Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozterki Justyny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
04-05-2011 17:26prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Rozterki Justyny
Ocena 5 na 5
"Nieoficjalnie poznaliśmy tematy maturalne z języka polskiego: rozterki uczuciowe Justyny, bohaterki "Granicy" Zofii Nałkowskiej oraz analiza porównawcza wierszy - "Światło w ciemnościach..." Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i "Gdy tu mój trup..." Adama Mickiewicza." www.tokfm.(*)norzewska_i_Mickiewicz_na.html
A co mnie obchodzą, za przeproszeniem , rozterki uczuciowe Justyny? I mój trup!?
I co one obchodzą dzisiejszego 19 latka?
Czy nie czas już opuścić to średniowiecze maturalne?
I rzucić coś mięsistego, współczesnego, co pasjonuje młodzież?
A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

TriDzej2 (869 punktów)
>A co mnie obchodzą, za przeproszeniem , rozterki uczuciowe Justyny? I mój trup!?

Mnie też, ale póki jest centralizacja edukacji, to tak pewnie zostanie.

>I co one obchodzą dzisiejszego 19 latka?

Cytuję 19-latka "Nie obchodzą mnie te rozterki".

>Czy nie czas już opuścić to średniowiecze maturalne?

Do tego trzeba móc wprowadzić zmiany, a przy centralnym planowaniu długo to potrwa.

>I rzucić coś mięsistego, współczesnego, co pasjonuje młodzież?
>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.

Większość hedonistyczna zabawa, mniejszą część epikureizm, a reszta to mieszanka stoików i cyników.
04-05-2011 19:48 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> a przy centralnym planowaniu długo to potrwa
Zaraz , zaraz! Wait a moment! Jakie centralne planowanie?
To za komuny było centralne planowanie.
Ale w oświacie się pewnie ostało do dziś!
Policja i nauczyciele to najgłupsi z najgłupszych.
Jest taki dowcip, że pewne niemowlęta po urodzeniu walą łbem w ścianę RAZ.
Wtedy zostają nauczycielami.
A niektóre walą łbem w ścianę dwa razy!
I z tego wychodzą policjanci!

Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 20:06 
 Ocena 5 na 5
TriDzej2 (869 punktów)
>> a przy centralnym planowaniu długo to potrwa
>Zaraz , zaraz! Wait a moment! Jakie centralne planowanie?

Jest ministerstwo edukacji, które określa program, który trzeba wypełnić, bo jak nie, to ponosi się za to konsekwencje. Obowiązek szkolny dotyczy każdego, nawet ucząc się w domu trzeba zaliczyć program. Program jest opracowywany odgórnie, nauczyciel ma bardzo mało możliwości, aby go w trakcie roku zmienić, jeżeli uzna to za stosowne. Nieprzerobienie czegoś powoduje, że nauczyciel jest pociągnięty do odpowiedzialności, nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby któryś z moich pedagogów tego doświadczył, wszyscy woleli mieć spokój. Nauczycielom płaci się za to, ile dokumentów zebrali do teczek i ile czasu pracują, a nie za to, czy są dobrymi pedagogami, ponieważ istnieje coś takiego jak karta nauczyciela. Pensje nie są negocjowane z zainteresowanymi tylko z ZNP.

>To za komuny było centralne planowanie.

Przykład z cukrem i mlekiem pokazuje, że jednak dalej coś takiego istnieje.
04-05-2011 20:20 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nauczycielom płaci się za to, ile dokumentów zebrali do teczek i ile czasu pracują, a nie za to, czy są dobrymi pedagogami
Sędziów też rozliczają z papierków. Bo sędzia nie ma być sprawiedliwy, tylko ma mieć podkładkę w postaci dokumentu. A jak dokument jest idiotyczny, no to wina dokumentu, a nie sędziego.
Czyli, że daleko od znienawidzonej komuny nie odeszliśmy. Bo rzecz nie w ustroju, a w ludzkiej naturze, która niezamienną jest.


Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 20:35 
 Ocena 1 na 1
TriDzej2 (869 punktów)
>Bo sędzia nie ma być sprawiedliwy, tylko ma mieć podkładkę w postaci dokumentu.

Dlatego mówi się, że wyrok jest lub nie jest prawomocny, a nie że sprawiedliwy.
04-05-2011 20:43 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Dlatego mówi się, że wyrok jest lub nie jest prawomocny, a nie że sprawiedliwy.
Ale tych wyroków zapada kilka.
Weźmy Kiszczaka.
Kilka razy był uniewinniany, kilka skazywany. I sam diabeł się w tym połapać nie może.


Wszystko ma swój początek i koniec.
05-05-2011 08:26 
 Ocena 1 na 5
waldeck77 (4307 punktów)
>Mnie też, ale póki jest centralizacja edukacji, to tak pewnie zostanie.

W ramach walki z centralizacją edukacji postuluję, żeby każdy maturzysta sam wymyślał dla siebie temat maturalny, sam oceniał swoją pracę i sam wystawiał sobie świadectwo dojrzałości. Wysoki poziom gwarantowany.
spellbinder (8577 punktów)
>I co one obchodzą dzisiejszego 19 latka?

Jakby odpowiednio przedstawić Mickusia, to by go młodzież polubiła. Ale trzeba by zacząć od tego, że wieszczu lubił zapić, zaćpać, siknąć na ścianę, puścić pawia w mrocznej alejce, podupczyć i zrobić imprezkę, to zaczytywaliby się bardziej niż stare dewoty Faktem.

>Czy nie czas już opuścić to średniowiecze maturalne?

Jeśli na j.polskim ludzie uczą się tego co się działo w literaturze polskiej na przestrzeni dziejów, to niestety nie można.

Pytanie, czy takie zajęcia w ogóle są do czegoś potrzebne? Uważam, że nie są.

>I rzucić coś mięsistego, współczesnego, co pasjonuje młodzież?
>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.

Aż strach pomyśleć Dziś, podejrzewam, wypadałoby dać im do czytania instrukcje obsługi rozmaitych rodzajów telefonów.
IllusiveMan (2786 punktów)

>>I rzucić coś mięsistego, współczesnego, co pasjonuje młodzież?
>>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.
>Aż strach pomyśleć Dziś, podejrzewam, wypadałoby dać im do czytania instrukcje obsługi rozmaitych rodzajów telefonów.

Aż tak nie przesadzajmy , ale prawdą jest że coś współczesnego by się przydało , a nawet nie współczesnego tylko coś z czego można wyciągnąć jakąś konkretną naukę. Zamiast części lektur można by rzucić trochę filozofi , nie wiem może Nietzschego albo Konfucjusza , coś współczesnego to np. mogłoby się pojawić jakieś popularniejsze fantasy albo sf (akurat są dobre tytuły z polski, które by się nadawały).

A co do matury cieszę się że Granice czytałem , obstawiałem dwie lektury Przedwiośnie i Granice i na moje szczęście trafiłem

Grow up or die - Bill Maher;
"We need a leader, and surround him with the brightest, the toughest, the deadliest allies we can find. The team will have to be strong, their resolve unquestionable." - The Illusive Man
04-05-2011 18:10 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Aż tak nie przesadzajmy

Oczywiście - przesada jak najbardziej. Bo zawsze chyba zdarzali się ludzie, którym nie w smak było czytanie czegokolwiek.

>jakąś konkretną naukę.

Jaką? Od czego inne lekcje są? Na polskim nie będą się przecież uczyć filozofii...

>Zamiast części lektur można by rzucić trochę filozofi , nie wiem może Nietzschego albo Konfucjusza

No nie żartuj z tym. Konfucjusza? A może Sun Tzu w biznesie?

alejka.pl/sztuka_wojny_sztuka_zarzadzania.html

Że aż zacytuję kawałek: "Zastosuj starożytne chińskie strategie w procesie zarządzania".

