  )))
|
|
|  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | Do spowiedzi dla jaj? O tym nie pomyślałem. Choć w pewnym metaforycznym sensie wszyscy tam idą dla jaj... Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 4 na 4 | Almentyna (417 punktów) | > Heh, ostatnio jeden z moich znajomych, który dobrze wie, że jestem apostatą, zadał mi podobne pytanie; odpowiedziałem odruchowo gromkim śmiechem. Myślałem, że to żart. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to może być na poważnie.
No i widzisz jak łatwo i od niechcenia można "obrazić uczucia religijne". A moich ateistycznych jakoś, cholera, nie szanują, obrażają i nawet paragrafu na to nie ma ;- )
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | Ja tam w święta (te i w sumie każde) czytam książki. Hmmm ... Ja zazwyczaj czytam książki w wolnym międzyczasie między czasami czynności i bezczynności... Bądź piszę ... ale też jakby książki ... w tle muzyka ... i czasem zawołają na jedzenie ...  Jezus ... Bogowie ... i takie tam ... Do kościoła nie chodzę, o różnych formach Jezusa nie rozmawiam, o Jezusie nie myślę... bo ... jest ględzenie bez sensu, szkoda słów, szkoda czasu ... Szczęśliwy człowiek, to człowiek skupiony na jakimś zajęciu, jakże wtedy bezbożny, bez znaczenia czy religijny, czy nie.  - Porozmawiamy o Zmartwychwstaniu Jezusa? - Bezsensy, absurdy i głupoty mnie nie interesują. Tyle w temacie. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Kiedyś nic mi tak nie pobudzało apetytu jak porządny stek w wielki piątek. Teraz już spowszedniało
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Kiedyś nic mi tak nie pobudzało apetytu jak porządny stek w wielki piątek. Teraz już spowszedniało  Wzbudziłam dziś w pracy zgorszenie, opychając się pasztetem mojej mamy (genialny jest). Chciałam koleżeństwo poczęstować, ale odmówili...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Wzbudziłam dziś w pracy zgorszenie, opychając się pasztetem mojej mamy (genialny jest). Chciałam koleżeństwo poczęstować, ale odmówili...
Co by nie mówić, siła przesądu tkwi w człowieku jeszcze długo po tym kiedy rozumowo go odrzuci. Pamiętam przewrotne uczucie winy pomieszane z szatańskim chichotem i spozieranie, czy aby jakaś ręka z niebios się nie wychyli rzucając gromem w bezbożnika łamiącego święte zakazy.
|
|
| |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Pamiętam, jak gdzieś tak pod koniec podstawówki, pomiędzy 12 a 14 rokiem życia, z przewrotną uciechą potajemnie wyżerałam z lodówki przygotowane na święta mięsne frykasy. Coś mi się jednak widzi, że mniej się obawiałam ręki z niebios, a bardziej ręki matczynej, uzbrojonej w ścierkę 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|