Pozwoliłem sobie niedawno dać upust mojej niechęci do protestantów. Chciałbym zaznaczyć wyraźnie, ze miałem na myśli tych protestantów, którzy atakują. TYch, którzy uważają sie za tych prawdziwych, bo występują u nich modlitwy językami i drgawki podczas zbiorowych modlitw, tych którzy potępiają KK za skłonności do ekumenizmu i szukania wspólnego języka z i nnymi np muzułmanami i żydami. Mam na myśli tych ,którzy atakują naukę o ewolucji, ponieważ jest niezgodna z Biblią. ITD. Spotkałem jednak luteran, Niemców, i muszę powiedzieć, ze ci protestanci to zupełnie co innego. Wydaje mi się, że niemiecki luteranizm jest bardzo otwarty, podatny na np. nowoczesną biblistykę czy teologię.Religijność moich niemieckich przyjaciół jest kompletnie pozbawiona prozelityzmu, dogmatyzmu. Ich Chrystus jest dla mnie dość nieokreślony, raczej przypomina mi jungowski jakiś archetyp. Przy tym są nastawieni na filantropię. To zupełnie inny świat niż śwat Bennego Hinna czy innego specjalisty od wywoływania zbiorowej histerii. Poza tym czy w tych kościołach "okołozielnoświatkowych" do pomyślenia byłaby dysputa religijna i teologiczna, czy rewolta, czy zakwestionowanie nadnaturalnego pochodzenia Biblii typu E. Drewermanna, U. Heineman, i wielu innych, tak jak ma to miejsce w KK? To kompletnie nie ten poziom. |