Przemyślenia starożytnych filozofów mogą być ciekawe, co nie zmienia faktu, że dla "zwykłego", "przeciętnego" człowieka są nudne i zbędne.

Pamiętajmy, że lektury konkurują z wytworami popkultury. Osobiście wolę debatę na tematy filozoficzne niż oglądanie Tańca z Gwiazdami, czy innego X-Factora, ale te programy z jakiegoś powodu tą wielomilionową oglądalność mają.

>coś współczesnego to np. mogłoby się pojawić jakieś popularniejsze fantasy albo sf (akurat są dobre tytuły z polski, które by się nadawały).

No i część ludzi, którzy nienawidzą fantasy, będzie pokrzywdzona. Bo są tacy ludzie i nie jest ich znowu tak mało.

Kwestia lektur w szkole jest nieprzemyślana - dzieciom daje się lektury zbyt prymitywne i nierozwijające; dzieci w liceum z kolei dostają książki zbyt trudne. Gatunek literacki wiele tu nie zmieni.
AdamGr (3037 punktów)
A ja nie uważam tego za przesadę.
Jak tak się przyglądam co młodzi ludzie wypisują i czym się interesują to się zastanawiam czy niektórym nie przydałaby się repeta ze sredniej własnie z polskiego.
Spellbinder trafił w sedno : instrukcje na pewno przeczytają.
Czy to już kwalifikuje się na dramat romantyczny ?
spellbinder (8577 punktów)
>Jak tak się przyglądam co młodzi ludzie wypisują i czym się interesują to się zastanawiam czy niektórym nie przydałaby się repeta ze sredniej własnie z polskiego.

Zasadniczo nieczego to nie zmieni, że ludzie przeczytali w swoim życiu "Dziady" i "Medaliony". Jeśli czytanie ma mieć jakikolwiek sens, to trzeba dzieciaki zachęcić do czytania. W programie szkoły i tak niczego sensownego się nie zmieści. Pewne książki można czytać dopiero z jakimś własnym bagażem emocjonalno-doświadczeniowym.
AdamGr (3037 punktów)
>Pewne książki można czytać dopiero z jakimś własnym bagażem emocjonalno-doświadczeniowym.

Przykład?
TriDzej2 (869 punktów)
>>Pewne książki można czytać dopiero z jakimś własnym bagażem emocjonalno-doświadczeniowym.
>Przykład?

Chodzi raczej o to, że czytając takie książki bez wiedzy życiowej nie wyciąga się z nich wiele, w porównaniu analizowaniem takiej książki przez pryzmat własnych doświadczeń.

Jednak tak jest ze wszystkim, nie tylko z książkami.
04-05-2011 20:40 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Przykład?

Choćby ta "Lalka". W ogóle - wszelkie lektury dotyczące tematu miłości w konfiguracjach wszelakich czytane przez osoby, których opinia na ten temat pochodzi wprost od popkultury, bez doświadczenia własnego, jest bezsensowna. Dzieciak nie zrozumie cierpień Wertera.

A już "Antygonę" dawać do gimnazjum to jakaś porażka intelektualna... Sofokles by się w grobie przewrócił gdyby wiedzał, że dzieci dostają jego utwór do czytania. Hemmingway z resztą też. I Prus. I Mickiewicz. Żenada.
AdamGr (3037 punktów)
Zakładacie że przeciętny nastolatek statystyczny jest czysty jak łza,dziewiczy (pod każdym względem) i chowany pod kloszem ?
Wierzycie w to ?

Oni mogą nie zrouzmieć jezyka średnipolskiego, bo faktycznie nie rozumieją - bo nikt ich nie uczy.
Tylko tyle.
04-05-2011 21:05 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> przeciętny nastolatek statystyczny jest czysty jak łza,dziewiczy (pod każdym względem)
O Boże! Jakże bym pragnęła takiego nastolatka!

Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
>Zakładacie że przeciętny nastolatek statystyczny jest czysty jak łza,dziewiczy (pod każdym względem) i chowany pod kloszem ?

O miłości się zasadniczo nie rozmawia, a jak się rozmawia, to w kontekście religijno-debilnym. Nie każdy nastolatek doświadcza uniesień miłosnych - a część doświadcza jedynie sfery cielesnej (dla takich miłość to, cytując mojego znajomego, "przyjemne swędzenie na końcu kija").

>Wierzycie w to ?

Czyżbym został mianowany istotą mnogą?

>Tylko tyle.

Mój nauczyciel podważał! psychologiczny aspekt "Lalki" twierdząc, że człowiek się zakochuje raz w życiu i dorosła osoba nie może się tak zachowywać jak Wokulski.
AdamGr (3037 punktów)

>Mój nauczyciel podważał! psychologiczny aspekt "Lalki" twierdząc, że człowiek się zakochuje raz w życiu i dorosła osoba nie może się tak zachowywać jak Wokulski.

Kończyłeś przyklasztorną ?
spellbinder (8577 punktów)
>Kończyłeś przyklasztorną ?

Ja nie, ale on chyba tak.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Dzieciak nie zrozumie cierpień Wertera.
Co Ty gadasz?
Onże, dzieciak ,właśnie zrozumie!
Wtedy samobójstwa popełniali.
> A już "Antygonę" dawać do gimnazjum
Bo teraz się przez te reformy Buzka wszystko pop.doliło z tymi szkołami.
Ja miałam Antygonę w liceum. I byłam na przedstawieniu Hanuszkiewicza w Teatrze Małym we Warszawie z młodą Chodakowską w roli Antygony, bodajże. I byłam zachwycona!

Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 21:56 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Co Ty gadasz?
>Onże, dzieciak ,właśnie zrozumie!

Piętnastolatek wypaczony przez popkulturę?

>Ja miałam Antygonę w liceum. I byłam zachwycona!

Ach, szalone lata trzydzieste
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> co się działo w literaturze polskiej na przestrzeni dziejów
Ale wybiórczo.
Są zajebiste teksty Kochanowskiego, cudowne Paska, wzruszające Krasińskiego i Słowackiego, niesamowite Gombrowicza , Schulza, Witkacego. Prusa, Sienkiewicza, Tyrmanda, Piaseckiego Sergiusza. Tylko któś mądry powinien dokonać wyboru. Nawet mądry mgr polonistyki.
A takie dziumdzie z kuratorium pitolą o rozterkach Justyny! Jezusie Nazareński !!!!!

Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 20:17 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Są zajebiste teksty

No są, ale nie dla "uśrednionego" licealisty. "Lalki" nie rozumiał nawet mój polonista. Gombrowicz w ogóle nadaje się tylko dla ludzi "skrzywionych" literacko

>Sienkiewicza

K***a, to już lepiej A. Szklarskiego z tym porąbanym Tomkiem.
Sienkiewicz to jest jedna z tych osób, których twórczości czytać po prostu nie mogłem - a ja cholernie lubię czytać. Do dziś pozostał jednym z trzech pisarzy, których powieści nie dałem rady ogarnąć przez wzbierające z nudów wymioty. Drugą była pani Anna Rise, aczkolwiek i tak dałem radę przeczytać więcej jej książek niż Sienkiewicza, trzecim Marquez z tym jego infantylnym realizmem magicznym.

Jak czytałem "Krzyżaków", to myślałem że sobie łeb odkręcę i na uszach odlecę.
04-05-2011 20:25 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Jak czytałem "Krzyżaków", to myślałem że sobie łeb odkręcę i na uszach odlecę.
"Krzyżacy" to arcydzieło w porównaniu z taką "Rodziną Połanieckich". Przyznaję się ze wstydem, że nigdy jej nie skończyłam. Kiedyś strasznie lubiłam "Trylogię", ale gdy dorosłam, zrozumiałam, że jest sztuczna, napuszona i dęta, a większość postaci (w tym wszystkie kobiece) są z tektury.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> większość postaci (w tym wszystkie kobiece) są z tektury.
Dlatego Wołodyjowski :"Kamedułą się ostał!"

Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 21:58 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>"Krzyżacy" to arcydzieło w porównaniu z taką "Rodziną Połanieckich".

A, przepraszam. Do nieskończonych przeze mnie powieści/cykli należy dodać jeszcze "Sagę
Ludzi Lodu". Skoro już przy kiczu jesteśmy
sukulent (2309 punktów)
>"Krzyżacy" to arcydzieło w porównaniu z taką "Rodziną Połanieckich". Przyznaję się ze wstydem, że nigdy jej nie skończyłam. Kiedyś strasznie lubiłam "Trylogię", ale gdy dorosłam, zrozumiałam, że jest sztuczna, napuszona i dęta, a większość postaci (w tym wszystkie kobiece) są z tektury.

No proszę, jak widać de gustibus dalej nie nadają się do dyskusji. "Trylogię" kochałam, bo czytałam ją jako 10-11 latka. Zagłoba do zjedzenia ("Zdechnę ja i pchły moje"), a kobitki takie właśnie jakie były - jak im czasy być pozwalały. "Połanieccy" przecudowni - szczególnie familia Maszków piewszoklaśna, acz amant Pan Kobyłowski opisywany przez autora z zazdrosnym oburzeniem - Sienkiewicz wymyślił sobie postać uroczo uwierającą samego autora - jeszcze lepszy. Poczytaj teraz - zobaczysz jak się ubawisz! Pomyśl, że czytasz pastisz - i "smacznego".
Reymonta nie dam tknąć - "Chłopi" to jedyna powieść polska, ża którą naprawdę Nobel się należał. I popatrz - nic się nie zmieniło - dalej polska wieś pełna jest Borynów (choć tych już mniej ), Hanka jest co druga, w co trzecim domu dylematy co sie komu należy i dlaczego, do kościoła się stroją, korale z odpustu przywożą... Reymont dotknął uniwersum. Uff... Muszę się zatrzymać, bo dalej polecę. A chcę tylko serdecznie pozdrowić .

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
04-05-2011 20:27 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Gombrowicz w ogóle nadaje się tylko dla ludzi "skrzywionych" literacko
Albo psychicznie!
> to już lepiej A. Szklarskiego z tym porąbanym Tomkiem.
Pamiętam, że szalałam za Tomkiem!
> Sienkiewicz to jest jedna z tych osób, których twórczości czytać po prostu nie mogłem
No nie! Mnie się jednak Quo vadis podobało. Piękny język!
No i "W pustyni i w puszczy" jako dziecku!


Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 21:36 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>K***a, to już lepiej A. Szklarskiego z tym porąbanym Tomkiem.
>Sienkiewicz to jest jedna z tych osób, których twórczości czytać po prostu nie mogłem (...). Do dziś pozostał jednym z trzech pisarzy, których powieści nie dałem rady ogarnąć przez wzbierające z nudów wymioty. (...)
>Jak czytałem "Krzyżaków", to myślałem że sobie łeb odkręcę i na uszach odlecę.

Ditto!

Sienkiewicza już w czasach licealnych odbierałem jako srogiego konfabulatora, w dodatku przepojonego patosem i rozwlekającego niemożebnie. Tak samo z resztą nie trawiłem Reymonta. Od "Granicy"- i z przykrością muszę dodać: wszelkiej literatury pisanej przez kobiety- zbierało mi się na mdłości. "Lalka"- miałem szczęście, trafiła mi się na maturze- była według mnie nudna, acz stylistycznie i językowo znośna, trochę ciekawsza dzięki dziennikom Rzeckiego, więc od biedy przewałkowałem ją nieźle.

Ciepło za to wspominam poezję, szczególnie Mickiewicza (Słowacki był jednak zbyt przecukrzony), Rimbauda, Baudelaire'a. Może dlatego, że sam mam zacięcie do wierszoklectwa. Żałowałem raczej marnych wyborów z dorobku Goethego, zabrakło mi także Poego.

Jedyna lektura, która wstrząsnęła mną do głębi i zafascynowała do stopnia późnonocnego czytania to "Jądro ciemności" Conrada.

Co zaserwować młodzieży? Może troszkę zagrać na popkulturze? Mary Shelley i "Frankenstein", "Dracula" Brama Stokera, Arthur Conan Doyle? Jaki jest sens wbijania młodym ludziom do głowy "patriotycznej" literatury, skoro straciła siłę przekazu w zmieniających się realiach historycznych. Lepiej- jak ktoś wspomniał- zachęcić do czytania. Od biedy (nie żartuję!) może być nawet Stephen King- bohaterami są u niego często nastolatkowie, przynajmniej licealiści mogliby się odrobinę "wczuć" a muszę dodać, że poza stricte horrorowymi wątkami wcale niemało u Kinga interesujących przemyśleń co do młodości właśnie.


Fabricati Diem, Pvnc!
04-05-2011 22:05 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Sienkiewicza już w czasach licealnych odbierałem jako srogiego konfabulatora, w dodatku przepojonego patosem i rozwlekającego niemożebnie.

"Krzyżaków" miałem w czwartej albo piątej klasie podstawówki, z tego co pamiętam.

>Tak samo z resztą nie trawiłem Reymonta.

Do Reymonta miałem takie samo podejście, ale po przeczytaniu "Wampira" nieco zmieniłem o nim zdanie. Po prostu, po raz kolejny, złą lekturę dali do szkoły

>Od "Granicy"- i z przykrością muszę dodać: wszelkiej literatury pisanej przez kobiety- zbierało mi się na mdłości.

Nie jesteś tutaj osamotniony

>"Lalka"- miałem szczęście, trafiła mi się na maturze- była według mnie nudna, acz stylistycznie i językowo znośna, trochę ciekawsza dzięki dziennikom Rzeckiego, więc od biedy przewałkowałem ją nieźle.

Mi się podobało, aczkolwiek za drugim podejściem.

>wcale niemało u Kinga interesujących przemyśleń co do młodości właśnie.

To prawda. I to takich dopasowanych do wiedzy nastolatków - choć momentami ostro przegiętych. Jak "Wielki marsz".
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>To prawda. I to takich dopasowanych do wiedzy nastolatków - choć momentami ostro przegiętych. Jak "Wielki marsz".

Myślałem raczej o "Christine", "Carrie" czy "Buick 8". W pierwszych dwóch bardzo, bardzo dobry wgląd w prywatny świat nastolatków, w "Buicku" problematyka dojrzewania do "dorosłych" postaw i decyzji ze śmiercią w rodzinie i tajemnicą w tle (jakkolwiek oschle to nie brzmi).

Fabricati Diem, Pvnc!
05-05-2011 07:28 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Od "Granicy"- i z przykrością muszę dodać: wszelkiej literatury pisanej przez kobiety- zbierało mi się na mdłości.
I wcale Ci się nie dziwię, jak w szkole tylko Orzeszkowa, Konopnicka i Nałkowska.
A czytałeś "Zwierciadło grzesznej duszy" Małgorzaty z Nawarry?
>Mary Shelley i "Frankenstein"
A to kobieta (Mary, rzecz jasna, nie Frank )

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>I wcale Ci się nie dziwię, jak w szkole tylko Orzeszkowa, Konopnicka i Nałkowska.

Jeszcze Pawlikowska- Jasnorzewska i Szymborska przewijały się przez kanon licealnych czytanek. Brrr... Mdłe toto i rozmydlone.

>A czytałeś "Zwierciadło grzesznej duszy" Małgorzaty z Nawarry?

