 |
Coraz lepiej rozumiem Niemców Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-12-2005 01:22 | outsider (2469 punktów) | Coraz lepiej rozumiem Niemców | Społeczeństwo Niemiec wyszło z I Wojny Światowej straumatyzowane - ale i z przekonaniem o zdradzie elit, bo można było walczyć dłużej i jeśli nie zwyciężyć to choć uzyskać lepsze warunki pokoju. Tamta wojna wydaje się nieuchronna - zużył sie stary dynastyczny mechanizm dzierżenia władzy nad znaczną częścią Europy, nic juz tak naprawdę kontynentu nie stabilizowało. Niemców jednak obchodziło to nieszczególnie - przyszłość (nie dla nich jednych) była wielką niewiadomą, wręcz zagrożeniem, zarazem same komunikaty frontowe nie wyjaśniały, czemu Niemcy już dłużej wojny znieść nie mogą choc wciąż mają w boju sprawne dywizje.
Nakładał się na to konflikt między junkierstwem a ruchami lewicowymi: jakikolwiek by nie był konflikt ideologiczny polaryzuje on społeczeństwo. Jeśli dodać do tego przekonanie, że elity zbyt łatwo poddały niemieckie nadzieje i ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny - przestaje dziwić, czemu tak chętnie słuchano doktora Goebbelsa: bajek zawsze słuchamy chętnie nawet jeśli sa okrutne, filmy grozy maja wzięcie zwłaszcza jeśli ckliwie uzasadnione.
Na to dość poczciwe forum nie trafiają w gruncie rzeczy echa sieciowego jazgotu, nagonek na wszystkich przeciwników Dwójcy Zbawczej. W ogóle jest jednak paskudnie - a tłum słucha tabloidów i wspiera je, jak zawsze wspiera plotkę i zaświadcza własnym zbawieniem, że prawdziwa. Wydaje się, że w społeczeństwie panuje zgubny optymizm - choć najmniejszych śladów programu dalszego istnienia Polski czy jej reformowania nie ma: mówią nam, najpierw wyłapiemy winnych: winnych? Zaiste, fatalna jest obecna sytuacja III RP i sytuacja w niej - co nas obchodzą jakiekolwiek odniesienia, my zawsze zdążamy do niewyobrażalnego ideału, owej platońskiej utopii bez Platona. Że blok socjalistyczny mógł skończyć podobnie jak III Rzesza, gdzie do końca zmobilizowane dzieci broniły bunkra fuehrera? Nie stało sie tak, więc po co zaprzątać sobie głowy tym co mogłoby być; przykład Jugosławii też jakoś do wyobraźni nie przemawia. Tabloidy epatują bo muszą - wszak od tego zależy sprzedaż a wzajemna konkurencja jest ostra; że w intencji niszczenia rywala niszczą przede wszystkim państwo?
Cóż, panstwo to zaledwie nocny stróż - a my szlachta stróżów nie szanujemy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Przemek K. | >Społeczeństwo Niemiec wyszło z I Wojny Światowej >straumatyzowane - ale i z przekonaniem o zdradzie elit, bo >można było walczyć dłużej i jeśli nie zwyciężyć to choć >uzyskać lepsze warunki pokoju.
To chyba bardziej złożone i wątpię by myślało tak CAŁE niemieckie społeczeństwo. Na pewno jednak myślała tak spora część armii.
> Tamta wojna wydaje się >nieuchronna - zużył sie stary dynastyczny mechanizm >dzierżenia władzy nad znaczną częścią Europy, nic juz tak >naprawdę kontynentu nie stabilizowało.
Między rokiem 1900 a 1914 w Europie udało się zażegnać kilka konfliktów, grożących wybuchem "wojny światowej". Wojna w roku 1914 była po części efektem zadufania w sobie polityków, którzy wojny kilkakrotnie uniknąwszy zbagatelizowali kolejny kryzys. Nawiasem mówiąc, wygląda na to, że cała wojna rozpoczęła się przez nadgorliwość cesarza Wilhelma.
> [...] wręcz zagrożeniem, zarazem >same komunikaty frontowe nie wyjaśniały, czemu Niemcy już >dłużej wojny znieść nie mogą choc wciąż mają w boju sprawne >dywizje.
