 |
Becikowe czyli kto ma płacić? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-12-2005 11:39 | Behemot | Becikowe czyli kto ma płacić? | Postawiona teza brzmi: dzieci to inwestycja. Trudno się z tym nie zgodzić ale zastanówmy się czy "inwestor" jest jednocześnie beneficjentem inwestycji? Przez wieki tak było (jeśli inwestycja była świadoma): chłop na roli zyskiwał tanią siłę roboczą, wyższe klasy, w tym rządzące następców i pozycję przetargową. Jak jest teraz? Zewsząd grzmią: ubywa nas! kto będzie pracował na nasze emerytury? Czy naprawdę to jest problem? Jeśli tak to beneficjentem inwestycji rodziców nie są oni ale całe społeczeństwo a zatem to państwo powinno płacić za utrzymanie i wychowanie dzieci i to wszystkie koszty a nie symboliczne becikowe. I tu się pojawia pytanie: z jakiej racji mamy płacić na cudze dzieci jeśli własnych nie chcemy? Pytanie ze wszech miar racjonalne ale można mu przeciwstawić inne: z jakiej racji moje dzieci mają płacić na emerytury bezdzietnych starców? Oba pytania są zasadne niezależnie od innych powodów posiadania dzieci niż inwestycyjne. A może jednak nie o to chodzi i rozwiązanie jest dużo prostsze? |
| stokrotka (877 punktów) | Dobrze postawione pytanie. Zasadniczo każdy powinien sam oszczędzać na swoją emeryturę. Wystarczy że pracując utrzymuję dwie osoby - siebie i siebie, gdy będę już w wieku poprodukcyjnym. Pomysł prosty, banalny, pozwalający uniknąć części problemów związanych ze starzeniem się społeczeństwa. Do tego unika się dwuznaczności moralnych w stylu "dlaczego mam utrzymywać innych".
|
|
 | | Behemot | > Zasadniczo każdy powinien sam oszczędzać na swoją emeryturę. Wystarczy że pracując utrzymuję dwie osoby - siebie i siebie, gdy będę już w wieku poprodukcyjnym.Zasadniczo się zgodzę, ale nie do końca  Niezależnie od tego ile pieniędzy zbierzemy na przyszłe emerytury ich siła nabywcza będzie zależeć tylko i wyłącznie! od stanu gospodarki gdy już na emeryturę przejdziemy. Czy może ten stan być zadowalający jeżeli będzie brakować jednego z głównych czynników produkcji czyli pracy?
|
|
|  | | stokrotka (877 punktów) | Zasadniczo się zgodzę  Potrzeba by jakiegoś rzetelniejszego oceniania wartości pracy. Może na zasadzie, że dziś oszczędzam równowartość x sztuk towaru y i później przeliczać nominalną wartość pieniądza na podstawie takiego przelicznika. Oczywiście zaraz się pojawia problem wyboru towaru i tego że z czasem jego realna wartość spada. Tak jak kiedyś samochód to był zupełny luksus, tak dziś (niezależnie już w jakim stanie) może mieć go prawie każdy.
|
|
| placownik (17853 punktów) |
Dzieci to inwestycja. Zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Niestety często zamiast spodziewanych zysków przynosi straty. Jest to o tyle dziwne, że ryzyko jest zazwyczaj minimalne. W zasadzie dzieci to inwestycyjny pewniak. Skąd więc straty?
Moim zdaniem źródło niepowodzeń tkwi najczęściej w niedoinwestowaniu. Inwestorzy prywatni zagrożeni utratą płynności finansowej tną koszty. Oszczędzają na czym tylko się da. Angażują lichych projektantów, stosują najtańsze materiały, dużą część inwestycji wykonują systemem gospodarczym, ograniczają planowany zakres inwestycji. W efekcie inwestycja nie trzyma podstawowych parametrów, jej eksploatacja stanowić może nawet zagrożenie dla inwestora, a o zyskach można tylko pomarzyć.