Nie miałem przyjemności ale skoro godne jest polecenia, poszukam- popytam...

>>Mary Shelley i "Frankenstein"
>A to kobieta (Mary, rzecz jasna, nie Frank

Gwoli zrozumienia: nie skreślam a priori literatury, której autorkami są kobiety. Kwestia raczej tragicznego szkolnego kanonu lektur. A te Orzeszkowe, Nałkowskie i inne Nasze Szkapy... Szkoda gadać...


Fabricati Diem, Pvnc!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Przeczytajcie "Na ustach grzechu" Magdaleny Samozwaniec!

Wszystko ma swój początek i koniec.
05-05-2011 17:12 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Przeczytajcie "Na ustach grzechu" Magdaleny Samozwaniec!

   Jezu, ja czytałam jak miałam 11 lat.... Pewnie stąd to wszystko......

   Szukam po domu i znaleźć nie umiem w tych tonach książek. Ale pamiętam, że miała różową okładkę i kobiecą głowę w strojnym kapeluszu.

Gdyby coś, poprawiaj mnie Grabowska śmiało.


"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
07-05-2011 14:56 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>Jeszcze Pawlikowska- Jasnorzewska i Szymborska przewijały się przez kanon licealnych czytanek. Brrr... Mdłe toto i rozmydlone.

Poprawka.
Nie mdłe i rozmydlone. Tylko nie dla Ciebie.
Czytałam Pawlikowską, kiedy, dwudziestoletnią, porzucił mnie narzeczony. Przywróciła mi chęć oddychania.
Szmborską poczytaj po śmierci kogoś najbliższego. Też Ci przywróci chęć oddychania.

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Nie mdłe i rozmydlone. Tylko nie dla Ciebie.
>Czytałam Pawlikowską, kiedy, dwudziestoletnią, porzucił mnie narzeczony. Przywróciła mi chęć oddychania.
>Szmborską poczytaj po śmierci kogoś najbliższego. Też Ci przywróci chęć oddychania.
>Pozdrawiam

W takim wypadku wybitnie nie dla mnie... Opuszczony zagłębiam się w turpizmie baroku i głodzie życia neoromantyzmu.

I stanowczo wolałbym usiąść na grobie kogoś bliskiego, wypić kielonek wódki, resztkami ze szkła pokropić nagrobną płytę i zanucić "Kiedy będę umierał" Stanisława Staszewskiego, niż szukać pocieszenia w liryce, która dla mnie trąci rozterkami nad nieznośną lekkością życia.

BRGDS


Fabricati Diem, Pvnc!
07-05-2011 20:36 
 Ocena 3 na 3
sukulent (2309 punktów)
>I stanowczo wolałbym usiąść na grobie kogoś bliskiego, wypić kielonek wódki, resztkami ze szkła pokropić nagrobną płytę i zanucić "Kiedy będę umierał" Stanisława Staszewskiego, niż szukać pocieszenia w liryce, która dla mnie trąci rozterkami nad nieznośną lekkością życia.

Wypiwaj, czemu nie. Mnie średnio raz w tygodniu (lub raz na dwa w najlepszym wypadku) umiera pacjent - dziecko. W gardle mam taką kulę, która przeszkadza oddychać i powoduje uczucie, że wybuchnie mi głowa. Wtedy kot w mieszkaniu, wszelki wypadek, terrorysta patrzący pomagają mi wybuchnąć płaczem i zacząć znowu oddychać. Na pogrzeby nie chodzę, żałoby przeżywać nie mam kiedy, gdybym za kazdym razem piła - byłabym już aktywnym klientem kliniki na Sobieskiego. A ja - Szymborską. Ot - utylitarny wymiar poezji.

Pozdrawiam, nieświadoma co to "BRGDS" i czy mnie już obrażasz

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
07-05-2011 20:52 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Wypiwaj, czemu nie. Mnie średnio raz w tygodniu (lub raz na dwa w najlepszym wypadku) umiera pacjent - dziecko. W gardle mam taką kulę, która przeszkadza oddychać i powoduje uczucie, że wybuchnie mi głowa. (...)

Przykro mi. Czasem emocjonalny stosunek do pracy bywa ciężarem, zwłaszcza, jeśli (przykre wyrażenie) obiektami pracy są ludzie. Nie dziwię się lekarzom, którzy dehumanizują pacjentów i nie potępiam ich za to.

> Na pogrzeby nie chodzę, żałoby przeżywać nie mam kiedy, gdybym za kazdym razem piła - byłabym już aktywnym klientem kliniki na Sobieskiego. A ja - Szymborską. Ot - utylitarny wymiar poezji.

Każdemu podle jego miary, nie skreślam niczego z definicji.

>Pozdrawiam, nieświadoma co to "BRGDS" i czy mnie już obrażasz

"Best ReGarDS", międzynarodowa formułka, utarła się również w sieci.


Fabricati Diem, Pvnc!
07-05-2011 15:16 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Jeszcze Pawlikowska- Jasnorzewska i Szymborska przewijały się przez kanon licealnych czytanek. Brrr... Mdłe toto i rozmydlone.

Ale, ale - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej "Ptaszek", bardzo przyjemny wierszyk:

Cytat:
Ptaszek idiota,
głupszy, niż się zdaje,
strojny barwną krajką,
z głową jak makówka,
nieprzyjaciel kota,
ojciec pięciu jajek,
z których każde jajko
pełne jest półgłówka,
przyparty do drzewa
pierzem rudosinem,
toczy głośne swary
z innym znów kretynem,
po czym śpiewa, śpiewa
głupstwa nie do wiary.


prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> "Ptaszek", bardzo przyjemny wierszyk:
No oczywiście! Podejrzewam Cię o skrajny feminizm!
Wierszyk obraża płeć męską!
Dzisiaj za to "coś" Pawlikowską można by podać do sądu za mowę nienawiści!

Wszystko ma swój początek i koniec.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Wolę coś z konkretną pointą- w liryce kobiecej niestety często mi tego brakuje, jest bardziej "rozproszona", impresjonistyczna, koncentruje się na ulotnych wrażeniach a nie na budowaniu linii napięcia.

Np. "Błazen w rozpaczy" Nietzschego... Traktuje o podobnej tematyce.

Fabricati Diem, Pvnc!
07-05-2011 20:06 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Nie znałam tego akurat Ale ja generalnie raczej mało poetycka po prostu jestem i liryka zazwyczaj słabo zapada mi w pamięć.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Nie znałam tego akurat Ale ja generalnie raczej mało poetycka po prostu jestem i liryka zazwyczaj słabo zapada mi w pamięć.

Zareklamuję się niecnie zatem: www.jackhandleman.deviantart.com

Miłego czytania!

Fabricati Diem, Pvnc!
liliac (147340 punktów)
Poczułam się zaszczycona
07-05-2011 21:08 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Nie znałam tego akurat Ale ja generalnie raczej mało poetycka po prostu jestem i liryka zazwyczaj słabo zapada mi w pamięć.
Bo tak właściwie jedynym wierszem którego nie wypada nie znać jest "Lokomotywa"
04-05-2011 23:14 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>Są zajebiste teksty

>No są, ale nie dla "uśrednionego" licealisty. "Lalki" nie rozumiał nawet mój polonista. Gombrowicz w ogóle nadaje się tylko dla ludzi "skrzywionych" literacko

   Ja jestem skrzywiona. Ubóstwiam czytać kryminały z lat '70 i '80. A te z '60 to już w ogóle cudo.

   Jak zaczyna się w stylu: Major Milicji Obywatelskiej, Zdzisław Grudzień zapalił papierosa. Padał deszcz, a on czekał przed domem na sierżanta Majewskiego i radiowóz. Zabito jubilera Kozłowskiego. To będzie poważna sprawa, pomyślał major. Kozłowski był najbogatszym obywatelem w naszym mieście... Któż mógł to zrobić?.....


