Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co z nich wyrośnie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-06-2011 10:24Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Co z nich wyrośnie?
Ocena 11 na 11
Czytam sobie informację o teście dla trzecioklasistów (9 lat).
Zadano im m.in takie zadanie do rozwiązania:

"Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?"

70% nie potrafiło prawidłowo odpowiedzieć!
Przerażające. To jest prosta zagadka, można powiedzieć "dziecinnie prosta".
Akurat!
Co wyrośnie z tych dzieci. Po 3 latach nauki w szkole nie rozumieją prostych zdań. Przecież w tym wieku czyta się już dość długie teksty. W każdym razie program nauczania tego wymaga.

Swoją drogą jak ocenić nauczyciela, który przez 3 lata nie zauważył, że ma klasę analfabetów? W końcu w tym czasie jest jeden nauczyciel do wszystkiego. Nawet jak klasa jest duża, to spędzając z nią kilka godzin dziennie 5 dni w tygodniu przez 10 miesięcy w roku można by zauważyć jakieś niepokojące sygnały?

A może mnie rozpuściła ta komunistyczna podstawówka i potem liceum, do których chodziłam, a która podobno nie uczyły samodzielnego myślenia, gubiły talenty i wypuszczały nieprzystosowane do życia roboty (opinia zasłyszana na początku lat 90-tych od znajomej nauczycielki, zaangażowanej w tworzenie jednej z pierwszych w mieście szkół społecznych - nota bene osoby wykształconej w tych właśnie strasznych szkołach za komuny, rocznik 1965).

Laptop dla każdego ucznia? A może lepiej lekcje rozwiązywania zagadek logicznych - rebusy, palindromy, nawet krzyżówki (mam wrażenie że te zabawy są dziś domeną starszego pokolenia, do którego zdaje się i ja się już zaliczam - uświadomiła mi to moja pracownica pytaniem "a jak się Pani uczyła do egzaminów na studiach jak nie było internetu?").

Macie dzieciaki? Potrafią rozwiązać tę zagadkę z wróblami?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcinlet (1935 punktów)
>Czytam sobie informację o teście dla trzecioklasistów (9 lat).
>Zadano im m.in takie zadanie do rozwiązania:
>"Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?"
>70% nie potrafiło prawidłowo odpowiedzieć!

I miało rację bo tu nie ma prawidłowej odpowiedzi. Przecież 6 wróbli mogło zostać zestrzelone i spaść z drzewa, a reszta odleciała bo się wystraszyła.
17-06-2011 13:31
 Ocena 13 na 13
plodzien (7378 punktów)
> "Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?" >
> 70% nie potrafiło prawidłowo odpowiedzieć! >

Nie irytuj się. Dzieciaki uznały, że zadanie jest tak proste, że aż ubliżające ich inteligencji. Zrobiły więc sobie jaja.
Lepszym wyzwaniem byłoby zadanie następujące:
Było trzech bogów w jednej osobie. Jednego potraktowali gwoździami tak mocno, że aż z tego umarł.
Pytanie: ilu bogów zostało?
a) 2
b) żaden
c) wszyscy
Jak któryś rozwiąże - będzie to geniusz.
17-06-2011 16:43 
 Ocena 6 na 6
kika (1657 punktów)
Często w internecie pada pytanie:"a co jest złego w nauczaniu dzieci religii"
Omawiana tutaj sytuacja jest odpowiedzią na to pytanie.
Jeśli dziecku mówi się o Bogu w trzech postaciach, z których jedna umiera, ale zostaje nie wiadomo ile, to jak ono ma potem odpowiedzieć na pytanie o ilość wróbli?
23-06-2011 13:52 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
I tak powstanie kult boga-wróbla ...

Pozdrawiam
AdamGr (3037 punktów)

>70% nie potrafiło prawidłowo odpowiedzieć!

A ja mam zupełnie inne podejrzenie...nie rozumieją polskich słów.

>"Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?"