W sytuacji, kiedy nie widać szans na szybką poprawę sytuacji finansowej inwestorów prywatnych, Państwo musi pospieszyć im z pomocą. Musi stać się współinwestorem. W przeciwnym razie pozbawionej nowych inwestycji branży grozi wyeliminowanie z rynku. Pytanie o to, jakie zagrożenia dla Państwa pociąga to za sobą, jest chyba pytaniem retorycznym.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Świetnie sformułowane pytanie, które praktycznie nie wymaga odpowiedzi - można od razu przejść do działania, tylko hm... ci na górze, chyba nie stawiają sobie takich pytań
|
|
| Zbyszek??? | Nie wystarczy odłożyć na starość pewnej kwoty w postaci emerytury. O wartości tych pieniędzy zawsze będzie decydowała praca młodszych, i ilość dóbr przez nich wytworzona. Gdyby nagle społeczeństwo z racji małej ilości młodych obniżyło produkcję - wtedy duża część emerytur poszłaby.... hen......
|
|
 | | aries (252 punktów) | Krajowi vel urzedowi vel duchowni propagatorzy inwestowania w dzieci, jako gwarantow wyzszej emerytury w przyszlosci, winni nawolywac : Polacy, bierzcie przyklad z dzietnosci ludow Afryki i Azji ! Nie lekajcie sie! A przy wielodzietnej rodzinie wczesniejsze przejscie na emeryture np. 45-y r.z., no bo jak to? ja juz ja sobie w y p r a c o w a l e m.... Becikowe...eh... Drogie Racjonalistki !!! Nie lekajcie sie. Przyjmuje zlecenia....w trosce o zagwarantowanie wam becikowego, a pozniej godziwej emerytury.
|
|
| sukulent (2309 punktów) | Im głębiej w ten temat, tym więcej krzaczorów. Becikowe w obecnej formie jest wypłatą dla ludzi, których nie stać na dzieci (bo pobierają zasiłek), mającą ich zachęcić do posiadania kolejnego potomka, na którego nie będzie ich stać. Hasło głosi, że te berbecie mają parcować na nasze emerytury. Ciekawe, jak pracować, skoro jako niewykształcona siła robocza zasilą raczej kolejkę w pośredniaku. Teopretycznie, jako, że skłądka emerytalna jest pochodną pensji, państwo powinno inwestować nie w ilość, a w jakość przyszłych sponsorów ZUS-u. Trudno jest zagwarantować sobie emeryturę drogą prostego oszczędzania, bo wystarczy byle zmiana rządu, inflacja, czy hyperinflacja, ze nie wspomnę o trendach światowych. Prywatne ubezpieczenie emerytalne jest bezpiczniejsze, ale także w końcu nie stu procentowo pewne - bankructwo, chybiona inwestycja, bessa na giełdach, prezes prowadzący kreatywna księgowość i zwiewający w odpowiedniej chwili na Antyle Holenderskie itd. Taki ZUS z gwarantem w "osobie" państwa jest teoretycznie najbezpieczniejszy. Prywatne konta w tymże ZUS-ie to, jak rozumiem, w zamyśle forma zarabiania na własną emeryturę, ale ze względu na zaszłości (czy ktoś wie, jak powstały ?) obecni płatnicy utrzymują byłych płatników, a nie samych siebie. No i co tu zrobić ? Wyjścia nie widzę, ale ekonomistą nie jestem. Pozdrawiam.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
| qazad | odpowiedzią na oba pytania jest zapewne idea solidarności społeczenej.
|
|
 | | Behemot | >odpowiedzią na oba pytania jest zapewne idea solidarności społeczenej.
Czyżby?
Wygodne życie na bazujące na wysiłku innych nie podlega pod solidarność społeczną, gdyż można o niej mówić tylko wówczas jeżeli przez społeczeństwo są wspomagane jednostki, które bez własnej winy znalazły się w niekorzystnej sytuacji. Inaczej jest to niesprawiedliwe.
|
|
|  | | qazad (130 punktów) | >>odpowiedzią na oba pytania jest zapewne idea solidarności społeczenej. >Czyżby? >Wygodne życie na bazujące na wysiłku innych nie podlega pod solidarność społeczną, gdyż można o niej mówić tylko wówczas jeżeli przez społeczeństwo są wspomagane jednostki, które bez własnej winy znalazły się w niekorzystnej sytuacji. Inaczej jest to niesprawiedliwe. >
no cóż, mnie nie żal mojego podatku na małe dzieciaki. ale można mnożyć takie sytuacje, w których zawsze ktoś poczuć się może oszukanym- chociazby w przypadku, gdy całe spoleczeństwo wykłada pieniądze na utrzymanie publicznych uczelni wyższych, choć studiuje tam nikła część społeczeństwa. Załózmy, że rok na uczelni kosztuje około 4tys zł x 5 lat i okazuje się, że absolwent dostał od spoleczeństwa prezent w postaci 20tys złotych.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|