"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Major Milicji Obywatelskiej, Zdzisław Grudzień zapalił papierosa.
Wtedy pisali tak: "Major Milicji Obywatelskiej, Zdzisław Grudzień wyjął z paczki zgniecionego Sporta i zapalił go."
Poza tym major Milicji Obywatelskiej to była wtedy straszna szycha i nigdy by nie czekał na deszczu na jakiegoś sierżancinę.
Aha! I palił by zapewne Carmeny.
Więc było by raczej tak:
"Major Milicji Obywatelskiej, Zdzisław Grudzień wyciągnął z paczki wypielęgnowanymi palcami wonnego Carmena i zapalił go zaciągając się dymem z rozkoszą."
P.S
A po Zdzisławie Grudniu to mamy Decymber Palast w Katowicach. Ot co!


Wszystko ma swój początek i koniec.
AdamGr (3037 punktów)
Ty też jesteś zajebisty.
Cokowliek to oznacza.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Ty też jesteś zajebisty.
>Cokolwiek to oznacza.
Ale właśnie! Co oznacza?

Wszystko ma swój początek i koniec.
AdamGr (3037 punktów)
Że własnie zaczełeś robić z siebie błazna tym pytaniem ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Że własnie zaczełeś robić z siebie błazna tym pytaniem ?
Zacząłeś!

Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
Zacząłaś!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Zacząłaś!
Zaczęłaś!

Wszystko ma swój początek i koniec.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Zacząłaś!
Anglicy to przynajmniej nie maja problemu.
You`ve started!

Wszystko ma swój początek i koniec.
04-05-2011 23:07 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>>Że własnie zaczełeś robić z siebie błazna tym pytaniem ?
>Zacząłeś!
Wiedziałem, że Grabowska to facet!

Młot na czarowników
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>>Że własnie zaczełeś robić z siebie błazna tym pytaniem ?
>>Zacząłeś!
>Wiedziałem, że Grabowska to facet!
Nie facet, tylko wniosłam poprawkę.
Potem ktoś napisał : Zacząłaś
A ja poprawiłam na : Zaczęłaś
A skończyło się na tym, że Anglicy mają najłatwiej: You have started.

Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
>Cokowliek to oznacza.

No jak "co oznacza"? Zajebisty oznacza, że wdechowy, fajny. W pytkę.

A tak serio - zwykłe określenie pozytywnego afektu. Czasami wystarcza.
AdamGr (3037 punktów)
Daj spokój, sa jakieś granice tego wulgarnego slangu.
Tu nie ma co tłumaczyć, gówno fiołkami nie pchnie.
spellbinder (8577 punktów)
>Daj spokój, sa jakieś granice tego wulgarnego slangu.

Słowo to tylko słowo. Jedne wzbudzają zgorszenie, bo tak się przyjęło - inne nie. Powoli pewne kiedyś wulgarne słowa wchodzą do codziennego użytku. I tak można jednym "brzydkim" słowem "zajebisty", powiedzieć to samo co kilkoma "ładnymi" - jak "we mnie ten film wzbudził bliżej niesprecyzowane pozytywne z mojego punktu widzenia emocje", ew. "podobał mi się".

Słowo "zajebisty" nie niesie ze sobą negatywnego przekazu, więc nie rozumiem dlaczego miałoby być jakoś specjalnie brzydkie. Słowo "jagodzianka" albo "tirówka" nie ma natomiast w sobie niczego, co się źle kojarzy, a jednak określa zawód społecznie uznawany za hańbiący.

Słowo określające męski narząd płciowy rozpoczynające się na "ch" (ch*j) jest brzydkie, ale jak mówimy abstra*huj*ąc to jest ok. Więc niby znaczenie jest ważne.

No ale nie jest ważne, skoto nie można powiedzieć "zajebisty". Wychodzi na to, że niektóre słowa są "brzydkie", bo tak.

Popieprzone to wszystko tak bardzo, że aż się przełknąć nie da, tak pali w gębę
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Słowo określające męski narząd płciowy rozpoczynające się na "ch" (ch*j) jest brzydkie
A co powiesz o słowie "kutas"?
Nawet w Kabarecie Starszych Panów śpiewali:
"Czapeczkę nosił z szykiem
Czerwoną z kutasikiem!"
Swoją drogą jest to dobry temat na wątek na forum. "`Brzydkie słowa` w polszczyźnie!"
Jeśli takiego kiedyś nie było.
Np. słowo "kobieta" było kiedyś bardzo obraźliwe bo ponoć pochodzi od słowa staropolskiego "kob" czyli chlew. Dlatego mówiło się niewiasta, albo białogłowa.

Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
>A co powiesz o słowie "kutas"?

To jest przykład tego jak to było kiedyś i jak to jest teraz.

Natomiast nawet obecnie, w ramach słów, które same z siebie brzydkie nie są, można stworzyć wulgarne określenie. Nie ma nic zdrożnego w słowach "walić" i "koń", ale razem tworzą mieszankę wybuchową.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Aż strach pomyśleć Dziś, podejrzewam, wypadałoby dać im do czytania instrukcje obsługi rozmaitych rodzajów telefonów.
"Zapomniał wół jak cielęciem był"?
Wybacz, ale na tym forum nie siedzą tylko i wyłącznie stare pryki.
"Rozterki" przykładowo nie obchodzą mnie z takiego powodu, że:
1)W życiu nigdy mi się to nie przyda
2) Równie dobrze mogę rozważać rozterki każdego ludzika mijanego na ulicy, efekt będzie taki sam
3) A co jeśli ja takie rozterki zinterpretuję po swojemu, a ktoś stwierdzi, że jest źle i nie zdam przez to?
4) O ile nie zostanę nauczycielem (co jest bardzo wątpliwe) takie przymusowe rozmyślania na temat nikomu niepotrzebny do niczego mnie nie zaprowadzą, co gorsza zajmują mój cenny życiowy czas, który mogłabym wykorzystać przykładowo na uczenie się tego co będę robić przez następne 40 lat
5) Obecny system edukacji polega na "Zakuj, zdaj, zapomnij", a nie "Zdobądź informacje, wykorzystaj je, uczyć świat lepszym i baw się przy tym dobrze"
6) Idę do fryzjera i mam głęboko w pupci to, czy fryzjerka czytała Iks wiersz Igreka, a oddając komputer do serwisu mam równie głęboko to, czy serwisant zna temperaturę Alfa Centauri. Przy czym jeśli świetna fryzjerka nie znałaby tego wiersza mogłaby nigdy fryzjerką nie zostać, a serwisant nigdy nie naprawiłby mi tego komputera, bo by po prostu nie zdał.

Coś jeszcze? Na razie więcej mi do głowy nie przychodzi.

Aha, no i podstawowe pytanie: Co ma dawać taka matura? Egzamin zawodowy rozumiem: "Będziesz na tym zarabiał, więc pokaż co potrafisz", a język polski? Nauczenie się paru historyjek w celu późniejszego ich zrelacjonowania w bliżej nieokreślonym celu?
11-05-2011 20:10 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Aż strach pomyśleć Dziś, podejrzewam, wypadałoby dać im do czytania instrukcje obsługi rozmaitych rodzajów telefonów.
>"Zapomniał wół jak cielęciem był"?

Jak "wół był cielęciem", to przeczytanie średnio ambitnego tekstu nie sprawiało mu trudności. W wieku pięciu lat czytałem więcej powieści, niż statystyczny Polak.