Przez ile godzin dziennie posługują sie slangiem, przez ile godzin dziennie rozmawiają z rodzicami prostym językiem (przeplatanym czasem slangiem), przez ile godzin dziennie rozmawiają w szkole tylko na lekcjach (poza przerwami) rozbudowanym językiem ?
Książek nie czytają , w TV jak zauważyłem w programach "dla młodzieży" często występuje slang na przemian z zupełnie prostym jezykiem.
Nie sądze aby 70% nagle skretyniało.
Jak ma rozwiązac zadanie skoro czyta i dla niego częśc przekazu jest w swahili ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> "Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?"
Ale jaka większość? Kwalifikowana? I gdzie mianowicie odleciały i w jakim celu?
I dlaczego te sześć wróbli nie odleciało z tamtymi?
To niemożliwe z punktu widzenia etologii! Ptaki, a wróble ptakami niewątpliwie są, kierują się instynktem stadnym. Jak lecą, to lecą wszystkie. Tak jak owce. Kierują się owczym pędem.
I jak tak będą mieszać dzieciakom we łbach, a jeszcze ksiądz katecheta swoje dołoży o Panu Jezusie co po wodzie chodził, to marnie to widzę.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
-jad- (18783 punktów)
>większość odleciała z wyjątkiem sześciu

Zastanawiam się czy to jest poprawne stylistycznie, bo jakoś mi nie brzmi. Sam powiedziałbym "odleciały wszystkie z wyjątkiem sześciu".


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
18-06-2011 00:22 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>"odleciały wszystkie z wyjątkiem sześciu".
Albo wszystkie, albo nie wszystkie.


Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
-jad- (18783 punktów)
>Albo wszystkie, albo nie wszystkie.

Nie masz racji.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Albo wszystkie, albo nie wszystkie.
>Nie masz racji.
Jestem przeciwnego zdania.


Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
-jad- (18783 punktów)
Cytat:
Jest natomiast błędem mówienie i pisanie za wyjątkiem zamiast: z wyjątkiem (inaczej 'z wyłączeniem kogoś lub czegoś'), np. Przyszli wszyscy za wyjątkiem (poprawnie: z wyjątkiem) kierownika.


Pisze językoznawca Maciej Malinowski.

Co prawda, chodzi o coś zupełnie innego ale to raczej bez znaczenia.

Masz rację- wszystkie to wszystkie ale "wszystkie z wyjątkiem sześciu" to wszystkie minus 6.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
18-06-2011 11:02 
 Ocena 1 na 1
Marcinlet (1935 punktów)
>>większość odleciała z wyjątkiem sześciu
>Zastanawiam się czy to jest poprawne stylistycznie, bo jakoś mi nie brzmi. Sam powiedziałbym "odleciały wszystkie z wyjątkiem sześciu".

Faktycznie, powinno być "wszystkie oprócz/z wyjątkiem sześciu". Przecież na tym polega użycie słowa "wyjątek" w zdaniu.
-jad- (18783 punktów)
>Faktycznie, powinno być "wszystkie oprócz/z wyjątkiem sześciu". Przecież na tym polega użycie słowa "wyjątek" w zdaniu.

Chodzi mi również o szyk zdania. "Wszystkie odleciały z wyjątkiem sześciu" wygląda jakby wzięły ze sobą ten wyjątek i odleciały.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
farmer (22440 punktów)

>"Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?"

>Macie dzieciaki? Potrafią rozwiązać tę zagadkę z wróblami?

I się nie dziwię. Skąd dziecko ma wiedzieć co to wróbel jak ich praktycznie nie ma.
18-06-2011 00:42 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>I się nie dziwię. Skąd dziecko ma wiedzieć co to wróbel jak ich praktycznie nie ma.

Mogło być gorzej, zawsze można było zamiast wróbli użyć np. pterodaktylów. To już byłoby zadanie na maturę...
18-06-2011 01:15 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Mogło być gorzej, zawsze można było zamiast wróbli użyć np. pterodaktylów. To już byłoby zadanie na maturę...
>

Mogło by nie przejść 150mln lat wstecz, nie klei się z biblią. Ja widziałem wróbla, fakt że dawno ale pterodaktyla to już wcale.
18-06-2011 08:47 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Ja widziałem wróbla, fakt że dawno ale pterodaktyla to już wcale.
Nie? To zobacz Może jednak lepiej, że w zadaniu są te wróble, pterodaktyle jeszcze by się dzieciom przyśniły


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
23-06-2011 14:18 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Pterodaktyle były wielkości małego samolotu, ale stosunkowo lekkie, jak małe dziecko- w związku z tym raczej niezdolne do zrobienia człowiekowi krzywdy. Latały lotem szybowcowym, wykorzystując prądy powietrzne, nie były zdolne do samodzielnego startu- nie mogły "odlecieć" .
Nie pterodaktyle- pterozaury- taki jest na filmiku. Pterodaktyle to mniejsze pterozaury.Reszta się zgadza.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Być może te 70% byłoby w stanie rozwiązać zadanie, gdyby sformułowano je w "szkolny" sposób:

Na drzewie siedziało 30 wróbli, 24 odleciały, ile wróbli zostało?