Sytuacja ekonomiczna Niemców pogarszała się bardzo wyraźnie. Trzeba było mieć dużo zaufania do rządu, albo być odciętym od życia zwykłych mieszkańców (na przykład będąc na froncie), by tego nie dostrzegać.
* * *
Zasadniczo zgadzam się -- widzę bardzo wiele analogii między PiSem, a NSDAP (różnice to raczej przesunięcie akcentów i -- szczęśliwie -- brak oddziałów paramilitarnych, co pozwala mieć nadzieję, że PiS nie przerodzi się w partię totalitarną), a może jeszcze bardziej -- między prądami społecznymi, które wyniosły te ugrupowania do władzy. Mamy w Polsce mit noża wbitego w plecy (17 września/PKWN/listopad 1918), mit międzynarodowej zdrady (Jałta/Wersal), mit niewykorzystanych okazji, mit wspaniałego narodu pod złym, "obcym" rządem (postkomunistycznym lub marksistowsko-żydowskim), mit obcych w gospodarce (w propagandzie Hitlera chodziło głównie o Żydów, obecnie chodzi o "postkomunistów"), których wystarczy wyeliminować, a będzie lepiej. Do tego mit złej demokracji, mit zepsucia moralnego narodu, wynikającego ze zbytniego liberalizmu (Hitler też zwalczał homoseksualizm i walczył o narodową dzietność), a wreszcie poczucie kryzysu. Także naciski polityczne są podobne -- najpierw państwo i resorty siłowe, duma z niego (w tym coś w rodzaju "polityki historycznej"), zwalczenie niewygodnych mniejszości, integracja wokół pojęcia narodu (wraz z pewnym solidaryzmem), i dopiero gdzieś daleko gospodarka, gdzie obiecuje się wszystko wszystkim -- zarówno pracownikom najemnym jak i prywatnym przedsiębiorcom.
Chciałbym też dodać, że ani PiS, ani NSDAP sięgając po władzę nie były ugrupowaniami wiekszościowymi. Należy więc ostrożnie wypowiadać się na temat poglądów Niemców i Polaków. W każdym razie te różne mity, dające prostą receptę na naprawę sytuacji, rzeczywiście są one zadziwiająco popularne, co niewątpliwie ma swe źródło w podobnym poczuciu kryzysu.
|
|
 | | qazad (130 punktów) | ale czy można niedoceniać rozwoju gospodarczego III Rzeszy, który oparty był na wierze we własny przemysł i narodową gospodarkę ?
|
|
|  | | Przemek K. | >ale czy można niedoceniać rozwoju gospodarczego III Rzeszy, który oparty był na wierze we własny przemysł i narodową gospodarkę ?
Trudno mi powiedzieć, jak to dokładnie było z gospodarką niemiecką. Bo owszem, z jednej strony ich wysiłek przemysłowy, który umożliwił wojnę, jest godny podziwu. Na pewno zawdzięczają go świetnemu przygotowaniu technicznemu społeczeństwa, pozostawieniu na stanowiskach fachowcych specialistów od gospodarki (przynajmniej do czasu rozpoczęcia wojny). Z drugiej strony wskazuje się na koszty zbrojeń, które Niemcy mogły ponosić tylko licząc, że w czasie wojny pojawią się dodatkowe fundusze, a ludność przestanie pytać co z tymi pieniędzmi. (Dodatkowo w przypadku dojścia nazistów do władzy wskazuje się na konflikt między grupami interesu w Niemczech -- zwyciężyła koncepcja "europejskiej samowystarczalności", która dobrze zgadzała się z ideologią podbojów.) I jeszcze jedno -- niemieckie produkty (przynajmniej wojskowe) były technicznie znakomite, ale bardzo materiałochłonne. Niemal do końca wojny Niemcy nie próbowali znajdować oszczędności w procesie produkcyjnym. To był znaczny "wkład" w zwycięstwo aliantów, którzy za podobne pieniądze byli w stanie produkować o wiele więcej. Zresztą być może pierwsze lata totalitaryzmu potrafią być dla gospodarki dobre -- wychodzenie z powojennego i porewolucyjnego kryzysu w przypadku ZSRR też było imponujące, a nikt nie nazwie gospodarki radzieckiej lat 20-tych i 30-tych wzorem do naśladowania.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|