>
Twoje preferencje wynikają tylko z Twojego przekonania. Tak jak wiara, jest osobistą sprawą każdego człowieka.Co Ty pleciesz na Darwina!?
Wynikają z wiedzy i kompetencji matematycznych.
Ludzkie emisje CO2 to naprawdę zabójczy dla zaawansowanego życia lądowego problem.
Udowodnił to Piotr Guzik (wybitny polski naukowiec), w oczywisty i niepodważalny (sprawdziłem) sposób (można je znaleźć choćby na Facebooku):
Znak ^ oznacza potęgowanie.
"W ostatnich latach człowiek emituje do atmosfery około 35 miliardów ton CO2 rocznie. Ilość CO2 w atmosferze rośnie o około 3 ppm (3 części na milion) rocznie. Masa atmosfery to około 5x10^15 ton, czyli 3 części na milion to będzie 15x10^9 ton, czyli 15 miliardów ton. O tyle właśnie zwiększa się ilość CO2 w atmosferze każdego roku.
"Źródła naturalne" (oceany, gleba, rośliny itp.) emitują znacznie więcej dwutlenku węgla niż człowiek, ale równocześnie go pochłaniają. Co więcej, oprócz tego, że pochłaniają wszystko to, co same emitują, to pochłaniają jeszcze część z tego, co emituje człowiek.
Wpływ dwutlenku węgla na bilans energetyczny Ziemi jest dodatni (im więcej dwutlenku węgla w atmosferze, tym cieplej). Wiemy też, jak na bilans energetyczny Ziemi wpływają inne czynniki - Słońce, emisje naturalne, pyły i gazy emitowane przez wulkany itp.
Nawet jeśli spalimy cały węgiel, ropę i gaz, Ziemia nie stanie się drugą Wenus. Za to wszystko wskazuje na to, że stanie są ona miejscem znacznie mniej przyjaznym dla życia, a już dla nas (ludzi) w szczególności. Jeśli nie będziemy nic robić w kierunku zmiany tej sytuacji, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem zrobimy sporą krzywdę naszym potomkom, którym przyjdzie żyć na Ziemi za 50, 100, 200 czy 300 lat."
Szefową Zielonych znam dobrze. Jest spontanicznie życzliwa ludziom i naturze.
Nie szuka posady w Sejmie.
Zarobiłaby więcej pracując tak jak do tej pory i ma ekonomicznie zaradnego partnera.
Traci czas i zdrowie na politykę

Miłej nocy