A tak to dzieci się pogubiły, no bo co to znaczy "większość"? 29, 28,..., 16?

Współczesna szkoła to kuźnia analfabetów i wtórnych analfabetów i to odnośnie każdego z nauczanych "przedmiotów". Widzę trzy przyczyny takiego stanu rzeczy:
1) śmierć czytelnictwa - kto dziś czyta książki?
2) analfabeci nauczyciele - no bo dlaczego dzieciaki piszą "wogule", "na prawdę", "napewno", "niemam" itd. itp. Przecież to nie żadna dysgrafia, to nieznajomość poprawnej pisowni, a tej powinno uczyć się w szkołach.
3) nauczyciele nieroby - zamiast uczyć poświęcają lekcje na dyktowanie tematów do nauczenia w domu.



Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
18-06-2011 00:33 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Być może te 70% byłoby w stanie rozwiązać zadanie, gdyby sformułowano je w "szkolny" sposób:
>Na drzewie siedziało 30 wróbli, 24 odleciały, ile wróbli zostało?
>A tak to dzieci się pogubiły, no bo co to znaczy "większość"? 29, 28,..., 16?
>

Tak się kończy rozwiązywanie tzw. zeszytów ćwiczeń (drogich warto dodać...), w których poza tym, że podaje się treść zadania, daje się jeszcze krateczki na liczby oraz pięknie wydrukowane symbole. Jedyne co musi umieć uczeń to wpisać kilka cyfr. Nie ma szans na to, że zrobi np. złe działanie.

Co do dysleksji... Ja też jestem dyslektykiem. Pani wychowawczyni kazała mi w drugiej klasie iść do poradni, bo brzydko pisałem. W żaden sposób nie motywowała mnie do tego, żebym pisał lepiej. W poradni dali mi zaświadczenie o dysleksji, według mnie miałem co najwyżej dysgrafię i dysortografię. Chyba nie chcieli po prostu robić mi tych testów, to przecież pracochłonne. Przez lata ja się cieszyłem, bo byłem lepiej oceniany, nauczyciele nie przejmowali się tym, że coś jest źle napisane, tylko na odwal się wpisywali ocenę i... skutecznie ani ja, ani nikt inny nie robił nic w tym kierunku, żeby coś z tym moim dys- zrobić. W końcu sam do tego "dojrzałem".
20-06-2011 22:16 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>[color=#330000]Być może te 70% byłoby w stanie rozwiązać zadanie, gdyby sformułowano je w "szkolny" sposób:
>Na drzewie siedziało 30 wróbli, 24 odleciały, ile wróbli zostało?
>A tak to dzieci się pogubiły, no bo co to znaczy "większość"? 29, 28,..., 16?

Wydaje mi się, że trafiłeś w sedno sprawy. Sformułowanie zadania w sposób, który nazwałeś "szkolnym" to ustawienie problemu typowe dla matematyki abstrakcyjnej, natomiast sformułowanie z oryginalne jest mniej klarowne w tym względzie. Osobom przyzwyczajonym do stosowania matematyki obstrakcyjnej (nawet na jej najprostszym poziomie) dośc łatwo przyjdzie "wyostrzyć" to sformułowanie i udzielić poprawnej odpowiedzi. Z dziećmi z młodszych klas, które nie mają takich nawyków będzie jednak znacznie trudniej, ponieważ one dopiero uczą się zastępować liczenie z użyciem arytmetyki pierwotnej liczeniem matematyczno-abstrakcyjnym. Inaczej mówiąc, mogą mieć trudnośc w zidentyfikowaniu właściwej metody rozwiązania zagadki.
Kluczem może być właśnie owa "większość". Szacowanie liczności typu większe-mniejsze to domena arytmetyki pierwotnej i to nie tylko u dzieci, lecz również u dorosłych. U dzieci, które jeszcze nie mają jednoznacznie ukształtowanej dominacji mechanizmów liczenia abstrakcyjnego może dojść do istotnych problemów z obliczeniem wyniku, jeśli sformułowanie zadania nie będzie jednoznacznie kojarzyło się im z metodą abstrakcyjną. To jest ogólny problem z wytworzeniem szybkiego przejścia od arytmetyki pierwotnej do matematyki abstrakcyjnej, z którego większość pedagogów chyba nie zdaje sobie sprawy.