>Wybacz, ale na tym forum nie siedzą tylko i wyłącznie stare pryki.
>"Rozterki" przykładowo nie obchodzą mnie z takiego powodu, że:
>1)W życiu nigdy mi się to nie przyda

No niestety, właśnie przydać się może. Choćby do zrozumienia innych ludzi. Takie przykłady zawarte w książkach człowieka rozwijają emocjonalnie.

Nie będę tutaj na siłę bronił rozterek Justyny, bo to raczej marna lektura była, ale mimo wszystko coś dająca.

>2) Równie dobrze mogę rozważać rozterki każdego ludzika mijanego na ulicy, efekt będzie taki sam

Równie dobrze - właśnie o to chodzi, że ludzie nic równie dobrze nie rozważają. Umiejętność "wczuwania" się w innych obywateli jest naszemu społeczeństwu praktycznie obca.

>3) A co jeśli ja takie rozterki zinterpretuję po swojemu, a ktoś stwierdzi, że jest źle i nie zdam przez to?

A nie jest tak, że możesz je zinterpretować źle? Jest takie dziwne przeświadczenie w naszym społeczeństwie, któremu hołdują również artyści z przypadku, że dane dzieło można interpretować w sposób dowolny. A tak nie jest. Zwykle przesłanie powieści jest jasno podkreślone.

>4) O ile nie zostanę nauczycielem (co jest bardzo wątpliwe) takie przymusowe rozmyślania na temat nikomu niepotrzebny do niczego mnie nie zaprowadzą, co gorsza zajmują mój cenny życiowy czas, który mogłabym wykorzystać przykładowo na uczenie się tego co będę robić przez następne 40 lat

I tu pełna zgoda z mojej strony. Są ludzie, których kręcą takie rozważania literackie, to niech się tego uczą. Ale jeśli kogoś to nie kręci, czytać nie lubi, i zmusza się go do czytania - tracą na tym wszyscy uczniowie.

>5) Obecny system edukacji polega na "Zakuj, zdaj, zapomnij", a nie "Zdobądź informacje, wykorzystaj je, uczyć świat lepszym i baw się przy tym dobrze"

No niestety
11-05-2011 23:38 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Jak "wół był cielęciem", to przeczytanie średnio ambitnego tekstu nie sprawiało mu trudności.
I też czytałeś instrukcje obsługi pralki czy czegośtam? No bo to młodzież głównie interesuje :/

>W wieku pięciu lat czytałem więcej powieści, niż statystyczny Polak.
A jeśli ktoś zamiast przymusowych lektur codziennie "mieli" ogromne ilości tekstu w postaci forów, blogów, stron, to niby jest jakiś gorszy? Albo zamiast czytać lekturę X czyta na jakimś obcojęzycznym forum na jakiś bardzo zawiły temat?
Bo na prawdę nie lubię, kiedy ktoś uważa, że ten kto nie czyta powieści i innych opowieści dziwnej treści, jest debilem. Tym bardziej jak starsi sądzą tak o młodzieży.

>No niestety, właśnie przydać się może. Choćby do zrozumienia innych ludzi.
A ja zawsze myślałam że to zadanie kontaktów międzyludzkich

>Takie przykłady zawarte w książkach człowieka rozwijają emocjonalnie.
I akurat by stać się człowiekiem lepszym emocjonalnie muszę przeczytać akurat tą lekturę i dylematy akurat tej postaci, tak?

>Nie będę tutaj na siłę bronił rozterek Justyny, bo to raczej marna lektura była, ale mimo wszystko coś dająca.
Żeby móc znaleźć czas na skończenie paru funkcji mojej strony i by mózg mi nie pękł od nadmiaru informacji pewnie będę musiała przeczytać streszczenie. Bo jak tego nie zrobię nie będę mogła robić tego co lubię.

>Równie dobrze - właśnie o to chodzi, że ludzie nic równie dobrze nie rozważają. Umiejętność "wczuwania" się w innych obywateli jest naszemu społeczeństwu praktycznie obca.
Czy to znowu jakieś ukryte "jesteśmy debilami"?
12-05-2011 00:06 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>I też czytałeś instrukcje obsługi pralki czy czegośtam? No bo to młodzież głównie interesuje :/

Wyraźnie zaznaczyłem, że tezę odnoszę do tzw. "dzisiejszych czasów". Kiedyś ludzie więcej czytali, bo nie było nic innego do roboty. Dziś czytają mniej, bo mają więcej rzeczy do roboty - choćby oglądanie telewizji.

>A jeśli ktoś zamiast przymusowych lektur codziennie "mieli" ogromne ilości tekstu w postaci forów, blogów, stron, to niby jest jakiś gorszy?

Oczywiście, że tak. Choćby już przez sam fakt obcowania z językiem zdegenerowanym, przepuszczonym przez sito ignorancji. Czytając "powieść" dostajemy - nie zawsze, ale często - dzieło spisane przez kogoś posiadającego talent, zasób słów, oraz pewną wiedzę. Czytając bloga... zdarzają się dobre blogi, umówmy się. Ale czytając bloga prowadzonego przez nastolatkę, nawet będąc nastolatkiem, nie rozwijamy się za bardzo.

>Albo zamiast czytać lekturę X czyta na jakimś obcojęzycznym forum na jakiś bardzo zawiły temat?

Lektury są dla każdego obowiązkowe. Założenie jest takie, że nawet skończony matoł musi je czytać (założenie skrajnie głupie). A na obcojęzyczne fora wchodzi jakaś garstka, i to akurat tych ludzi, którzy tego za bardzo "nie potrzebują".

>Bo na prawdę nie lubię, kiedy ktoś uważa, że ten kto nie czyta powieści i innych opowieści dziwnej treści, jest debilem. Tym bardziej jak starsi sądzą tak o młodzieży.

Ja Ci powiem tak - mam kumpla, który nie czyta powieści. On czyta czasopisma naukowe. Debilem, jak bajbardziej go nie nazwę, choć debilem emocjonalnym - co do niego pasuje - już tak. Facet skupił się na jednej dziedzinie życia, inną odrzucił praktycznie zupełnie - i nawet się nie obraża na to, że go debilem emocjonalnym nazywamy.

Tak samo jak pan profesor polonista jest zapewne debilem matematycznym.

Problem polega na tym, że on jednak w czymś jest dobry. Nie we wszystkim - bo we wszystkim się nie da - ale w jakiejś dziedzinie, dwóch, trzech dziedzinach.

Natomiast jeśli chodzi o dyskusję na temat stanu wiedzy dzisiejszej młodzieży... są tacy, którzy się czymś interesują, ale to jest mniejszość. Bo większość ludzi to niestety po prostu zwykli debile. Interdyscyplinarni.

>A ja zawsze myślałam że to zadanie kontaktów międzyludzkich

Ucząc się "na żywo" tych kontaktów człowiek uczy się co najwyżej tego jak ci ludzie reagują na Twoje zachowania. Chcąc wiedzieć więcej, trzeba sięgnąć do literatury, która jest najdoskonalszą formą przekazywania samej esencji doświadczeń człowieka. To są treści już przetrawione, dzięki czemu szybko można je przyswoić - owszem, jak ktoś ma czas to może zdobywać wiedzę u źródeł. Ale po co, skoro ktoś już to kiedyś zrobił i opisał to, co w danym doświadczeniu uznał za najważniejsze?

>I akurat by stać się człowiekiem lepszym emocjonalnie muszę przeczytać akurat tą lekturę i dylematy akurat tej postaci, tak?

Trzeba czytać. Niekoniecznie "tą lekturę". Ale szkolnictwo w jakiś sposób też działać musi. Działa w sposób głupi, nawiasem mówiąc, bo zamiast zachęcić ludzi do czytania, próbuje zmusić ich do poznania lektur. Nie tędy droga.

