Od rządu PiS odpadają jak łupiny ostatnie obietnice - teraz obniżenie podatków: co właściwie pozostaje? Twarde jądro, coraz lepiej widoczne, coraz mniej zawoalowane.
Eksperyment poznański nie powiódł się - powszechne poparcie dla powrotu ZOMO okazało sie nie tak wielkie, strach nie tak powszechny, parady trwają mimo administracyjnych ograniczeń. Chłopcy prawdopodobnie okażą się wystarczająco błyskotliwi by zrozumieć, że oddanie ulic czarnym sotniom spod znaku Łysej Pały to proces stopniowy i wymagający czasu: pytanie, ile go mają?
Wygląda na to, że i Episkopat patrzy z rezerwą na przedstawioną ofertę: może to świadomość, że pośrednikiem handlowym tak czy owak byłby ojciec Rydzyk, a może i coś więcej - nowy ład za bardzo przypomina to, na czego poparciu Kościół mocno się kiedyś sparzył i - miejmy nadzieję - zapamiętał lekcję. Poparcie tłumów mógłby PiS zorganizować na dwa sposoby: albo dając prócz igrzysk także chleb (nie da) - albo strojąc się w szaty Savonaroli, na to drugie jednak sytuacja w kraju nie jest wystarczająco zła, pamiętajmy zresztą, jak ów zacny dominikanin skończył.
Niemniej to wszystko dzieje się naprawdę, chłopcy trzymają w garści kluczowe stanowiska (przypominają się co prawda komisarze wojskowi z czasów stanu wojennego - dużo władzy, mało wiedzy). Najprawdopodobniej skoncentrują się na szeroko rozumianym aparacie sprawiedliwości - nie chodzi jednak o przestępczość pospolitą, to na rybkę, chodzi o budowanie jedynej wizji historii: tę jesli nie da sie jej oprzeć o wyroki sądów, najlepiej oprzeć o wyroki wydawane w trybie administracyjnym i przez administracyjne organy (przy okazji można podkreślać niewydolność sądów, bo i one zapewne szybko stana się wrogiem).
Wizja krótkiego mięsopustu poprzedzającego długi post jakby nie wypaliła. Najistotniejsze może jest pytanie - na ile to efekt oczywistej nieudolności dzisiejszej ekipy partyjno-rządowo-prezydenckiej, a na ile Polska rzeczywiście, wbrew wizjom Braci K. jest już inną Polską, niż zapamietany przez nich szary, zastraszony PRL.
|