Nie stosuję emoticonów
Selanos (12869 punktów)
Pięć dni w tygodniu przez dziesięć miesięcy... Otóż nie. W polskiej szkole, tradycją stały się apele, wolne z byle powodu, wyjścia do kościoła itd. Jednym z najpopularniejszych tematów na apel jest oczywiście JPII. Bo on wielkim polakiem był i w ogóle.

Dodajmy do tego jeszcze fatalny program nauczania i raczej kiepskie podręczniki. Ja, chociaż jest ze mnie matematyczny tłuk, zrozumiałem dział dopiero po tym jak przeczytałem książkę z podpisem "poziom rozszerzony". Bo jak się okazuje, na poziomie rozszerzonym uczy się łatwiejszych sposobów na obliczanie, a poza tym, zamiast samego podawania wzorów wyjaśnia się, skąd to cuś się wzięło.

O jedynej słusznej wizji świata na języku polskim nie chcę mi się już pisać.
TriDzej2 (869 punktów)
>Swoją drogą jak ocenić nauczyciela, który przez 3 lata nie zauważył, że ma klasę analfabetów?

Preferuję kamieniołomy. Jak nie pracować głową to rękami.

>A może mnie rozpuściła ta komunistyczna podstawówka i potem liceum, do których chodziłam, a która podobno nie uczyły samodzielnego myślenia, gubiły talenty i wypuszczały nieprzystosowane do życia roboty.

W życiu potrzebny jest stres. Teraz się go unika pod byle pretekstem, więc będzie gorzej mimo nowszych programów nauczania.

>Laptop dla każdego ucznia? A może lepiej lekcje rozwiązywania zagadek logicznych - rebusy, palindromy, nawet krzyżówki.

W dzieciach wystarczy rozpalić ciekawość do świata i zrobić odpowiednie warunki do tego, aby mogły sie rozwijać. Nie trzeba wtedy ani laptopów, ani krzyżówek, bo dziecko samo sobie coś wybierze.
Konowal (6291 punktów)

>A może mnie rozpuściła ta komunistyczna podstawówka i potem liceum, do których chodziłam, a która
>podobno nie uczyły samodzielnego myślenia, gubiły talenty i wypuszczały nieprzystosowane do życia
>roboty (opinia zasłyszana na początku lat 90-tych od znajomej nauczycielki, zaangażowanej w
>tworzenie jednej z pierwszych w mieście szkół społecznych - nota bene osoby wykształconej w tych
>właśnie strasznych szkołach za komuny, rocznik 1965).

no właśnie przydałoby Ci sie trochę logiki - rocznik 1965 to jak myślisz kto był nauczycielem i w jakim okresie nabywa ł umiejętności? A jak myślsz kto teraz uczy te dzieciaki? Bo mnie wychodzi że właśnie ludzie po komunistycznych podstawówkach liceach itp. wumlach.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
>A może mnie rozpuściła ta komunistyczna podstawówka i potem liceum, do których chodziłam, a która podobno nie uczyły samodzielnego myślenia, gubiły talenty i wypuszczały nieprzystosowane do życia roboty (opinia zasłyszana na początku lat 90-tych od znajomej nauczycielki, zaangażowanej w tworzenie jednej z pierwszych w mieście szkół społecznych - nota bene osoby wykształconej w tych właśnie strasznych szkołach za komuny, rocznik 1965).
Jestem absowentem tej strasznej komunistycznej (a nawet stalinowskiej) podstawówki, gdzie na lekcji historii omawialiśmy Katyń, ale także, z której za trafienie ogryzkiem "Portretu Towarzysza Bieruta" zostałem wyrzucony. Jestem absolwentem komunistycznego liceum ze wspaniałym gronem pedagogicznym i nie jestem absolwentem komunistycznego UJ, z którego za polityczne pyskowanie dostałem "wilczy bilet", ale z tym biletem przyjęto mnie jakoś na "czerwony wrzód na zdrowym ciele Warszawskiego Uniwerstytetu" - Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. (Jedyna studencka organizacja partyjna). Który nieźle ukończyłem i trochę na nim pozostałem.

Jestem więc zdecydowanie absolwentem "komunistycznych" szkół i warto porównać mój poziom intelektualny (do którego mam bardzo wiele zastrzeżeń, ale wynikły one z mojego lenistwa, a nie z pracy moich nauczycieli) do poziomu tych odsądzających cały PRL od czci i wiary oraz uznających tamten okres za "czarną dziurę" pod dyktatem służb.
Może miałem wybitne szczęście, ale moi PRL-owscy nauczyciele (a byli wśród nich i komuniści i opozycjoniści) głównie uczyli nas samodzielnego myślenia i zdobywania obiektywnej informacji, a największy nacisk kładli na to aby umieć samodzielnie się uczyć.
Dziękuję im za to.