>Żeby móc znaleźć czas na skończenie paru funkcji mojej strony i by mózg mi nie pękł od nadmiaru informacji pewnie będę musiała przeczytać streszczenie. Bo jak tego nie zrobię nie będę mogła robić tego co lubię.

Życie nie polega tylko na robieniu tego, co się lubi. Czasami trzeba robić rzeczy bez chcenia

>Czy to znowu jakieś ukryte "jesteśmy debilami"?

Społeczeństwo to niestety jeden, wielki debil. Jak już wspomniałem - interdyscyplinarny. Który nawet swojej pracy dobrze wykonać nie potrafi.
11-05-2011 20:16 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
> a język polski? Nauczenie się paru historyjek w celu późniejszego ich zrelacjonowania w bliżej nieokreślonym celu?
A może nie tyle chodzi o poznanie tych historyjek jako takich, ale co by jeden z drugim umiał się w życiu wysłowić w jakimś ludzkim języku i chociaż mgliście wiedział, co w człowieczej naturze może zapiszczeć?
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>A może nie tyle chodzi o poznanie tych historyjek jako takich, ale co by jeden z drugim umiał się w życiu wysłowić w jakimś ludzkim języku i chociaż mgliście wiedział, co w człowieczej naturze może zapiszczeć?
W praktyce to wygląda tak, że zdobywa się informacje na temat treści lektury tak by dostać z tego pozytywną ocenę i zdać do następnej klasy. "Zakuć, zdać, zapomnieć", nie czyta się dla przyjemności, tylko po to, by zaliczyć materiał. Nie można czytać lektur według własnej kolejności, tylko tej wyznaczonej przez nauczyciela w wyznaczonym czasie. A to tylko jeden przedmiot.
A o "człowieczej naturze" to są chyba książki psychologiczne, własne obserwacje otoczenia też mogą dużo dać, nie samymi lekturami człowiek żyje...
12-05-2011 09:13 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
> "Zakuć, zdać, zapomnieć", nie czyta się dla przyjemności, tylko po to, by zaliczyć materiał.
Mało jest takich, którzy w wszystkiego uczą się dla przyjemności, większość tylko zalicza W odróżnieniu od wielu przedmiotów ścisłych językiem każdy będzie musiał się posługiwać, cokolwiek by robił w przyszłości.

>Nie można czytać lektur według własnej kolejności, tylko tej wyznaczonej przez nauczyciela w wyznaczonym czasie. A to tylko jeden przedmiot.
Podobnie jak nie można uczyć się działów chemii, fizyki czy biologii wg dowolnej kolejności. Jak sobie wyobrażasz nauczanie w szkole, gdyby każdy sobie dowolnie wybierał co akurat mu pasuje poznać w danym czasie?

>A o "człowieczej naturze" to są chyba książki psychologiczne, własne obserwacje otoczenia też mogą dużo dać, nie samymi lekturami człowiek żyje...
Oczywiście, np. zamiast uczyć się geografii lepiej podróżować, jednak bez żadnego przygotowania można wiele ciekawych rzeczy po prostu przegapić.
Matix (5786 punktów)
>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.

Z pewnością coś na ich poziomie, bo literatura stoi stanowczo za wysoko.

www.youtube.com/watch?v=6OQm3-vC3vU&feature=aso
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.
>Z pewnością coś na ich poziomie, bo literatura stoi stanowczo za wysoko.
Może literatura wysoka? Jakieś Prousty czy Dostojewskie!
Ale taka "Zielona mila" Kinga? Ileż tam wątków można znaleźć?

Wszystko ma swój początek i koniec.
spellbinder (8577 punktów)
>Ale taka "Zielona mila" Kinga? Ileż tam wątków można znaleźć?

Tu nie chodzi ilość... zasadniczo, aby wybrać lekturę zbieżną z zainteresowaniami tego młodego człowieka, wypadałoby szukać gdzieś w okolicach "Twojego weekendu".
spellbinder (8577 punktów)
Gdyby Werter miał takie problemy, to by się nie zabił...

Ale tak serio - jak takie coś, jak to na filmie ma niby zrozumieć rozterki Wertera?
diogenes (42753 punktów)
>Czy nie czas już opuścić to średniowiecze maturalne?

Człowiek musi niestety przejść wszystkie szczeble idiocenia, zwanego socjalizacją. A oświata, jak każdy system, ma trwać, a nie oświecać.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-05-2011 21:26 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A oświata, jak każdy system, ma trwać
Chyba trwa mać?

Wszystko ma swój początek i koniec.
worek kości (2937 punktów)
>I rzucić coś mięsistego, współczesnego, co pasjonuje młodzież?
>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.

Tak się składa, że chyba jest coś takiego jak Duch Czasów, który odpowiada za to, co się aktualnie ludziom podoba. Kiedyś ludzi zachwycała muzyka tzw. klasyczna, dzisiaj inne rytmy przykuwają uwagę. Podobnie z literaturą. Sęk w tym, że uczeń powinien jednak trochę się orientować, jak to pisano drzewiej, więc na pierwszym roku starożytność i średniowiecze, później renesans, romantyzm, pozytywizm, dwudziestolecie międzywojenne, wojna i PRL. I nagle co? Trzeci rok - matura. Na Masłowską, Kinga, Tolkiena, Sapkowskiego i innych fajnie piszących czasu brak. Niestety. Ale od czego, ja się pytam, są wakacje? Nie czarujmy się - Internet jest bezkonkurencyjny jeśli chodzi o czas na czytanie, sam tego doświadczam, chociaż pierwszy raz podłączyłem się do sieci dopiero na pierwszym roku studiów. I nie byłem w gimnazjum

I jeszcze jedno. Dzisiejsi licealiści i tak nie czytają książek w całości, mają tylko fragmenty - wiadomo, jak uczeń ma przeczytać całych Chłopów, to przeczyta chociaż pierwszą część - jak mu każą tylko pierwszą część czytać, to ten przeczyta tylko kawałek pierwszej części. Niższe wymagania motywują do mniejszej pracy. I tyle.

bembergiem w berg
TriDzej2 (869 punktów)
>I jeszcze jedno. Dzisiejsi licealiści i tak nie czytają książek w całości, mają tylko fragmenty - wiadomo, jak uczeń ma przeczytać całych Chłopów, to przeczyta chociaż pierwszą część - jak mu każą tylko pierwszą część czytać, to ten przeczyta tylko kawałek pierwszej części. Niższe wymagania motywują do mniejszej pracy. I tyle.

"Ludzi bezdomnych" przeczytałem w połowie. Na klasówce był fragment z drugiej połowy, której nie przeczytałem. Sama analiza fragmentu wystarczyła, abym zaliczył.

Nie trzeba znać całej książki, aby "zaliczyć" lekturę w szkole. Gdy przeczytam całą książkę, to i tak wykorzystam z tego najwyżej 20%.

W takim razie po co mam się zmuszać, skoro nie muszę i nie chcę? Ze sztuki dla sztuki już wyrosłem, jestem za bardzo praktyczny.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> jak to pisano drzewiej
Ale właśnie nie drzewiej.
Są absolutnie współczesne teksty Kochanowskiego czy Reya.
To znaczy mówiące o tym o czym my dzisiaj mówić możemy. Cytuję.
"Śnie, który uczysz umierać człowieka
I ukazujesz smak przyszłego wieka,
Uspi na chwilę to śmiertelne ciało,
A dusza sobie niech pobuja mało!
Chce li, gdzie jasny dzień wychodzi z morza,
Chce li, gdzie wieczór gaśnie pozna zorza
Albo gdzie śniegi panują i lody,
Albo gdzie wyschły przed gorącem wody.
Wolno jej w niebie gwiazdom się dziwować
I spornym biegom z bliska przypatrować,
A jako koła w społecznym mijaniu
Czynią dźwięk barzo wdzięczny ku słuchaniu.
Niech się nacieszy nieboga do woli,
A ciało, które odpoczynek woli,
Niechaj tym czasem tesknice nie czuje,
A co to nie żyć, w czas się przypatruje."


