Każdy w przedszkolu słyszy liczbe 100 i pytają się z kolegami, ile to sto dodać sto i są tak zafascynowani jakby odkrywali lantanowce. potem 7 klasa i pojęcia mola z chemii np.tak trudne że myślisz nie rozumiem,a potem staje się to twoim największym orężem. trygonometria te cosinusy dodatnie i ujemne w cwartce już w wieku 30 lat nie wiadomo której.
potem przedrukowanie podręczników i chęć powrotu do szkoły, bo każdy kocha naukę.
czy można coś zrobić żeby zabić to przytłaczające poczucie głodu wiedzy, która nam wyparowała? w dziwny i magiczny sposób.
tak.
tylko dajcie mi się zastanowić... uczeni pytają ile znasz książek na pamięć, dlatego starsi ludzie sprytnie nie uczą się z książek tylko czytają encyklopedie.
ale co z tą wiedzą,którą chcemy pomiętlić i poczuć jak dawniej?
jakieś pomysły?
bo ja nie wierzę że jeżeli człowiek się uczył to zapomniał.
łatwo to sprawdzić: skoro pamiętam biszopty z dzieciństwa to znaczy że pamiętam dużo (jak wydaje ci się że bredze to proszę nie czytaj tego)
więc jak mogę pamiętać rzeczy z wcześniej, a nie pamiętam z później (celowo użyłem takich określeń)
wyczyść bufor pamięci równaniem 0x0=
i pogódź się z tym, że nauka nie ma sensu na poziomie nauki pamięciowej. |