Dziś uczy się innego podejścia do życia, do wiedzy i do zdobywania informacji. Wbrew temu co by się wydawało konformistyczne postawy i dwójmyślenie jest teraz bardziej wpajane młodzieży niż było w "komunistycznych" szkołach. Wiadomo też, że "przebicie się", gdy nie ma się "wsparcia na starcie" jest prawie niemożliwe. Nie liczy się inteligencja tylko kasa, a kasę zdobyć na wiedzy jest ogromnie trudno. Jaki autorytet może mieć nauczyciel, który nie tylko, że nie ma kasy, ale także nie ma własnych poglądów. Kto chce uczyć za takie pieniądze? Na pewno ci najlepsi idą do nauczycielskiego zawodu?

Powtarzam tu wielokrotnie czasy PRL-u - to coś co było i dawno się już skończyło.
Teraz wszystko jest cacy?
Teraz mamy raj?


Zawsze w każdym pokoleniu są różni ludzie. Zdecydowanie liczę na grupę młodych, która potrafi zrozumieć rzeczywistość, pociągnąć za sobą resztę i zbudować "nowe".
Trzymam kciuki za Was!

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
21-06-2011 14:00 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Jestem absowentem tej strasznej komunistycznej (a nawet stalinowskiej) podstawówki, gdzie na lekcji historii omawialiśmy Katyń, ale także, z której za trafienie ogryzkiem "Portretu Towarzysza Bieruta" zostałem wyrzucony.
W 1950 roku mój ojciec wraz z całą klasą omal nie został wyrzucony z liceum tuż przed maturą, bo któryś z nich rzucił kałamarzem w portret Rokossowskiego. Wspaniałe grono pedagogiczne jakoś ich wybroniło i zostali dopuszczeni do matury, ale za karę nie mieli studniówki

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
21-06-2011 14:54 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>W 1950 roku mój ojciec wraz z całą klasą omal nie został wyrzucony z liceum tuż przed maturą, bo któryś z nich rzucił kałamarzem w portret Rokossowskiego. Wspaniałe grono pedagogiczne jakoś ich wybroniło i zostali dopuszczeni do matury, ale za karę nie mieli studniówki
Ja zostałem usunięty, z klasy B, a następnie przyjęty do klasy C, przez - prawdziwego pedagoga, przedwojennego komunistę z przedwojennym doktoratem. Wspaniałego człowieka, który przez kilkadziesiąt lat był kierownikiem/dyrektorem szkoły podstawowej w przedmiejskim osiedlu Warszawy i wielu osobom uczynił wiele dobrego. Tak jako nauczyciel, jak i jako życzliwy światu i dzieciom człowiek. Kilkanaście lat temu grupa jego byłych uczniów uznała, że należy mu się zapatronować uliczce przy szkole i złożyliśmy stosowny wniosek. Dostaliśmy odpowiedź, że komuch nie może być patronem ulicy i na nic zdały się nasze prośby aby pokazać choć jeden jego czyn, który by uchybiał ludzkiej przyzwoitości. Nowi bolszewicy - zawsze mają rację - uliczkę dostał prokościelny i antykomunistyczny Wacek.

Każda wiara ogranicza, a im się głębiej wierzy, tym bardziej jest się ograniczonym. Wierzyć można we wszystko i w Boga i w Mateńkę Partię. Można być szczerze wierzącym komunistą i szczerze wierzącym antykomunistą. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne".
Miałem - tak jak Pani tata - dużo szczęścia w życiu, a moje szczęście polegało głównie na spotykaniu wielkich ludzi o ugruntowanych poglądach i otwartości na ludzi i świat. Tego serdecznie i Pani życzę.
I odwrotnie! Małych ludzi i wcale nie o wzroście tu myślę, było w moim życiu niewielu. Wszystko się zmienia, a oni zawsze w awangardzie i zawsze mają rację. Ja takie szczeście wolę omijać - nauczono mnie myśleć samodzielnie.

PS. Też mam dorosłą już córkę i też myśli i ocenia rzeczywistość samodzielnie! Coś z niej wyrosło!

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Zadano im m.in takie zadanie do rozwiązania:
>"Na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało?"
>Przerażające
>Co wyrośnie z tych dzieci.

Hmmm... no, degeneraci, degeneraci kompletni...


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365