Wszystko ma swój początek i koniec.
Konowal (6291 punktów)
>A co mnie obchodzą, za przeproszeniem , rozterki uczuciowe Justyny? I mój trup!?
>I co one obchodzą dzisiejszego 19 latka?

Jasne najlepiej wydać papierek po deklaracji że się wie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
spellbinder (8577 punktów)
>Jasne najlepiej wydać papierek po deklaracji że się wie.

W sumie chyba tak to właśnie w dzisiejszych czasach wygląda...
Mączka (431 punktów)
Może się pomylę co do treści lektur, ale uważam, że zarówno temat Justyny, jak i trup, to ciekawe sprawy. I mogą zainteresować młodego pod warunkiem, ze się je uczyni współczesnymi i osobistymi.
Omawianie lektury o Justynie można by zacząć od spytania o galerianki, a potem o zjawisko sponsoringu. Kto, z kim i dlaczego. A potem zastrzelić młódź odkryciem, że w dawnych czasach też tak było. To samo, w innych dekoracjach.
A co by się stało, gdyby tak sponsorowana zakochała się w sponsorze, a i ten miał do niej słabość? Pobraliby się? Czy ożeniłby się z legalną narzeczoną, a tamtą próbował spławić?...
Potem wszystko dopasować do Justyny Bogutówny i Zenona Ziembiewicza. Pokazać, że często praktykowany acz ukrywany sponsoring to jednak igranie z ogniem. Że czasem brzęczą okowy i ściele się trup! Okrasić rzecz przykładami ze "Zbrodnia i seks". I zasugerować, że warto dbać, by nie był to "mój trup".
W ten sposób łatwo nawiązać do Mickiewicza, który lubił poudawać melancholijnego trupa, ale, zdrowy pączuś z Litwy, lubił sobie pojeść, popić i pochędożyć. I że on także, jak Zenon Ziębiewicz i mnóstwo mężczyzn dawnych wieków,, cierpiał na "kompleks madonny i ladacznicy". Maryla uwielbianą Madonną (Elżbieta Biecka), Celina czy inne panie - lada co, czym nie warto zaprzątać uwagi (Bogutówna).
I co zrobić, gdy to lada-co traci zmysły i np. rusza na wiarołomcę z kwasem solnym? A może znali jakąś koleżankę, która sklepała rywalkę? Lepiej się rozwieść i odpuścić, czy walczyć na pięści?
Pawlikowska, subtelna poetka, wybierała pierwszą opcję. Itd, itp...
Zapamiętaliby.
Tylko dyrekcja podziękowałaby poloniście za współpracę.
Guzik (2020 punktów)
[...]A co mnie obchodzą, za przeproszeniem rozterki uczuciowe Justyny, bohaterki "Granicy"
I co one obchodzą dzisiejszego 19 latka?
Czy nie czas już opuścić to średniowiecze maturalne?[...]


Jak to, pani profesor, co obchodzi naszych maturzystów los Justyny z "Granicy"?
To jasne, że młodzież ma wyciągnąć wniosek, do czego prowadzi aborcja - to po pierwsze.
Po drugie musi wiedzieć, gdzie jest czyje miejsce w kapitalistycznym teraz systemie.
O przekroczeniu pewnych granic w moralności pewnie mniej chodzi. Teraz młodzi bez zmrużenia oka patrzą na wykluczonych, na bezrobotnych, na wyrzucanych z mieszkań - wręcz domagają się ograniczenia socjalu.

Swoją drogą złapałam sie na tym jak inaczej odbierałam "Granicę" Nałkowskiej w szkolnych, PRL-owskich latach, a jak ją widze teraz - w czasach kapitalizmu.
aedhros (104 punktów)
>
>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.
Tolkien, Sapkowski, Canavan, Salvatore.

Niestety, brak tam wątków patriotycznych, co dyskwalifikuje ten typ literatury.
11-05-2011 02:22 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Tolkien, Sapkowski, Canavan, Salvatore.

Jakże brakuje. Za Shire, mości Hobbicie. Za Shire!
Selanos (12869 punktów)
Ja pisałem maturę z polskiego !
Na początek warto dodać, że były dwa błędy w arkuszu. Ale nie o tym.

To o czym się piszę na maturze nie musi obchodzić ucznia. Nie ważne jest zdanie ucznia, jego przemyślenia, spojrzenie na problem, chyba że pasują do klucza wymyślanego przez CKE. Ja już wiem, że z moim spojrzeniem na problem, oraz krótkimi i treściwymi odpowiedziami mam małą szansę na zdanie matury.

Mimo tego, że jestem słaby z matmy, wiem że zdałem, bo na szczęście w przypadku matematyki nie ma miejsca na opinie i przemyślenia, o Angielskim powiem tylko tyle, że nie warto robić tej matury, bo na zdanie tego egzaminu ma sporą szansę nawet ktoś, kto nie potrafi sklecić poprawnego zdania w tym języku, ale Polski.. ? CKE zakłada, że każdy jest taki sam, więc jeśli oni wymyślą sobie jakieś odpowiedzi i to co w wypracowaniu powinno być zawarte, to uczeń trafi na ten sam pomysł. Mimo, że nie mam problemów z interpretacją wierszy, czytaniem ze zrozumieniem etc. z arkuszami z polskiego zawsze mam problem.
spellbinder (8577 punktów)
>To o czym się piszę na maturze nie musi obchodzić ucznia. Nie ważne jest zdanie ucznia, jego przemyślenia, spojrzenie na problem, chyba że pasują do klucza wymyślanego przez CKE. Ja już wiem, że z moim spojrzeniem na problem, oraz krótkimi i treściwymi odpowiedziami mam małą szansę na zdanie matury.

Uczeń nie może sobie zacząć lać wody i dobierać przykładów jak chce z prostej przyczyny - otóż nauczyciele polskiego często nie wiedzą o czym uczeń pisze. Nie czytali, nie znają gatunku, ich wiedza zasadniczo jest marna, więc nie mieliby nawet jak zweryfikować tego co uczeń pisze.

Druga sprawa - kwestia interpretacji. To światopoglądowe drewno może śmiało odrzucić tekst, który udowadnia coś, z czym nauczyciel się nie zgadza.

A tak - mamy konkrety. Trzeba nie tyle przeczytać lekturę, co opracowanie. Wiedzieć co ludzie na temat lektury mówią i zapamiętać kilka kluczowych słów. Mnie by to wkurzyło, bo ja lubię sobie sięgnąć do rzeczy, o których ludzie nie wiedzą, przeforsować wnioski odwrotne do "zamierzonych"... to ukłon w stronę miernoty intelektualnej, której przeczytanie i zrozumienie jednego wiersza sprawia trudność.
PanBuk (6257 punktów)
>I rzucić coś mięsistego, współczesnego, co pasjonuje młodzież?
>A co w ogóle ją pasjonuje? Jeśli już.

po konstruktywnym zadaniu Pani pytania, niezbyt reprezentatywna próbka młodzieży odpowiedziała - cytuje:

".....................................................................................
>
>

......................................................................................
>
>

.............................................................................."

W zasadzie tyle. Opisywana młodzież jest zeszlo-maturalna... sztuk 2x15 - samce. miasto duże i święte. (aczkolwiek nie jest to SEMINARIUM!)

ps... nieformalnie i nielegalnie podpowiem, że z chemii bywają nieźli... a(cenzura!)-zatoki? w okolicznych aptekach sprzedają tylko po jednej paczce... Przed sesją są braki....


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365